Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Duchy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Duchy. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 marca 2024

Rząd czuwa nad nami

Padało kilka godzin, usnąłem oczywiście i obudził mnie dzięcioł. Świat umyty, nastawiam obowiązkową miętę, po czym kręcę się to tu to tam i za klonem znajduję nieco podeschniętą kurkę.







Trzeba będzie dozbierać grzybów do obiadu, a na razie jako że odzywa się potrzeba ruchu, biorę pusty plecak, zamykam dom i odchodząc patrzę z przyjemnością na to fajne miejsce pod jaworem.



Jestem bardzo zadowolony, a kiedy tak się dzieje, zaraz dziękuję memu Duchowi Opiekuńczemu za całokształt.

Jak Czytelnicy wiedzą, ta modlitwa dziękczynna jest zwięzła, tudzież prosta i polega na głębokim westchnięciu – Ach! I to wszystko.

Duchy przepadają za takimi krótkimi, atoli szczerymi podziękowaniami płynącymi wprost z serca.

I zaprawdę powiadam wam: - w tym momencie spojrzałem w niebo i przypomniały mi się słowa:


Wierzę, że tam na górze jest Coś, co czuwa nad nami.                                

Niestety jest to rząd.

                         Woody Allen





poniedziałek, 22 lutego 2021

Tajemnicza siła Weroniki


Wokół nas dzieją się rzeczy niepojęte, jak mówi pismo święte.

Byłem naocznym świadkiem wielu wydarzeń niezwykłych, niemożliwych do wyjaśnienia, przeczących prawom fizyki. Część z nich działa się w Domu na Górze u Jana Gabriela. Coś tam opisywałem, część czeka na swoją kolej. Być może wszystko sprowadza się do energii pokrewnej – polityk trzyma z politykiem, ksiądz z księdzem, głupi szuka towarzystwa jemu podobnych, a poszukiwacz prawdy dostaje zagadki.

Dziś otacza nas taka góra informacyjnych śmieci, że można pod nią utonąć. Dlatego tak często wracam do wiadomości starych i sprawdzonych po wielokroć.

               Poltergeist.



Relacji o działaniu tej niewidzialnej Siły mamy wiele. O przyczynie można powiedzieć jedno: - przydarza się to w najbliższym otoczeniu przeważnie dziewczynek, które dojrzewają i niedługo będą miały pierwszą miesiączkę. Jedni mówią, że Siła wychodzi od dziewczyny, inni twierdzą, że dziewczyna tylko otwiera portal – bramę, przez którą wpadają duchy złośliwe.



Sprawa z Weroniką wydarzyła się w roku 1998. Weronika ma 12 lat, ale pomimo młodego wieku, jest już dzieckiem po przejściach. W tragicznych okolicznościach straciła rodziców, wychowuje ją przyrodni brat, Maciej Szwajlik. Maciej jest osobą paranormalną – to człowiek-magnes. Przylepiają się do jego ciała metalowe przedmioty, nie tylko drobne, także na przykład żelazko.

Weronika jest dzieckiem zamkniętym w sobie, nieufnym, właściwie nie lubi ludzi. Jest już na tyle duża, że brat pozwala jej przyjechać samodzielnie do babci, do Malborka. Jest Boże Narodzenie 1998, opowiada babcia: - „Wnuczka zaraz po przyjeździe poszła do łazienki i tak cicho tam siedziała, że się jej spytałam: - Co tam robisz Weronisiu? Ona na to – bawię się z karpiem (Karp pływał w wannie – takie były czasy, ja także pamiętam taką zabawę – autor bloga). Coś mnie tknęło i poszłam do łazienki, otworzyłam drzwi, a w tym momencie szmata do podłogi, która leżała w kuchni, uniosła się w powietrze i podleciała pomiędzy mnie a Weronikę. Zawisła w powietrzu bez ruchu, a potem nagle opadła. I to było ostatnie takie zdarzenie. Na szczęście ostatnie, bo wcześniej to bywało tragicznie” – mówi babcia Helena Bierniukowicz. W głosie 72. letniej kobiety słychać ulgę. Nic dziwnego – w czasach apogeum wyczynów Poltergeista (nieznanej siły) babcia była na granicy palpitacji serca.

Koniec sierpnia 1998, Malbork – miasto znane z  budowli unikalnych na skalę europejską. Jednak centrum zainteresowania stanowi banalna kamienica przy ul. Westerplatte. To tu na pierwszym piętrze mieszka pani Berniukowicz.

