Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Woody Allen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Woody Allen. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 stycznia 2025

Nie tylko o trójce

 

Trzech Króli

Trzej Muszkieterowie

Trzy Wiedźmy w Makbecie

Trzy Wiedźmy na giełdzie

Trzy cnoty – wiara, nadzieja, miłość

Trzy Gracje

Trzej przyjaciele z boiska

Kiedy ludzie usiłują podnieść ciężki przedmiot, liczą do trzech, aby zacząć w tym samym momencie. Dzieje się tak, ponieważ dopiero policzenie do trzech pozwala na ustalenie niezbędnego rytmu. Biegi tradycyjne rozpoczynały się od trzyczęściowego sygnału: - na miejsca, gotowi, start.

        Najczęstszym tatuażem w organizacjach mafijnych są trzy kropki wewnątrz trójkąta. To znak członków gangów latynoskich i oznacza słowa Mi vida loca (Moje szalone życie). Natomiast tatuaż gangsterów w południowo-wschodniej Azji oznacza To o can gica (Nie dbam o nic).

Trzech króli razy dwa to sześciu króli.

A trzy razy 222 daje ciekawą liczbę 666.

KK, jako wróg wolności i specjalista od wciskania tłumowi kitu, przypisał tę liczbę diabłu, podpierając się Apokalipsą św. Jana.

Jako że autorytet kk zbliżył się do zera, sami sięgnijmy do źródła i zapoznajmy się z wersami Apokalipsy, której hebrajski oryginał został najpierw przetłumaczony na grekę:

  „Tu jest potrzebna mądrość.

   Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy:

   Liczba to bowiem człowieka.

   A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć”.

                                    Apokalipsa 13, 18.

Kto ma odrobinę rozumu zauważy manipulację doktrynerów kościelnych, którzy nazwali tę liczbę „najbardziej złowieszczą”. Czyli rzucili dogmatem, a jak wiemy dogmat to nic innego, tylko zaproszenie do niemyślenia.

Owszem, w pewnym sensie można się z tym określeniem zgodzić, ponieważ człowiek jest największym szkodnikiem i jeden drugiemu potrafi stworzyć eleganckie piekło na ziemi.

Otacza nas wiele religii. Tudzież bez religii nie można skutecznie zarządzać tłumem. Religia pomaga scalić tłum, ponieważ nie osiągnęliśmy jeszcze poziomu mentalnego, aby zamiast religii posiłkować się jedynie przyzwoitością.

W starej kulturze chińskiej na przykład (a jak wiemy jest ona mocno starsza od chrześcijaństwa) wymowa liczby 666 przypomina brzmienie zdania: - „Wszystko idzie gładko”.

Natomiast sama liczba jest postrzegana jako bardzo szczęśliwa.

Czyli co? Ano mamy do czynienia z wyraźną sprzecznością: - albo doktryna katolicka nie mówi prawdy, albo diabeł był Chińczykiem.

Na tablicy rejestracyjnej samochodu wożącego Jarozbawa są trzy szóstki.

 

                      Teoria niekonkretna.

W zapisie rzymskim 666 to DCLXVI. Zapis ten odnosił się do niekonkretnej, atoli dużej liczby, podobnie jak dziś dziesiątki tysięcy, czy wiele milionów.

 

                     Teoria Cezara.

 Dotyczy ona osoby Rzymianina, który był postrzegany przez wczesnych chrześcijan jako zagrożenie. Do tej teorii wydaje się pasować cesarz Neron, gdyż jego imię w grece ma wartość numeryczną 666.

Inni uważają, że liczba dotyczy cesarza Klaudiusza (Divus Claudius), którego matka twierdziła, że wyglądał jak bestia. Inicjały DC oznaczają 600, greckie słowo cezar, to w gematri 60. Sam Klaudiusz  był szóstym cesarzem po Juliuszu Cezarze, czyli razem 666.

 

                      Teoria niedoskonałości.

7 jako cyfra doskonała jest uznawana za cyfrę Boga (7 dni stworzenia świata), 8 poziome to nieskończoność - cyfra Jezusa, a 6 to niedoskonałość – człowiek. Jest bowiem w tym produkcie nieco usterek.

Człowiek został stworzony szóstego dnia, jako istota niedoskonała ciałem, umysłem i duszą. Stąd 666.

 

                     Teoria numerologiczna.

Od setek lat numerolodzy próbują znaleźć ukryte znaczenie omawianej liczby. Używano do tego celu zarówno greckiej, jak i hebrajskiej gematrii, osiągając wyniki szokujące. Okazało się, że gematria zachowała się podobnie do matematyki i biegły adept mógł udowodnić liczbowo wszystko, co chciał. Oto mianowicie krótka lista obiektów i postaci, które w ten sposób wskazano:

Święty Mikołaj, komputer, Stany Zjednoczone, Adolf Hitler, Bill Gates, Jan Paweł II, Marcin Luter, Biblia, Józef Stalin, Saddam Hussein, internet, Ajatollah Chomeini.

 

                         Teoria antykapitalistyczna.

„Albowiem przyczyną wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy”.

                    Pierwszy list do Tymoteusza 6, 10.

Azaliż po pierwsze primo: - Jednak pieniądze są ważne, chociażby z przyczyn finansowych (Woody Allen).

Po drugie primo: - Istnieje tylko jedna grupa ludzi, która myśli o pieniądzach więcej niż bogaci, są to mianowicie ubodzy (fenickie).

Po trzecie primo: - aby żyć na luziku, trzeba najpierw osiągnąć pewien stopień zamożności (Celsjusz).

Kapitalizm jest dziś przez wielu postrzegany jako symbol zła, dlatego starają się wykazać jego powiązanie z pieniędzmi. I od razu podają argument: - 666 to suma wszystkich numerów ruletki!

Także przyjrzyj się Czytelniku kodowi kreskowemu na swoich zakupach. Zobaczysz tam trzy pary wąskich linii, po jednej na obu końcach i jedną w środku. Każda z tych par wygląda identycznie jak 6. Skaner nie czyta ich jako szóstek, ale dla niewprawnego oka wyglądają jak szóstki. Liczba 666 jest więc nieodłącznym elementem międzynarodowego handlu.

