Astronomia Finansowa wykorzystywana do skutecznej gry na FOREX, kontraktach terminowych i ETF. Daty zwrotne wielokrotnie udowodniły swoją moc. Można dzięki nim osiągnąć wolność finansową.
czwartek, 3 lipca 2025
Wszystko jest Liczbą - Kabała na GPW
środa, 9 listopada 2022
Giełda jako barometr gospodarki
Spojrzenie w skali makro na polską giełdę – wykres Wig 20 miesięczny.
Na obrazku po pierwsze primo opisałem czas, przez który wykres indeksu wędrował od minimum w dniu 23 czerwca 1992 roku do szczytu w dniu 29 października 2007 - upłynęło 5606 dni, co stanowi 15 lat. Z haczykiem 15 lat.
Po drugie primo: - pobawiłem się oznaczeniem fal według Elliotta i uznałem, że wystarczy, ponieważ ma być prosto i przejrzyście.
Bo azaliż co jest ważne na przykład przed postawieniem diagnozy dla pacjenta? Metodologia - idea wyboru najprostszych, a skutecznych narzędzi potrzebnych do leczenia i wyleczenia. Może jednak nie jest to dobry przykład, ponieważ dziś rzecz jest o pieniądzach, które pacjent płaci za leczenie, a owe są tym większe, im dłuższej leczenie trwa, bowiem wyleczenie osobnika, wysusza nagle strumień pieniędzy płynący z wydaje się miłym dla lekarza szumem.
Najważniejsza jest diagnoza - żeby nie leczyć płuc, gdy to serce chore. I tu znowu muszę wspomnieć o Temudżynie - niech będzie, że medycynie alternatywnej, ale dalej nie mogę pojąć, jak bez badań, bez tomografów komputerowych, a jedynie z pulsu w obu nadgarstkach, po minucie dosłownie słyszysz co ci dolega, chociaż nie odezwałeś się ani słowem, z jakim zdrowotnym problemem przychodzisz. (Był wpis o Temudżynie). I zaraz przypomina mi się moja babcia - Szeptucha, jak opowiadała mi o ziołach, religii naszych dziadów - słowiańskich wierzeniach. To jedno, bo mówić można co się chce, a drugie, ważniejsze: - jako dziecko widziałem jak babcia "cudownie odczynia uroki". Wielokrotnie to widziałem. Pacjentkę ledwo żywą przynoszono do pokoju, babcia czyniła kilkunastosekundową magię i pacjentka wychodziła o własnych siłach. Ale to nie temat na dziś.
Piszę o metodologii, ponieważ znany polski astrolog Piotr Gibaszewski przyznał ostatnio, że jego horoskopy dotyczące osobnika pod tytułem Kaczyński, któremu przepowiadał rozmaite nieszczęścia, nie sprawdzają się dlatego, że przyjął błędną metodologię. Rzecz sprowadza się bowiem do ustalenia prawdziwej daty narodzin z dokładnością do kilkunastu minut, a tego, jak i wielu innych zagadek z życiorysu wspomnianego pacjenta ustalić nie sposób.
Jeśli chodzi o polską giełdę, to wyjaśniałem Piotrowi, wykazując rzecz na wykresach, że od daty "umownych narodzin" giełdy (bo co brać pod uwagę: pomysł reaktywacji po pięćdziesięciu latach przerwy, czy datę otwarcia po powojennej przerwie, czy datę ustawy powołującej GPW, czy te same daty, ale z czasów pierwszego otwarcia sprzed prawie dwustu lat? Ot problem) - więc zamiast zbyt wielu niewiadomych, lepiej zająć się żywym rynkiem, który sam pokaże co potrafi i zasygnalizuje, czego można się dalej po nim spodziewać. Po półgodzinnej prezentacji we Wrocławiu, dla uczniów Piotra - przyszłych astrologów, usłyszałem: - "kużwa, tyle lat w tym siedzę, a na to nie wpadłem!" Przyznał, że jest zaskoczony prostotą sprawy opierającej się wyłącznie na astronomii i matematyce, zamiast na jego specjalizacji - astrologii, a ja przyznam, że poczułem się dowartościowany.
Wszystko co dobre, jest proste i wracamy do wykresu.
Wig 20 od 29 października 2007 do ostatniego szczytu 12 października 2021 to odległość 5096 dni, czyli niemal lat czternaście! Maximum na Wig 20 było w 2007 na wysokości 3943 pkt, natomiast dziś, pomimo ostatnich wzrostów gdzie jesteśmy? A przecież jeszcze dochodzi inflacja! Co jeszcze w tym wykresie widać? Niby jak się ma gospodarka, bo giełda jest barometrem gospodarki, więc od czternastu lat powiedzmy łagodnie: - wykres idzie w bok. I za chwilę tyle samo będzie w bok - ile było do góry.