Lokal jest mały, bez przedpokoju – wchodzi się od razu do kuchni, na wprost pokój, z boku niewielka łazienka. Pani Helena od kilku miesięcy doświadcza emocjonalnych nieprzyjemności. A dzieje się to zawsze, kiedy przyjeżdża wnuczka. W nocy z 14 na 15 sierpnia agresywna siła znowu dała o sobie znać. Weronika właśnie przyjechała do babci na święto Wniebowstąpienia Matki Boskiej. Jednak nocy nie dało się przespać spokojnie.

Pościel zaczęła się poruszać na łóżkach, przewróciło się krzesło, włączył się telewizor, a kanały przełączały się samoczynnie. Budzik uniósł się w powietrze, zaczął krążyć po pokoju, a potem rozbił się o podłogę. Ale to wszystko mało. Niewidzialna siła teraz chwyta babcię i wnuczkę za ramiona i zaczyna nimi potrząsać. Wreszcie wokół szyi pani Heleny owinęła się pończocha zdjęta przed chwilą z nogi i zaczyna kobietę dusić!

Nic dziwnego, że babcia wespół z wnuczką doznań mają dość i wybiegają na korytarz. Ponownie wezwano policję i pogotowie ratunkowe.

A co było wcześniej?

Pierwsza manifestacja przydarzyła się 14 lutego 1998. Weronika Bierniukiewicz, mieszkająca w Nowym Dworze Gdańskim u swojego starszego o kilkanaście lat brata, Macieja Szwajlika, przyjechała wtedy do babci na święto Matki Boskiej Zielnej.

Opowiada babcia: - „ Z soboty na niedzielę to się zaczęło. Wszystkie meble w mieszkaniu zaczęły się przesuwać. Wnuczka wstała, ja też wstałam. I pies zaczął wyć, doberman Weroniki. Wył, stroszył sierść i widać było, że strasznie się boi. Pierwsze, co się stało, to wersalka sama się otworzyła  i wyszła z niej schowana tam pościel. Wyszła i idzie prosto na mnie! Ja chcę pobiec w jej stronę, a by coś z tym zrobić, a tu czyjeś ręce najpierw zatrzymują mnie za ramiona, a za chwile pchają na wersalkę! Straszne uczucie! Nikogo nie ma, a tu takie strachy! Tak to przeżyłam, że znowu trzeba było do mnie pogotowie wzywać.

Rano zajrzała sąsiadka, zwabiona nocnym rozgardiaszem.  Wcześniej sąsiadka się nie bała. Mówiła: - „Ja w duchy nie wierzę, a takie rzeczy u pani się dzieją, bo Weronika ma w sobie zbyt dużo energii”.

I ta sąsiadka wchodzi rano, a tu kawałek starego koca, co on leżał przy maszynie do szycia, podrywa się w powietrze, frunie do sąsiadki i owija się szczelnie na jej głowie! Sąsiadka odwinęła koc, ale widać, że struchlała, zaniemówiła i usiadła blada na krześle w rogu pokoju. Siedzi blada, zbiera myśli, a tu pudełko z szachami, które leżało na szafie, podrywa się do lotu i fruwa esami floresami, zakręca w powietrzu i trach! Spada sąsiadce na głowę. Całe szczęście, że płaską stroną, a nie kantem, boby jej rozbiło czoło. To pudełko strasznie szybko leciało! Tak szybko, że jak przeleciało, to w powietrzu jeszcze gwizdało. Jak bym tego nie widziała, tobym nie uwierzyła”.

Co można czuć w takich chwilach? Tylko trwogę! I taką trwogę musiała poczuć sąsiadka, bo tak uciekała, że aż w drzwiach się przewróciła.

A co z policją?

Oddajemy głos babci: - „ Nie wiedzieliśmy co robić i poszłyśmy z Weroniką na policję. Policjanci śmiali się z nas, a ja powiedziałam, że jak z tym czegoś nie zrobią, to będziemy nocować na komisariacie, bo ja się boję tego, co się dzieje w mieszkaniu. Wtedy policjanci poszli z nami do domu. Trzech ich było. I jak tylko weszliśmy, zaraz z kuchni, z kuchenki gazowej, wyrwała w powietrze gorąca podstawka spod garnka (gotowało się jedzenie na małym gazie). Ta podstawka łupnęła w ścianę nad futrynę drzwi, obok krzyża, stamtąd odbiła, zakręciła w powietrzu i jak nie łupnie jednego z policjantów w głowę! I wtedy policja nam uwierzyła.

Poza tym, jak tylko policyjny radiowóz podjechał pod nasz dom, to radiostacja policjantom wysiadła. Taka mocna była ta siła!”

