Pokazywanie postów oznaczonych etykietą daty zwrotu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą daty zwrotu. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 stycznia 2024

Harmoniczność na polskiej giełdzie

Kilka dni temu wybrałem się na spacer do Powsina. Pogoda dopisywała, był kilkustopniowy mrozek. W nocy w Warszawie sypało, dlatego spodziewałem się scenerii śnieżnej. Gdy jednak doszedłem do polany, poczułem się nieco zawiedziony, bo wiatr wywiał cały śnieg do lasu.

Atoli natknąłem się na przesymaptyczną rodzinę Olafów i mogłem porozmawiać z tatą Olafem, który pasjonuje się liczeniem dat zwrotu na polskiej giełdzie.






Tata Olaf pokazał mi poniższy obrazek mówiąc: - To co proste jest najlepsze.



Rozmawialiśmy jeszcze chwilę o tym i tamtym i gdyby nie gwałtowne podmuchy mroźnego wiatru, które przewracały większość rodziny, pewnie dowiedziałbym się więcej.


 Wiatr wiał z otwartej przestrzeni prosto od pól, a nie mogliśmy pozwolić, żeby się zaziębił mały Olafek, dlatego przerwaliśmy spotkanie.

Rodzina Olafów prosiła, abym pozdrowił Czytelników bloga, co niniejszym czynię.

piątek, 24 listopada 2023

Poszukiwania daty zwrotu dla Wig 20.

Jak sprawdziły się dywagacje o datach zwrotu z wpisu 29 września? 

366 dni do 366 trafione nieźle. Zawiodły natomiast większe liczby i wynikające z nich daty. Potwierdza się, że w harmoniczności najlepiej działa stara znajoma trójka – 0,62, jeden do jednego i 1,62. Oraz ostatnia fala do fali.  

Dlatego uważam, że obrazek w świecach dziennych jest cenniejszy. Jednak liczby 1362 dni lekce sobie ważyć nie wolno. Znowu pojawia się data „polityczna” – 11 grudnia (a może 13?).




Staram się zasiać inspirację - zachęcam Czytelników do własnych poszukiwań.

O datach wynikłych z astronomii finansowej nie piszę z powodu, który już wyjaśniałem.

Brexit, Covid – oznaczenia autora.

273 dni ma fala ze szczytu 13 stycznia 2022, do dołka 13 października.

Linia trendu zaznaczona czerwono, jak widać działa.

Na koniec limeryk noblistki Wisławy Szymborskiej, jako że humor świadczy o zdrowiu psychicznym, tudzież miło jest nabyć luzika przed odpoczynkiem sobotnio-niedzielnym:

 

„W Białym Domu nasz chargé d'affaire
po kryjomu raz nasrał na skwer
Nikt nie widział, okey,
gdyby nie CIA;
niby nic, ale jednak nie fair.”

piątek, 29 września 2023

Daty zwrotu dla Wig 20

 Czyli co można wyczytać ze złotych proporcji widocznych na indeksie.

Obrazki wypada skomentować krótko: - kilka proporcji, a data jakby ta sama, przypadkiem związana z polityką. Jak to zostanie zweryfikowane przez rynek, przekonamy się niebawem.

    Co to jest polityka? Ona jest wtedy, kiedy pierwsza grupa mówi ci jedno, a druga co innego.

Skołują ciebie, jeśli nie posłużysz się własnym rozumem.

                                        Bertrand Russell




I jedna data dla odmiany z przeszłości.



poniedziałek, 23 stycznia 2023

Nie tylko góral się waha

Dwa słowa o giełdzie, a konkretnie o kolejnych datach zwrotu dla Wigu 20. Będę o nich jak najbardziej, tudzież dalej pisał, ponieważ Magiczne Liczby, które służą do ich liczenia są moją pasją. Waham się tylko jak to w tym roku robić, bo dylemat mam taki: - podawać je z wyprzedzeniem, czy z opóźnieniem? A może w trakcie? Albo po fakcie?

Waham się podobnie jak ten góral z anegdoty:

Siedzi góral na zydelku, trochę się na tym zydelku buja, widać że o czymś myśli. Idzie ceper i pyta:

- A co wy się góralu tak bujacie?

- Eeee nie panocku! Ja się nie bujam, jeno się waham.

-  A czemu to się wahacie?

-  Ano syćko było tak. Byliźwa my na weselu u kuma. Tam my popili tęgo, wyszła awantura, sprali mnie sakramencko, a moją zgwałcili. Tera ślą do nasz wici na poprawiny. Moja chce iść bardzo, a ja jeszcze kapke obolały, to się waham.

       

Wątpliwości towarzyszą także teorii superstrun i to pomimo, iż pod względem matematycznym osiągnęła ona pełen sukces. Nie ma jednak możliwości jej fizycznego sprawdzenia. Czyli jednak pół sukcesu. Atoli czy może być pół sukcesu?

Może to i dobrze, że uczeni nie potrafią stworzyć nowego Wielkiego Wybuchu, gdyż taki eksperyment mógłby skończyć się zagładą Wszechświata.