Co w wykresie istotne? Okresy minimum-maksimum, szczyt-szczyt, dołek-dołek, szczyt-dołek itd.
Jaki rajd od 2007 roku wykonał na przykład Tatuś DowJones, albo Mamusia S&P? I już jako dla wzrokowców (70 % społeczeństwa to wzrokowcy, a już inwestorzy giełdowi to na pewno 100 %) jest wszystko jasne, bo jak wiemy, chociażby z fizyki kwantowej – przypadków nie ma. Czerwona strzałka pokazuje październik 2007 , gdy był max - szczyt na Wig 20.
Omawiamy sprawę dalej: - ostatni lokalny szczyt na Wig 20 był 12 października 2021. Od dołka paniki covidowej mamy 575 dni, co widać na obrazku poniżej. Ta liczba także nie jest przypadkowa, ponieważ każdy astronom wymieni natychmiast liczbę 584 dni – okres synodyczny Wenus. Kanał na wykresie wyrysowany roboczo.
Co 584 dni Wenus znajduje się w tym samym punkcie
ponad horyzontem.
I co z tego? Pstro! Harmoniczność głupku! Kto tak
powiedział? Były prezydent USA Clinton.
Teraz możemy wrócić do wykresu pierwszego i pomnożyć 5606 przez 0,62, aby sprawdzić działanie złotego podziału w skali makro. Nie zorientowanemu w złotym podziale Czytelnikowi wyjaśniam, że odległość od Twojego pępka do podłogi wynosi 0,62 % całej wysokości Twojej osoby i jak widać na załączonym obrazku, ta proporcja działa także w pieniądzach, tudzież .... uwaga! W życiu każdego człowieka! Ja akurat policzyłem liczbę miesięcy od urodzenia do daty pierwszego małżeństwa i pomnożyłem ją przez 0,382, potem 0,5, potem 0,62, dalej jeden do jednego itd. I u mnie bingo! Pokazały się same kamienie milowe! Ale być może to tylko przypadek?
Ocieramy się o Liczby Planetarne, które są jedną z moich pasji, ale zbyt długie ciągnięcie tematu może Czytelników przynudzić. To dwa pytania:
- Kto sprawił, że w ciele człowieka i otaczającej nas rzeczywistości jest tyle harmonicznych proporcji? To proste: - winien Naczelny Programista.
- Jak sprawy potoczą się dalej?
Podałem przed wakacjami ostatnią, ósmą gwiazdkę – datę
zwrotu dla Wig 20 na 24 października – stąd nastąpiło wybicie, zatrzymanie pokazała już data z gwiazdki siódmej. Daty zwrotu, które podałem przed wakacjami, okazały się trafione. Dostaję pytania Czytelników – inwestorów,
dotyczące dat zwrotu na Daxa.
Nie lubię niedomówień - owszem, daty zwrotu dla Daxa mam policzone, ale sorry, całość rok temu sprzedałem, zawierając umowę z pewnym podmiotem, że nie będę tych dat ani podawał na blogu, ani oferował indywidualnie. Popatrzmy za to na niezwykle czytelne fale w Mamusi S&P.
- O harmoniczności wynoszącej jeden do jednego: - nie muszę dodawać, że zarówno 0,62 %, 1 – 1, jak i 1,62 % działa. Mniej lub bardziej, ale działa, jak widzimy na przykładzie obecnego układu 0,62 % w Polsce. Proporcja 5606 do 5606 przed nami. Razem trzydzieści lat, a ta liczba z kolei dziwnie przypomina rok Saturna.
- O szkoleniu giełdowym: - tak, przewiduję takowe w swoim warszawskim mieszkaniu i zapraszam na nauki jeszcze w tym roku listopad do 15 grudnia, oraz w przyszłym roku - styczeń do końca kwietnia (od maja mam wakacje).
- Owszem, lubię podróże i mogę pojechać gdzieś w
Polskę na poprowadzenie szkolenia wieloosobowego, tylko że stałem się wygodny i
nie chce mi się już sprawy organizować. Gdyby ktoś był chętny do zorganizowania
takiego szkolenia, proszę pisać, ustalimy wszelkie detale.
Kontakt z autorem przez adres poczty na blogu.
poniedziałek, 7 marca 2022
Starożytna astronomia a daty zwrotu
Oglądam na youtube film. Pt „starożytna astronomia”.
