Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Watykan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Watykan. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 marca 2024

Biblijny przekręt finansowy

Pieniądze są bardzo ważne, chociażby z przyczyn finansowych.

                     Woody Allen

 

Człowiek jest przypisany do pieniądza, a im większe pieniądze, tym więcej znaków zapytania, tajemnic, niedopowiedzeń, strachu o ich utratę, czy tylko rozważań o uczciwości ich zdobycia. Utarło się przekonanie, że władza daje pieniądze i vice versa, tudzież że wielki złodziej bywa bezkarny, a nawet podziwiany za spryt w unikaniu kary i staje się bohaterem. Mały złodziejaszek natomiast zwykle staje przed sądem.

 

O jednym z dawnych przekrętów finansowych donosi biblia, kiedy to Jezus przegnał ze świątyni przekupniów. Tak przynajmniej nauczają kapłani, azaliż jest to prawda niepełna, której współcześni czarni urzędnicy są świadomi. Otóż ci rzekomi przekupnie nie byli zwykłymi przekupniami, którzy handlem profanowali miejsce święte.

     To byli pracownicy zatrudnieni przez kapłanów, aby w murach świątyni udzielać pożyczek ówczesnym frankowiczom. Lichwiarski procent tych pożyczek-kredytów był atoli tak duży (czytaj: chciwość kapłanów), że kredytobiorcy wpadali w spiralę zadłużenia.

Czyli Jezus swoim postępkiem sprzeciwił się ówczesnej Centrali religijnej i już tylko za to musiał być ukarany. Niby drobny szczegół, a jednak zmienia postać rzeczy.

   Centrala religijna poczuła się zagrożona, więc wydała prosty a skuteczny wyrok na wichrzyciela.

    Kiedy okazało się, że narodziła się legenda Jezusa, nowocześnie myślący kapłani obyci z odwracaniem kota ogonem do przodu  postanowili wynieść na ołtarze swą ofiarę i wybudować na jej legendzie Instytucję.

 

I tu jak ulał pasuje przypowieść pewnego hinduskiego jezuity:

    

                                          

                                             Wynalazca

 

Po wielu latach pracy, pewien wynalazca odkrył sztukę zapalania ognia za pomocą sił duchowych.

Wybrał się więc do dalekich północnych siedzib ludzkich i tam nauczał tej sztuki jeden z miejscowych szczepów.

Miejscowi kapłani pełni zazdrości o wpływ wynalazcy na ludność, kazali go zamordować.

Aby nie wzbudzać podejrzeń o zbrodnię, ustawiono portret Wielkiego Wynalazcy na głównym ołtarzu świątyni, ułożono również liturgię tak, aby imię jego było czczone, a pamięć o nim nigdy nie wygasła.

Skrwawione szaty Wynalazcy złożono w relikwiarzu i mówiono, że mają moc uzdrawiania.

Najwyższy Kapłan sam podjął się opisania żywota Wynalazcy. Ten opis stał się Świętą Księgą, w której chwalebne czyny Wynalazcy były wielbione, a jego dobroć stawiana wszystkim za przykład. Tak stworzono przedmiot wiary.

Kapłani pilnowali, aby Księga była przekazywana kolejnym pokoleniom, podczas gdy oni samorzutnie interpretowali znaczenie słów Wynalazcy i wagę jego świętego życia i śmierci.

Równocześnie bezwzględnie karali śmiercią i klątwą każdego, kto nie zgadzał się z ich poglądami.

       Byli tak zajęci głoszeniem jedynie słusznej prawdy, że gdzieś po drodze pogubili sens nauk Wielkiego Wynalazcy.

Właśnie dlatego dziś już nikt nie pamięta, jak się rozpala ogień za pomocą siły ducha.

 

                                            Anthony de Mello

 


poniedziałek, 9 stycznia 2023

Bielmo

Zimy mamy ostatnio nietypowe - coraz rzadziej bowiem trafia się zima śnieżna jak należy. Bo sprawa jest prosta: - w zimie powinno być zimno, a śniegu powinno spaść może nie po pas, ale metr na przykład. Lato natomiast ma nieść dni ciepłe, a słoneczne, atoli nie za gorące, plus żeby deszczu spadło co nieco.

Oczywiście o wszystkim decyduje wola nieba i z nią się zawsze zgadzać trzeba.

           Bieszczady zimowe.

Początkowo pogoda nie rozpieszczała – zima była mało zimowa.