Eksperymentów zaprzestać, bo dają zero i null. Czy na plan własny nas nie stać? – To my są ziemi tej sól!

Jak wiemy w każdej dziedzinie osiągnięcia jednych są krytykowane przez zawiść innych, nie inaczej jest wśród naukowców. Największym krytykiem teorii superstrun jest noblista Sheldon Glashow z uniwersytetu Harvarda.

     W sposób specyficzny docenia odkryte piękno strony matematycznej zagadnienia, używając sarkastycznego określenia „matematyka teatralna”. Złość z powodu osiągnięć innych, dla większego poruszenia wyładowuje w pisaniu wierszy. Oto jeden z nich:

    

Teoria Wszystkiego, gdyś do boju gotowy,                              

Objąć może więcej niż orbifold strunowy.                                    

Gdy twych wodzów moc cierpień nęka amnezyjnych                  

I nie ufasz już im w sprawach heterozyjnych,                        

Posłuchaj rady, nie daj się zaślepić mitem:                        

Księga nie jest skończona, ostatnie słowo to nie Witten.

 

(Witten to kolejny Piękny Umysł fizyki kwantowej, będzie wpis).

Glashow obiecywał bezskutecznie, że nie dopuści do pojawienia się teorii superstrun na Harvardzie. Bezskutecznie, gdyż za każdym razem w trakcie głosowania okazywało się, że jego frakcja jest w mniejszości i wygrywała demokracja. Poglądów Glashowa nie podzielali inni nobliści: - Murray Gell-Mann, czy Weinberg.

Według Weinberga teoria strun to obecnie jedyna kandydatka na Teorię Ostateczną – jak zatem ktoś mógłby przypuszczać, że młodzi teoretycy nie będą się nią zajmować? 

piątek, 16 grudnia 2022

Piątkowe spotkanie z Wtorkiem

 


 Dopisek do wczorajszego posta o Domu na Górze.

Obłuda jest wtedy, kiedy co innego mówisz, a co innego robisz. Podobno trzeba w coś wierzyć. A gdyby tak wierzyć tylko w dobro i przyzwoitość? Każdy w miarę normalny człowiek prawidłowo rozumie te pojęcia i nie próbuje wyskakiwać z niezbędnością jakiejkolwiek religii.

Przypominam trzy kroki Zaratustry:

- Pomyśl dobrze

- Powiedz co pomyślałeś

- Wykonaj co powiedziałeś

 

Kiedy tak żyję, mój umysł, ciało i dusza są w zgodzie, w harmonii, nie ma obłudy, a pojawia się zadowolenie.

Jan Gabriel nie był obłudny. Czuł się otoczony energią chrystusową, ale powiedzmy delikatnie – czarnych urzędników i kk estymą nie darzył. Nie życzył sobie księdza na pogrzebie, a nawet postanowił zerwać z niemądrą fobią z podkarpacia, polegającą na budowaniu na cmentarzach coraz wyższych grobowców-bunkrów.

Tak Jan myślał wspólnie ze swoją partnerką, z którą mieli odwagę trwać do końca w wieloletnim konkubinacie, a mieszkali przecież na terenie z mentalnością średniowieczną.

Oboje mieli także odwagę mówić o swoich przekonaniach. Na koniec przyszło wykonanie: - nie tylko nie było księdza na ich pogrzebach, ale i nie było samych pogrzebów, ponieważ zarówno Jan jak i Bożenka zapisali swoje ciała Akademii Medycznej w Krakowie.

Można być konsekwentnym?

 

Azaliż wróćmy do tego, co tu i teraz.

Dziś mamy dzień trzech wiedźm na giełdach światowych – trzeci piątek kwartału. Wygasają kontrakty terminowe, a z racji bliskiego końca roku pojawiają się podsumowania przeszłości, oraz przewidywania na rok przyszły.

Na światowych stronach ekonomicznych widać artykuły o tym jak zaczynamy pięknie wychodzić z inflacji i kryzysu, a dla przeciwwagi mamy głosy wieszczące nadejście Matki Wszystkich Nowożytnych Kryzysów.

Co chciałbym dodać do powyższego? Otóż czytając to i owo, dowiedziałem się, że naukowcy doliczyli się dwóch ciekawych cykli, powodujących wymieranie gatunków: - jeden cykl wynosi 26 milionów lat, a drugi 260 milionów lat.

Czytelników bloga to nie powinno dziwić, ponieważ znamy dwa kalendarze: Majów i starożytnych Egipcjan, oba liczące 260 dni.

Astronomia z kolei podsuwa pojęcie precesji Ziemi liczone na 25.920 lat. Co sprowadzone do trzech cyfr daje 260.

Przeciętna długość życia 72 lata to około 26.000 dni.

Liczby nie kłamią, tak samo jak uczucia.

    Opracowania biznesowe podają: - jawne globalne długi publiczne liczone do PKB wynosiły w 1999 roku 200%.

W roku 2021 było to już 350%.

