piątek, 30 września 2011

FOREX - podsumowanie dat z abonamentu



W okresie pokazanym na wykresie dziennym, nie była podana data ważnej świecy, zaznaczona jako "brak". W sekwencji sześciu spadkowych świec mieliśmy datę szóstej świecy, i na szóstego IX, potem dwa razy podana była data z niedzieli, i za każdym razem wypadła w poniedziałek. To jest jak najbardziej trafione. Także 26 i 29 wypadły idealnie. W kilku podanych datach, które opuściłem, nic się nie wydarzyło, dlatego o nich nie piszę. Czyli w sumie jest nieźle. Takie podsumowanie zrobię raz w miesiącu. Miłego czynnego wypoczynku na powietrzu, życzy Zbyszek.

JANE GOODALL -- Roots and Shoots



Do poprzednich postów: - Spotykam się z Najwyższym w świątyni mego ciała. Czarny pośrednik jest mi do tego niepotrzebny.--------– Rezerwat Indian, Dakota, USA. Społeczność rdzennych mieszkańców Ameryki. Zima. Luźno rozrzucone drewniane parterowe domy. Wraki samochodów, śmieci przed domami. Czuje się atmosferę beznadziei. Czterdziestoletni indianin, który zaprosił tu Jane Goodwall, opowiada: -„mamy do czynienia z problemem alkoholizmu, narkomanii, przemocy i fali samobójstw. W ciągu ostatnich lat, z 65 osób naszej młodzieży, zostało 13. Reszta popełniła samobójstwo. Także mój syn się zabił. Poprosiliśmy tu Ciebie, Jane, żeby podziekować za to, co dla nas zrobiłaś.” –I Indianie opowiadają, jak Jane podpowiedziała im, żeby obsadzili pole kukurydzą, wciągając wszystkich do działania. Zrobili to. Kukurydza pięknie wzeszła. Wszyscy się cieszyli, obserwując jak rosną kolby. Na tydzień przed zbiorami, pole kukurydzy zostało w nocy stratowane. Przez co najmniej kilku ludzi ze społeczności, sądząc po śladach. Dramat. Ludzie płakali. Ale nie poddali się. Stracili tylko rok. Ponowili działanie na wiosnę. Zbiory tym razem udały się znakomicie. To wpłynęło na poprawę nastrojów w rezerwacie i mieszkańcy zaczęli wierzyć, że młodzi przestaną się zabijać.---- – Afryka, obóz dla uchodźców z Konga. Wiele dzieci bez rodziców, co opowiadali, nie chcę nawet powtarzać. Tam Jane stworzyła wylęgarnię kurcząt w inkubatorach. Rozdano momentalnie 3 tysiące kurczaków, bo chodziło o to, że ludzie zabijali małpy żeby jeść ich mięso, a Jane nauczyła ich chodować kurczaki.... Potem Indie, gdzie rozpoczęto program mikrokredytów dla kobiet. Kobiety zniewolone, kobiety jako dodatek do mężczyzn, kobiety - fabryki dzieci, naraz zaczynają dostrzegać nadzieję na zmianę swego losu. Jane przenosi ten program, sprawdzony w Indiach, do innych części świata.....I chyba już tysiące innych programów Roots & Shoots.... Wielka Jane Goodall.

Ksiądz podwozi zakonnicę

Ksiądz oferuje zakonnicy podwiezienie. Zakonnica wsiadła i założyła
nogę na nogę, przez co kawałek kolana stał się widoczny.
Ksiądz mało nie spowodował wypadku.
Po odzyskaniu kontroli nad samochodem, mimochodem położył jej rękę na
nodze.
Na to zakonnica: "Ojcze, a pamiętasz Psalm 129 ?"
Ksiądz zabrał rękę, ale przy zmianie biegów, znów ręka mu się
ześlizgnęła na nogę zakonnicy.
Ta ponownie zapytała: "Ojcze, pamiętasz Psalm 129 ?"
Ksiądz przeprosił "Wybacz siostro, ale ciało jest słabe".
Po dojechaniu do klasztoru zakonnica westchnęła ciężko i wysiadła.
Kiedy ksiądz dojechał do swojego kościoła, czym prędzej zaczął szukać
Psalmu 129.
Brzmiał on " Idź śmiało i szukaj, im wyżej zajdziesz, tym większa radość"
Morał tej historii:
Jak za dobrze nie znasz się na swojej pracy, to łatwo stracisz
interesującą okazję.

Jak Maciej rozmawiał z księdzem



Wal prosto z mostu. Nie owijaj w bawełnę.

Nagroda Nobla z Fizyki. (Kwantowej chyba?)



Taki mały....a Ciemnej Masy tak dużo...musi być w nim siła wielka....Dlatego ta nagroda.

JESTEM ŚWINIĄ

Oraz zwykłym grzesznikiem, ale słyszałem, że Bóg jest pełen współczucia dla takich, jak ja. A Ty jakim zwierzęciem jesteś z zodiaku chińskiego? --------Świnia-2011
Mimo że chętnie tu i ówdzie podkreślasz, że pieniądze nie są najważniejsze w życiu, bo najczęściej je po prostu już masz, to w tym roku na własne oczy przekonasz się, że tam gdzie stąpa Świnka, tam też kręci się pieniądz i dobry interes. Do jesieni twoje konto przyjemnie się zaokrągli. Najszybciej na przemyślanych posunięciach giełdowych.------No i co mam zrobić? Dlatego jestem na giełdzie. Tylko jest zasadnicza zmiana instrumentu: kontrakty terminowe zamieniłem na opcje. Od razu odpowiadam na liczne pytania: tak, jest mnożnik razy dziesięć. W procentach zarobku pokazywanego przy postach - Sobolewski płaci, nic się nie zmienia, bo mnożnik działa również przy zamykaniu pozycji, lub wygaśnięciu serii. Na pytania, co dalej, zamieszczam wycinek z posta z 8 IX. ----Co jeszcze gruby może? . Przytrzymać rynek, żeby nabrać towaru i dopiero wtedy.. Jest jeszcze jedna data Zapory Gwiezdnej: to koniec września – początek października. Dopiero stamtąd może się rozwinąć ruch. Data 31 sierpnia jest jednak nadrzędna.

czwartek, 29 września 2011

Michał Nowotnik

Zbyszek,
Napisałem wpis od serca na Astronomię Finansową:
"Nauczyliśmy się myśleć, że pieniądze rozwiążą każdy nasz problem. To dlatego przed kolekturami Totalizatora Sportowego ustawiały się kolejki przy okazji niedawnej rekordowej kumulacji. Pożądliwość wygranej rozgrzała głowy Polaków. Ciężko znaleźć kogokolwiek, kto nie uległ pokusie wyobrażenia sobie jak 50 mln zł. przenosi go do lepszego świata. Podobną rolę spełnia giełda i inwestowanie na niej. Często słyszy się o niej, że jest skarbonką, albo maszynką do robienia pieniędzy. Jeśli przydarzyło Ci się myślenie tego rodzaju, otrząśnij się. Znajdujesz się w niebezpiecznym miejscu. Uwierzyłeś w bajkę, że do osiągnięcia celu niezbędne są środki. Większość totolotkowych milionerów traci swoje fortuny równie szybko, jak je dostaje. Pieniądze nie naprawiają błędnego kodu, który jest w nich wgrany.
„Pieniądze zapewniają byt w świecie materialnym. Prawie wszystko można za nie kupić lub sprzedać.” Tyle razy nam to mówiono, że w to uwierzyliśmy. Tymczasem nie mogą one stanowić celu, nie są nawet środkiem do jego osiągnięcia. Są jedynie towarzyszącym atrybutem. Wróć do postu Zbyszka pt.: „Materializacja marzeń i… Mądrość Życiowa.” (http://astronomiafinansowa.blogspot.com/2011/09/materializacja-marzen-i-madrosc-zyciowa.html ) i przypomnij sobie, co się dzieje, gdy całkowicie się czemuś poświęcisz. Jane Goodall wiedziała, czego chce. Od najmłodszych lat pragnęła pojechać do Afryki, żeby przyglądać się zachowaniom goryli, zrozumieć ich świat. Zrobiła to. Nie były jej do tego potrzebne studia przyrodnicze, a pieniądze do wyjazdu same się znalazły. Przeniesienie się w dzikie rejony i poświęcenie się ukochanemu zajęciu nie spowodowało jej odosobnienia. Wręcz przeciwnie – tam znalazła siłę, która kieruje wszystko na właściwe tory.
Czy szukanie bogactwa na giełdzie różni się czymś od wysłania kuponu Lotto? Nie znam prawidłowej odpowiedzi, ale moje poszukiwania i doświadczenie prowadzą mnie do następujących wniosków. Może się wydawać, że to są dwie zupełnie różne rzeczy, bo do pierwszej potrzebna jest dobra obserwacja i własna, wypracowana metoda, a do drugiej utrzymanie ołówka w ręku. Ale zdaje się, że najważniejszym kryterium odpowiedzi jest: czego chcę dokonać za te zarobione środki. Jeśli potrzebuję ich, żeby podróżować po świecie i poznawać ludzi, albo przeprowadzić operację ratującą życie ukochanej osoby, albo gorąco pragnę założyć oddział fundacji „Korzenie i pędy” w Polsce uczący dzieci szacunku dla własnej planety, to chyba wszystko jest w porządku. Gdy zaczynałem inwestować, chodziło mi o rozwój osobowościowy, a nawet duchowy. Pragnąłem odnaleźć (rozwinąć) w sobie takie cechy jak cierpliwość, pokora, odpowiedzialność, konsekwencja. Zależało mi na tym, żeby sprawdzić się w trudnych warunkach. Nie staniesz się świętym przebywając całe życie w kościele, staniesz się nim przechodząc przez piekło. Moim talizmanem miały być słowa Lao-tsu : „Ten, kto wiele wie o innych, może być oświecony, lecz ten, kto rozumie sam siebie jest inteligentniejszy. Ten, kto kontroluje innych może mieć wielką władzę, lecz ten, kto panuje nad sobą jest jeszcze potężniejszy”. Pieniądze miały przychodzić jako efekt uboczny, tak jak tlen produkowany przez rośliny w procesie fotosyntezy. Mogły też być miernikiem tego, jak dobrze udaje mi się już rozumieć samego siebie.
Nie byłem temu wierny. Z każdym razem, gdy traciłem swobodę i lekkość w inwestowaniu pojawiały się problemy. Pojawienie się nerwowości świadczyło o tym, że nadaję swemu zajęciu za dużą wagę. Nie potrafiłem zidentyfikować tego, że oddalam się od istoty rzeczy. W takich momentach wpadałem w pułapkę, przyłączałem się do bezowocnej pogoni za pieniędzmi. Przestałem rozumieć czego chcę od życia i od siebie. Piszę to dla siebie, ale też dla Ciebie, żebyś był świadomy swoich myśli i działań. Jeśli jesteś świadomy, to możesz coś kontrolować, gdy Ci jej brak, to przejmuje kontrolę nad Tobą.
Jak wielu z nas dokładnie wie, czego nie chce. Co mu przeszkadza, drażni, czego się boi. Spróbuj odwrócić zadanie: odnajdź w sobie źródła radości, zastanów się w jakich momentach przypływa do Ciebie fala szczęścia, przy jakim zajęciu zapominasz o czasie. I poświęć się temu całym sercem."
Jak uznasz, że się nadaje, to publikuj.

Znalazłem też tą scenę z "Siły spokoju", w której bohater pozbywa się ego:http://www.youtube.com/watch?v=gz2sg7VmLRc

JANE GOODALL



Kobieta - Legenda. Emanuje
ciepłem i światłem. W filmie o tej Kobiecie, o jej przygodzie z gorylami w sercu Afryki, jest wątek pt.: Sadzawka Hipopotamów. Widzimy tam Jane pogodzoną ze swym synem. Syn zakochuje się w hipopotamach. Murzyn, Zaklinacz hipciów przemawia do tych potężnych zwierząt, a one......go słuchają. Szalenie miłe sceny. Dlaczego słuchają? Ano, wytłumaczenie jest proste: - mieszkańcy wioski sąsiadującej z Sadzawką, pomagają hipciom od kilkuset lat! Nie krzywdzą, nie zabijają. I w ten sposób zdobyli ich zaufanie. Jane jest inspirowana przez Ducha, to się czuje. Jest tak pełna ciepła i światła..... zupełnie jak to dzieło Salvadora Dali, które mówi do nas: jesteś magicznym kwiatem. Rozkwitaj! Jane wpada na pomysł, żeby rozwinąć przy Sadzawce ekskluzywną ekoturystykę. Przywozić tu ludzi, którzy nie będą strzelać do zwierząt, tylko podziwiać to urokliwe miejsce. A pieniądze zostawione przez turystów przeznaczy się na ochronę przyrody przed dewastacją. I natychmiast tę myśl zamienia w czyn! Widziałem to wczoraj w Radomiu, na pokazie w Klubie Dobrego Filmu w Resursie. Wielka Jane Goodall. A w jej nazwisku,( bo to nie pseudonim ) jest Good.