Rzecz dzieje się we Francji. Odwiedzamy jaskinie z czasów człowieka Cro Magnion (40 tys. lat pne). Kobieta, archeolog z otwartą głową, czyli pasjonatka, zajmująco opowiada o artefaktach pozostawionych przez starożytnych. Najpierw słyszymy o przesileniach Słońca. Stopniowo robi się coraz ciekawiej, pani wpada do głowy pewna, na pozór nieprawdopodobna koncepcja, mająca świadczyć o wielkiej wiedzy starożytnych. Ortodoksyjni naukowcy pukają się w czoło, a pani-pasjonatka drąży temat i nagle Eureka! Nie da się tego opisać w dwóch zdaniach, trzeba zobaczyć film. W każdym razie w kulminacyjnej scenie bohaterka filmu stoi w tej najsławniejszej francuskiej jaskini. Widzimy rysunki naskalne przedstawiające między innymi konia. Koń przedstawiony jest w dynamicznym ruchu, niewątpliwie jest to dzieło prawdziwego artysty.
Teraz na rysunkach naskalnych sprzed dziesiątek tysięcy lat, na konkretnych wizerunkach zwierząt, pani archeolog z pomocą animacji komputerowej zapala gwiazdy brzegowe gwiazdozbiorów!
I zaprawdę powiadam Wam: - pomyślałem nieskromnie, że moja pasja Liczb Planetarnych jest też jakby zapalaniem gwiazdek. Gwiazdek pokazujących daty z przyszłości. Gwiazdki co prawda nie wiszą na nocnym niebie, lecz jednocześnie jakby wisiały, bo mamy je w kalendarzu, który przecież oparty jest na astronomii, czyli niebie. Na obecny rok mam zapalonych osiem gwiazdek (cóż za dziwna zbieżność z pewnym polskim antyrządowym zawołaniem) oznaczających potencjalne zwroty indeksu Wig 20.
Pierwsza okazała się półką w spadku, dziś zapalę skromnie drugą z nich – to
koniec marca 2022.
Kiedy w październiku
2019 roku szykowałem wpis o wypełnianiu się
cyklu 52 lat (zobacz wpis 11 10 2019 – "Rok 2020") zastanawiałem się, jakie
to poważne wydarzenia podepną się pod impuls spadkowy. Kręciłem planetami na Symulatorze Ruchu Planet Układu Słonecznego i widziałem, jak
wielkie zaburzenie grawitacyjne się zbliża – planety szykowały się do grupowego
ustawienia po jednej stronie Słońca. Nadchodził jakiś całkiem niezły wstrząs. Nie jestem jasnowidzem, owszem, zapisuję sny, bo to jest sprawa szacunku do Sił Wyższych, które coś podpowiadają, ale tu interpretacja, wyjaśnienie snu jest najistotniejsze, a to już są zupełnie rozstajne drogi. Kiedy dopiero po jakimś czasie czytam znowu te sny, aż mnie mrowi i opada mi szczęka, gdy już po czasie zrozumiem przesłanie.
W każdym razie najważniejsze, bo
dyktujące kierunek amerykańskie indeksy pompowane szaleńczym drukiem pieniądza
wspinały się wtedy nieustannie i wydawało się, że sięgną nieba. A inwestorzy karmieni
propagandą finansową uwierzyli w Nową
Teorię Monetarną, chociaż według prawa Taylora
krótkoterminowe stopy procentowe w USA powinny wynosić plus 6% na koniec
sierpnia 2021. Ile jednak było i dziś jest, to każdy widzi, co obrazuje w
jakiej pułapce znalazł się FED. Jest to największa rozbieżność od 52 lat (
(Ponownie witamy 52. letni cykl Kalendarza
Majów). Ponieważ powtarzanie sprzyja zapamiętaniu: -
Inflacja
Nie oszukujmy się – ktoś musi
finansować wojnę, która toczy się na wielu polach. A komu zawsze na plecy, albo
na garba zawsze zarzuca się Drugi Wór?
Przecież nie na miłościwie nam panujących.
Ukraina walczy, ale sorry, ona jest tylko jednym z elementów szachowej układanki:
- Chiny, Ameryka, Tajwan, Iran, Syria,
Izrael, tu dopiero Ukraina i Rosja itd. Oto zaczęła się decydująca rozgrywka o panowanie nad światem. A
więc wyrzeczenia dopiero nadchodzą i dotkną także Polski
i całego Wolnego Świata. A dokładnie to mnie i Ciebie Czytelniku. (Może się mylę, ale to akurat byłaby miła niespodzianka). Inflacja jest wręcz niezbędna i to Wszystkim rządom do
zdewaluowania zadłużenia (czytaj oskubania ludzi). Wbrew zapowiedziom żaden
rząd nie będzie jakoś specjalnie z nią walczył.