Dziś ten dług w USA szacuje się na 420%. W Chinach podają 330%. No tak, ale czy dziś komukolwiek można wierzyć?

Oto nadszedł czas, kiedy całe narody, pod światłym przewodnictwem różnego rodzaju demagogów weszły w fazę zombie – kto ma większy dług, nawet jeśli on jest ukryty, ten doświadcza większych kosztów obsługi. I tu pojawia się słowo stagflacja.

To co dalej? Wiem jedno: - w kapitalizmie nie ma bezbolesnej recepty na wyjście z długów. Lukrowanie rzeczywistości, jakieś półśrodki, to tylko zaczyn wielopiętrowego kryzysu.

Prawda zawsze znajduje to „kiedyś” gdy się objawia.

 

            Daty zwrotu na Wig 20.

Ostatnią prognozowaną datę podałem jedynie paru osobom – była to data liczona metodą uproszczoną, która daje 70% trafień i druga data oparta na Liczbach Planetarnych. Tu trafienia skromnie oceniam na procent 90. Konkretnie na pytania do kiedy będziemy rosnąć, wymieniłem przedział z Liczb: 28 listopada – 1 grudnia.

Jak widzimy, prognoza jest trafiona i wskazała „zatrzymanie”. Jak może być dalej? Różnie. Teraz jest taki popularny zwrot: „mieć coś z tyłu głowy”. Więc mam pewien hipotetyczny obrazek „z tyłu głowy” dotyczący Dow Jonesa:


Wiem, wiem, to wygląda na tsunami finansowe, bo według rysunku dopiero zaczyna się C. Fala B może, czy nawet powinna rysować podwójny szczyt. Może narysuje, a może nie.

Sprawy oczywiście mogą się potoczyć zgodnie z teorią Nowoczesnej Teorii Monetarnej Glapińskiego – wyjdziemy z zapaści bezboleśnie, wszystkiego będzie więcej, rozmnożymy się niebywale (oprócz Jarka) i staniemy się znowu młodzi, piękni i bogaci. Po stronie przeciwnej mamy opinię Bogusława Grabowskiego pod tytułem „Pożar w burdelu”.



Nikt nie wie jak na DJ ułożą się fale Elliotta, to tylko przypuszczenia, natomiast na polskim ryneczku kolejne daty zwrotu wyznaczą kierunek tego co ma być, atoli obrazek dla DJ tkwił mi do tej pory „w tyle głowy”, zupełnie jak cierń. Po publikacji mam reset – pozbywam się ciernia za pomocą „zrzutu ekranu” i czuję ulgę.

                     Piątkowe spotkanie z Wtorkiem.

Wtorek jest sympatycznym młodym pieskiem, którego wraz z niemniej sympatyczną właścicielką spotykam ostatnio „W Saskim Ogrodzie koło fontanny” w czasie porannych kijkowych spacerów. Oto dzisiejsza sesja fotograficzna.




A teraz życzenia świąteczno – noworoczne, jako że wpis niniejszy jest ostatnim w tym roku.


 Czytelnikom bloga życzę pogody ducha pomimo irytujących występów pewnego  zespołu muzycznego.


 Nie wierzmy wątpliwym autorytetom



 Do zobaczenia po trzech królach.



piątek, 2 grudnia 2022

Wspomnieniowa inspiracja

 

Jako że drążę temat przyszłości – prognozowanie przyszłych dat zwrotu na Wigu 20 jest konkretną próbą zaglądania w przyszłość i napiszę skromnie – pewne osiągnięcia na tym polu mam, także często zastanawiam się, co czeka naszą Matkę Ziemię. I co czeka inteligentne małpy mieszkające na trzeciej planecie od Słońca. No właśnie, kim są ludzie dla Ziemi? Czy w ogóle jesteśmy Ziemi potrzebni? Nie wiem i nie o to chodzi, chociaż nasuwa się analogia do pcheł, które obsiadają psa. Czy jak już pisałem do bakterii, bo tu skala proporcji jest odpowiedniejsza. Jeszcze niedawno, bo w roku 1950 tych bakterii było dwa i pół miliarda. Dziś jest 8 miliardów. Bakterie są maleńkie, atoli jeśli rozmnożą się ponad stan optymalny, stają się zagrożeniem dla swego żywiciela.

      Owszem można na wesoło, że jeszcze do niedawna te bakterie nie były zmutowane i większość z nich chodziła boso, a dziś zmutowały i zaczęły w coraz większej liczbie chodzić w butach.

      Zbliża się koniec roku, więc naturalny czas podsumowań, także wspomnień.

Nie wiem skąd mi w roku 1992 przyszła do głowy (bo dokąd miała przyjść?) myśl, że „kiedyś” odkryję prawidłowości rządzące GPW. Nie mam tu na myśli przekrętów na pojedynczych spółkach, które są „robione” w tak zwane „żywe oczy”. Przeważnie dotyczy to spółek o niewielkiej kapitalizacji. Nie, nie. Nie o to chodzi.

