poniedziałek, 31 października 2011

RÓWNOWAGA




. – „Pewien król musiał o czymś zdecydować wbrew temu, co czuł. Dwóch jego ministrów popełniło przestępstwo, a on bardzo ich kochał.. Mimo, że zawinili, chciał im wybaczyć, taką miłością ich darzył. Było to jednak przeciwne prawu i nie byłoby dobrym precedensem., dlatego ministrowie musieli zostać ukarani. Zgodnie z prawem karą za takie przestępstwo mogła być jedynie śmierć. Co więc robić? Było to trudne, ale król znalazł pewien sposób. – Trzeba skazać ich na śmierć, rzekł. – Dam im jednak jeszcze jedną szansę. Między wzgórzami zostanie rozciągnięta lina. Jeśli przejdą po niej, przebaczę im. Było to prawie niemożliwe. Było to niemożliwe dlatego, że ci ministrowie nigdy nie chodzili po linie. Linę rozciągnięto nad wielką doliną...śmierć tam w dole. Chodzenie po linie to wielka sztuka, trzeba się jej nauczyć, to wielka dyscyplina. Skazani nawet nie śnili, że zostaną linoskoczkami. Jeden z nich nie mógł spać. Całą noc modlił się do Boga o pomoc. Rano nawet nie tknął herbaty. Przybył ledwo żywy na wybrane miejsce, gdzie zebrała się cała stolica. Drugi spał dobrze, ponieważ doskonale wiedział, że nie ma pojęcia o chodzeniu po linie, że nic nie można zrobić i jego śmierć jest niemal pewna. Czemu nie miałby się więc wyspać? Spał spokojnie. Rano jak zwykle wypił herbatę. Wolnym krokiem przybył na miejsce. Ten pierwszy drźał, był rozgorączkowany, a on był cichy i spokojny. Wiedział, że czeka go śmierć. Gdy to jest pewne, czym masz się przejmować? Umrzyj w ciszy. Wszedł na linę i zdarzył sie cud nad cudami – przeszedł!. Nikt nie mógł w to uwierzyć! Przyglądali się temu także linoskoczkowie i nawet oni byli zdumieni. Nawet dla nich było to trudne, bo odległość była duża i wiązało się to z wielkim niebezpieczeństwem. Jeden błędny krok, odrobinę za duże przechylenie w lewo lub w prawo, niewielkie zachwianie równowagi....i już po tobie, śmierć czekała na każdym kroku. Ten mężczyzna szedł jednak, i szedł tak spokojnie, jakby był na spacerze. Dotarł do drugiego wzgórza. Pierwszy mężczyzna drżał, oblewał się potem. – Jak ty przeszedłeś? Powiedz, by i mnie się udało! – krzyknął do tego drugiego. – To trudne, bo nie wiem. – odkrzyknął tamten. – Wiem tylko tyle, że tak chodziłem przez całe życie. Nie byłem linoskoczkiem, ale teraz wiem, że nim jestem, ponieważ tak przeżyłem całe życie, w równowadze, nigdy nie wchodząc w skrajności. Kiedy pochylałem się w lewo, natychmiast równoważyłem to pochyleniem w prawo. Nic innego nie robiłem. To ci nie pomoże, bo tego nie można się nauczyć tak nagle. Jeśli żyjesz w ten sposób, nabierasz w tym wprawy.” ------Wprawa przychodzi, gdy robisz na ścieżce wiele rzeczy, próbujesz i błądzisz, upadasz i wstajesz, zbaczasz z drogi i wracasz. Przeprowadzasz w życiu tysiące eksperymentów i pewnego dnia odkrywasz, że masz w tym wprawę. Coś w tobie wzrasta, a kiedy to poznasz, możesz o tym zapomnieć. To wchodzi w krew, w kości, do centrum twojego istnienia. ----Osho. ( pozdrawiam czerwonego krystalicznego smoka )

STARE TEKSTY

Honorariusz z Autun - 1125 r., pisał: - "Najwyższy Rzemieślnik stworzył Wszechświat jako wielką cytrę, na której umieścił struny wydające różnorodne dźwięki. Harmonijny akord wydają duch i ciało, anioł i diabeł, niebo i piekło, ogień i woda, powietrze i ziemia, słodkie i gorzkie, miękkie i twarde i podobnie zharmonizowane są inne rzeczy. Utraciliśmy Raj, ale w konsekwencji staliśmy się Stwórcami, ruszyliśmy własną drogą. I tak od setek pokoleń idziemy w cierpieniu i trudzie, skamląc o miłość, akceptację, czułość, wątpiąc, czy aby na pewno Bóg istnieje. A przecież na ziemi mamy wszystko, co niezbędne do życia w równowadze, szczęściu i zdrowiu. To przeogromna Obfitość, pulsująca w odwiecznym rytmie. Ten rytm, to Porządek".
Wiele starych tekstów astronomicznych zostało spalonych przez chrześcijan, gdy przejęli rządy w Aleksandrii i splądrowali bibliotekę. Po podpaleniu biblioteki chrześcijanie zaczęli mordować ludzi, w imię Chrystusa. Ukamieniowano wtedy Hepatię, filozofkę i odkrywczynię ruchu planet po elipsie. Część uratowanych rękopisów przejął w końcu Watykan i zamknął przed światem, kładąc na dorobku pokoleń Czarną Łapę. Tę historię o Hepatii , jej wspaniałej pasji poszukiwania i ciekawości świata, ale także o poziomie zaślepienia i fanatyzmu ludzi jej współczesnych (choć w istocie nie zmieniło się nic do naszych czasów) przedstawia film: "AGORA". Polecam ten film, ale uwaga, ryzykuje się spadek nastroju i zasmucenie.

