Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Astrologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Astrologia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 lipca 2025

Wszystko jest Liczbą - Kabała na GPW

Wpis z 2011 roku powtórzony dziś niechcący, czyli przypadkiem, a jednocześnie usunięty z roku 2011.

WSZYSTKO JEST LICZBĄ – Poznaj siebie Pitagoras z Samos wywarł wielki wpływ na rozwój nauk matematycznych. Postać to nader tajemnicza. Zdobywał matematyczną wiedzę w trakcie licznych podróży. Zapuścił się jakoby aż do Indii, ale większość wiadomości zdobył u Egipcjan i Babilończyków . Jesteśmy w V wieku przed naszą erą, w czasie, gdy powstały pisma Ezechiela, hebrajskiego proroka wygnanego do Babilonii, jednego z pierwszych wielkich mistyków MERKAWY. U kresu dwudziestoletnich podróży Pitagoras posiadł całą matematyczną wiedzę ówczesnego świata. Powrócił na swą rodzinną wyspę Samos, na morzu Egejskim, z zamiarem założenia szkoły i szerzenia swych matematycznych odkryć. Miał nadzieję znależć tam wielu adeptów o otwartych umysłach . Atmosfera na wyspie pod panowaniem tyrana Polikratesa zmieniła się jednak . Stała się konserwatywna i nietole- rancyjna . Polikrates zaprosił Pitagorasa na swój dwór, ale ten, pełen najgorszych przeczuć, zdążył opuścić miasto i zamieszkał w jaskini na pustkowiu . Odosobnienie ciążyło Pitagorasowi i w końcu zaproponował pewnemu chłopcu pieniądze by ten zechciał zostać jego uczniem. Ten chłopiec nie był spowinowacony z mistrzem , a przypadkiem nazywał się również Pitagoras. Pitagoras mistrz płacił Pitagorasowi uczniowi trzy obole ( spora suma ) za każdą lekcję i po kilku tygodniach zdał sobie spra-wę, że wstręt chłopca do nauki ustąpił miejsca entuzjazmowi. Chcąc ocenić miarę swego sukcesu udał, że nie ma już pieniędzy i trzeba skończyć z lekcjami . Wtedy chłopiec zaproponował, że odtąd on będzie płacił trzy obole za lekcję, byle tylko nie przerywać nauki . Terminator stał się czeladnikiem . Ostatecznie jednak mistrz i uczeń musieli uciekać z wyspy . Popłynęli do południowej Italii, która należała wtedy do Wielkiej Grecji, i osiadł w Krotonie. Tam miał szczęście znależć idealnego protektora w osobie Milona, największego bogacza w mieście, a przy tym jednego z najsilniejszych ludzi, jakich znała historia . Pitagoras już cieszył się w Grecji rozgłosem, lecz sława Milona była jeszcze większa . Ten człowiek herkulesowej siły dwunastokrotnie zdobywał laury Igrzysk Olimpijskich i Pytyjskich , bijąc wszelkie rekordy . Był nie tylko atletą, studiował filozofię i nauki matematyczne . Urządził dla Pitagorasa obszerny dom, aby mógł w nim założyć szkołę . W tej bezpiecznej atmosferze Pitagoras założył bractwo skupiające sześciuset uczniów . Każdy wstepujący do bractwa musiał uczynić darowiznę z całego swego majątku na rzecz wspólnoty . A gdy zdarzyło się, że ją opuszczał, otrzymywał dwakroć tyle, ile wniósł, a ponadto wznoszono pamiątkową stelę na jego cześć . Związek Pitagorejski był instytucją egalitarną, należało do niego wiele kobiet. Ulubioną uczennicą Pitagorasa była córka Milona, piękna Teano . Mimo znacznej różnicy wieku, Teano została w końcu żoną mistrza . W Związku Pitagorejskim zajmowano się badaniem liczb naturalnych i ich ułamków . Wśród nieskończoności liczb pitagorejczycy poszukiwali wyróżniających się w jakiś szczególny sposób, a niektóre nazywali liczbami doskonałymi . Według Pitagorasa doskonałość liczby zależy od jej dzielników . wyróżniał trzy kategorie liczb : - doskonałe - nadmierne - niedoskonałe Gdy suma dzielników liczby ( poza równym jej samej ) jest większa od niej , jest ona zwana nadmierną . Należy do nich np 12 , poniewaz suma jej dzielników ( 1 , 2 , 3 , 4 , i 6 ) wynosi 16 . Kiedy suma dzielników liczby jest od niej mniejsza, jest to liczba niedoskonała . Np 10, której suma dzielników ( 1 , 2 , 5 ) , wynosi tylko 8 . Szczególną grupę stanowią liczby równe sumie ich dzielników, jak 6 - liczba doskonała, ponieważ 1 + 2 + 3 = 6 . Są to liczby bardzo rzadkie, w przedziale od zera do tysiąca występują tylko trzy : 6 , 28 , 496 . Czwartą jest 8128 . Piąta to 330 550 336 , a szósta wynosi 8 589 869 056 . ---------------------Według odrzuconych przez naukowców zapisów Sumerów, Święta Geometria, Kabała, 

