Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paul LaViolette. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paul LaViolette. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 marca 2013

Prawdziwy cel programów kosmicznych



 Hipoteza dwóch programów kosmicznych

Czyli blokowanie doniesień naukowych.

Wielu badaczy, w tym Richard Hoagland i Mark Carlotto, pisało o istnieniu drugiego programu kosmicznego - tajnego programu.
Badacze ci, wskazywali, że NASA i inne agencje, ukrywają dane i fotografie, bądź manipulują tymi, które są dostępne publicznie.....
      Inni autorzy, pułkownik Tom Bearden oraz fizycy Tom Vallone i Paul LaViolette, zauważyli podobne działania tuszujące, w obszarze wynalazków dotyczących alternatywnych energii i teoretycznych artykułów naukowych. To tuszowanie odbywa się co najmniej od początku XIX wieku.
    Ślady bardzo dawnej obecności człowieka są ignorowane i zatajane przez społeczność naukową.

   Wspomniani we wstępie badacze, stawiają władzom takie zarzuty:
   - Tuszowanie informacji o anomaliach wskazujących na inteligentne działania na innych planetach Układu Słonecznego. Tuszowanie to dotyczy ich rzeczywistej geologii, geografii i warunków fizycznych. 
               (zatajenie sztucznego pochodzenia obiektów w Cydonii na Marsie)
   - Co więcej, takie tuszowanie obejmuje ukrywanie prawdziwego celu programów kosmicznych. Takim celem może być pozyskanie starożytnych, bardzo zaawansowanych technologii, z obiektów znalezionych na pobliskich ciałach niebieskich.
     - Tuszowanie informacji o bardzo dawnej obecności człowieka (lub „kogoś innego”) na Ziemi. To tuszowanie może być spowodowane faktem, że osoby wtajemniczone, posiadają informacje o kosmicznym pochodzeniu człowieka……

PS. Czytam teraz pasjonujące rzeczy o rosyjskich sondach wysłanych w kierunku Saturna. A konkretnie w pobliże jednego z jego księżyców (pusty sztuczny obiekt) - Iapetusa.  
       Rosjanie przyznali, że sondy te zostały zestrzelone!

piątek, 8 marca 2013

Konstelacja Strzały



LaViolette szukał w mądrości pokoleń…..W zodiaku.

        W starożytnych mitach jest opisana konstelacja Strzały, której koniec, jest usytuowany w pobliżu północnego jednoradianowego punktu galaktyki.
W przypadku Strzały, jej grot stanowi gwiazda Gamma Sagittae. Co więcej, mamy mocne podstawy, by twierdzić, że starożytni astronomowie, którzy nakreślili konstelację Strzały, znali położenie środka galaktyki i celowo zaznaczyli ten jednoradianowy punkt.
    Innymi słowy, legendy związane z konstelacjami, są zaskakująco zbieżne z rozmieszczeniem pulsarów. To wszystko wskazuje na to, że, że Ten, kto rozmieścił pulsary, mógł być również twórcą wiedzy o zodiaku, we wszystkich jej permutacjach.
     Dalej LaViolette pisze tak: -„Sagitta – Niebiańska Strzała, jest elementem obszerniejszego szyfru konstelacyjnego, obejmującego również południowe gwiazdozbiory Centaura i Krzyża, a także konstelacje zodiaku i związaną z nimi wiedzę astrologiczną.
      Starożytny kult gwiazd, wykorzystując język metafor, przekazuje wiadomości, iż w środku galaktyki nastąpiła wielka eksplozja, i że promienie kosmiczne wygenerowane w wyniku tego wybuchu, zaczęły docierać do naszego Układu Słonecznego około 16 000 lat temu, prowadząc do globalnego kataklizmu klimatycznego”.

Wnioski z „hipotezy pulsarów” LaViolette’a są doprawdy oszałamiające!