Co więcej, poszukujemy coraz „bezpieczniejszych” metod płatniczych, co w końcu musi doprowadzić do zrezygnowania z kart kredytowych, telefonów, zegarków (obserwuję młodych – jeden płaci kartą, drugi zegarkiem, trzeci telefonem. Trzeba przyznać sprawnie to idzie, dużo szybciej niż supłanie drobnych z portmonetki, azaliż stoję w kolejce i myślę sobie: - płacą na tak wiele sposobów, że tylko patrzeć, aż ktoś pierwszy zapłaci dupą).

To poszukiwanie „bezpieczeństwa” ma doprowadzić w końcu do odebrania ludziom resztek wolności i tatuowania kodu bezpośrednio na ciele pacjenta.

I o tym konkretnie wspomina Apokalipsa: - „Każdy człowiek będzie nosił znamię Bestii”.

Twórcy sygnalizują zagrożenie: - oto film Omen, nakręcony trzy lata po wprowadzeniu kodów kreskowych, przypominał o liczbie 666. Obraz opowiada o przyjściu na świat Antychrysta, pod postacią chłopca o imieniu Damien, który ma na głowie znak 666 i sprawia, że wszystkim, którzy stają mu na drodze, przydarzają się paskudne wypadki. Film nakręcono ponownie po trzydziestu latach od premiery, nie wnosząc do fabuły niczego nowego, a premiera miała miejsce 6 czerwca 2006.


czwartek, 21 marca 2024

Sen Abrahama



I przebudził się Abraham w środku nocy i rzekł do swego syna jedynego Izaaka: - Miałem sen i głos Pana powiedział, że muszę poświęcić mego syna jedynego, wdziewaj więc swe gatki.

I zatrząsnął się Izaak i rzekł: - I coś ty na to powiedział? Mam na myśli … kiedy On tę całą rzecz postanowił?

- A cóż niby miałem powiedzieć – odparł Abraham – stojąc o drugiej nad ranem, w bieliźnie, przed Stwórcą Świata? Czyliż mogłem się sprzeczać?

- No dobrze, a czy On ci powiedział, dlaczego mnie chce na ofiarę? – zapytał Izaak swego ojca.

Ale Abraham rzekł: - Wiara nie zna pytań. A teraz zabieraj się i chodź, bo czeka mnie ciężki dzień.

I Sara, która usłyszała o zamierzeniu Abrahama, wzburzyła się wielce i rzekła: - A skąd ty możesz wiedzieć, że to był Pan, nie zaś, dajmy na to, twój przyjaciel, który lubi płatać różne figle. A Pan nie cierpi takich kawałów, bo cokolwiek uczyni, trafia to do rąk jego nieprzyjaciół, niezależnie od tego, czy uiścili oni opłatę pocztową.

I odpowiedział Abraham: - Ponieważ ja wiem, że to był Pan. To był głęboki, dźwięczny głos, dobrze ustawiony, a nie ma przecież na tej pustyni nikogo, kto mógłby zrobić tyle hałasu.

I rzekła Sara: - I ty chcesz dokonać tego bezsensownego czynu?

I odpowiedział jej Abraham: - Ależ oczywiście, że tak, ponieważ kwestionowanie słów Pana to najgorsze, co można by zrobić, zwłaszcza z punktu widzenia gospodarki państwowej.

Przeto wziął ze sobą Izaaka w miejsce przeznaczenia i przygotował go na ofiarę, ale w ostatniej chwili Pan wstrzymał rękę Abrahama i rzekł: - Jak mógłbyś taką rzecz uczynić?

I Abraham rzekł: - Ale Ty rzekłeś.

- Nieważne, co ja rzekłem – ozwał się Pan – Czy ty słuchasz każdego szalonego pomysłu, jaki ci tylko przyjdzie do głowy?

I zawstydził się Abraham: - No … nie całkiem …nie.

- Ja w żartach zaproponowałem ci poświęcenie Izaaka, a ty zaraz pobiegłeś to zrobić – wyjaśniał Pan.

I padł Abraham na kolana: - No tak, tylko że nigdy nie wiem, kiedy sobie żartujesz!

I zagrzmiał Pan: - Żadnego poczucia humoru. To nie do wiary!

- Ale czy to nie dowód, że cię kocham? To, że chciałem poświęcić jedynego syna dla twej zachcianki?

I rzekł Pan: - To dowodzi tylko tego, że niektórzy ludzie gotowi są wykonać każde polecenie, choćby nie wiem jak głupie, jeśli tylko wydaje je dźwięczny, dobrze postawiony głos.

I na tym kończąc, nakazał Pan Abrahamowi udać się na spoczynek i zgłosić się do niego jutro. 

                                                                 Woody Allen


środa, 20 marca 2024

Pan i Szatan

Czyli sprawa Hioba - przypowieść biblijna według Woody Allena.


I uczynił Pan zakład z Szatanem, aby wypróbować posłuszeństwo Hioba. I Pan, bez żadnego widocznego dla Hioba powodu, zdzielił go w głowę, a potem jeszcze raz przyłożył mu w ucho i unurzał w gęstym sosie, aby uczynić Hioba lepkim i marnym, po czym wybił dziesiątą część stada Hioba.

I Hiob wykrzykiwał: - Czemużeś zabił moje krowy? Niełatwo jest utrzymać krowy. Teraz ja jestem nędzną krową, a nie bardzo nawet wiem, co to znaczy być krową.

    I uczynił Pan dwie kamienne tabliczki i zatrzasnął je na nosie Hioba. A gdy ujrzała to żona Hioba, zapłakała.

I wysłał Pan Anioła Miłosierdzia, który natarł jej głowę młotkiem do polo i z dziesięciu plag zesłał Pan od pierwszej do szóstej włącznie.

    I Hiob był rozdrażniony, a jego żona wściekła. I wtedy podniesiono czynsz, a odmówiono remontu.

I wkrótce pastwiska Hioba wyschły, a język jego przywarł do podniebienia jego, tak iż nie mógł on wymówić słowa „Przymierze”, nie wywołując tym wielkiego śmiechu.

I raz Pan, gdy wywierał tak szalony gniew na swym wiernym słudze, podszedł zbyt blisko i Hiob schwycił go za szyję i rzekł: - Aha! Teraz ja cię mam! Czemu to dajesz Hiobowi taki wycisk, co? No dalej, mówże!