 Po kilku dniach jednak posypało zdrowo i zrobiło się białośnieżnie i okiściowo, lecz jednocześnie szarawo.


Ale nic to. Szedłem ci ja samotnie tudzież niespiesznie, pokonując miłą memu sercu trasę Wola Michowa - przełęcz Żebrak. Sypało drobnym śniegiem.


 Pomimo braku słońca czułem się zadowolony, a to z powodu, że nikt nie zakłócał prawidłowości prądów powietrznych, które mnie otaczały i mogłem iść w ciszy.




Zadowolony byłem także z paru innych rzeczy, dzięki którym czułem się życiowo spełniony. A kiedy tak idziesz w tym osobistym zadowoleniu – spełnieniu i emanujesz dziękczynieniem w kierunku Egzystencji, wtedy i Egzystencja staje się zadowolona z ciebie i potrafi dać ci jeszcze więcej radości. I tak się stało tym razem: - Egzystencja, Anioł Opiekuńczy, Siła Wyższa, czy nazywaj to jak chcesz, podsunęła mi taką Liczbę Planetarną, której do tej pory nie znałem. Zatrzymałem się na moment, kalkulatorem sprawdziłem działanie tej Liczby i opadła mi szczęka z zachwytu nad jej precyzją.

Od wielu lat (bowiem) pokochałem matematykę ogólnie, a w niej szczególnym sentymentem darzę dziedzinę, którą nazywam umownie Matematyką Pieniężną. To przemiła dziedzina, tudzież pasja, która mocno człowieka wciąga, a jej pielęgnowanie jest godne i sprawiedliwe i dlatego się tej pasji trzymam.

Popatrzyłem więc raz jeszcze na czytnik kalkulatora, po czym jakby uskrzydlony ruszyłem ochoczo dalej, ponieważ dokonał się we mnie zastrzyk adrenaliny, a jako że miałem czas, myślałem o tym i owym, bo dla higieny psychicznej musi być przecież odmiana według teorii „trochi tego i trochi tego”. Zacząłem więc myśleć o czytanej ostatnio książce Marcina Gutowskiego „Bielmo”.

Z niej szczególnie utkwiły mi w pamięci przykazania watykańskiego urzędnika (według amerykańskiego jezuity Thomasa Reese):

- Nie myśl

- Jeśli już myślisz, to nie mów.

- Jeśli już mówisz, to nie pisz.

- Jeśli już piszesz, nie podpisuj.

- Jak podpiszesz, nie dziw się konsekwencjom.

 

Dla kontrastu przypomnę słowa Zaratustry:

- Pomyśl dobrze

- Powiedz co pomyślałeś

- Wykonaj co powiedziałeś.

 

Inwestorzy giełdowi dobrze znają liczbę fibo 62 %. Otóż 62 % Polaków nie przeczytało w ostatnim roku żadnej książki.                                             

Jak rzekł był klasyk – książki nie są dla idiotów, a każdy żyje po swojemu. 

poniedziałek, 26 kwietnia 2021

Zagadkowe stare mapy

 


Mapy admirała Piri Reisa są zagadką dla kartografów, zwłaszcza jedna z tych map. To mapa szczególna, sporządzona w 1513 roku w Konstatynopolu, na podstawie starożytnych materiałów kartograficznych z IV wieku p.n.e , które uratowano z pożaru Wielkiej Biblioteki Aleksandryjskiej. One są dziś tak samo niedostępne, jak wiele innych informacji dotyczących wiedzy i techniki Innych, ponieważ: 

- po pierwsze primo spoczywają w podziemiach Watykanu, 

- po drugie primo nie pasują do jedynej słusznej doktryny.

 Na tej wyjątkowej mapie widzimy Antarktydę przed zlodowaceniem. I nie chodzi oto, że dawno temu oba bieguny znajdowały się w nieco (przesunięcie o 1500 km.) innym miejscu niż dziś, ale o to, że na lądzie widocznym na mapie nie ma lodu.




Po pierwsze primo Piri Reis nie mógł wiedzieć o istnieniu Antarktydy, bo ta została odkryta dopiero w roku 1818.

Po drugie primo wiemy dziś, że ląd Antarktydy był wolny od lodu jakieś 15 tysięcy lat temu. Po raptownym przesunięciu bieguna, przez tysiąclecia narastała na tym lądzie skorupa lodowa i w końcu osiągnęła grubość ponad kilometra. Czyli Ktoś sporządził mapę co najmniej 15 tysięcy lat temu, a Piri Reis ją jedynie skopiował.

