piątek, 29 marca 2013

Podsumowanie świąteczne



Trzy zdania do poprzedniego posta trzeba dopisać:
   Kochanka też ma prawo mieć ciebie dość.
    Napisze: - nie odzywaj się do mnie.
      Uszanuj to, uszanuj jej przestrzeń, jej terytorium, podziękuj i odejdź.

Za moment miną dwa lata, odkąd Zbyszek pisać zaczął na bloga. Zbliżamy się do pół miliona wejść na stronę ( tylko trochę wyprzedzam fakty)
 Wiemy wszyscy, że nie ilość się liczy, a jakość. 
Masz być szczęśliwy, tylko tyle, albo.... aż tyle. Jesteś? 
Jedni pilnują strony materialnej, drudzy duchowej. I czytają.
Odbierając z tych słów i obrazków wibracje budzące….
To posyłam wibrację obrazkową…życzę Wam, żebyście spotkali wreszcie Siebie. Bo tego szukamy. To jest oświecenie. Pozdrawiam Was świątecznie, Czytelnicy.

 I wibracja z Domu na Górze, od Jana Gabriela. tak było przedwczoraj.
A tak dzisiaj jest.


Życzenia świąteczne od Jana i Zbyszka dla Ciebie.

Jaka piękna data Wigu 20 z astronomii finansowej



Lubię liczby.
Lubię też muzykę, kwiaty, ciszę, chmury, śnieg i deszcz, zwierzęta i niektórych ludzi.

Jaka piękna data na obrazku.
 Liczba 98 nie zawsze wychodzi, 225 to Wenus, 430 to jedna dziesiąta roku Jowisza. 
– "Gdy rodzi się dziecko, niezależnie od tego, czy to chłopiec, czy dziewczynka, pierwszy krzyk – płacz, ma częstotliwość 432 HZ"…
   I zaraz sięgam po kalkulator, umiem zapukać do Liczb.
432 godziny = 25920 minut. Precesja Ziemi wyskoczyła! To tysiące godzin z kalkulatorem są.
 Ale 432 nie zawsze wychodzi......
689 – rok Marsa.
Oznaczenie fal? Nie wiem. Może tak? A może nie. Dlatego znak zapytania. Jeszcze powinna być linia trendu, spadkowa, ze szczytów kwietniowych 2011 roku, ale to już czytelnicy sami pociągną. Za moment dwa lata od szczytu 8 kwietnia 2011. (Duże daty często powtarzają się - w kolejnych latach.)
Zajrzałem z wielkim sentymentem do swojego archiwum z rysunkami Wigusia. Tak bardzo chciałem odkryć prawdę. Bo zawsze czułem, że ona jest. I takie rysunki wychodziły. Ten akurat chyba nie mój. Pięknie to wygląda. 315? To liczba Pi. 3,14. Z przesuniętym przecinkiem o dwa miejsca. Ale nie zawsze działa. Tu już gorąco! Gorąco jest w tych poszukiwaniach. Wiedziałem to, że liczba Micewot - pouczeń w Torze to 631. Liczba fibo 610, dwa razy 314 = 628. Ale to za duży błąd. I przejechałem się na tym....czyli strata. 
   Nie patrz, ile razy upadniesz, tylko na błędach się uczysz - do przodu kutasie! Nie poddawaj się!
Ta liczba nie zawsze działa - czyli...odpuść ją. Kiedyś mówiłem: - ale ja ją kocham i będę traktował jako dodatkową.
   Po co ci to? Dodatkowa kochanka? Chory jesteś? Czyli pogięło cię? Szukaj...Czekaj!!!!!
Poświęć się jednej! A jeśli ciebie zdradzi - odejdź. Jeśli będziesz miał jej dość - odejdź. Jesteś wolnym człowiekiem przecież. Jesteś? Z kochankiem - kochanką łatwiej, nie ma umowy na piśmie. Gorzej z kontraktem małżeńskim. Ale może twój kontrakt ma datę ważności? 
Jeśli masz ten problem, pamiętaj, że data ważności takiego kontraktu w tobie jest. W środku. Znasz ją. Zawsze ją znałeś. Ale .....niełatwo z tym coś zrobić. Piszę to, jako praktyk, po dwóch małżeństwach wieloletnich. Niełatwo...ale Wolność kusi. Do niczego nie namawiam. Absolutnie.
Oba moje małżeństwa były z miłości, no....drugie na pewno. Ale rozpisałem się.
Bądź totalny we wszystkim, co robisz. Zatrać się. Wtedy życie ma smak! Czekaj z żarem w sobie. Ale nie bądź bierny, jak dupa wołowa. Działaj. Nie wiem jak, bo każdy inną drogą idzie. Moja droga gdzieś prowadzi, a twoja gdzie indziej.....Nic nie musisz, wszystko możesz.

  A co w Układzie Słonecznym?
 5 kwietnia Wenus zasłoni słońce Marsowi. A 12 kwietnia Wenus i Mars będą naprzeciwko Ziemi, ale po drugiej stronie Słońca.
26 kwietnia zaćmienie Słońca dla Saturna. Ziemia zasłoni Saturnowi Słońce. Tego samego dnia Merkury zasłoni Słońce Neptunowi.
Te układy wzajemne planet sprawdzałem giełdowo. Często działają, ale nie zawsze. Działają na pewno silne układy. A te silne układy są zawarte w Liczbach Planetarnych.

Świadectwo ślubu

Mąż wpatruje się w świadectwo ślubu. 
         - Czego tam szukasz? - pyta żona.
         - Terminu ważności!
 I wtedy zaczęła się awantura.


Telewizja



Dla milionów ludzi na całym świecie, oglądanie telewizji jest ulubioną czynnością – a raczej bezczynnością.
       
