środa, 31 października 2012

Los Angeles 1942 r.



Nie wszystko da się zwalić na duchy. W czasie wczorajszego pisania, przycisnąłem jednocześnie lewy Shift i Ctrl - stąd zamiana "z" w "y". Dziękuję Anonimowi. W ten sposób moja wiedza komputerowa poszerza się.
        
               Jest 25 lutego 1942 r. Niedawno flota amerykańska została zaatakowana w Pearl Harbor. W Ameryce panuje psychoza wojenna. Los Angeles. W nocy radary obrony przeciwlotniczej odkrywają zbliżający się do miasta obiekt. Nie jest to samolot amerykański.
      Zawyły syreny alarmowe, a niebo przeszyły snopy reflektorów. Spodziewano się samolotu japońskiego. Obiekt nadleciał nad miasto i uchwycono go reflektorami w stożek. Odezwała się artyleria. Cel był duży i dobrze widoczny, tym bardziej, że…..zatrzymał się w powietrzu! Strzelano z broni średniego kalibru, bo obiekt wisiał na kilkuset metrach, ale przede wszystkim strzelała ciężka artyleria. ………
     Opowiada mężczyzna, który wtedy był chłopcem: -„Zobaczyłem światła reflektorów, wyły syreny. Wybiegłem z domu, miałem świetny widok, byłem blisko. Reflektory oświetliły „to coś”. To wyglądało jak cukiernica, która stoi na stole u mojej babci. To się zatrzymało. Reflektory utworzyły stożek świateł. Odezwały się działa. Obserwowałem sznury ognistych paciorków, które biegły z ziemi do tego czegoś. Wokół obiektu błyskało co chwila na niebiesko. Teraz te błyski oceniam jako odbicia pocisków ciężkiej artylerii od bariery ochronnej pojazdu. Stałem z otwartymi ustami, urzeczony widowiskiem. Trwało to dość długo. No, napatrzyłem się, razem z innymi mieszkańcami.!
     Naraz obiekt nieznacznie się poruszył, a potem było tylko: szuuuuuuuuu! I w ciągu kilku sekund zniknął mknąc w górę.”

     W ciągu godziny ciężka artyleria wystrzeliła tysiąc czterysta pocisków. Spadające odłamki zabiły 6 osób, nie licząc innych szkód, które wyrządziły spadając. Następnego dnia, było to główne wydarzenie komentowane w prasie. Los Angeles Times i inne gazety, zamieściły zdjęcia. Incydent obserwowało MILION świadków!. Amerykański sekretarz obrony stwierdził, że w nocy nad Los Angeles zawisło UFO.

    

wtorek, 30 października 2012

Hitler 8



Wszyscy utajniają swoje grzechy. Jeśli nie mają grzechów, co jest niemożliwe, to wystarczy, że tylko sterują informacją, czyli manipulują. Pilnują, żeby otaczał nas Matrix.
     Po nieudanej wyprawie Rudolfa Hessa do Anglii, winę zrzucono na astrologów. Wielu z nich aresztowano, część trafiła do obozów. A astrologia, to przecież nauka królów. Uczyłem się kiedyś rysować mandale życia. Co z tego, że narysujesz – interpretacja jest potrzebna. Żeby nabrać wprawy w interpretacji, trzeba omówić dokładnie nawet pięć tysięcy horoskopów. Ćwiczenie czyni mistrza. To w Polsce tylko kilka osób potrafi. Jednym z nich jest Piotr Gibaszewski.
    A więc aresztowano wielu astrologów w Niemczech w 1941 roku. Nie wszystkich. Himmler znalazł najlepszego – Wilhelma Wulfa. Wulf opracował kilka horoskopów, w tym dla Hitlera.  Z tego horoskopu wynikało,, że Hitler przeżyje traumatyczne wydarzenie 20 lipca 1944 (zamach) i zginie przed 7 maja 1945……..
     Niesamowity był ten Wulf. To osobisty astrolog Himmlera.

.  Wulf podał Himmlerowi datę inwazji aliantów na Włochy i na Francję. Bezbłędną datę. Po maju 1945 Wilhelm Wulf zniknął. Był zbyt cenny, żeby zginąć.

Hitler 7



Hitler i Hess ufali astrologii, doszli do wniosku, że jest możliwy pokój między Niemcami i Anglią. Hess postanowił w samotnym locie dotrzeć do Anglii do księcia Hamiltona. Niemcy chcieli ominąć Churchilla. Kilka tygodni wcześniej wysłał list do Hamiltona i dostał odpowiedź. Nie wiedział tylko, że jego list przejął Secret Services i dostał spreparowaną odpowiedź. W przeddzień zamierzonego lotu rozmawiał przez cztery godziny z Hitlerem i uzyskał od niego zielone światło. 


Następnego dnia Hess poleciał samotnie na Messerschmitcie. Nieopodal zamku księcia Hamiltona wyskoczył ze spadochronem. To nieprawda, że Anglicy go strącili. Został wzięty do niewoli. Siedział w więzieniu aż do swojej śmierci. Umarł w Spandau, w wieku 93 lat.
 Anglicy opatrzyli większość związanych z tym wydarzeń klauzulą tajności. Dalej sprawa jest tajna. Tak samo, jak zamach na Sikorskiego i Dunkierka. Co Niemcy dostali po Dunkierce, w zamian za to, że przestali strzelać? To się nazywa dostęp do informacji. I dziwimy się kościołowi, że utajnia swoje grzechy?

Hitler 6



Nie ma siły na mnie! Faktycznie, inne litery stukam- inne wychodzą. Nie mam możliwości pisać ż i ł. I to mnie dopinguje i bawi! Niecodziennie tak jest. To energie przeszkadzają, ale jest na nie sposób. Anioły powiedziały, co robić.
Nie wychodzi na blogu, to wklejaj i do przodu!   

Rozpoczęła się wojna. Niemcy zaczęli oskarżać Brytyjczyków o wykorzystywanie okultyzmu do prowadzenia działań wojennych.  Brytyjczycy posługiwali się wahadełkiem do tropienia U – bootów. Niemcy zastosowali to samo, do tropienia konwojów.
Runy.