niedziela, 30 października 2011

PRAWDA - dedykacja dla mojego Przewodnika


Osho --- Prawdy nie można wypowiedzieć. Dlaczego? Bo prawda może być wyrażona jedynie w ciszy. Zdarza się to wtedy, gdy ustaje twoje wewnętrzne mówienie. Jak coś, co zostaje urzeczywistnione w ciszy, można wyrazić dźwiękiem? Jest to przeżycie, nie myśl. Dociera się do niej przez ciszę, bezdźwięczność, bycie bez myśli. Docierasz do niej przez nie-umysł, umysł odpada. Umysł nie może jej zrozumieć, a więc nie potrafi też wyrazić. Co robią wszystkie święte pisma? Wszystkie próbują wypowiedzieć coś, czego nie da się wypowiedzieć, w nadziei, że pojawi się w tobie pragnienie poznania. Pragnienie można wywołać. Ono już jest. Trzeba tylko odrobiny prowokacji. Już jesteś spragniony, jak może być inaczej? Nie jesteś błogi, nie jesteś ekstatyczny, jesteś spragniony. Twoje serce płonie. Poszukujesz czegoś, co zaspokoi pragnienie, ale nie znajdując wody, nie znajdując źródła, stopniowo zaczynasz tłumić swoje pragnienie. To jedyny sposób, nie możesz tego znieść, nie pozwoli ci to żyć. Dlatego tłumisz pragnienie, ale ono cały czas się tli. I wtedy zaczyna się poszukiwanie i zadawanie pytań. Na przykład, możemy opowiedzieć ślepcowi o świetle, wiedząc, że można opowiedzieć bardzo dużo. On zrozumie całą teorię, zrozumie z czego składa się światło, pojmie fizykę, chemię, jego poezję, ale nie zrozumie samego światła, tego, czym ono jest. Nie zrozumie doznania światła. Dlatego wszystko, co powiesz ślepcowi o świetle, jest względne, bo nie jest światłem. Światła nie można wyrazić słowami. Można powiedzieć coś o Bogu, ale nie można wyrazić Boga słowami. Można powiedzieć coś o miłości, ale nie da się wyrazić jej słowami. To wszystko jest względne dla słuchającego i zależy od jego pragnienia zrozumienia i metod przekazu, używanych przez mistrza. Drugim powodem dla którego prawdy nie można wyrazić słowami, jest to, że prawda jest doświadczeniem. Żadnego doświadczenia nie da się wyrazić słowami.....nie tylko prawdy. Jeśli nigdy nie zazanałeś miłości, nie uchwycisz znaczenia tego słowa. Znajdziesz to słowo w słowniku, ale będzie dla ciebie puste. Bo znaczenie przychodzi poprzez przeżycie. A samo słowo? To tylko opakowanie. Opakowanie do ciebie dotrze, ale zawartość zginie. Rzeczywiste znaczenie dociera tylko poprzez doznanie. Nie ma innego sposobu przekazania prawdy. Nie możesz jej ukraść, pożyczyć ani kupić, nie możesz jej wyżebrać. Co więc możesz zrobić? Jedynym sposobem - podkreślam – jedynym sposobem jest życie z kimś, kto dostąpił tego doznania. Gdy jesteś w obecności kogoś, kto tego doświadczył, coś tajemniczego zostanie ci przekazane......nie słowami.......jest to przeskok energii. Gdy zbliżysz lampę zapaloną do niezapalonej, płomień przeskoczy z jednej na drugą. To samo następuje między mistrzem i uczniem, przekaz wykraczający poza święte pisma, przekaz energii, nie nauczania, przekaz życia, nie słów.------A teraz niby coś innego, ale jakie podobne...------Alexander Lowen, psychiatra, 50 lat praktyki, napisał 11 książek, uczeń Reicha – "wewnętrzna wolność manifestuje się w fizycznym wdzięku i witalności ciała. Wszystkie religie głoszą zbawienie. Wiele osób już w obecnym życiu tkwi w stworzonym dla siebie piekle lub czyśćcu. A zbawienie oznacza poddanie się Bogu, porzucenie własnego egoizmu i życie w oparciu o pewne zasady. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Straciliśmy kontakt z Bogiem w nas samych- z wibrującym duchem, który nas ożywia, z pulsującym centrum samych siebie, które nas rozświetla i nadaje życiu sens. Ten Bóg mieszka w naszym wnętrzu, w ciele, które stworzone zostało na obraz i podobieństwo Boga. To prawdziwe ja, zakopane pod warstwą napięć i wypartych uczuć. Aby dotknąć siebie prawdziwego, pacjent musi cofnąć się w czasie do najwcześniejszych lat dzieciństwa. Jest to wyprawa bolesna, przywracająca przykre wspomnienia i bolesne uczucia. Kiedy uwalniamy stłumione uczucia i wyparte emocje, ciało, które stworzył Bóg, powoli budzi się do życia. Ta wyprawa nie może się odbywać w samotności. To odpowiedzialna terapia, w której przewodnikiem może zostać tylko ten, kto już przeszedł przez własne piekło."

sobota, 29 października 2011

Poznaj siebie - a świat stanie się piękny



Poznaj samego siebie. To klucz do szczęścia. A świat materialny jest częścią tego szczęścia. Dlatego to poznanie samego siebie jest najważniejsze. ( Czy nie tak samo mówił Osho?) Prawdy Objawione -----Ból jest wynalazkiem zagubionych ludzi, i jest tylko w umyśle. Zło, to życie tyłem do przodu ( EVIL – LIVE ) Cierpienie jest fałszem, bo wyparliśmy szczęśliwość. Aby odkryć prawdę nie trzeba ciężkiej pracy. Nie musisz zmuszać rzeki życia do płynięcia. Jeśli nie masz tego, o co prosisz świadomie, znaczy, że nieświadomie prosisz o coś innego. Motorem działania jest myśl ukryta. Gdy nawykowo rozwiązujesz problemy, jesteś ciągle w Kole i jesteś Ofiarą. Nie tłum uczuć – pochowane żywcem nigdy nie umierają. Tłumienie uczuć kończy się chorobą ( psychozą ). Wcale nie musimy być rozumiani i kochani. Chociaż? Gdy jesteś rozumiany i kochany wtedy dopiero poznasz Chwałę Życia. Jednak czepianie się kurczowo myśli, że musisz być kochany miłością z zewnątrz jest błędem. Ta błędna myśl połamała więcej serc niż jakakolwiek inna. I zabiła najwięcej osób. Nasze Prawdziwe Ja nie obchodzi, czy jesteśmy kochani, dba tylko o to, by kochać. Prawdziwe Ja to szczęście, które jest w nas. Szczęścia nie ma w świecie zewnętrznym. Jest w Tobie, w środku. Nic nie muszę! Generalnie nic. Natomiast wszystko mogę. Nic nie muszę uzyskać od nikogo. Wtedy jestem Wolny. Nie goń za niczym, niech wszystko przychodzi samo. Nie musisz się wysilać. Zobacz – natura idzie po linii najmniejszego oporu. W relacji tyran – ofiara, sytuację kontroluje ofiara. Tyran potrzebuje ofiary, a ofiara jest ofiarą zarówno z tyranem, jak i bez niego. Bycie ofiarą, to nasza suwerenna decyzja. To potrzeba użalania się nad sobą. Nie potrzebuję nikogo, by być ofiarą. Wyrwij się z koła Ofiary do Koła Wolności, które jest obok. Najpierw pokochaj siebie, potem możesz pokochać innych. Panuj nad swoim życiem. Zatrzymaj tłumienie uczuć, wchodź w uczucia, nie odganiaj ich. To Twoje Prawdziwe Ja, poprzez uczucia kopie w drzwi, które sam – (sama) zamknąłeś do swojego serca. Zamieniaj lęk w miłość. Każda negatywna sytuacja jest okazją do nauczenia się czegoś. Każda chwila jest doskonała.-------------------------------------------------------------To coś, co napisałem po przeczytaniu fantastycznej książki Colina P.Sissona " Wewnętrzne Przebudzenie". Sisson był dziewięć lat w Polsce, uważa, że Polacy są odważni i bardzo gotowi do pracy nad sobą. Czuję się uczniem Sissona. Bo gdy uczeń jest gotowy, zawsze zjawi się nauczyciel.