Przeciętny Amerykanin, zanim skończy sześćdziesiątkę, spędzi przed telewizorem 15 lat. Wpatruje się w ekran…. Wiele osób twierdzi, że w ten sposób się relaksuje.
Zanikają u nich myśli własne – łączą się z ciemnym destrukcyjnym umysłem zbiorowym.
       To jest telewizyjna wersja umysłu zbiorowego. 
        Wpadasz wtedy w bierny trans przypominający hipnozę.
I o tym wiedzą „rządziciele”, wykorzystując telewizję do wpędzania cię w stan receptywnej nieświadomości. Sprzedawcy reklam i ci, którzy działają na zmysły odbiorców przekazem podprogowym, korzystają z twojej słabości......

Czekasz?



 Są dwa rodzaje czekania. Jedno jest bezsilne, pesymistyczne, bierne, smutne, to defetyzm: - czekanie w przygnębieniu…..- „Nic nie mogę zrobić!”
        Drugi rodzaj czekania, to czekanie żarliwe, przepełnione modlitwą, ono przychodzi jako zrozumienie. O co tu chodzi?
       Zrozumienie oznacza: - „Sam nie mogę działać, ale Egzystencja może działać przeze mnie”. To jest czekanie przepełnione tęsknotą, czekanie z wielkim przejęciem.
    
Kiedy czekasz na ukochaną, nie jest to bierne czekanie, cały płoniesz, jesteś pełen energii. Nigdy nie jesteś tak pełen energii jak wtedy, gdy czekasz na ukochaną.
Cały jesteś uważnością.
Wiatr poruszy zeschły liść na drodze, a ty biegniesz otworzyć drzwi. „Może to ona?”
     Słyszysz kroki listonosza i biegniesz…..”Może to ona?”.
Wszystko, każdy dźwięk, staje się jej dźwiękiem. Wiatr poruszy drzwi, a ty biegniesz, bo „Już przyszła!”.
      To gorąca energia. Nie jest to niemoc, nie czekasz leżąc w łóżku. Czekasz bardzo, bardzo aktywnie.
      A więc nie czekaj w letargu, bo wtedy to, na co czekasz nie zdarzy się.
Wiosna nigdy nie przyjdzie. Więcej, w takim czekaniu zdarza się tylko śmierć.
Czy coś robisz, czy nic nie robisz – nie ma to znaczenia. Robienie i nic nie-robienie nie są wrogami. To aktywne czekanie i bierne czekanie, są dla siebie wrogami.
     -  Bo gdy czekasz, niby nic nie robisz, ale możesz przecież płakać, szlochać, modlić się.     
    -  Niech twoje czekanie będzie pełne modlitw, albo łez.
    -  Niech twoje czekanie będzie bardzo aktywne.
    -  Dodaj do swego czekania emocje!
                  Myśl i emocja.
Oto tajemnica. I to wystarczy.


Miłość totalna



                 Gdy jest miłość, powinna być totalna.
Kiedy kogoś kochasz, nie myślisz, że przyjdzie taki dzień, kiedy ta miłość zgaśnie. 
Gdy Kochasz i jesteś kochany, między dwojgiem ludzi przepływa energia, powstaje pomost, złoty pomost, którym są połączeni. Nie wyobrażasz sobie, nie myślisz o tym, że przyjdzie czas, w którym nie będziesz z tą osobą. Na tym polega oddanie. Nie chodzi o to, abyś poszedł do urzędu i złożył formalne oświadczenie: -„Będę z tobą na zawsze”. Złożenie takiego formalnego oświadczenia pokazałoby, że tak naprawdę nie kochasz. – potrzebujesz prawnej umowy. Jeśli istnieje oddanie, nie ma potrzeby zawierania umowy prawnej.
      Małżeństwo jest potrzebne, gdy brakuje miłości. Bo jaki sens ma małżeństwo, gdy miłość osiąga najwyższy stopień?
     Wygląda to tak, jakbyś dorabiał nogi wężowi, albo malował czerwoną różę na czerwono. To zbędne. Po co ci urząd? Musisz mieć jakąś obawę…. miłość nie jest totalna.
    Nawet w głębokiej miłości możesz myśleć o tym, że jutro możesz opuścić tę kobietę. Kobieta myśli tak samo.: -„On może jutro mnie porzucić. Lepiej iść do urzędu, zalegalizować związek, będziemy od siebie zależni”.
     Gdy zakochasz się w kimś, jesteś gotowa pójść za nim do piekła. I wcale nie oszukujesz. Tak czujesz i tak mówisz: -„Jeśli będzie trzeba, pójdę za tobą do piekła”. Jesteś zupełnie uczciwa i szczera.
      Nazajutrz, gdy już mieszkasz  z nim, drobiazgi takie, jak brudna łazienka mogą ostudzić fascynację. Piekło jest przecież zbyt odległe, nie trzeba iść tak daleko, wystarczy brudna łazienka! Byłaś gotowa iść za nim do piekła, to bardzo daleko, a on….chrapie! To doprowadza cię do szału! I ten zapach potu…. pocałunki pomału stają się torturą.
     To niby błahostki, nikt o nich nie myśli, gdy jest zakochany.
Ale, gdy z kimś mieszkasz, wiele rzeczy pojawia się, każda błahostka może stać się udręką i zniszczyć kwiat miłości.
     Miłość jest tajemnicą. Gdy przychodzi, wszystko wygląda niebiańsko. Gdy odchodzi, wszystko traci urok i sens. Nie mogłeś żyć bez tej kobiety, teraz nie możesz żyć z nią.
      I oba te stany są autentyczne. A miłość jest cudem. Jest alchemią.
      - Słuchając mnie, nie słuchaj tylko moich słów.
      - Słowa są potrzebne, ale to tylko opakowanie, a nie zawartość.
      - Zrozumienie różnicy pomiędzy opakowaniem a zawartością jest początkiem mądrości.