Najważniejsza okazała się astrologia. Goebbels opierał się na przepowiedniach Nostradamusa. Niemcy podrzucali Francuzom i Anglikom sfałszowane przepowiednie. Anglicy zastosowali tę samą metodę. Zaczął się epizod wojny za pomocą Nostradamusa.
Zbliża się 10 maja 1941 roku. Astrolodzy niemieccy opracowali horoskop ze specyficznym układem planet.  6 planet jest w domu byka, a po przeciwnej stronie księżyc w pełni. Ten układ symbolizował wielkie zmiany w sprawach międzynarodowych.( Piotrze Gibaszewski...jesteś tam?)

Duchy

Energie szaleja, juz tak mialem pare razy. Przyciskam z wychodzi y. Nie da sie pisac. Duchy. Bo idzie 1 listopada.

Hitler 5

Te widowiska nie mialy sobie rownych
Koniec na dzisiaj.


Hitler - 4



Runy miały przypominać Niemcom o ich pochodzeniu z Atlantydy.
 SS – Rycerskim Zakonem, żołnierze mieli być wierni duszą i ciałem, aż do śmierci. Sygnet SS .
Znak SS na miejscu krucyfiksu w czasie chrztu.
Hitlerowcy wrócili do czczenia przesilenia letniego i zimowego, wychodząc z założenia, że lud potrzebuje świąt. Nadano wielki rozgłos kręgom kamiennym w Ekstersteine.  Oto uroczystość w czasie przesilenia wiosennego. Kolumny ustawiają się w symboliczne w wzory. 

Tu kilkuset faszystów z pochodniami, ale było ich więcej. Tysiące. Dziesiątki tysięcy.



Dziesiątki tysięcy faszystów. Była wspaniała atmosfera , nikt nie czuł się osamotniony. W czasie tych masowych rytuałów następowało zbiorowe poczucie objawienia. 
Hitler występował w kulminacji. Tak wszystko urządzano, że wyglądał on jak Mesjasz. A dar wymowy i stopniowanie napięcia, cała charyzma Hitlera, powodowały, że stawał się bogiem Niemców. Miał olbrzymie poparcie. Porwał wręcz cały naród. Mógł zaczynać podbój świata. Klimat tych dni jest w piosence; „Tomorrow belongs to me”, ( Hitler in Breslau - Hitler we Wrocławiu) bbz filmu „Kabaret” z Lisą Minelli. Gdy słucham tej piosenki, powtarzam: - mam ciarki na plecach.

Reżyserami spektakli byli: Gebbels, Himmler, i sławna Reni Riefenstahl- filmówka Hitlera.


Hitler - 3

Nikogo nie gloryfikuję, to tylko pełen dostęp do informacji.
    

Obok Hitlera, Himmler i Rudolf Hess wyróżniali się wiarą w astrologię. Niemcy poszukiwali Świętego
Graala. Zamek Himmlera miał być Watykanem SS. Tak miała wyglądać podłoga nad kryptą dowódców. 
      I tak wyglądała w zamku Katarów - ludu z Francji, który został wybity z rozkazu Watykanu.

Siedemdziesiąt tysięcy ludzi zabito. Głowy niemowląt rozbijano o kamienie i drzewa. Papież powiedział:  - zabijać wszystkich! 
Oficerów SS uczono jakie znaczenie ma alfabet runiczny. Przypominano, że ludzie dostali runy od boga – Odyna, i runy te mają one bardzo silne znaczenie magiczne. Jest to alfabet starożytnych kapłanów. Znak SS jest podwójną runą słońca. 
Są w tym znaku zawarte energie zwycięzców. Gloryfikowano okultyzm. Otto Rahn – astrolog bliski Himmlerowi, w dokumencie poniżej, omawia 9 przykazań Odyna.

   

Hitler - 2



Czytaj według numeracji. 
Polska rzeczywistość. Przykre to, ale pamiętam napisy na tablicach rejestracyjnych samochodów w Toruniu w 2011 roku:
-"Toruń przeprasza za Rydzyka". Bo ten pan stojący za Rydzykiem......
Wracamy do Wielkich tego świata.  Hitler wprowadzał nową religię, a właściwie przywracał to, co chrześcijaństwo zniszczyło. Dlatego rytuały chrześcijańskie,  zastępowały wskrzeszone stare wierzenia naszych pradziadów i ojców. Również ceremonie z kultu solarnego.
     Ceremonia inicjacji rekrutów: W tej ceremonii rekruci stawali się kapłanami. Ceremonia chrztu dziecka....
Nie ma księdza.....

Hitler - 1


Ludziom o wyższej wibracji ( jeśli trzymasz się tego bloga, czyli nie odpadłeś, ani nie wymiękłeś - masz wyższe wibracje od przeciętnej!) wypada wiedzieć o sprawach może nie tyle ukrytych, ile o takich, którymi nie interesują się zwykli Kowalscy. Nie żałujmy zwykłych Kowalskich. Oni mają, to, co mają, na własne życzenie. Zresztą, my też mamy wszystko na własne życzenie. Wyższych wibracji jest mniej. Znacznie więcej niższych wibracji. Niższe wibracje to żarłoki, gromadzący, czyli ludzie nieszczęśliwi, którym ciągle wszystkiego mało, którzy oceniają innych po stanie posiadania.
Nie zabierzesz ze sobą na tamten świat nic! Tylko swoją energię, tylko swoją barwę!
Boisz się śmierci? Zawał teraz dopada wcześniej niż kiedyś…..Stres zabija, i chemia. Moi rodzice byli z przedwojennej gliny. Siostra mojej matki w wieku siedemdziesięciu paru lat nauczyła się francuskiego. To trzeci język, którym mówi biegle. I nic nie zapomniała do tej pory. Dziś ma 90 lat. Ja mam z kolei pewne cechy po babci pewnie. Babcia bowiem była …Szeptuchą. To taki uzdrowiciel ludowy. Jak Jańcio Wodnik. Dar. Palec Boży. Tak, jak arystokraci wywyższają się, mówiąc, że mają błękitną krew, czyli popieprzeni są, bo nie było u nich mieszania krwi, 30 % odchyleńców, psychopatów było przez to wśród arystokracji. ( Obejrzyj: Kochanek królowej – film duński) Nie mogłem być kiedyś, taki, jakim chciałbym być. Do tego potrzebna jest wolność.
Jestem wreszcie zdecydowanie poza tłumem. Obserwuję. Widzę inaczej. I mój umysł jest moim sługą. Słyszałem o sobie nieraz: Wariat!. Nikt nie ma prawa ciebie oceniać. Pamiętaj czytelniku. Nie pozwalaj na to. Ważne jest tylko to, co ty o sobie myślisz! Nie utożsamiaj się z tłumem….Tłum jest martwy.
    