Mnie interesowała jakaś ogólna prawidłowość, mechanizm liczbowy, z pomocą którego Mechanik Światła narzuca inwestorom swą wolę na giełdzie narodowej.

Właśnie tak bym sformułował swoją ówczesną myśl.

Mijały lata, a ja szukałem. Do tego szukania był mi potrzebny ołówek i papier, potem tylko kalkulator. Najpierw, czy też najsampierw było to szukanie w liczbach dni, w których trwał dłuższy wzrost, lub spadek, co można było wyczytać z wykresu giełdowego.

Byłem pewien, że ta jakaś liczba odczytana z wykresu, niesie informację – a ja nie wiem o tym nic, poza tym, że ona jest. Szukałem według metody chybił-trafił. Zapisywałem, czyli gromadziłem materiał statystyczny. To była pasja, ale i obsesja, ponieważ nieraz budziłem się środku nocy, wychodziłem z sypialni do pokoju w którym mieszkały papugi (wychodziłem cichutko, żeby nie obudzić mej drugiej żony, tudzież trzydziestu, a w końcu tej sławnej ilości 55 kotów śpiących w swoich kojcach). Tam próbowałem zrozumieć kolejną liczbę, którą właśnie określił wykres, dlaczego ona jest właśnie taka a nie inna. Dodawałem, odejmowałem, dzieliłem i mnożyłem. Coraz bardziej wciągała mnie matematyka, bo co tu ukrywać - ona pachniała mi pieniędzmi. Czytałem o rynkach finansowych co tylko wpadło mi w ręce.

Pomalutku nad tą moją pasją zaczęła wschodzić jutrzenka. I to jest właśnie to sławne Tao – Droga! Był cel, a jakże, ale dziś już wiem, że w sposób praktyczny udowodniłem sam sobie, iż oprócz celu równie ważna jest droga prowadząca do niego. Albo inaczej: - ta droga, samo podążanie nią jest ważniejsze od celu.

Odkąd stałem się finansowo niezależny, zmieniło się wszystko jak pod dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Och! Jak miło wspominam sobie pierwszy wyjazd w Bieszczady! Odspawałem się od komputera, już nie musiałem grać na giełdzie. Nie potrzebowałem także wiadomości finansowych, TV, komputera. Totalny reset. Najpierw nastąpiło zapoznanie z Bieszczadami – namiot stał przez trzy początkowe tygodnie u Krystyny Rados, a ja byłem wolnym ptakiem. Upiłem się ze szczęścia w Smolniku nad Osławą, co miejscowi wykorzystali dla oskubania Zbyszka, chociaż im stawiałem. A niech tam. 

Potem była pierwsza i od razu wielodniowa wyprawa na połoniny, ze spaniem na górze pod dachem nieba, zakończona lądowaniem w Siekierezadzie, gdzie również popiłem z radości i skradziono mi lub zgubiłem telefon, lecz zyski przewa żyły straty - poznałem Marię z Wyspy Sobieszewskiej, tudzież kilkanaście innych ciekawych osób. Syciłem swoją pasję fotografa – do końca roku zrobiłem pierwsze trzy tysiące bieszczadzkich zdjęć.

Czemu ma służyć ten dzisiejszy wpis? Inspiracji i zrozumieniu że:

- Po pierwsze primo warto walczyć o spełnienie marzeń.

- Po drugie primo chodzi o rozbudzenie zainteresowania w tym konkretnym przypadku tematem: - „Jaka jest prawidłowość krążenia pieniądza na GPW”. Bo taka prawidłowość jest.

Z sentymentem zaglądam do archiwum i patrzę na swoje „obrazki poszukiwawcze”. Przy każdym odkryciu wydawało się, że to już, azaliż Tao miało jeszcze potrwać w myśl zasady: - dojdziesz do wszystkiego w odpowiednim miejscu i czasie.

Dla zainspirowania Czytelników zaciekawionych sprawą zamieszczam kilka obrazków z wczesnej fazy poszukiwań, kiedy w zagadnieniu robiło się już letnio (zabawa z dzieciństwa w ciepło – zimno: - Zimno, letnio, ciepło, gorąco, bingo!).







 Wreszcie poczułem, że jestem blisko i zacząłem ogłaszać prognozy. Używałem wtedy niepotrzebnie górnolotnego pojęcia „zapora gwiezdna”, która nie zawsze okazywała się istotniejsza od daty "mocnej". Jak widać na obrazkach, na których omawiałem po czasie sprawdzalność prognoz, jednak wyglądało to obiecująco.



 

 

Miłego weekendu.

 

środa, 9 listopada 2022

Giełda jako barometr gospodarki

Spojrzenie w skali makro na polską giełdę – wykres Wig 20 miesięczny.


 Na obrazku po pierwsze primo opisałem czas, przez który wykres indeksu wędrował od minimum w dniu 23 czerwca 1992 roku do szczytu w dniu 29 października 2007 - upłynęło 5606 dni, co stanowi 15 lat. Z haczykiem 15 lat.

Po drugie primo: - pobawiłem się oznaczeniem fal według Elliotta i uznałem, że wystarczy, ponieważ ma być prosto i przejrzyście.