Astrologia, Numerologia, Gematria – to dziedziny wiedzy wykładane ludziom przez Nefilim, naszych stwórców. Oni stworzyli, wyprodukowali „rzecz” - człowieka, i zaopatrzyli go w Instrukcję Obsługi Samego Siebie. To jest właśnie ta prawda, która cię wyzwoli. To jest właśnie wątek, który przewija się ciągle w moim pisaniu, - Poznaj Siebie. Astrologia przykładowo nazywana była kiedyś Nauką Królów. Była przeznaczona jedynie dla nielicznych wybranych. To miejsce, które Astrologia zajmuje dziś w odbiorze społeczeństwa – trochę kpiny, trochę żartów, lekceważenie, to zasługa kapłanów – czarnych, którzy docenili zagrożenie dla swej egzystencji ze strony Wiedzy. Stąd tępienie Wolnomyślicieli – ilu mędrców kościół ścigał i zamordował? Stąd palenie mądrych kobiet w ogniu, palenie książek. O wiele łatwiej przecież rządzić człowiekiem ciemnym niż światłym. Czarni zdawali sobie sprawę, że w sumie największym zagrożeniem dla władzy nad człowiekiem, jest poznanie przez niego własnej Instrukcji Obsługi. Dlatego narzucając Czarny Terror wpuścili część ludzkości w wieki Ciemnoty, opóźnili naszą wędrówkę ku Prawdzie. Ale do takich refleksji to już każdy powinien dojść sam.......Wracamy do wątku Prawdy. Kabała mówi, że jest ukryty sens w słowach, że ten sens odsłania się poprzez odczytanie znaczenia liczby, będącej źródłem danej litery. Nie słowo jest sednem, ale liczba ukryta w słowie. Dlatego podstawą działania Pitagorasa była wiara, a właściwie Ufność w to, że boski element we Wszechświecie wyrażony jest w matematyce, zaś człowiek może uchwycić naturę rzeczy TYLKO POPRZEZ LICZBĘ. Każdy znak alfabetu ma przyporządkowaną liczbę i dźwięk. -------

Tu wracam do Wieczoru Magii 12 sierpnia 2011 w Parku Odkrywców Centrum Kopernik w Warszawie. Profesor Mirosław Ząbek, neurochirurg opowiadał o muzyce mózgu. Mózg gra. To nie jest muzyka w potocznym rozumieniu. Słychać na przykład trzaski, szumy, dźwięk tłuczonego szkła. Profesor ma wieloletnie doświadczenie i powiedział, że z tej muzyki mózgu zaczął się orientować co się w mózgu dzieje niedobrego i w której jego części! Można rozumieć język otaczającego świata na wiele sposobów: słuchem, odbiorem wewnętrznym, bo wszystko jest energią. 
     Polecam tu następne spotkanie w Parku Odkrywców w Warszawie, 19 sierpnia, będzie o głucho - niewidomych, film: "Kraina Ciszy i Ciemności". Oficjalna nauka nie miała wyjścia, poddała się w niektórych kwestiach spornych do niedawna, przykładowo, przyjmując telepatię za fakt. Telepatię pomiędzy światem roślin a człowiekiem także. A numerologia jest dziedziną zrozumienia świata poprzez nasze narzędzie, jakim jest umysł. To matematyka przecież, oparta jedynie na podstawie mistycznej. Numerologia jest kompleksową techniką poznania kosmicznego ładu i jego odwzorowania w naturze człowieka. Numerologia pokazuje Kosmiczne Prawo Liczb. Każda Liczba jest symbolem Ukrytego Prawa, ukrytej Energii, odbitej tylko w rzeczywistości fizycznej..... A więc podsumowując: esencja Prawdy jest w każdym z nas, a dotrzeć do niej można przez – Poznaj Siebie - przeczytanie Instrukcji Obsługi Samego Siebie. Tu należałoby dodać: ----- I powiedział Najwyższy : tego się trzymaj człowieku....... Niektórzy mogą uważać, że to dalej są rozważania czysto teoretyczne....Nie..Pokażę więc, jak to o czym piszę, można przełożyć na pieniądze. Jednym z fundamentalnych haseł Kabały jest Droga Nieskończoności. Ona ma wartość 560 (5600 = 10 x 560). 
    Popatrzmy na załączony wykres polskiej giełdy. I tego rodzaju liczby są w każdym z nas, należy je tylko odczytać. Można to zrobić samemu. Poznać swoją Drogę Życia, Drogę Serca, Drogę Ekspresji. To nic innego jak praca z Energiami. Taką samą drogą idzie Kalendarz Majów. To czysta praca z Energiami. Wszystko jest przecież falą energii, każda rzecz, my też jesteśmy Wibracją....Niektórzy są Przewodnikami. Przecierają szlaki. Można się do nich zwrócić o pomoc. Do Solariusa na przykład. Może zrobić nasz portret numerologiczny, bo się na tym zna. Powiem tylko, że mój portret od Piotra jest trafiony w 95 %.

środa, 9 listopada 2022

Giełda jako barometr gospodarki

Spojrzenie w skali makro na polską giełdę – wykres Wig 20 miesięczny.


 Na obrazku po pierwsze primo opisałem czas, przez który wykres indeksu wędrował od minimum w dniu 23 czerwca 1992 roku do szczytu w dniu 29 października 2007 - upłynęło 5606 dni, co stanowi 15 lat. Z haczykiem 15 lat.

Po drugie primo: - pobawiłem się oznaczeniem fal według Elliotta i uznałem, że wystarczy, ponieważ ma być prosto i przejrzyście.

Bo azaliż co jest ważne na przykład przed postawieniem diagnozy dla pacjenta? Metodologia - idea wyboru najprostszych, a skutecznych narzędzi potrzebnych do leczenia i wyleczenia. Może jednak nie jest to dobry przykład, ponieważ dziś rzecz jest o pieniądzach, które pacjent płaci za leczenie, a owe są tym większe, im dłuższej leczenie trwa, bowiem wyleczenie osobnika, wysusza nagle strumień pieniędzy płynący z wydaje się miłym dla lekarza szumem. 

Najważniejsza jest diagnoza - żeby nie leczyć płuc, gdy to serce chore. I tu znowu muszę wspomnieć o Temudżynie - niech będzie, że medycynie alternatywnej, ale dalej nie mogę pojąć, jak bez badań, bez tomografów komputerowych, a jedynie z pulsu w obu nadgarstkach, po minucie dosłownie słyszysz co ci dolega, chociaż nie odezwałeś się ani słowem, z jakim zdrowotnym problemem przychodzisz. (Był wpis o Temudżynie). I zaraz przypomina mi się moja babcia - Szeptucha, jak opowiadała mi o ziołach, religii naszych dziadów - słowiańskich wierzeniach. To jedno, bo mówić można co się chce, a drugie, ważniejsze: - jako dziecko widziałem jak babcia "cudownie odczynia uroki". Wielokrotnie to widziałem. Pacjentkę ledwo żywą przynoszono do pokoju, babcia czyniła kilkunastosekundową magię i pacjentka wychodziła o własnych siłach. Ale to nie temat na dziś. 

