Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piotr Gibaszewski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piotr Gibaszewski. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 lutego 2022

Żółte ludziki

Kiedyś, bardzo dawno temu, prawda była oczywista. Każdy był tym, kim naprawdę był. Wybitny łucznik był wybitnym łucznikiem, a marny łucznik nie pchał się do pierwszego szeregu. Potem wszystko się zmieniło. Marny strzelec dostrzegł możliwość szachrajstwa – mógł kupić złoty łuk i przechadzać się z nim między ludźmi. Zauważył, że to wystarczy dla zrobienia wrażenia, że jest doskonały. Nikt nie odważył się sprawdzić jego umiejętności. Z poziomu czynów ludzie przeszli na poziom deklaracji.      

Ludzie zaczęli nosić maski, wiele masek. Najpierw oddzielili się od świata natury, od Źródła, potem odkryli, że lęk duszy można ukoić za pomocą przedmiotów i używek. Jednak to  działanie było niedostateczne, więc sięgnięto po fałsz. Prawda przestała być wartością i stała się trudna do zweryfikowana. Ludzie coraz głębiej wpadali w kanał: - zaczęli budować następne mury, tym razem przeciwko sobie. 

                   Zaglądanie w przyszłość - prognozowanie, czyli poszukiwanie prawdy, która dopiero nastąpi.

Piotr Gibaszewski jest jednym z najlepszych polskich astrologów. Jego prognozy dotyczące kilku podstawowych aspektów otaczającej nas rzeczywistości, bywają zaskakująco celne. Przykład mamy w poprzednim dzisiejszym poście. Przypominam, że astrologia jest wiedzą z wyższej półki, nazywaną Nauką Królów.

Krzysztof Jackowski dla odmiany jest osobą o zdolnościach paranormalnych. Przypomnę jego słowa jeszcze sprzed zarazy: - „Krótko przed groźnym konfliktem – wojną, ludzie będą się bali oddychać, będą ograniczenia wolności, zakazy”. Potem, już w czasie pandemii dodał: - „W Polsce będzie wydzielona strefa przygraniczna z zakazem wstępu”. No i te jego niekwestionowane osiągnięcia w poszukiwaniu denatów. Gość nieprzeciętny, porównywalny z ojcem Klimuszko. Piszę o panu Jackowskim w związku ze słowami, których użył ostatnio: - „Zagrożenie. Ludzie będą się bać bo pojawi się żółty pył”.

Internet momentalnie zasugerował: Czarnobyl, promieniowanie, skażenie. Być może. Nie wiadomo.

I tu przypomniało mi się proroctwo Nostradamusa, w którym w naszych czasach pojawia się żółty pył, ale nie w Polsce tylko we Włoszech. No i mamy wątpliwości co do prawidłowego tłumaczenia archaicznego języka, którym posługiwał się Nostradamus. A może to nie żółty pył, tylko żółte ludziki? Bo zielone ludziki już znamy. 

Rosyjska dusza



Dziś pojawią się dwa wpisy. Najpierw urywki z pewnego posta ze stycznia 2022roku.


„Gdy pod koniec 1999 roku schorowany Borys Jelcyn przekazał tymczasowo władzę młodemu byłemu funkcjonariuszowi KGB, który piastował funkcję premiera Rosji – Władymirowi Putinowi, w dziejach Rosji wahadło zmian odwróciło się w stronę, po której rosyjska dusza i mentalność tkwi od XVII wieku, w stronę wielkoruskich ambicji mocarstwowych.

Po pierestrojce Gorbaczowa, po rozpadzie ZSRR, demokratycznych przemianach w byłym socjalistycznym obozie – i w samej Rosji – do władzy dochodzi polityk, który postanowił wyleczyć rosyjskie bóle fantomowe po odcinanych kończynach radzieckiego imperium”(….)

„I choć Zachód naiwnie (jak zwykle) uwierzył, że Rosja dzięki transformacji ustrojowej zmierza w stronę jakiejś – mniej lub bardziej – przypominającej zachodnią demokracji, że z Rosją można robić interesy, że to wprawdzie atomowe mocarstwo, ale jednak obliczalne i racjonalne.

Z Polski i innych zależnych od dawnego systemu państw płynęły alarmistyczne, ostrzegawcze sygnały, że Rosja się nie zmieniła, że jest groźna i nieobliczalna, że imperialne, agresywne tendencje tam nadal są żywe, to różni pożyteczni idioci i naiwniacy, sprzedajni, skorumpowani politycy, nienawidzący USA, kapitalizmu i liberalizmu nacjonaliści, religijni fundamentaliści, ale też skrajna lewica, widzieli w Rosji skuteczną przeciwwagę dla zgniłego i zniewieściałego Zachodu podziwiając siłę rosyjskiej polityki, armii, obrony tradycyjnych, konserwatywnych i religijnych wartości.