K -- PAX

Magia Liczb, i magia wykresów...Ludzie maile piszą, jesteście wspaniali! ----------

Zobacz, jak działa życie: otworzyłeś się.....ująłeś mnie szczerością. Użyłeś w nim słowa-klucza: K-Pax. To był kiedyś tytuł jednej z moich prezentacji. Bo ten film mnie zafascynował, zainspirował. I gra Kevina Spaceya. Za to masz nagrodę: Twój mail ( jasne, jako anonimowy) - umieszczam na blogu i... chcę się z Tobą spotkać. Moja znajoma, Małgorzata, mówi: -"jeśli ktoś chce ci coś dać, bierz, bo dawać i prosić żebyś wziął, to trochę za dużo."---------Głowa do góry! Wiary nie traćcie, ducha nie gaście.
W dniu 28 września 2011 23:55 użytkownik datyzwrotu(.........) napisał:
Nigdy nie miałem dziewczyny. Jedynie koleżanki. Problem jest chyba w nawiązaniu znajomości i zainteresowaniu swoją osobą kogoś. Ja na to potrzebuję więcej czasu, a w dodatku jestem dosyć wstydliwy. Nie mam pomysłu jak to ugryźć. Adoratorki już były ale ja nie przepadam za kobietami, które chciałyby dominować mężczyznę. Ja potrzebuję tlenu. Chyba brak wiary w siebie też jest tutaj problemem. Na dzień dobry rozpoczynałem swoją przygodę w 2 ostatnich miesiącach hossy. Jednak zarobiłem na tym. Tylko dzisiaj to już nie wygląda tak różowo i ratuje mnie wolny kapitał. Chyba pomogła mi moja myśl strategiczna w organizowaniu gotówki i jakieś zielone światełko, że tu coś nie gra. Twarda szkoła biznesu i życia u samego progu. Mam nadzieję, że nigdy nie będę musiał wychodzić z tego korytarza, a rynek finansowy pozostanie dla mnie czymś ważnym. W końcu od zawsze kierowałem się ku niemu, zbierając swoje drobniaki, które do dzisiaj są moim głównym kapitałem. Planów nie mam, mam CELE, które chcę zrealizować. Uważam też, że ważne jest pielęgnowanie tego jakim jest się człowiekiem bo to się przekłada na wszystko. Nasza psychika i podświadomość jest najważniejsza. Kiedyś się zastanawiałem co tak naprawdę czyni jednych graczy lepszych od drugich. Doszedłem do wniosku, że liczy się filozofia inwestowania i indywidualizm w podejściu do rynków finansowych. Ty odkryłeś daty zwrotu za, które należy ci się nagroda Nobla. Muszę powiedzieć, że stałeś się moim autorytetem ze względu na piękno ludzkiego umysłu, które prezentujesz. Dążę do tego samego. Przypomina mi się film K-PAX.

środa, 28 września 2011

JESTEM ZWYKŁYM GRZESZNIKIEM



Dwa słowa do poprzedniego posta: jak się czujesz, powiedz w jednym słowie. -Dobrze. A w dwóch słowach? - nie dobrze. Sytuacja na S&P jest dobra a nawet bardzo dobra, ale dla shortów------------------------------------------------------------a teraz o wybaczaniu sobie: Gdy mamy zbyt wysokie wymagania wobec siebie, cieżko im sprostać. Ale jeśli ktoś ma przyjemność z dręczenia własnej osoby....Osho mówił wielokrotnie, żeby żyć poprostu i spontanicznie. Wtedy czasami popełnia się błędy. Jest to nieuniknione. Popełnianie tych błędów należy sobie wybaczać 777 razy. ----- Opowieść z kręgu sufich: Mułła Nasreddin , oraz dwaj inni pobożni mężowie udali się na pielgrzymkę do Mekki. W ostatniej części swej wędrówki przechodzili przez wieś. Pieniądze się im skończyły. Kupili kawałek chałwy. Był on jednak zbyt mały, by wszyscy trzej mogli zaspokoić głód, a czekała ich droga przez pustynię. Cóż mieli począć ? Pierwszy pielgrzym powiedział : - Wiele lat pościłem i modliłem się. Nikt z was nie jest bardziej religijny. Bóg chce, żebym to ja przeżył. Dlatego chałwa powinna należeć do mnie. Drugi na to : - Wiem,że jesteś człowiekiem,który żył w ascezie. Ja jednak jestem wielkim uczonym. Przestudiowałem wszystkie święte pisma. Poświęciłem się nauce. Świat nie potrzebuje ludzi, którzy umieją jedynie pościć. Możesz to robić w niebie! Świat potrzebuje wiedzy. Świat jest tak ubogi w wiedzę, że chce, abym na nim pozostał . Chałwa powinna należeć do mnie. Mułła Nasreddin zaś powiedział : --Nie jestem ascetą i nie mogę powiedzieć, abym był w stanie panować nad sobą. Nie jestem także osobą, która posiadła rozległą wiedzę. Jestem zwykłym grzesznikiem. Słyszałem natomiast, ze Bóg jest pełen współczucia dla grzeszników. Dlatego chałwa powinna należeć do mnie. Nie mogli znależć rozwiązania. Uznali, że udadzą się na spoczynek bez jedzenia. Postanowili : -- Niech Bóg sam zdecyduje. Chałwa przypadnie temu z nas, który będzie miał najbardziej znaczący sen. Rano asceta powiedział : Nikt nie może się ze mną równać. Dajcie mi chałwę, ponieważ we śnie ucałowałem stopy Boga. Uczony roześmiał się : --Twój sen jest mało znaczący. W moim śnie Bóg mnie objął i ucałował ! Ty tylko ucałowałeś jego stopy. Gdzie jest chałwa ? Ona należy do mnie. Spojrzeli na Nasreddina. A jaki ty miałeś sen ? Nasreddin powiedział : --Jestem zwykłym grzesznikiem. Mój sen był bardzo prosty...Tak prosty, że nie warto go nawet opowiadać. Ponieważ jednak nalegacie, opowiem go. W moim śnie pojawił się Bóg i powiedział : -- Głupcze, na co czekasz ? Zjedz chałwę! -- Jak mogłem nie usłuchać tego rozkazu ? tak więc nie ma już chałwy. Zjadłem ją.

KSIĘŻYC I AMERYKA




Jeden rysunek na wagę złota. Autor: Bartek Strączak.

wtorek, 27 września 2011

Gdy znasz Układy Planetarne - wtedy masz jaja !



Apogeum i perigeum są mało ważne, chociaż mamy wtedy spore ruchy na giełdach. Bo to wszystko co jest pewne. Może spadać lub rosnąć. Czyli nic nie wynika z odległości Ziemi od słońca. Wagę ma za to koniunkcja Merkury -Mars (spadki), oraz zawsze stellium. Np.5 września 2008 uściśliło się stellium Merkury, Wenus, Mars.-spadki. Co dotarło do mnie nieco za póżno. A 6 czerwca 2008 było piękne 623 dni, mieliśmy otwarte pozycje w dół, a tu 4% na plusie w ciągu dnia. Wiedziałem, że to chwilowy wyskok, o 15.00 byliśmy już na minusie. To Merkury, Wenus i Ziemia ustawiły się w jednej linii. Wiatr słoneczny wywołujący zorze, powoduje też spadki. Nasilenie plam na słońcu ma duży wpływ na giełdy. Dawałem artykuł o plamach. Lużny półkrzyż na jesieni 2009 zaczał wpływać na rynki finansowe. Uściśli się dopiero w sierpniu 2010. Jest to przykra długoterminowa kombinacja, która 15 lipca 1931 roku przeszła w Wielki Kryzys.( po dwóch latach od szczytu w 1929 roku). Interpretacja wschodów planet, ich opozycji i koniunkcji nie jest precyzyjna, a mnie chodziło zawsze o konkretną datę, a nie okres np.miesiąca. Dlatego wszedłem w Liczby Planetarne, które są proste, przejrzyste, precyzyjne. W tych Liczbach są zawarte wszystkie wpływy planet na siebie i Ziemię. Gdy te Liczby do mnie przemówiły......poczułem się ważny, poczułem, że mam jaja. A gdy to poczujesz.......(dalej jak na obrazku)

Materializacja Marzeń i...... Mądrość Życiowa



Co napisał na temat materializacji marzeń, wielki niemiecki filozof – Goethe?: " Zanim się czemuś oddasz, zawsze jest wahanie, szansa, by się wycofać, nieudolność. Wszystkich przejawów inicjatywy dotyczy jedna elementarna prawda, której nieświadomość zabija nieprzebrane idee i niezliczone plany. Że kiedy całkowicie się czemuś poświęcisz, opatrzność również wykona swój ruch. Wszystko się wtedy zdarzy, aby ci pomóc, co inaczej nigdy by się nie zdarzyło. Z decyzji wypływa cały strumień zdarzeń, przynosząc ci najrozmaitsze nieprzewidziane wypadki, spotkania i pomoc materialną, o których nikt nie śniłby, że pojawią się na jego drodze. Cokolwiek możesz zrobić, lub marzysz, że możesz to zrobić, zacznij to. W zdecydowaniu drzemie geniusz, potęga i magia. ".------------------------- Mądrość życiowa . Znany amerykański doradca inwestycyjny siedział na przybrzeżnej skałce w małej meksykańskiej wiosce, gdy do brzegu przybiła skromna łódka z rybakiem. W łódce leżało kilka wielkich tuńczykow. Amerykanin, podziwiając ryby, spytał Meksykanina:
- Jak długo je łowileś?
- Tylko kilka chwil.
- Dlaczego nie łowiłeś dłużej - złapałbyś więcej ryb?
- Te, które mam całkiem wystarczą na potrzeby mojej rodziny.
Amerykanin pytał dalej:
- Na co więc poświęcasz resztę czasu?
- Śpię długo, trochę połowię, pobawię się z dziećmi, spędzę sjestę z moją żoną, wieczorem wyskoczę do wioski, gdzie siorbię wino i gram na gitarze z moimi amigos - pędzę wypełnione zajęciami i szczęśliwe życie.
Amerykanin zaśmiał się ironicznie i rzekł:
- Jestem absolwentem Harvardu i mogę ci pomóc. Powinieneś spędzać więcej czasu na łowieniu, wtedy będziesz mógł kupić większą łódź, dzięki niej będziesz łowił więcej i będziesz mógł kupić kilka łodzi. W końcu dorobisz się całej flotylli. Zamiast sprzedawać ryby za bezcen hurtownikowi, będziesz mógł je dostarczać bezpośrednio do sklepów, potem założysz własną sieć sklepów. Będziesz kontrolował połowy, przetwórstwo i dystrybucję. Będziesz mógł opuścić tę malą wioskę i przeprowadzić się do Mexico City, później Los Angeles, a nawet do Nowego Jorku, skąd będziesz zarządzał swoim wciąż rosnącym biznesem.
Meksykanski rybak przerwał:
- Jak długo to wszystko będzie trwało?
- 15, może 20 lat.
- I co wtedy?
Amerykanin uśmiechnął się i stwierdził:
- Wtedy stanie się to, co najprzyjemniejsze. W odpowiednim momencie będziesz mógł sprzedać swoją firmę na giełdzie i stać się strasznie bogatym, zarobisz wiele milionów.
- Milionów? I co dalej?
- Wtedy będziesz mógł iść na emeryturę, przeprowadzić się do małej wioski na meksykańskim wybrzeżu, spać długo, trochę łowić, bawić się z dziećmi, spędzać sjestę ze swoją żoną, wieczorem wyskoczyć do wioski, gdzie będziesz siorbał wino i grał na gitarze ze swoimi amigos...