Lekarz Duszy?



          Śmierć kliniczna w 1995 roku. Było mi tak dobrze! Nic nie bolało, grały chóry anielskie. Nie chciałem wracać. Byłem zupełnie świadomy co się dzieje, bo za mną były dwa tygodnie przebywania  gdzieś …tam, na zielonych pastwiskach. Czas ustania akcji serca; - jedna minuta, czas bycia w „niebie” – dwa tygodnie. Czas jest względny, nawet więcej: - podobno czas nie istnieje.
     Zobaczyłem znowu swoje ciało z góry. Paskudne. Brrrrrr. Nie CHCĘ do niego!!!!!
   I usłyszałem: wracaj, pomóż najpierw sobie, a potem pomagaj ludziom.

Lubię czytać i lubię pisać. Ten blog…ma poruszać, zaciekawiać, dawać do myślenia, wyrywać śpiących z letargu. Wszystko jest bowiem „po coś”. Nie ma przypadków.
    A głównie, ma emanować energią. I nie jest najważniejsze, czy zgadzasz się ze wszystkim, co tu jest, ważne, że czytasz, ważne są wibracje. Bo wszystko jest wibracją.
        Każdy ma wibrację swoją. Jeden taką, drugi inną. Kontakt z człowiekiem, może być bezpośredni, lub pośredni, poprzez czytanie jego słów, rozmowę telefoniczną, korespondencję. Czytelnicy piszą do mnie, każdemu odpowiadam.
    Nic nie musisz, wszystko możesz…..samo czytanie, to bardzo dużo. To już jest kontakt z drugim.
     Bo gdy napiszesz, jest kolejny stopień. Gdy piszesz, nikt ciebie do tego nie zmusza, to samo przychodzi. Chcesz, żeby ktoś tylko posłuchał. Każdemu odpowiadam.
Ten kontakt pomaga, bo podziękowania odbieram. Niektórzy do mnie dzwonią, z innymi się spotykam.
Słyszę o Impulsie, który dostają. Światełko w tunelu, coś się dzieje w środku człowieka.
    I ja czasami odbieram Impuls. Od Jana Gabrjela odebrałem. Od Kobiety Która Jest z Janem odebrałem. Od Kobiety, która....odebrałem.
       - Ludzie powinni ze sobą rozmawiać.
       - Ludzie powinni siebie słuchać nawzajem.
Wtedy jest Kontakt.

czwartek, 28 marca 2013

Droga sufich - Zakon Cziszt



Mistrz Abu Ishak Cziszti – „Syryjczyk”. Urodził się we wczesnych latach jedenastego wieku. Był potomkiem proroka Mahometa. To mistrz zakonu Cziszt na terenie dzisiejszego Afganistanu. Zakon ten specjalizował się w ćwiczeniach z użyciem muzyki. Wędrowni derwisze, przybywali do jakiegoś miasta, grali na flecie lub bębnie, aby zgromadzić ludzi i opowiadali im historię inicjacyjną. Oto taka historia.
           
                Pokój gościnny.

Pewien mężczyzna potrzebował pieniędzy. Jedynym sposobem na ich zdobycie była sprzedaż domu, z którym ten człowiek nie chciał się jednak rozstawać.
    Zawarł więc z nowymi właścicielami umowę, że będzie mógł bez żadnych ograniczeń korzystać z jednego pokoju i trzymać tam swoje rzeczy.
    Z początku nikomu to nie przeszkadzało. Mężczyzna miał tam swoje narzędzia pracy.
Potem jednak zaczął przynosić do swego pokoju zdechłe koty i po jakimś czasie w całym domu zapanował taki fetor, że nie dało się tam mieszkać. Właściciele poszli do sądu, ale sędzia orzekł, że warunki umowy nie zostały naruszone….
     W końcu nowi właściciele odsprzedali dom poprzedniemu, z ogromną stratą.

Sonda Cassini i NASA



Anomalne cechy powierzchni Iapetusa.

Na tym księżycu występują dwa wyraźne regiony- ciemny i jasny. Regiony te, to nie efekt usterek fotografii, lecz obszary o wysokim i niskim albedo. Obszary te mają kształt wygiętych i zachodzących na siebie elips, w wyniku czego, Iapetus otrzymał przezwisko ”księżyc Jin – Jang”, nadane mu przez uczonych, którzy po raz pierwszy zobaczyli jedno ze zdjęć.
     Następną anomalną cechą jest występowanie kraterów sześciokątnych. Takie same kratery występują jeszcze na maleńkim księżycu Marsa – Fobosie, oraz na Księżycu Ziemi.
   Inne zdjęcie księżyca Saturna ujawnia grzbiet, ciągnący się przez całą długość równika satelity, w linii prostej. Ten grzbiet wydaje się składać z trzech równoległych pasm. Szacowana wysokość grzbietu wynosi 18 kilometrów. Tyle samo wynosi szerokość. Długość natomiast 1200 kilometrów.
    Ten grzbiet, jest według Hoaglanda największym obiektem prostoliniowym w Układzie Słonecznym, i fakt ten wywołuje niepokój wśród uczonych, bo nie potrafią tego wytłumaczyć przyczynami naturalnymi. Dodatkowo ten twór jest zlokalizowany dokładnie w płaszczyźnie równika.
Hoagland jest bardzo zdecydowany: - natura nie tworzy linii prostych, tym bardziej trzech linii równoległych nie tylko do siebie, lecz także równolegle do równika księżyca.
          