Trochę długi wstęp, ale temat posta jest ciekawy.
Hitler był zwolennikiem magii. Jego fascynacja Włócznią Przeznaczenia jest ogólnie znana. Swastyka – symbol zwycięstwa, widniejący na piersi Buddy, została wskazana przez astrologów otaczających Hitlera.
     Niemcy pod wodzą Hitlera prowadziły trzy wojny, nie dwie! Z Zachodem, Rosją i chrześcijaństwem. Hitler utrzymywał dobre stosunki z Watykanem, ale wiedział, że chcąc być zwycięzcą, musi Watykan zdeptać. Nie miał zamiaru dzielić się władzą. Jeden rząd światowy miał być i jedna religia…..
A teraz jaki kierunek mamy? Na razie mówi się o jednym rządzie światowym. Jasne, w białych rękawiczkach zebrać miód! Na obrazku to….co robi Kaczyński…postawić pomnik tym którzy zginęli przypadkowo. A może na własne życzenie, bo się załadowali do autobusu na Fool!
To zdjęcie z hitlerowskiej nocy pod nazwą: "Martwi maszerują". Zombie maszerują!
Hitler stracił 16 towarzyszy. Kaczyński 96. Zrobić z nich bohaterów trzeba. Pomnik ma Krakowskim Przedmieściu postawić. Ja się na to nie zgadzam! Warszawiakiem jestem.
- A może wyrzucić kogoś z Wawelu, bo nie zasługuje? Niech odejdzie ten nieudolny rząd...Tylko kto po nim? I ciągniemy wątek, dlaczego Niemcy górą.


Nic nie sugeruruję

Tylko porównanie świec dziennych.....
Pisałem w lecie, że w Polandzie 20 nie ma życia. Ok, mamy daty zwrotu w abonamencie, ale te ruchy.....Dość mizerne są, chwilami ich nie widać wcale. Chyba, że przez lupę. OOO! wtedy widać! Ale ktoś powie: Poland 20 to moja ojczyzna! Zgoda - Niech się dzieje według wiary Twojej! Nic nie sugeruję, możesz w nic nie wierzyć, nawet w siebie. Dlaczego Niemcy są lepsi? Bo Rydzyka u nich nie ma! -Taki żart tylko......
Są lepsi, bo przegrali wojnę.

poniedziałek, 29 października 2012

CYKLE GANNA

Szczególną rolę w teorii prognozowania Wiliama Ganna odgrywa podział koła na 360 stopni. Harmonia pełnego okręgu została wykorzystana do wyznaczenia przyszłych punktów zwrotnych rynku. Gann odliczał do przodu: 30, 45, 60, 72, 91, 121, 152, 182, 213, 243, 273, 304, 335 i 360 dni od istotnych dołków lub szczytów, uzyskując w ten sposób potencjalne punkty zwrotne (liczby wytłuszczone miały dla niego szczególne znaczenie. Najważniejszy moment przypada według niego dokładnie po upływie roku kalendarzowego od lokalnego ekstremum .
( Daty powtarzają się )
Metoda Ganna sprawdzała się najlepiej na rynkach produktów rolnych, które są w oczywisty sposób powiązane z cyklami pór roku.
Istotne dni zmiany trendu mogą przypadać także po upływie okresu czasu mierzonego od istotnego szczytu lub dołka, będącego wielokrotnością liczby 7. Z uwagi na fakt, że tydzień liczy 7 dni, a kwadratem tej liczby jest 49, to najważniejsze odwrócenia trendów obserwowane na rynku, znajdują się w odległości od 49 do 52 dni od początku ruchu.
Szczególne znaczenie mają wg Ganna punkty zwrotne położone w odległości 7 miesięcy od kluczowego ekstremum cenowego. Nie należy też jego zdaniem lekceważyć istotnych rocznic ważnych szczytów lub dołków.
Nie wszystkie prace Ganna są dostępne. Pisałem, że małą, ale istotną część, tzw. „złoty kluczyk” -zniszczył.
Poszukiwania Ganna szły wielotorowo. Jedna z dziedzin, która była obiecująca i którą drążył ( i dodrążył skutecznie) to Liczby z Atlantydy. Szykuję posta na ten temat. Skarbnicą liczbową jest dla mnie w tym przypadku mój kolega, Kazimierz Mazan.

Anielskie znaki - Liczby



Liczby są prostymi, a zarazem najciekawszymi dla mnie – anielskimi znakami. Sekwencje liczb przybierają postać powtarzalnych wzorów. Jeśli je zauważasz, a nie wiesz, jak je zrozumieć, poczujesz się zakłopotany. Znaki liczbowe mogą pojawiać się wszędzie. Najczęściej jednak zobaczyć je można odczytując godzinę, na tablicach rejestracyjnych, budynkach, w numerach telefonicznych, datach.
     W europie jest wiele książek o tematyce anielskiej, ja podam rzeczy najistotniejsze z dziedziny:-„Anielskie liczby”.
      Zwracaj uwagę na liczby, które łączą się z tobą. Twoja data urodzenia, twoja liczba z imienia i nazwiska, twój kin z kalendarza Majów – Tzolkina. Cała numerologia się kłania. Ona jest potrzebna, aby poznać siebie. O numerologii dopiero było kilka postów.
    Jestem 9 i urodziłem się w 1947 r. Gdy widzę 947 na tablicach rejestracyjnych samochodów, odbieram to jako –„Witaj, Zbyszku”!
  Tak samo jest, gdy widzę 11 – to moja liczba z obu imion i nazwiska, a także 55 – to liczba najważniejsza, liczona z nazwiska i jednego imienia - tego, którego używam.
    Pisałem w poście o znakach anielskich, że w Grodzisku pod Warszawą, mój telefon robił zdjęcia odwrócone. Znalazłem w archiwum jedno zdjęcie, które jest czytelne, bo dotyczy liczby. Ewa przyjechała nowym samochodem. A każda Ewa, to mistrzyni z samego imienia, to jedenastka. Ewa stanęła przed samym wejściem do hotelu. Dopiero wieczorem, gdy szykowała się zabawa na powietrzu, spojrzałem na tablicę rejestracyjną jej samochodu…. ..
     