PS. Nie wierzmy politykom.
CDN.
wtorek, 1 marca 2022
Dziś wszyscy jesteśmy Ukraińcami
Szukam analogii, symbolicznych analogii. Podam teraz dwie, jutro napiszę o trzeciej.
- Pizzaro po wyładowaniu swoich
ludzi na Konkwistę, rozkazał spalić
okręty, żeby żołnierze nie mieli odwrotu.
- Putin schował się w bunkrze
na Uralu i wezwał do siebie
oligarchów. Kiedy ci przylecieli, zaaresztował ich samoloty.
Horoskop wojny z Ukrainą
Słuchałem dziś pogadanki (z 26 lutego) drugiego sławnego polskiego astrologa – Piotra Piotrowskiego. Pan omawiał horoskop wojny z Ukrainą. Dla Czytelników bloga zamieszczam rysunek, który bardzo podobnie wygląda na astronomicznym Symulatorze Planet – wszystkie planety ułożone są po jednej stronie Słońca. Więc grawitacyjna nierównowaga.
Pan Piotrowski podał ważną zasadę astrologiczną
z XIII wieku, która nazywa się Spalone
Godziny. Rzecz dotyczy wybierania odpowiedniego czasu, w tym godziny, na
atak militarny. Otóż wszyscy władcy od wieków korzystają z wiedzy astrologów,
tak samo jest z Putinem. Wygląda jednak na
to, że Putin tak bardzo przebierał
nogami aby zacząć agresję, że nie posłuchał rosyjskich, a być może także
zagranicznych sław astrologicznych. Być może jako psychopata już nikomu nie ufa
poza sobą. Dostał wszak zielone światło od chińskiej
satrapii na atak po olimpiadzie, a podpowiedzi znawców gwiazd uznał albo za
podstęp, albo po prostu nie wierzy w nie. W każdym razie popełnił (dzięki Bogu) błąd i wydał rozkaz do inwazji w Spalonej Godzinie, a to oznacza że nie
osiągnie wyznaczonych celów. Walka nie będzie prosta, ale ostatecznie Putin nie poradzi sobie z Ukrainą. Będzie atak – spokój na
przemian. Ciekawe, że bez wsparcia astrologii tak samo walki, które miały
dopiero nastąpić opisywał pan Jackowski.
Слава Україні!
sobota, 26 lutego 2022
Żółte ludziki
Kiedyś, bardzo dawno temu, prawda była oczywista. Każdy był tym, kim naprawdę był. Wybitny łucznik był wybitnym łucznikiem, a marny łucznik nie pchał się do pierwszego szeregu. Potem wszystko się zmieniło. Marny strzelec dostrzegł możliwość szachrajstwa – mógł kupić złoty łuk i przechadzać się z nim między ludźmi. Zauważył, że to wystarczy dla zrobienia wrażenia, że jest doskonały. Nikt nie odważył się sprawdzić jego umiejętności. Z poziomu czynów ludzie przeszli na poziom deklaracji.
Ludzie
zaczęli nosić maski, wiele masek. Najpierw oddzielili się od świata natury,
od Źródła, potem odkryli, że lęk duszy można ukoić za pomocą
przedmiotów i używek. Jednak to działanie było niedostateczne, więc
sięgnięto po fałsz. Prawda przestała być wartością i stała się trudna do
zweryfikowana. Ludzie coraz głębiej wpadali w kanał: - zaczęli budować następne
mury, tym razem przeciwko sobie.
Zaglądanie w przyszłość - prognozowanie, czyli poszukiwanie prawdy, która dopiero nastąpi.
Piotr Gibaszewski
jest jednym z najlepszych polskich astrologów. Jego prognozy dotyczące kilku
podstawowych aspektów otaczającej nas rzeczywistości, bywają zaskakująco celne. Przykład mamy w poprzednim dzisiejszym poście. Przypominam, że astrologia jest wiedzą z wyższej półki, nazywaną Nauką Królów.
Krzysztof Jackowski
dla odmiany jest osobą o zdolnościach paranormalnych. Przypomnę jego słowa
jeszcze sprzed zarazy: - „Krótko przed groźnym konfliktem – wojną, ludzie będą
się bali oddychać, będą ograniczenia wolności, zakazy”. Potem, już w czasie pandemii dodał: - „W Polsce będzie
wydzielona strefa przygraniczna z zakazem wstępu”. No i te jego niekwestionowane
osiągnięcia w poszukiwaniu denatów. Gość nieprzeciętny, porównywalny z ojcem Klimuszko. Piszę o panu Jackowskim w związku ze słowami, których
użył ostatnio: - „Zagrożenie. Ludzie będą się bać bo pojawi się żółty pył”.