                 Wyciek danych, czyli historia kołem się toczy.

Na szczęście dla nauki, nie wszystkie stare materiały kartograficzne zostały przez czarnych ukryte przed światem. Albo inaczej: - dziś mamy wycieki danych z Facebooka, a kiedyś dane wyciekały z Watykanu. Oto w Bibliotece Kongresu w Waszyngtonie znajduje się mapa Oronteusa Fineusa, wydana w 1531 roku, na której Antarktyda jest także bez lodu. 

Fineus miał takie samo szczęście, jak Fibbonaci. Jeden i drugi uzyskał prawo wejścia do watykańskich podziemi i mógł skopiować to, co go interesowało. Badaniem mapy Fineusa jako jeden z pierwszych zajął się prof. Charles  Hapgood z Keene College w USA. Profesor stwierdził, że jakiś lud w pradziejach miał precyzyjne instrumenty nawigacyjne do obliczania długości geograficznej. Do takiego samego wniosku doszedł Albert Einstein, Nicola Tesla i parę innych niewątpliwych autorytetów.




Charles Hapgood zafascynowany starymi mapami, zwrócił się do dowództwa Sił Powietrznych USA, z prośbą, aby wojskowi specjaliści wydali swoja opinię.

Opinia ta w skrócie brzmiała: - „Szczegóły obu map (Reisa i Fineusa) ze zdumiewającą dokładnością odpowiadają profilowi sejsmicznemu, jaki w 1949 roku sporządziła szwedzko-brytyjska ekspedycja antarktyczna, dokonując pomiarów przez warstwę lodu. Nie potrafimy wyjaśnić, jakim sposobem te stare mapy zawierają szczegóły sprzed zlodowacenia”.

Kiedy wojskowi przerysowali mapę Fineusa na siatkę współrzędnych, by umieścić ją na globusie, ze zdumieniem dostrzegli, że została stworzona na podstawie widoku Ziemi oglądanej z wielkiej wysokości, z przestrzeni kosmicznej.

Kiedyś wojskowi specjaliści się dziwili, dziś wiedzą znacznie więcej i się nie dziwią. Są stare mapy, które dawno temu zostały wpisane na siatkę współrzędnych. 

Poza tym, jeżeli dziesiątki tysięcy lat temu Ktoś potrafił zbudować kosmiczną windę, to chyba mógł rysować mapy Ziemi widzianej z wysokości?

CDN

piątek, 15 stycznia 2021

Co nas czeka w skali kosmicznej

Dla powstania życia na Ziemi decydujące znaczenie miało Słońce. A przydarzyło się to jakieś cztery miliardy lat temu. Mianowicie Słońce dojrzewało i z wieku podlotka wchodziło właśnie w dorosłość. Promieniowało coraz mocniej i obudziło miss Ewolucję. Ona otworzyła oczy, przeciągnęła się tak mocno, że aż jej kości zatrzeszczały, no i wzięła się do roboty. 

Galaktyka Sombrero


A okoliczności sprzyjały, bo także okołosłoneczna orbita Ziemi, praktycznie kołowa, mieściła się w strefie biofilnej, korzystnej ekologicznie. W tej korzystnej strefie znajdował się także Mars.

Patrząc na sprawę z perspektywy galaktycznej, czyli w projekcji na Drogę Mleczną jako mgławicę spiralną, nasz system słoneczny porusza się po torze zwanym okręgiem korotacyjnym. Ciekawe, że o tym, oraz o paru innych kosmicznych sprawach wiedział Sumer, oraz Majowie. Jak historia podaje, na Jukatan przybył wierny sługa kościoła biskup de Landa i zakwalifikował wiedzę Majów do diabelstwa, po czym skrupulatnie niszczył co się dało. Tylko smętne resztki wylądowały w piwnicach Watykanu.

Inne galaktyki




Przekazy starożytnych na nowo przywrócili światu dopiero astronomowie rosyjscy. Zauważyli mianowicie, że system słoneczny porusza się po okręgu korotacyjnym nieco wolniej niż wirujące ramiona Drogi Mlecznej. To „nieco” spowoduje, że za niecałe milion lat nasz układ razem z Matką Ziemią wniknie w najbliższe ramię spiralne galaktyki. Wtedy sytuacja nieco się zmieni. Zrobi się tłoczno, głośno i radośnie. Oczywiście wszystko w skali kosmicznej. W każdym razie Ziemia wpadnie w gwiezdny tłum, a wtedy każdy wybuch supernowej w odległości kilkunastu lat świetlnych spopieli naszą biosferę.