Maska i Prawda



Te obie rzeczy są w nas. Maska, to ego. Ego musi dostawać aprobatę, chce panowania, żywi się władzą, jest ukierunkowane na przedmioty, na pieniądze. Albowiem żyje w STRACHU. To jest jego pokarm. Gdy go utraci – usycha. Jeśli jesteś ukierunkowny na rzeczy, władzę, zaszczyty, pieniądze, zawsze będziesz się martwił, że możesz je utracić. Ta myśl powoli ciebie osaczy. Poczujesz się otoczony przez wrogów. Strach o tytuły i przywileje stanie się wszechobecny. Twoja Prawda, czyli twój Duch, jest zupełnie od tego wolna. To stała Moc. Niewrażliwa na krytykę, nie lęka się żadnej trudności, nie czuje się od nikogo gorsza. Jest zarazem pokorna, nad nikogo się nie wywyższa, ponieważ wie, że wszyscy jesteśmy jednością, wszyscy jesteśmy z tego samego Ducha. To ten sam Duch w różnych przebraniach. Gdy ukierunkujesz się na Prawdę, doświadczysz swej prawdziwej istoty, zobaczysz, że z Ducha płynie Moc. Ta Moc ma swoiste cechy. Przyciąga do ciebie osoby, a także rzeczy, których pragniesz. Jak magnes działa na ludzi, sytuacje i okoliczności, tak, aby wspierały twoje pragnienia. Inaczej mówiąc, otrzymujesz wsparcie od sił przyrody, od boskości, płynące z bycia w stanie łaski. Twoja Moc sprawia, że cieszysz się z obcowania z ludżmi, i jakby mimochodem, nic prawie nie robiąc, otrzymujesz to, co chcesz. Franz Kafka powiedział kiedyś: „Nie musisz opuszczać pokoju. Siedż przy stole i słuchaj. Nie musisz nawet słuchać, po prostu czekaj. Nie musisz nawet czekać, naucz się tylko wyciszenia, spokoju i samotności. Świat dobrowolnie ofiaruje tobie, abyś go odsłonił. On nie ma wyboru, potoczy się w ekstazie do twych stóp”

Spotykam Fantastycznych Ludzi



– Wczoraj przykładowo. Wchodzę na dworzec kolejowy w Częstochowie i poznaję faceta, który się nazywa Sławomir Ślązak, jest prezesem 24Fitness Management & Consulting. Tworzy sieć, która ma pomóc Polakom w dbaniu o ten wózek, którym jedziemy przez życie. O którym piszę bez przerwy. W wózek pod tytułem własne ciało. To jest nauczanie ludzi od podstaw: co należy jeść, w jakie materiały się ubierać, jak organizować czas, aby wykorzystywać ciało skutecznie. Jak o nie dbać, a więc higiena w szerokim zakresie, począwszy oczywiście od dbałości o odpowiednią dawkę ruchu fizycznego, w tym wszelkie jogi i tantry, także badania stanu organizmu i rechabilitacja. W tym psychologia, czyli wyciąganie z czarnej dupy! Jednym słowem pełen zakres!. Tu przypomina mi się szkoła Edgara Cayce w Bahama Beach w Stanach, wybudowana zaraz po 1945 roku. To właśnie ten pomysł! Czyli to, o czym piszę od zawsze. Nie wymyślaj prochu! Proch już wymyślono. Przenieś doświadczenia ze świata, na polski grunt. Nie jest to proste, ale nie ma takiej rury, której nie można odetkać. Tym bardziej, gdy jest wiara, ufność, że to co robisz jest słuszne. Że pomagasz ludziom. Jeszcze się w życiu tak nie nagadałem. Sławek ma Powera. Ta energia w nim kipi! Trafiłem na bratnią pokrewną duszę. Tym razem to kobiety w przedziale nie zostały dopuszczone do głosu. Nadawaliśmy jak karabiny maszynowe, mówiąc do siebie jednocześnie, ale słuchając się zarazem. To była komputerowa wymiana plików! I komputery też były przez chwilę w ruchu. Polacy są sprytni. I powinni być sprytni. Nie chcę używać zdania: misja dziejowa, ale mamy taką historię, tyle przeszli nasi ojcowie, że.....przeciętnego Amerykanina powinniśmy sprzedać i kupić ponownie, zanim on się zorientuje, że coś jest grane. Tym razem to ja zostałem podbuzowany. Bo zwykle to ja daję ludziom energię. A tym razem spotkałem kogoś, kto energią poprostu kipi. Jeszcze tylko małe „ale”. Luksusem jest gdy kobieta wspiera mężczyznę w jego działaniach i odwrotnie. A więc na cześć jednej z nich, Pauliny, bizness woman z klasą, która przyjechała odebrać Sławka z dworca, daję następny o obraz. Salvador Dali.

poniedziałek, 26 września 2011

Polska wyspą zieloną?



A tu widać co innego.....

Poznaj siebie - to klucz do życia



Poznaj siebie. To nie tylko klucz do zarabiania, ale i klucz do udanego życia wogóle.
Szczerość wobec siebie jest niezbędna, bo niby jak? Siebie oszukać? Nie da się. Znamy swoje stany emocjonalne, które zawsze, gdy jest wzburzenie, odbiją się na transakcjach. Uczę, żeby nikomu nie wierzyć, tylko sobie. Uczę odwagi, ufności, ale też ostrożności. Staram się opowiadać o wielu metodach inwestowania, po to, aby każdy wybrał tę jedną, niepowtarzalną, bo swoją. I nauczył się zwracać uwagę na sygnały wejścia i wyjścia. I zdecydował, co mu odpowiada: czy daytrading, który wyczerpuje na dłuższą metę, bo wymaga siedzenia przy komputerze, czy też inwestowanie na dłuższych ruchach. Jeśli daytrading, koncentrujemy się na interwale 10 minut, przykładowo. Jeśli to mają być większe ruchy, sygnałów będziemy szukać w interwałach 1 – 4 godziny, lub dziennych.
To już są banały, ale powtórzyć nigdy nie zaszkodzi. I staram się nauczyć myślenia, aby uczeń był samodzielny, nieuzależniony od nauczyciela, i od giełdy oczywiście. Po początkowym zainwestowaniu dużej części naszego czasu, powinien przyjść moment równowagi, który określamy słowami : - To rynki finansowe są dla mnie, a nie ja dla nich. Robię sobie urlop. Słyszę to coraz częściej i to mnie ogromnie cieszy. My jesteśmy cenni, nasz czas, nasze życie, nasi najbliżsi, nasze zadowolenie z tego, co robimy. Inwestowanie swoich pieniędzy, to duża sztuka, której się trzeba uczyć od kilku osób. Tak mówią. Ale czy to prawda? Może po prostu trzeba znaleźć dobrego nauczyciela w danej dziedzinie i wtedy wystarczy jeden.? Nie wiem. Bo każdy widzi rynek nieco inaczej. W wiosennych przemowach tegorocznych do studentów, miałem komfort psychiczny, mówiąc to, co myślę: nic nie róbcie, w nic nie inwestujcie, przyglądajcie się tylko rynkowi. A jeśli już zdecydujecie się na grę na rynku, to akcje są bezpieczniejsze. A jeśli będziecie się czuli na siłach wejść na rynek kontraktów, to zalecam robić to jednym CFD za 60 zł. Można wtedy stracić 15 zł i system zamknie naszą pozycję. Ponawiamy próbę. Jeśli dopłacanie powtarza się, jest jeden wniosek : COŚ jest nie tak. I teraz dwie możliwości : albo to nasz stan psychiczny ( emocje lub jakiś problem życiowy ) lub żle czytamy sygnały z rynku. Jeśli zdiagnozujemy że to psychika, polecam Eckharta Tolle – Potęga Terażniejszości. Bo ten nasz stan psychiczny to według mnie 90% powodzenia giełdowego. Tylko 10 % to wiedza. Jeśli postępujemy wbrew sygnałom z rynku, to brak dyscypliny ( niezważanie na średnie SMA, żle ustawiany stop, lub brak stopu, upieranie się, że rynek musi pójść w „naszą” stronę ) czyli też psychika. I koło się zamyka. Tak, czy tak, to Coś, jest szalenie ważne. Przerabiałem to na sobie wielokrotnie. ---A dla osiągnięcia równowagi, popatrzmy na jedno z dzieł pt."Salvatore Dali". W filmie "O północy w Paryżu", był wyeksponowany jako szaleniec, ale tylko szaleńcy osiagają wielkość.

piątek, 23 września 2011

Kto czyta nie błądzi

Kto zna formację wiszących gron? Ano znają ją czytelnicy książki "Sukces na giełdzie". Skuteczna formacja dająca dobrze zarobić. Do tego nie jest opisana nigdzie indziej!




Oryginalny link do komentarza.

I co tam panie na Wigusiu?- Pięć fal w Polsce



Wybudowała się piąta fala? Tak jakby. I jest w niej pięć podfal.? To korekta teraz?

Teoria ewolucji - dbaj o ciało



Ciało, umysł, dusza. Świadomość, podświadomość, nadświadomość. Bóg ojciec, Syn Boży, Duch święty. To co jest Tu, To co jest Tam, i To co jest pomiędzy. To święta Trójka. Ciało jest ważne. Lubi, gdy o nie dbamy. To pojazd, którym jedziemy przez Życie. Ale nie jesteśmy swoim ciałem. Umysł jest ważny. To narzędzie, które ma nam pomagać. Pomagać, to nie znaczy, że ma nami rządzić. To sługa. Gdy sługa rządzi panem, wyniki są smutne dla pana. Nie jesteś swoim umysłem. Dusza to Ty. To Najwyższe Ja. To Istnienie. Jesteś panem. To Ty powinieneś przewodzić. Dbać o ciało i używać umysłu według powiedzenia Zaratustry : Pomyś dobrze, powiedz, co pomyślałeś, wykonaj, co powiedziałeś. Po wykonaniu zadania, narzędzie, którym jest umysł, należy odłożyć. Wyobraź sobie, że potrzebujesz wywiercić dziurę w ścianie. Bierzesz wiertarkę. Wiercisz. I nie wyłączasz jej, tylko idziesz z pracującą wiertarką do sklepu, wracasz, idziesz pod prysznic – wiertarka pracuje, kładziesz sie spać – wiertarka pracuje. Gdy rano się budzisz, pierwsze co słyszysz w swojej głowie, to: hej to ja – czyli ty, to ja – twoja wiertarka, ja jestem tobą, a ty mną! To galop dzikich koni w głowie! To ten nieszczęsny przekaz Kartezjusza: Myślę, wiec jestem! A to oznacza, że gdy nie myślisz, to ciebie nie ma! A właśnie wtedy dopiero jesteś naprawdę, gdy przestaniesz myśleć na chwilę. To ciągłe myślenie jest przecież CHORE! To rwąca rzeka szalonych myśli. Gdy się nie bronisz, ona cię porwie! Myślenie podpowiada ci że potrzebujesz więcej czasu. Czas jest połączony z Cierpieniem, dostaniesz tyle czasu, ile zechcesz, i całe morze Cierpienia. Czy właśnie tego chcesz? Myślenie to ego, to podpalacz, który sam potem udaje, że gasi wywołany przez siebie pożar. Co robić? Posłuchajmy Alberta Einsteina: - ---Moje pomysły wzięły się „z niemyślenia” z chwili wyciszenia myśli, z chwili „Bezumysłu” . Z umiejętności przerwania w głowie galopu dzikich koni, ze zrozumienia, że nie ma ciemności, jest tylko kompletny brak światła. Ze zrozumienia, że zło nie istnieje, jest tylko kompletny brak miłości w ludzkich sercach. Tak samo nie istnieje zimno, jest tylko kompletny brak ciepła, bo tylko to, co daje energię daje się zmierzyć. To niby to samo, ale odrobinę inaczej. To ta przysłowiowa szklanka, która jest albo do połowy pusta, albo do połowy pełna. ------A Osho wyjaśnił, że ona nigdy nie jest pusta, nawet gdy wylejemy wodę – wtedy jest w niej powietrze przecież......Jest miłość, a po przeciwnej stronie nienawiść, nazywałem kiedyś nienawiść miłością ze znakiem minus. Nie ma nienawiści, jest tylko kompletny brak miłości....Z takiego patrzenia na świat bierze się zrozumienie i miłość właśnie. A jeśli pokochasz świat, on pokocha ciebie. I będziesz miał wszystkiego boski nadmiar. ------- --------------------- Prawdy Objawione: Jest tylko Tu i Teraz. Jest tylko Teraźniejszość. Przeszłość była, czyli jej teraz nie ma. Przyszłość będzie, czyli jej teraz nie ma. Gdy uciekasz do przeszłości – cierpisz. Przeszłość to bagno, gdy do niego wpadasz, musisz się potem umyć. Albo tylko wyschniesz, a błoto samo odpadnie. Ale nie całe, zawsze coś zostanie przylepione. I przyszłości nie traktuj jak Taksówki do Nieba. Tam nie ma Zbawienia. Zbawienia nie ma na zewnątrz. Zbawienie jest wewnątrz, ono jest w Tobie. To wu – wei. Nie dbaj o bilet, nie dbaj o bagaż. Ściśnij tylko w dłoni Twój kamyk zielony..... To jest ta prawda, która Cię wyzwoli. W tej właśnie chwili powinno to do Ciebie dotrzeć.

Gościnne wpisy od serca

Wczoraj rozmawiałem z paroma reprezentantami grupy tych których szanuję i poprosiłem o wpis z przesłaniem, takim od serca. Pierwszy na odzew odpowiedział Marek Marcinowski - autor książki "Sukces na giełdzie" i skuteczny gracz giełdowy.


Na prośbę Zbyszka przytaczam jedną opowieść, która zapadła mi w pamięć. Warto odnieść ją do swojego życia. Niestety nie znam autora oryginału.