I rzekł Pan: - Ej, spójrz no – przecież to moja szyja, ta rzecz, za którą trzymasz. A może byś tak pozwolił mi się oddalić?

Ale Hiob nie okazał żadnego miłosierdzia i rzekł: - Czyniłem bardzo dobrze, zanim nadszedłeś. Miałem mirrę i drzewa figowe w obfitości i kaftan różnobarwny i dwie pary spodni różnobarwnych. A teraz spójrz.

     I przemówił Pan, a głos jego zadudnił gromem: - Czyliż mam ja, który stworzyłem niebo i ziemię, tłumaczyć tobie drogi moje?

- To nie jest odpowiedź – rzekł Hiob – odpowiednia dla kogoś, kto podaje się za wszechmogącego i pozwól sobie powiedzieć: - „tabernaculum” pisze się przez jedno „l”.

Następnie Hiob padł na kolana i płakał przed Panem mówiąc: - Twoje jest królestwo i moc i chwała. Masz dobrą pracę. Nie marnuj tego.

   

 

środa, 6 marca 2024

Rząd czuwa nad nami

Padało kilka godzin, usnąłem oczywiście i obudził mnie dzięcioł. Świat umyty, nastawiam obowiązkową miętę, po czym kręcę się to tu to tam i za klonem znajduję nieco podeschniętą kurkę.







Trzeba będzie dozbierać grzybów do obiadu, a na razie jako że odzywa się potrzeba ruchu, biorę pusty plecak, zamykam dom i odchodząc patrzę z przyjemnością na to fajne miejsce pod jaworem.



Jestem bardzo zadowolony, a kiedy tak się dzieje, zaraz dziękuję memu Duchowi Opiekuńczemu za całokształt.

Jak Czytelnicy wiedzą, ta modlitwa dziękczynna jest zwięzła, tudzież prosta i polega na głębokim westchnięciu – Ach! I to wszystko.

Duchy przepadają za takimi krótkimi, atoli szczerymi podziękowaniami płynącymi wprost z serca.

I zaprawdę powiadam wam: - w tym momencie spojrzałem w niebo i przypomniały mi się słowa:


Wierzę, że tam na górze jest Coś, co czuwa nad nami.                                

Niestety jest to rząd.

                         Woody Allen





wtorek, 27 lutego 2024

Naśladowanie Amerykanów

„Pieniądze są bardzo ważne, chociażby z przyczyn finansowych”

                                                                     Woody Allen

 Oby tylko nie przegiąć …..


Amerykanie są spięci. A napięcie wzrasta, gdy za czymś gonisz. Odprężenie natomiast pojawia się, gdy się na coś godzisz. Amerykanie go­nią, ścigają się, próbują wydobyć coś z życia, próbują je wyciskać. Nic z tego nie wynika, ponieważ to nie jest dobra droga. Nie możesz wycisnąć życia - musisz się mu poddać. Życia się nie podbija. Mu­sisz być na tyle odważny, żeby dać mu się pokonać. Tutaj przegra­na jest zwycięstwem, a wysiłek, aby wygrać za wszelką cenę, bę­dzie niczym innym, jak twoją ostateczną, całkowitą porażką.

Nie możesz podporządkować sobie życia, ponieważ część nie może ogarnąć całości. To tak, jakby mała kropelka wody pró­bowała zdobyć ocean. Owszem, kropelka może wpaść do ocea­nu i stać się jego częścią, ale nie może go pokonać. Właściwie to wpadnięcie do oceanu, stopienie się z oceanem jest drogą do zwycięstwa.

Amerykanin próbuje odnaleźć szczęście, stąd jego nadmier­na, wręcz obsesyjna troska o ciało. Przekroczyła granice troski, stała się obsesją: człowiek wtedy nieustannie myśli o ciele, robi to i tamto, wszystko, co mu tylko wpadnie do głowy. Wkłada wiele wysiłku, aby znaleźć kontakt ze szczęściem poprzez cia­ło. A to jest niemożliwe.

Poza tym umysł Amerykanina jest nastawiony na rywaliza­cję. Niekoniecznie naprawdę kochasz swoje ciało; być może tyl­ko rywalizujesz z innymi. Ponieważ inni coś robią, ty też musisz to robić.                       

Umysł Amerykanina jest najpłytszym i najbardziej am­bitnym umysłem, jaki kiedykolwiek istniał na świecie. I jest to naj­bardziej rozpowszechniony rodzaj umysłu w obecnym świecie. Właśnie dlatego biznesmen stał się w Ameryce synonimem wszy­stkiego, co najlepsze i najważniejsze. Wszystko inne stało się tłem. Biznesmen, człowiek kontrolujący pieniądze, jest najwyż­szym wzorcem.

W Indiach za taki wzorzec byli uważani bramini - poszukiwacze Boga. W Europie stanowiła go arystokracja - do­brze wychowana, wyedukowana, akuratna, zestrojona z subtel­nymi niuansami życia: muzyką, sztuką, poezją, rzeźbą, architek­turą, tańcem klasycznym, językami, greką i łaciną. Najbardziej cenionym wzorcem była w Europie arystokracja, która przez wie­ki nasiąkała szacunkiem dla wyższych wartości w życiu.

W Rosji Sowieckiej narzuconym i propagowanym wzorcem był posłuszny, zapracowany, uciskany proletariusz. W Ameryce najbardziej sza­nowani są biznesmeni - ci którzy kontrolują pieniądze.

Pieniądze to dziedzina najszerzej pozwalająca na konkuren­cję. Nie musisz być kulturalny, wymaga się jedynie pieniędzy. Nie musisz znać się na muzyce, na poezji. Nie musisz niczego wie­dzieć o literaturze starożytnej, historii, religii, filozofii. Jeżeli masz pokaźną sumkę w banku, to jesteś kimś ważnym. Właśnie dlatego mówię, że jest to najpłytszy umysł, jaki kiedykolwiek istniał. I ten umysł zmienił wszystko w handel, w ciągłą rywali­zację. 