 Piszę o metodologii, ponieważ znany polski astrolog Piotr Gibaszewski przyznał ostatnio, że jego horoskopy dotyczące osobnika pod tytułem Kaczyński, któremu przepowiadał rozmaite nieszczęścia, nie sprawdzają się dlatego, że przyjął błędną metodologię. Rzecz sprowadza się bowiem do ustalenia prawdziwej daty narodzin z dokładnością do kilkunastu minut, a tego, jak i wielu innych zagadek z życiorysu wspomnianego pacjenta ustalić nie sposób.

Jeśli chodzi o polską giełdę, to wyjaśniałem Piotrowi, wykazując rzecz na wykresach, że od daty "umownych narodzin" giełdy (bo co brać pod uwagę: pomysł reaktywacji po pięćdziesięciu latach przerwy, czy datę otwarcia po powojennej przerwie, czy datę ustawy powołującej GPW, czy te same daty, ale z czasów pierwszego otwarcia sprzed prawie dwustu lat? Ot problem) - więc zamiast zbyt wielu niewiadomych, lepiej zająć się żywym rynkiem, który sam pokaże co potrafi i zasygnalizuje, czego można się dalej po nim spodziewać. Po półgodzinnej prezentacji we Wrocławiu, dla uczniów Piotra - przyszłych astrologów, usłyszałem: - "kużwa, tyle lat w tym siedzę, a na to nie wpadłem!" Przyznał, że jest zaskoczony prostotą sprawy opierającej się wyłącznie na astronomii i matematyce, zamiast na jego specjalizacji - astrologii, a ja przyznam, że poczułem się dowartościowany.

 Wszystko co dobre, jest proste i wracamy do wykresu.

Wig 20 od 29 października 2007 do ostatniego szczytu 12 października 2021 to odległość 5096 dni, czyli niemal lat czternaście! Maximum na Wig 20 było w 2007 na wysokości 3943 pkt, natomiast dziś, pomimo ostatnich wzrostów gdzie jesteśmy? A przecież jeszcze dochodzi inflacja! Co jeszcze w tym wykresie widać? Niby jak się ma gospodarka, bo giełda jest barometrem gospodarki, więc od czternastu lat powiedzmy łagodnie: - wykres idzie w bok. I za chwilę tyle samo będzie w bok - ile było do góry.

Co w wykresie istotne? Okresy minimum-maksimum, szczyt-szczyt, dołek-dołek, szczyt-dołek itd.

Jaki rajd od 2007 roku wykonał na przykład Tatuś DowJones, albo Mamusia S&P? I już jako dla wzrokowców (70 % społeczeństwa to wzrokowcy, a już inwestorzy giełdowi to na pewno 100 %) jest wszystko jasne, bo jak wiemy, chociażby z fizyki kwantowej – przypadków nie ma. Czerwona strzałka pokazuje październik 2007 , gdy był max - szczyt na Wig 20.


Omawiamy sprawę dalej: - ostatni lokalny szczyt na Wig 20 był 12 października 2021. Od dołka paniki covidowej mamy 575 dni, co widać na obrazku poniżej. Ta liczba także nie jest przypadkowa, ponieważ każdy astronom wymieni natychmiast liczbę 584 dni – okres synodyczny Wenus. Kanał na wykresie wyrysowany roboczo.


Co 584 dni Wenus znajduje się w tym samym punkcie ponad horyzontem.

I co z tego? Pstro! Harmoniczność głupku! Kto tak powiedział? Były prezydent USA Clinton.

Teraz możemy wrócić do wykresu pierwszego i pomnożyć 5606 przez 0,62, aby sprawdzić działanie złotego podziału w skali makro. Nie zorientowanemu w złotym podziale Czytelnikowi wyjaśniam, że odległość od Twojego pępka do podłogi wynosi 0,62 % całej wysokości Twojej osoby i jak widać na załączonym obrazku, ta proporcja działa także w pieniądzach, tudzież .... uwaga! W życiu każdego człowieka! Ja akurat policzyłem liczbę miesięcy od urodzenia do daty pierwszego małżeństwa i pomnożyłem ją przez 0,382, potem 0,5, potem 0,62, dalej jeden do jednego itd. I u mnie bingo! Pokazały się same kamienie milowe! Ale być może to tylko przypadek?

Ocieramy się o Liczby Planetarne, które są jedną z moich pasji, ale zbyt długie ciągnięcie tematu może Czytelników przynudzić. To dwa pytania: 

- Kto sprawił, że w ciele człowieka i otaczającej nas rzeczywistości jest tyle harmonicznych proporcji? To proste: - winien Naczelny Programista.

- Jak sprawy potoczą się dalej?

Podałem przed wakacjami ostatnią, ósmą gwiazdkę – datę zwrotu dla Wig 20 na 24 października – stąd nastąpiło wybicie, zatrzymanie pokazała już data z gwiazdki siódmej. Daty zwrotu, które podałem przed wakacjami, okazały się trafione. Dostaję pytania Czytelników – inwestorów, dotyczące dat zwrotu na Daxa.

Nie lubię niedomówień - owszem, daty zwrotu dla Daxa mam policzone, ale sorry, całość rok temu sprzedałem, zawierając umowę z pewnym podmiotem, że nie będę tych dat ani podawał na blogu, ani oferował indywidualnie. Popatrzmy za to na niezwykle czytelne fale w Mamusi S&P.


- O harmoniczności wynoszącej jeden do jednego: - nie muszę dodawać, że zarówno 0,62 %, 1 – 1, jak i 1,62 % działa. Mniej lub bardziej, ale działa, jak widzimy na przykładzie obecnego układu 0,62 % w Polsce. Proporcja 5606 do 5606 przed nami. Razem trzydzieści lat, a ta liczba z kolei dziwnie przypomina rok Saturna.

 - O szkoleniu  giełdowym: - tak, przewiduję takowe w swoim warszawskim mieszkaniu i zapraszam na nauki jeszcze w tym roku listopad do 15 grudnia, oraz w przyszłym roku - styczeń do końca kwietnia (od maja mam wakacje).