Bo azaliż co jest ważne na przykład przed postawieniem diagnozy dla pacjenta? Metodologia - idea wyboru najprostszych, a skutecznych narzędzi potrzebnych do leczenia i wyleczenia. Może jednak nie jest to dobry przykład, ponieważ dziś rzecz jest o pieniądzach, które pacjent płaci za leczenie, a owe są tym większe, im dłuższej leczenie trwa, bowiem wyleczenie osobnika, wysusza nagle strumień pieniędzy płynący z wydaje się miłym dla lekarza szumem. 

Najważniejsza jest diagnoza - żeby nie leczyć płuc, gdy to serce chore. I tu znowu muszę wspomnieć o Temudżynie - niech będzie, że medycynie alternatywnej, ale dalej nie mogę pojąć, jak bez badań, bez tomografów komputerowych, a jedynie z pulsu w obu nadgarstkach, po minucie dosłownie słyszysz co ci dolega, chociaż nie odezwałeś się ani słowem, z jakim zdrowotnym problemem przychodzisz. (Był wpis o Temudżynie). I zaraz przypomina mi się moja babcia - Szeptucha, jak opowiadała mi o ziołach, religii naszych dziadów - słowiańskich wierzeniach. To jedno, bo mówić można co się chce, a drugie, ważniejsze: - jako dziecko widziałem jak babcia "cudownie odczynia uroki". Wielokrotnie to widziałem. Pacjentkę ledwo żywą przynoszono do pokoju, babcia czyniła kilkunastosekundową magię i pacjentka wychodziła o własnych siłach. Ale to nie temat na dziś. 

 Piszę o metodologii, ponieważ znany polski astrolog Piotr Gibaszewski przyznał ostatnio, że jego horoskopy dotyczące osobnika pod tytułem Kaczyński, któremu przepowiadał rozmaite nieszczęścia, nie sprawdzają się dlatego, że przyjął błędną metodologię. Rzecz sprowadza się bowiem do ustalenia prawdziwej daty narodzin z dokładnością do kilkunastu minut, a tego, jak i wielu innych zagadek z życiorysu wspomnianego pacjenta ustalić nie sposób.

Jeśli chodzi o polską giełdę, to wyjaśniałem Piotrowi, wykazując rzecz na wykresach, że od daty "umownych narodzin" giełdy (bo co brać pod uwagę: pomysł reaktywacji po pięćdziesięciu latach przerwy, czy datę otwarcia po powojennej przerwie, czy datę ustawy powołującej GPW, czy te same daty, ale z czasów pierwszego otwarcia sprzed prawie dwustu lat? Ot problem) - więc zamiast zbyt wielu niewiadomych, lepiej zająć się żywym rynkiem, który sam pokaże co potrafi i zasygnalizuje, czego można się dalej po nim spodziewać. Po półgodzinnej prezentacji we Wrocławiu, dla uczniów Piotra - przyszłych astrologów, usłyszałem: - "kużwa, tyle lat w tym siedzę, a na to nie wpadłem!" Przyznał, że jest zaskoczony prostotą sprawy opierającej się wyłącznie na astronomii i matematyce, zamiast na jego specjalizacji - astrologii, a ja przyznam, że poczułem się dowartościowany.

 Wszystko co dobre, jest proste i wracamy do wykresu.

Wig 20 od 29 października 2007 do ostatniego szczytu 12 października 2021 to odległość 5096 dni, czyli niemal lat czternaście! Maximum na Wig 20 było w 2007 na wysokości 3943 pkt, natomiast dziś, pomimo ostatnich wzrostów gdzie jesteśmy? A przecież jeszcze dochodzi inflacja! Co jeszcze w tym wykresie widać? Niby jak się ma gospodarka, bo giełda jest barometrem gospodarki, więc od czternastu lat powiedzmy łagodnie: - wykres idzie w bok. I za chwilę tyle samo będzie w bok - ile było do góry.

Co w wykresie istotne? Okresy minimum-maksimum, szczyt-szczyt, dołek-dołek, szczyt-dołek itd.

Jaki rajd od 2007 roku wykonał na przykład Tatuś DowJones, albo Mamusia S&P? I już jako dla wzrokowców (70 % społeczeństwa to wzrokowcy, a już inwestorzy giełdowi to na pewno 100 %) jest wszystko jasne, bo jak wiemy, chociażby z fizyki kwantowej – przypadków nie ma. Czerwona strzałka pokazuje październik 2007 , gdy był max - szczyt na Wig 20.


Omawiamy sprawę dalej: - ostatni lokalny szczyt na Wig 20 był 12 października 2021. Od dołka paniki covidowej mamy 575 dni, co widać na obrazku poniżej. Ta liczba także nie jest przypadkowa, ponieważ każdy astronom wymieni natychmiast liczbę 584 dni – okres synodyczny Wenus. Kanał na wykresie wyrysowany roboczo.


Co 584 dni Wenus znajduje się w tym samym punkcie ponad horyzontem.