     Nawet jeśli nabywasz Van Gogha lub Picassa, nie robisz tego dla Picassa. Kupujesz, ponieważ twoi sąsiedzi też kupili. Mają obraz Picassa u siebie w salonie, więc jakże ciebie miałoby na podobny nie stać? Musisz go mieć. Możesz nic o nim nie wie­dzieć - nawet, w jaką stronę go powiesić, gdzie góra, gdzie dół; a u Picassa czasem trudno się zorientować, czy obraz wisi popra­wnie, czy też do góry nogami.

Możesz nie wiedzieć, czy jest to oryginalny Picasso, czy nie. Możesz wcale na niego nie patrzeć, ale ponieważ inni go mają i o nim mówią, ty również musisz pokazać swoją klasę. Po pro­stu pokazujesz swoje pieniądze. Wszystko, co jest drogie, jest waż­ne; cokolwiek jest drogie, uznawane jest za ważne. 

Pieniądze i są­siedzi stanowią jedyne kryteria przy podejmowaniu decyzji. Ważne jest, jakie mają samochody, domy, obrazy, gadżety. Lu­dzie mają w łazienkach sauny niekoniecznie dlatego, że kocha­ją swoje ciało, lecz dlatego, że trzeba „to" mieć - wszyscy „to" mają. Jeśli nie masz, wyglądasz na biedaka. Jeśli wszyscy mają domy na wzgórzach, ty również musisz taki mieć. Możesz nie wie­dzieć, jak docenić ten krajobraz, możesz się tam po prostu nu­dzić. Albo możesz zabierać ze sobą radio i telewizor i słuchać tych samych audycji, których słuchałeś w domu, oglądać te same pro­gramy, które oglądałeś w domu. Co za różnica, czy siedzisz w gó­rach, czy we własnym pokoju? Ale inni to mają. Garaż na czte­ry samochody jest konieczny; inni takie mają. Możesz wcale nie potrzebować czterech samochodów.

Słyszałem taki dowcip:

„Stary Luk i jego żona byli znani z tego, że są najbardziej uszczypli­wą parą na całej ulicy. Luk zmarł, a kilka miesięcy później i jego żo­na znalazła się na łożu śmierci. Zawołała sąsiadkę i powiedziała sła­bym głosem:

-Ruthie, pochowaj mnie w mojej czarnej, jedwabnej sukni, ale za­nim to zrobisz, odetnij plecy i zrób z nich nową sukienkę. To dobry materiał, nie chcę go zmarnować.

- Nie mogę tego zrobić - odpowiedziała Ruthie. - Kiedy ty i Luk podejdziecie do złotych schodów, co powiedzą anioły, jeśli twoja su­kienka nie będzie mieć pleców?

- Nie będą patrzeć na mnie - odpowiedziała. - Luka pochowa­łam bez spodni."

Interesujemy się zawsze tym, co mają inni: Luk będzie bez spo­dni, więc wszyscy będą patrzeć na niego. Amerykanie zawsze podglądają to, co robią inni.    

                                                                                        Osho

sobota, 14 listopada 2020

Podwójny cud

Lubię pisać, to jeden z moich żywiołów. A czas mamy ku temu sprzyjający - wokół nas Nieznane. W takich chwilach ludzie łakną Słowa Wspierającego, bo nikt nie wie, co przyniesie jutro. Rzeczywiście tak się na Ziemi porobiło,  że pewna jest tylko niepewność.

Więc Słowo wspierające.

                                    Podwójny cud.

Pierwszy wydarzył się, gdy pacjent usłyszał od lekarza, że ma dni policzone. Znaczy umrze wkrótce, a dokładnie to za trzy miesiące. I stał się cud pierwszy: - po trzech miesiącach umarł lekarz, a pacjent żyje dalej.

Drugi cud możemy zobaczyć w filmie Woody’ego Allena – „Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o seksie, ale baliście się zapytać”.


U lekarza seksuologa pojawia się ormiański pasterz. Chciałby się wyleczyć z miłości do owieczki, z którą współżyje. Ponieważ lekarz chciałby postawić trafną diagnozę, prosi pasterza (ormiańskiego, azaliż rzecz może się przytrafić pasterzowi-pasterzu? z każdej nacji) żeby ten przyprowadził owcę ową. Pasterz przyprowadził owieczkę i wydarzył się cud drugi: - owieczka zamrugała oczami, i …… lekarz także się w niej zakochał!

Jaki morał wynika z tego posta? Ano że humor, czyli luzik, to jest właściwie wszystko, co dziś mamy. Oczywiście jeśli to mamy.

środa, 15 października 2014

Hej Czytelnicy!

Stęskniłem się za kontaktem z Wami. Niby to są listy do samego siebie, ale Czytelnicy, proszę odbierzcie z nich, z tych słów, z tych zdjęć, może nie całą, ale część magii bieszczadzkiej. Kocham Bieszczady, to naturalne gdy odzywa się zew krwi, tu mieszkała moja matka i babcia.