             Ale to nadal nie wszystko…..

Fotografie wykonane przez sondę Cassini ujawniły, że Iapetus nie ma kształtu kuli. To jest wielościan o prostych krawędziach!
    Iapetus jest zerodowanym ściętym dwudziestościanem….

Nie trzeba dodawać, że naturalne planety i księżyce nie mają ostro zarysowanych prostych krawędzi. I pamiętajmy, że nie wszystkie zdjęcia Iapetusa zostały opublikowane przez NASA. W każdym razie NASA wykonała ponad sto zdjęć z większej odległości, a opublikowano tylko kilkanaście.
Według Hoaglanda, zanim wysłano sondę Cassini, służby wywiadowcze podejrzewały, że Iapetus w ogóle nie jest księżycem. 
Oglądam zdjęcia z sondy Cassini, te oczywiście, które NASA udostępniła, mają dobrą rozdzielczość. Nie pokazano zdjęć zrobionych cyfrowo. Tylko mogę sobie wyobrazić zdjęcia księżyca Ziemi - cyfrowe z Klementyny - amerykańskiego super szpiega. Kamery z Klementyny mogły z orbity Ziemi odczytać napis na papierku po gumie do żucia, leżącym na chodniku.

       Ale to jeszcze nie wszystko….

Sławny reżyser i producent filmowy George Lucas nakręcił Gwiezdne Wojny, w których pokazana jest Gwiazda Śmierci, bardzo podobna do Iapetusa. Film nakręcono wiele lat przed lotem sondy Cassini.
       Wojny czerpały z mitologii. „Anakin”, imię Skywalkera, przypomina sumeryjski wyraz Anunaki – istoty, które zeszły z niebios i stworzyły ludzi, a potem przekazały im cywilizację.
Gwiezdne Wojny.....Porównanie Gwiazdy Śmierci - Lucasa i zdjęcia Iapetusa. Nieprawdopodobne?
Według Hoaglanda Iapetus mógł być gwiazdą śmierci – narzędziem wojny, stworzonym przez cywilizację, o której poziomie technicznym możemy tylko śnić.. Obiekt ten, być może został użyty w niewyobrażalnym konflikcie, który miał miejsce w Układzie Słonecznym setki tysięcy, a może miliony lat temu. Dlaczego zaraz wojna? A czyż wojna nie jest nadal głównym zajęciem ludzkości.?
     Po tym konflikcie Iapetus został uwięziony na swojej osobliwej orbicie, niczym wieczny milczący grobowiec. ( Ta hipoteza odpada. Ten grobowiec nie milczy jednak - strąca kolejne wścibskie sondy )

      Druga hipoteza Hoaglanda to ratunkowa arka. Statek kosmiczny zbudowany w celu uratowania istotnych rzeczy z ówczesnego świata. Hipoteza ta opiera się na hipotezie van Flanderna o eksplozji planety 65 milionów lat temu.
     Trzecią hipotezą Hoaglanda jest hipoteza świątyni.
Takie zaprojektowanie Iapetusa, że był on globem – świątynią. Glob ten został umieszczony na precyzyjnej orbicie. Właściwości geometryczne Iapetusa i właściwości mechaniczne jego orbity miały na celu „uświęcenie” wielu aspektów fizyki i matematyki hiperwymiarowej.
     To mogła być świątynia - centrala łączności międzygwiezdnej.
Każdy wydajny system takiej komunikacji, oparty na fizyce skalarnej, powinien zawierać jak najwięcej analogii geometrycznych z lokalnymi układami gwiezdnymi i ich mechaniką. Wtedy uzyskuje największą sprawność jako rezonator lokalnej geometrii czasoprzestrzennej.
     Hipoteza świątyni bardzo dobrze pasuje do spojrzenia na świat, jaki wyłania się ze starożytnych mitów. Zgadza się z usilnym dążeniem cywilizacji mezopotamskiej, egipskiej, a potem rzymsko – greckiej, do budowy świątyń ucieleśniających właśnie tego rodzaju zależności matematyczne.

   PS. Przypomnę tu tylko wysokość Wielkiej Piramidy, która jest odzwierciedleniem odległości Ziemi od Słońca. 149 metrów z piramidionem. To pomnożyć przez miliard.

        Ale to jeszcze nie wszystko…..


Iapetus - sztuczny satelita Saturna



"Gdyby nauka nie odważała się stawiać hipotez, nawet szokujących, w celu połączenia znanych faktów w jakiegoś rodzaju spójną całość, ograniczałaby się tylko do katalogowania".
        Richard C.Hoagland

Autor w swojej witrynie internetowej pisze o najbardziej kłopotliwym i tajemniczym obiekcie w Układzie Słonecznym, którym jest Iapetus –„księżyc” Saturna.