Równowaga w życiu


Idziemy trójkami: podświadomość, świadomość, nadświadomość. Przeszłość, teraźniejszość, przyszłość. Nienawiść, obojętność, miłość. I trzy fale spadkowe i trzy wzrostowe. Od czego zacząć? Od prawidłowego myślenia. Bo cała tajemnica powodzenia bierze się z myśli. -----Ustalamy, co chcemy osiągnąć. Nie da się żyć bez planu, bo jesteśmy wtedy okrętem bez steru. Nie należy myśleć o sobie negatywnie, (jaki ja głupi jestem ). Nie musisz uczestniczyć w wyścigu szczurów. -------Nie staraj się być najlepszy, nie ustawiaj poprzeczki za wysoko, bo będziesz nieszczęśliwy. Wystarczy być nieco lepszym i czerpać z tego radość. ---------Na drugiego człowieka możemy popatrzeć z góry tylko wtedy, gdy podajemy mu rękę, aby pomóc mu się podnieść. ------------Inwestorzy bardzo często przeciążają się wiedzą. To ciężka praca. Traci się wtedy dobre widzenie rynku. No i ciężka praca to najprostsza droga na cmentarz. A co widzi optymista na cmentarzu ? Krzyże, czy plusy ? Zarządzajmy swym życiem z radością. Giełda powinna być tylko krokiem w życiu, który należy zrobić, aby dojść do celu. Giełda jest tylko jednym z aspektów życia. A najważniejszą rzeczą jest poznanie samego siebie. Poznanie swoich emocji przy starciu z giełdą. Psychologia inwestowania to 90 % sukcesu, a tylko 10 % to wiedza. Inwestorzy stosują skomplikowane, czyli drogie systemy transakcyjne. Znam takich, którzy wydali na nie po 100 tysięcy. Potem siedzą przy monitorach godzinami, a nawet przez całą sesję. Twierdzę, że na takie działanie szkoda życia. ---------------Powodzenie polega na prawidłowym odczytywaniu sygnałów wejścia na rynek i wyjścia z niego, czyli otwarcia pozycji i zgarnięcia zysku. --------------Jednym słowem dyscyplina. Po pewnym czasie stosowania, dyscyplina daje luz, bo przyzwyczajamy się do niej i staje się dla nas naturalna. ------------------Bądź lekki i często śmiej się. Daj płynąć życiu swoim biegiem. Niczego nie przyspieszysz, ani nie opóźnisz. Spróbuj spojrzeć na siebie z boku.

Jak wielu ludzi rujnuje siebie, chcąc odżywiać się zdrowo w 100 %. Działaj, ale
nie bądź zawzięty. Nie wymuszaj niczego. Bądź giętki. --------------Taki dąb na przykład.
Mocarny. Ale kiedyś nadchodzi wielka burza, która go powali. A trzcina ? Cienka i
pusta w środku, na wietrze wygnie się do ziemi, ale zawsze podniesie. Nie przeciążaj się, odrzuć nadmiar wiedzy, zrób się „pusty” w środku. ----------------Wszystko co nas spotyka, ma cel. Zdarzenia i ludzie na naszej drodze, to nauka dla nas. I wystarczy mieć jedną zasadę: Nie krzywdzić. Siebie najpierw nie krzywdzić. Nie oszukiwać samego siebie. Nie odgrywać kogoś innego niż jestem naprawdę. To jest dharma – prawe działanie. Jak wtedy robi się lekko! Tylko, żeby to odczuć, muszę zrzucić plecak pełen Kamieni Kłamstwa. Czyli nauczyć się iść z życiem, tylko wtedy życie da mi do ręki kierownicę.------------------ Pieniądze są częścią świata, nie da się bez nich żyć. „Co potrzebne jest, aby prowadzić wojnę? – zapytano Napoleona. -Trzy rzeczy, odpowiedział. Pieniądze, pieniądze, pieniądze. Nie powinny one być celem samym w sobie. Nie można stać się niewolnikiem w żadnym aspekcie życia! Zachowujmy równowagę. Pieniądz musi być w ruchu. Jest jak krew płynąca w ciele. A bez krwi nie ma życia. Więc my mamy się do tego ruchu podłączyć, na przykład ucząc się zarabiania na giełdzie. Bo nie działać, znaczy zaniechać. A czego chcesz zaniechać, jeśli nic nie robisz? --------------Zakończę słowami piosenki : „Nie wiesz, czy za rogiem nie stoi Anioł z Bogiem, nie obserwują zdarzeń i nie spełniają marzeń”.

Co może przemawiać za spadkami?



Dwa obrazki, na jednym kanały trendowe pokazujące newralgiczny moment, w którym jest wykres Wigu 20. Na drugim idealna proporcja jeden do jednego na dzień 27 X 2011. A więc chwila dziejowa.

piątek, 28 października 2011

Strażnicy Tajemnic III Rzeszy - Riese (Olbrzym)