Nie wszyscy na Zachodzie byli tacy naiwni. Wielu polityków wiedziało, czego chce Rosja i Putin, jednak za cenę świętego spokoju i interesów woleli stawiać na dogadanie się i robienie dealu, w czym przodują Niemcy, Francja, Austria i Włochy.

Nieprzypadkowo właśnie te kraje są tradycyjnie prorosyjskie. Tam jest największa prorosyjska agentura, ośrodki wpływu, interesy i korupcyjne taśmociągi. Rosja, a wcześniej Związek Radziecki, inwestował ogromne pieniądze w agentów wpływu, w pożytecznych idiotów wierzących w komunizm, rewolucję, marksizm, utopijne wolne od wad kapitalizmu państwo.

Gdy w latach siedemdziesiątych zaczęły się masowo rozwijać organizacje pacyfistyczne, ekologiczne i rozbrojeniowe, radzieckie służby wnikliwie spenetrowały to środowisko tworząc rozległą sieć agentury. Pamiętne marsze wielkanocne, antyamerykańskie protesty, wezwanie do rozbrojenia atomowego, lewacki terroryzm Baader Meinhoff (Frakcja Czerwonej Armii), włoskie Czerwone Brygady i inne liczne lewackie organizacje terrorystyczne nie powstałyby bez radzieckich pieniędzy, szkoleń, wpływów i moderowania.

Po upadku komunizmu Rosja postawiła na strategię rozbijania jedności Zachodu, uwikłania ekonomicznego zachodnich rządów, korupcję liderów politycznych. Rosja odkryła nową broń, jaką był gaz i uzależniająca od niego Zachód rosyjska polityka. Doszła do tego antyatomowa histeria lewicy, ekologów i zielonych w całej Europie, na co oczywiście wielki wpływ miały rosyjskie służby specjalne, kremlowska medialna propaganda i korupcja europejskich elit, jak choćby byłego kanclerza Niemiec Schroedera, który lobbując za gazociągiem Nord Stream dostał ciepłą posadkę od Rosji w zarządzie spółki NS II. Energetyka atomowa jest bowiem groźna dla rosyjskich planów, stąd absurdalna, idiotyczna i szaleńcza decyzja Niemców, by zlikwidować będącą w dobrym stanie energetykę jądrową, co zdaje Niemców na pełną łaskę Rosji.

Cała ta aktywność Rosji ma służyć tak naprawdę jednemu celowi – odbudowie rosyjskiego imperium, które rozpada się od czasu upadku ZSRR. Rosyjscy nacjonaliści żywiący się imperialną, mesjanistyczną mitologią Trzeciego Rzymu, widzą w Rosji miejsce, gdzie ma się odrodzić prawdziwy duch wielkości i potęgi, którą Rosja kiedyś była i do roli której Rosja powinna – według nich – wrócić.

Putin, który doskonale wyczuwa tę nostalgię za wielkością Rosji od początku swoich rządów nic innego nie czyni, tylko konsekwentnie dąży do odbudowy imperium. Wszystkie wojny, które wywołuje Rosja lub w nich uczestniczy (Abchazja, Osetia, Naddniestrze, Czeczenia, Gruzja, wschodnia Ukraina i Krym, wojna w Syrii, interwencje w Wenezueli, na Kubie oraz ostatnio na Białorusi i w Kazachstanie) mają na celu „na nowo uczynić Rosję wielką”.(….)

„To hasło znamy z kampanii wyborczej Trumpa, tylko, że dotyczyło USA, ale też odwołuje się do resentymentu odchodzącej potęgi – białych, konserwatywnych, protestanckich Anglosasów, których czas w USA przemija.

Rosja nie pogodziła się ze stratą byłych republik, z rozpadem swojej strefy wpływów. I choć zaakceptowała formalną niepodległość byłych republik ZSRR to jednak nie zrezygnowała z kontroli nad swoim byłym imperium, stąd jej ciągłe wojny, agresja, polityczne intrygi, przekupstwo i ekonomiczne uzależnienie swoich byłych stref wpływu.

Najboleśniej Rosję i Putina zabolała jednak utrata Ukrainy, jej skręt w stronę zachodu, Unii Europejskiej i – nie daj Boże! – NATO. Gruzja jest bowiem w potrzasku i daleko od Zachodu. Ukraina to jednak co innego. To tam narodziła się Ruś, tam miał miejsce jej chrzest, tam są jej korzenie. Putin przeżył pierwszy szok po pomarańczowej rewolucji. Jednak rosyjskie służby postawiły na czele państwa prorosyjskiego agenta i Putin odzyskał kontrolę nad swoją zachodnią rubieżą. Jednak to, co stało się po upadku Janukowycza, kijowski majdan, to był prawdziwy wstrząs.