Podobnie, jak nasz Księżyc, Iapetus ma taką orbitę, że zgodnie z mechaniką orbitalną, jest prawie niemożliwe, aby powstała w wyniku przechwycenia przez grawitację Saturna, ciała niebieskiego błąkającego się po Układzie Słonecznym.
      Ponadto wszyscy zgadzają się, że Iapetus nie mógł odszczepić się od Saturna we wczesnej fazie formowania się tej gigantycznej planety z pierścieniami.
     Od chwili odkrycia Iapetusa przez Cassiniego w 1671 roku, orbita tego satelity stanowiła zagadkę. W odróżnieniu od wszystkich pozostałych satelitów Saturna, Iapetus jako jedyny ma orbitę nachyloną na 15 stopni w stosunku do płaszczyzny równika.
    Ponadto – znowu podobnie jak Księżyc Ziemi, a w odróżnieniu od wszystkich satelitów Saturna – Iapetus obraca się wokół własnej osi w taki sposób, że jest zawsze zwrócony do Saturna tą samą półkulą.
    Ale to są najmniej osobliwe cechy orbity Iapetusa! 
Najlepiej będzie tu znowu zacytować Hoaglanda, który tak pisze o tych dziwnych cechach orbity: - „ Gdy dopuścimy zdumiewającą możliwość, że Iapetus może być sztucznym satelitą Saturna i został celowo umieszczony na tak specyficznej orbicie, wyeliminowany zostanie „przypadkowy” charakter jego wyjątkowego, ostrego nachylenia do Saturna".
        No i kształt orbity Iapetusa!
Otóż orbita Iapetusa jest niezwykle zbliżona do okręgu.
    Tak samo, jak Księżyca Ziemi.
Mimośrodowość orbity Iapetusa do Saturna wynosi zaledwie 0,00283, co oznacza mniej niż 3-procentowe odchylenie od idealnego okręgu. Dla porównania – mimośrodowość orbity Księżyca wynosi 0,0549, czyli około 6 procent. A więc jest dwa razy większa niż w przypadku Iapetusa.
     Przypomnijmy sobie, że takie aspekty mechaniki orbitalnej stanowiły argument na rzecz radykalnej tezy, że Księżyc Ziemi jest sztucznym satelitą, który został wyhamowany i zaparkowany na orbicie wokółziemskiej.
           Ale to jeszcze nie wszystko........
Iapetus krąży po orbicie odległej od Saturna o nieco mniej niż 60 długości jego promienia
     Około 3 200 000 kilometrów ( dokładnie 59,09 długości promienia)
Ta różnica w stosunku do zamierzonej pierwotnie dokładnej wartości 60 długości promienia, wynosząca 0,15%, reprezentuje wielkość dryfu Iapetusa z jego stacjonarnej orbity wokół Saturna od czasu, gdy satelita został na niej zaparkowany.

 A liczba 60 brzmi znajomo. To przecież święta liczba Sumerów. I przypadkiem minuta ma 60 sekund, a godzina 60 minut.
Dalej Hoagland pisze tak: - Jeżeli weźmiemy nachylenie orbity Iapetusa – 15 stopni – i pomnożymy je przez odległość Iapetusa od Saturna wyrażoną w promieniach planety (60), otrzymamy około 900, co odpowiada średniej trójosiowej średnicy Iapetusa, według najbardziej aktualnych pomiarów wykonanych przez sondę Cassini, wyrażonej….w milach angielskich!
    Wszystkie te liczby są zmiennymi niezależnymi (średnica Iapetusa, jego odległość od Saturna i nachylenie orbity), co oznacza, że żadna z nich nie jest automatycznie powiązana z pozostałymi, ani narzucona przez jakąkolwiek aktualną teorię powstawania księżyców.
A jednak zachodzi między nimi związek. To po prostu nie ma sensu, że zdarzyło się przypadkowo.
        
 PS - Szukając liczb planetarnych działających na giełdzie, sprawdzałem kiedyś działanie świętej liczby Sumerów dla Księżyca Ziemi. Tak, to działa. Takie same zależności matematyczne zachodzą między Sumerem i Księżycem Ziemi, jak pomiędzy Iapetusem i Saturnem.
      Zależności matematyczne, czyli czytaj: orbita Iapetusa i Księżyca Ziemi została zaprojektowana!
        Średni promień Ziemi wynosi 6371 km.
Mnożymy przez 60. Wynik: 382 260 km. Wikipedia podają tę odległość jako 384 000 km.

               Ale to jeszcze nie wszystko….
Te zagadkowe cechy orbity Iapetusa, okazały się mało istotnym argumentem, na poparcie tezy, że Iapetus jest sztucznym satelitą, gdy sonda Cassini wykonała jego niezwykłe fotografie…..

Spojrzenie z Księżyca



Dwa światy i misja dziejowa do spełnienia....
         Jeśli skupisz się na materii, nastąpi rozkwit nauki, technologii. Tak dzieje się na Zachodzie.
Gdy skupisz się na wnętrzu, nauka nie rozwija się, za to rozkwita filozofia, poezja, religijność. Oba te podejścia są połowiczne, jednostronne, i dlatego są niewłaściwe.
       Gdy mówię o życiu w duchowości, mam na myśli tylko to, że taki człowiek żyje płynnie na zewnątrz i wewnątrz.
     Taki człowiek jest całością. Taki człowiek nie pochodzi ani ze Wschodu, ani z Zachodu, i nie ma znaczenia gdzie mieszka. Taki człowiek jest światowy, bo jego podejście do życia jest pełne.
A rzeczywistość pełna jest niebezpieczna, zawiera w sobie sprzeczności. Białe i czarne. Dlatego oświeconym nazywam tego, kto nie boi się tych sprzeczności życia i akceptuje je świadomie.
     Wiesz, jakie było najwspanialsze przeżycie człowieka spacerującego po Księżycu?
Nie dotyczyło ono Księżyca, najwspanialsze doznanie dotyczyło Ziemi!
 Z tamtej przestrzeni i odległości, człowiek mógł zobaczyć Ziemię jako jedność. Znikły granice, znikły narody, została tylko jedna Ziemia.
      