W tym roku znowu dostałem od Bieszczadów to, co chciałem:
- totalną samotność w której spotkałem siebie
  • - koncerty miliona świerszczy.
  • - głosy wolnych zwierząt.
  • - upajający zapach łąki nagrzanej słońcem.
  • - widoki zapierające dech, kolorowe zachody i świty, maksymalne odludzie, a więc swobodę nagości, całą....Całą Dziką Przyrodę w postaci dziewiczej, niezapomniane chwile na szlakach i leśnych ścieżkach, głębię nocnej ciszy, no i to niebo.... Boziuniu, to niebo w srebrnym piasku gwiazd!
  • Maszerowałem w ciągu dnia, w pogodzie, upale i w rzęsistym deszczu, także o świcie i kilkakrotnie w środku nocy.
    • Wiele razy ogarniał mnie Zachwyt, cieszyłem się jak małe dziecko, śmiejąc się i podskakując, bo czy duże dziecko potrafi się tak spontanicznie cieszyć? Wiem, są wyjątki, tak potrafiła cieszyć się Lulu. Pielęgnuję takie zachowania, pamiętam bowiem, że starość zacznie się w chwili w której zniknie we mnie wewnętrzne dziecko.
    • Przez sześć tygodni bycia tylko ze sobą ani razu nie nudziłem się. Moim domem był ponownie namiot, postawiony na wzgórzu Rabe – Pod Wierchem, nieopodal krzyża. Ponieważ to wzgórze ma wysokość 686 m. npm. dorobiłem się ksywki <Zbyszek 686>.(Przypadkiem 686 to rok Marsa)
    • W Żdyni natomiast zostałem <Pastorem>. To od często używanego zdania: -„Zaprawdę powiadam wam”.
    • Przeżyłem atak myszy,
    • temperatury w nocy plus pięć,
    • trzydniówkę – kiedy na przemian padało i lało, sąsiedztwo niedźwiedzicy z małymi. Niebezpieczniej już nie może być. Co tam wilki i żmije. I to było mi dane.
W tym roku byłem już całkiem swobodny – nie trzymałem się w bliskości namiotu. Bywało, że zostawiałem swój dom na dwa, trzy dni - noce, gdy na przykład wybrałem się do Wołosatego, a potem na Bukowe Berdo i Krzemień.
Prawie codziennie po śniadaniu wychodziłem na wycieczki, nawet do 20 km w jedną stronę. Raz w tygodniu szedłem do Baligrodu, po żywność, to 13 km w jedną stronę. Tyle samo miałem do sklepu w Woli Michowej, lecz tu jest tylko jeden sklep, do tego zamykany w nieprzewidywalnych momentach, dlatego nie kierowałem się w tę stronę.
- Zaprzyjaźniłem się z wieloma zwierzętami, w tym z kilkoma ludźmi ( Człowiek jest przecież częścią zwierzęcego świata)
Doświadczyłem boskiego resetu – silnego poczucia jedności z naturą. Gdy tylko pogoda pozwalała, nie lało, nie paliło słońce, było w miarę ciepło – chodziłem nago, przecież wokół nikogo. Jakieś 300 metrów od mego namiotu biegła droga, zaznaczona na mapie jako cieniutki szlak na Chryszczatą. Na tej drodze spotkałem jeden jedyny raz w ciągu tych sześciu tygodni parę turystów, którzy szli właśnie na Chryszczatą. Tak, że ścieżka prowadząca tym szlakiem zarastała stopniowo, o czym przekonałem się w dniu, kiedy likwidowałem obozowisko.
Koniec Samotni pod tytułem Zbyszkowo-Chryszczata wyznaczył wyjazd do Żdyni 16 lipca. Od tego dnia właściwie codziennie imprezowałem. Nastąpiło odreagowanie pustelnictwa. Przecież powinien być wdech i wydech, dzień i noc. Nie można trwać tylko we wdechu. Natomiast balansując raz na lewo, raz na prawo, co chwila przechodzimy przez punkt równowagi i tego się trzeba trzymać, bo to jest godne i sprawiedliwe, słuszne i zbawienne. Mamy wtedy dwa skrzydła, a tylko tak można fruwać.
Jak mawiał Osho, życie jest tajemnicą. Mam nową pasję: - fotografowanie błyskawic! Prosiłem Anioła o błyskawice. Dwa razy nadchodziła groźna burza. Ustawiałem się z Canonem, ale..... nie w tę stronę! Ale grzmociło! Tylko niestety burza nadchodziła z tyłu!
Dopiero nadeszła jedna niezapomniana noc w Woli Michowej..... Dwadzieścia lat Kołyby. Kołyba to dom z duszą, to Henryk Bieszczadnik. Tu bywały legendy bieszczadzkie, np. Jędrek Połonina.
Kilkakrotnie odwiedziłem w tym roku oberżę „Pod Kudłatym Aniołem” blisko Cisnej.
       


 W tym zajeździe podają m.in. bieszczadzkie piwo firmy Ursa Maior. Jest dziesięć gatunków, każdy gatunek ma piękną nazwę, np. Deszcz w Cisnej, Zima na Beniowej, ale poza tymi poetycznymi nazwami i ceną 10 zł nic tych piw nie wyróżnia. Jestem praktykiem, próbowałem wielu. Dwa piwa z małych browarów wzruszyły mnie w tym roku: Warszawa, piwo Strażackie – 7 dni ważności. Gdańsk: - Pirackie, nawet mój wnuk 22 lata, zwrócił na nie uwagę. A młodych mało co wzrusza. Natomiast podsmażane pierogi ruskie w tej oberży podają wyśmienite.
    • Dalej towarzyszą mi Liczby. To znaki na poboczu Drogi Życia. Nauczyłem się dość dobrze je czytać: na drodze w Rabe, gdzie biegła boczna droga na górę w kierunku namiotu, jest na drzewie tabliczka z liczbą 23. A 23 to Przerwane Połączenie w alfabecie Morse'a. Cykl psychiczny męski w dniach, nachylenie osi Ziemi w stopniach…..Anagram ( 32 ). Ta liczba natomiast oznacza dla mnie: - Odejdź, coś się kończy, po związku twoim jest, nie rozpaczaj, nowe idzie, będzie dobrze tylko zmień kierunek.
    • Lub: - idź tą drogą. Znaczy: - zejdź z drogi, tu przerwij połączenie z drogą główną.
„Pod Kudłatym Aniołem” rachunek za piwo i pierogi ruskie wyniósł 23 zł. Odczytałem: - Cisna żegna.
I zaraz potem nastąpił przerywnik w postaci miesiąca nad morzem, potem długiego rajdu przez Polskę i powrotu w Bieszczady.
Liczba 55, czyli giełdowy „Dziadek” według Bernsteina, to sygnał – dobrze idziesz, hej aniołku, witamy. Jestem 55 z imienia i nazwiska.
Z Bystrego do Wołosatego jest 55 km. Z Gorlic do Uścia Gorlickiego zapłaciłem za bilet 5,50 zł. Witamy, witamy!
Siedzę w domu Henryka w Woli Michowej. Na stole stoi torebka cukru i buteleczka z pieprzem. Końcówka ceny cukru to 55 groszy, a pojemność buteleczki to 55 gram. Mam zdjęcie, teraz gdzieś się schowało, zamieszczę, gdy będę pisał o Liczbach.

Znaczy: - tu ci powinno dobrze być. I było.    
Komunikacja z „Górą” może następować także na wiele innych sposobów.