WUNDERWAFFE -Projekty eksperymentalne

Rakieta balistyczna A-9/A-10 konstrukcji Wernhera von Brauna. Projekt balistycznej rakiety międzykontynentalnej A-10 był pierwszym tego typu na świecie, umożliwiał on osiągnięcie celów w odległości do 4.800 km w czasie 45 minut. Rakieta miała osiągać pułap 24 km i zawierać w głowicy bojowej 1.000 kg amatolu. Według najnowszych danych elementy tego pocisku (oraz paliwo) były projektowane, budowane i testowane na obszarze obecnej RP najprawdopodobniej w fabrykach zbudowanych przez Niemców w kopalniach węgla kamiennego w Wałbrzychu, podziemiach Zamku Książ i w kompleksie "Riese" położonym w Górach Sowich, do których wejścia zostały zawalone, zasypane oraz być może zaminowane tuż przed wkroczeniem armii czerwonej na te tereny. ------------------- · Myśliwiec odrzutowy napędzany pyłem węglowym Lippisch P.13a, konstrukcji Alexandra Lippischa. Samolot według projektu mógł przelecieć 45 minut na 800 kg węgla ze zmienną prędkością od 850 km/h do 1250 km/h.
  • · Bombowiec strategiczny Amerika Bomber, projekt dotyczył skonstruowania samolotu w celu rażenia celów w skali globalnej, w szczególności na terenie USA – niezrealizowany praktycznie w pierwotnych założeniach, z powodu braku technologii umożliwiającej wytworzenie silników odrzutowych bądź tłokowych o odpowiedniej wydajności. Wykonano zaledwie dwa prototypy będące przeróbkami samolotów bombowych Junkers Ju 290 i Messerschmitt Me 264. Według konstruktorów, jeden z nich wykonał na początku 1944 testowy lot z atlantyckiego wybrzeża Francji, z lotniska w Mont-de-Marsan, i dotarł na odległość 20 km od Nowego Yorku.
  • pojazdy latające wyprzedzające swoją epokę. Miały one wyglądać podobnie do stereotypowego UFO. Pojazdy działać miały dzięki energii nuklearnej i latać z użyciem silnika antygrawitacyjnego (konstrukcja wysokości ok. 2 m), opartego na "głównej części" zwanej dzwonem (die Glocke). Za bazę produkcyjno-startową dla "spodków" miał służyć kompleks Riese znajdujący się w Górach Sowich w Polsce.
Von Schreck i jego najlepsi saperzy wylądowali już na lotnisku w pobliżu Walimia. Jest grupa esesmanów z Leibstandarte Adolf Hitler. Tylko wybrani. Dziwne, pułkownik dowodzący akcją , nazwijmy go Bruner, żąda od wszystkich obecnych złożenia przysięgi o dochowaniu tajemnicy nawet za cenę życia. Obecni spoglądają po sobie zdziwieni, ale to tylko chwila, i jest już po przysiędze. Podjeżdża kilka ciężarówek Wehrmachtu, szczelnie zakrytych brezentem. Obok każdego kierowcy siada esesman. Z przodu Bruner w samochodzie terenowym . Z tyłu kolumny von Schreck i pozostali esesmani. Ciężarówki ruszają. Jest noc, 17 stycznia 1945 roku. Rano ruszyła ofensywa Rosjan. Warszawa, a właściwie to co zostało, morze ruin, jest już wolna od Niemców. Toczy się Czerwona Nawała. Następną przeszkodą wodną będzie dopiero Odra. Kolumna zbliża sie do Walimia. Za miastem samochody zatrzymują się. Wysiadają kierowcy z Wehrmachtu. Za kierownicą każdej ciężarówki siada esesman. Ruszają dalej. Kierunek : kompleks Riese - Olbrzym, w Górach Sowich. Wąskie paski świateł reflektorów – to jazda na zaciemnonych światłach, szczelina przepuszczająca ma szerokość palca. Niewiele widać. Bruner jednak zna drogę na pamięć. Dojeżdżają do Tunelu wykutego w skale. Wolkswagen – amfibia Brunera staje z boku, ciężarówki wjeżdżają jedna po drugiej w głąb korytarza. Po 4 km stają jedna za drugą. Esesmani wysiadają i idą w kierunku wyjścia. Teraz zadanie von Schrecka i jego saperów. Zaminować korytarz minami kordytowymi z zapalnikami uzbrajanymi sejsmicznie. Wystarczy mocno tupnąć, i mina uzbrojona. Ale wszyscy mają buty owinięte szmatami, żeby nie spowodować przedwczesnego uzbrojenia miny. Na napiętych drucikach ze stali nierdzewnej małe kulki ołowiane, obok szklanych fiolek. Ołowiana kulka uderza w fiolkę i .....saperzy umieszczają kolejne miny i cofają się do wyjścia. Bruner pilnuje pracy saperów. Widać już wjazd do Tunelu i nagle słychać serie z broni maszynowej. Von Schreck nieco zaniepokojony, jako ostatni wychodzi przed Tunel. Kilkadziesiąt metrów od wjazdu, wewnątrz Tunelu, pod ścianą stały dwa silniki diesla. Przewody elektryczne od silników są wyprowadzone na zewnątrz. Ostatnie dwie miny kordytowe Bruner nakazał umieścić na korpusach silników..... Teraz zadaniem saperów było spowodować zawał, tak aby zamaskować Tunel. Ładunki założone. Detonacja. Miny kordytowe uzbroiły się od wybuchu, a wjazd do Tunelu został zasłonięty górą głazów. Razem z osuwiskiem zjeżdża na końcu dorodny buk. Kurz opada, jeszcze tylko trzeba obciąć wystające przewody elektryczne i ukryć końce pod kamieniami. Zadanie skończone. Znowu strzały. Teraz pojedyńcze. To oprawcy Brunera likwidują świadków - saperów von Schrecka. Bo esesmani skoszeni zostali bronią maszynową wcześniej, i leżą wokół. Krew uderza Von Schreckowi do głowy, gwałtownie sięga po broń... jednak Bruner był szybszy. Dwa strzały. Von Schreck pada na pobocze.

Elliott na Wigu 20


Próba oznaczenia fal. Po wzrostach z 4 X, jestem teraz ostrożny w prognozach. Jakaś korekta wzrostów wydaje się pewna. Dlaczego jestem ostrożny? Bo na dacie 12 - 13 X wzrosty powinny się zakończyć, jest już za duża odchyłka od tej daty. Można tę odchyłkę wytłumaczyć jedynie nowiem księżyca, który wypadł 26 X. Owszem, można inaczej oznaczyć fale, tu, gdzie jest 5 na szczycie zielonej piątki, być może powinien być drugi szczyt fali 4. Albo jeszcze inaczej. Ale to są spory akademickie. Jest w każdym razie chorągiewka.

Poziom docelowy ?


Jest piątka wzrostowa, poziom z fibonka też wykonany. I mieliśmy datę 4 X wyliczoną wcześniej, wstyd się przyznać, wszystko to zostało zlekceważone. Byk nas zaatakował.

Nie Być Niewolnikiem - Osho

Kiedy Chruszczow był przywódcą Związku Radzieckiego, wspominał, że Stalin traktował go jak nadwornego błazna i rozkazywał mu: - Zatańcz hopaka! I Chruszczow przyznawał : - Tańczyłem. Czasem, kiedy to powiedział, ktoś z tłumu wołał :-- Dlaczego pozwalałeś, by Stalin robił z ciebie głupka ?! ---Wtedy Chruszczow mówił rozkazującym tonem: - Kto to powiedział ? Proszę wstać! Oczywiście nikt nie odpowiadał. – Z tego właśnie powodu, towarzysze, tańczyłem – podsumowywał Chruszczow. Stalin reprezentował śmierć, podobnie jak reprezentują ją kapłani. Kapłani zawarli pakt ze śmiercią i okaleczyli życie. Kapłani zniszczyli twój umysł, wykorzenili twoje uczucia. Zamknęli cię w twojej głowie. Nie rozumiesz swoich uczuć. Z tego powodu nie potrafisz zaufać uczuciom. Dlatego ciągle szukasz kogoś, kto powie ci, co masz robić. W dzieciństwie rodzice mówili ci, byś coś robił lub czegoś nie robił. W szkole rolę tę przejął nauczyciel, na studiach zaś profesor. W życiu społecznym tę rolę pełnią dyrektorzy, politycy i przywódcy. Wszędzie słyszysz, co powinieneś zrobić, a czego nie. Ciągle szukasz osoby, która będzie nad tobą dominować, ty zaś pozostaniesz od niej zależny. Postępujesz w ten sposób, gdyż nie umiesz słuchać swego serca, swej istoty. Uzależniasz się od zewnętrznego autorytetu. To żałosne. Tak być nie powinno. Ludzie przychodzą do mnie i mówią: „ Osho, powiedz nam dokładnie, co mamy robić?”. Dlaczego nie słuchacie swego serca? Wewnątrz was pulsuje życie. Wewnątrz was znajduje się źródło. Skierujcie się do środka. Mogę wam powiedzieć, w jaki sposób możecie to zrobić. Mogę podać pewne metody, jednak „ przykazania” macie zaczerpnąć ze swego wewnętrznego żródła. Biblia znajduje się w waszym wnętrzu. Prawdziwa księga, prawdziwa wiedza. Stamtąd możecie wziąć instrukcje. Jeżeli weżmiecie instrukcje z waszego najgłębszego jądra, staniecie się wolni i szczęśliwi. Wolna osoba zawsze jest szczęśliwa. Osoba zniewolona nigdy nie osiąga szczęścia. Waszym przeznaczeniem nie jest bycie niewolnikami.

czwartek, 27 października 2011

Czwartek. Wig 20 i analiza techniczna



Co mówi? że od 10 października świeczka dzienna wyskoczyła ponad SMA 18 i dała sygnał kupna. I nie ma co się kopać z koniem. Przecież na to patrzymy? Gdzie teraz jesteśmy widać na wykresie tygodniowym. Na poziomie SMA 18. A na dziennym na SMA 89. Tak pokazuje analiza techniczna. I jeszcze widać trzecią lukę w górę dziś. Trzecią lukę w piątej fali.