- Owszem, lubię podróże i mogę pojechać gdzieś w Polskę na poprowadzenie szkolenia wieloosobowego, tylko że stałem się wygodny i nie chce mi się już sprawy organizować. Gdyby ktoś był chętny do zorganizowania takiego szkolenia, proszę pisać, ustalimy wszelkie detale.

Kontakt z autorem przez adres poczty na blogu.


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  


poniedziałek, 7 marca 2022

Starożytna astronomia a daty zwrotu

 Oglądam na youtube film. Pt „starożytna astronomia”.

Rzecz dzieje się we Francji. Odwiedzamy jaskinie z czasów człowieka Cro Magnion (40 tys. lat pne). Kobieta, archeolog z otwartą głową, czyli pasjonatka, zajmująco opowiada o artefaktach pozostawionych przez starożytnych. Najpierw słyszymy o przesileniach Słońca. Stopniowo robi się coraz ciekawiej, pani wpada do głowy pewna, na pozór nieprawdopodobna koncepcja, mająca świadczyć o wielkiej wiedzy starożytnych. Ortodoksyjni naukowcy pukają się w czoło, a pani-pasjonatka drąży temat i nagle Eureka! Nie da się tego opisać w dwóch zdaniach, trzeba zobaczyć film. W każdym razie w kulminacyjnej scenie bohaterka filmu stoi w tej najsławniejszej francuskiej jaskini. Widzimy rysunki naskalne przedstawiające między innymi konia. Koń przedstawiony jest  w dynamicznym ruchu, niewątpliwie jest to dzieło prawdziwego artysty.



Teraz na rysunkach naskalnych sprzed dziesiątek tysięcy lat, na konkretnych wizerunkach zwierząt, pani archeolog z pomocą animacji komputerowej zapala gwiazdy brzegowe gwiazdozbiorów!



I gwiazdy pasują jak ulał do obrysu zwierzęcia! Na przykład Byk ma ciało tak opisane gwiazdami, że dwie z nich położone są dokładnie na szczytach rogów! Bowiem koncepcja pani archeolog polega na przekonaniu, że te rysunki obrazują zwierzę oraz jednocześnie prawdziwą konstelację gwiezdną Zodiaku. Czyli ci starożytni artyści z Francji mocno wyprzedzili Sumer? Z tym się nie zgadza oficjalna nauka, która przypisuje „wynalazek” Znaków Zodiaku dopiero Sumerowi, datując błędnie ten swój oficjalny Sumer na 4.000 lat pne. Dziwne to, ponieważ mamy Listę Królów Sumeru (był wpis) razem z datowaniem. No ale oficjalna nauka nie przyjmuje tego do wiadomości według Zasady Zakutego Łba: - moja musi być racja, a jeśli są jakieś fakty tej racji przeczące, to tym gorzej dla faktów.

I zaprawdę powiadam Wam: - pomyślałem nieskromnie, że moja pasja Liczb Planetarnych jest też jakby zapalaniem gwiazdek. Gwiazdek pokazujących daty z przyszłości. Gwiazdki co prawda nie wiszą na nocnym niebie, lecz jednocześnie jakby wisiały, bo mamy je w kalendarzu, który przecież oparty jest na astronomii, czyli niebie. Na obecny rok mam zapalonych osiem gwiazdek (cóż za dziwna zbieżność  z pewnym polskim antyrządowym zawołaniem) oznaczających potencjalne zwroty indeksu Wig 20. 

Pierwsza okazała się półką w spadku, dziś zapalę skromnie drugą z nich – to koniec marca 2022.

Kiedy w październiku 2019 roku szykowałem wpis o wypełnianiu się cyklu 52 lat (zobacz wpis 11 10 2019 – "Rok 2020") zastanawiałem się, jakie to poważne wydarzenia podepną się pod impuls spadkowy. Kręciłem planetami na Symulatorze Ruchu Planet Układu Słonecznego i widziałem, jak wielkie zaburzenie grawitacyjne się zbliża – planety szykowały się do grupowego ustawienia po jednej stronie Słońca. Nadchodził jakiś całkiem niezły wstrząs. Nie jestem jasnowidzem, owszem, zapisuję sny, bo to jest sprawa szacunku do Sił Wyższych, które coś podpowiadają, ale tu interpretacja, wyjaśnienie snu jest najistotniejsze, a to już są zupełnie rozstajne drogi. Kiedy dopiero po jakimś czasie czytam znowu te sny, aż mnie mrowi i opada mi szczęka, gdy już po czasie  zrozumiem przesłanie.  

W każdym razie najważniejsze, bo dyktujące kierunek amerykańskie indeksy pompowane szaleńczym drukiem pieniądza wspinały się wtedy nieustannie i wydawało się, że sięgną nieba. A inwestorzy karmieni propagandą finansową uwierzyli w Nową Teorię Monetarną, chociaż według prawa Taylora krótkoterminowe stopy procentowe w USA powinny wynosić plus 6% na koniec sierpnia 2021. Ile jednak było i dziś jest, to każdy widzi, co obrazuje w jakiej pułapce znalazł się FED. Jest to największa rozbieżność od 52 lat ( (Ponownie witamy 52. letni cykl Kalendarza Majów). Ponieważ powtarzanie sprzyja zapamiętaniu: -                        

                                      Inflacja

Nie oszukujmy się – ktoś musi finansować wojnę, która toczy się na wielu polach. A komu zawsze na plecy, albo na garba zawsze zarzuca się Drugi Wór? Przecież nie na miłościwie nam panujących. Ukraina walczy, ale sorry, ona jest tylko jednym z elementów szachowej układanki: - Chiny, Ameryka, Tajwan, Iran, Syria, Izrael, tu dopiero Ukraina i Rosja itd. Oto zaczęła się decydująca rozgrywka o panowanie nad światem. A więc wyrzeczenia dopiero nadchodzą i dotkną także Polski i całego Wolnego Świata. A dokładnie to mnie i Ciebie Czytelniku. (Może się mylę, ale to akurat byłaby miła niespodzianka). Inflacja jest wręcz niezbędna i to Wszystkim rządom do zdewaluowania zadłużenia (czytaj oskubania ludzi). Wbrew zapowiedziom żaden rząd nie będzie jakoś specjalnie z nią walczył.