Postanowiłem zerwać z chronologią postów – po prostu powstaje coraz większa zaległość, jest tyle materiału tekstowego oraz zdjęć. Tylko z tegorocznych wakacji po szalonej selekcji mam trzy tysiące zdjęć z dziesięciu tysięcy zrobionych. Lubię pstrykać….. Telefony są coraz to lepsze, dzielnie wspierają Canona. Tym bardziej, że aparat waży 1,5 kg. Jednak jest on niezastąpiony w zdjęciach nocnych.
     Opiszę więc kilka pierwszych dni, a potem będą oddzielne opowieści.
 
Pod koniec każdego tygodnia postaram się napisać o rynkach finansowych, ten blog powstał przecież z myślą o finansach. Życie jest dynamiczne i wymusiło niejako zmianę proporcji: - nastąpiła przewaga ducha nad materią. Wydaje mi się, że tak jest prawidłowo, pieniądze to tylko jeden z aspektów życia. Bardzo ważny aspekt umożliwiający samorealizację.
Pieniądze są bardzo ważne, chociażby z przyczyn finansowych – powiedział Woody Allen.
Mając je, można swobodnie podróżować – powie ktoś. Podróże kosztują? Zapisywałem swoje wydatki bieszczadzkie w Zbyszkowo-Chryszczata, od 1 czerwca do 2 lipca wydawałem średnio 70 zł na tydzień, w sumie 284 zł. Jadłem wręcz obficie: groch fasola, kasza gryczana, ciastka, bułki, oliwa z oliwek, kakao, jajka, sery, śmietana, warzywa. To był wyjątkowy miesiąc, wiem, za mieszkanie zapłaciłem zero, przecież to Boski Hotel Siedem Gwiazdek ( na nocnym niebie nad głową Wielki Wóz – trzy gwiazdki w dyszlu, cztery w wozie) a więc bezpłatny. W Bieszczadach jest tanio. Jajka 30 gr. ( Od producentów sklepy kupowały po 15 gr ) Bób kosztował dwa złote 60 gr za kilogram.
Spotkałem także w moich wędrówkach fascynujących ludzi i usłyszałem wiele ciekawych opowieści.
Warto żyć!

    Na zdjęciach październikowe bukiety sprzed kilku dni - okolice Woli Michowej i kanie ponad Maniowem i Wolą Michową.

 

sobota, 2 marca 2013

Jaki jest pożytek z guru?



To cały czas Osho, a inni? Na tej samej długości fali nadają. 
To mistrzowska długość fali. Nadaje na niej Woody Allen, nadawał Goethe, Franz Kafka, Charlie Chaplin, Marek Aureliusz, Wisława Szymborska, i wielu innych......
      
              W pierwszej części swej odpowiedzi, Osho podał urywek z "Małego Księcia", o oswajaniu wzajemnym....
 ( Kilkanaście postów wcześniej) Dziś druga część odpowiedzi:
    
       -  Między mistrzem, a uczniem zdarza się najwspanialszy związek miłosny, najwspanialsze oswajanie. Gdy jesteś uczniem, jestem dla ciebie wyjątkowy.
- Jeśli jesteś wielbłądem przemawiam do ciebie i spowoduję, że staniesz się lwem.
   -  Z larwy zmienisz się w gąsienicę. A gąsienica?    …. Musi zobaczyć motyla, który lata, cieszy się kwiatami, nektarem i słońcem. Zobaczenie motyla, jest dla gąsienicy konieczne, aby zatęskniła, aby obudzić w niej pragnienie, chęć.
      Bo jeśli gąsienica nie zacznie marzyć – nie przemieni się. A jak masz o czymś marzyć, czego jeszcze nie znasz? Jak masz marzyć o nirwanie, prawdzie, satori,  Bogu?
   Do tego właśnie jest potrzebny guru. Musisz spotkać kogoś, kto doszedł tam, gdzie ty chcesz iść. Przy kim możesz  doznać wglądu.
     Musisz się zetknąć z kimś, u  kogo choroba zwana „Bogiem” jest zaraźliwa. Widząc jego radość, błogość, spokój i czując jego wibracje, możesz odczuć pragnienie czegoś, czego nigdy wcześniej nie zaznałeś.
        Na tym polega rola guru.
Jeśli potrafisz dokonać tego sam, to bardzo miło z twojej strony. Zrób to.

Czytaj amerykańskie książki, poradniki „Zrób to sam”. W ten sposób stworzysz wokół siebie jeszcze większy chaos, niż ten, który otacza cię w tej chwili. Możesz dojść sam ze sobą do ładu, poukładać się. Nie mówię, że jest to niemożliwe, udaje się. Niektórzy ludzie dochodzą ze sobą do ładu, ale to wyjątki.
     Lao Tzu mówi: -„Nie musisz wychodzić z domu, nie musisz nawet otwierać okien ani drzwi, do wszystkiego możesz dotrzeć, siedząc w pokoju”.
Tak się zdarza, ale bardzo rzadko.
          O wiele łatwiej jest zostać uczniem! Zbliż się do mistrza! Nie mówię, że masz zbliżyć się tylko do mnie, ale do jakiegokolwiek mistrza!
Znajdź swojego mistrza, ale się do niego zbliż. Rozumiejąc bowiem jednego mistrza, zrozumiesz wszystkich mistrzów. Dawnych, obecnych i przyszłych, ponieważ ich rola jest taka sama..
     Zadaniem mistrza jest zniszczenie ucznia, aby znikł jako uczeń i sam stał się mistrzem.
To jest właśnie to, co może zrobić mistrz: - może uczynić cię mistrzem
   
PS. I okazało się, że to Lao Tzu mówił o nie wychodzeniu z pokoju, a Franz Kafka tylko powtarzał słowa Lao Tzu.