I co z tego? Pstro! Harmoniczność głupku! Kto tak powiedział? Były prezydent USA Clinton.

Teraz możemy wrócić do wykresu pierwszego i pomnożyć 5606 przez 0,62, aby sprawdzić działanie złotego podziału w skali makro. Nie zorientowanemu w złotym podziale Czytelnikowi wyjaśniam, że odległość od Twojego pępka do podłogi wynosi 0,62 % całej wysokości Twojej osoby i jak widać na załączonym obrazku, ta proporcja działa także w pieniądzach, tudzież .... uwaga! W życiu każdego człowieka! Ja akurat policzyłem liczbę miesięcy od urodzenia do daty pierwszego małżeństwa i pomnożyłem ją przez 0,382, potem 0,5, potem 0,62, dalej jeden do jednego itd. I u mnie bingo! Pokazały się same kamienie milowe! Ale być może to tylko przypadek?

Ocieramy się o Liczby Planetarne, które są jedną z moich pasji, ale zbyt długie ciągnięcie tematu może Czytelników przynudzić. To dwa pytania: 

- Kto sprawił, że w ciele człowieka i otaczającej nas rzeczywistości jest tyle harmonicznych proporcji? To proste: - winien Naczelny Programista.

- Jak sprawy potoczą się dalej?

Podałem przed wakacjami ostatnią, ósmą gwiazdkę – datę zwrotu dla Wig 20 na 24 października – stąd nastąpiło wybicie, zatrzymanie pokazała już data z gwiazdki siódmej. Daty zwrotu, które podałem przed wakacjami, okazały się trafione. Dostaję pytania Czytelników – inwestorów, dotyczące dat zwrotu na Daxa.

Nie lubię niedomówień - owszem, daty zwrotu dla Daxa mam policzone, ale sorry, całość rok temu sprzedałem, zawierając umowę z pewnym podmiotem, że nie będę tych dat ani podawał na blogu, ani oferował indywidualnie. Popatrzmy za to na niezwykle czytelne fale w Mamusi S&P.


- O harmoniczności wynoszącej jeden do jednego: - nie muszę dodawać, że zarówno 0,62 %, 1 – 1, jak i 1,62 % działa. Mniej lub bardziej, ale działa, jak widzimy na przykładzie obecnego układu 0,62 % w Polsce. Proporcja 5606 do 5606 przed nami. Razem trzydzieści lat, a ta liczba z kolei dziwnie przypomina rok Saturna.

 - O szkoleniu  giełdowym: - tak, przewiduję takowe w swoim warszawskim mieszkaniu i zapraszam na nauki jeszcze w tym roku listopad do 15 grudnia, oraz w przyszłym roku - styczeń do końca kwietnia (od maja mam wakacje).

- Owszem, lubię podróże i mogę pojechać gdzieś w Polskę na poprowadzenie szkolenia wieloosobowego, tylko że stałem się wygodny i nie chce mi się już sprawy organizować. Gdyby ktoś był chętny do zorganizowania takiego szkolenia, proszę pisać, ustalimy wszelkie detale.

Kontakt z autorem przez adres poczty na blogu.


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  


piątek, 29 kwietnia 2022

Wakacje 2022

To ostatni wpis przedwakacyjny – od jutra na blogu następuje cisza, która potrwa aż do tradycyjnego jesiennego momentu „po grzybach”. Na końcu artykułu piszę o pozostałych czterech datach zwrotu dla Wig 20, które powinny się pojawić na wykresie giełdowym do jesieni. Te cztery daty dają w sumie sygnalizowaną wcześniej ilość „ośmiu gwiazdek” – dat zwrotu indeksu w roku 2022, policzonych rok wcześniej za pomocą liczb Astronomii Finansowej.

 

Refleksje Ryszarda Kapuścińskiego.

Według jego opinii, a zjeździł przecież kawał świata także jako reporter wojenny, w luksusowych hotelach trafia się towarzystwo nieciekawe, miałkie.  To milionerzy, urzędnicy bankowi, biznesmeni, międzynarodowi biurokraci. Natomiast w skromnych hotelach czy pensjonatach, przydarza się ciekawsze towarzystwo, a jeszcze ciekawsze osoby bywają spotykane na szlakach pieszych. Tu trafiają się ludzie fascynujący, a niedostateczne używanie nóg - jak reporter kilkakrotnie podkreślał - ograbia nas zarówno z kreatywności jak i inteligencji.

W książce „Cesarz” R. Kapuściński zastosował styl staropolski. Taki styl i archaiczny język był reporterowi potrzebny, aby ukazać z jednej strony archaiczność autorytaryzmu, a z drugiej wykazać niezmienność reguł, które rządzą władzą autorytarną. Co ciekawe cenzura komunistyczna nie pozwalała na druk książki, ponieważ dostrzegła w niej aluzję do propagandy sukcesu czasów Gierka. I całkiem słusznie, bo jak wiemy reguły w dyktaturze są stałe od czasów „Był sobie bałwochwalczy król”.