"Był sobie pewnego razu chłopiec o złym charakterze. Jego ojciec dal mu woreczek gwoździ i kazał wbijać po jednym w plot okalający ogród za każdym razem, kiedy straci cierpliwość i pokłóci się z kimś.Pierwszego dnia chłopiec wbił 37 gwoździ. W następnych dniach nauczył się panować nad sobą i liczba wbijanych gwoździ malała z dnia na dzień. Odkrył, ze łatwiej jest panować nad sobą niż wbijać gwoździe. Wreszcie nadszedł dzień, w którym chłopiec nie wbił w plot żadnego gwoździa. Poszedł wiec do ojca i powiedział mu, ze tego dnia nie wbił żadnego gwoździa. Wtedy ojciec kazał mu wyciągać z płotu jeden gwóźdź każdego dnia kiedy nie straci cierpliwości i nie pokłóci się z nikim. Mijały dni i w końcu chłopiec mógł powiedzieć ojcu, ze wyciągnął z płotu wszystkie gwoździe.Ojciec zaprowadził chłopca do płotu i powiedział: "Synu zachowałeś się dobrze , ale spójrz , ile jest w plocie dziur. Plot nigdy już nie będzie taki, jak dawniej. Kiedy się z kimś kłócisz i mówisz mu cos brzydkiego zostawisz w nim ranę taka jak te.... Możesz wbić człowiekowi nóż, ale rana pozostanie. Nie ważne ile razy będziesz przepraszał, rana pozostanie. Rana słowna boli tak samo , jak fizyczna. Przyjaciele są rzadkimi klejnotami , sprawiają , że się uśmiechasz i dodają ci otuchy. Są gotowi Cię wysłuchać , kiedy tego potrzebujesz , wspierają Cię i otwierają przed tobą swoje serca. Jeśli możesz , wybacz innym dziury, które zostawili w Twoim plocie...."
===

Post dla Ariela ( Anioła ) z Katowic



Osho – Po co istniejesz? Po nic. Istniejesz dla samego siebie. Zanim zdasz sobie z tego sprawę, wiele rzeczy cię ominie. Głębia twego istnienia bezustannie wyczekuje kogoś, kto ciebie pokocha dla ciebie samego. Dla niczego więcej, tylko dla ciebie. Wyczekuje kogoś, kto powie: „ Kocham cię takim, jaki jesteś, kocham cię, bo jesteś, kocham cię dla samej miłości, kocham twoje istnienie, i nie ma w tym żadnego celu”. Zanim nie pojawi się ktoś, kto pokocha cię bezcelowo, nie poznasz chwały życia. W tym pokochaniu bezcelowym jest cała doniosłość życia. Gdy ktoś pokocha cię celowo, zredukuje cię do przedmiotu. Jesteś towarem, a on nabywcą. Gdy ktoś pokocha cię dla ciebie samego, bez żadnego innego powodu, wtedy nagle rozkwitnie twój wewnętrzny kwiat. Zostałeś zaakceptowany taki, jaki jesteś. Nie ma już lęku, niczego od ciebie nie oczekują, możesz się odprężyć, możesz rozkwitać. To jest piękne. Ale tak się nieczęsto zdarza. Wypróbuj inną drogę: - Jeśli sam siebie całkowicie zaakceptujesz, odkryjesz, że szczęście przez cały czas miałeś w sobie! Sam jesteś swoim szczęściem. Pokochaj siebie, a rozkwitniesz! Nie będziesz potrzebował szukać ludzi, zmieni się świat wokół ciebie, bo ty się zmienisz, a ludzie sami do ciebie przyjdą. Będziesz emanował inne wibracje. To jak wabiący słodki zapach dla pszczół.----- Ariel z Katowic to szczęściarz - usłyszał bowiem słowa: " kocham cię takim jaki jesteś", mnie się to jeszcze nie przytrafiło, ale ufam, że kiedyś to usłyszę.............a kobieta... to róża......

czwartek, 22 września 2011

ZAPORA GWIEZDNA W POLSCE



Wczoraj rozmawiałem również z daytraderami, o możliwej kolejności fal Elliotta. Byliśmy zgodni, że jesteśmy w fali 4. To ten mój " wielbłąd dwugarbny ", czyli typowa budowa fali 4, o dwóch szczytach. A więc daytraderzy dziś górą, bo przewidywali w dół w fali piątej. Na rysunku z godz. dziesiątej widać dziś, że SMA ( to w stooq-u ) dzienna nie puściła świeczki w górę, a nawet odepchnęła ją w dół ( dziś luka w dół ). Sygnał jest, ale....to buduje się piątka, jak widać. Po niej zawsze korekta. Jaka? Nie wiem, pewnie 0,618. Unikam, jak mogę wdawania się w szczegóły, bo ludzie chcieliby się na mnie oprzeć i wyczytać, na jakim poziomie, o której godzinie otwierać pozycje. Pokazałem na rysunku wystarczająco dużo. Jest pokazana Zapora Gwiezdna na dole w sierpniu i na górze w sierpniu. Pisałem, że od dołka sierpniowego należy odliczyć 2 - 3 tygodnie i w dół pojedziemy. Jest 20 dni dokładnie. Widać to? Pisałem też, że podam datę Zapory Gwiezdnej na dole z wyprzedzeniem dwumiesięcznym. Cofam tę zapowiedź. Powód? To byłby za duży komfort dla mojej konkurecji. Niech wiedzą jak najmniej. Niech sami coś pokażą. I niech czytają mojego bloga. Bo podam datę dołka na tydzień wcześniej dopiero. Czytać warto, bo od dołka pojedziemy mocno w górę, ale to przyszłość dopiero. No to kiedy dołek? Może być w każdej chwili.........Może wiem, a może nie wiem....Czy ja się bawię w ciuciubabkę? Tak! - to fajna zabawa jest. Traktuję każdy dzień jakby to był ostatni dzień mojego życia. Wtedy jest chęć tylko na zabawę. Chyba, że boisz się śmierci, człowieku, wtedy zwiniesz się w kłębuszek i ciebie nie ma już! Zanim śmierć przyjdzie, ty już nie żyjesz! A jesteśmy przecież Duszami Nieśmiertelnymi? Pamiętacie? To wierzycie w to, czy nie? Informuję też, że nie czytam żadnego bloga giełdowego, bo nie chcę, żeby mi ktoś pokręcił w głowie. Idę swoją ścieżką i niech każdy robi to samo.

środa, 21 września 2011

SOKRATES i Daty Zwrotu.



Drodzy czytelnicy, co wam powiem, to wam powiem, ale wam powiem: dziękuję za wyrazy sympatii dla bloga. Staram się wszystko co robię, robić dobrze, albo wcale. Mój ojciec, pomimo tego, że pił nadmiernie, przekazał mi kilka mądrości. Mówił: - "Ciężka praca to najprostsza droga na cmentarz, --- Myśl przez 364 dni w roku, a jeden dzień pracuj, wtedy będziesz miał więcej, niż ten, kto pracuje przez 364 dni, a jeden dzień myśli, (ojciec wychowywał się przed wojną na podwórku warszawskim, w zabawach z dziećmi żydowskimi ) ----Rób, jak chcesz, ale tak, żeby było dobrze,- korzystaj z madrości pokoleń, -- z tych rad wynikała wolność działania ale ze wsparciem intelektu. Co mogę powiedzieć teraz po intensywnych spotkaniach z ludżmi w ostatnim tygodniu? Wszyscy są za tym, aby zarabiać bez przyspawania do komputera. Daytrading jest niepopularny. Opcje cieszą się zainteresowaniem. Ja też jestem za zarabianiem w dłuższych ruchach. Czyli czekamy na sygnał dzienny, w spodziewanej Dacie Zwrotu Wigu 20. Czekamy.!!!!! Dlatego nazwisko Sokratesa w tytule, i jego sentencja: --W KOROWODZIE CNÓT, CIERPLIWOŚĆ KROCZY OSTATNIA. A my możemy dodać, że powinna być pierwsza. A więc czekając na potwierdzony sygnał dzienny popatrzmy na polskie morze.

wtorek, 20 września 2011

KRÓLESTWO NIC

Daleko stąd, było kiedyś królestwo, w którym panował pokój. Rządziła nim mądra królowa, a mottem kraju było „ NIECH BĘDZIE BŁOGOSŁAWIONE NIC”. Chłopi uprawiali tu jęczmień i hodowali owce na własne potrzeby. Z nikim nie handlowali i uważali za grzech posiadanie więcej niż jednej chaty, paru owiec i paru sztuk odzieży, którą sami przędli i tkali. Cała ziemia należała do królowej i nigdy nie naruszył pokoju żaden najeżdżca, ponieważ nie było tam nic do zagrabienia. Pewnego razu pojawił się kapłan renegat, wygnany z dalekiego kraju. Zbadał możliwości, a kiedy usłyszał motto królestwa, usmiechnął się do siebie i poszedł do królowej. Powiedział jej, że jako do kapłana obeznanego w sprawach religii, przemówił do niego wielki bóg NIC, którego w tym kraju czczą ślepo od tak dawna. Bóg nakazał, by wybudowano piękną świątynię, w której będą odbywać się nabożeństwa. Lud ma produkować o wiele więcej niż do tej pory i jedna dziesiąta całej ziemi i produktów ma być oddana świątyni. On sam będzie architektem, a pózniej kapłanem. Bóg sprowadzi przekleństwo na królestwo, jeśli jego rozkazy nie zostaną wykonane. Królowa zmartwiła się. Powiedziała kapłanowi, że musi się zastanowić nad decyzją, niech zatem powróci w południe następnego dnia po odpowiedż w sprawie boga. Kiedy kapłan odszedł, wezwała swego błazna. Był to struszek, który kiedyś zbyt dokładnie utrafił żartem w sedno sprawy i wygnano go za to, z przechodzącej mimo karawany. – Czy mieszkałeś w krajach, gdzie bogowie przemawiają do kapłanów i gdzie muszą mieć świątynie ? – zapytała. Skinął głową potakująco i wówczas opowiedziała mu o rozmowie z kapłanem. Stary błazen śmiał się, aż trząsł mu się grab. Otarł oczy i przemówił cicho do królowej. Zmartwienie znikło z jej twarzy. – Proszę zostawić to mnie – zakończył, klepiąc się w chude uda. – Wreszcie zarobię na siebie i odpłacę za twoją dobroć, o Pani. Wymyślę taki żart, że sam Wielki Bóg Nic będzie zrywał sobie boki. Następnego dnia królowa przyjęła kapłana bardzo serdecznie. – Co za cud ! – powiedziała. – Bóg przemówił także do mego starego błazna. I to prawda, że pragnie on wielu pól jęczmiennych, pięknej świątyni i kapłana. Ale rozkazuje, aby kapłan sam uprawiał pola, a także przyciagnął, ociosał i ustawił kamienie do budowy świątyni. Na jej gest, czterech rosłych wieśniaków otoczyło kapłana, którego twarz poszarzała jak popiół. – natychmiast zaczniesz wnosić kamienie z doliny na szczyt wzgórza – rozkazała i wieśniacy odciągneli od niej protestującego kapłana. Tej nocy, zamknięty w chacie, kapłan gorzko płakał, jedząc jęczmnienne placki. Bolało go całe ciało i wypełniała czarna rozpacz. Pragnął tylko jednego – uciec od tej straszliwej pracy. Nad ranem usłyszał zbliżające się kroki i zduszony chichot. Klucz obrócił sie w zamku i zaskrzypiały otwierające się drzwi. Chichot zamarł w oddali. Kapłan zobaczył, że na zewnątrz nie ma straży. Do dzisiaj chłopi z tej spokojnej krainy pokazują podróżnym stos nieociosanych kamieni na szczycie wzgórza, mówiąc : - To świątynia Wielkiego Boga Nic. Potem śmieją się do rozpuku, jak z najlepszego żartu na świecie. Max Freedom Long – Starożytna Wiedza Kahunów.

Poszukaj w sobie chęci do działania

Całe nasze życie to działanie i pasja. Unikając zaangażowania w działanie i pasje, ryzykujemy, że wogóle nie zaznamy życia.--(Herodot)------------------------------------------------------ – Czas nie istnieje, jest tylko Tu- i – Teraz. Zwykle myślisz, że czas dzieli się na przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Mylisz się. Żaden podział czasu nie istnieje. Czas jest zawsze teraźniejszością. Przeszłość jest częścią umysłu, a nie czasu. Tak samo przyszłość – to pragnienie. Przeszłość – pamięć. Przyszłość – pragnienie. A pomiędzy nimi mikroskopijny fragment który przegapiasz. To samo życie. Ono toczy się tylko teraz. Odpręż się, raduj się. Lecz ego zachowuje się jak tyran. Ciągle powtarza: stań się kimś innym! Nie słuchaj go. Jesteś sobą. Urodziłeś się doskonały. Zaakceptuj samego siebie. Takiego jaki jesteś. Zapomnij o stawaniu się. Gdy zapomnisz, dokona się przemiana. Nie będziesz się już porównywał z nikim. Ten jest piękniejszy, tamten silniejszy, jeszcze inny wyższy. Dość tego. Wtedy dopiero zaczynasz żyć. Nie obchodzi cię przyszłość. Nie uczestniczysz już w tym obłąkanym wyścigu bycia kimś innym. Nie współzawodniczysz. Jeśli przegapiasz teraz – popełniasz samobójstwo. Jeśli czujesz, że ktoś zamierza wcisnąć ci jakiś ideał, jakiś cel, opuść go szybko, ponieważ jest to bardzo zaraźliwa choroba. Bo kiedy musisz podążać za ideą, wtedy naśladujesz innych. Jeśli ktoś ci mówi, że musisz stać się doskonały – strzeż się go! To twój wróg! Uciekaj od niego tak szybko, jak to tylko możliwe. Nie pozwól mu zatruć twojego życia. Nie pozwól mu ciebie zniszczyć. Być może sam był ofiarą, a teraz chce zniszczyć ciebie. Miej dla niego współczucie, ale nie pozwalaj się niszczyć. On nie przeżył swojego życia. Miał jedynie sny, ale nie żył. Bezustannie, w każdym momencie, życie puka do twoich drzwi, a ciebie nie ma. Przegapiasz. I każdego dnia zdajesz sobie sprawę, że śmierć jest coraz bliżej. Jeżeli chcesz naprawdę żyć, bądź spontaniczny, poszukaj w sobie pasji. Otwórz się. Nie planuj, nie czekaj. ----( Osho )

poniedziałek, 19 września 2011

Szkoła Złodzieji - czyli nie daj się złapać.(Osho)



- Słyszałem pewną opowieść. Mężczyzna został wtrącony do więzienia i w kącie celi zobaczył siedzącego staruszka. Starzec zapytał : jak długo będziesz siedział? Nowy odpowiedział : -dziesięć lat. W takim razie osiądź koło drzwi, bo to tylko dziesięć lat i zaraz wyjdziesz. Ja mam wyrok 50 lat. Kiedy spędzasz dziesięć lat z ekspertami, uczysz się ich technik, strategii, metod. Czerpiesz z ich doświadczenia. Więzienia to rodzaj uniwersytetów, w których, na koszt państwa, uczy się jak być przestępcą. Znajdziesz tam profesorów od zbrodni, dziekanów działalności przestępczej, kanclerzy, różnych ludzi, którzy popełnili każde możliwe przestępstwo. Nowy więzień od razu zaczyna sie uczyć. Byłem w wielu więzieniach i w każdym z nich było podobnie. We wszystkich tych więzieniach panowało przekonanie, że to nie przez popełnioną zbrodnię się tam trafia, ale przez to, że DAŁO SIĘ ZŁAPAĆ. Więc uczą tam, jak nie dać się złapać. Rozmawiałem z więźniami i oni mówili : " Chcemy wyjść stąd jak najszybciej, ponieważ tyle się nauczyliśmy, że chcemy to wypróbować. Brakowało nam praktyki, zanim nas złapano znaliśmy jedynie teorię. Aby nauczyć się praktyki potrzebna była pomoc społeczności więziennej."