Internet
momentalnie zasugerował: Czarnobyl,
promieniowanie, skażenie. Być może. Nie wiadomo.
I tu przypomniało mi się proroctwo Nostradamusa, w którym w naszych czasach pojawia się żółty pył, ale nie w Polsce tylko we Włoszech. No i mamy wątpliwości co do prawidłowego tłumaczenia archaicznego języka, którym posługiwał się Nostradamus. A może to nie żółty pył, tylko żółte ludziki? Bo zielone ludziki już znamy.
czwartek, 18 lutego 2021
Terziano Tiziani
Terziano Tiziani, był nie tylko jednym z najciekawiej piszących reporterów-dziennikarzy włoskich, ale w swoim czasie nie miał właściwie równych na świecie. Napisał kilka porywających książek. Z ich lektury wybija się na czoło kilka prawd ponadczasowych.
Tiziani zaintrygowany regułą, iż układ planet w chwili narodzin człowieka determinuje jego Przeznaczenie, przybywa do nieprzeciętnego człowieka, któremu kilka dni wcześniej podrzucił datę i godzinę swych narodzin.
Rajamanikam zaczyna mówić: - Pana matka ma silny znak życia i będzie długo żyła. Natomiast w przypadku pańskiego ojca ten znak jest bardzo słaby, przypuszczam, że już nie żyje (Istotnie!). Pana małżeństwo trwa długo, ale niech pan o nie dba. Jego długotrwałość gwarantował silny znak pańskiej żony. Gdyby zależało to od pana, związek rozpadłby się już parę razy. Pański problem polega na tym, ze nie potrafi pan dochować wierności seksualnej jednej osobie. Seks jest dla pana bardzo ważny i steruje pańskimi postępkami.
Erotycznie
jest pan słoniem. Seks będzie pana pasjonował aż do końca życia, co nieustannie
będzie pana wpędzać w tarapaty. Jeśli chodzi o temperament, jest pan osobą,
która mogłaby mieć jednocześnie kilka żon. Czy wstąpi pan w inny związek
małżeński, czy nie, zależy od horoskopu pańskiej żony. Jeśli natomiast uda się
panu wytrwać w małżeństwie do 62. roku życia z obecną żoną, potem wszystko
ułoży się znakomicie. Przejdzie pan dwie operacje, pierwszą pomiędzy 59. , a 61. rokiem życia, drugą w 65. roku życia.
(z czasem okazał się to strzał w środek celu!) Całe życie pan podróżował i
będzie pan to robił aż do śmierci.
Rajamanikam mówił tak, jakby czytał z
książki, mającej bardzo podobne strony do tych, z których czytali inni
wróżbici. Tak to wygląda i z tego powodu astrologia, szczególnie ta uprawiana
przez mistrza, jest tak atrakcyjna. Prezentowana jest z taką pewnością, której
brak przy innych metodach. W astrologii są teksty, reguły, miary. Kiedy znana jest data i godzina narodzin,
trzeba już tylko wiedzieć, jak stosować
metodę, żeby ustalić: - idź w stronę 747.
Przepowiednia z każdym kolejnym słowem nabiera
wiarygodności.
Rajamanikam wyjął z teczki kartkę, z
ręcznie zapisanymi cyframi. Był to mój dokładny horoskop na najbliższe lata.
Ani słowa o koniunkcjach, opozycjach, ascendentach. Zero pustosłowia – same
konkrety.
- Pomiędzy 18 kwietnia 1994 a 14 marca następnego
roku musi pan opuścić dom i zamieszkać w innym kraju. (Znowu ta sama rada bym
opuścił Bangkok). Pomiędzy
14 marca 1995 a 8 sierpnia 1997 poniesie pan pewne wydatki, ale nie zrujnują
one pana. Jednak proszę uważać ….. Od 24
sierpnia 1997 do roku 2000 w pańskim życiu nastąpią liczne zmiany. To okres, w
którym Saturn rozpocznie wpływ na
pana, a więc okres wielkiej siły u pana. Jeśli chce pan zająć się polityką, to
jest właśnie najlepszy moment aby zgłosić swoją kandydaturę w wyborach. A
dokładnie powinien pan to zrobić 8 sierpnia 1997. Po tym dniu pańskie szanse będą rosły każdego dnia.