A na niej pozdrowienie dla mnie – „Witaj Zbyszku”!  Chwyciłem za telefon i cyk. A tu zdjęcie wychodzi odwrócone….Potem inne odwrócone. Dałem telefon osobom biegłym w telefonach, aby sprawdzili, co jest. Nic nie było. Nie potrafili wytłumaczyć dlaczego tak się dzieje. Późnym wieczorem już tego nie było, zdjęcia zaczęły wychodzić prawidłowo.
    Poprosiłem Anioła o wytłumaczenie, i odbieram odpowiedź: - „Idzie odwrócenie twojego życia”.
 I to był fakt. Zaraz po tym skoczyłem, nie mając skrzydeł, a skrzydła wyrosły mi już w locie…… ( To słowa z książki Barbary de Angelis ).


Liczby uniwersalne. A więc sekwencje 11. 111, i 1111. Godz.11.11. Ale też 22.22.  Jedenastego listopada jest dla mnie bardzo ważną datą. Z przyczyn osobistych.
       Dalej: godz. 2 : 22,  3 : 33, 4 : 44, 5 : 55, itd. To wszystko sekwencje 11, lub 111. Te wszystkie liczby pomagają pozytywnie myśleć  o obecnej sytuacji życiowej. A jeśli pomyślisz pozytywnie, to stworzysz przecież rzeczywistość, nawet nie wierząc, że tak działa życie.   Liczba 744, oraz jej kombinacje: 474, 447, oznaczają: -„Jesteś na właściwej drodze, tak trzymaj”
Jeśli się czegoś obawiasz i zobaczysz 744, 447 lub 474, będzie to oznaczało: -„OK  będzie.”

I to byłoby tyle o liczbach uniwersalnych, czyli jednakowych dla każdego. Bo są jeszcze liczby indywidualne – osobiste. One łączą się tylko z tobą. Pewnie zauważyłeś-łaś, że jakaś liczba lub cyfra, pokazuje się w twoim życiu częściej od innych? To dotyczy już twego samopoznania, czy chcesz wejść w głębsze znaczenie liczb.
Bo nic nie musisz przecież…..
Jeśli przypiszemy pewne liczby ( np. kin z Tzolkina ) do bliskich osób, zobaczenie tej liczby oznacza, że tamta osoba myśli o nas. Jeśli liczba tej osoby znajdzie się obok mojej, pewnie za chwilę zadzwoni do mnie. Przykład? Pomyślałem o Janie Gabrielu. Łączę go z liczbą 64. To 8 x 8 Nassima Harameina i numer na tablicy rejestracyjnej samochodu Jana. Za moment widzę tablicę samochodu na ulicy: 5564
Moje 55 i 64 Jana.... i.... dzwoni telefon...tak, to Jan!
 Na liczby zacząłem zwracać uwagę jeszcze w młodości, gdy bardzo często pojawiała się w moim życiu cyfra 7, 77,777 i cztery siódemki.
Odkrywanie znaczenia liczb przynosi dużo radości. Kiedy się po raz pierwszy z nimi zetknąłem, odniosłem wrażenie, że uczestniczę w wielkiej grze, która nie ma początku i końca. Powtarzalność wzorów liczbowych jest zaskakująca, a przy tym nieprzewidywalna. A zbiegów okoliczności, czyli przypadków nie ma. To jest Synchroniczność. To forma komunikacji z Siłami Wyższymi.
       Opowiada kobieta: - „Mój mąż odszedł nagle z tego świata. Byłam w głębokiej żałobie. Szukałam kogoś bliskiego, miałam tylko siostrę. W ciągu jednego miesiąca sprzedałam dom i przeprowadziłam się do niej. Kupiłam samochód. Na tablicy rejestracyjnej miał numer 505. Siostra zauważyła, że gdyby mąż żył, bylibyśmy ze sobą dokładnie 505 tygodni!"
    Niebiańskie znaki, to wspaniały drogowskaz. Drogowskaz ten ma cudowną moc. Aniołom chodzi o to, że powinniśmy mieć w sobie wysoką wibrację energii i być otwarci na podobne, wysokie wibracje, pełne zadowolenia i miłości.
     Gdy skupiasz się na negatywnych sprawach, rozpamiętujesz coś, przyciągasz to do siebie. Zamiast uporać się z problemem, przyciągasz dodatkowe trudności. A Anioły wnoszą w nasze życie jasność i w ten sposób, poprawiają nastrój. A poprawiony nastrój, to jaśniejsze myśli. Bo z myśli wszystko się bierze…..I pamiętaj, że myślenie jest formą modlitwy.
Zgodnie z prawem wolnej woli, anioły udzielają pomocy i wskazówek tylko wtedy, gdy się je o to poprosi.

   
 

sobota, 27 października 2012

Moim katechetom



Mym katechetom

Ewunia miała Anoreksję
Zwaną „psychicznym jadłowstrętem”
Więc napawała obrzydzeniem myśl o kruszynie każdej chleba
Jak czuć się mogła, gdy Pan Jezus
tuczył ją Świętym Sakramentem?
Wszak gdyby kąska go nie zjadła
Nie mogła trafić do Nieba!!!

Gdy trwa Religii długa lekcja,
Odmówić musisz Sakramentu,
Lecz śladem innych koleżanek
W procesji krocz odziana biało…

Cierpi malutka „Anoreksja”
Hostia przyczyną jest lamentu
Bo chociaż odruch masz „wymiotny”
Ty musisz żreć „Chrystusa Ciało”!

- Jak dzisiaj, Córko, wytłumaczysz
Na Mszy Świętej swą absencję?
- Wielebny Ojcze, przebacz słudze:
- Chrystusa krew jest….alkoholem!
Ja zaś wybieram abstynencję.
Gdy krwi – jak wina – chłeptać nie chcę,
Choć niby Mama ma i Tatuś
Ja także pragnę być…katolem!!!


Ewa Szczawińska
Po raz kolejny dziękuję z całego serca moim katechetom, za zapewnienie solidnej i rzetelnej Edukacji Seksualnej, w szczególności zaś biskupowi Z. Kędziorze za nieudzielenie mi Sakramentu Eucharystii.

Idzie zima, trzeba zjeść muchę



Życie...
Życie jest jak rzeka Kochanie!
To, co się stało, to już się nie odstanie.
Miliony ludzi płaczą nad swym losem
my nie płaczemy, idziemy za ciosem!
każdy sukces i każda porażka
to z życia biegiem tylko igraszka.
Gdy się człowiek rodzi i wita świat płaczem
to jest niemal pewne że będzie tułaczem.
Każdy się nim rodzi, umiera tak wielu,
bo tylko niektórzy wciąż dążą do celu...

PS. Nie tylko Jezus chodził po wodzie.