środa, 26 października 2011

Środa, 26 października


Próba oznaczenia fal. ( Czyli prognoza ) Nie uzurpuję sobie prawa do nieomylności, nie ma takiego, który trafia tylko w dziesiątkę. Może taki był Wilhelm Tell. Liczby z Astronomii są wspaniałe, błędy w prognozach wynikają jedynie z mojej subiektywnej interpretacji dat. Według poprzedniej prognozy data 12-13 X miała zatrzymać wzrosty, a tak się nie stało. Pisałem: "tylko niech rynek to potwierdzi". Czekam dalej na spadki. Data 31 VIII jest jeszcze aktualna jako nadrzędna. Teraz do głosu dochodzi także nów księżyca, 55 dni z rysunku, a także piąta fala na wykresie Wigu 20

piątek, 21 października 2011

Poland 20

Próba oznaczenia fal. Najbliższa data zwrotu, to 23 X. Spodziewałem się, że rynek rozwinie już spadki, rysując fale 1-2-3 i dziś 4. Jednak stało się jak na rysunku. A więc nowa próba oznaczenia fal.
I anegdota na weekend:

Sprzedam żonę za 320 zł,- napisał ogłoszenie dowcipniś. Żona to zobaczyła i pyta: skąd taka cena za mnie ? Dwa razy twoja waga plus reszta za tę znoszoną obrączkę, którą masz na palcu. Razem 320, - odpowiedział. Poczekaj, mówi żona. Teraz ja dam ogłoszenie. Napisała: - sprzedam męża za jeden złoty dziesięć groszy. Skąd taka cena?- pyta mąż. Żona : - dwa jajka po 40 gr plus 30 gr za pustą rurkę bez kremu...

czwartek, 20 października 2011

Precesja Ziemi

Wreszcie widać, gdzie ta precesja jest. To pełne koło odwróconego stożka, które kreśli ziemska oś. Jest ona bowiem odchylona od pionu. Na obrazku podano wartość przybliżoną półokręgu ( Wega 13000 ). My przyjmujemy precyzyjniej tę wartość na 25920 lat. Na precesji Ziemi oparł swe obliczenia Robert Bauval, i pokazał datę wybudowania Wielkiej Piramidy na rok 10.450 przed Chrystusem. Ta sama data została podana wcześniej przez Edgara Cayce.

Precesja Ziemi - Nie ma przypadków

Na tym obrazku widać podwójne rozległe dno. Odległość podana w dniach. Teraz tylko odrobina matematyki. Wielki Rok Platoński, czyli precesja Ziemi, wynosi dokładnie 25920 lat. Odrzucamy miano, zostaje liczba 25920. A gdyby odległość między dołkami wynosiła 1080 dni? To ile to godzin? 1080 dni x 24 godziny = 25920 godzin. SMA 18 jest naszą podstawową średnią. Oddychamy średnio 18 razy na minutę, czyli 1080 na godzinę i 25920 razy na dobę.

Rozmowy z Bogiem - Strach


Głos wewnętrzny to najbardziej gromki głos, jakim przemawiam, jest bowiem wam najbliższy. On mówi wam, czy coś jest prawdziwe, słuszne czy dobre,

zgodnie z ustalonymi przez was definicjami. Niczym radar wytycza kurs i steruje okrętem, jest pilotem wycieczki, o ile mu na to pozwolisz.

Ten sam głos w tej chwili mówi ci, czy słowa, które do ciebie docierają, są słowami miłości czy strachu. W ten sposób możesz określić, czy warto je przyjąć.

Powiedziałeś, że jeśli zawsze będę wybierał działanie z miłości, to wtedy doświadczę w pełni chwały, kim jestem i kim mogę być. Czy mógłbyś to rozwinąć?

Istnieje tylko jeden cel wszelkiego życia, a jest nim to, abyś ty i wszystko, co żyje, mogli doznać najwyższej chwały.

Cała reszta podporządkowana jest temu zadaniu. Twoja dusza niczego innego nie pragnie i nie ma dla niej nic innego do osiągnięcia.

Urok tego polega na tym, że ten cel jest nieskończony. Koniec to ograniczenie, a Boski cel nie ma granic. Jeśli nadejdzie chwila, w której doświadczysz pełni swej chwały, natychmiast wyobrazisz sobie jeszcze większa chwałę. W swym stawaniu się dusza jest wprost nienasycona.

Życie to nie proces odkrywania, lecz tworzenia, i w tym tkwi najgłębszy jego sekret.

Ty nie odkrywasz siebie, lecz siebie tworzysz na nowo. Trzeba wiec, abyś dążył nie do ustalenia, Kim Jesteś, lecz Kim Pragniesz Być.

Są tacy, którzy twierdzą, że życie jest jak szkoła, że mamy wynieść z niego określone nauki, a kiedy

“zdamy egzamin", możemy przejść do wyższych zadań, wolni od okowów ciała. Czy to prawda?

To kolejny element waszej mitologii, wywodzący się z ludzkiego doświadczenia.

Czyli życie nie jest szkołą?

Nie. Nie jesteśmy tu po to, aby wynieść nauki?

Nie. To w takim razie po co?

Aby sobie przypomnieć, na nowo, stworzyć, swa Prawdziwa Istotę.

Powtarzałem to już, ale ty Mi nie wierzysz. Lecz tak właśnie powinno być. Zaprawdę bowiem, jeśli nie stworzysz siebie w swej Prawdziwej Istocie, nie możesz w Istocie zaistnieć.

Chyba nie nadążam. Powróćmy do kwestii szkoły. Słyszałem nie raz, jak różni nauczyciele twierdzili, że życie jest jak szkoła. Teraz Ty temu zaprzeczasz; to prawdziwy wstrząs dla mnie.

Do szkoły idziesz, jeśli chcesz poznać coś nowego. Nie idziesz tam, jeśli już to znasz i po prostu chcesz doświadczyć tego, co wiesz.