Wyrwanie się Ukrainy z rosyjskiego zasięgu jest potrójnie groźne dla rządzącej Rosją elity. Niszczy mit Trzeciego Rzymu, jaki jest fundamentem rosyjskiego imperializmu, niweczy rosyjskie plany odbudowy imperium. Trzecie – największe niebezpieczeństwo – to ukraiński sukces – polityczny, społeczny i gospodarczy. Jeśli Ukraina odniesie sukces, będzie to znak dla rosyjskiego społeczeństwa, że można obalić autokratyczną władzę, że jest alternatywa dla zamordyzmu i despotycznej władzy, że istnieje lepsze życie, niż ruski mir.

Putin więc staje na głowie, by majdan się nie powtórzył w Mińsku, Ałma Acie i zwłaszcza w Moskwie, więc – z jego punktu widzenia – musi zniszczyć ukraińską niepodległość i demokrację. Jego celem jest zatem nie tyle podbój Ukrainy, ile doprowadzenie jej do pozycji państwa upadłego, coś jak Afganistan, Somalia, Czeczenia, w którym będzie rządzić słaba, bezradna i skompromitowana władza. Alternatywą jest prorosyjski rząd w Kijowie, który zablokuje proeuropejskie dążenia Ukrainy, a docelowo może i powrót Ukrainy do ścisłego sojuszu z Rosją”(….)

„Konflikt może Ukrainie wyjść na dobre, gdyż tak ogromna koncentracja uwagi, dyplomatyczny ruch wokół Ukrainy, środki finansowe i broń przesyłana do tego kraju, wzmacniają strategiczne znaczenie tego, co Ukrainę czeka i na co może liczyć w polityce międzynarodowej, czego zaś zabrakło w 2014 roku, gdy osamotniona, biedna, słaba, źle uzbrojona, z armią przeżartą rosyjską agenturą i nielojalnymi żołnierzami, zmagała się z rosyjską agresją.

Dziś jest już inaczej. Ukraińska armia jest w zdecydowanie lepszej formie, patriotyzm Ukraińców jest silny, prorosyjskich sił politycznych w zasadzie na Ukrainie nie ma. I choć Ukraina nie ma żadnych szans, by wygrać z rosyjskim atakiem, to jednak Rosję czeka na Ukrainie bolesne i kosztowne zwycięstwo.

Pozycja Rosji wcale nie jest tak potężna i totalna, jak wygląd to ze zdjęć nadciagających na ukraińską granicę wojskowych zagonów. Rosja wygrała kilka wojen (w Gruzji, Czeczenii, Syrii) ale przegrała pokój. Rosyjska gospodarka się kurczy, społeczeństwo się starzeje, a jej legendarna armia, mimo, że mocno zmodernizowana w ostatnich latach, jest cieniem wielkiej potęgi z czasów Związku Radzieckiego.

Strata Ukrainy, Gruzji, Mołdawia wyrywająca się z rosyjskich łap niedźwiedzich, to poważne zagrożenie dla rządzącego Rosją reżymu. Siłą Rosji jest jej świetna dyplomacja, potężne służby specjalne, agenci wpływu, skorumpowani europejscy politycy oraz gazowy pistolet którym Rosja szantażuje i kontroluje Europę”.(….)

„Działania Putina nie wypływają z politycznego sprytu, siły, agresywnej pewności siebie. Przeciwnie. Jego motywatorem jest wielki strach, napięcie, niepokój związany z przyszłością. Putin czuje, że to być może ostatnia i jedyna szansa na to, by odbić Ukrainę, a zarazem by ocalić rozpadający się polityczny system.

Jednak to, że Putin się boi wcale nie jest czymś, co powinno nas uspokajać. Przestraszeni dyktatorzy są najgorsi, bo zdesperowani i nieobliczalni.

Putin musi „coś” zrobić, by nie stracić twarzy i nie wyjść na tchórza. Jednak Putin tej batalii wygrać nie może. Rosja jest skazana na postępujący kryzys, społeczne wstrząsy i rewolucję, której rządząca Rosja złożona z pracowników służb specjalnych  panicznie się boi. Ukraina przetrwa ten kryzys, ale nie zakończy się on szybko”.