Bycie zwyczajnym i ego



Tysiące godzin nagranych wystąpień, 600 wydanych książek - myśli Osho. To skarbnica wielka. Ten urywek poniżej dotyka fundamentu - oświecenia. Dotyka bardzo prostym językiem, zrozumiałym dla każdego. Pokazuje, że oświecenie jest na wyciągnięcie ręki. ...........


Bycie zwyczajnym jest najbardziej niezwykłym stanem istnienia, ponieważ ego znika. A ego jest bardzo subtelne. Pozbywasz się go z jednej strony, pojawia się z innej. Wyrzucasz go jednymi drzwiami, wracasz do pokoju, a ono już siedzi na tronie, weszło innymi drzwiami, Zanim przyszedłeś, ono już tam było.

Bycie zwyczajnym, kiedy jesz, gdy jesteś głodny, śpisz, gdy jesteś śpiący, mówisz to, co myślisz, jest naturalne. Dlaczego jest to taką rzadkością? To ego przeszkadza. Mówi ci:- jedz o określonych godzinach, nie wtedy, gdy odczuwasz głód. Spać ci się chce? W tej pogoni szczurów chcesz spać, gdy umysł ( czytaj ego ) mówi ci: -zrób coś, zamiast spać? W ten sposób ego prowadzi ciebie na smyczy. Kieruje tobą.
     A życie w zgodzie ze swoim naturalnym rytmem ma bardzo głębokie znaczenie. Jesteś wtedy naprawdę sobą. To jest największy cud, jaki może się zdarzyć.
Ty walczysz. Jesz wtedy, gdy jest czas posiłku, gdy jesteś śpiący, siedzisz przed telewizorem. Potem, gdy film cię rozemocjonował, nie możesz zasnąć, niektórzy muszą sięgać po środki nasenne.
      Bycie nienaturalnym, stało się naszym naturalnym życiem. Tracimy co chwila cud naturalności. Tracimy co chwila możliwość rozkoszowania się zwyczajnymi rzeczami: jedzeniem, spaniem, piciem, muskającym wietrzykiem, padającym deszczem i opadem białego puchu….
      A przecież cieszenie się zwyczajnymi rzeczami, to jest właśnie świętowanie życia!
Jesteś pełen przemocy i potrzebujesz katharsis. Masz pytania, które chcesz zadać, ale nie masz odwagi. A musisz przez to przejść. Zadawać pytania, zwymiotować je wszystkie, aż staniesz się pusty. Zrozumiesz, że pytania są bezużyteczne, daremne. Ale przedtem trzeba je uwolnić. Na wszystkie pytania jest tylko jedna odpowiedź.
    Pytań mogą być miliony, ale odpowiedź jest tylko jedna i jest nią samopoznanie.
                     To dlatego pomagam ci stać się uważnym.
Dlaczego nie jesteś zadowolony z siebie takiego, jakim jesteś?
     Według mnie bycie zadowolonym z siebie takiego, jakim się jest, jest oświeceniem. 

To jest nic innego, tylko zrozumienie. To zrozumienie masz już w sobie w tej chwili, nosiłeś je w sobie „od zawsze”. Tak, jak nasiono zawiera w sobie drzewo. Wszystko zależy od ciebie. Jeśli chcesz oświecenia, ono może się zdarzyć w każdej chwili. Trzeba tylko spojrzeć do wewnątrz. Jeśli nie chcesz  oświecenia już teraz, możesz czekać całymi tysiącleciami.
     Oświecenie nie jest niczym szczególnym. To tylko zrozumienie. Tylko jogini tworzą wokół niego otoczkę magii. Podnosi się kundalini, ukazuje się światło, wewnętrzne doznania, anioły, Bóg, niebo i piekło.  To tylko rekwizyty magika. A magik często wykorzystuje ciebie.
    Nie potrzeba żadnych rekwizytów. Zaakceptuj siebie. Zaakceptuj siebie, takiego, jakim jesteś, a nagle wszystko się przemieni. Tylko akceptacja – totalna akceptacja. Taka akceptacja jest jak bycie bez pragnień.
    Bo pragnienie oznacza odrzucenie czegoś, odrzucenie Tu i Teraz, chcesz czegoś innego. Bycie bez pragnień to akceptacja, jesteś zadowolony z tego, co jest. Jesteś szczęśliwy. Tylko tyle i aż tyle.
     Gdy to pojmiesz, że nie potrzeba nic więcej, tylko totalnej akceptacji, zgody, na to co jest – wtedy wszystko się zdarza. ( Zgoda na to, co jest i szukam rozwiązania problemu )
Ego wtedy znika. Bo ego istnieje dzięki odrzuceniu. Gdy mówisz „nie” ego się wzmacnia. Kiedy natomiast mówisz „tak” egzystencji – jest to największa medytacja. We wszystkie inne medytacje możesz wejść, ale będziesz musiał z nich wyjść. Kiedy natomiast powiesz „tak” egzystencji, jest to jedyna medytacja, w którą wchodzisz i już z niej nie wyjdziesz. Przestajesz istnieć. A ego odpada. Umiera.

    Mój przyjaciel miał  małego, pięknego czarnego kota. Zapytał mnie, jak ma go nazwać. Powiedziałem mu, że „Ego”, ponieważ ego jest bardzo sprytne, zupełnie jak kot. Spryt kota, nie ma sobie równych. Nazwał go więc „Ego”.
   Po jakimś czasie zaczął mieć go dosyć. Był samotnym człowiekiem, kawalerem, zawsze chciał być sam, ale kot wciąż mu przeszkadzał. Kiedy chciał spać, kot wskakiwał na niego, przychodził z krwią na łapach, ponieważ ciągle polował na myszy, niszczył meble i ubrania. Dla kawalera, który nigdy o nikogo się nie troszczył, kot jest gorszy od żony.
    Zapytał mnie, co ma robić.  Ego stało się problemem.
- Ego zawsze jest problemem – powiedziałem – Wyrzuć kota.
- Ale on wróci – Odparł. Zna wszystkie drogi w mieście.
- To idź z nim do lasu – rzekłem.
Poszedł więc do lasu. By kot nie mógł odnaleźć drogi do domu. Wchodził w las coraz głębiej i w końcu zgubił się! Aby wrócić do domu, mógł zrobić tylko jedno, wypuścić kota i iść za nim. Nikt inny nie mógł mu pomóc. Kot bez problemu trafił do domu, biegł prosto, jak strzała, ani przez chwilę nie wahał się, którędy iść.
    - Twój kot jest zupełnie jak ego – powiedziałem przyjacielowi. Nie wyrzucisz go tak łatwo. Gdziekolwiek go zostawisz, zanim wrócisz do domu, on już tam będzie. Gdy się zgubisz, będziesz musiał iść za nim, tylko on zna drogę.