Życie (jak je zwiecie) to szansa poznania doświadczalnego tego, co już znacie od strony koń-

cepcyjnej. Nie ma przy tym potrzeby uczenia się czegokolwiek. Trzeba tylko przypomnieć sobie to, co już się wie, i działać w oparciu o tę wiedzę.

Nie bardzo rozumiem.

Zacznijmy od tego, że dusza - twoja dusza - wie wszystko przez cały czas. Nic nie jest przed nią ukryte, nic nie jest dla niej nieznane. Ale sama wiedza to za mało. Dusza pragnie doświadczenia.

Możesz wiedzieć, że jesteś szczodry, ale dopóki tej szczodrości nie okażesz, pozostaje ci samo pojecie. Możesz wiedzieć, że jesteś życzliwy, ale dopóki nie okażesz życzliwości, masz tylko ideę.

Jedynym dążeniem twojej duszy jest obrócić najwyższe mniemanie o sobie w swe najwspanialsze doświadczenie. Póki koncepcja nie przerodzi się w doświadczenie, pozostają wyłącznie domysły. Ja snułem

0 sobie domysły bardzo długo. Dłużej niż razem ty

1 Ja możemy sięgnąć pamięcią. Dłużej niż wiek tego wszechświata pomnożony przez luiek wszechświata. Widzisz wiec, jak świeże - jak nowe - jest Moje doświadczanie siebie.

Znów nie łapię. Twoje doświadczanie siebie?

Dokładnie tak. Wyjaśnię ci to w następujący sposób:

Na początku to, co Jest, było wszystkim i poza nim nie było nic. Lecz Wszystko, Co Jest, nie mogło siebie poznać - ponieważ istniało tylko Wszystko, Co Jest, i nie było nic innego. Toteż Wszystko, Co Jest ... nie było. Gdyż z braku Innego, Wszystko, Co Jest, przestaje być.

Na tym polega wielka tajemnica Boskiego Bytu/ /Nie-Bytu, o której wspominają mistycy od zarania dziejów.

Wszystko, Co Jest wiedziało, że jest wszystkim, co istnieje - ale to było za mało, gdyż mogło znać swą świetność tylko koncepcyjnie, a nie doświadczalnie. Pragnęło wiec doświadczyć siebie, albowiem chciało poznać poczucie własnej świetności. Lecz to nadal było niemożliwe, ponieważ samo pojecie “świetności" jest względne. Wszystko, Co Jest nie mogło poznać poczucia własnej świetności, dopóki nie pojawiło się coś, co nie jest. Jeśli brakuje tego, co nie jest, to, co Jest, przestaje być.

Rozumiesz?

MIŁOŚĆ


...Toteż nic dziwnego, że w chwili kiedy ślubujesz najszczytniejszą miłość, wydajesz siebie na pastwę najbardziej podstępnego strachu.

Gdyż zaraz kiedy wypowiesz słowa miłości, zaczynasz się bać, czy zostaną odwzajemnione. A gdy zostaną odwzajemnione, zaczynasz się bać, że utracisz miłość, którą właśnie znalazłeś. Więc będziesz starał się temu zapobiec - uchronić się przed stratą - tak jak starasz się zapobiec utracie Boga.

Lecz gdybyś wiedział, Kim W Istocie Jesteś - najdoskonalszym, najwspanialszym, najbardziej godnym podziwu tworem Boga - strach nie miałby do ciebie dostępu. Albowiem któż odrzuciłby coś tak znakomitego? Nawet Bóg nie mógłby nic zarzucić takiej istocie.

Ale skoro nie wiesz, Kim Jesteś W Istocie, uważasz się za coś znacznie gorszego. A skąd bierze się to przeświadczenie o własnej niedoskonałości? Od jedynych osób w świecie, którym we wszystkim wierzymy - od rodziców. Od matki i ojca.

Ich bowiem kochacie najbardziej. Dlaczego mieliby was okłamywać? A przecież powtarzali wam, że za dużo w was tego, a za mało czego innego. Przypominali, że dzieci i ryby głosu nie maja. Czasem nawet gasili kipiąca w was radość życia i namawiali do wyrzeczenia się wybujałych marzeń.

Takie odebraliście komunikaty i choć nie pochodziły od Boga, gdyż nie spełniają naszych kryteriów, miały nie mniejsza od Boskiej siłę oddziaływania, ponieważ stali za nimi bogowie twego ówczesnego świata.

To rodzice wpoili wam, że miłość jest uwarunkowana - wiele razy dali wam odczuć swoje warunki - i taka właśnie postawę wnosicie we własne związki uczuciowe.

Taka właśnie postawę zanosicie do Mnie.-

Na tej podstawie wyciągacie wnioski o Mnie. W ramach niej głosicie swoja prawdę. “Bóg jest miłującym Bogiem", powiadacie, “ale jeśli złamiesz Jego przykazania, On ciebie na zawsze odtrąci i skaże na wieczne potępienie."

Albowiem czyż nie doznałeś odtrącenia przez swych rodziców? Czy obcy jest ci ból ich potępienia? Dlaczego wiec ze Mną miałoby być inaczej?

Zapomniałeś, co znaczy być kochanym bez żadnych warunków. Nie pamiętasz Bożej miłości. Zatem tworzysz sobie jej obraz, w oparciu o to, jaka miłość widzisz w świecie.

Przypisałeś Bogu cechy “rodzica". I w ten sposób otrzymałeś Boga, który osadza, nagradza lub.karze, zależnie od swego uznania. To uproszczone widzenie Boga, zakorzenione w waszej mitologii. Nie ma nic wspólnego z tym, Kim Jestem.

Stworzywszy na temat Boga cały system myślowy oparty raczej na ludzkim doświadczeniu niż na duchowych prawdach, powołujesz do istnienia rzeczywistość osnuta wokół pojęcia miłości. To rzeczywistość oparta na leku, zakorzeniona w idei groźnego, mściwego Boga. Jej główna sprężyna jest fałszywa, ale zaprzeczyć jej znaczyłoby obalić całą waszą teologie. I choć nowa teologia, która wyparłaby stara, przyniosłaby wam prawdziwe wybawienie, przyjąć jej nie możecie, ponieważ obraz Boga, którego nie należy się bać, który nie osądza, który nie posuwa się do kary, jest tak cudowny, że po prostu przerasta nawet wasze najśmielsze wyobrażenie tego, Kim jest i Jaki jest Bóg.

Rozmowy z Bogiem


Europa dziś zachmurzona wielce, wczoraj był kataklizm deszczowy w Rzymie. Tekst do obrazków dostał się z okresu bezchmurnego. To jest jak czarne na białym. I dalszy ciąg Rozmów z Bogiem: ------

Każde ludzkie działanie wypływa z miłości albo strachu, nie tylko w ramach związków osobowych. Decyzje kształtujące gospodarkę, politykę, religię, edukację, cele społeczne i ekonomiczne, wybory dotyczące wojny, pokoju, napaści, obrony, agresji, uległości; dzielenia czy jednoczenia, gromadzenia czy rozdawania - każdy wybór, jakiego dokonujesz, podyktowany jest jedna z dwóch możliwych myśli: lęku lub miłości.