-----Tyle Osho. -----------------
Opowiem teraz o moim znajomym, który jest złodziejem, i który nie daje się złapać. Jest tak dobry, że prowadzi szkołę dla innych wirtuozów kieszonkowych. Wybiera uczniów starannie, wszyscy mają długie palce i bardzo wypielęgnowane dłonie. Takie palce mają pianiści, chirurdzy i złodzieje. Najlepsi. Ostatnio miał czterech uczniów, nauka trwa dwa lata. Bardzo słono kosztuje. Ci uczniowie wszyscy mieszkali w Anglii. Dwóch Polaków i dwóch Anglików. Przylatywali do niego raz w miesiącu. Płacili za naukę i wracali do siebie, zwykle bogatsi w kasę, pomimo zapłaty, bo okradali przecież współpodróżnych. Pokazywał mi kiedyś sztuczki z kartami. Nieznaczonymi kartami Piatnika. Niesamowite!!!!!. A coś na ten temat mogę powiedzieć, byłem przecież kasjerem w Queens Casino w Warszawie.....(Opiszę niedługo legendarne wydarzenie przy Black Jacku z tego kasyna) Ten mój znajomy, udowodnił praktycznie swoje umiejętności, gdy ukradł mi portfel z tylnej kieszeni spodni w czasie rozmowy. Od tej pory pilnowałem się bardzo. Co z tego, niedługo potem powtórzył swój wyczyn, kradnąc mi portfel ponownie. Opowiadał, jak kiedyś czarownicy zamieniali ludzi w dowolne zwierzę. Otóż nic nie zamieniali, tylko działali swoją energią na głowy lub głowę świadków. Na mózg działali. Z osobą "zamienianą" nic się nie działo, to osoba patrząca miała zapodaną sugestię i odbierała zakłócony obraz rzeczywistości. A psychologia ? Jaką chierarchię wartości ma mój znajomy ? Oto ona : " Ludzie są naiwni, aż proszą się, żeby ich okraść. Jeśli ja tego nie zrobię, zrobi to ktoś inny, więc wolę, żebym to był ja ". I to cała filozofia, która pozwala mojemu znajomemu żyć w pogodzie ducha. Z tego morał wynika: Nie dajmy się ponieść emocjom - czytaj ogłupić, liczby mają nam służyć, a nie pokręcić w głowie. Nie traktujmy ich w sposób chory. Potrzeba spokojnego spojrzenia na rynek. Opcje nie mają dostatecznej płynności. Nie nadają się do daytradingu, (chyba, że kilkoma opcjami) Tylko inne strategie. Przed tym rynkiem jest dopiero zielone światło i możliwość ogromniej ekspansji. Jednak kilkaset procent zysku , w czasie ostatnich trzech miesięcy żywotu opcji, to sprawa całkiem realna . Ale to po dołożeniu dat zwrotu ..... I wtedy może być jak na obrazku.....i jak tu się w opcjach nie zakochać?

Dwa miliony procent na opcji spadkowej w Polsce.



To tylko ciekawostka, proszę hamować podniecanie się, ale pokazuje, przy odrobinie fartu, jakie niesamowite możliwości drzemią w rynku opcji. Trzeba tylko wiedzieć kiedy kupować i kiedy sprzedawać, lub....kiedy kupić i co kupić, żeby nie sprzedawać i czekać do wygaśnięcia serii, na swoje kilkaset procent. Te wykresy ze strony GPW, są dostępne od dziś tylko w archiwum. Wykres OW20U 280 jest na blogu, z ceną minimum 1 zł, natomiast wykresu OW20 U1220 z ceną minimalną - jeden grosz nie było, dlatego to niniejszym uzupełniam.

GPW, czyli Sobolewski płaci

Za jedną opcję U290, na nasze konto wpływa 600 zł. Za opcję OW20U1280, po rozliczeniu wpływa "od Sobolewkiego" - 500 zł, itd. Ostatnia opcja "pieniężna" to ta z poziomem wykonania 2400, za jedną dostaniemy 100 zł. Opcja U230 jest bez wartości, tak samo U220. Czyli tracimy wszystko co wydaliśmy na zakup tych dwóch ostatnich opcji. Dalsze wyliczanki czytelnicy zrobią sami. Podam teraz dwie ostatnie ciekawostki, z oficjalnych danych GPW, z wykresu rocznego OW20U1220. W grudniu 2010 roku, był dzień, gdy jedna opcja kosztowała jeden grosz....... Maximum było 10.08 po cenie 200 złotych, przebicie? 20. tysięcy razy, czyli dwa miliony procent. W tym samym dniu jedna opcja U280 kosztowała złotówkę. Wykres OW20U280 zamieszczałem na blogu, proszę sobie obejrzeć. Warto wiedzieć więc, co kupować, ale ważniejsze jest kiedy kupować. Drogie szkolenia giełdowe kosztują 10 tys.zł. Pewnie są dobre, profesjonalne - tak myślę. Ale szkolenie z dat zwrotu, z Liczb Planetarnych jest inne - bardzo cenne, wyjątkowe. Więc nie może kosztować mniej, powinno kosztować najwięcej. Dlatego cena tego szkolenia wzrasta od października na 13 tysięcy. I tak jak pisałem: pod zdjęciem faceta na blogu, będą dwie liczby z Kabały - 13 (miłość) i 26 - (miłosne spotkanie).

Rozliczenie opcji - czyli Sobolewski płaci

Przyjmujemy dla równego rachunku poziom rozliczeniowy Wigu 20 z piątku za 2300 pkt. ( Opcje mają za instrument bazowy indeks Wig 20 ). Z tego wynika prosty rachunek: Za jedną opcję U290, której nie sprzedaliśmy, bo nie musieliśmy, bo była ona "pieniężna", GPW płaci różnicę od 2900 do 2300, czyli na nasze konto w

piątek, 16 września 2011

Komentarz OptionTradera

Komentarz wart przeczytania:

"W rankingu dobrych blogów giełdowych innego blogera Pański blog wygrał, dostał najwyższy rating AAA, i tak z ciekawości zajrzałem.

Co do opcji to się zgodze z Panem, to co się działo na PUT-ach na niedawnym szybkim krachu to był szok, niektóre serie urosły nawet o 50000% ! czegoś takiego dawno nie widziałem, zmienności implikowane w tydzień urosły z 18% na 60% ! ja o wiele częściej wystawiam opcje niż je kupuje, według statystyk prawdopodobieństwo zarobku jest większe szczególnie jak ktoś ma silne nerwy i odporne depo oraz umie się zabezpieczyć w krytycznych sytuacjach, bo ryzyko jest spore, przed krachem miałem wystawione OW20I1290, OW20I1280, natomiast kupowanie opcji OTM ma duży sens jeżeli umie się wyznaczyć kierunki zwrotne a Pan to umie więc powinien Pan grać głównie na opcjach, oczywiście z opcji i kontraktów można budować mnóstwo strategii co też czynie ale zyski nie są takie imponujące jak w przypadku prawidłowo wyznaczonego punktu zwrotnego/przełomowego.

ktoś dziś w ostatniej godzinie sesji chciał kupić 100 opcji CALL OW20I1220 po 33,50 niestety nie udało się, kupił tylko 4 i to dopiero na Fixingu ...

albo liczy na wzrosty do piątku albo może przeciwnie, wziął 100S na FW20U11 i chciał się zabezpieczyć, co by nie mówić to LOP cały dzień rósł na tej serii.

GPW jest największą giełdą w regionie, tak mówi zarząd, najświeższy przykład z tymi 100 opcjami pokazuje, że jest inaczej..."

-napisał go Trader przez duże T - jest on bowiem wystawcą opcji. Dziękuję za komentarz w imieniu Astronomii i czytelników bloga.



Wakacje - Zmierzch na dzikiej plaży.

Taksówka w przeszłość? - Woody Allen



Znowu czytelnicy czynią słuszne uwagi:- Z opcji śmieciowych można było wychodzić przecież dużo wcześniej, na przykład z ostatnio omawianej OW201220 już po osiągnięciu przebicia 100 razy, bez czekania na 233....... Zgadza się, to bardzo przyjemne kupić za 200 zł i sprzedać za 20 tys... Lato się kończy....Dziś wydarzenie w Warszawie - ostatni letni seans w kinie plenerowym w Parku Odkrywców: "Lęk wysokości". Ponieważ jesteśmy przy aspekcie filmów, polecam obraz Allena: "O północy w Paryżu". Obejrzałem go z przyjemnością po raz drugi. Nastrojowa muzyka, magia wieczoru i nocy w tym mieście. Filozoficzne teksty (wiadomo Allen ). Morał? - Przeszłość też nas nie zbawi...Szukajcie a znajdziecie. Lubisz spacerować w deszczu? Tęsknisz do bratniej duszy? Z pewnością znajdziesz kogoś, kto będzie lubił deszcz tak jak ty..... Liczy się tylko Tu - i - Teraz. ........Magia wieczoru w Warszawie.

czwartek, 15 września 2011

Przyszłość - taksówka do nieba?

Pewnie znasz wielu ludzi, którzy są chipochondrykami i ciągle gadają o zdrowiu, o leczeniu. To gadanie wskazuje, że nie są zdrowi. Zdrowa osoba się tymi rzeczami nie przejmuje. Czytałem biografię Marcina Lutra. Przez całe życie bezustannie zamartwiał się swoim zatwardzeniem. Bezustannie o nim myślał: żołądek, zatwardzenie, wypróżnienie. Nie sądzę, że gdy się modlił, modlił się naprawdę. Pewnie myślał o zatwardzeniu. Z pewnością nie był zdrowy. Sądzę, że nie był nawet uduchowiony. Możesz być chory, ale nie ma potrzeby o tym bezustannie myśleć. Nie ma potrzeby robić z tego zamieszania. Musiał mieć także umysł człowieka nastawionego na osiąganie, gdyż wszyscy ludzie, którzy myślą zbytnio o przyszłości mają zatwardzenie w teraźniejszości. Zatwardzenie jest chorobą duchową. Ludzie zbyt ambitni mają zawsze zatwardzenie. Nie znajdziesz polityka bez zatwardzenia, ponieważ jego umysł jest tak napięty, że nie może odprężyć układu wydalniczego i wszystko jest wstrzymane. - OSHO

Opcja OW201220 w Polsce.

Omawiamy ostatnią z opcji " śmieciowych", czyli kosztujących śmiesznie tanio. Założenia te same, co poprzednio: kupno 08 07, sprzedaż na ósmej świecy czerwonej dziennej 10 08. Zakup opcji za 200 zł . Wynika z tego, że kupiliśmy 312 opcji. Jak widać ledwo można było wyjść na tej górce z taką ilością. Dlatego ostrożnie podchodźmy do tych wyliczeń. Co prawda cały czas jest animator, ze swoimi 20 kupię. Ale jak podkreślam od początku - wychodzi, że opcje śmieciowe mogła kupić tylko jedna osoba za 200 zł, i sprzedać na górce. Wtedy nie nastąpiłoby "popieprzenie ceny" na rynku. W poniedziałek omówimy ze dwie opcje "pieniężne, gdy już będziemy znali cenę wygaśnięcia. A rachunek teoretyczny Opcji OW201220? 200 zł x 233 = 46 tys.600 zł. W sumie 200 zł zaryzykować?.......