Jednak to się może wydarzyć dopiero za milion lat, a tu i teraz do naszych drzwi pukają bliższe zmartwienia.

 

niedziela, 12 kwietnia 2020

Trzynaście mgnień wiosny

Bieszczadzkiej wiosny.
Jak podaje Księga Zohar liczba trzynaście to dłoń albo miłość.
Dwadzieścia sześć to dwie dłonie, albo modlitwa, albo dwie miłości.
Zanim umarł polski papież, dla kk liczba trzynaście była brzydka, ponieważ czciła ją Kabała. Kiedy okazało się, że papież umarł o godz. 08.41, w sposób nagły i cudowny Watykan odtrąbił odwrót i przygarnął trzynastkę do swego szczerego przecież serca. 
13 zdjęć bieszczadzkiej wiosny.












środa, 18 marca 2020

Helicopter money


Ponownie symulator ruchu planet Układu Słonecznego. Rano kręciłem planetami badając sławny rok 1929 pod kątem tego co działo się w kolejnych miesiącach na wykresie Dow Jones. Trzy screeny z tego badania.               Program symulatora można pobrać ze strony Cybermoon – symulator planet. 
W zalewie wiadomości o pakietach ratunkowych dla gospodarek, zwracam uwagę na ogłoszony wczoraj wieczorem amerykański helicopter money - tysiąc dolarów dla każdego. W 2007 roku było 600 dolarów.


Kwarantanna. Czytam nieliczne wpisy w necie. Oto jeden z sensownych:
„Sto lat temu i jeszcze długo po wojnie warszawiacy spędzali wakacje nad rzeczką Świder. Tam też jest pięknie. A jak ktoś musi mieć basen z leżakami, to dziś jest tam już kilka niezłych hoteli.
Od paru lat narasta moda na mikroturystykę, czyli wyprawy do egzotycznych miejsc, które mamy u siebie, za rogiem. Każdy Polak ma w zasięgu kilku godzin jazdy samochodem, a nawet rowerem, gotyckie zamki i katedry, barokowe pałace i parki, fortyfikacje z wojen światowych i unikalne ekosystemy.
Dotąd była to niszowa rozrywka milenialsów, którym myśl o krzywdzie czynionej środowisku emisją dwutlenku węgla zabija przyjemność z dalekiej wyprawy. W swojej kryształowej kuli widzę jednak upowszechnienie tej mody.
Mikroturystyka będzie hitem nadchodzących wakacji – i obyśmy nie mieli wtedy już innych zmartwień”.
W warszawskim bloku, w którym mieszkam, jest 420 lokali, w tym około stu wykupionych przez inwestorów i zamienionych na hostele z racji atrakcyjnego położenia w centrum miasta. Od kilku dni w budynku i wokół, panuje niespotykana cisza. Skończyły się nocne ryki na ulicy. Goście wyjechali, hostele nieczynne.
O gościach hostelowych (w połowie to cudzoziemcy) przypomina uszkodzony przycisk do windy na moim piętrze – to efekt wzywania windy kopniakiem, który to sposób stosowała nagminnie grupa ciągle podpitych Anglików. 
Czemu nie tylko Anglikom opłacało się przyjechać do Polski, zaszumieć po pijanemu i wrócić do siebie, a wszystko kosztowało ich mniej niż na miejscu w pubie za rogiem?                                                                                                      Wiadomo: - siła waluty, różnica cen, ale też tanie przeloty. Otóż w cenie benzyny mamy daniny. Jest tych danin ponad 60 %. Litr kosztuje w Polsce 5 zł. a firmy lotnicze mają benzynę praktycznie nie opodatkowaną – płacą 2 zł.
Dlaczego benzyna lotnicza bez podatku? Nie wiem, ale domyślam się, że z tym jest tak samo, jak z tajnymi punktami w polskim konkordacie z Watykanem – nie tylko nie musimy, ale i nie powinniśmy o pewnych sprawach wiedzieć.
Nasi rodacy również latali jak koty z pęcherzem wszędzie tam, gdzie jeszcze nie byli. Ta moda powinna mi wisieć, mam inne priorytety, jednak samolot wytwarza tyle CO2, oraz innych trucizn, ile tysiące samochodów, a to już mi się nie podoba. 
Rozwój tak, lecz nie za pomocą niszczenia Ziemi i siebie. Każda góra ma szczyt. Potem schodzimy. Jest wdech i wydech, dzień i noc. 
Humoru życzę.