Energia wybuchu musiałaby się przemieszczać przez tysiące lat, ze środka galaktyki, do Ziemi, gdyż długość galaktyki wynosi 80 do 100 tysięcy lat świetlnych.     
    A to oznacza, że cywilizacja ( bogowie), która rozmieściła pulsarowe markery, była niesamowicie zaawansowana technologicznie i ostrzegła swój „ziemski posterunek”, tysiące lat przed przewidywanym wydarzeniem!
    Technologia potrzebna do międzygwiezdnej komunikacji, jest tą samą, którą fizyka wysokiej energii, wykorzystuje w akceleratorach do eksperymentów ze zderzeniami cząstek. Tę samą technologię stosuje się w systemach broni opartych na wiązkach cząstek, takich, jak systemy opracowane dla Wojen Gwiezdnych Pentagonu.
     Tak zwany akcelerator fal dudniących, o długości 10 metrów może przyspieszyć elektrony do energii 100 miliardów elektronowoltów.
I ty dochodzimy do zasad fizyki skalarnej, czyli „koniugacji fazowej”.

   Ten termin odnosi się do specyficznego rodzaju zwierciadła, które zmienia trajektorię padających promieni światła, w taki sposób, że wracają dokładnie taką samą drogą, jaką biegły do zwierciadła.
     Efekt jest taki, jakby fotony cofały się w czasie!

Jeśli zaświecimy latarką na ustawione pod kątem zwykłe srebrzone zwierciadło, wiązka odbije się po takim samym kątem w przeciwnym kierunku.
    Jeśli zaświecimy w takich samych warunkach, na ustawione pod kątem, zwierciadło koniugacji fazowej, wiązka światła TRAFI Z POWROTEM DO LATARKI!

Optyczna koniugacja fazowa ma główne zastosowanie w broni laserowej.
Eksperymenty posuwają się dalej. Kolejno stosowano do koniugacji fazowej: częstotliwości radiowe i mikrofalowe, potem promienie rentgenowskie i promienie gamma.

    Skoro prace LaViolette’a i Beardena wskazują, że jesteśmy bliscy odtworzenia technologii i broni „bogów”, niech nas nie dziwi, że w innych dziedzinach też odkrywamy (na nowo) wiedzę i technologię, aby na przykład manipulować biologią ludzkiego życia i wydłużać je wbrew naturze.
Ta sama nowa - stara wiedza, pozwala stwarzać chimery i hybrydy: szczury o ludzkich twarzach, centaury, gryfony, ludzi – węże.

czwartek, 7 marca 2013

Paul LaViolette



„Jeśli cywilizacje pozaziemskie próbują się z nami skontaktować, aby wyróżnić swoje przekazy, robią coś, co nie może stać się w naturze. I tu sygnały pulsarów są z pewnością najbliższe spełnienia tego kryterium”.
         Paul LaViolette – astronom, fizyk.

„Teraz czytelnik rozumie już, dlaczego współcześni eksperci wojskowi, żywo interesują się archeologią. Wydaje się bardzo prawdopodobne, że cywilizacje, które istniały przed wielkim kataklizmem, były znacznie bardziej zaawansowane niż my. Korzystali z potężnych urządzeń energetycznych, które gdzieś są ukryte”.
      James M.McCanney – Atlantis to Tesla, The Science of Atlantis and Tesla Are Rediscovered, Unlimited Electrical Power and the Secret Societies. (Zainteresowanym podam stronę internetową tego autora)

      Galaktyczny kontekst starożytnych mitów.
Jedną z najsłynniejszych i najbardziej cenionych prób porównania mitów z najróżniejszych kultur – celtyckiej, skandynawskiej, germańskiej, grecko-rzymskiej, sumeryjskiej, egipskiej, perskiej, amerykańskiej i wedyjskiej – jest próba podjęta przez przedstawicieli ortodoksyjnej nauki, w pracy filozofów: Georgia de Santillany i Herthy von Dechend, zatytułowanej:
 - „Młyn Hamleta-esej o micie i ramach czasowych”.