     Ego jest bardzo mądre w swojej przebiegłości. 
Jeśli chcesz być "kimś" za wszelką cenę, mieć zawsze rację, jeśli oceniasz i pouczasz innych, jeśli interesujesz się czyimś życiem, masz teraz kogo winić. To ego jest winne, nie ty. Ale prawda jest taka, że ty sam jesteś chory. I to ciężko. To ślepa uliczka. Zabłądziłeś. Wytresowało ciebie społeczeństwo - tłum. Pozwoliłeś na to.
Jeśli to zaczyna do ciebie docierać - wyzdrowiejesz.
       ( fragmenty: Tao trzy skarby - Osho )

Totalność



Bądź odważny, nie uciekaj przed niczym. Gdziekolwiek prowadzi cię życie, idź tam. Nie przejmuj się, gdzie cię zaprowadzi. Czasem będą to manowce, wiem, ale błądzenie też jest częścią życia. Nikt nie może zawsze mieć racji, a kto chce zawsze mieć rację, umiera niemal absolutnie przegrany. Nie przejmuj się, że możesz trafić na manowce. Jeśli życie prowadzi cię tak, idź tam. Idź ochoczo! Energia, która prowadzi cię na manowce, przyprowadzi cię z powrotem. Pobyt na manowcach może być częścią ostatecznego rozwoju.
      Moje doświadczenie jest takie, że na końcu człowiek stwierdza, że wszystko pasuje do siebie. Wszystko, co zrobiłeś, dobre i złe, właściwe i niewłaściwe, moralne i niemoralne. Na końcu uznajesz, że życie jest naprawdę cudowne, wszystko jest w nim na swoim miejscu. Jeśli spojrzysz wstecz, nie będziesz chciał niczego zmienić, bo gdybyś zmienił choć jeden szczegół, całość uległaby zmianie.
        Właśnie tym jest akceptacja. Właśnie tym jest hinduskie nastawienie do losu, czy mahometańskie nastawienie wobec kismet. To nastawienie jest bardzo proste: cokolwiek się dzieje, traktuj to jako część swojego przeznaczenia. Wejdź w to. Nie broń się.
    I zrób to totalnie. Do końca! Jeśli musisz zbłądzić, zbłądź, ale totalnie. Jeśli musisz upaść, upadnij, ale upadnij jak pijak, całkowicie. Nie stawiaj oporu, bo przegapisz. Jeśli musisz żyć w ciemności, żyj, ale radośnie, w tańcu. Po co być w niedoli? Jeśli czujesz, że otacza cię piekło, odczuwaj je, ono jest częścią twojego przeznaczenia, twojego rozwoju.
     Oczywiście wiem, że kiedy przechodzi się przez piekło, jest to bardzo trudne. Chce się wtedy uciec, chce się być tchórzem.
     Żyj bezwarunkowo. Nie z hamowaniem, nie na pół gwizdka. Jeśli twój głos wewnętrzny mówi ci, żebyś medytował – medytuj. Jeśli ten głos mówi, abyś się napił alkoholu, - napij się i upij się. I pamiętaj - bądź totalny.
         Tylko dzięki totalności wykracza się ponad.
Tylko dzięki totalności człowiek doznaje przemiany, bo tylko wtedy zaczyna rozumieć to, co robi. I co chwila, razem z powracającym wahadłem, przechodzi przez punkt równowagi.
      Na końcu takiego życia stwierdzisz, że wszystko było na swoim miejscu, wszystko było pomocne. Wszystko.
     Nawet żona, która stworzyła ci tyle niedoli, dziecko, które tak kochałeś, a umarło przedwcześnie, interesy, które przyniosły porażkę i zostałeś bez grosza, tak , nawet to. Wszystko! Porażka i sukces, ból i przyjemność, dobro i zło, błądzenie i powracanie do domu – wszystko pomaga.
     Z tego chaosu wyłoni się harmonia. To efekt skumulowany. Dlatego ciesz się, bądź wdzięczny za to, co masz. Odczuwaj głęboką wdzięczność, niech będzie to twoją jedyną modlitwą. 
Gdziekolwiek idziesz, idź totalnie. Jeśli idziesz do prostytutki, idź totalnie…..wiem, że nawet do żony nie idziesz totalnie. A to niepełne życie nie może stać się crescendo, życie przeżywane fragmentarycznie, nie w pełni, nie stworzy harmonii. Umrzesz jako chaos.. Dlatego zawsze umierasz, bojąc się śmierci.. Gdy  śmierć puka do twoich drzwi, drżysz, bo śmierć nadeszła, a ty nie osiągnąłeś jeszcze harmonii życia. Nie przeżyłeś życia, a śmierć nadeszła. Jesteś niedokończony, nie narodziłeś się, a śmierć już przyszła. Drżysz.
     Ten, kto przeżył swoje życie, swoje dni, zawsze pięknie akceptuje śmierć, bo nie zostało już nic do zrobienia. Zrobił wszystko, przeżył wszystko. Zebrał wszystko, co życie mogło mu dać. Zebrał miód życia, teraz jest gotów umrzeć. Nie ma nic więcej.

( fragmenty: Tao trzy skarby - Osho)

piątek, 26 października 2012

Jutro sobota - wiersz o sokole




Na poczekaniu wam odpierdolę
wiersz jak się patrzy,  wiersz o sokole
Więc był ten sokół,  miał skrzydła, szpony,
wszystko miał ekstra, lecz nie miał żony.
Latał on sobie, tu las tu skała
i szukał cnoty, co by go chciała.
Spotkań miał sporo o różnych porach:
sowa w gaiku, wytrzeszcz w amorach,
Stukał pustułkę na łące czasem,
potem dla sportu brał ją pod lasem.
Z wilgą się szlajał bez entuzjazmu,
choć była miła, nie miał orgazmów.
Jeszcze z innymi były współprace,
lecz ciągle myślał: - Ja tu czas tracę!
Żadna ptaszyna w tej okolicy,
oprzeć nie mogła się jego chcicy.
Ale nasz sokół szukał w obłędzie,
takiej co strzegła swej cnoty będzie.
Szukał i pukał, pukał i szukał,
co znalazł jedną, to se postukał.
Latał zawzięcie, a w okolicy,
wkrótce nie było żadnej dziewicy. 
Z tego wierszyka morał wypływa – szukaj ptaszyny, która cnotliwa. 