Dokładnie to samo dzieje się, gdy docierasz do wewnętrznego szczytu świadomości. Widok  stamtąd jest jeszcze lepszy niż z Księżyca, bo to jest najwyższy szczyt.
                 Z tej perspektywy widzisz życie jako błękitną całość.
Oświeceni ludzie rozkwitają wszędzie. Rozkwitają w bogatych społeczeństwach i rozkwitają także w himalajskich dolinach, gdzie nikt nie przychodzi i nikt ich nie widzi.
      Nie myśl, że kwiaty rozkwitają tylko w twoim ogrodzie. Rozkwitają też w „prymitywnych” społeczeństwach. Oni tam nie znają takich słów, jak oświecenie, czy Budda. Mają na to własne określenia.
    W Starym Testamencie nie znajdziesz słowa oświecenie, czy Budda, nie ma ich tam. Ten tekst napisano innym językiem. Ale kim są prorocy?  W „prymitywnym” społeczeństwie człowiek oświecony, może być nazywany „magikiem”.
To słowo jest piękne i oznacza, że człowiek dokonał największego cudu – przemienił siebie.
      Słowo „magik” wzięło się od bardzo oświeconego człowieka – Magusa. Ludzie musieli się przy nim czuć tak samo, jak przy Buddzie. Jego wibracje były cudowne. Bycie przy nim wystarczało, by coś się w tobie poruszyło, byś został przeniesiony gdzieś daleko, bardzo daleko od swego zwykłego życia. Przenosiłeś się w nowe miejsce wewnątrz twojego istnienia. Ludzi musiało zdumiewać oddziaływanie Magusa.
    Jedni mówią „oświeceni”, inni mówią „prorocy”, albo –„magicy”. Nie przejmuj się tym. Trzeba przełamać bariery językowe i spojrzeć bezpośrednio.
      Przekonasz się wtedy, że kwiaty rozkwitają na całej Ziemi, Bóg pojawia się w każdym zakątku, spływa na wszystkich, i to w każdej chwili.
Egzystencja nie jest stronnicza, choć każdy naród ma takie wrażenie.
       - Żydzi mówią, że są narodem wybranym. Misja dziejowa…..Wszystko, co jest piękne i wielkie, przytrafiło się im, wszyscy prorocy należą do nich. Oczywiście, w Indiach czy Chinach, nie nazywa się ich prorokami.
      - Oczywiście, chrześcijanie też są narodem wybranym, wierzą w „jednorodzonego” Syna Bożego. Chrystus przybył do nich. On należy do nich, to ich własność. A innych należy „nawracać”, na jedynie słuszną wiarę. Misja do spełnienia….
      - W Indiach oświeconego nie nazywa się Chrystusem, ale świadomość Chrystusa jest taka sama jak świadomość Buddy.
      - Niemcy sądzą, że są prawdziwymi nordyckimi aryjczykami, a ich przeznaczeniem jest władza nad światem – to ich misja dziejowa…….
      - W Chinach oświecony nie jest nazywany prorokiem, ani Buddą, nazywa się go mędrcem. Dlatego Chińczycy mówią; -„Urodziło się tu najwięcej mędrców”.
         Każdy kraj ma swoje ego, więc i Chiny uważają się za najwspanialszy kraj świata.
Gdy pierwsi podróżnicy z Zachodu przyjechali do Chin, napisali o Chińczykach, że to ludzie bardzo prymitywni.
A Chińczycy pomyśleli o tych pierwszych podróżnikach z Zachodu, że wyglądają
jak małpy”. 
                 Dwa spojrzenia - dwa światy.

środa, 27 marca 2013

Święta sie zbliżają

Fakt. Za kilka dni święta.

Szukaj mistrza. Szukaj wibracji. Sama wibracja ciebie oświeci, w ogóle nie trzeba słów. Ja spotkalem mistrza. To Jan Gabriel, żeby niedomówień nie było. Polski Jezus. Chcesz Jana poczuć? Napisz do mnie, sekretarzem Jana jestem! On nowoczesny jest, przez telefon leczy.
Z Janem rozumiemy się bez słów.
Jan mieszka w Domu na Górze. Drugim mistrzem moim jest....... Na trzecim miejscu....Moja  Miłość. Jakie Jej imię, ona wie.
Po świętach jeszcze tylko sześć tygodni piszę. Do 15 maja. Potem milczenie. Zbyszek znika. 4 miesiace ciszy.
Do października blog stanie. Nie będą zamieszczane komentarze. Muszą na Zbyszka poczekać.
Idę znowu do mego mistrza....U niego w Domu... wibracje są.
                  "Szukaj koło pieca"
A dalej Bieszczady, wędrówka piesza szlakiem Chrynia…..Chryń bronił swojej ziemi jak umiał.
      A umiał. Bo u siebie byl.                     
       Trzy sotnie trzymały w szachu pięć tysięcy żołnierzy polskich.
 Ci żołnierze polscy popełniali zbrodnie. Na Ukraińcach popełniali. W Bieszczadach. Napiszę o tym. Nie zajmuję się innymi grupami Ukraińskiej Powstańczej Armii. A Chryń jest mi bliski.
Chciałem napisać: pięć tysięcy żołnierzy polskich nieudolnie dowodzonych, ale…jeśli jesteś najeźdźcą, jak dziś Polacy w Afganistanie, racja jest u tubylców – oni bronią swojej ziemi. (Czytaj: obrońcy walczą z sercem!)
Mamy misję? Gdzie ta misja? A to słowo to ściema tylko. Mylę się?

Inicjacja



To nie życie jest problemem, tylko ego. Ego zaciemnia prawdziwy obraz świata. Zadymia  go, zasłania.
                     Zasłania ogniem!

Jeśli jesteś uważnym czytelnikiem, skojarzysz ten obrazek. Powinien do ciebie przemówić. Ten obrazek już był. Ogień. To twoje ego.