Graffiti: - Lepsze jutro było wczoraj.

wtorek, 10 marca 2020

Obezwładniony Olbrzym


Czyli demony chrześcijaństwa.

Eckhart Tolle: - Religie stały się częścią obłędu, który zniewolił ludzkość.

Kościół katolicki gra na niskich instynktach swoich wiernych.
Ta instytucja jest praprzyczyną zła tkwiącego w ludziach. Zamordowała Jezusa - buntownika, który próbował walczyć z instytucją. Przegonił lichwiarzy - pracowników świątyni, udzielających kredytów na bandyckich warunkach. Kościół starał się fakt zmanipulować, twierdząc, że to byli przekupnie, właściwie nie mający prawa być w świątyni. 
     Po śmierci Jezus już nie był groźny dla kościoła, można było mu przypisać dowolną wypowiedź. (patrz wpis Wynalazca, Anthony de Mello) 
KK dalej usiłuje prowadzić indoktrynację społeczeństwa bezpośrednio przez księży, a pośrednio przez zniewolonych polityków.

Inne religie są niewiele lepsze. I tak trwa ta chora symbioza człowiek – religia.

     
"Do najbardziej odpowiedzialnych za tragedię mojego kraju należy Watykan. Zbyt późno uświadomiłem sobie, że prowadziliśmy politykę zagraniczną, służącą jedynie egoistycznym celom Kościoła katolickiego."

To słowa płk Józefa Becka, szefa MSZ, wypowiedziane do włoskiego ambasadora w Bukareszcie po upadku Polski w 1939 roku. 
A dziś jakie wieści docierają do nas z Watykanu?


"Zaginięcie Emanueli Orlandi. Trop prowadzi do Stolicy Apostolskiej

Emanuela Orlandi zaginęła bez wieści latem 1983 roku w drodze na zajęcia do szkoły muzycznej. Miała wówczas 15 lat. Była córką urzędnika kurii rzymskiej i wraz z rodziną mieszkała na terenie Stolicy Apostolskiej. W ostatnich latach pojawiało się wiele teorii dotyczących jej zaginięcia. Początkowo wiązano je z działaniami tureckich aktywistów domagających się uwolnienia Mehmeta Ali Agcy, który dokonał zamachu na papieża Jana Pawła II. 

Z kolei w 2012 roku znany watykański egzorcysta ojciec Gabriele Amorth stwierdził, że Emanuela Orlandi została porwana przez Żandarmerię Watykańską do udziału w grupowych aktach seksualnych.


W listopadzie zeszłego roku w podziemiach nuncjatury apostolskiej w Rzymie znaleziono szczątki młodej kobiety o drobnej budowie, ale ostatecznie - wbrew wcześniejszym spekulacjom mediów - nie potwierdzono, by należały one do Orlandi".


Kupiłem książkę napisaną przez jednego z obrońców kościoła - należy znać atoli język i argumenty wrogów wolności.

"Obezwładniony Olbrzym". - Psycho-analiza Kościoła Katolickiego.
Manfred Lutz - ordynator wielkiego szpitala psychiatrycznego w Niemczech, kierownik kliniki badawczej.
Mówiąc krótko: - w tej klinice doradza się wielkim przedsiębiorstwom. 
To już jest prawidłowość - dziś cały świat zaczyna potrzebować psychiatryka.....
Pacjent - kościół katolicki, jest wielkim przedsiębiorstwem. Więcej: - jest koncernem ponadnarodowym, największą korporacją.

Instytucja.

Manfred Lutz pisze: - kościół katolicki to obezwładniony olbrzym. Wcześniej czy później powinno dojść do próby leczenia olbrzyma, bo to jest pacjent.
Bardzo chory pacjent.
    Jeden z podwładnych Lutza, Watzlawik, sformułował myśl: - Kościół katolicki jest najbardziej nieudanym samobójcą w "całej" historii ludzkości.
- W przeciągu dwóch tysięcy lat, pomimo wielu starań, nie udało mu się ze sobą skończyć.

No, to jest fakt.
       Dalej Watzalwik pisze, że chrześcijaństwo, to taka rodzina alkoholika. Czyli nie taki całkowicie beznadziejny przypadek. Leczenie ma szanse.