( A ja akurat przemyśliwałem, żeby wystartować w wyborach na przewodniczącego Klubu Korespondentów Zagranicznych w
Hongkongu, gdzie zamierzałem spędzić lato, aby być świadkiem upadku
ostatniej kolonii na świecie). Na
koniec Rajamanikam powiedział: - Czeka pana bardzo szczęśliwa starość.
I tym sposobem poznałem mistrza. Taki nie potrzebuje przynudzać o koniunkcjach i ascendentach, on się skupia na meritum.
Kiedy wróciłem do domu, dalej słyszałem w głowie słowa Rajamanikama. A w domu tak się stało, że jakoś tak uniosłem się duchowo, jakby podleciałem. Coś mnie poderwało.
Czy to była medytacja? Owszem
siedziałem, ale pamiętałem także co mówił Osho:
- „Widziałem mnóstwo kur wysiadujących
godzinami jajka, ale ani jednej, która osiągnęłaby oświecenie”.
Problem bowiem nie polega na tym, że się siedzi, lecz na tym by z wewnętrznej potrzeby, właściwie nieświadomie, przydarzyło się wejść w wymiar w którym czujesz, że rzeczy nie są takie, jakimi się wydają. Stan w którym czujesz, że wskoczyłeś na jakiś inny, wyższy poziom. I to cię pociesza, podnosi. To jest niebylejakie uczucie, ono jest bardzo, bardzo frapujące, pociągające. Odtąd do tego uczucia możesz się odwoływać i do niego wracać. Trzeba tylko wszystko co zewnętrzne pozostawić za sobą. Wszystko! Odgłosy ptaków, pasje i zawody, wszystkie myśli. Zostaje pusta komórka, którą jesteś ty. Pozostawiasz za sobą część ludzką, pozostaje tylko część kosmiczna.
I rzeczy zmieniają się, kiedy patrzysz na nie w ten sposób. Rzeczywistość okazuje się zupełnie inna, niż ci się wydawało wcześniej.
poniedziałek, 23 listopada 2020
Wielki Mistrz - stopień wtajemniczenia 33
Masoni - Templariusze.
Zasada jest taka: - mam prawo do swego zdania, jeśli posiadłem chociaż szczątkową wiedzę na dany temat. Jeśli chodzi o masonerię, była to zawsze dziedzina dyżurna służąca pospolitym oszołomom (Dziś m.in. poseł Braun - Konfederacja) do prania ludzkich mózgów.
------------------------------------------------------------------------------
10 02 2009 Warszawa.
Miałem wtedy nocny dyżur (od 22.00 do 6.00) na społecznym parkingu osiedlowym, był duży ruch, nie bardzo można było pospać. (70 samochodów).
Na taki dyżur zawsze brałem ze sobą to, co aktualnie
czytałem. A tym razem zapomniałem. Była północ, do mego ówczesnego mieszkania na warszawskich Bielanach miałem dwa kroki, ale dałem sobie spokój.
Nie ma przypadków - przyjechał sąsiad, którego bardzo
lubiłem, a nie widzieliśmy się z rok, był u dzieci w Niemczech. Miał ochotę pogadać chwilę, rozmowa jak zwykle wypadła zaskakująco
ciekawie.
Oto pada słowo „Templariusze”
– strzygę uszami, a on sypie
faktami. Widząc moje zainteresowanie, otwiera bagażnik i pożycza mi książkę, którą
zobowiązuję się przeczytać do rana. Czytam,
robię notatki.
Ten sąsiad to ciekawy człowiek, opiszę jeden wątek: - Poznaliśmy
się 21 lipca 1998 roku. (Z powodu wydarzenia osobistego tę akurat datę
zapamiętałem na zawsze).
Więc facet mówi, że jego dziadek był wysokim oficerem
niemieckim i dziś jest rocznica śmierci dziadka - zginął w związku z zamachem na Hitlera.
Sprawdzam w parkingowym zeszycie nazwisko sąsiada – Treskow, rano zaglądam do google....
Feldmarszałek Treskow, najwyższy rangą oficer niemiecki, biorący udział w spisku, dowódca armii na Froncie Wschodnim, po nieudanym zamachu hr. Clausa von Stauffenberga w Wilczym Szańcu, w dniu 21 lipca 1944 rozerwał się granatem przeciwczołgowym pod Białymstokiem.
A teraz co wynotowałem w 2009 roku z arcyciekawej książki: „Masoni, stowarzyszenia tajne w starożytności, wydawnictwo ARS REGIA, pozycja dotowana przez Komitet Badań Naukowych, wrzesień 1992.