Dokonałem jedynie małych skrótów w proroczym wpisie Piotrka Gibaszewskiego – Solarius – ze stycznia 2022. Ten wpis miał tytuł „Idzie wojna”, ponieważ Piotrek zakładał, że Putin jednak wojny pełnowymiarowej nie rozpęta. Ale reszta w punkt.


czwartek, 25 marca 2021

Kosmiczne cykle

Przyzwyczajono nas, że na historię powinniśmy patrzeć liniowo, jako na ewolucyjny, stopniowy rozwój geosfery i biosfery. Dlatego każda sugestia, że jest inaczej, spotyka się z natychmiastowym protestem skostniałego naukowego nurtu. Chodzi bowiem o ciepłe posadki i „profesorskie ego”, które nadyma się prestiżem. Gdyby się okazało, że w jakiejś dziedzinie to „inaczej” jest prawdą, wtedy tysiące rozpraw, dysertacji, tytułów naukowych, książek, okazałoby się zwykłymi śmieciami. 

Dlatego tylu ludzi czerpiących korzyści z intratnych stanowisk pilnie zważa, aby bić natychmiast w dzwony alarmowe, gdy tylko ktoś odważy się mieć odrębne od nich zdanie. Bić w dzwony i szybciutko brać się za dezawuowanie przeciwnika. Kiedy pacjent okazuje się odporny, oficjalna nauka sięga do metod niszczenia bezpośredniego.

Jak na dłoni widać skłonność ortodoksyjnej nauki, będącej pod wpływem Największej Korporacji, aby traktować chronologię historyczną jako liniowy rozwój. Tak rzekomo powstał człowiek, nazywany nawet Koroną Stworzenia. Jak jednak widzi każdy obywatel posługujący się własnym rozumem, ta Korona Stworzenia w skali globalnej jest dla Matki Ziemi zwykłym szkodnikiem.

Zacznijmy od podstaw, od mądrości pokoleń. Jak powiedzieli Solonowi kapłani z Sais: - „Wszystkie długofalowe, naturalne zdarzenia zachodzą w cyklach”.

Sprawa jest oczywista, kiedy patrzy się na strukturę kosmosu – od skali atomowej po galaktyczną. Okręgi, spirale, elipsy, złoty podział, powtarzalne pory roku, ruch planet wzdłuż zodiaku. Cykle po prostu są. Małe, średnie i wielkie i można na nich po prostu skorzystać. Dzięki cyklom małym, kilkumiesięcznym, zyskać pieniężnie (np. giełda), a dzięki tysiąc, lub milionletnim przewidzieć katastrofalne zmiany w naszym świecie.

Rozpatrzmy ostatni przykład: grudzień roku 2012 z  Kalendarza Majów. Według niektórych, cykl związany z datą 2012 był odpowiedzialny za zniszczenie Atlantydy.                                                                                      

- Po pierwsze primo, dodając autorytet Edgara Cayce, wygląda na to, że tak było.                                                       

- Po drugie primo mamy do czynienia z cyklem 26 tysięcy lat, a jak wskazują Liczby Planetarne dotyczące pieniędzy, życie to nie apteka – parę dni w lewo, czy w prawo, nie zmienia faktu, że cykl dalej działa. Przy cyklu 26 tysięcy lat, ta odchyłka może spokojnie wynosić lat kilkadziesiąt. To uwaga ze strony ściśle matematycznej. Poza tym nie zapominajmy, że Ziemia razem z Układem Słonecznym jest w strukturze dynamicznie ruchliwej – planety krążą wokół Słońca, obracają się wokół własnych osi obrotu, a jednocześnie całość wykonując ruchy sinusoidalne gna liniowo wokół środka Galaktyki z szybkością 220 km/sekundę. Na koniec dołóżmy pęd samej Galaktyki. Mamy dużo ruchu i spory worek zmiennych.

Azaliż kiedyś Ktoś Wielki to wszystko ogarnął i obliczył Cykle Zdarzeń.

Jednostki nieprzeciętne, oprócz daru wglądu w przyszłość, potrafią podać konkret liczbowy na którym opierają prognozowanie. Mam tu na myśli Nostradamusa i jego „miarę kościelną” – cykl 392 lata. Jasnowidz uważał, że historia zatacza koło właśnie w tym cyklu. Z upływem lat nauczyłem się słuchać i wiem, że każdy może wypsnąć z siebie coś ważnego. Jedno istotne zdanie, które poruszy i zapadnie w pamięć, albo tylko jedno celne słowo.                                          Szanuję astrologię, ale to nie moja dziedzina. Natomiast Piotr Gibaszewski (solarius) czuje się w niej, jak ryba w wodzie. Jak już pisałem, horoskopy indywidualne, portrety numerologiczne, Piotr sporządza po mistrzowsku. Celność 90%! Oglądam czasami jego horoskopy miesięczne na youtube. Bez urazy, ale nie można znać się na wszystkim. A przecież spotykaliśmy się kilka razy (ostatnio park Morskie Oko w Warszawie) i powiedziałem Piotrowi o cyklu 392 lata. 