czwartek, 6 października 2011

Woody Allen - Maklerzy


Makler to gość, który obraca twoimi pieniędzmi, dopóki nie znikną-zwykł mawiać Woody Allen.       A Winston Churchil (mówiąc o polskich lotnikach z dywizjonu 303) - Nigdy jeszcze tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak niewielu.                              Można to dziś odnieść, do poczynań kilkudziesięciu ludzi, którym powierzono majątek  ponad 130 mld zł (  w lipcu  2007 a dziś ok.  ?? mld)                                                        To "elita" naszego rynku kapitałowego-zarządzający funduszami inwestującymi w akcje. Oni są odpowiedzialni za stan ducha 3 mln Polaków. 
Wdzięczność ich klientów skończyła się  na dobre w styczniu 2008 roku. Teraz, gdy giełda piszczy w morderczym uścisku niedźwiedzia, gdy 18 lutego zaliczyła kolejne dno bessy, wszyscy oni obwiniają zarządzających funduszami o utopienie ich oszczędności. 
Ci z kolei twierdzą, że to globalne załamanie koniunktury, i tu mają rację, oraz nerwowe zachowania klientów funduszy. Sytuacja przymusowa, klienci wycofują pieniądze, my musimy sprzedawać-mówi Maciej Bombol, weteran rynku kapitałowego, licencja nr 3, fundusz TFI Bank Millenium. 
Tu bym się nie zgodził, bo w tym peletonie TFI jest wyjątek. Fundusz zamknięty co prawda, ale mający w akcjach kilka miliardów zł .Skończył wychodzenie z akcji w końcu grudnia 2007 r. Można było inaczej?   Cierpliwość nie jest cechą polskich inwestorów, twierdzą zarządzający. O czym oni mówią? Klient patrzy jak pieniądze topnieją w oczach, uciekło np.50 % kasy i ma być cierpliwy ? Może klienci sprzed kilku lat, wytrzymują jeszcze, ale nie ci, którzy weszli w szczycie hossy, licząc na pokaźne zyski.          

                                                                               Tomasz Adamus-fizyk z wykształcenia,TFI PKO/Credit Suisse (jeden z największych na rynku powierników) rzuca odkrywczą myśl-„motorem hossy był przepływ pieniędzy z banków do funduszy, a teraz jest odwrotnie i to pogłębia bessę”. No popatrzcie państwo jaka głębia myśli, nie wpadlibyśmy na to, gdyby nie pan Adamus.                  
Tu przypomina się tekst: „przyczyną pozaru był ogień”. W 2007 r pan Tomasz należał do gwiazd swej profesji, a prowadzony przez niego fundusz małych i średnich spółek miał najlepszy wynik w tej kategorii (plus 37 %) .Mam wrażenie, że utrzymanie funduszu w środku peletonu jest punktem honoru powierników, a minimalizowanie  strat schodzi na dalszy plan. Koncentrują sie na tym, aby nie odstawać w comiesięcznych rankingach, nie odstawać od benchmarku, jak w slangu finansistów określają indeks WIG 20. Są pod silną presją szefów i  pilnują, aby nie obsunąć się w rankingu. Na rynku nie ma konkurencji. A więc mamy do czynienia, nie tylko u nas, z asekuranctwem i grą do jednej bramki. Proszę zajrzeć do literatury  o zachowaniach stadnych i fobiach. --„Trzeba płynąć z prądem”,-- mówi pan Adamus. Tu koniecznie kawał.
-------------Wieś polska nad rzeką. Pierwsze lata po wojnie. Przyjechali agitatorzy partyjni i namawiają chłopów do założenia kołchozu. Z prądem trzeba płynąć towarzysze, powtarzają co chwila. Chłopom nie za bardzo się to podoba, ale nikt nie ma odwagi się odezwać. Wypychają naprzód starego flisaka, Antka, słynącego z mądrości chłopskiej. Powiedz coś ! I  Antek nawija : <Z prądem to byle gówno popłynie, ale pod prąd to tylko szlachetna ryba.>

--Ubaw na sali. Owszem, jest takie hasło : <bądź przyjacielem trendu, nie graj pod prąd, tego dotyczy moje nauczanie. Jaki był prąd po 29 10 2007 panie Adamus? W dół był, a pan z nim płynął i topił pieniądze. A co ja pokazywałem? --Zarabiaj pieniądze na jeździe w dół.! W końcowej fazie hossy wszyscy powiernicy mieli świadomość, że idzie zmiana trendu. Nie znali co prawda daty 29 10 2007, bo nie byli na moim kursie w Łodzi w hotelu Ambasador, a nie chcieli narazić się na przykrości ze strony szefów. Do końca grali na maksa. Teraz odwrotnie, dominuje skrajna ostrożność. Nietrafione decyzje w czasie bessy są droższe niż w czasie hossy. Paweł Homiński-TFI Noble Bank, twierdzi, że źle obstawiona spółka w bessie może przynieść 80 % strat. Generalnie w tym środowisku nie przyznają się do błędów. To temat TABU.      Stać na to niektórych i tylko w sprzyjającej sytuacji. Np. Fundusz OPERA lipiec 2007,Tomasz Korab.  „Przesadziłem nieco ze spółkami surowcowymi, nie spodziewałem się aż takiego spadku ich notowań, trudnego zresztą do wytłumaczenia w kontekście galopujących cen surowców”. Znamy list znanego speca od zarządzania Macieja Kwiatkowskiego, który w grudniu 2008 wysłał listy do wszystkich klientów TFI OPERA UNIVERSA. --„Jak barany tracimy ciągle i na wszystkim-przepraszam”. Od lipca do 27 10 2008 silna fala spadkowa,wyobrażcie sobie, że macie jeszcze 5 mld w akcjach,     będziecie to wyrzucać gwałtownie? Dopiero rynek się spieprzy! Tylko czekać na hamulec. Drogowskazem Ameryka. Jest półka 71 dni do 6 01 2009. A może to już koniec spadków? Zobaczcie jaki ból głowy mają zarządzający. Kapitał na świecie jest wygłodzony i będzie łapał dołki coraz silniej. Tomasz Korab jeszcze w lipcu 2007 miał dużo pewności siebie mówiąc: „straciłem w ostatnich trzech miesiącach 12 % kapitału, ale w skali roku jestem najlepszy, mając dwa razy mniejsze straty od średniej w peletonie.” Zobaczcie : ciągle ta średnia w peletonie. Zmienia się nastawienie zarządzających, rura mięknie, ale tylko trochę. Maciej Bombol -„Lekarz nie może się za bardzo przejmować chorobą pacjenta „ Jasne, nie powinien w ogóle przejmować się chorobą pacjenta. Pacjent ma dwa wyjścia wtedy, albo wyzdrowieje ,albo umrze. Mam znajomych wśród lekarzy, znam hasło niektórych – pieniądze są z leczenia, a nie z wyleczenia. Zarządzający twierdzą, że powinien cechować ich profesjonalny chłód, dystans do pieniądza. Jak to wygląda w praniu ?  Koniec 2007 roku, idą na imprezę Dzieci Szczęścia. Młodzi, pewni siebie, uśmiechnięci. Na luziczku. Publicznie dowcipkują o swej pracy, w której codziennie obracają dziesiątkami milionów złotych. Kilka milionów w prawo, bczy w lewo? Jaki problem ? przecież to tylko pieniądze! ( czytaj: pieniądze klientów to śmieci, za pomocą tych śmieci można zrobić ruch i wpakować trochę swoich kontraktów) Kochani, zagalopowałem się. A więc wracamy na ziemię. Egzotyczne wycieczki, drogie sportowe samochody, snobizm na całego. No bo 40 tys.miesięcznie, premie i bonusy, roczna ekstrapremia po milionie, prywatne doradzanie_-jest trochę grosza! Teraz jest trochę cienko, ale fala zwolnień im nie grozi, na rynku nie ma nadmiaru zarządzających, a nawet jest brak, bo powstało wiele nowych funduszy.  Zmieniła się proporcja rynku, w lutym 2009 już 46 %  rynku akcji jest w rękach zagranicy, czytaj City-Londyn. No i nie można nie wspomnieć o osobach piszących dla mediów, które twierdzą, że GPW jest jedną z najsłabszych giełd w Europie, a może i na świecie. Bzdury, panowie i panie, nie chce wam się spojrzeć na wykresy, zobaczcie Irlandię, Finlandię, Włochy.Te państwa przerwały dno z 2002 roku. Gdybyśmy byli na podobnym poziomie, byłoby to 900 pkt. Czyli znacznie poniżej chrztu Polski. Dzięki zarządzającym TFI jesteśmy w środku peletonu. Tylko niepostrzeżenie, dzięki kryzysowi, TFI i inwestorzy indywidualni zostali zepchnięci do drugiej ligi, razem mają tylko pół tortu. Teraz karty rozdaje LONDYN . A ja, trąbiłem na całego, ( widocznie za cicho jednak ), że 18 lutego jest DNO, czy nie tak było ? Ameryka spadała do 6 marca, na 10 minut przed końcem spadków w Ameryce wysłałem maila – <Koniec spadków w USA> , czy nie tak było ? Jakim sposobem ? Ano, widocznie 10 lat strat i upór i nieprzespane noce uruchomiły w moim mózgu 1 % komórek z uśpionej części.    ( pisane na wiosnę 2009 roku ) - Zbigniew Stawicki . Salvador Dali – Lawina.                                                                                                             