Książka "Cesarz" jest wiec ponadczasowa i wręcz idealnie pasuje do aktualnej polskiej reżimowej rzeczywistości.


Dalej Kapuściński pisze:

„Kiedy idę posługując się głównie okiem fotografa polującego na detal, czuję się podwójnie szczęśliwy, bo jednocześnie jestem freelancerem. Najważniejsze, żeby chodzić w miarę możliwości zawsze swoimi ścieżkami i próbować mówić własnym, indywidualnym głosem. Zwykle ściszonym. Bo krzyczy i panoszy się tylko chamstwo.

I zawsze interesuje mnie co na dany temat sadzą inni. To ciekawość i pasja poznawania. Jestem wielkim zwolennikiem cytatów i zwięzłości. Dużo czytam i wiem, że w każdej książce jest ukryta jakaś ponadczasowa myśl, taka fascynująca perełka i ja czuję się trochę takim poszukiwaczem tych perełek, zwykle zagubionych w kilkuset stronach druku. Kiedy się taką perełkę wydobędzie ona zaczyna żyć własnym życiem, nabiera blasku.

 

                      Społeczeństwo informacyjno-planetarne.

Takim społeczeństwem jesteśmy. To niebezpieczny czas powodujący myślowy mętlik u jednostek, które uzależniły się nie tyle od informacji, ile od informacyjnych śmieci. W informacjach mamy brak ciągłości. Na przykład ogłaszanie jako objawienie, że w islamie mamy nurt terrorystyczny. A przecież cywilizacja chrześcijańska i  islamska żyją obok siebie od ponad tysiąca czterystu lat i ten nurt nie jest niczym nowym, ponieważ pojawił się jako obrona w czasach wypraw krzyżowych. To chrześcijaństwo swą krwawą agresją wymusiło odpowiedź islamu już w roku 1090.

Nauka dziennikarstwa skupia się dziś nie na sensie przekazu, tylko na tym, jak dana wiadomość się sprzedaje. Ile jest kliknięć, stąd nie tylko miałkie artykuły, wręcz głupie, tudzież celowo tytuły stwarzane tylko po to, aby przyciągnąć uwagę.

Przeciętny zjadacz chleba nie wie, że żadne koncerny, fabryki samochodów, czy ropa naftowa nie przynoszą takich zysków jak handel informacją. To dziś najbardziej dochodowy biznes, dlatego szefami wielkich agencji nie są dziś panowie redaktorzy, zapaleńcy, którzy o coś walczą, tylko technokraci lub po prostu politycy. Oni nie tylko nie mają nic wspólnego z żadnym dziennikarstwem, ale nawet nie chcą mieć!”

 

                                Czas transformacji.

Informacja z rąk ludzi, którzy walczą o prawdę przechodzi coraz bardziej w ręce ludzi, którzy nie dbają o prawdę, czy też ładunek intelektualno-poznawczy wiadomości, a jedynie dbają o to, aby informacja była atrakcyjna. Dlatego te tytuły i cała otoczka, ładne opakowanie, aby to coś łatwo sprzedać. Ten zabieg nie uda się z człowiekiem myślącym, bo ów wie jaka jest różnica między opakowaniem a zawartością. Azaliż myślący zawsze byli, są i będą mniejszością.


Zmiana kryteriów z prawdy na atrakcyjność stała się rewolucją kulturalną, której uczestnikami jesteśmy wszyscy. Uczestnikami, a w części także ofiarami. Szef agencji ma w głowie tylko jedno pytanie: - jak dana wiadomość się sprzeda i czy przyjdzie za tym reklama, bo on z tego żyje. Nie ważne czy wiadomości podaje się płasko, czy wirtualnie, ważne by było barwniej, szybciej, aby dać odbiorcy mniej czasu na refleksję.

Ewentualną refleksję. Szef wielkiej światowej agencji często nigdy nie był dziennikarzem nawet przez chwilę, przepatruje internet, rzadko czyta gazety, czy ogląda tv – skupia się tylko na pojedynczych informacjach, które oglądalnością, czy ilością kliknięć mają wyprzedzić konkurencję. Jego celem jest wyłącznie zarobek. Ma w głębokim poważaniu przeżywanie egzystencji innych ludzi, jego pozycja opiera się na umiejętności zarabiania pieniędzy.

A ludzka wyobraźnia nie nadąża za wynalazkiem informacji elektronicznej i dochodzi do paradoksu: - dostajemy całe góry informacji które nie funkcjonują w żadnych kontekstach kulturowych. Mamy krótką, maksymalnie skróconą informację o wszystkim, czyli w sumie nie mamy informacji o niczym, bo nie jesteśmy w stanie tej góry śmiecia przetworzyć. Społeczeństwa zostały zadławione informacją. Jeśli kiedyś cenzura oznaczała brak informacji, to dziś oznacza jej nadmiar. Nasza wyobraźnia nie jest w stanie poradzić sobie z taką masą faktów i powstaje szum informacyjny".

Pisałem kiedyś o rozmowie dwóch kolegów w Bieszczadach.