Minęło osiem lat od pamiętnej daty grudnia 2012. Do ludzi, którzy się tym interesują, docierają informacje, że jednak decydenci nie lekceważyli ostrzeżenia z Tzolkina. Oto dowiadujemy się o ówczesnych przygotowaniach w środowisku mikrobiologów, pracujących dla tajnej organizacji rządu USA.  (Raport dr. Dana B.C. Burischa). Teza dla przygotowań brzmiała:

„W związku z wejściem Układu Słonecznego w płaszczyznę równikową Drogi Mlecznej, a jednocześnie w obszar zagęszczonych pyłów kosmicznych, co potwierdza data z Tzolkina, wystąpi cykliczne zdarzenie w Słońcu, któremu nadajemy nazwę Wielkie Przejście”.

Przypomnę, że dla Majów wraz z końcem roku 2012 zegar wybijał północ i zaczynał się Nowy Dzień Galaktyczny. Tak właśnie – dzień, bo chodzi tylko o jeden cykl precesji Ziemi, a więc zupełny drobiazg – 26 tysięcy lat. Dopiero odpowiednio duża ilość tych drobnych cykli wyznacza Rok Kosmiczny. Faktycznie w ostatnich latach nastąpiło więcej niż zwykle rozbłysków słonecznych klasy X, oraz wyrzutów masy koronowej. Jednocześnie w książce (2014) „Choroby z kosmosu” – napisanej przez mikrobiologa Freda Hoyle, czytamy: - „Wejście Ziemi w obszar zagęszczenia kosmicznych pyłów, komet i planetoid, oraz nadzwyczajna aktywność Słońca, sprowadza możliwość wystąpienia epidemii wskutek infekcji przez wirusy i bakterie z kosmosu”.

                      Rok Kosmiczny

Pełen cykl sinusoidy Układu Słonecznego przecina równik Galaktyki co około 62 miliony lat. Można więc przyjąć, że rok kosmiczny wynosi: 

  4 ćwiartki x 62 000 000 lat = 248 milionów lat.

A to ciekawe, bo przyjmuje się, że 62 – 65 milionów lat temu wyginęły dinozaury. Z badań uczonych z Berkeley wynika, że kolejne katastrofalne zdarzenia wydarzały się właśnie co około 62 miliony lat. A to oznacza, że występują cztery (co najmniej) krytyczne punkty, w których nasz Układ Słoneczny wchodzący w skład ramienia Oriona w Galaktyce, może przechodzić przez wymienioną wyżej krytyczną strefę. Czyli te rozważania astronomiczne wskazują, że aktualnie znajdujemy się w niebezpiecznej strefie, w której tę naszą podróż kosmiczną taksówką o nazwie Ziemia czekają przykre niespodzianki.

                        Mądrość Pokoleń

Rysunek naskalny w kanionie Hava Supai w Arizonie ukazuje stojącego na tylnych łapach Tyranosaurusa. Jak mówią Indianie, na rysunku przedstawiony jest jeden z „potworów z praczasów”.

       Indianie Hopi, spokrewnieni z plemieniem Zuni, uważają, że „ludzie istnieli także przed pojawieniem się obecnej ludzkości”.

       Księga Indian Hopi mówi o Czterech Światach.

 Pierwszy Świat nazywał się Tokpela i była to Nieskończona Przestrzeń – Space.

Z tej Nieskończonej Przestrzeni, Taiowa - Stwórca utworzył Skończoność.

Tam też umieścił pierwszych ludzi w miejscu, o którym mówi się „Wysokość” lub „Niebo”.

W końcu Pierwszy Świat - Niebo, zostało zniszczone ogniem.

Zniszczenie nastąpiło, „ponieważ ludzie stali się źli”.

 Drugi Świat został zniszczony przez lód.

 Trzeci Świat „Kasskara”- Kraina Słońca” zniszczyła woda.

 Nasz świat jest Czwartym Światem.

 Indianie Hopi twierdzą, że informacje uzyskali od Kaczinów – Przybyszy z gwiazd. Nauki Kaczinów (także matematyka, astronomia) były wykładane w majańskim centrum uniwersyteckim w Palenque.

 

Wniosek z powyższego: - mamy mieć ból głowy, bo koniec świata tuż-tuż? Ależ spokojnie drodzy Czytelnicy. Obliczenia są prawidłowe, atoli pamiętajmy o dopuszczalnej odchyłce: - w tym przypadku rozpatrujemy cykl 62 milionów lat. Odchyłka może spokojnie wynosić milion lat. Albo dwa miliony. Lepiej zachowajmy pogodę ducha, aby z dystansem obserwować miłościwie nam panującego covida.