Na koniec babcia dodaje jedno przeżycie, które szczególnie utkwiło jej w pamięci: - „ No bałam się strasznie. Jednego razu to moje kapcie same za mną szły, krok w krok i tak szurały przy tym po podłodze”…..



piątek, 5 kwietnia 2013

Duchy, przeczucia i telepatia - 3



Wzięte z listów ludzi w internecie.....
~jojo : jak zmarl moj tato i gdy zegnalismy go w kaplicy modlac sie , nagle zgaslo swiatlo na okolo 3 minuty, swiecily sie tylko swiece, potem swiatlo ponownie sie zaswiecilo i migalo az do konca pobytu w kaplicy. na pogrzebie w kosciele sytuacja sie powtorzyla, jedna z lamp nagle zgasla a potem migala,tak samo jak w kaplicy. jeszcze w domu kilkakrotnie powtorzyly sie podobne incydenty ze swiatlem. Tatko kocham Cie bardzo i tesknie okropnie...wiem ze to Ty..

~Kasia S : KASIA S:) Ja często miewam sny, które przestrzegają przed śmiercią lub chorobą, np. idę ciemnym lasem, prowadzi mnie jakaś energia czuję ją ale nie widzę, szukam męża. Znajduję Go leżącego twarzą do ziemi z dziurą w głowie odwracam Go na wznak patrzę mu w twarz i z ulgą odchodzę. Parę miesięcy po tym śnie u mojego męża wykryto guz mózgu, dziura po operacji była wielka. Choroba bardzo długa nieuleczalna. Następny sen to jestem ptakiem krążę na jeziorem i widzę twarz mojej teściowej jak tonie, nie mogę Jej pomóc. Po dwóch miesiącach zmarła na zator płucny:((( mogę wiele napisać o moich snach, które zobaczyły rzeczywistość  

~lupinchen : Jesienia tego roku bylismy na urlopie w USA. byla piekna pogoda wiec usiedlismy z mezem napic sie czegos. Byl to duzy plac ze stolikami a w oddali spiewala kobieta Ave Maria. Wtem pojawila sie kobieta,ktora byla zywa kopia mojej zmarlej babci ze strony ojca. Obserwowalam ja bardzo dlugo i pokazalam mezowi aby dokladnie przyjrzal sie jej. W nastepnym dniu dostalismy wiadomosc iz moj ojciec nie zyje. Tlumacze to sobie tak, ze babcia przyszla mnie powiadomic iz zabiera go do siebie, na nagrobku ojca jest napis Awe Maria o czym dowiedzialam sie dopiero pozniej.

~M.K : To był piątek 8 maja, byłam z koleżanką na targu, nagle zapragnełam odwiedzić moją mamę! Kupiłam dla niej bukiecik konwalii i tulipanów i dwie doniczki goździków, po jednym dla mamy i taty. Koleżanka pokazała mi cukiernię, gdzie można było kupić ciasto drożdżowe bo rodzice lubili. Kupiłam i cały czas myśląc o mamie pojechałam do domu i zadzwoniłam do siostry żebyśmy razem pojechały bo to 150 km. Była 14 jedenaście! siostra zaproponowała następny dzień i tak się stało, tyle że ok. 16 tej zawiadomiono mnie o śmierci mojej mamy! Umarła w czasie snu, a w akcie zgonu jest ok. 15 tej! Tulipany i konwalie zawiozłam mojej mamie ale goździki w doniczkach zostały na balkonie. Ten przeznaczony dla mamy zwiędnął i usechł po pogrzebie, a ten dla ojca zmarniał po 12 sierpnia, wtedy zmarł ojciec!. Żaden inny kwiatek na moim balkonie nie zwiędnął! I jeszcze jedno, kilka dni po pogrzebie siedziałam przy komputerze, około północy, nagle poczułam muśnięcie prawego policzka, jakby delikatny podmuch i pomyślałam "Przyszłaś się pożegnać Kochana”


środa, 3 kwietnia 2013

EVP



- Głos był przytłumiony, a słowa wypowiadane zduszonym tonem. Jednak wszystkie wątpliwości zniknęły, gdy usłyszałam charakterystyczne dla mamy astmatyczne kaszlnięcie i polecenie, bym bezzwłocznie zadzwoniła do notariusza, Tedda Aristona. Miałam mu przypomnieć o szarej kopercie, przekazanej czterdzieści dwa lata temu jego ojcu, Fredericowi Aristonowi, który założył kancelarię notarialną.