Piękne miejsce, widok , cisza, wstaje cudny poranek. Nie ma prądu, nie ma TV, ale jest radio na baterie. Jeden kolega zaraz po wstaniu sięga po radio.

- Po co ci to? Pyta drugi.

- Żeby wiedzieć co na świecie – pada odpowiedź.

- To ja ci powiem, co na świecie – mówi drugi: - oto jakiś polityk czy inny mądrala coś wypierdział, w innym miejscu jest wojna, a jeszcze gdzieś ktoś komuś głowę urżnął. I tak codziennie.

- To zobaczę co o pogodzie mówią – nie daje za wygraną pierwszy.

- Po co ci to? – pyta drugi. - Przecież dziś nigdzie się nie wybieramy, a jak widać nie pada i to powinno wystarczyć.

Pierwszy kolega nie znalazł już argumentu na obronę, ucichł, wsadził radio do kieszeni i udał się do klasycznego miejsca na uboczu poza domem.

Co to znaczy uzależnienie – przeciętny człowiek nie potrafi dokonać selekcji, hierarchizacji faktów. To bardzo groźne zjawisko, inwazja trwa i na razie nie wypracowaliśmy żadnych masowych mechanizmów obronnych. Trend jest negatywny i jeszcze nie wynaleziono na to lekarstwa. Więcej – widać tendencję do centralizacji wielkich sieci medialnych – coraz więcej informacji w coraz mniejszej ilości rąk. Wielki kapitał, a także wszelkiej maści krajowi populiści, czy uzurpatorzy skupują źródła informacji, żeby kontrolować tłum za pomocą robienia wody z mózgu. Atoli faktem jest, że część populacji lubi, gdy ktoś za nią myśli, łatwo daje się skołować, czyli po prostu stanowi klasyczną ciemną masę.

Dialog kulturowy zawsze był dialogiem umysłów wysokich, zawierał głębokie refleksje, skupienia i ciszę. Kiedy wszyscy zaczynają mówić naraz, jak to się dzieje dziś zwłaszcza w TV, wtedy rozmowa schodzi do poziomu bazaru. W codziennych kontaktach nie jest lepiej, bo jak dobrze wiemy, większość z nas nie ma do powiedzenia niczego istotnego.


"Na razie jesteśmy na etapie fascynacji coraz to nowym gadżetem elektronicznym. Nie zdążyliśmy jednak zastanowić się do czego to coś ma służyć. Tak samo jest z każdym kolejnym istotnym narzędziem – nóż pokroi chleb, ale może także obciąć głowę.


Kiedyś tradycyjna ludzka wyobraźnia i wrażliwość miały ograniczony obszar odniesienia. Plemię, społeczeństwo, wiara. To były filary duchowej ojczyzny. Dziś  komunikacja zwielokrotniła nasz świat, człowiek znalazł się w rzeczywistości nieprzejrzystej, trudno rozpoznawalnej, wręcz chaotycznej, a to jest przyczyna dezorientacji. Ten sam proces pogubienia, jak się wydaje dotyczy także mediów, nazywanych kiedyś Czwartą Władzą, a dziś wysuwającą się na czoło peletonu. Stan mediów jest odbiciem stanu społeczeństwa i lekarstwem może być wychowanie społeczeństwa obywatelskiego".


Świadomy odbiorca nie będzie miał ochoty oglądać beznadziejnych programów TV, czy  czytać bzdurnych wiadomości, kiepski nadawca z powodu braku reklamodawców będzie musiał zmienić profil, lub upadnie. To wszystko jest jednak tylko teorią, myśleniem życzeniowym, bo może przyjść populistyczny rząd, czy nawet pojedynczy psychopata, który do lojalnych wobec siebie mediów dopłaci co roku kilka miliardów z kieszeni podatnika i będzie kontynuował zamulanie mózgów. Albo nie dopłaci, a posłuszeństwo wymusi terrorem.


Ustaliliśmy więc, że żyjemy w czasie rewolucji światopoglądowo - technicznej, wielkiej rewolucji. A każda rewolucja wymaga od ludzi korekty, dostosowania ich wyobraźni. To wymaga czasu, więc ostateczna diagnoza brzmi: - „nic się nie stało Polaku, nic się nie stało” – dopiero objął nas proces dostosowania, czyli czas transformacji i tkwimy w nim po same uszy.



 Astronomia Finansowa.

Daty zwrotu dla indeksu Wig 20 w roku 2022 – osiem dat – czyli #####  ###.

Trzecia i czwarta data, obie majowe zostały podane we wpisie z 4 kwietnia 2022 - „Kilka ciekawych dat”.

Data piąta wypada w okolicach 27 czerwca, a ponieważ następna data położona jest w odległości dwóch tygodni, podobnie jak dwie daty majowe, podaję ją z numerem sześć - 13 lipca 2022.

Datę siódmą mam policzoną na 5 września.

Data ósma wypada w okolicach 23 października 2022.


 Czytelnikom bloga życzę zdrowia, tudzież udanych wakacji. 

CHWAŁA UKRAINIE !