PS. Nie wierzmy politykom.

CDN.

wtorek, 1 marca 2022

Dziś wszyscy jesteśmy Ukraińcami

 Szukam analogii, symbolicznych analogii. Podam teraz dwie, jutro napiszę o trzeciej.

- Pizzaro po wyładowaniu swoich ludzi na Konkwistę, rozkazał spalić okręty, żeby żołnierze nie mieli odwrotu.

- Putin schował się w bunkrze na Uralu i wezwał do siebie oligarchów. Kiedy ci przylecieli, zaaresztował ich samoloty.

                            Horoskop wojny z Ukrainą

Słuchałem dziś pogadanki (z 26 lutego) drugiego sławnego polskiego astrologa – Piotra Piotrowskiego. Pan omawiał horoskop wojny z Ukrainą. Dla Czytelników bloga zamieszczam rysunek, który bardzo podobnie wygląda na astronomicznym Symulatorze Planet – wszystkie planety ułożone są po jednej stronie Słońca. Więc grawitacyjna nierównowaga.


                                         Spalone Godziny

Pan Piotrowski podał ważną zasadę astrologiczną z XIII wieku, która nazywa się Spalone Godziny. Rzecz dotyczy wybierania odpowiedniego czasu, w tym godziny, na atak militarny. Otóż wszyscy władcy od wieków korzystają z wiedzy astrologów, tak samo jest z Putinem. Wygląda jednak na to, że Putin tak bardzo przebierał nogami aby zacząć agresję, że nie posłuchał rosyjskich, a być może także zagranicznych sław astrologicznych. Być może jako psychopata już nikomu nie ufa poza sobą. Dostał wszak zielone światło od chińskiej satrapii na atak po olimpiadzie, a podpowiedzi znawców gwiazd uznał albo za podstęp, albo po prostu nie wierzy w nie. W każdym razie popełnił (dzięki Bogu) błąd i wydał rozkaz do inwazji w Spalonej Godzinie, a to oznacza że nie osiągnie wyznaczonych celów. Walka nie będzie prosta, ale ostatecznie Putin nie poradzi sobie z Ukrainą. Będzie atak – spokój na przemian. Ciekawe, że bez wsparcia astrologii tak samo walki, które miały dopiero nastąpić opisywał pan Jackowski.

Слава Україні!

sobota, 26 lutego 2022

Żółte ludziki

Kiedyś, bardzo dawno temu, prawda była oczywista. Każdy był tym, kim naprawdę był. Wybitny łucznik był wybitnym łucznikiem, a marny łucznik nie pchał się do pierwszego szeregu. Potem wszystko się zmieniło. Marny strzelec dostrzegł możliwość szachrajstwa – mógł kupić złoty łuk i przechadzać się z nim między ludźmi. Zauważył, że to wystarczy dla zrobienia wrażenia, że jest doskonały. Nikt nie odważył się sprawdzić jego umiejętności. Z poziomu czynów ludzie przeszli na poziom deklaracji.      

Ludzie zaczęli nosić maski, wiele masek. Najpierw oddzielili się od świata natury, od Źródła, potem odkryli, że lęk duszy można ukoić za pomocą przedmiotów i używek. Jednak to  działanie było niedostateczne, więc sięgnięto po fałsz. Prawda przestała być wartością i stała się trudna do zweryfikowana. Ludzie coraz głębiej wpadali w kanał: - zaczęli budować następne mury, tym razem przeciwko sobie. 

                   Zaglądanie w przyszłość - prognozowanie, czyli poszukiwanie prawdy, która dopiero nastąpi.

Piotr Gibaszewski jest jednym z najlepszych polskich astrologów. Jego prognozy dotyczące kilku podstawowych aspektów otaczającej nas rzeczywistości, bywają zaskakująco celne. Przykład mamy w poprzednim dzisiejszym poście. Przypominam, że astrologia jest wiedzą z wyższej półki, nazywaną Nauką Królów.

Krzysztof Jackowski dla odmiany jest osobą o zdolnościach paranormalnych. Przypomnę jego słowa jeszcze sprzed zarazy: - „Krótko przed groźnym konfliktem – wojną, ludzie będą się bali oddychać, będą ograniczenia wolności, zakazy”. Potem, już w czasie pandemii dodał: - „W Polsce będzie wydzielona strefa przygraniczna z zakazem wstępu”. No i te jego niekwestionowane osiągnięcia w poszukiwaniu denatów. Gość nieprzeciętny, porównywalny z ojcem Klimuszko. Piszę o panu Jackowskim w związku ze słowami, których użył ostatnio: - „Zagrożenie. Ludzie będą się bać bo pojawi się żółty pył”.

Internet momentalnie zasugerował: Czarnobyl, promieniowanie, skażenie. Być może. Nie wiadomo.

I tu przypomniało mi się proroctwo Nostradamusa, w którym w naszych czasach pojawia się żółty pył, ale nie w Polsce tylko we Włoszech. No i mamy wątpliwości co do prawidłowego tłumaczenia archaicznego języka, którym posługiwał się Nostradamus. A może to nie żółty pył, tylko żółte ludziki? Bo zielone ludziki już znamy. 

czwartek, 18 lutego 2021

Terziano Tiziani

 Terziano Tiziani, był nie tylko jednym z najciekawiej piszących reporterów-dziennikarzy włoskich, ale w swoim czasie nie miał właściwie równych na świecie. Napisał kilka porywających książek. Z ich lektury wybija się na czoło kilka prawd ponadczasowych.    

Tiziani zaintrygowany regułą, iż układ planet w chwili narodzin człowieka determinuje jego Przeznaczenie, przybywa do nieprzeciętnego człowieka, któremu kilka dni wcześniej podrzucił datę i godzinę swych narodzin.



 - „Akceptuję to, co jest. Także o przyszłości myślę przyjaźnie. Bo sama wizja, że najlepsze ma dopiero nadejść, ma w sobie pewną logikę. Aż do wieku który osiągnąłem, ma się obowiązki, dzieci, pracę. Odgrywa się rolę jaką się wybrało, albo jaka przypadła nam w udziale. Człowiek zachowuje się tak, jak powinien – tworzy własną osobowość. Aż wreszcie nadchodzi czas prawdziwej wolności. Wolności nie w sensie przejścia na emeryturę. Dla mnie starzenie się to czas większej szczerości, mniejszego skrępowania, czas, gdy można powiedzieć, co się myśli, a także więcej czasu poświęca się na to, co wydaje się ważne, nawet gdy inni nie podzielają takiej opinii. W starszym wieku można być wolnym w sposób niedostępny w młodości, można sytuować się poza codziennymi wzorcami, poza regułami zapewniającymi trwałość społeczeństwa. Czy to się już nie zaczęło? Oto szukam porady u wróżbity, czego nie zrobiłbym przed trzydziestu laty. Czułem, że ten człowiek działa na mnie inspirująco.

 

Rajamanikam zaczyna mówić: - Pana matka ma silny znak życia i będzie długo żyła. Natomiast w przypadku pańskiego ojca ten znak jest bardzo słaby, przypuszczam, że już nie żyje (Istotnie!). Pana małżeństwo trwa długo, ale niech pan o nie dba. Jego długotrwałość gwarantował silny znak pańskiej żony. Gdyby zależało to od pana, związek rozpadłby się już parę razy. Pański problem polega na tym, ze nie potrafi pan dochować wierności seksualnej jednej osobie. Seks jest dla pana bardzo ważny i steruje pańskimi postępkami.



                                                                                                        

 Erotycznie jest pan słoniem. Seks będzie pana pasjonował aż do końca życia, co nieustannie będzie pana wpędzać w tarapaty. Jeśli chodzi o temperament, jest pan osobą, która mogłaby mieć jednocześnie kilka żon. Czy wstąpi pan w inny związek małżeński, czy nie, zależy od horoskopu pańskiej żony. Jeśli natomiast uda się panu wytrwać w małżeństwie do 62. roku życia z obecną żoną, potem wszystko ułoży się znakomicie. Przejdzie pan dwie operacje, pierwszą pomiędzy  59. , a 61. rokiem życia, drugą w 65. roku życia. (z czasem okazał się to strzał w środek celu!) Całe życie pan podróżował i będzie pan to robił aż do śmierci.

Rajamanikam mówił tak, jakby czytał z książki, mającej bardzo podobne strony do tych, z których czytali inni wróżbici. Tak to wygląda i z tego powodu astrologia, szczególnie ta uprawiana przez mistrza, jest tak atrakcyjna. Prezentowana jest z taką pewnością, której brak przy innych metodach. W astrologii są teksty, reguły, miary. Kiedy znana jest data i godzina narodzin, trzeba już tylko wiedzieć,  jak stosować metodę, żeby ustalić: - idź w stronę 747.

Przepowiednia z każdym kolejnym słowem nabiera wiarygodności. 

Rajamanikam wyjął z teczki kartkę, z ręcznie zapisanymi cyframi. Był to mój dokładny horoskop na najbliższe lata. Ani słowa o koniunkcjach, opozycjach, ascendentach. Zero pustosłowia – same konkrety.

- Pomiędzy 18 kwietnia 1994 a 14 marca następnego roku musi pan opuścić dom i zamieszkać w innym kraju. (Znowu ta sama rada bym opuścił Bangkok). Pomiędzy 14 marca 1995 a 8 sierpnia 1997 poniesie pan pewne wydatki, ale nie zrujnują one pana. Jednak proszę uważać …..  Od 24 sierpnia 1997 do roku 2000 w pańskim życiu nastąpią liczne zmiany. To okres, w którym Saturn rozpocznie wpływ na pana, a więc okres wielkiej siły u pana. Jeśli chce pan zająć się polityką, to jest właśnie najlepszy moment aby zgłosić swoją kandydaturę w wyborach. A dokładnie powinien pan to zrobić 8 sierpnia 1997. Po tym  dniu pańskie szanse będą rosły każdego dnia. ( A ja akurat przemyśliwałem, żeby wystartować w wyborach na przewodniczącego Klubu Korespondentów Zagranicznych w Hongkongu, gdzie zamierzałem spędzić lato, aby być świadkiem upadku ostatniej kolonii na świecie).                                                                                           Na koniec Rajamanikam powiedział: - Czeka pana bardzo szczęśliwa starość.

I tym sposobem poznałem mistrza. Taki nie potrzebuje przynudzać o koniunkcjach i ascendentach, on się skupia na meritum. 



 
Kiedy wróciłem do domu, dalej słyszałem w głowie słowa Rajamanikama. A w domu tak się stało, że jakoś tak uniosłem się duchowo, jakby podleciałem. Coś mnie poderwało. 

Czy to była medytacja? Owszem siedziałem, ale pamiętałem także co mówił Osho: - „Widziałem mnóstwo kur wysiadujących godzinami jajka, ale ani jednej, która osiągnęłaby oświecenie”.

Problem bowiem nie polega na tym, że się siedzi, lecz na tym by z wewnętrznej potrzeby, właściwie nieświadomie, przydarzyło się wejść w wymiar w którym czujesz, że rzeczy nie są takie, jakimi się wydają. Stan w którym czujesz, że wskoczyłeś na jakiś inny, wyższy poziom. I to cię pociesza, podnosi. To jest niebylejakie uczucie, ono jest bardzo, bardzo frapujące, pociągające. Odtąd do tego uczucia możesz się odwoływać i do niego wracać. Trzeba tylko wszystko co zewnętrzne pozostawić za sobą. Wszystko! Odgłosy ptaków, pasje i zawody, wszystkie myśli. Zostaje pusta komórka, którą jesteś ty. Pozostawiasz za sobą część ludzką, pozostaje tylko część kosmiczna.



I rzeczy zmieniają się, kiedy patrzysz na nie w ten sposób. Rzeczywistość okazuje się zupełnie inna, niż ci się wydawało wcześniej.



poniedziałek, 23 listopada 2020

Wielki Mistrz - stopień wtajemniczenia 33

Masoni - Templariusze.

Zasada jest taka: - mam prawo do swego zdania, jeśli posiadłem chociaż szczątkową wiedzę na dany temat. Jeśli chodzi o masonerię, była to zawsze dziedzina dyżurna służąca pospolitym oszołomom (Dziś m.in. poseł Braun - Konfederacja) do prania ludzkich mózgów.

------------------------------------------------------------------------------

10 02 2009 Warszawa.

Miałem wtedy nocny dyżur (od 22.00 do 6.00) na  społecznym parkingu osiedlowym, był  duży ruch, nie bardzo można było pospać.  (70 samochodów).

    Na taki dyżur zawsze brałem ze sobą to, co aktualnie czytałem. A tym razem zapomniałem. Była północ, do mego ówczesnego mieszkania na warszawskich Bielanach miałem dwa kroki, ale dałem sobie spokój.  

Nie ma przypadków - przyjechał sąsiad, którego bardzo lubiłem, a nie widzieliśmy się z rok, był u dzieci w Niemczech. Miał ochotę pogadać chwilę, rozmowa jak zwykle wypadła zaskakująco ciekawie.

Oto pada słowo „Templariusze” – strzygę uszami, a on sypie faktami. Widząc moje zainteresowanie, otwiera bagażnik i pożycza mi książkę, którą zobowiązuję się przeczytać do rana. Czytam, robię notatki.   

Ten sąsiad to ciekawy człowiek, opiszę jeden wątek: - Poznaliśmy się 21 lipca 1998 roku. (Z powodu wydarzenia osobistego tę akurat datę zapamiętałem na zawsze).

Więc facet mówi, że jego dziadek był wysokim oficerem niemieckim i dziś jest rocznica śmierci dziadka - zginął w związku z zamachem na Hitlera. 

Sprawdzam w parkingowym zeszycie nazwisko sąsiada – Treskow, rano zaglądam do google....                                                                                                         

 Feldmarszałek Treskow, najwyższy rangą oficer niemiecki, biorący udział w spisku, dowódca armii na Froncie Wschodnim, po nieudanym zamachu hr. Clausa von Stauffenberga w Wilczym Szańcu, w dniu 21 lipca 1944 rozerwał się granatem przeciwczołgowym pod Białymstokiem.                                                                

A teraz co wynotowałem w 2009 roku z arcyciekawej książki:                                          „Masoni, stowarzyszenia tajne w starożytności, wydawnictwo ARS REGIA, pozycja dotowana przez Komitet Badań Naukowych, wrzesień 1992.                  

 Ars Regia, czyli - sztuka królewska - to nazwa własna wolnomularstwa. W nazwie tej pobrzmiewają echa dawnych związków masonerii z alchemią, matematyką, szczególnie geometrią, architekturą. To mozaika, w której mieszczą się stowarzyszenia pitagorejskie i koła orfickie starożytności, tajne stowarzyszenia Afryki, zwłaszcza Egiptu i kręgi kabalistów średniowiecznych.

 Ludzkość najwyraźniej dążyła i dąży nadal, do uczynienia swego kulturalnego dorobku tajnym. Odwieczny dylemat : tworzyć dla wszystkich, czy dla wybranych?  Dalej jest o tajnych naukach, tajnych bractwach, jest podana Lista Lóż Podległych Wielkiej Loży Londynu. Stawiamy tu znak równości do koła Rotarian w Hotelu Hollyday w Krakowie, do którego należy m.in  Andrzej Wajda i Stanisław Dziwisz.                  

 Symbole: - oko opatrzności, gwiazda syjonu, drzewo życia, cyrkiel, stylizowany układ słoneczny itd.                                                                                        Zasady ogólne: - Wolnym Mularzem polskim może zostać każdy, kto nosi w sobie poczucie godności ludzkiej, oparte na dążeniu do nieustannego doskonalenia się.             

Wychodząc z zasad wolności, nie narzucamy Braciom żadnych wierzeń religijnych ani politycznych.                              

 Do podstawowych zadań wolnomularza należy samodoskonalenie, a jedną z głównych  dróg  prowadzących do tego celu jest samokształcenie. Stąd wszystkie loże, mające swoje stałe siedziby, posiadały biblioteki, a bibliotekarz był jednym z urzędników loży. Według szacunków Niemieckiego Muzeum Wolnomularskiego w  Bayreuth, około roku 1930, wszystkie zbiory wolnomularskie w Niemczech liczyły 200 tysięcy woluminów.                                                                                                   Hitler od początku zwalczał wolnomularstwo (przecież symbolem gwiazda Dawida). Zaraz po opanowaniu władzy hitlerowcy przystąpili do likwidacji znienawidzonego ruchu. Loże były zamykane, a ich majątek konfiskowano.                                           

Biblioteki lóż przejmowało Gestapo, a pochodzące z nich książki trafiły do Biblioteki Fachowej Reichsfuerera SS, Heinricha Himmlera. Dla Himmlera książki te były prawdziwym skarbem.

Książki zostały częściowo opracowane. Te dostały pieczęć biblioteki Reichsfuerera – „Zbiory Specjalne Himmlera”. Do roku 1944 całość znajdowała się w Berlinie. Nasilające się bombardowania spowodowały jednak konieczność ewakucji zbiorów poza obszar bombardowań. 80 tysięcy woluminów wywieziono do Sławy Śląskiej, małej miejscowości na pograniczu Ziemi Lubuskiej i Dolnego  Śląska. Nie wiadomo, co się stało z resztą książek, możliwe, że spłonęły w Berlinie. Możliwe też, że zbiory zostały rozdzielone ze względów bezpieczeństwa na kilka części, i dalej są ukryte.   

 Oddziały Sowietów wkroczyły do Sławy na przełomie stycznia i lutego 1945. Zaczęły się rzezie i gwałty. W przerwach pijaństwo, strzelanie do obrazów i luster. Książkami z pieczęcią Zbiory Specjalne Himmlera zaczęli palić w piecach pałacowych. W ten sposób udało się Rosjanom zniszczyć 30% zbiorów z Astrologii.

W ostatnich dniach kwietnia 1945 dotarli do Sławy bibliotekarze  Biblioteki Uniwersyteckiej z Poznania. Uratowane i skatalogowane zbiory masońskie są wydzieloną kolekcją od 1 stycznia 1959. Najstarszą część zbiorów stanowią siedemnastowieczne druki różokrzyżowców.                                                                                                              

Historia wolnomularstwa, to właściwie prehistoria, opisująca m.in. katastrofę kosmiczną w układzie słonecznym, kiedy to planeta Marduk o okresie obiegu 3600 lat uderzyła jednym ze swych księżyców w inną planetę i spowodowała narodziny Ziemi. Dalej, liczne woluminy opisują historię  średniowiecznego  Zakonu Templariuszy, do którego legendy masoneria ściśle nawiązuje. Zbiory masońskie od 1969 r. są przechowywane w pałacu w Ciążeniu nad Wartą”.                                                                                                           ------------------------------------------------------------------------------------------------------------                                                                                

Mój komentarz z 2009 roku: - ojciec opowiadał, że przed wojną jako dziecko, był prowadzony w Aleje Ujazdowskie w Warszawie, do lekarza - Żyda, który leczył ojca na zapalenie permanentne ucha  środkowego. Po kilku wizytach ojciec został skutecznie wyleczony. Ten lekarz był masonem, miał wysokie tzw. wtajemniczenie i tytuł  Światło. Z książki dowiedziałem się, że tytuł ten przysługuje przy 32 stopniu wtajemniczenia, potem jest tylko jedna osoba – Wielki Mistrz – stopień 33.  Ciekawa była również terapia stosowana do leczenia - olejek rycynowy i płonąca świeczka w uchu. Olejek rycynowy - cudowny środek Edgara Cayce – śpiącego proroka. Edgar Cayce należał również do Sprawiedliwych.                                                                                                                     

poniedziałek, 19 października 2020

Przepowiednia

Piotr Piotrowski i Piotr Gibaszewski

Czyli Przepowiednia. Albo o astrologii – nauce królów.

W obecnym trudnym czasie, astrologia w swym miałkim wydaniu, sprowadzona do horoskopów gazetowych i elektronicznych, znowu przeżywa renesans. A na horoskopach „wróżka prawdę ci powie” bazuje cała rzesza szarlatanów-jasnowidzów, lub tylko tych, którzy uważają, że potrafią i na nieszczęście w to uwierzyli.                                                                                                                              

Ten segment zostawmy na boku.                                                                                 Dziś piszę o astrologii z najwyższej półki: - o dwóch polskich uznanych astrologach o imieniu Piotr.                                                                                         

Piotra Gibaszewskiego znam osobiście od dobrych dziesięciu lat. Horoskopy indywidualne wychodzą spod jego ręki bezbłędnie – z tymi fantastycznie trafionymi horoskopami, oraz portretami numerologicznymi - co było, jest i będzie, zetknąłem się wielokrotnie, także osobiście. Zapamiętałem taki czarodziejski jesienny wieczór w hotelu pod Żywcem, kiedy Piotr brylował – na luziczku sporządzał horoskopy życiowe dla poszczególnych osób z wieloosobowej grupy przyszłych inwestorów giełdowych. Te horoskopy po roku okazywały się trafione w dziesiątkę! No może w dziewięć i pół, ale to także statystycznie wręcz niemożliwe! Dopiero po roku można było naprawdę docenić słowa Piotrka o tym co jest, a co będzie. To wiedza nieoceniona. Wielka, mistrzowska sprawa pomagająca ogarnąć się ludziom chwilowo potrzebującym psychicznego  wsparcia.

 Jednak nie można znać się na wszystkim. Piotr Gibaszewski jest także czynny na Youtube (Solarius) ze swym comiesięcznym horoskopem gospodarczo-politycznym.                                                                                                                       Bez urazy, ale 90% treści tych wystąpień to ble ble. Bo jak nazwać opowieści o ascendentach, koniunkcjach planet, tym co robi Merkury wobec Plutona i innych duperelach w rozumieniu przeciętnego Kowalskiego, który czeka na konkret – co się wydarzy?                                                                                                   A jakie są te konkrety ekonomiczno-polityczne to już każdy sam oceni.


Piotra Piotrowskiego nie miałem szczęścia poznać bezpośrednio, ale kto wie?                                                                                                                                                                  Filozof i autor wielu książek, m.in. Jung i astrologia. W 2009 roku przewidział  katastrofę smoleńską. Stawia horoskopy politykom. Jego artykuł na ten temat ukazał się w „Newsweeku”:

„ W horoskopie Lecha Kaczyńskiego widać nadchodzący kryzys. Konfiguracje planet uruchomią przeznaczenie, którego prezydent nie będzie w stanie uniknąć. Postępujący upadek prezydentury będzie szedł w parze z pogrążającym się w coraz większym chaosie Jarosławem Kaczyńskim. Świat bliźniaków runie jak domek z kart i nikt nie będzie w stanie powstrzymać destrukcji”.

Już po katastrofie Piotrowski wyjaśniał w wywiadzie dla Onetu: -

Stawianie horoskopów to dość złożony, wielowarstwowy proces, ponieważ należy wziąć pod uwagę dużą ilość zmiennych i umieć je właściwie zinterpretować, mając na względzie również określony kontekst.                                                                                                                                                                 Astrolog nie wróży, lecz przewiduje pewne tendencje-trendy wzrostu lub spadku. Mimo to może powiedzieć wiele konkretnych rzeczy.

W horoskopie sprzed wielu lat, sporządzonym przez Piotra Piotrowskiego dla pana Dudy czytamy: - „Można powiedzieć, że Andrzej Duda niczego sensownego nie stworzy”.

Minęły lata. Internauci nikomu nie przepuszczają – stąd aktualne epitety potwierdzające słowa astrologa: - budyń, maliniak, duce, marionetka, bufon, megaloman.  Do tego dodajmy, że podobno wydobył się z błogosławionego łona.