Anielskie znaki - muzyka.



Człowieku....nic nie musisz, ale wszystko możesz. Nie musisz wierzyć w nic. Nawet w siebie nie musisz wierzyć. I rób jak chcesz....

Anioły często wysyłają znaki za pomocą dźwięku i muzyki. Muzyka przywołuje rozmaite wspomnienia, obrazy przeszłości, ludzi i miejsc. Mogą to być znane nam melodie, łączące się z miłymi chwilami, które zdarzyły się kiedyś. Mogą to być serie utworów o podobnym temacie. Są to znaki anielskiej obecności.
        Opowiada Natalie Atkinson: -„Kolega ze szkoły, David, zapytał mnie czy wierzę w anioły. Odpowiedziałam, że raczej nie, a on tajemniczo rzekł: - wkrótce je poznasz.
To, co powiedział dało mi wiele do myślenia, zaintrygowało mnie i zaciekawiło. Wracając do domu, przypomniałam sobie, jak wiele razy bywałam wcześniej w błędzie, nawet wtedy, kiedy byłam całkowicie pewna swojej racji. Zaczęłam się zastanawiać, czy podobnie jest z moim brakiem wiary w anioły.
       Następnego ranka, w drodze do szkoły, usłyszałam w radiu piosenkę o aniołach. Powiedziałam wtedy: - Ok., anioły, jeśli naprawdę istniejecie przekażcie mi wyraźny znak swojej obecności. Nie chcę się domyślać, chcę być pewna, że jesteście”.
      Mimo, że uwielbiam muzykę, poszczególne utwory szybko mnie nudzą. W trakcie słuchania przełączyłam radio na inną stację. Ku mojemu zdziwieniu tam również usłyszałam piosenkę o aniołach. Jej tytuł był: Angels Brought Me Here (Przyprowadziły mnie tutaj anioły). Wydało mi się to dziwne. Ponownie, dwukrotnie zmieniłam stację. Kolejne dwa utwory, jakie usłyszałam, dotyczyły aniołów. To nie mógł być przypadek!
     W połowie drugiej piosenki znowu przełączyłam radio na inny kanał i ……usłyszałam kolejną piosenkę o aniołach!
     Byłam tak zszokowana i zadziwiona, że musiałam na chwilę zjechać na pobocze, aby ochłonąć. W tym momencie zaakceptowałam obecność aniołów w moim życiu. Zawsze były obok, ale dopiero wtedy byłam gotowa się z nimi spotkać.”

Z pewnością anioły rozmawiały w ten sposób również i z tobą. Otrzymywanie anielskich znaków nie jest przywilejem, ani jednorazowym wydarzeniem. Aby uzyskać wsparcie i pomoc aniołów, wystarczy je poprosić. 

Opowiada Shelly: -„Zaczęłam mieć złe przeczucia dotyczące pracy mojego narzeczonego. Poczułam kiedyś nieodpartą chęć sprawdzenia jego poczty głosowej. Usłyszałam tam kilka zaskakujących zdań wypowiedzianych przez kobietę….
     Powiedziałam narzeczonemu o tym, co zrobiłam. On stwierdził, że zalecała się do niego koleżanka z pracy. Prosił, żeby nie dzwoniła, ale ona go nie słuchała. Nie wierzyłam mu, oddałam pierścionek zaręczynowy i rozstaliśmy się. Obydwoje bardzo płakaliśmy.
Czułam się bardzo zraniona. Oczami wyobraźni widziałam nasz przyszły dom i dzieci i narzeczonego, który patrzył za mną, gdy odchodziłam. Jedno z dzieci zapytało: - „Mamusiu, dokąd idziesz?”
     Ta wizualizacja zmiękczyła moje serce. Włączyłam radio i usłyszałam piosenkę: - „Słuchaj swego serca”. Jej słowa przekonały mnie do tego, aby przed ostatecznym pożegnaniem raz jeszcze porozmawiać. W kolejnych dniach słyszałam tę samą piosenkę……
     Pojednałam się z narzeczonym i okazało się, że mówił prawdę. Zostaliśmy szczęśliwym małżeństwem, oraz rodzicami najpiękniejszego małego aniołka – naszego syna.
Piosenka, którą słyszałam w tych trudnych dla mnie chwilach stała się bardzo ważna. Mijały lata. Syn był już duży. Któregoś dnia zapytał mnie, co bym chciała dostać na zbliżające się urodziny. Odpowiedziałam, że płytę z tą piosenką.
    Sześć miesięcy później syn zginął – utopił się. Odtąd ta piosenka zaczęła mi się z nim kojarzyć. Dzięki niej czułam jego obecność. Zawsze, gdy mi go brakuje, słyszę tę melodię. Wtedy uśmiecham się i czuję, że moje dziecko ze mną rozmawia.
    Ostatnio zaczęłam chodzić na zajęcia jogi i nawet tam usłyszałam „mój” utwór. Poczułam, że syn chce mi powiedzieć, że jest obok.”

Anioły wspierają nas w każdym momencie życia, ale szczególnie wtedy, gdy czujesz się osamotniony i słaby. 

Muzykę, melodie, każdy ma swoje. Zamieszczam w takim razie jeszcze jednego anioła z chmur. Odrobina imaginacji potrzebna, aby go zobaczyć. Tylko odrobina.

Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy.
A niezadowolenie wymaga uprzedniego planowania.

czwartek, 25 października 2012

Emocje inwestora?



Mówimy o emocjach inwestora, o psychologii inwestowania…..To wszystko małe piwo, przed śniadaniem jest. Ludzie piszą, że nerwy przeszkadzają. Masz inwestorze sygnał? Potrafisz otworzyć pozycję i postawić stopa? I albo stop ciebie zamknie, albo go przesuniesz na zero, lub na zysk. Wtedy już emocje opadają. To o jakich emocjach mówimy? O czym w ogóle mówimy? Ciesz się życiem, masz obie rączki i nóżki - człowieku. Dziękuj za każdy przeżyty dzień!
     Takie słowa; - „ Nigdy jeszcze tak wielu, nie zawdzięczało tak wiele, tak niewielu”.   
 To Winston powiedział. Był wspaniałym mówcą. Tylko nieco gorszym od Hitlera. No, Hitler to miał jazdę! Esencja charyzmy, czy się to komuś podoba, czy nie. A Winston się jąkał. Wyleczył go z tego jąkania Polak – hrabia Alfred Korzybski. Pisałem o Korzybskim na blogu. Wielka postać.  