PS. Godzina publikacji powyższego posta nie jest przypadkowa. Autor bloga z pierwszego imienia i nazwiska ma przez Gematrię - bardzo starą naukę - przypisaną liczbę 55. Natomiast oba imiona (drugie Stanisław) dają liczbę 11. Czy Ty Czytelniku sprawdzałeś siebie za pomocą Gematrii i Numerologii? 

Taka zabawa: - wyobraź sobie, że jesteś gotowy do startu w biegu przez życie. Czekasz na sygnał. Buty biegowe tkwią w blokach startowych. Jeden blok nazywa się Gematria, drugi Numerologia. Gdybyś mógł dostrzec napis na mecie - przeczytałbyś: - "Poznałeś siebie".


poniedziałek, 19 października 2020

Przepowiednia

Piotr Piotrowski i Piotr Gibaszewski

Czyli Przepowiednia. Albo o astrologii – nauce królów.

W obecnym trudnym czasie, astrologia w swym miałkim wydaniu, sprowadzona do horoskopów gazetowych i elektronicznych, znowu przeżywa renesans. A na horoskopach „wróżka prawdę ci powie” bazuje cała rzesza szarlatanów-jasnowidzów, lub tylko tych, którzy uważają, że potrafią i na nieszczęście w to uwierzyli.                                                                                                                              

Ten segment zostawmy na boku.                                                                                 Dziś piszę o astrologii z najwyższej półki: - o dwóch polskich uznanych astrologach o imieniu Piotr.                                                                                         

Piotra Gibaszewskiego znam osobiście od dobrych dziesięciu lat. Horoskopy indywidualne wychodzą spod jego ręki bezbłędnie – z tymi fantastycznie trafionymi horoskopami, oraz portretami numerologicznymi - co było, jest i będzie, zetknąłem się wielokrotnie, także osobiście. Zapamiętałem taki czarodziejski jesienny wieczór w hotelu pod Żywcem, kiedy Piotr brylował – na luziczku sporządzał horoskopy życiowe dla poszczególnych osób z wieloosobowej grupy przyszłych inwestorów giełdowych. Te horoskopy po roku okazywały się trafione w dziesiątkę! No może w dziewięć i pół, ale to także statystycznie wręcz niemożliwe! Dopiero po roku można było naprawdę docenić słowa Piotrka o tym co jest, a co będzie. To wiedza nieoceniona. Wielka, mistrzowska sprawa pomagająca ogarnąć się ludziom chwilowo potrzebującym psychicznego  wsparcia.

 Jednak nie można znać się na wszystkim. Piotr Gibaszewski jest także czynny na Youtube (Solarius) ze swym comiesięcznym horoskopem gospodarczo-politycznym.                                                                                                                       Bez urazy, ale 90% treści tych wystąpień to ble ble. Bo jak nazwać opowieści o ascendentach, koniunkcjach planet, tym co robi Merkury wobec Plutona i innych duperelach w rozumieniu przeciętnego Kowalskiego, który czeka na konkret – co się wydarzy?                                                                                                   A jakie są te konkrety ekonomiczno-polityczne to już każdy sam oceni.


Piotra Piotrowskiego nie miałem szczęścia poznać bezpośrednio, ale kto wie?                                                                                                                                                                  Filozof i autor wielu książek, m.in. Jung i astrologia. W 2009 roku przewidział  katastrofę smoleńską. Stawia horoskopy politykom. Jego artykuł na ten temat ukazał się w „Newsweeku”:

„ W horoskopie Lecha Kaczyńskiego widać nadchodzący kryzys. Konfiguracje planet uruchomią przeznaczenie, którego prezydent nie będzie w stanie uniknąć. Postępujący upadek prezydentury będzie szedł w parze z pogrążającym się w coraz większym chaosie Jarosławem Kaczyńskim. Świat bliźniaków runie jak domek z kart i nikt nie będzie w stanie powstrzymać destrukcji”.

Już po katastrofie Piotrowski wyjaśniał w wywiadzie dla Onetu: -

Stawianie horoskopów to dość złożony, wielowarstwowy proces, ponieważ należy wziąć pod uwagę dużą ilość zmiennych i umieć je właściwie zinterpretować, mając na względzie również określony kontekst.                                                                                                                                                                 Astrolog nie wróży, lecz przewiduje pewne tendencje-trendy wzrostu lub spadku. Mimo to może powiedzieć wiele konkretnych rzeczy.