Strach to energia, która kurczy, zamyka, wciąga, ucieka, chowa, gromadzi, szkodzi.

Miłość to energia, która rozciąga, otwiera, wysyła, zostaje, odsłania, ofiarowuje, goi.

Strach nas okrywa, miłość ukazuje naga prawdę o nas. Strach trzyma się kurczowo stanu posiadania, miłość rozdaje. Strach więzi, miłość uwalnia. Strach rujnuje, miłość buduje. Strach jątrzy, miłość koi.

Każdy uczynek, słowo czy myśl, zakorzeniony jest w jednym z tych dwóch uczuć. Co do tego nie masz wyboru, ponieważ nic więcej do wybrania nie ma. Ale masz za to zupełnie nieskrępowany wybór jednego lub drugiego.

Brzmi to całkiem prosto, ale w chwili podejmowania decyzji częściej zwycięża lęk. Dlaczego tak się dzieje?

Nauczono cię żyć w strachu. Mówiono ci, że przeżywają tylko jednostki najlepiej przystosowane, że zwyciężają najsilniejsi, że sukces odnoszą najsprytniejsi. Pominięto zaś zupełnie chwałę najbardziej miłujących. Dlatego starasz się spełnić te wszystkie wymagania - w taki czy inny sposób - a kiedy zauważasz, że nie dorównujesz tym wzorcom, obawiasz się przegranej, powiedziano ci bowiem, że ten, kto nie dosięga poprzeczki, jest na straconej pozycji.

l oczywiście wybierasz działanie, za którym kryje się strach, gdyż tak cię nauczono. Ja jednak przekażę ci następującą naukę: jeśli wybierzesz działanie z miłości, osiągniesz coś więcej niż przetrwanie, zwycięstwo czy sukces. Wówczas doświadczysz w całej chwale, Kim W Istocie Jesteś, i kim możesz być.

Aby do tego doszło, musisz wpierw odrzucić nauki twych światowych nauczycieli, którzy choć mają dobre intencje, błądzą, i zwrócić się do tych, których mądrość płynie z innego źródła.

Wielu jest takich nauczycieli pośród was, jak zawsze zresztą, albowiem nigdy nie dopuszczę do tego, aby zabrakło tych, którzy was poprowadzą, nauczą, którzy wam ukażą i przypomną owe prawdy. Jednak najważniejszy jest wasz głos wewnętrzny. Do niego bowiem skieruję się najpierw, gdyż jest najbardziej dostępny.

Głos wewnętrzny to najbardziej gromki głos, jakim przemawiam, jest bowiem wam najbliższy. On mówi wam, czy coś jest prawdziwe, słuszne czy dobre,

zgodnie z ustalonymi przez was definicjami. Niczym radar wytycza kurs i steruje okrętem, jest pilotem wycieczki, o ile mu na to pozwolisz.

Ten sam głos w tej chwili mówi ci, czy słowa, które do ciebie docierają, są słowami miłości czy strachu. W ten sposób możesz określić, czy warto je przyjąć.

Teraz trochę niżej - Europa z nieba







Jeśli kosmos - to jesteśmy blisko Boga

Neal Donald Walsch - Rozmowy z Bogiem. Oregon. ------Wiosną 1992 roku - mniej więcej w porze świąt wielkanocnych - zdarzyła się w moim życiu niezwykła sytuacja. Przemówił do ciebie Bóg. Przeze mnie.

Pozwól, że wyjaśnię.

Przeżywałem wówczas trudne chwile, pod względem osobistym, zawodowym i uczuciowym, a moje życie wydawało mi się całkowicie przegrane. Ponieważ od lat miałem w zwyczaju spisywać swe myśli w listach (które z reguły nie trafiały do adresata), sięgnąłem po wysłużony żółty notatnik i zacząłem przelewać swe żale na papier.

Jednak tym razem, zamiast po raz kolejny kierować list do osoby, którą posądzałem o to, że się nade mną znęca, postanowiłem zwrócić się do samego źródła; prosto do naczelnego oprawcy. Napisałem list do Boga.

Był to list naładowany złością i pasją, pełen wyrzutów i zarzutów. Zawarłem w nim też całą listę gniewnych pytań.

Dlaczego moje życie jest nieudane? Czego potrzeba, aby je naprawić? Dlaczego nie znajduję szczęścia w związkach z innymi? Czy nigdy nie będzie mi dane zaznać dobrobytu? I wreszcie - najgorętsze - Czym zasłużyłem sobie na życie będące pasmem nieustannych zmagań?

Ku mojemu zdziwieniu, kiedy skreśliłem ostatnie z mych gorzkich “pytań bez odpowiedzi" i chciałem odłożyć długopis, moja ręka zawisła nad kartką papieru, jakby przytrzymywana jakąś siłą. Nagle

długopis zaczął sam z siebie się poruszać. Nie miałem pojęcia, co napiszę, ale to za chwilę miało się okazać, więc poddałem się biegowi wydarzeń. Spod pióra wyszło...

Czy naprawdę chcesz wiedzieć czy tylko dajesz upust emocjom?

Zamrugałem z wrażenia... ale zaraz odpowiedziałem. To również zapisałem.

Jedno i drugie. To jasne, że daję upust emocjom, lecz jeśli na te pytania są jakieś odpowiedzi, to piekielnie mi spieszno je usłyszeć!

“Piekielnie ci spieszno"... do wielu rzeczy. Czy nie przydałaby ci się odrobina “niebiańskiego spokoju"?

Na co ja odparłem: Co to niby ma znaczyć?

Zanim się spostrzegłem, nawiązał się prawdziwy dialog... ja zaś w mniejszym stopniu pisałem, niż posłusznie notowałem.

Dyktando to zajęło w sumie trzy lata, a ja wtedy nawet nie przeczuwałem, dokąd zmierzamy. Odpowiedzi na przelane na papier pytania pojawiały się dopiero wtedy, kiedy kończyłem pisanie i odganiałem własne myśli. Często padały z taką prędkością, że nie mogłem nadążyć z pisaniem i gryzmoliłem, żeby niczego nie uronić. Kiedy gubiłem trop albo ogarniało mnie uczucie, że te słowa nie przychodzą do mnie z zewnątrz, odkładałem długopis i przerywałem rozmowę, dopóki znów nie naszło mnie natchnienie (niestety, to jedyne słowo, jakie tu pasuje).

Dialog ten toczy się nadal i większa jego część trafiła na karty tej książki... książki będącej zapisem niesamowitej konwersaq'i, w którą z początku trudno mi było uwierzyć. Później uznałem, że przedstawia wartość czysto osobistą, teraz zaś widzę, że nie była przeznaczona wyłącznie do mojego użytku. Przeznaczona była dla ciebie i każdego, kto zetknie się z tą książką. Gdyż moje pytania są również twoimi.

Chcę, abyś jak najszybciej podjął ten dialog, ponieważ w rzeczywistości liczy się nie moja historia, lecz twoja. To ona przywiodła cię tutaj. To do twoich doświadczeń osobistych ma odniesienie zawarty tu materiał. W przeciwnym razie nie czytałbyś go teraz, w tej chwili.