Ars Regia, czyli - sztuka królewska - to nazwa własna wolnomularstwa. W nazwie tej pobrzmiewają echa dawnych związków masonerii z alchemią, matematyką, szczególnie geometrią, architekturą. To mozaika, w której mieszczą się stowarzyszenia pitagorejskie i koła orfickie starożytności, tajne stowarzyszenia Afryki, zwłaszcza Egiptu i kręgi kabalistów średniowiecznych.
Ludzkość najwyraźniej dążyła i dąży nadal, do uczynienia swego kulturalnego dorobku tajnym. Odwieczny dylemat : tworzyć dla wszystkich, czy dla wybranych? Dalej jest o tajnych naukach, tajnych bractwach, jest podana Lista Lóż Podległych Wielkiej Loży Londynu. Stawiamy tu znak równości do koła Rotarian w Hotelu Hollyday w Krakowie, do którego należy m.in Andrzej Wajda i Stanisław Dziwisz.
Symbole: - oko opatrzności, gwiazda syjonu, drzewo życia, cyrkiel, stylizowany układ słoneczny itd. Zasady ogólne: - Wolnym Mularzem polskim może zostać każdy, kto nosi w sobie poczucie godności ludzkiej, oparte na dążeniu do nieustannego doskonalenia się.
Wychodząc z zasad wolności, nie narzucamy Braciom żadnych wierzeń religijnych ani politycznych.
Do podstawowych zadań wolnomularza należy samodoskonalenie, a jedną z głównych dróg prowadzących do tego celu jest samokształcenie. Stąd wszystkie loże, mające swoje stałe siedziby, posiadały biblioteki, a bibliotekarz był jednym z urzędników loży. Według szacunków Niemieckiego Muzeum Wolnomularskiego w Bayreuth, około roku 1930, wszystkie zbiory wolnomularskie w Niemczech liczyły 200 tysięcy woluminów. Hitler od początku zwalczał wolnomularstwo (przecież symbolem gwiazda Dawida). Zaraz po opanowaniu władzy hitlerowcy przystąpili do likwidacji znienawidzonego ruchu. Loże były zamykane, a ich majątek konfiskowano.
Biblioteki lóż przejmowało Gestapo, a pochodzące z nich książki trafiły do Biblioteki Fachowej Reichsfuerera SS, Heinricha
Himmlera. Dla Himmlera książki te
były prawdziwym skarbem.
Książki zostały częściowo opracowane. Te dostały pieczęć
biblioteki Reichsfuerera – „Zbiory
Specjalne Himmlera”. Do roku 1944 całość znajdowała się w Berlinie. Nasilające się bombardowania
spowodowały jednak konieczność ewakucji zbiorów poza obszar bombardowań. 80
tysięcy woluminów wywieziono do Sławy Śląskiej,
małej miejscowości na pograniczu Ziemi
Lubuskiej i Dolnego Śląska. Nie
wiadomo, co się stało z resztą książek, możliwe, że spłonęły w Berlinie. Możliwe też, że zbiory zostały
rozdzielone ze względów bezpieczeństwa na kilka części, i dalej są ukryte.
Oddziały Sowietów wkroczyły do Sławy na przełomie stycznia i lutego 1945. Zaczęły się rzezie i gwałty. W przerwach pijaństwo, strzelanie do obrazów i luster. Książkami z pieczęcią Zbiory Specjalne Himmlera zaczęli palić w piecach pałacowych. W ten sposób udało się Rosjanom zniszczyć 30% zbiorów z Astrologii.
W ostatnich dniach kwietnia 1945 dotarli do Sławy bibliotekarze Biblioteki Uniwersyteckiej z Poznania. Uratowane i skatalogowane zbiory masońskie są wydzieloną kolekcją od 1 stycznia 1959. Najstarszą część zbiorów stanowią siedemnastowieczne druki różokrzyżowców.
Historia wolnomularstwa, to właściwie prehistoria,
opisująca m.in. katastrofę kosmiczną w układzie słonecznym, kiedy to planeta
Marduk o okresie obiegu 3600 lat uderzyła jednym ze swych księżyców w inną
planetę i spowodowała narodziny Ziemi. Dalej, liczne woluminy opisują historię średniowiecznego Zakonu
Templariuszy, do którego legendy masoneria ściśle nawiązuje. Zbiory
masońskie od 1969 r. są przechowywane w pałacu w Ciążeniu nad Wartą”. ------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mój komentarz z 2009 roku: - ojciec opowiadał, że przed wojną jako dziecko, był prowadzony w Aleje Ujazdowskie w Warszawie, do lekarza - Żyda, który leczył ojca na zapalenie permanentne ucha środkowego. Po kilku wizytach ojciec został skutecznie wyleczony. Ten lekarz był masonem, miał wysokie tzw. wtajemniczenie i tytuł Światło. Z książki dowiedziałem się, że tytuł ten przysługuje przy 32 stopniu wtajemniczenia, potem jest tylko jedna osoba – Wielki Mistrz – stopień 33. Ciekawa była również terapia stosowana do leczenia - olejek rycynowy i płonąca świeczka w uchu. Olejek rycynowy - cudowny środek Edgara Cayce – śpiącego proroka. Edgar Cayce należał również do Sprawiedliwych.