W horoskopie sprzed wielu lat, sporządzonym przez Piotra Piotrowskiego dla pana Dudy czytamy: - „Można powiedzieć, że Andrzej Duda niczego sensownego nie stworzy”.

Minęły lata. Internauci nikomu nie przepuszczają – stąd aktualne epitety potwierdzające słowa astrologa: - budyń, maliniak, duce, marionetka, bufon, megaloman.  Do tego dodajmy, że podobno wydobył się z błogosławionego łona.

wtorek, 30 października 2012

Hitler 6



Nie ma siły na mnie! Faktycznie, inne litery stukam- inne wychodzą. Nie mam możliwości pisać ż i ł. I to mnie dopinguje i bawi! Niecodziennie tak jest. To energie przeszkadzają, ale jest na nie sposób. Anioły powiedziały, co robić.
Nie wychodzi na blogu, to wklejaj i do przodu!   

Rozpoczęła się wojna. Niemcy zaczęli oskarżać Brytyjczyków o wykorzystywanie okultyzmu do prowadzenia działań wojennych.  Brytyjczycy posługiwali się wahadełkiem do tropienia U – bootów. Niemcy zastosowali to samo, do tropienia konwojów.
Runy.


Najważniejsza okazała się astrologia. Goebbels opierał się na przepowiedniach Nostradamusa. Niemcy podrzucali Francuzom i Anglikom sfałszowane przepowiednie. Anglicy zastosowali tę samą metodę. Zaczął się epizod wojny za pomocą Nostradamusa.
Zbliża się 10 maja 1941 roku. Astrolodzy niemieccy opracowali horoskop ze specyficznym układem planet.  6 planet jest w domu byka, a po przeciwnej stronie księżyc w pełni. Ten układ symbolizował wielkie zmiany w sprawach międzynarodowych.( Piotrze Gibaszewski...jesteś tam?)

czwartek, 4 października 2012

POZNAJ SIEBIE - Numerologia (1 )



To "Poznaj siebie", jest bardzo ważne. To tak, jakby ktoś nam wręczył książkę, która ma w tytule nasze imię, nazwisko i datę urodzenia.....warto tę książkę otworzyć i posiąść Wiedzę o sobie.....
                              Powiem nawet więcej: Należy tę książkę otworzyć.
Nie trzeba wymyślać prochu, numerologia to stara nauka. Zalicza się do astrologii - nauki królów. Nauki dla wybranych. Zamieszczam teksty dostępne na stronie -solarius- - Piotra Gibaszewskiego. Uważam Piotra za jednego z najlepszych polskich astrologów.
                                
                                    Numerologia Weroniki Wer - DROGA  ŻYCIA
   
Teoria numerologii
NUMEROLOGIA to prognozowanie z liczb. Polega na przypisywaniu obiektom odpowiednich liczb, które determinują los danego obiektu. Według numerologii dusza wstępuje w ciało, żeby się doskonalić. Każdy przeżywa w swoim życiu jakieś lekcje, wesołe, smutne, mniej lub bardziej drastyczne, z których powinien wysnuć jakieś wnioski i czegoś się nauczyć. Co więcej każde wydarzenie nie dzieje się przypadkowo. Numerologia analizując Twoją datę urodzenia, imiona i nazwisko tworzy portret numerologiczny, który pomaga właśnie ustalić jakie wyzwania nas jeszcze czekają i jakie mamy już za sobą.

Podstawową zasadą numerologii jest sumowanie cyfr (np. daty urodzenia, nr telefonu, ...) aż do otrzymania liczby jednocyfrowej lub tzw. liczb mistrzowskich 11 albo 22. Jeśli ktoś urodził się 2 października 1956 roku, numerologia przypisuje mu liczbę 6 jako Drogę Życia, ponieważ:
2+1+0+1+9+5+6=24 | 2+4=6
Nazwy własne sprowadza się do postaci liczby w ten sposób, że każda litera alfabetu ma przypisaną pewną liczbę. Następnie liczby składające się na wyraz sumuje się w ten sam sposób jak opisano powyżej.
Kluczowe liczby portretu numerologicznego
Droga życia
Jest najważniejszą liczbą w karcie. Oznacza Drogę Życia, mówi o tym jacy jesteśmy na co dzień. Określa nasz charakter i usposobienie, a także zachowanie się w różnych sytuacjach. Liczba ta oznacza cykl czasowy. Da się zmierzyć jej przebieg, przy jednoczesnym obserwowaniu rozwoju osobowości. Droga życia każdego z nas nie jest wartością stałą, lecz jest ściśle związana z przemijającym czasem. Może dzielić się na cykle dzienne, miesięczne i roczne. Każdy z nas powinien wykorzystać moc każdego z cykli na potrzeby rozwoju wewnętrznego i ciągłego doskonalenia się.
Droga życia jest sumą wszystkich cyfr daty urodzenia. 