Zacznijmy więc rozmowę od pytania, które nurtowało mnie od dawna: W jaki sposób przemawia Bóg i do kogo? Oto, jaką otrzymałem odpowiedź:

Przemawiam do każdego człowieka. Nieustannie. Rzecz nie w tym, do kogo się zwracam, ale kto mnie słucha.

Zaintrygowany, poprosiłem Boga, aby rozwinął tę myśl. Oto, co rzekł:

Najpierw zastąpimy słowo przemawiać innym, na przykład komunikować. To znacznie lepsze, pełniejsze i trafniejsze określenie. Kiedy rozmawiamy ze sobą, natychmiast stajemy się więźniami słów, które niosą ze sobą niesamowite ograniczenia. Dlatego też rzadko używam słów, aby coś przekazać. Najczęściej komunikuje za pośrednictwem uczuć.

Uczucia są mową duszy.

Jeśli chcesz się przekonać, czym naprawdę jest dla ciebie dana rzecz, zwróć uwagę na to, jakie budzi w tobie uczucia.

Poznanie swoich uczuć czasem sprawia trudność, a jeszcze trudniej przychodzi nam je zaakceptować. Mimo to twoja najwyższa prawda ukryta jest w najgłębszych uczuciach. Chodzi o to, aby do nich dotrzeć. Pokażę ci, jak tego dokonać. Jeszcze raz. Jeśli tego chcesz.

Odparłem, że owszem, pragnę tego, ale w tej chwili bardziej zależy mi na uzyskaniu wyczerpującej odpowiedzi na pierwsze zadane przeze mnie pytanie. Bóg odpowiedział:

Komunikuje również za pomoce myśli. Choć uczucia i myśli często występują razem, różnią się od siebie. Komunikując poprzez myśli często posługuje się obrazami. Z tego względu myśl stanowi skuteczniejsze narzędzie porozumiewania się niż same słowa.

Oprócz myśli i uczuć, wykorzystuje też doświadczenie jako dobitny komunikat.

Jednak kiedy zawiodą uczucia, myśli i doświadczenia, pozostaje mi tylko użyć słów. Ale tak naprawdę słowa są najsłabszym środkiem przekazu, dopuszczają bowiem różne czy wręcz wypaczone interpretacje.

Dlaczego tak się dzieje? Wynika to z samej natury słów: dźwięków, które oznaczają uczucia, myśli i doświadczenia. To tylko symbole. Znaki. Etykietki. Nie są Prawda. Nie są prawdziwymi rzeczami.

Słowa pomagają zrozumieć. Doświadczenie pozwala wam poznać. Ale pewnych rzeczy doświadczyć nie

można. Dlatego dałem wam inne narzędzia poznania, czyli uczucia, a także myśli.

Wy zaś, jak na ironię, tak dalece zawierzyliście Słowu Bożemu, że niemal pomijacie Jego doświadczenie.

W gruncie rzeczy, doświadczenie ma dla was tak niska wartość, że kiedy wasze doznanie Boga odbiega od tego, czego was o Nim nauczono, automatycznie przekreślacie doznanie i obstajecie przy słowach, podczas gdy powinno być dokładnie na odwrót.

Doświadczenie i uczucia, jakie żywicie wobec danej rzeczy, stanowią odbicie tego, co faktycznie i intuicyjnie o niej wiecie. Słowa mogą jedynie starać się przedstawić symbolicznie wasza wiedze i często wprowadzają do niej zamęt.

Takimi zatem posługuje się narzędziami, lecz nie wszystkie uczucia, nie wszystkie myśli, nie wszystkie doświadczenia i nie wszystkie słowa pochodzą ode Mnie.

Wiele wypowiadano słów w Moim imieniu. Za wieloma myślami i uczuciami kryją się przyczyny nie będące Moim bezpośrednim dziełem. A dają one początek mnogim doświadczeniom.

Stajecie przed wyzwaniem, jakim jest odróżnienie Boskich przekazów od danych płynących z innych źródeł. Rozpoznanie ułatwi następująca prosta reguła:

Ode Mnie pochodzi twa Najwyższa Myśl, twe Najtrafniejsze Słowo, twe Najwznioślejsze Uczucie. Reszta pochodzi z innego źródła.

Rozróżnienie przestaje być trudne, gdyż nawet początkujący adept bez kłopotu może określić, co stanowi Najwyższe, Najtrafniejsze, Najwznioślejsze.

Udzielę - ci następujących wskazówek:

Myśl Najwyższa to zawsze ta myśl, która niesie radość. Najtrafniejsze Słowa to te, które głoszą prawdę. Najwznioślejsze Uczucie to uczucie zwane przez ciebie miłością.

Radość, prawda, miłość.

Te trzy wartości są w istocie zamienne, jedna zawsze prowadzi do drugiej. Nie ma znaczenia, w jakiej kolejności je umieścimy.

Po określeniu w oparciu o powyższe wskazówki, które komunikaty 39 ode Mnie, a które pochodzą skądinąd, pozostaje jeszcze pytanie, czy odniosą właściwy skutek.

Większość Moich przekazów mija się z celem. Niektóre dlatego, że wydaję się zbyt piękne, aby były prawdziwe. Inne dlatego, że zbyt trudno się do nich zastosować. Wiele zostaje opacznie zrozumianych. Reszta, a tych jest najwięcej, nawet nie zostaje odebrana.

Mym najpotężniejszym przesłaniem jest doświadczenie, a nawet ono jest ignorowane. Szczególnie ono jest ignorowane.

Świat nie walaliby się w obecnym położeniu, gdybyście po prostu wsłuchali się w to, co mówi doświadczenie. Ignorowanie doświadczenia prowadzi do tego, że stale się ono powtarza, wciąż od nowa. Gdyż nie można udaremnić Mego zamierzenia ani lekceważyć Mojej woli. Moje przesłanie dotrze do ciebie. Prędzej czy później.

Jednak nie będę ci niczego narzucał. Nie zmuszę cię do niczego. Nie po to obdarzyłem ciebie wolna wola - dałem ci możliwość wyboru - aby ci to kiedykolwiek odebrać.

Będę wiec dalej wysyłać te same przekazy, choćby całe tysiąclecia, do każdego zakątka wszechświata, w którym się znajdziesz. Zasypywać cię będę nieustannie Muimi przesłaniami, aż w końcu je przyjmiesz i uznasz za swoje.

Przyjdą do ciebie w stu różnych postaciach, w tysiącu chwil, w ciągu miliona lat. Nie możesz ich przeoczyć, jeśli naprawdę słuchasz. Nie możesz ich zbyć, kiedy raz naprawdę ich wysłuchasz. W ten sposób nawiąże się na dobre porozumienie miedzy nami. W przeszłości bowiem tylko mówiłeś do Mnie, modliłeś się, błagałeś, nalegałeś. A teraz będę mógł Ja przemówić do ciebie, jak to czynię tutaj.