Kobieta chciała spytać dzwoniącą... No właśnie, o co w takich momentach można pytać ducha? Na pewno nie o to, jak się czuje... A może jak tam jest, po drugiej stronie? Albo zapewnić go o swej miłości?...

- Niestety, nie dane mi było nic takiego uczynić. Po wypowiedzeniu przez mamę kilku zdań, rozległ się sygnał rozłączonej rozmowy........

- Umówiłam się na spotkanie w kancelarii Tedda. Kiedy powiedziałam mu o kopercie, zobaczyłam w jego oczach zdziwienie. Nigdy takiej nie miał w dłoni. Postanowił jednak dokładnie przeszukać akta zgromadzone w 1965 roku.

Ku zaskoczeniu obu stron w zakurzonej teczce datowanej na 18 lipca, znajdowała się szara koperta, a na niej odręczna adnotacja niedawno zmarłej: "Otworzyć po mojej śmierci".

Electronic Voice Phenomenon


Od lat 20. ubiegłego wieku naukowcy uważają, że głosy zmarłych mogą być nagrywane i odtwarzane na nośnikach magnetycznych (niegdyś czyniono to na płytach gramofonowych). Określenie EVP jest skrótem od Electronic Voice Phenomenon. Mówi się o nim również jako o Raudive Voices. Nazwa pochodzi od nazwiska Konstantina Raudive'a, który jako jeden z pierwszych zajął się rejestrowaniem głosów zmarłych na płytach gramofonowych (podobno zgromadził kilkaset nagrań).

Dziś badania nad EVP mają miejsce na całym świecie. Najwięcej uwagi poświęca się im w Niemczech i Stanach Zjednoczonych. W USA w 1970 roku powstało Association of Voice Taping Research, zaś w 1982 roku dołączyło do niego kolejne zrzeszenie o nazwie American Association Electronic Voice Phenomenon. Oba towarzystwa organizują na świecie dziesiątki seminariów naukowych poświęconych temu zagadnieniu. W swoich szeregach zrzeszają nie tylko ludzi zafascynowanych możliwością nawiązania kontaktu z zaświatami, ale również inżynierów elektroników oraz ekspertów budujących wyrafinowany sprzęt do rejestracji EVP.

Chociaż są osoby skłonne dać wiarę, że istnieje jakaś forma życia po śmierci, niemniej dla wielu, podobnie jak dla Elizabeth Arden, usłyszenie głosu niedawno zmarłej, bliskiej osoby było szokiem. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że takie kontakty mają miejsce w czasie nie dłuższym niż 24 godziny po śmierci. Głos w telefonie, choć rozpoznawalny, jest często zniekształcony. Rozmowa ma szybki przebieg i nagle zostaje przerwana. Dlaczego zmarli próbują nawiązać z nami kontakt? W wielu przypadkach chodzi o informacje, których (z różnych przyczyn) zmarły nie zdążył najbliższym przekazać przed śmiercią. Inne telefony z zaświatów mają na celu powiadomienie o czymś istotnym, ostrzeżenie lub udzielenie niezbędnej wskazówki, mającej istotny wpływ na życie osoby, która podniosła słuchawkę.
Czyżby duch gdzieś się spieszył? A może miał ściśle wyznaczony czas połączenia ze światem żywych? Podejrzenie o makabryczny żart ponownie przyszło na myśl pani Arden. Jednak informacja o notariuszu, jak i wiedza o jego poprzedniku była na tyle dokładna, że następnego dnia kobieta wykonała nakazany jej telefon.

Ciekawą sprawą jest to, że zmarli kontaktują się nie tylko przez telefony stacjonarne, ale (idąc z duchem czasu?) "korzystają" też z telefonii komórkowej. American Association Electronic Voice Phenomenon zanotowało kilka przypadków, gdzie zadziałały telefony komórkowe, które miały wyładowane baterie lub zostały czasowo wyłączone.

Nieco odmienny przypadek spotkał w 1995 roku panią Wilson, mieszkankę Los Angeles. Dzień po pogrzebie ojca kobieta odebrała telefon, w którym usłyszała głos zmarłego. Thomas Wilson nakazał córce zrobienie badań mammograficznych (okazało się, że kobieta ma guza pierwsi w początkowym, wyleczalnym stadium). Przejęta informacją kobieta zwróciła się do operatora komórkowego z pytaniem, z jakiego numeru nastąpiło połączenie. Kilka dni później przekazano jej... własny numer telefonu.

wtorek, 30 października 2012

Duchy

Energie szaleja, juz tak mialem pare razy. Przyciskam z wychodzi y. Nie da sie pisac. Duchy. Bo idzie 1 listopada.