        Odwraca twoją uwagę....Ogniem, wodą zamarzniętą, czym chcesz, ale zasłania tobie świat.
Boziuniu! .. Samo życie jest niezwykle wzbogacające, jest czystą radością. Szczęściem.
    Możesz być samotny - jestem. 
    Możesz być w związku bliskim - byłem. 
    To wszystko wzbogaca.
 Gdy się powierzasz, gdy przyjmujesz sannyas, inicjację i patrzysz w oczy mistrza, na chwilę znikasz. Przez chwilę patrzysz oczami mistrza, przez chwilę nie jesteś oddzielony, tylko stanowisz całość. Przyjmujesz wibracje mistrza. Jest to tylko chwila, ale właśnie wtedy trafiłeś na przerwę, w której otwierają się drzwi i możesz ujrzeć zupełnie inny świat – ten sam świat, ale z zupełnie innej perspektywy.
           - Inicjacja jest procesem oduczania się.
           - Patrzyłeś do tej pory swoimi oczami i nic nie znalazłeś
           - Teraz popatrz oczami mistrza, a swoje oczy zamknij.
To jest oddanie, powierzenie się, próba zapomnienia o dawnych wzorcach i chęć poznania czegoś nowego.
     Jest to proces uczenia się bycia w stanie nie-ego.
Mistrz nie ma ego, a uczeń przyszedł do mistrza, aby zrozumieć, że ego prowadzi do ślepego zaułka.
          Ego jest brzemieniem, ale nie wiesz jak go zrzucić, pozbyć się tego ciężaru.
Ono jest od ciebie odrębne, tylko ty trwałeś w symbiozie z nim tak długo, że o tej odrębności zapomniałeś. Przez tę jedną ulotną chwilę, gdy patrzysz oczami mistrza, połączenie z ego zostaje przerwane. Jesteś na dobrej drodze.
             Na tym polega inicjacja.
Jest to ledwie sam początek, zrobiłeś pierwszy krok. Ale ten pierwszy krok, to jest zarazem połowa podróży!
    Tak się dzieje, ponieważ pierwszy krok jest najtrudniejszy. Wszystkie kolejne kroki będą tylko powtórzeniem tego pierwszego.
    - Kiedy lew spotyka mistrza – rozpoznaje go….
    - Wielbłądy nie potrafią rozpoznać mistrza. Trzeba je przekonywać.
Jednak nic na siłę. Nic nie musisz, wszystko możesz……
           Jeśli się wahasz – zostań wielbłądem. Szukaj szczęścia jako wielbłąd. Bo wielbłąd nie potrafi rozpoznać, jest ślepy, jest larwą, jest sadzawką o niemiłym zapachu zgnilizny.
    Lew potrafi rozpoznać. To dlatego ci, którzy mają w sobie jakąkolwiek odwagę, natychmiast skaczą w sannyas. Kiedy pojawia się chwila, w której trzeba podjąć ryzyko, lew je podejmuje.  Dokonuje skoku z własnej woli. I staje się w tym momencie dzieckiem.
        Delikatnym, żeńskim dzieckiem. Mistrz w ciebie wnika i stajesz się brzemiennym Bogiem.
Stadium dziecka jest tak naprawdę stadium brzemienności. Umierasz i rodzisz się na nowo jako dziecko, z własnego łona. Jest to najwspanialszy cud świata – człowiek rodzi się z własnego łona.
          Kiedy już postanowisz, ego zaczyna znikać, popełnia samobójstwo. Sannyas i samobójstwo są bardzo do siebie podobne. Samobójstwo jest fałszywym sannyasem, a sannyas jest prawdziwym samobójstwem.
    W samobójstwie umiera tylko ciało, narodzi się ono ponownie.
W sannyasie umiera ego i jeśli to zrozumiesz, wreszcie możesz nie narodzić się ponownie.

Czekasz na Słowo?

Część czytelników chce zarobić. Na daytradingu.
To link dla nich.: -



A to tekst dla nich, od Zbyszka: 

Mimo prostoty spekulacja to jedna z najtrudniejszych rywalizacji na jakie człowiek może sobie pozwolić. Wydobywa z niego wszystko, co najlepsze i wymywa to, co nikczemne.
               Boisz się czegoś? Wtedy „to” ciebie dopadnie.
Pogardzasz czymś? Czyli nie masz Pokory…w dupę dostaniesz w swoim czasie.

Czekaj!!!!
              Na sygnał czekaj! Na pewny sygnał. Odpuść pięć okazji…
Rynek zawsze był, jest i będzie, do twojej dyspozycji.
A ty …..Masz czekać na kąsek pewny!
            Po drugiej stronie jest orkiestra Niemców. Oni na smyczy swoich banków grają. Nie mają polotu, jadą schematem. Oni są martwi, chociaż walą kasą ogromną. To widać w sygnałach.
I za to niech będzie im chwała. Tym Niemcom. I sygnałom. A ty? Polak jesteś!
       - Pilnuj sygnałów!
       - Wchodź na pewniaka.
       - Miej Pokorę – czyli stopa stawiaj.
       - Zamykaj, czyli bierz kasę, gdy sygnał przesilenia jest.! Nie kombinuj!
       - czekaj na następną okazję…po pewnym czasie, będziesz zbierał w obie strony.
       - Zobacz jakie to proste jest!
I odważ się napisać do Zbyszka, może coś podpowie internetowo za friko?
Zbyszek sobie pomógł. Teraz może tobie pomoże?
 Słowem. Bo słowem można wesprzeć, ale można też zabić……

Pozostali, czekają na Słowo. Oto słowo na wieczór;
    - Droga jest wyznaczona.
    - Nie schodź z niej, bo zginiesz.
    - Nie niszcz drogowskazów
    - Jeśli ty nie skorzystasz, zostaną dla mądrzejszego. 
                 Dżalaludin Rumi.

Prawdziwy cel programów kosmicznych



 Hipoteza dwóch programów kosmicznych

Czyli blokowanie doniesień naukowych.