WYLEJ SWOJĄ FILIŻANKĘ Z WIEDZĄ

Pamiętacie? ----Jest noc i mgła. Stoisz z latarką w ręku. Włącz światło. Zobacz, stoisz na grobli usypanej przez bagno. Ta droga na grobli – to Teraźniejszość. Noc i mgła – to Twoja Sytuacja Życiowa. Snop światła latarki – to Twoja Świadoma Obecność. Bagno po lewej – to Przeszłość. Bagno po prawej – to Przyszłość. Ruszaj śmiało, dojdziesz. Nie wypuść tylko z rąk latarki. Jeśli się spierdolisz do bagna, wyłaź zaraz na drogę! I dalej naprzód! -------------( Zbyszkowe ) ---------- – Gromadząc wiedzę – oduczasz się. Nie rozwijasz się. Cała nagromadzona przez ciebie wiedza jest przeszkodą w rozwoju. Twoja zdolność rozumienia staje się przytępiona. Cokolwiek wiesz, musi zostać odrzucone, abyś był zdolny stać się znowu dzieckiem...abyś był zdolny narodzić się ponownie. Bo pierwsze narodziny są tylko sposobnością, aby narodzić się po raz drugi. To są dopiero prawdziwe narodziny. Jeśli nie narodzisz się po raz drugi – szansa została zaprzepaszczona. Pierwsze narodziny dają bowiem początek ciału i umysłowi, drugie natomiast – duszy. Ludzie są zakochani w wiedzy. Kiedy coś wiesz i udzielasz komuś porady – nadymasz się. Uważaj żebyś nie pękł. Odgrywasz rolę nauczyciela. Wszyscy udzielają jakiś porad. One są bez wartości. Rośnij, eksploduj. Każda chwila powinna być nowymi narodzinami. Dlaczego tak nie jest? Bo targasz ze sobą przeszłość! Cała wiedza bowiem pochodzi z przeszłości. Osho -------Nie patrz na życie przez lusterko wsteczne.......

środa, 14 września 2011

Modlitwa

I dość już tej dętej powagi. Humor to zdrowie! Myślę, że panie się nie obrażą? -------------Modlitwa kobiety przed posiłkiem:----- I spraw, Panie Boże, by te wszystkie kalorie poszły mi w cycki!

GIZA - WIELKA GALERIA



Giza – Wielka Galeria – zadziwiający twór architektoniczny. Pod wieloma względami jest to najbardziej wyszukana i tajemnicza część całego wewnętrznego systemu Wielkiej Piramidy. Galerię tę trudno opisać słowami; wywołuje ona tak niezwykłe wrażenie. Biegnie w górę, pod tym samym kątem, co wznoszący się korytarz, lecz nie jest to bynajmniej wąski, niski tunel, wręcz przeciwnie – jej wysokość wynosi 8,53 metra. Gdy znajdujemy się w jej wnętrzu, galeria sprawia wrażenie jeszcze wyższej, niż jest w istocie, wznosząc się majestatycznie aż do Komory Króla, znajdujacej się u samego jej szczytu. Jest to rzeczywiście konstrukcja bardzo dziwna, bo choć przypomina wielką klatkę schodową, nie ma tu schodów jako takich. Z wygladu sprawia jednak wrażenie konstrukcji wysoce funkcjonalnej. Została wyłożona doskonale wypolerowanym kamieniem z Tura. A budowniczowie Wielkiej Piramidy uznawali ten kamień za święty. Dobrego opisu dostarcza Uspieński z roku 1914: ----„W konstrukcji tego korytarza-klatki schodowej istnieje wiele spraw trudnych do zrozumienia, które uderzają już od pierwszej chwili. Badając go, bardzo szybko zrozumiałem, że korytarz ten stanowi klucz do całej Piramidy. Z miejsca, w którym stałem, widać było, że górny korytarz jest bardzo wysoki, a wzdłuż jego boków jak poręcz schodów, ciagną się szerokie kamienne parapety biegnące w dół, to znaczy do poziomu, na którym stałem. Podłoga tego korytarza, nie schodzi aż do samego dołu, kończąc się mniej więcej na wysokości człowieka od poziomu na którym stałem. Aby dostać sie z tego miejsca do korytarza-klatki schodowej, należało najpierw iść wzdłuż jednego z bocznych parapetów, a następnie zeskoczyć na same „schody”. Nazywam ten korytarz „klatka schodową” wyłącznie dlatego, iż wznosi się on stromo. Nie ma tu żadnych stopni, tylko zatarte wyżłobienia dla stóp. Czując, że podłoga za wami się oddala, zaczynacie się wspinać, trzymając się jednego z „parapetów”.-----Wspinanie się w górę Wielkiej Galerii jest obecnie łatwiejsze. Po każdej stronie są tu teraz wąskie metalowe stopnie, prowadzące od poziomu Komory Królowej do poziomu posadzki galerii. Do pomocy we wchodzeniu i schodzeniu służą też poręcze i drewniana pochylnia z metalowymi antypoślizgowymi paskami. Wielka Galeria dalej jest okryta całkowitą tajemnicą. Zastosowano w niej strop wspornikowy, co powoduje, że jej przekrój zwęża się ku górze i zdaje sie stanowić odbicie dziwnej niszy w Komorze Królowej, również o konstrukcji wspornikowej. Podobnie jak w przypadku wielu innych przykładów egipskiej architektury, pomieszczenie to ma wygląd tak starożytny, że.......sprawia wrażenie konstrukcji nieomal współczesnej. Z Wielką Galerią wiąże się jakaś nieludzka właściwość, jakby nie była ona przeznaczona dla ludzi, lecz miała służyć jakiemuś innemu , specjalnemu celowi, szczególnej funkcji. Wiele osób zauważyło, że Wielka Galeria wygląda jak część jakiejś maszyny, której funkcja stanowi dla nas zagadkę......I spostrzeżenie to nie jest świeżej daty, już pisał o tym neoplatończyk Proklos. ---------- Ludzie o otwartych umysłach analizują fakty: Dwa kanały doprowadzające wodę z Nilu do Wielkiej Piramidy. Ślady miedzi w „szybach wentylacyjnych” z Komory Króla. „Sarkofag” , jako naczynie, w którym mogły być zanurzone elektrody, prąd doprowadzony przewodami grubymi jak ramię, rozkładanie wody, a cała Piramida piecem wodorowym..... W końcu archeologia poddała się w datowaniu, Wielka Piramida była zbudowana w roku 10.450 pne. Pozostałe później, ale całość jest zrealizowana według jednego planu odwzorowania nieba – Pasa Oriona. Dokładnie tak, jak opowiadał o tym Edgar Cayce. Przypadków nie ma, więc tylko dwie Liczby: Wysokość Komory Królowej = 6,22 metra. Znamy tę Liczbę, to nasze giełdowe 623 dni. Druga Liczba: ciężar całkowity Wielkiej Piramidy = 6,22 mln ton. Ciężar jednego bloku = 2,6 tony. 26 – miłosne spotkanie z Kabały, 260 – kalendarz Majów i Egipcjan, 26000 lat = precesja Ziemi.....Ale to tylko taka zabawa z Liczbami.......

WIELKA PIRAMIDA - UPUAUT

Giza – Szyby Izydy – Syriusza w Wielkiej Piramidzie. Niemiec, inżynier Gantenbrink, skonstruował robota UPUAUT ( W języku starożytnych Egipcjan „Otwierajacy Drogi”.) Robot został wpuszczony do kanału 20 x 23 cm biegnącego ukośnie w górę z komory Królowej. Pierwszy UPUAUT był sterowany joystikiem i odkrył na 65 metrze drzwi: -- „była to miniaturowa płyta zapadowa z rodzaju tych, jakich Egipcjanie używali do zamykania komór grobowych. Do tej płyty, czy też ruchomych drzwiczek, przymocowane były dwa uchwyty miedziane, lub brązowe. Jeden z uchwytów był odłamany i leżał na podłodze szybu. Ostatni odcinek szybu był wyłożony polerowanym wapieniem z kamieniołomów w Tura, którego we wnętrzu piramid używano jako okładziny komór i który budowniczowie piramid uważali za materiał święty. Dzięki poruszeniom wiązki laserowej robota można było dostrzec, że drzwi nie stykają się całkowicie z podłogą. Na jednym rogu płyty powstał trójkątny ubytek i widać było ryty kanalik a za nim ciemną wnękę. Za drzwiami było ukryte pomieszczenie! Należało zbudować drugiego robota z wziernikiem i oświetleniem, które da się wsunąć w szczelinę. A jednocześnie z ramieniem, które posłuży do otwarcia drzwi. Gantenbrink wrócił do Monachium, aby zbudować UPUAUT 2.- ten miał mieć własny system napędowy, silniejsze reflektory, laserowy system naprowadzania. Został zbudowany w dwa tygodnie. Wyglądał jak zdalnie sterowany pojazd księżycowy”.......

Opcja OW20U1230 w Polsce



Dalszy ciąg podsumowań: "Co dały opcje spadkowe na Wig 20 w ciągu miesiąca spadkowego"? Jak widać, maximum omawianej opcji z poziomem wykoania 2300, było po cenie 240 później niż 10-08. Czyli pamiętamy o chciwości i liczymy: kupiliśmy opcje po 1,30 za sztukę, za sumę 200 zł, sprzedaliśmy po cenie 200 zł. za sztukę( we wszystkich wyliczeniach przyjmujemy dzień ósmej świecy czerwonej w Polsce - 10 08 za dzień zamykania pozycji na tych opcjach, nie omawiamy tu dalszych zagrań, tym razem w drugą stronę ) Całkiem przyzwoity wolumen w dniu 10 08 bo prawie tysiąc opcji. Przebicie 153 razy. Z 200 zł zrobiło się 30 tys. 600 zł.

ORZEŁ

Kilka osób potrzebuje wsparcia słownego - podniesienia na duchu. To dla Was.------------Chłopiec z małej wioski w górach podpatrzył, gdzie jest gniazdo orła.Wspiął się na skały i zabrał z gniazda jedno jajko.Wrócił do domu i podłożył jajko pod kurę, która wysiadywała już zniesione przez siebie jajka. Wykluł się orzeł. Popatrzył na siebie i na kury, zauważył, że jest inny i wytłumaczył sobie, że kurą nie jest, a więc musi być kogutem. Nauczył się robić to samo co kury, oraz piać najlepiej z kogutów – kukuryku.! Kiedyś na jesieni, zauważył wysoko na niebie jakiegoś ptaka, który szybował z rozpostartymi skrzydłami w ciągu wznoszącym pod cumulusem. Zagrało w nim serce. Może to mój brat – pomyślał ? I zamarł z zadartą głową, zachwycony widokiem................... Kury to zauważyły. I powiedziały : na co patrzysz, głąbie, to ORZEŁ tam w górze, a ty jesteś kogutem. I orzeł opuścił głowę, zrobiło mu się bardzo smutno. Dał spokój z patrzeniem do góry i po wielu latach umarł jako kogut. --------------------------- A jeśli Ty jesteś orłem, wśród kur ?-----------

Feniks, Thot i Atlantyda



Nasienie Feniksa. ----Legenda Feniksa, przekazywana z pokolenia na pokolenie, ginie w pomroce swych początków.....--- < Abbate – Pacha, Le Phenix Egyptien.> .......krewni polecili zmumifikować jego ciało w sposób najlepszy z możliwych, tak by jego dusza i umysł, kiedy po kilku tysiącach lat powrócą, żeby odszukać w grobie jego ciało, mogły znaleźć oczekującego już tam jego ducha opiekuńczego, i by cała trójka mogła wstąpić w ciało i przywrócić je do życia, po czym żyć wraz z nim na zawsze w królestwie Ozyrysa....------ Skąd my to znamy? Dusza, umysł, ciało....Egipcjanie określali feniksa nazwą „bennu”. Rdzeń tego słowa – ben—używany był przez starożytnych Egipcjan na oznaczenie pojęć związanych z płcią i wydzielaniem nasienia, takich, jak sperma, spółkować itp. Jest bezpośredni związek miedzy Feniksem i kamieniem benben, który ma kształt stożka i jest tożsamy ze świętymi stożkowymi kamieniami Syryjczyków i Greków. To omfalos i betylos, według tłumacza Tekstów Piramid – Kurta Sethe. Czym więc było nasienie Feniksa? To nasienie, które spadło z nieba. A więc? Są dwa rodzaje meteorytów: kamienne i żelazne. Wszystkie w starożytności uznawano za święte. Kamień benben stanowił relikt podobny do Czarnego Kamienia z Kaaba. Był więc albo betylem albo meteorytem. Prawdopodobnie w czasach III dynastii w pobliżu Memfis spadł duży ukierunkowany meteoryt żelazny. Na podstawie jego wizerunków można przypuszczać, ze ważył 15 – 16 ton. Ten ognisty ptak wylądował wywołując olbrzymią detonację. Obiekt po wystygnięciu zabrano do świątyni Atuma. Teksty Piramid są pełne wzmianek o podobnych zdarzeniach kosmicznych, nazywanych nasieniem Re – Atuma. Ale są też zagadkowe wzmianki o: „żelaznych kościach bóstw gwiezdnych”. – czy z takiej katastrofy przy lądowaniu pochodzi koło zamachowe z grobowca księcia Saba, sprzed 5100 lat? Dalej mamy historię zupełnie jak z Platona, z jego Timajos. Otóż Krytiasz podaje, że usłyszał od Solona historię: „Przed dziesięcioma tysiącami lat, na wiele ziem wokół Morza Śródziemnego, jak również na Egipt, dokonał najazdu tajemniczy lud z miejsca zwanego Atlantydą, i że świadectwa jego bytności nadal jeszcze istnieją w Egipcie. Pisma Hermetyczne powstałe w Egipcie około 200 roku n.e czerpały z ogromniej wiedzy starożytnych ksiąg Egipcjan. Tam Hermes czyli Thot pyta swego ucznia: „Czy nie słyszałeś, Asklepiosie, że Egipt jest stworzony na podobieństwo nieba?”. Starożytni Egipcjanie mówili, że to właśnie Thot był inspiratorem napisania świętych ksiąg przechowywanych w Heliopolis, które traktowały o tajnikach ruchów gwiazd.