Wpadłem na pomysł. Chciałem zamieścić bajkę o myszce, która bała się kota. Ale to za delikatne jest. Lepiej napiszę o emocjach największych, gdy na szalę kładzie się swoje życie…..
Bombowce - męska sprawa.
Może dotrę w ten sposób do niektórych kolegów, którzy nie wytrzymują ciśnienia na rynku inwestorskim….

Bombowce płynęły w górę. Ignorując wyznaczoną im wysokość przelotową, większość pilotów trzymała tej nocy nosy samolotów skierowane w niebo i pozwoliła, aby o wysokości, na której wyrównywali bombowce do lotu poziomego, decydowały techniczne możliwości ich maszyn. Niektóre ze starych Stirlingów nie mogły wejść powyżej jedenastu tysięcy stóp. Nawet najlepsze z nich, te na osiemnastu tysiącach stóp, znajdowały się w zasięgu niemieckiej artylerii przeciwlotniczej 88 mm. Jednakże  dwusilnikowe, nawet starszego typu Wellingtony, mogły wejść wyżej, najlepsze z nich na prawie 24 tysiące stóp, lecąc wyżej niż jakiekolwiek inne samoloty tego strumienia.
        Pierwsze lecą Mosquito. One oznaczały cel czerwonymi markerami. Na czele bombowców są natomiast samoloty zagłuszające niemieckie radary. Potem lecą Finders. Oni zrzucali flary na te czerwone. Dalej samoloty Supporters z bombami tylko burzącymi.
Następnie nad celem powinny się znaleźć samoloty Illuminators. Ich załogi miały zrzucać flary oświetleniowe na flary Finders. Wreszcie przylatują główni markerzy i okładają żółtymi markerami punkt celowania. Teraz sprawdzenie miejsca ataku przez samoloty z wyposażeniem Y, i nadlatuje główna siła bombardująca.
      Samoloty są już nad Holandią. Strefa nocnych myśliwców. Wszyscy piloci się boją. I myśliwców i artylerii. Przyspieszone bicie serca, sucho w ustach.
 Drugi z niemieckich nocnych myśliwców ( Katze Dwa spadł do morza przed kilkoma minutami po uderzeniu mewy) dopada niepostrzeżenie do jednego z samolotów angielskich….
 
W nosie Junkersa 88 były zainstalowane trzy działka 20 mm. Co trzeci pocisk w taśmie miał cienką ściankę i zawierał 19,5 grama ładunku burzącego Mexogen AL, potem pocisk przeciwpancerny ze wzmocnionym zakończeniem oraz pocisk zapalający, który palił się prawie sekundę wytwarzając temperaturę od dwóch do trzech tysięcy stopni Celsjusza.. Każde działko strzelało z szybkością pięciuset dwudziestu pocisków na minutę i było zasilane z bębna zawierającego 60 pocisków. Tak więc w czasie siedmiu sekund wszystkie bębny opróżniły się, a sto osiemdziesiąt pocisków poszło w stronę bombowca. Teoretycznie trzydzieści osiem trafiało samolot mierzący trzysta stóp kwadratowych, przy czym średnio dwadzieścia pocisków zadawało śmiertelny cios.
     - Moje nogi! – wykrzyknął Fleming – Boże, pomóż mi! Mamo! Mamo! Mamo!

Pierwszy pocisk, jaki przeszył samolot, wpadł przez przedni luk. Mijając bombardiera tylko o cal, eksplodował przy zetknięciu z łożem obrotnicy przedniej wieżyczki. Uszkodził ją, urwał sterowanie orczykiem, rozsadził zbiornik sprężonego powietrza i rozbił okienko zbiornika z glikolem, który w strumieniu powietrza rozpylił się w chmurę białej mgły. Jedną dwudziestą szóstą sekundy później, drugi pocisk wpadł przez komorę bombową i eksplodował pod podłogą stanowiska nawigatora. Siła wybuchu wyssała nawigatora w dół i zdmuchnęła w ciemną noc astrokopułę razem ze stojącym po nią nie trafionym, ale będącym bez spadochronu radiooperatorem.
     Trzy pociski: burzący, przeciwpancerny i zapalający, eksplodowały tuż za środkową górną wieżyczką strzelecką. Poza śmiertelnym ranieniem strzelca, wybuch pocisku burzącego połamał metalowe wręgi w miejscu, gdzie tylna część kadłuba jest przyłączona śrubami. Pocisk zapalający dopełnił reszty. Przełamanie bombowca wpół nastąpiło półtorej minuty później i dwa tysiące stóp niżej.
     Na długo przedtem inny pocisk burzący przebił zawiasowy wspornik steru wysokości na ogonie i odrzucił część zespołu wyważenia klapy sterowniczej do tylnej wieżyczki strzeleckiej z taką siłą, że obciął głowę tylnemu strzelcowi. Owe sześć trafień liczyło się najwięcej, ale były jeszcze trzydzieści dwa inne.
    Fleming nie mógł utrzymać samolotu, nie mógł. Och, Boże drogi! Jego ramiona i nogi! Spadał w ciemność nocy jak papierowy samolocik.
   - Przepraszam was, chłopcy! – zawołał, ponieważ doświadczał strasznego poczucia winy. Jego jelita i pęcherz rozluźniły się bezwiednie i poczuł się brudny. –Przepraszam!
   Fleming niepotrzebnie wykrzykiwał przeproszenie, na pokładzie nie było nikogo, kto by słyszał. Przeżył wszystkich z załogi, ponieważ radiooperator spadający z szesnastu tysięcy stóp z prędkością stu dwudziestu mil na godzinę ( końcowa prędkość dla jego wagi) zetknął się z ziemią po 90 sekundach. Wbił się w ziemię na dwanaście cali. Był to impet równy 450 – krotnej sile ciężkości. Rozłupał się jak orzech.
Fleming nadal przytwierdzony pasami do siedzenia pilota i przerażony niemożnością zatrzymania kału i moczu, uderzył w ziemię ( razem z przednią częścią kadłuba, dwoma silnikami rolls – royce”a i większą częścią głównego dźwigara) jakieś cztery minuty potem. Jemu wydawało się to czterema godzinami…….