Wielu badaczy, w tym Richard Hoagland i Mark Carlotto, pisało o istnieniu drugiego programu kosmicznego - tajnego programu.
Badacze ci, wskazywali, że NASA i inne agencje, ukrywają dane i fotografie, bądź manipulują tymi, które są dostępne publicznie.....
      Inni autorzy, pułkownik Tom Bearden oraz fizycy Tom Vallone i Paul LaViolette, zauważyli podobne działania tuszujące, w obszarze wynalazków dotyczących alternatywnych energii i teoretycznych artykułów naukowych. To tuszowanie odbywa się co najmniej od początku XIX wieku.
    Ślady bardzo dawnej obecności człowieka są ignorowane i zatajane przez społeczność naukową.

   Wspomniani we wstępie badacze, stawiają władzom takie zarzuty:
   - Tuszowanie informacji o anomaliach wskazujących na inteligentne działania na innych planetach Układu Słonecznego. Tuszowanie to dotyczy ich rzeczywistej geologii, geografii i warunków fizycznych. 
               (zatajenie sztucznego pochodzenia obiektów w Cydonii na Marsie)
   - Co więcej, takie tuszowanie obejmuje ukrywanie prawdziwego celu programów kosmicznych. Takim celem może być pozyskanie starożytnych, bardzo zaawansowanych technologii, z obiektów znalezionych na pobliskich ciałach niebieskich.
     - Tuszowanie informacji o bardzo dawnej obecności człowieka (lub „kogoś innego”) na Ziemi. To tuszowanie może być spowodowane faktem, że osoby wtajemniczone, posiadają informacje o kosmicznym pochodzeniu człowieka……

PS. Czytam teraz pasjonujące rzeczy o rosyjskich sondach wysłanych w kierunku Saturna. A konkretnie w pobliże jednego z jego księżyców (pusty sztuczny obiekt) - Iapetusa.  
       Rosjanie przyznali, że sondy te zostały zestrzelone!

Pułkownicy



       Pułkownik Tom Bearden z USA……. zobaczył tak dużo, że doznał satori! Nie wiedząc, że coś takiego jest  - doznał tego. A może wiedział, ale tak długo był w wojsku, wojskowy dryl, wszystko na rozkaz. Wpojono mu niewolnictwo. Nie miał odwagi mówić i odejść z armii.
        W każdym razie PRZYSZŁA KROPLA, która przepełniła czarę! -  Jedna kropla. I pułkownik przeszedł na stronę Białej Mocy!
         Napisał: - Sowieci, po drugiej wojnie światowej odkryli ODWRÓCONE w czasie fale elektromagnetyczne……
      Pod koniec lat 60. i na początku 70.  XX wieku, zachodni naukowcy, odkryli ku swemu zaskoczeniu, wzmianki o tych falach, w ogólnodostępnej sowieckiej literaturze na temat optyki nieliniowej. W 1972 roku, dwaj rosyjscy naukowcy, mówili o tym w Lawrence Livermore National Laboratory. Mówili o nieliniowo koniugowanych fazowo falach optycznych.!
                To Wechikuł Czasu…..wtedy jeszcze bez sterowania……
Pod koniec II wojny światowej Sowieci odkryli podobno efekty mieszania i pompowania czterech fal przez zwierciadło koniugacyjne.
        Rosjanie? Nie, to Niemcy odkryli, że w mieszaniu czterofalowym , taka odwrócona w czasie fala elektromagnetyczna, może być wzmacniana.
Te wzmocnione  fale radarowe, uzyskiwały ekipy, uczestniczące w eksperymentach radarowych. Eksperymenty te miały na celu stworzyć obiekty niewidzialne dla radaru. Chodziło o przetestowanie nieliniowego materiału pochłaniającego fale radarowe. W tym momencie naziści stworzyli cały słownik fizyki skalarnej.
Całość badań nadzorowali SS – mani nastawieni okultystycznie. (J.P.Farrell, The SS Brotherhood of Bell)
     Działo się to, gdy wojna się już kończyła.
         A więc Rosjanie, mówiąc dokładnie: - Oni nie odkryli, tylko…, przechwycili – wyłapali, CAŁĄ ekipę niemiecką, materiały RAM, wyniki iluminacji wielowiązkowej. Zmusili, sobie znanymi sposobami…..Niemców do współpracy. I wszystko to „odkryli w mikrofalach, a nie w falach optycznych.  Amerykanie polowali na innych ważnych Niemców……Na Wernehra von Brauna i doktora Mengele.
        A w 1943 roku przeprowadzili swój eksperyment z Wechikułem Czasu - Eksperyment Filadelfia. Rosja to było Imperium Zła?
              Jakie plany mieli, ci Rosjanie z chorymi mózgami? Inwazja!!! – zaatakować Zachód!
Chcieli zająć całą Europę w trzy tygodnie.
W 1967 roku, gdy byłem studentem Leśnictwa w SGGW w Warszawie, takie hasło rzucił wobec 80 studentów, pijany polski pułkownik ze Studium Wojskowego.
W trzy tygodnie Europa nasza”, powiedział – (czyli rosyjska).
Tylko ten pijany pułkownik, który powiedział za dużo, to był zwykły trep.  
      Na szczęście, tuż obok, po drugiej stronie ulicy, 200 metrów dalej, w Sztabie Generalnym przy Rakowieckiej, pracował bohater – pułkownik Ryszard Kukliński. On w pojedynkę, kilka lat później, uniemożliwił  realizację tych obłędnych rosyjskich planów.

     Pułkownik Ryszard Kukliński uratował Europę przed rosyjskim butem. A przy okazji uratował 600 tysięcy polskich żołnierzy, którzy w tych rosyjskich zamysłach, zostali spisani na straty.