Być może, być może.....

Czego uczą w seminariach? Alternatywnej rzeczywistości:
- "Średniowiecze kościoła było tak wspaniałe, że przyćmiło swoją jasnością wiek Oświecenia".

Kiedyś zaprzaństwo i fałsz czarnych poruszały mnie mocno, z czasem coraz mniej. Dziś z wielkim spokojem, tudzież serdecznie życzę kościołowi upadku, a przedtem uścisków piekielnych, siarki i sadzy sypiącej się z uszu, gdy ta instytucja walnie się dostatecznie mocno w piersi, wyznając grzechy.
    Swoje grzechy.



P.S.  W internecie przeczytałem wpis, że aktualny wirus jest karą za grzech pedofilii w kk.
Być może tak jest. 
Mnie taki wniosek pasuje, jedynie należy dodać, że tych grzechów jest nieco więcej.....

A na marginesie aktualnej epidemii: - Gdyby jeszcze kilka miesięcy temu ktoś powiedział, że nadejdzie czas, gdy kapłani będą namawiać wiernych do nie przychodzenia na msze, że będzie się wylewać wodę święconą, uznałbym go za fantastę.                                                                                                  
W każdym razie nie traćmy poczucia humoru.                                                                                
Na razie nie ma lekarstwa na wirusa. Wierzący jest wygrany, bo może się pomodlić, tudzież wypowiedzieć zaklęcie.                         
Czy modlitwa pomoże? Nie wiadomo, jednak zaszkodzić nie powinna.
Gorzej z zaklęciem: - tu trzeba uważać, żeby nie wypadło, jak z magikiem z Konina:

Raz pewien magik z Konina                                                         chciał zmienić wodę w litr wina 
lecz wskutek kichnięcia
pomylił zaklęcia
przypadkiem wskrzeszając Lenina




sobota, 22 kwietnia 2017

Słowo na niedzielę - Milczenie

Na początku 2017 roku wyświetlano w Polsce film Martina Scorsese – „Milczenie”.
Reżyser wychowany w katolickiej rodzinie, zadaje podobno ważne pytania dotyczące chrześcijaństwa. Rzecz dzieje się w XVI wiecznej Japonii, gdzie wyznawcy Jezusa są bez powodu prześladowani, torturowani i mordowani.
Można podejrzewać, że film nakręcono na zamówienie Watykanu (premiera listopad 2016) , bowiem fakty wyglądają następująco:

W 1549 r. do Japonii przybyli pierwsi chrześcijańscy misjonarze. W ciągu następnych 60 lat misja „nawróciła” na swoją wiarę ponad 300 tys. Japończyków. Jednak kapłani przysporzyli sobie także wielu wrogów, którzy nie wahali się skazywać ich na cierpienia i śmierć.        
Powodem był brak poszanowania zasad - nachalne nachodzenie ludzi w domach, pogarda dla buddyzmu, manipulowanie, czy wręcz sterowanie ludźmi.
W końcu władze wydały dekret:
1. Japonia jest krajem kami (kami no kuni). Należy odrzucić propagowanie szkodliwych nauk z krajów kirishitan (termin używany w odniesieniu do katolików w Japonii w XVI i XVII wieku)

2. Nie do przyjęcia jest nachodzenie ludzi w naszych prowincjach i namawianie ich do niszczenia sanktuariów shint i buddyjskich świątyń. (...)

3. Władze centralne uważają, że ponieważ bateren potrafią kierować parafianami według własnej woli, przy pomocy swej przebiegłej doktryny, doprowadzili do pogwałcenia prawa w Kraju Słońca [Japonii]. Jako że taka praktyka jest nie do przyjęcia, bateren nie będą mogli pozostać na japońskiej ziemi i w ciągu dwudziestu dni muszą przygotować się do powrotu do swojego kraju. (…)


Komentarze:



Nie żadne "nawrócili na swoją wiarę", tylko wpieprzyli się z buciorami bez zaproszenia do czyjegoś domu. Gdyby Japończycy byli miękkimi naiwniakami skończyliby jak dziesiątki kiedyś potężnych i dumnych cywilizacji Ameryki Południowej i Afryki - w roli niewolników, żebraków, w najlepszym razie biedaków. A tak Japonia zachowała swoją odrębność i wyjątkowość, a zapóźnienie cywilizacyjne sumiennie nadrobiła w XX wieku i dziś jest jednym z najlepiej zorganizowanych i najbezpieczniejszych krajów. I, o dziwo, bez " zbawiennego wpływu" jedynie słusznej katolickiej nauki i moralności.



popijajac_piwo
"W 1549 r. do Japonii przybyli pierwsi chrześcijańscy misjonarze."

Gdyby tylko mogli, to już by na księżycu byli...




  • 3krzak
A teraz porownajmy jak rozwinieta jest Japonia, a jak Polska. Mozna byc dojsc do wniosku ze Japonczycy obronili swoj kraj.



  • sir_fred
Zaprawdę, słuszne to i sprawiedliwe. Gdyby tylko wszystkie państwa tak postępowały z watykańskimi kolonizatorami...

---------------------------------------------------------------------------------------
Na koniec przypominam anegdotę, którą lubię nad wyraz.

Młody ksiądz w zapale niedzielnego kazania, gromkim głosem grzmi z ambony:
Zaprawdę powiadam wam: - jeśli błądzicie, nawróćcie się!
Potem już ciszej dodaje: - muszę się pochwalić, że mam względem nawracania spore zasługi.
Otóż lubię stanąć w niedzielne popołudnie w rynku tuż obok naszej miejscowej knajpy i czekam aż drzwi się otworzą i wyjdzie jakiś mój parafianin w stanie wskazującym.
Podnoszę wtedy palec do góry wskazując niebo i wołam: - Nawróć się!!
I o dziwo wszyscy nawracają.....


środa, 6 lutego 2013

Kto ściemnia?



Fred Steckling i Daniel K.Ross, dostarczyli logicznych i dobrze uzasadnionych analiz opartych na oficjalnych zdjęciach powierzchni Księżyca. Według nich egzystencja przypomina tam życie w wysokich Andach albo Himalajach. Dlatego zdrowi Ziemianie  byliby w stanie szybko się zaaklimatyzować.
        Wśród ludzi urodzonych w wysokich Andach lub Tybecie, można by przeprowadzić rekrutacje do księżycowych kolonii, a potem poddać tych ludzi treningowi dla celów wojskowych…..Bo dla jakich? Nie oszukujmy się.
                  I tu jest sedno. Obcym się to nie podoba.
    Przez wiele dziesięcioleci stosuje się zatajanie informacji przed społeczeństwem. Że tam nie ma wody i atmosfery. Odkręcono to dopiero przed 2000 rokiem.
    Mało znanym jest fakt, że nasiona roślin bardzo dobrze kiełkują i rosną w glebie księżycowej, która jest bogata w składniki odżywcze. Przyszli kolonizatorzy mogą uprawiać na  powierzchni Księżyca rośliny jadalne – to przecież niesamowite!
    A więc komu było i jest potrzebne zatajanie informacji o Księżycu?
Był program podboju Księżyca, a dodatkowo przedsiębiorczy kapitaliści z ochotą sfinansowaliby kosztowne jak diabli programy z tym związane.
Dwie potęgi światowe przerwały nagle księżycowe podboje, po tak kosztownym i efektownym starcie, który najkrótszą drogą zmierzał do osiedlenia się człowieka na Księżycu.
    Pisałem posta o dziwach na Księżycu widzianych przez teleskopy. Odszukam ten tekst.
 A teraz opiszę dwa zdjęcia NASA, ukazujące niezwykłe statki. Zdjęcia te umknęły cenzurze.
      Pierwsze z lipca 1969 roku, kiedy to jedna z kamer Apolla 11 zarejestrowała świecący obiekt w kształcie cygara, lecący nad powierzchnią Księżyca.
Zdjęcie NASA nr 11-37-5478)
 I drugie: lipiec 1972. Kamera Hasselblad z Apolla 16 uchwyciła kolejne cygaro. Ogromny statek. Rzucał swój cień na Księżyc. (NASA 16-19238).
A więc w jakim celu utajnia się informacje?
  Oba supermocarstwa uczestniczące kiedyś w rywalizacji księżycowej, nie wiedziały, jak się uporać z problemem. Wciągnięto Watykan do gry.  Watykan jest przecież specem od manipulacji ludźmi. I zamykania im ust na zawsze. Robił to przez wieki całe, manipulując psychiką tłumu i czynił to torturami i zadawaniem śmierci. I ta trójka zapętliła się….Co nieco mamy w książce; Penetracja – Ingo Swann.
       
 Zamiast zdjęć NASA….pokażę:
Narzędzia Tortur – Kolekcja z Włoch - Muzeum Inkwizycji
I jeszcze podtytuł: Sześć wieków historii Europy…..Jak chrześcijanie pilnowali prawdy przez sześć wieków.
W tym muzeum w piwnicy jest atmosfera - klimaty są. Płoną ognie…..Nauka religii chrześcijańskiej tu się powinna odbywać.

   

wtorek, 30 października 2012

Hitler - 1


Ludziom o wyższej wibracji ( jeśli trzymasz się tego bloga, czyli nie odpadłeś, ani nie wymiękłeś - masz wyższe wibracje od przeciętnej!) wypada wiedzieć o sprawach może nie tyle ukrytych, ile o takich, którymi nie interesują się zwykli Kowalscy. Nie żałujmy zwykłych Kowalskich. Oni mają, to, co mają, na własne życzenie. Zresztą, my też mamy wszystko na własne życzenie. Wyższych wibracji jest mniej. Znacznie więcej niższych wibracji. Niższe wibracje to żarłoki, gromadzący, czyli ludzie nieszczęśliwi, którym ciągle wszystkiego mało, którzy oceniają innych po stanie posiadania.
Nie zabierzesz ze sobą na tamten świat nic! Tylko swoją energię, tylko swoją barwę!
Boisz się śmierci? Zawał teraz dopada wcześniej niż kiedyś…..Stres zabija, i chemia. Moi rodzice byli z przedwojennej gliny. Siostra mojej matki w wieku siedemdziesięciu paru lat nauczyła się francuskiego. To trzeci język, którym mówi biegle. I nic nie zapomniała do tej pory. Dziś ma 90 lat. Ja mam z kolei pewne cechy po babci pewnie. Babcia bowiem była …Szeptuchą. To taki uzdrowiciel ludowy. Jak Jańcio Wodnik. Dar. Palec Boży. Tak, jak arystokraci wywyższają się, mówiąc, że mają błękitną krew, czyli popieprzeni są, bo nie było u nich mieszania krwi, 30 % odchyleńców, psychopatów było przez to wśród arystokracji. ( Obejrzyj: Kochanek królowej – film duński) Nie mogłem być kiedyś, taki, jakim chciałbym być. Do tego potrzebna jest wolność.
Jestem wreszcie zdecydowanie poza tłumem. Obserwuję. Widzę inaczej. I mój umysł jest moim sługą. Słyszałem o sobie nieraz: Wariat!. Nikt nie ma prawa ciebie oceniać. Pamiętaj czytelniku. Nie pozwalaj na to. Ważne jest tylko to, co ty o sobie myślisz! Nie utożsamiaj się z tłumem….Tłum jest martwy.
    
Trochę długi wstęp, ale temat posta jest ciekawy.
Hitler był zwolennikiem magii. Jego fascynacja Włócznią Przeznaczenia jest ogólnie znana. Swastyka – symbol zwycięstwa, widniejący także na piersi Buddy, została wskazana przez astrologów otaczających Hitlera. Jak wiemy również Słowianie czcili ten astronomiczny znak Wielkiego Wozu w stylizacji czterech pór roku.
     Niemcy pod wodzą Hitlera prowadziły trzy wojny, nie dwie! Z Zachodem, Rosją i chrześcijaństwem. Hitler utrzymywał dobre stosunki z Watykanem, ale wiedział, że chcąc być zwycięzcą, musi Watykan zdeptać. Nie miał zamiaru dzielić się władzą. Jeden rząd światowy miał być i jedna religia…..
A teraz jaki kierunek mamy? Na razie mówi się o jednym rządzie światowym. Jasne, w białych rękawiczkach zebrać miód! Na obrazku to….co robi Kaczyński…postawić pomnik tym którzy zginęli przypadkowo. A może na własne życzenie, bo się załadowali do autobusu na Fool!
To zdjęcie z hitlerowskiej nocy pod nazwą: "Martwi maszerują". Zombie maszerują!
Hitler stracił 16 towarzyszy. Kaczyński 96. Zrobić z nich bohaterów trzeba. Postawić pomnik na Krakowskim Przedmieściu posta. Ja się na to nie zgadzam! Jestem Warszawiakiem.
- A może wyrzucić kogoś z Wawelu, bo nie zasługuje? Niech odejdzie ten nieudolny rząd...Tylko kto po nim? I ciągniemy wątek, dlaczego Niemcy górą.