  Aby odczytać swoją liczbę:  google; -Numerologia droga życia.

wtorek, 20 grudnia 2011

Astronomia finansowa i Rezonans Schumana -1


PIENIĄDZE SĄ NA ZIEMI – chociaż w zarabianiu ich na giełdzie, bardzo pomaga położenie planet. Położenie planet względem siebie i Ziemi. Post ten piszę po przeczytaniu artykułu Wojciecha Suchomskiego – prekursora astrologii finansowej w Polsce. To artykuł z 16 grudnia 2011 roku. „Można nieźle zarobić, patrząc w niebo, tylko wcześniej trzeba solidnie nauczyć się matematyki”. To prawda, jeśli chodzi o astrologię finansową. Tu już nie stosuje się umiejętności matematycznych, tylko gotowe programy komputerowe. Tak samo dobrym astrologiem finansowym jest Piotr Gibaszewski. Astrologia to nauka królów, to wyższa szkoła jazdy. Fakt, dobry astrolog uczy się jej przez 20 lat. Ten post początkowo może się wydawać jak z tekstu Stanisławskiego: - O wyższości świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkiej Nocy. Astronomia jest podstawą, to z niej rozwinęła się astrologia. Teraz obie dziedziny wiedzy są tak samo ważne. W astronomii finansowej jest tylko zimna, bezwzględna matematyka. To okresy obiegu planet dookoła słońca, oraz precesja Ziemi. Natomiast w astrologii jest element nieprzewidywalny, to wybieranie większego prawdopodobieństwa. Ale za to astrologia może powiedzieć bardzo dużo o człowieku. Zarówno jedna, jak i druga - obie były zwalczane przez kościół chrześcijański. Zamordowano Hepatię, a potem w mrokach średniowiecza zapłonęły stosy.....Wiedza ogólnie, to bowiem zagrożenie dla skostniałych doktryn i dla czarnych, chcących trzymać innych w ciemnocie. Było wielu sławnych astrologów, że wymienię tylko Nostradamusa, twórcę Hipotezy Janusowej - Janus to rzymskie bóstwo o dwóch twarzach, spoglądające równocześnie w przeszłość i przyszłość. Nostradamus rozpatrywał długie i mało regularne cykle planetarne, szukając powtarzalności. Stwierdził bowiem, że powtarzalność jest nieodłączną cechą dziejów. Z dziejów najnowszych do historii przeszła piękna Elizabeth Teissier – nadworny astrolog generała de Gaulla. ----------------------------------------------------- TEORIA CYKLI PLANETARNYCH W historii jest sens. Za wielkie przemiany cywilizacyjne odpowiada teoria cykli planetarnych. Czyli w historii jest sens kosmiczny, powiązany z porządkiem wszechświata. Najważniejsze przemiany cywilizacyjne zachodzą w ramach cyklu stanowiącego najmniejszą wspólną wielokrotnosć 45 cykli astronomicznych: co każde 496 lat. Jest to w przybliżeniu okres trwania dwóch cykli PLUTONA - 248 lat i trzech cykli 165 lat NEPTUNA. ERA ASTRONOMICZNA to 2160 lat. W rozdrożu czasu, gdy rozpoczęła się era RYB, pojawił się Syn Człowieczy,który przyszedł, by zmienić świat i zbawić swych braci. Otworzył się ponadto cykl wielkiego ROKU PRECESJI. Wiosenne zrównanie dnia i nocy znajdowało się wówczas na ekliptyce w zerowym stopniu BARANA - początku WIELKIEGO ROKU PLATOŃSKIEGO TRWAJĄCEGO 25920 lat. Nadaje to z pewnością niepospolity wymiar kosmiczny i historyczny narodzinom Chrystusa. Jest to przedmowa do książki Elisabeth Teissier.

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Szukanie "Dziury w całym" - Horoskopy

Dziś dwie ósemki. Ósmy - ósmy. Oktawa. Napiszę niedługo, jak ta liczba jest ważna. Teraz o horoskopie Piotra Gibaszewskiego. Bo o "gazetowych" horoskopach nie warto pisać. W moim przypadku ta strona "solariusa" trafia w 90%. I to sprawdzam od kilku lat, od momentu, gdy poznałem Gibona osobiście. Na dziś mam, jak w tytule. To zaraz pojadę dalej z "dziurami". Jest też tam " z igły - widły". A więc: Pitchfork - Widły na Euro/Usd będzie na topie.