wtorek, 13 września 2011

Opcja OW20U1240 w Polsce

Czytelnicy piszą, że najniżej na Opcji U 250 było jeden złoty i przebicie było 400 razy. Moi drodzy, nie podniecajmy się! Nie ma lepszej propozycji na dłuższe ruchy niż opcje. Ale spokojnie. I nie potrzeba tu wielkiej kasy. Tylko trzeba wiedzieć kiedy kupić. Dlatego tu nabywamy szacunku do Dat Zwrotu. Bo opcje tylko się kupuje. Zarówno spadkowe jak i wzrostowe- tylko się kupuje. Bo jeśli się pomylimy i sprzedamy więcej niż mieliśmy, czyli wyskoczy nam zapis : minus jeden naprzykład, to znaczy staliśmy się wystawcami opcji i po pierwsze zabiorą nam depozyt, którego normalnie nie ma, to niedobrze jest. Natychmiast zamykać pozycję! Czyli kupić, żeby skasować minus. Ja się często rozpędzałem i miałem nawet minus kilkanaście, ale zawsze sprawdzałem po zakończeniu wszystkich transakcji i natychmiast minus kasowałem. A takie ruchy jak ostatnio zdarzają się nieczęsto. Ten rynek jest fantastyczny i warto się go nauczyć. To zobaczmy następną opcję z poziomem wykonania 2400. Przebicie 150 razy - 15.000 %. Wyobraźmy sobie, że kupiliśmy 8 lipca opcje za 200 zł. (z kupnem nigdy nie ma problemu) 200 x 150 = 30 tys. Sprzedaż nie udałaby się na tej sesji szczytowej, ale na następnej pewnie tak, i tam cena była jeszcze wyższa. To są przyklady tzw. opcji śmieciowych ( cena zbliżona do złotówki). Bo kolejność jest taka: najpierw nauka małymi pieniędzmi, nauka poszanowania własnej kasy, i zdobycie doświadczenia. Bo chciwość to zguba. Nie bądź chamie chytry. Znacie to?

Giza - Wielka Piramida



Stopień wytyczenia Wielkiej Piramidy graniczy z cudem. Orientacja do stron świata, zachowanie planu kwadratu, to niezwykły stopień dokładności. Na powierzchni, którą zajmuje, można pomieścić wielkie katedry: florencką, mediolańską, bazylikę św.Piotra, i londyńską katedrę św.Pawła. Jeszcze raz podam niektóre dane: Masa ogólna 6,22 mln.ton. Waga jednego bloku 2,6 tony, użyto ogółem 2,6 mln wapiennych bloków...( znamy 623, a kalendarz Majów to 260...). Każdy z bloków licówki ważył natomiast ok.15 ton i dopasowano je tak, że włożenie między nie noża, było niemożliwe. Każdy z granitowych bloków, z których zbudowane są ściany i sufit Komory Króla, waży 30 ton ( najcięższy waży 72 tony ) i ma doskonale wypolerowaną powierzchnię. Są także idealnie dopasowane, precyzję taką trudno osiągnąć przy obrabianiu wielkich bloków wapiennych, gdy zaś mamy do czynienia z ogromnymi blokami granitu, precyzja taka graniczy z następnym cudem.- Robert Bauval, inżynier budowlany z wieloletnim doświadczeniem międzynarodowym, jednocześnie fantastyczny astronom.

Tydzień Trzech Czarownic - OPCJE w Polsce



Jak wybierać opcje? To wymaga godzinki szkolenia. I to nie szkolenia na GPW.....oni tylko zamącą w głowie.....kiedyś byłem u nich- wyszedłem głupszy niż byłem. Tam mówią o wzorach, o teorii, to teoretycy. ------ TYBETAŃSKA KSIĘGA SNÓW. Tenzin Wangyal Rinpocze.-------- W Tybecie świeże skóry rozkłada się na słońcu i naciera masłem, aby nadać im miękkości. Lecz masło jest również przechowywane w skórzanych torbach. Kiedy zostawi się je w taki sposób na kilka lat, skóra, z której zrobiona jest torba, staje się twarda jak drewno, którego nie zmiękczy nawet tona świeżego masła. Ktoś, kto przez wiele lat studiuje nauki, przyjmując je jedynie na poziomie intelektualnym, posiadając niewielkie tylko doświadczenie w praktyce, jest podobny do takiej zesztywniałej skóry. Nauki mogą zmiękczyć twardą skórę ignorancji, ale jeśli przechowuje sie je jedynie intelektualnie, nie wprowadząjac ich w zżycie za pomocą praktyki i nie ogrzewając bezpośrednim doświadczeniem, człowiek może stać się sztywny i ociężały w swoim intelektualnym zrozumieniu. Nauki nie są bowiem poglądami, które należy gromadzić, lecz ścieżką, którą należy podążać.-------Nic ująć, nic dodać. Tylko praktyka poparta teorią się liczy. Jedno jest pewne: wybieramy te opcje, które mają płynność, czyli wyłącznie aktualna seria. Do tego dokładamy Daty Zwrotu - no tu widać, że należy je pisać z dużej litery. Wybrana data dla wszystkich wykresów to 08.07, oraz 10.08 - dlaczego 10.08? BYŁA ÓSMA CZERWONA ŚWIECA W POLSCE?????? NO.. Kupić można było dowolną ilość. Zaraz, zaraz, ktoś powie, sam pisałeś, że potem nie ma komu sprzedać. Otóż teraz jest komu sprzedać! Animatorowi! On zawsze stoi po lewej stronie, po stronie kupię i już nie ma tu 5 kupię, tylko 20 kupię! Sprzedajemy...rynek trochę się ugina, chwilę odczekać i już znowu jest animator i 20 kupię, fru ..i znowu, itd.Można szybciej, wtedy rynek danej opcji ugnie się trochę bardziej. Ale pytanie: Czy musimy sprzedawać? Otóż nie musimy. Jeśli nasza opcja jest "pieniężna" wcale nie musimy. Co to znaczy? - szkolonko od tego. Sprzedawać musimy, jeśli nasza opcja jest na granicy "pieniężnej" a do wygaśnięcia jest niedaleko. Natomiast za opcje "pieniężne" - płaci Sobolewski. Kto? Sobolewski - prezes GPW, czyli giełda nas rozlicza w Dniu Trzech Czarownic i na naszym koncie ląduje kasa. To teraz niech przemówią oficjalne dane GPW. Ceny zamknięcia dnia. Zaczynamy od opcji OW20U1250 - (poziom wykonania 2500). Od 08. 07 do szczytu w dniu 10. 08 opcja ta wzrosła 84 razy czyli 8400%. Na górze zupełnie przyzwoity wolumen.

Feniks - Lot Ognistego Ptaka



Jeden z najbardziej dziwnych, a najmniej zrozumiałych mitów starożytnego Egiptu dotyczy ptaka bennu, czyli Feniksa. Opis symboliki, do której ten mit miał się odwoływać, podaje Rundle Clark: ---< Trzeba sobie wyobrazić pręt wystajacy z wód mrocznego Chaosu. Przysiada na nim szara czapla, zwiastunka wszystkiego, co ma nastąpić. Otwiera dziób i rozrywa ciszę pranocy okrzykiem życia i przeznaczenia, który „postanawia, co ma istnieć, a czego ma nie być”. A zatem Feniks uosabia pierwotny Logos, Słowo, czyli deklarację przeznaczenia, które pośredniczy pomiędzy boskim umysłem a stworzonymi rzeczami.....> Wydając swój praokrzyk, Feniks w pewnym sensie dał początek wszystkim tym kalendarzowym cyklom, jest więc patronem wszelkich podziałów czasu, a jego świątynia w Heliopolis stała się ośrodkiem ustanawiania reguł kalendarza. Idea Feniksa jest ściśle związana z Wielką Piramidą w aspekcie chronometru władzy faraońskiej. Szyby odchodzące z Komory Króla i Komory Królowej mają charakter kalendarza przez to, że wskazują kierunek ku określonym gwiazdom i oznaczaja cykl precesyjny oraz inne cykle. Istnieje zatem więź pomiędzy Feniksem a Wielką Piramidą jako chronometrem dla gwiazd Oriona. Feniks pełnił także jeszcze inną fukcję: był tym, który przynosił życiodajną esencję hike; jej koncepcja jest zbliżona do pojęcia magii. Wielki Ptak Kosmiczny niósł ją do Egiptu z odległego, czarodziejskiego kraju, położonego gdzieś poza ziemskim światem. Według Rundle Clarka była to: „ Wyspa Ognia...znajdujące się poza granicami świata miejsce wiecznego światła, gdzie bogowie rodzili się lub odradzali i skąd byli posyłani w świat”. Historię Feniksa opisuje też Herodot: ----„Jest święty ptak, któremu na imię Feniks. Ja go wprawdzie nie widziałem inaczej niż na malowidle, bo przylatuje do Egipcjan bardzo rzadko, raz na pięćset lat. Jeżeli jest taki, jak jego podobizna, to ma następującą wielkość i wygląd: część jego upierzenia jest barwy złotej, inna część barwy czerwonej, a najbardziej jest podobny do orła. Nadlatuje zawsze ze wschodu, z Arabii.” -----Herodot rozmawiał na temat Feniksa z kapłanami z Heliopolis.

DATY ZWROTU I ZARABIANIE NA OPCJACH

Mamy tydzień wygaśnięcia kontraktów terminowych i opcji - TYDZIEŃ TRZECH CZAROWNIC. Dobry czas na podsumowanie wygasających serii i pokazanie, co było można. Zapowiadam więc w tym tygodniu ciekawy post o opcjach. A to połączenie: daty zwrotu - opcje, to boski duet! Jak mówił wczoraj Zenon Komar; --"życie składa się z wielu aspektów, nie tylko z giełdy, (a także psychologia najważniesza, czyli poznaj siebie), więc kontynuujemy temat Egiptu - mojej starej miłości.

poniedziałek, 12 września 2011

12 września - Wydarzenie na GPW w Warszawie

Poniedziałek 10.30 – GPW – spotkanie z Zenonem Komarem, Polakiem, który obracał skutecznie miliardem dolarów na giełdzie nowojorskiej w latach osiemdziesiątych, autorem książki: :”Jak spekulować na giełdzie”. To była pozycja - hit na polskim rynku, bo wtedy nie było innych książek, a po latach okazało się jaka to była dobra pozycja. Powtórzył najświeższe nowinki : Prechter wyliczył spadek na giełdach na 70%, inny wielki spekulujący na złocie podał poziom złota na 5000 dol. za uncję. Koniec spadków według Prechtera to 2016 rok. Oczywiście po drodze spore odbicia. Te prognozy dodały mi odwagi do śmielszego pisania.

Jednocześnie pan Zenon wyrażał się tak sympatycznie o opcjach, że zostałem przez niego zainspirowany do wyjścia do czytelników bloga z propozycją szkolenia z opcji. Przecież to kiedyś była moja miłość! Dała mi ta miłość popalić, oj dała, ale z tego właśnie bierze się nauka. ( problemy były z wyjściem z pozycji- zbyt mała płynność w stosunku do posiadanej ilości opcji ). Jednocześnie czytelnicy bloga piszą do mnie, że nie mają czasu na daytrading i nie chcą być przyspawani do komputera. Po połączeniu opowieści pana Komara z potrzebami czytelników, dotarło do mnie, że połączenie dat zwrotu z grą na opcjach to jest właśnie to! A niektóre opcje spadkowe pokazywały się w tym momencie na tablicy GPW ze zmianą w stosunku do piątku plus 100%.
Jakby tego było mało, po zakończonym spotkaniu rozmawiałem z kilkoma osobami i w pewnym momencie podszedł do mnie mój dawny uczeń. Podziękował mi za naukę dat zwrotu i naukę wybierania odpowiednich opcji. To było w 2007 roku. Od 2008 przestał pracować na etacie i utrzymuje się tylko z gry na opcjach.

A więc dopiszemy do propozycji szkoleniowych naukę dat zwrotu + opcje. I Zbyszek Stawicki od dziś zaczyna znowu spekulację opcjami.

Pan Zenon wyjaśnił jaka jest różnica między inwestorem a spekulantem. Spekulant myśli. I zarabia na różnicy cen. A inwestor? Nie powiedział tego, ale wyszło, że inwestor na rynku finansowym to dupa wołowa. Dodał też, że spadki mają gdzie iść i zauważył chorągiewkę.


Na spotkaniu uchwyciłem także Marka Marcinowskiego nadzwyczaj skutecznego spekulanta. Autora niezwykłej książki "Sukces na giełdzie".

niedziela, 11 września 2011

Czy można wierzyć Ameryce?

