poniedziałek, 11 lutego 2013

Coś lekkiego od poniedziałku



Nie pił ani nie palił,
nigdy nie grał w karty,
Nie chodził do Zenobii,
nie chodził do Marty,

Nigdy nie zjadł do syta,
chociaż o tym marzył,
Łykał mnóstwo witamin,
codziennie się ważył,

Spać chadzał bardzo wcześnie,
więc nie bywał w kinie,
Z książek zdołał przeczytać
"Krzyżaków" jedynie,

Na więcej nie miał czasu,
albowiem od świtu
Musiał przysiadać, padać,
biegać do przesytu,

Gigantyczne ciężary
wznosić ciągle w górę
Lub jak malutki chłopczyk
skakać poprzez sznurek.

Przeto myśleli ludzie,
a zwłaszcza kobiety,
W imię czego prowadzi
ten żywot ascety?

W imię ojca i syna?
W imię wyższej sprawy?
W imię samozaparcia
lub dobrej zabawy?

W imię dobra pokoleń,
upiększania życia?
Nie, on to wszystko robił
w imię mordobicia!

Jak rąbnie, to przeciwnik
nogi w górę zadrze!
Tak tak, ciężki chleb mają
zawodnicy w kadrze!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz