Weekend. Wieczorem wybrałem się pod Pałac Kultury.
Tłum tysięczny, a to przecież nie moja bajka. Nie chcę wydziwiać że odpust, że badziewie chińskie (amerykańskie lepsze?) – widocznie ludzie tego potrzebują i daj im boże.
Kilkanaście minut przedreptałem i powrót do czytanej książki.
O poranku jeszcze raz przechodziłem tą trasą.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz