Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seks. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seks. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 marca 2026

Marzenie wyposzczonych ludzi

 



Wikary i biskup znaleźli się w przeciwległych końcach poczekalni kolejowej. Kiedy wszedł biskup, wikary schował egzemplarz „Playboya” i zaczął czytać „The Church Times”. Biskup zignorował go i rozwiązywał krzyżówkę w „Timesie”. Zapanowała cisza.

Po jakimś czasie wikary spróbował nawiązać rozmowę w chwili, gdy biskup zaczął drapać się po głowie i stukać ołówkiem. Wtedy wikary zapytał: - „Mogę w czymś pomóc waszej wielebności?

 - Być może. Jakie jest słowo na cztery litery, ostatnie trzy to UPA, a hasło brzmi: Marzenie wyposzczonych ludzi?

- A więc - odpowiedział wikary po krótkim namyśle – to będzie ZUPA.

– Ależ oczywiście, oczywiście! – rzekł biskup.

– Młody człowieku, czy masz może gumkę?

Twoje życiowe problemy można sprowadzić do problemu z seksem. Możesz starać się je rozwiązywać, ale nigdy to ci się nie uda, ponieważ nie są one prawdziwymi problemami. Jeśli rozwiążesz problem seksu, wszystkie inne problemy znikną, ponieważ rozwiążesz ten podstawowy. Czasami lekarstwo jest bardzo proste. Odzyskaj swoją wolność kochania. Oto tajemnica, oto błogosławieństwo.

 Spytaj mnichów, o czym marzą: - oni marzą wyłącznie o kobietach. Nie potrafią śnić o niczym innym. Spytaj siostry zakonne: - one marzą tylko o mężczyznach. I to może stać się patologią. Na pewno znasz historię chrześcijaństwa. Zakonnice i mnisi zaczynają śnić nawet z otwartymi oczami. Marzenie staje się tak namacalną rzeczywistością, że nie trzeba nawet czekać do nocy. Nawet w środku dnia zakonnica siedzi i widzi nadchodzącego diabła, a diabeł chce się z nią kochać.

   Będziesz zaskoczony: - wielokrotnie zdarzało się w średniowieczu, że zakonnice palono na stosie, bo przyznawały się do kontaktów seksualnych z diabłem. Same się przyznały i to nie tylko do uprawiania miłości z diabłem, nawet zaszły z nim w ciążę – fałszywą ciążę, tylko gorące powietrze w brzuchu, ale ich brzuchy rosły i rosły. Ciąża urojona. Opisywały diabła w najdrobniejszych szczegółach – był wytworem ich wyobraźni. Chodził za nimi dzień i noc. I tak samo było z mnichami. Wybór pozostawania w samotności stworzył chorą ludzkość. Cały świat to nieustanny smutek. Ale ty bądź inteligentny, zmień swoją psychikę i wtedy możesz mieć zarówno samotność, jak i związek. Wtedy będziesz w równowadze – wtedy będziesz szczęśliwy. 

                                                                              Osho



środa, 25 marca 2026

Ukryty ksiądz

 


 Osłabić człowieka, sztuczka druga: - Trzymaj człowieka w stanie nieświadomości. Odetnij mu dostęp do miłości, bo bez miłości inteligencja człowieka spada. Czy zauważyłeś to? Kiedy się zakochujesz, wszystko, co umiesz, osiąga szczyt. Kiedy ludzie są zakochani, funkcjonują na najwyższych obrotach. Najinteligentniejszymi ludźmi są ci najbardziej seksowni. Energia miłosna jest w zasadzie inteligencją. 

Gdy w ludziach tłumi się seksualność, uciekają w inny świat. Zaczynają tęsknić za taksówką do nieba. Zaczynają myśleć: tu nie ma raju, on jest gdzie indziej. Idą do księdza i pytają o niebo.

   - Sztuczka trzecia: - Trzymaj człowieka w jak największym strachu. Najlepszym sposobem jest nie pozwolić mu kochać, bo miłość niszczy strach. Kiedy jesteś zakochany, nie boisz się. Gdy jesteś zakochany, możesz walczyć z całym światem. A kiedy nie kochasz, boisz się wszystkiego. Budzą się lęki. I wtedy ludzie są na kolanach kłaniając się kapłanom i politykom. To spisek. Twój polityk i twój ksiądz są twoimi wrogami, ale udają, że służą społeczeństwu. A tak naprawdę pasożytują na tobie.

   - Sztuczka czwarta: - Niech człowiek będzie jak najbardziej nieszczęśliwy, zagubiony. Niech siebie potępia, niech wierzy że został ukarany za swoje grzechy. Takiego człowieka można przepychać z miejsca na miejsce, można łatwo zamienić go w Dryfującą Kłodę. Taki człowiek jest zawsze gotowy przyjmować polecenia, rozkazy, daje się dyscyplinować, ponieważ czuje, że tylko ktoś inny pomoże mu ułożyć życie. Jest doskonałym materiałem na ofiarę.

    - Piąta sztuczka: - Trzymaj ludzi w separacji, aby nie mogli się jednoczyć. Napuszczaj ich na siebie, szczuj. Staraj się ich podzielić. Mów, że pożywienie jest czymś wspaniałym, jedzcie ile chcecie, ale potem nie dostarczaj pożywienia...

   Mów do drzewa: - Bądź zielone, rozkwitaj, a jednocześnie podcinaj mu korzenie. Mówią ci, kiedy i kogo wolno kochać. To tak, jakby stworzyć prawo pozwalające oddychać tylko wtedy, gdy jesteś ze swoją żoną, lub mężem. Przecież musisz oddychać przez 24 godziny! Mówią, że jest niższa miłość, do której nie wolno dopuścić, ona jest zła, tylko wyższa, duchowa jest dobra. 

Czy widziałeś kiedykolwiek duszę bez ciała? Czy widziałeś dom bez fundamentów? Niższe jest przecież fundamentem wyższego! 

”Święci tego nie robią” – jesteś grzesznikiem! A skąd wzięli się ci święci? Masz poczucie winy, a to właśnie w nim siedzi ukryty ksiądz.

                                                     Osho

 


poniedziałek, 17 marca 2025

Z czego wynikają problemy



Wiadomo, że kiedyś żyło się wolniej. Statki parowe, dyliżanse, korespondencja za pomocą listów pisanych ręcznie, czasami telegram.

       Jednak już w pierwszej połowie XIX wieku, kiedy o dziennych cyklach informacyjnych decydował telegraf, a dzienniki przejęły rolę tygodników, tempo przyspieszało.

       W drugiej połowie ubiegłego stulecia zafundowano nam cykl informacyjny całodobowy, określany symbolem 24/7. Dwadzieścia cztery godziny przez siedem dni tygodnia.

     Zaczęły liczyć się minuty i sekundy – komunikacja stała się natychmiastowa. Media cyfrowe działające z szybkością światła, nadały internetowi niezwykłą siłę, która zdominowała dotychczasowe media drukowane, niosąc azaliż destrukcyjne skutki.

       Szybkie nie znaczy bowiem lepsze, czy po prostu uczciwsze. Otóż stało się tak, że cykl informacyjny wyprzedził dopływ wiadomości – media elektroniczne domagają się więcej materiału, niż dostarcza go ociężały świat. Przykład?

      „Papież umarł” to tylko sucha wiadomość, która właściwie wyczerpuje temat i nie trzeba jej powtarzać. Nie trzeba powtarzać? To o czym mają informować media? Dlatego prawdę należy otoczyć historiami fałszywymi. „Papież być może dopiero umiera”. „A jak umrze, to co wtedy?”. „Jednak słabo, bo słabo, ale żyje jeszcze”. „Mimo wszystko jeszcze nie umarł”.

„Papież wybiera się do Domu Ojca, jest naprawdę umierający”.

Następnie: „Papież zmarł tydzień temu”. „Jak umierał papież”. „Konklawe wybiera nowego papieża”. „Watykańska giełda nazwisk”.

I w końcu: „Nowy papież wybrany”. „Jak długo pożyje nowy papież?”.

      Kiedy cykl informacyjny wyprzedza dopływ wiadomości, musi przetwarzać kilka rzeczywistych „sensacji”. Tak się dzieje całymi dniami i tygodniami, kiedy oglądamy obrazy, które kiedyś mogły podnieść żołądek do gardła, a dziś okazuje się, że jesteśmy na nie znieczuleni.  

     Pożary, wypadek masakryczny, spadł samolot, wojna, morderstwo ze szczególnym okrucieństwem (czy może być morderstwo miłe i łagodne?), ktoś nakradł zupełnie bez umiaru (w domyśle - należy kraść z umiarem, tudzież zgodnie z procedurami). Zaraza, klęski żywiołowe.

      Wspomniane wiadomości (czytaj śmieci informacyjne) wypełniają programy info, a wszystkie przeznaczone są dla dorosłych dzieci, będących grupą docelową rynku. Śmieci bombardują czytającego, mając za zadanie spowodować „iskrzenie na łączach”, czyli sukcesywnie wprowadzać pacjenta w rozkojarzenie, zinfantylizować, czyli tak ogłupić, żeby ten łyknął każdą bzdurę. Często przypominam żeby dbać o swoje wewnętrzne dziecko, co nie znaczy zdziecinnieć.

     Ludzie mają w sobie co prawda naturalnie wbudowaną obronę w postaci wrodzonych talentów, jednak spece od propagandy dobrze o tym wiedzą i są w działaniu konsekwentni – kiedy delikwent przestaje się kontrolować w czerpaniu wiadomości, zaczyna cierpieć na deficyt uwagi i zwyczajnie tępieje. Staje się podatny na fałsz.

      Gdzieś przeczytałem zdanie: - 98% Amerykanów ma TV. Z tego wniosek, że pozostałe dwa procent musi sobie niestety we własnym zakresie dostarczyć codzienny ładunek strachu, przemocy i seksu.

     Witamy w nowoczesnym świecie!

Kiedy zaczyna szwankować głowa jako centrum decyzyjne, sprawa staje się arcypoważna, ponieważ delikwenta dopadają choroby.

Ten związek kilkadziesiąt lat temu zauważył Osho i mówił:

„Wiele chorób ma podłoże psychosomatyczne, czyli bierze się z głowy. Czy wiecie, że jest korelacja pomiędzy liczbą osób wykształconych w danym kraju, a liczbą chorych psychicznie? W USA jest najwięcej osób wykształconych, a więc także chorych psychicznie. Psychologowie twierdzą, że jeśli ta tendencja się utrzyma, za 100 lat trudno będzie w Ameryce znaleźć osobę psychicznie zdrową. Obecnie (Słowa z roku 1970) trzy czwarte mieszkańców Stanów Zjednoczonych cierpi na różne nerwice i zaburzenia umysłowe. 

     W tym kraju codziennie trzy miliony osób korzysta  z usług psychoanalityków. Lekarze podejrzewają, że już 80% chorób powstaje na tle psychicznym. W miarę postępu medycyny wzrasta liczba chorób uznawanych za psychosomatyczne. Mogę was zapewnić, że w przeciągu najbliższych dwudziestu lat, 99% chorób zostanie uznane za psychosomatyczne.

     Ludzkie problemy wynikają z procesów, które zachodzą w mózgu”.




piątek, 14 lutego 2025

Wielki Pies Seksu

 


Od momentu wielkiego wydarzenia, jakim jest rozpoczęcie podróży do samego siebie, człowiek dysponuje nadwyżką miłości i rozumie, że zwracanie się do innych w oczekiwaniu na miłość było błędem, bo inni byli także żebrakami.

    Od chwili, kiedy zaczniesz być sobą, co jest równoznaczne z medytacją, w klimacie ciszy, bez myśli, w zachwycie nad światem, nagle zobaczysz, że otwiera się przed tobą tysiąc kwiatów, a ich aromat jest miłością.

    Wszedłeś w bajeczny, kolorowy świat. Pierwszą osobą, którą spotkasz w tym świecie jesteś naturalnie ty sam.

Przelewająca się miłość spowoduje, że najpierw pokochasz samego siebie. I to jest całkiem naturalne. Najpierw uświadomisz sobie błogostan w którym jesteś i światło, które ciebie przepełnia.

     Bycie sobą to pokochanie siebie.

Aby taki stan osiągnąć, przede wszystkim należy przestać słuchać duchownych. Oni są wrogami wolności, wpajają wartości negujące życie.

Duchowni mówią: - zapałaj nienawiścią do przyjemności i cierp, aby wejść do raju!

     Tylko, że z tego raju jakoś nikt do tej pory nie wrócił, nie ma więc dowodów na to, że on w ogóle istnieje.

 

Pewnego razu stary ksiądz przestrzegał parafian przed grzechem:

      Grzech - powiada – jest jak Wielki Pies!

Jest Wielki Pies dumy i zazdrości, chciwości i seksu. Musicie zabić te wszystkie psy, zanim was rozszarpią i uniemożliwią wejście do nieba. To jest możliwe, bo ja tego dokonałem po wielu latach. Na końcu zabiłem, uwierzcie mi moje dzieci, na końcu zabiłem także Wielkiego Psa Seksu.

    Ojcze! - Odezwał się głos z tylnej ławki – czy nie uważasz że ten ostatni Wielki Pies zmarł śmiercią naturalną?

  Kiedy żyjesz naturalnie i niczego nie tłumisz, wszystko staje się samo i bez wysiłku. To są cykle biologiczne zupełnie takie same jak zmieniające się pory roku.

   Nie trzeba walczyć z naturą, taka walka daje przeciwny skutek od zamierzonego.             

                                                                           Osho



poniedziałek, 2 grudnia 2024

Żyć tak, aby szły iskry

 


Przeglądam teksty z napęczniałego archiwum (nic dziwnego, przecież lubię pisać), oto jeden z tekstów z barwnego roku 2014, w którym 8 miesięcy podróżowałem:

 „Skorzystałem akurat z podwózki przy pomocy BlaBlaCar, a że nie ma przypadków, kiedy wpadł mi w ręce w przepięknym poznańskim Starym Browarze wywiad z pisma dla kobiet, miałem przeczucie. Jakie? Ano że być może znajdę  w nim „Słowo od mego Anioła”. Najpierw przeczytałem motto:

 

O ma duszo, bądź gotowa na przyjście Nieznajomej

Gotuj się, gdyż nadchodzi ta, która umie stawiać pytania.

Ta, która nigdy nie zapomni drogi do twojego domu,

Bo choćbyś unikał życia, to przed Śmiercią nie znasz schronu.

 

Czytałem te słowa zdziwiony, bo właśnie oczekiwałem na spotkanie z Nieznajomą z internetu. Byłem podekscytowany, energia mnie rozpierała. Przeczytałem, nastąpiła chwila zastanowienia i pojawiła się w głowie jedna z fraszek Sztaudyngera, z zasobu na tak zwane specjalne okazje:

 

Nadmiar wigoru stwarza przymus zamiast wyboru.

 

- A co mi tam – niby pomyślałem. „Niby”, ponieważ były to chwile zdarzające się facetom, kiedy to nie myśli się głową.

Czytałem dalej:  

Sonja Heikkila należy do stu najważniejszych myślicieli 2014 roku.

    „W Finlandii na przykład nowym trendem jest nieposiadanie samochodu. Tak zaczynają myśleć młodzi ludzie. Że to nieposiadanie jest nową wartością, bo jest przyjazne środowisku, nie ogranicza wolności. Kiedy bowiem zaparkujesz, musisz wrócić w to miejsce, nie możesz iść dokąd chcesz, nie możesz napić się piwa. To ogranicza.

Nie chcę mieć samochodu, ale chcę się przemieszczać i mieć swobodę ruchu.

Wydaje się, że nadeszła era, w której ważniejsze staje się doświadczenie i wrażenia.

      Ale żyjemy przecież w konsumpcyjnym świecie.

Uważam, że to się zmienia. Ludzie zaczynają redukować liczbę rzeczy, które posiadają. Przechodzą na minimalizm. To wciąż mała grupa młodych, ale trend będzie narastał. To nasza przyszłość. Posiadanie wychodzi z mody”.

Dalej Finka opowiada o MaaS i korzystaniu ze smartfona, aby mieć na zawołanie wygodną podwózkę w dowolnym miejscu.

   - Czy nie obawiasz się, że to skończy się tak, że niemal przestaniemy chodzić?

- Tak, trochę się tego obawiam. Trzeba będzie pomyśleć o wspieraniu chodzenia i jeżdżenia na rowerze.

      W wywiadzie pada także kilka ciekawych zdań na inne tematy.

 - W samotności może być dobrze. Kiedy nie ma partnera świat o dziwo się nie zawala.

    - A co z bliskością?

- Bliskość to nie tylko seks, ale także rozmowa. Bliskość ma wiele form.

A życie polega na tym, aby szły iskry”.

 

P.S - I zaiste, powiadam Wam, to ostatnie zdanie trafiło mi prosto do duszy. Pomyślałem: - Tak jest! Aby iskry szły! Ładnie powiedziane! Połączyć seks z bliskością i rozmową!

           Aliści nadpłynęła refleksja filozoficzna: - jeśli jest ładnie, to dla równowagi powinno być także brzydko. Tudzież wyjaśnienie dla moralistów, lub tak zwanych świętoszków: - wielu prawd nie da się składnie przekazać bez użycia języka potocznego. 

Oto prawda o "iskrach w życiu" zawarta w starym polskim powiedzeniu: - Pić, pierdolić, nie żałować, bida musi pofolgować.


środa, 29 listopada 2023

Nie wyrzekaj się niczego - nie musisz

 


Przytoczona niżej wypowiedź Osho tkwiła w archiwum czekając na swoją kolej i ten czas wreszcie nadszedł wraz ze śmiercią Jana Gabriela. 

O Janie z Ciężkowic pisałem wielokrotnie - bretharianin, człowiek wielu talentów, także paranormalnych. Asceta do potęgi, jako że nie przyjmował pokarmów przez lat dwanaście.

Byłem przyjacielem Jana i jak na prawdziwych przyjaciół przystało nieraz prowadziliśmy ostre spory. Jan czytywał bloga, nie chciałem robić mu przykrości, dlatego traktat Osho odłożyłem ad acta. Poza tym, jak się okazuje, słowa Osho są ponadczasowe.

Jak wiemy otacza nas dualizm - powinniśmy znać argumenty strony przeciwnej. Do mnie Osho trafia, chociażby z powodu, że do ascetów nie należę. Dużo bliżej mi do mistyków, według wiersza Sztaudyngera: - „Był raz sobie pewien mistyk, lubił baby i z nimi styk”.

 


 „Ascetyzm to ścieżka prowadząca do domu wariatów. Jest patologiczny, jest uzewnętrznieniem chorego gwałtownego umysłu. Zwykle przemoc kierujesz ku innym, ale równie dobrze możesz uderzać w samego siebie. A gdy uderzasz w samego siebie, jest to bardziej niebezpieczne, bo nikt nie zdoła ciebie obronić przed samym sobą. Kiedy używasz przemocy wobec kogoś innego, ten ktoś będzie się bronił, będzie z tobą walczył.

      Od wieków tak jest, że ludzie o skłonnościach masochistycznych deklarują, że są religijni. Religia to tylko pretekst. Odrzuć religię a odkryjesz masochistę.

Masochista lubi siebie torturować, daje mu to zadowolenie, ma poczucie władzy nad sobą. Torturowanie kogoś innego też daje poczucie władzy i dlatego istnieje przemoc. To dla niektórych ludzi jedyny sposób, aby czuli się silni. Mogą niszczyć innych, oto ich władza.

Hinduski mistyk, Surdas, szedł ulicą, gdy ujrzał piękną kobietę. Zapomniał, że wyrzekł się świata i jest świętym, zapomniał o religii, dyscyplinie i jodze. Serce zabiło wielką namiętnością do kobiety, ale po chwili ochłonął. Wrócił do swej chaty i oślepił się. Zrobił to, gdyż pisma mówią, że oczy wiodą na manowce, trzeba je więc zniszczyć. W tamtej chwili Surdas czuł się niezwykle potężny. 

„Nawet to potrafię zrobić!”

 Ego wyczuło subtelną możliwość dowartościowania. Stało się silniejsze niż kiedykolwiek wcześniej.

    Nie oczy zawiodły go na manowce, ale skłonność do nieświadomości. Jak oczy mogą prowadzić na manowce? Oczy to tylko okna na świat. Gdy widzisz za oknem piękną kobietę, nie niszczysz okna. Nic ci po tym, nie staniesz się bardziej duchowy i mniej seksualny, a twoje żarliwe uczucie nie zniknie. Będziesz zamknięty w domu, ale namiętność będzie w tobie wrzeć. Oczy to tylko okna.

    Człowiek religijny jest zdrowy, jest całością, Akceptuje życie i radość z niego płynącą, śpiewa tysiąc pieśni.

Przeciwne życiu jest podejście ascetyczne, które jest samobójcze. Możesz popełniać samobójstwo bardzo wolno, stopniowo, to bez znaczenia.

        Ktoś zabija się skacząc z klifu, a ktoś zabija siebie powolutku, całymi latami. Powoli podaje sobie truciznę, ale to nie robi różnicy. Oczywiście ten, kto skacze z klifu, jest bardziej odważny. Od wieków chwalimy tych niby odważnych, ale obłąkanych ludzi, czcimy ich. Wskutek tego oddawania czci, ludzkość pozostała nienormalna.

 

Normalni ludzie nie są normalni, tak się tylko nazywają. Są ich całe rzesze, ale nie są normą i nie są zdrowi. Jakoś udaje im się przejść przez życie. Człowiek destruktywny dla samego siebie jest obłąkany, tak samo ci, którzy go poważają.

Asceza jest przeciwna życiu, a życie to świętowanie. Ciągłe alleluja! Bycie religijnym to bycie częścią tego świętowania.

Tak zwani religijni ludzie zaczynają eliminować swoje życie. Stopniowo znikają wszystkie jego elementy, jeden po drugim. Ludzie ci stają się prawie martwi, wegetują. A przecież to głupie, żeby tylko grzesznicy cieszyli się życiem, a święci mieszkali w klasztorach.

 

Nie wolno im jeść ulubionych potraw i cieszyć się smakiem, nie mogą słuchać pięknej muzyki, bo ona jest zmysłowa, nie mogą tańczyć, bo źródłem tańca jest seks. Nie powinni śpiewać bo śpiew to także wyrażanie seksu.

    Zobacz: - ptaki nie recytują Koranu, Wed czy Gity, ich śpiew to miłosne rozmowy. Kwiaty nie kwitną po to, by je zrywać i nosić do świątyni – one są uzewnętrznieniem seksualności roślin. Seks jest źródłem życia.  Filozofia sufich ma akceptować życie, afirmować je. Gdy osiągasz satori – seks słabnie, ale nie musisz się go wyrzekać, idziesz tylko wyżej, w końcu wszystko, co ma zniknąć zniknie samo.

Nie wyrzekaj się niczego – nie musisz.

       

            Osho – Hindus, profesor uniwersytetu w Punie, filozof, religioznawca.

 

 

czwartek, 18 lutego 2021

Terziano Tiziani

 Terziano Tiziani, był nie tylko jednym z najciekawiej piszących reporterów-dziennikarzy włoskich, ale w swoim czasie nie miał właściwie równych na świecie. Napisał kilka porywających książek. Z ich lektury wybija się na czoło kilka prawd ponadczasowych.    

Tiziani zaintrygowany regułą, iż układ planet w chwili narodzin człowieka determinuje jego Przeznaczenie, przybywa do nieprzeciętnego człowieka, któremu kilka dni wcześniej podrzucił datę i godzinę swych narodzin.



 - „Akceptuję to, co jest. Także o przyszłości myślę przyjaźnie. Bo sama wizja, że najlepsze ma dopiero nadejść, ma w sobie pewną logikę. Aż do wieku który osiągnąłem, ma się obowiązki, dzieci, pracę. Odgrywa się rolę jaką się wybrało, albo jaka przypadła nam w udziale. Człowiek zachowuje się tak, jak powinien – tworzy własną osobowość. Aż wreszcie nadchodzi czas prawdziwej wolności. Wolności nie w sensie przejścia na emeryturę. Dla mnie starzenie się to czas większej szczerości, mniejszego skrępowania, czas, gdy można powiedzieć, co się myśli, a także więcej czasu poświęca się na to, co wydaje się ważne, nawet gdy inni nie podzielają takiej opinii. W starszym wieku można być wolnym w sposób niedostępny w młodości, można sytuować się poza codziennymi wzorcami, poza regułami zapewniającymi trwałość społeczeństwa. Czy to się już nie zaczęło? Oto szukam porady u wróżbity, czego nie zrobiłbym przed trzydziestu laty. Czułem, że ten człowiek działa na mnie inspirująco.

 

Rajamanikam zaczyna mówić: - Pana matka ma silny znak życia i będzie długo żyła. Natomiast w przypadku pańskiego ojca ten znak jest bardzo słaby, przypuszczam, że już nie żyje (Istotnie!). Pana małżeństwo trwa długo, ale niech pan o nie dba. Jego długotrwałość gwarantował silny znak pańskiej żony. Gdyby zależało to od pana, związek rozpadłby się już parę razy. Pański problem polega na tym, ze nie potrafi pan dochować wierności seksualnej jednej osobie. Seks jest dla pana bardzo ważny i steruje pańskimi postępkami.



                                                                                                        

 Erotycznie jest pan słoniem. Seks będzie pana pasjonował aż do końca życia, co nieustannie będzie pana wpędzać w tarapaty. Jeśli chodzi o temperament, jest pan osobą, która mogłaby mieć jednocześnie kilka żon. Czy wstąpi pan w inny związek małżeński, czy nie, zależy od horoskopu pańskiej żony. Jeśli natomiast uda się panu wytrwać w małżeństwie do 62. roku życia z obecną żoną, potem wszystko ułoży się znakomicie. Przejdzie pan dwie operacje, pierwszą pomiędzy  59. , a 61. rokiem życia, drugą w 65. roku życia. (z czasem okazał się to strzał w środek celu!) Całe życie pan podróżował i będzie pan to robił aż do śmierci.

Rajamanikam mówił tak, jakby czytał z książki, mającej bardzo podobne strony do tych, z których czytali inni wróżbici. Tak to wygląda i z tego powodu astrologia, szczególnie ta uprawiana przez mistrza, jest tak atrakcyjna. Prezentowana jest z taką pewnością, której brak przy innych metodach. W astrologii są teksty, reguły, miary. Kiedy znana jest data i godzina narodzin, trzeba już tylko wiedzieć,  jak stosować metodę, żeby ustalić: - idź w stronę 747.

Przepowiednia z każdym kolejnym słowem nabiera wiarygodności. 

Rajamanikam wyjął z teczki kartkę, z ręcznie zapisanymi cyframi. Był to mój dokładny horoskop na najbliższe lata. Ani słowa o koniunkcjach, opozycjach, ascendentach. Zero pustosłowia – same konkrety.

- Pomiędzy 18 kwietnia 1994 a 14 marca następnego roku musi pan opuścić dom i zamieszkać w innym kraju. (Znowu ta sama rada bym opuścił Bangkok). Pomiędzy 14 marca 1995 a 8 sierpnia 1997 poniesie pan pewne wydatki, ale nie zrujnują one pana. Jednak proszę uważać …..  Od 24 sierpnia 1997 do roku 2000 w pańskim życiu nastąpią liczne zmiany. To okres, w którym Saturn rozpocznie wpływ na pana, a więc okres wielkiej siły u pana. Jeśli chce pan zająć się polityką, to jest właśnie najlepszy moment aby zgłosić swoją kandydaturę w wyborach. A dokładnie powinien pan to zrobić 8 sierpnia 1997. Po tym  dniu pańskie szanse będą rosły każdego dnia. ( A ja akurat przemyśliwałem, żeby wystartować w wyborach na przewodniczącego Klubu Korespondentów Zagranicznych w Hongkongu, gdzie zamierzałem spędzić lato, aby być świadkiem upadku ostatniej kolonii na świecie).                                                                                           Na koniec Rajamanikam powiedział: - Czeka pana bardzo szczęśliwa starość.

I tym sposobem poznałem mistrza. Taki nie potrzebuje przynudzać o koniunkcjach i ascendentach, on się skupia na meritum. 



 
Kiedy wróciłem do domu, dalej słyszałem w głowie słowa Rajamanikama. A w domu tak się stało, że jakoś tak uniosłem się duchowo, jakby podleciałem. Coś mnie poderwało. 

Czy to była medytacja? Owszem siedziałem, ale pamiętałem także co mówił Osho: - „Widziałem mnóstwo kur wysiadujących godzinami jajka, ale ani jednej, która osiągnęłaby oświecenie”.

Problem bowiem nie polega na tym, że się siedzi, lecz na tym by z wewnętrznej potrzeby, właściwie nieświadomie, przydarzyło się wejść w wymiar w którym czujesz, że rzeczy nie są takie, jakimi się wydają. Stan w którym czujesz, że wskoczyłeś na jakiś inny, wyższy poziom. I to cię pociesza, podnosi. To jest niebylejakie uczucie, ono jest bardzo, bardzo frapujące, pociągające. Odtąd do tego uczucia możesz się odwoływać i do niego wracać. Trzeba tylko wszystko co zewnętrzne pozostawić za sobą. Wszystko! Odgłosy ptaków, pasje i zawody, wszystkie myśli. Zostaje pusta komórka, którą jesteś ty. Pozostawiasz za sobą część ludzką, pozostaje tylko część kosmiczna.



I rzeczy zmieniają się, kiedy patrzysz na nie w ten sposób. Rzeczywistość okazuje się zupełnie inna, niż ci się wydawało wcześniej.



czwartek, 30 kwietnia 2020

Proste życie


Żeby dowiedzieć się, co lubisz, wystarczy odzyskać wolność. 
I wcale nie chodzi o to, żeby rozwiódł się ten, kto jest w małżeństwie. Chodzi o własne terytorium, o swój osobisty czas, o to, żeby stanowić o sobie suwerennie.

Zdarza się, że w małżeństwie jest to możliwe, jednak tylko kiedy masz Przyjaciela za partnera - partnerkę. A to już jest nieczęste. Bardzo nieczęste.
Nie mam wielkiej skali porównawczej, bo byłem tylko w dwóch małżeństwach. Długoletnich, każde dwadzieścia lat.

Tu pytanie: - w ilu małżeństwach trzeba być, żeby mieć skalę porównawczą? Być może tylko w jednym, ale za to wystarczająco długim (Wpis „rozmowa u lekarza”).
Hasłem do szczęścia nie tylko w związkach małżeńskich jest słowo Przyjaciel. Znaczy Przyjaciółka, żeby nie było w moim przypadku niedomówień.

Po tych dwóch małżeństwach, wypróbowałem, co znaczy słowo singiel.
Ono znaczy tyle, że wielu szuka i potrzebuje odrobiny miłości. Jeśli taki "wielu" nie zrozumiał, że trzeba szukać wewnątrz siebie tego szczęścia, miłości, zadowolenia, czy nazywaj to jak chcesz, lecz szuka żmudnie na zewnątrz, może się rozczarować. 
Może się rozczarować, nawet jeśli pamięta, że taki seks na przykład, który często błędnie utożsamiamy z miłością, jest tylko połową sukcesu. 
A czegoś takiego jak połowa sukcesu nie ma. 
Albo jest cały sukces, albo nie ma nic. 
Jednak również połowa sukcesu bywa całkiem miła, tudzież wręcz mistyczna. Zdarza się przecież, że w chwili orgazmu ocieramy się o Chwilę Wieczności. A gdy jeszcze uda się tę Chwilę wzbogacić zasadami tantry.....

Był raz sobie pewien mistyk
lubił baby
i z nimi styk. 

Miłość można znaleźć w sobie, w psie, w graniu na Wall Street, chwilowo bardzo dzięki wódce (Darek Karaluch) lub dzięki Kobiecie Przyjacielu, ale żeby na taką trafić, to jak pisałem nieczęste jest.


Idę, idę, mam czas, to myślę i gdzieś docieram w końcu, po wielu godzinach w tym bieszczadzkim zadupiu kochanym, niepowtarzalnym i cudnie bezludnym.
Najpierw jest widokowo, potem wchodzę do lasu.







Nabrałem wody ze źródełka i rozglądam się za miejscem na nocleg. 
Jestem w lesie. Nie jest widokowo - jak to w lesie. Azaliż czy zawsze musi być widokowo? Jeszcze świeci słońce, ale niedługo wieczór, jest maleńka polanka, ociupinkę ponad drogą leśną tylko. I skrawek płaskiego miejsca pod samą sosną, dlatego ognia nie będzie.


Namiot, siadam, stolik niepotrzebny, serwetka, układam na kolanach co mam i niespiesznie (cudne słowo) szykuję nabożeństwo wieczerzy. 
Kiedy się najem i napiję, położę się i będę spał do rana. 
Aby tak było, wystarczy iść dostatecznie długo. 
Takie proste życie.
Ach!

czwartek, 25 października 2018

Życie zakreśla koło


W wieku trzech lat sukcesem jest nie robić w majtki.

W wieku 12 lat sukcesem jest mieć przyjaciół.

W wieku 14 lat sukcesem jest mieć prawo jazdy.

W wieku 16 lat sukcesem jest uprawiać seks.

W wieku 35 lat sukcesem jest mieć pieniądze.

W wieku 50 lat sukcesem wydają się być pieniądze.

W wieku 70 lat sukcesem jest uprawianie seksu.

W wieku 75 lat sukcesem jest mieć przyjaciół.

W wieku 80 lat sukcesem jest nie robić w majtki.


Warszawskie Łazienki








wtorek, 6 marca 2018

Nie zawsze Ziemia była niebieska

Wyścig Czerwonej Królowej 4

A więc w praoceanie panowała niemal nieśmiertelność.
Wraz z seksem wprowadzonym przez miss Ewolucję, komórki zaczęły ulegać procesowi starzenia i obumierania, co po jakimś czasie prowadziło do śmierci całego organizmu.
        Ta ograniczona rozpiętość wieku była teraz kotwicą, którą miss Ewolucja wyrzuciła, aby nie trzeba było zamykać planety na kłódkę z powodu przepełnienia.
Cena za miejsce we wszechświecie, za oddychanie, jedzenie, seks i dość przyjemną egzystencję była taka, że po jakimś czasie trzeba było opuścić pozycję.
       Niektóre żółwie dożywają spokojnie 200 lat, mucha jednodniowa nieprzypadkowo ma taką nazwę. Obydwa gatunki żyją i jak się wydaje nie marudzą.
Jedynie Homo sapiens ogłasza swoje niezadowolenie z długości życia, bo tak podpowiada ego dodane jako załącznik do przyznanego mu aparatu myślowego.

Z badań statystycznych wynika, że człowiek, który codziennie jedzie do pracy tylko pół godziny samochodem, zanim przejdzie na emeryturę, spędzi w sumie sześć miesięcy swego produkcyjnego życia, stojąc na czerwonym świetle!
       Miss Ewolucja nie spędziła trzech miliardów lat na przyglądaniu się swemu dziełu. Naprawdę dokonała czegoś wielkiego. I to pomimo tego, że pierwsze organizmy wielokomórkowe mogły być bardzo maleńkie i niewiele z nich zostało.
Kiedy bowiem owe zamierzały się zadomowić, ukazał się niekorzystny komunikat meteo.

Oto nadchodził siarczysty mróz.
I nie szykowało się jakieś tam skromne minus dziesięć!
Komunikat się sprawdził, mróz nadszedł, chwycił i nie miał zamiaru odpuścić.
Trzymał i trzymał, aż w końcu cała planeta zamarzła!
Ziemia zamieniła się w wielką lśniącobiałą lodową kulę.....

Ta lodowa biała kula wisiała sobie przez jakiś czas w kosmosie.
Czyli nie zawsze Ziemia była niebieska.

Jednak nic nie trwa wiecznie, wszystko przemija, minęło marne 200 milionów lat i Ziemia odtajała.
Jednak to zlodowacenie było wyjątkowe i nadano mu miano zlodowacenie warangerskie.
      W każdym razie dzieci miss Ewolucji chroniąc się gdzie popadnie (głębiny oceanów) ledwie uszły z życiem.
Sprawa z tym zlodowaceniem była na tyle poważna, że to wtedy, poprzez ciążenie lodu mogła się skrzywić oś Ziemi do miłej mi liczby 23 stopnie.
          
To po pierwsze primo, a po drugie to dzięki temu skrzywieniu powstała precesja Ziemi, a to z kolei pozwala zarobić niektórym na giełdzie.
Winę za to odchylenie osi Ziemi od pionu mogą także ponosić kosmiczne łotry, ponieważ winny zawsze się znajdzie.
Nawet wtedy, kiedy winnego nie ma.

Nie raz i nie dwa ostrzał z kosmosu przynosił młodemu życiu zamęt i cierpienie.
Wszystko jest do pomyślenia i być może to wszystko razem przyczyniło się do wielkiego zlodowacenia trwającego 200 milionów lat.
        
Pewne jest jedno: - ówczesne dzieci miss Ewolucji ledwo uszły z życiem. O mały włos byłoby po fotosyntezie, a my, Czytelniku, wciąż żylibyśmy i to w najlepszym wypadku, jako prymitywne formy wokół podmorskich kominów wulkanicznych.
Czyli mogła być z nami dupa goła.


Tak się azaliż nie stało, i wreszcie zlodowacenie warangerskie dobiega końca. 
Zaczyna się epoka ediakaru, okresu, z którego pochodzą bieszczadzkie łupki......

Witamy w raju!