piątek, 16 września 2011

Taksówka w przeszłość? - Woody Allen



Znowu czytelnicy czynią słuszne uwagi:- Z opcji śmieciowych można było wychodzić przecież dużo wcześniej, na przykład z ostatnio omawianej OW201220 już po osiągnięciu przebicia 100 razy, bez czekania na 233....... Zgadza się, to bardzo przyjemne kupić za 200 zł i sprzedać za 20 tys... Lato się kończy....Dziś wydarzenie w Warszawie - ostatni letni seans w kinie plenerowym w Parku Odkrywców: "Lęk wysokości". Ponieważ jesteśmy przy aspekcie filmów, polecam obraz Allena: "O północy w Paryżu". Obejrzałem go z przyjemnością po raz drugi. Nastrojowa muzyka, magia wieczoru i nocy w tym mieście. Filozoficzne teksty (wiadomo Allen ). Morał? - Przeszłość też nas nie zbawi...Szukajcie a znajdziecie. Lubisz spacerować w deszczu? Tęsknisz do bratniej duszy? Z pewnością znajdziesz kogoś, kto będzie lubił deszcz tak jak ty..... Liczy się tylko Tu - i - Teraz. ........Magia wieczoru w Warszawie.

piątek, 12 sierpnia 2011

Konkurs - i lądowanie Nefilim na Ziemi.

Odpowiedzi na pytania: o mrówce powiedział Woody Allen, planeta, która narobiła kiedyś zamieszania to Marduk, czyli Nibiru, a słowa piosenki..... tu już była odpowiedź w komentarzu; - to "Sięgnąć gwiazd" - Budki Suflera. Teraz trochę tekstów z tabliczek Sumerów sprzed tysięcy lat: chciałem tu początkowo wkleić teksty poetyckie o Tiamat i Marduku, ale....nie czuję, aby czytelnicy nastawieni byli na poezję. Emocje. emocje.... To wstawię tekst o nadlatujących do Ziemi Bogach - Nefilim. =-----
-----W czwartym segmencie jest jakby instrukcja ustalania kierunku lotu według danej grupy
gwiazd, zniżająca się linia jest określona jako horyzont: słowo niebo powtórzone jest pod
linią jedenaście razy.
Czy segment ten przedstawia fazę lotu bliżej Ziemi, bliżej miejsca lądowania? Treść
legendy opisującej widok z nad linii horyzontu mogła mieć rzeczywiście takie znaczenie:
„wzgórza, wzgórza, wzgórza, wzgórza, szczyt, szczyt, szczyt, szczyt, miasto, miasto,
195
miasto, miasto”. Napis na środku oznajmia: „kakkab MASH.TAB.BA [Bliźnięta], którego
spotkanie jest ustalone: kakkab SIB.ZLAN.NA [Jowisz] dostarcza wiadomość”.
Jeżeli te segmenty, jak na to wygląda, są ułożone w kolejności zbliżania się, można
niemalże odczuć napięcie Nefilim, gdy podchodzili do ziemskiego kosmodromu.
Następny segment, określający schodzącą linię znów jako „niebo, niebo, niebo”,
zapowiada też:
„nasze światło nasze światło nasze światło
zmiana zmiana zmiana zmiana
obserwuj drogę i wzniesienia
[...] płaska ziemia [...]”.
Po raz pierwszy przy linii poziomej są liczby:
„rakieta rakieta
rakieta podnieś szybuj
40 40 40
40 40 20 22 22”.
Górna linia w tym segmencie nie oznajmia już: „niebo niebo”, lecz „tor tor
100 100 100 100 100 100 100”. Można dostrzec wzór w tym bardzo zniszczonym
segmencie.-------------