Zamieszczę jeden z wniosków, z tego olbrzymiego dzieła.
De Santillana i von Dechend stwierdzili, że wiele wątków z tych rzekomo prymitywnych czasów, było w późniejszych epokach błędnie interpretowane, ponieważ….IGNOROWANO ICH GALAKTYCZNO – ASTRONOMICZNY KONTEKST!
        Dwaj autorzy dzieła, zauważyli, że zadziwiającym elementem „archaicznej kosmologii”, był nacisk kładziony na kosmiczną harmonię.
     A także przekonanie, że stworzenie obecnego świata było wynikiem „rozerwania” owej harmonii. To był swego rodzaju „kosmiczny grzech pierworodny”, który spowodował, że krąg ekliptyki z zodiakiem, przechylił się w stosunku do równika i zapoczątkował cykle zmian.
To wszystko wskazuje, że u podstaw „prymitywnych” starożytnych kultur – leżało coś jeszcze, znacznie bardziej rozwiniętego. Tutaj Santillana i von Dechend zatrzymali się, nie rozważając, co to takiego mogłoby być.
     Starożytni nie mogli sami dojść, do tak bogatej w obliczenia wiedzy astronomicznej. W ich spuściźnie mamy bowiem setki tysięcy lat obserwacji. Ta wiedza została im przekazana.
Dalej autorzy piszą, że ten ich wniosek jest śmiały i nie przystaje do współczesnej nauki.


Otóż taki wniosek jest jedynie słuszny i to współczesna „oficjalna nauka” nie przystaje do rzeczywistości.
     Przecież to wszystko, wobec pojawienia się mechaniki kwantowej i takich osób, jak Nassim Haramein, oraz teorii Bella, przestało już być zagadką.

   Jaki to był ten kontekst astronomiczno- astrologiczny, w omawianej pracy?
W mądrości pokoleń, w indyjskim eposie Mahabharata, mamy dane na temat wojny między Pandawami i Kaurawami. Ta straszliwa wojna toczyła się w okresie między Dwapara Jugą i Kali Jugą. To wojna bogów, która dotarła także na Ziemię.
        Żeby pojąć, o co chodzi, napiszę o hinduskiej koncepcji epok świata, zwanych Jugami.
Były to cztery epoki. Ich sekwencję zaczyna „złoty wiek”. Każda następna epoka była mniej doskonała od poprzedniej. Ludzie się cofali. Pomału wchodzili na „kucki mentalne”.
Każda epoka trwała tysiące lat i różniła się od poprzedniej długością.

      Satja Juga          1 728 000 lat
      Treta Juga          1 296 000
      Dwapara Juga       864 000
      Kali Juga               432 000 lat

Ostatnia Juga, nazwana na cześć wiecznie spragnionej krwi bogini Kali, jest epoką ciemności, chaosu, złych uczynków i wojny. Jugi stają się coraz krótsze, aż cykl się powtórzy.
Zarówno Hindusi, Babilończycy, Grecy, starożytni Germanowie – wszyscy mieli swój „złoty wiek”. Koniec tego wieku wyznaczyła wojna między „dobrym” bogiem, a nowo stworzoną rasą olbrzymów - gigantów, którzy próbowali obalić istniejący harmonijny porządek.
      I tu we wszystkich mitach mamy wzmianki, całe morze wzmianek, o astronomicznej katastrofie na tak ogromną skalę, że „oś”, która przebiega przez „środek obracających się niebios” – została „wygięta”. Jak to rozumieć?
     Dramatycznej zmianie uległ kąt nachylenia osi obrotu Ziemi w stosunku do ekliptyki.

Astronomia opiera się na hipotezie eksplodującej planety van Flanderna. Ta hipoteza mówi o dwóch kataklizmach:
    - pierwszym 65 milionów lat temu, kiedy wymarły dinozaury ( nie mylić z mamutami )
    - i drugim, „mniejszym”, który wydarzył się trzy miliony dwieście tysięcy lat temu.
         Wtedy też, zgodnie ze standardową teorią, pojawili się pierwsi ludzie.