poniedziałek, 19 października 2020
Przepowiednia
Piotr Piotrowski i Piotr Gibaszewski
Czyli
Przepowiednia. Albo o astrologii –
nauce królów.
W obecnym trudnym czasie, astrologia w swym miałkim wydaniu, sprowadzona do horoskopów gazetowych i elektronicznych, znowu przeżywa renesans. A na horoskopach „wróżka prawdę ci powie” bazuje cała rzesza szarlatanów-jasnowidzów, lub tylko tych, którzy uważają, że potrafią i na nieszczęście w to uwierzyli.
Ten
segment zostawmy na boku. Dziś piszę o astrologii z najwyższej półki: - o dwóch polskich uznanych
astrologach o imieniu
Piotr.
Piotra Gibaszewskiego znam osobiście od dobrych dziesięciu lat. Horoskopy indywidualne wychodzą spod jego ręki bezbłędnie – z tymi fantastycznie trafionymi horoskopami, oraz portretami numerologicznymi - co było, jest i będzie, zetknąłem się wielokrotnie, także osobiście. Zapamiętałem taki czarodziejski jesienny wieczór w hotelu pod Żywcem, kiedy Piotr brylował – na luziczku sporządzał horoskopy życiowe dla poszczególnych osób z wieloosobowej grupy przyszłych inwestorów giełdowych. Te horoskopy po roku okazywały się trafione w dziesiątkę! No może w dziewięć i pół, ale to także statystycznie wręcz niemożliwe! Dopiero po roku można było naprawdę docenić słowa Piotrka o tym co jest, a co będzie. To wiedza nieoceniona. Wielka, mistrzowska sprawa pomagająca ogarnąć się ludziom chwilowo potrzebującym psychicznego wsparcia.
Jednak nie można znać się na wszystkim. Piotr Gibaszewski jest także czynny na Youtube (Solarius) ze swym comiesięcznym horoskopem gospodarczo-politycznym. Bez urazy, ale 90% treści tych wystąpień to ble ble. Bo jak nazwać opowieści o ascendentach, koniunkcjach planet, tym co robi Merkury wobec Plutona i innych duperelach w rozumieniu przeciętnego Kowalskiego, który czeka na konkret – co się wydarzy? A jakie są te konkrety ekonomiczno-polityczne to już każdy sam oceni.
Piotra Piotrowskiego nie miałem szczęścia
poznać bezpośrednio, ale kto wie? Filozof i autor wielu książek, m.in. Jung
i astrologia. W 2009 roku
przewidział katastrofę smoleńską. Stawia horoskopy politykom. Jego artykuł
na ten temat ukazał się w „Newsweeku”:
„ W horoskopie Lecha
Kaczyńskiego widać nadchodzący kryzys. Konfiguracje planet uruchomią
przeznaczenie, którego prezydent nie będzie w stanie uniknąć. Postępujący
upadek prezydentury będzie szedł w parze z pogrążającym się w coraz większym
chaosie Jarosławem Kaczyńskim. Świat bliźniaków runie jak domek z kart i nikt
nie będzie w stanie powstrzymać destrukcji”.
Już
po katastrofie Piotrowski wyjaśniał w
wywiadzie dla Onetu: -
Stawianie horoskopów to
dość złożony, wielowarstwowy proces, ponieważ należy wziąć pod uwagę dużą ilość
zmiennych i umieć je właściwie zinterpretować, mając na względzie również
określony kontekst. Astrolog nie wróży, lecz przewiduje pewne tendencje-trendy wzrostu lub
spadku. Mimo to może powiedzieć wiele konkretnych rzeczy.
W
horoskopie sprzed wielu lat, sporządzonym przez Piotra Piotrowskiego dla pana Dudy
czytamy: - „Można powiedzieć, że Andrzej Duda niczego
sensownego nie stworzy”.
Minęły lata. Internauci
nikomu nie przepuszczają – stąd aktualne epitety potwierdzające słowa
astrologa: - budyń, maliniak, duce, marionetka, bufon, megaloman. Do tego dodajmy,
że podobno wydobył się z błogosławionego łona.