Fakty z filmu Ewy Ewart, upublicznionego przez TVN.--- TRZECIA WIEŻA. Była trzecia wieża, niższa od tych dwóch, które runęły po uderzeniu salomotów. Upadła podobno od podmuchu, przy upadku tamtych. To był budynek służb specjalnych. Specjalista od metalurgii, profesor, zainteresował się filarami podtrzymującymi konstrukcję. Ogłosił wyniki: - ludzie!- tam wewnątrz filarów, palił się ogień o niezwykle wysokiej temperaturze, i ten ogień spowodował podcięcie konstrukcji. Na kilka godzin przed uderzeniem Al-Kaidy, zapalono ogień w filarach. Ładunki zapalające musiały być prawdopodobnie umieszczone wewnątrz filarów już w czasie wznoszenia budynku. Budynek ewakuowano kilka godzin przed zamachem Al –Kaidy. Oficjalnie były to ćwiczenia przeciwpożarowe. Czyli należało odpalić ładunki kilka godzin wcześniej, aby runięcie zgrać z upadkiem dwóch wież. Pokazano zdjęcia z helikoptera, który leciał obok palących się dwóch wież. Na jego pokładzie była aparatura do podczerwieni. Ta aparatura właśnie wykryła trzecie źródło ognia. – to fakt pierwszy. Drugi – Centrala wywiadu do śledzenia terrorystów kontrolowała wszystkie rozmowy Bin – Ladena. On rozmawiał przez telefony satelitarne podsunięte przez służby. Na dzień przed zamachem, centrala „oślepła” – prąd wysiadł i spowodował awarię, która została usunięta dopiero kilka dni po zamachu. Następne pytanie, już poza filmem Ewy Ewart. Gdzie samolot, który uderzył w Pentagon? Gdzie ciała ludzi? A może wogóle go tam nie było? Oglądaliśmy zdjęcia, jak coś małego uderzyło w budynek i wybiło małą stosunkowo dziurę przelatując przez dwa skrzydła budynku. Własna rakieta? Nie wiem. A teraz logika z kryminałów: Kto odniósł największą korzyść ze zbrodni? Mówią, że w wieżach była podwójna księgowość, oszustwa giełdowe, może tak było. To uciszyło świat na 6 lat, ale w 2007 coś wyszło i giełdy pospadały. Dalej: kiedy służby są potrzebne? Kiedy jest spokój, czy zagrożenie? I kiedy mają wiekszą kasę na działalność? Stalin co zrobił? Poczekał za Wisłą aż Niemcy zrobią za niego robotę w Warszawie. Owszem, służby zawsze mogą zrobić wszystko same, same spowodować zamach, ale.... może zdarzyć się coś niespodziewanego i prawda wyjdzie na jaw. Lepiej, żeby to zrobił ktoś inny. Terroryści najlepiej. I po co zadawać sobie pytanie: dlaczego oni nas tak nienawidzą. Po co. Korzyść jest taka, że od tego momentu można każdego podsłuchiwać bezkarnie i każdego wskazać – oto mój wróg. To teraz pytanie: ile pieczeni można upiec na jednym ogniu? To logiczne polskie przysłowie bodajże. Co o tym myślisz czytelniku? --PS.a taki fakt: Amerykanie lądują na księżycu, księżyc nie ma atmosfery. Zaczyna powiewać chorągiewka, kosmonauta podskakuje i przytrzymuje ją, a potem przyszpila – unieruchamia, żeby nie było widać że powiewa...

PIRAMIDY - BRAMA DO GWIAZD

Giza i pas Oriona. --- Człowiek, to upadły bóg, który pamięta Raj.---
Lamartine.Meditations. < Był początek listopada 1983 roku i, jak zwykle o tej porze roku, nocne niebo w środkowej Arabii Saudyjskiej było wyjątkowo czyste. Dla cudzoziemców mieszkających w Rijadzie był to okres weekendowych wyjazdów biwakowych na złote diuny, położone około 20 kilometrów od rozciągających się szeroko zachodnich przedmieść tego spokojnego miasta. Moja żona, Michele, zapakowała ten sam zestaw co zwykle: piwo bezalkoholowe, mnóstwo wody pitnej, jedzenie i śpiwory. Nasza córka, Candice, miała dopiero cztery lata, lecz była już zahartowana w podróżach po pustyni. Dołączyły do nas dwa inne małżeństwa z dziećmi. Naszym zamiarem, było znalezienie wysokiej diuny, aby dzieci mogły się bawić na czystym, złocistym piasku, a dorośli mogli się zrelaksować nad gorącą kawą i wymyślnym barbecue. Wszystkim chodziło o ucieczkę od ciężkiej pracy i nie nastrajającego do zabawy klimatu głęboko muzułmańskiego społeczeństwa Rijadu. Noc na diunach może być bardzo piękna. Natychmiast po wspaniałym widowisku zachodzącego słońca nadeszła ciemność z baldachimem nieba usianym świecącymi gwiazdami, znajdującymi się niemal na wyciągnięcie dłoni. Leżąc w śpiworze liczyłem gwiazdy, aż w końcu usnąłem....Z niewiadomej przyczyny obudziłem się o trzeciej nad ranem, być może kierowany podświadomością. Jeszcze raz spojrzałem w górę, początkowo niepewny, gdzie się znajduję. Wysoko, po południowej stronie nieba, wygięty w łuk, niemal znacząc krzywą równika niebieskiego, znajdował się lśniący pas światła, świecący oślepiającym blaskiem na tle atramentowej czerni przestrzeni kosmicznej. Była to Droga Mleczna, wyglądająca jak wielka rzeka na niebie. Na jej zachodnim „brzegu” leżała grupa pięknych gwiazd, wyraźnie jaśniejszych od innych. Natychmiast rozpoznałem je jako gwiazdozbiór Oriona i poszedłem zbudzić mojego przyjaciela Jeana, który podzielał moje zainteresowania astronomią i któremu pasja żeglarska narzuciła konieczność znajomości nawigacji z użyciem gwiazd. Cicho podeszliśmy na brzeg wydmy. Jean wprowadził mnie w tajniki astronawigacji. Czy wiesz – zapytał, jak odnaleźć punkt wschodu Syriusza, gdy wzeszedł już Orion? Wzruszyłem ramionami – niby skąd mam wiedzieć? A więc najpierw – powiedział, wskazując w stronę „brzegu rzeki”- musisz odnaleźć trzy gwiazdy pasa Oriona. Te trzy gwiazdy tworzą jedną linię. Teraz tę linię należy przedłużyć w dół w stronę horyzontu. Gdy gwiazdy pasa Oriona wzejdą na wysokość około 20 stopni, czyli mniej wiecej na wysokość odpowiadajacą długości ręki z wyprostowanymi palcami, w miejscu na horyzoncie wskazywanym przez tę linię pojawi się Syriusz. Wskazywał teraz w stronę jasnej gwiazdy na horyzoncie. Obaj wiedzieliśmy, że to Syriusz. Potem, jakby po namyśle, Jean wyrzekł te słowa: - właściwie trzy gwiazdy pasa Oriona nie leżą dokładnie wzdłuż jednej linii. Jeśli popatrzysz uważnie, zauważysz, że najmniejsza z nich, ta na górze, jest lekko przesunięta na wschód. Ułożone są one ukośnie w kierunku południowo – zachodnim w stosunku do osi Drogi Mlecznej. Zauważ również.....W tym momencie przerwałem mu w pół słowa. Spojrzał na mnie zaskoczony, gdy zacząłem cytować słowa, które tak dobrze pamiętałem z Tekstów Piramid... „ O Ozyrysie Królu, udaj się nad Drogę Wodną, niechaj schody do Zaświatów wzniesione zostaną dla ciebie, wiodąc do miejsca, gdzie jest Orion.” Teraz i inni obudzili się i dołączyli do nas. W tym momencie wypowiedziałem słowa, które wyrzekł Champollion, gdy odszyfrował tajniki pisma hieroglificznego. Miałem nadzieję, że ktoś z naszej grupy, a niektórych wciągnąłem w zagadkę lotniczej fotografii Gizy, zrozumie, o co mi chodzi. Jean wpatrywał się intensywnie w Oriona. – Cóż takiego zobaczyłeś? – spytał rozbawiony moim uniesieniem. – Trzy piramidy z Gizy – powiedziałem spokojnie. I w ten sposób zaczęła się historia, która znalazła swój finał dopiero po dziesięciu latach.> Robert Bauval.

sobota, 10 września 2011

Motyl i Skafander

Piątek, 21.00, ciemna noc, księżyc prawie w pełni odbija się w Wiśle, w oddali oświetlony kolorowo Stadion Narodowy i most Łazienkowski. A kino pod chmurką puste.....bo wczoraj lało i było zimno, więc pani Olga przeniosła dzisiejsze wydarzenie do planetarium. Sala kinowa napełnia się szybko... A więc? ------Fajny film wczoraj widziałem..Momenty były? Oj były..spłakałem się. Ostatnio to często mi się zdarza. Widocznie zrobiłem się bardziej wraźliwy. Jeśli wydaje się nam, że mamy jakiekolwiek problemy, powinniśmy zobaczyć film: „Motyl i Skafander”. Przystojny młody facet, w momencie wielkiego powodzenia życiowego, zostaje „zatrzaśnięty” . Wylew krwi do mózgu, paraliż całkowity. Niesamowita opieka lekarska w położonym bajkowo szpitalu morskim. Stopniowo dociera do Jeana, że tylko pracuje jego mózg i jedno oko. Uczą go, jak ma nawiązać komunikację ze światem, za pomocą mrugania. Kod jest prosty. Jedno mrugnięcie = tak, dwa = nie. Jest tylko w świecie wspomnień – to motyle na kwiatach, a Tu i Teraz - to skafander nurka i otchłań wody wokół. Młoda ortofontka ( nie ma tego słowa w google – to osoba, która pomaga nawiązać kontakt ze światem) bardzo wierząca, stawia sobie za punkt honoru niesienie pomocy Jeanowi. Jest stałą czytelniczką „Elle”, a Jean przecież redaktorem tego pisma. Zaczyna czytać Jeanowi alfabet, ten mruga, konstruując w ten sposób pierwsze wyrażenie myśli po utracie mowy. Wychodzi zdanie; „Chcę umrzeć”....Nie tylko ja płakałem w tym momencie..Bo co warte takie „zatrzaśnięte w skafandrze” życie? Dalej wspomnienia Jeana – wielki świat jego pracy, świat blichtru, modelek i artystów. I ciągła opiekuńczość ortofontki. Jeana zaczynają wozić na wózku. Wygląda okropnie: jedno oko zaszyte, drugie wytrzeszczone, wargi skrzywione na jedną stronę w paskudnym bezwładzie. I tylko ta powieka ruchoma na lewym oku....Jean podejmuje ambitne zadanie: będzie pisał książkę, dyktując litery lewym okiem! Trwa to wiele miesięcy. Wożą go nad brzeg morza, to przecież szpital morski...W trakcie pisania odwiedziny bliskich. Dzwoni do Jeana kochanka..w tym momencie jest przy jego łóżku tylko matka trójki jego dzieci (żyją bez ślubu) i tak ją nazywał. Kochanka mówi: przepraszam, że nie przyszłam, ale nie miałam siły, żeby oglądać ciebie w tym stanie, byłam już na stacji, ale się wróciłam..Jean prosi swoją "żonę", żeby przekazała kochance natępujące słowa: "Czekam na Ciebie każdego dnia" ........ Wreszcie książka napisana, wydana i ...odnosi wielki sukces! Nosi tytuł: „Motyl i Skafander”. 10 dni po swoim debiucie literackim Jean umiera...Wspaniała muzyka..Wspaniałe Centrum Kopernik. Dziękuję.

piątek, 9 września 2011

Centrum Kopernik - Park Odkrywców zaprasza

Kino Plenerowe w Centrum Nauki Kopernik - Motyl i skafander
9 września „Motyl i skafander” (Francja 2007) reż. Julian Schnabel, 112’ Miejsce: Centrum Nauki Kopernik, Park Odkrywców
„Motyl i skafander” - prawdziwa historia redaktora francuskiego czasopisma "Elle", Jean-Dominique'a Bauby, który w wieku 43 lat, w wyniku udaru, zostaje sparaliżowany. Paraliż obejmuje całe jego ciało z wyjątkiem lewego oka. Mogąc posługiwać się jedynie okiem do komunikowania się z bliskimi, Bauby próbuje odtworzyć wspomnienia i opisać wszystkie aspekty swojego wewnętrznego świata - poczynając od psychicznego udręczenia spowodowanego uwięzieniem we własnym ciele, po wyimaginowane opowieści ze światów, które odwiedził w swoim umyśle.

GOŚĆ: prof. Piotr Francuz z Katedry Psychologii Eksperymentalnej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego porozmawia z Olgą Woźniak na temat interfejsów mózg-komputer. (Odpowiednio zaprogramowany komputer może umożliwiać, bez pośrednictwa mięśni, komunikację z otoczeniem (przez pisanie tekstów) lub sterowanie urządzeniami, np. kontrolę oświetlenia, telewizora itp.)Prof. Piotr Francuz- kierownik Katedry Psychologii Eksperymentalnej KUL oraz Laboratorium Psychoneurofizjologicznego i Studia HD przy tej Katedrze. Kierownik Ośrodka Psychologicznych Analiz Komunikowania Społecznego w Lublinie. Autor, redaktor i współredaktor 20ksiązek z zakresu psychologii poznawczej i neuronauki, metodologii psychologii i komunikowania za pośrednictwem mediów audiowizualnych.

Więcej informacji na temat programu kina plenerowego w Centrum Nauki Kopernik, można znaleźć TUTAJ... kolejne wydarzenie w Warszawie, 21.00 kino plenerowe obok Planetarium, wstęp wolny.--Oczywiście będę i opiszę, ale samemu poczuć magiczną atmosferę tego miejsca......