Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 marca 2026

Wybory za nami

 


 Na świecie niespokojnie, rynki finansowe na czerwono (jutro wpis) a za oknem wiosennie. Od pół roku tkwi w moim archiwum mądry tekst, który puszczam dzisiaj.

 Komentarz czytelnika ze strony bloga prof.Obirka po wyborach czerwcowych 2025.

„Pierwszego czerwca 2025 r. prodemokratyczna Polska poniosła niewielką porażkę. Warto podkreślić- n i e w i e l k ą !!!. Całe moje ponad 70-letnie doświadczenie życiowe wskazuje, że jeżeli cokolwiek człowieka skłania do refleksji i wyciągania wniosków co do kierunków działań na przyszłość, to przede wszystkim porażki, a dużo rzadziej i w dużo mniejszym stopniu zwycięstwa. Dowodem na taki bieg spraw jest zwycięstwo wyborcze 2023 r. , które, mimo że niewielkie, oszołomiło nas samym swoim faktem, ale nie potrafiliśmy wykorzystać politycznie i społecznie jego skutków.
Mam świadomość, że wczorajsza porażka boli i zaciemnia obraz rzeczywistości. Dlatego dzisiaj szukamy po omacku. Każdy dzień wychodzenia z traumy będzie nas przybliżał do lepszego i jaśniejszego widzenia rzeczy takimi jakimi są, a to warunkuje jakość wyciąganych wniosków. Potrzebny czas na odreagowanie tej porażki!

Zwycięstwo ćpuna pomoże przyśpieszyć sekularyzację. Nie ma co się przejmować i niech on częściej cytuje Stary Testament i pokazuje się z biskupami, a nikt w miastach nie wpuści już do domu księdza po kolędzie. Jeżeli chodzi o poziom emocji i polaryzację to może być straszne. Religia to jeszcze nie duchowość, a często na skutek wypaczeń nawet jej zaprzeczenie. Pozostaje mieć na uwadze najważniejsze szkoły duchowe: odznaczający się surowym pięknem stoicyzm, łagodzący to epikureizm i traktujący o świadomości i naturze umysłu buddyzm. Nic większego nie powstało tak naprawdę.

Przede wszystkim muszą zwrócić baczniejszą uwagę (tzn słuchać, co mówi tzw baza) na to co się dzieje w kościele, który zanosi właśnie modły dziękczynne za zwycięstwo polskiego ćpuna. Irlandczycy, a dokładniej polityczki (dwie prezydentki katoliczki zresztą) trafnie dostrzegły właśnie w klerze głównego hamulcowego przemian demokratycznych i pozbawiły go wpływu na politykę. Premier Tusk nie ma tutaj jasnej i zdecydowanej linii i to go trochę gubi.

Na miejscu karola i tego, kto mu ten cytat podsunął nie lekceważyłabym przywołanego przez p. Profesora Obirka biblijnego kontekstu. Równie dobrze można go odczytywać jako (włożone w usta rezydenta przez Ducha Świętego, w którego wszak wierzy) ostrzeżenie dla niego samego i jego politycznego zaplecza.
A dla Rafała Trzaskowskiego (prywatnie) ta druga już przegrana elekcja może być działaniem Opatrzności ratującym go i jego piękną żonę od grzęźnięcia w politycznym bagnie, do czego najwyraźniej nie ma ani sił, ani determinacji. 

Pra przyczyną takiego stanu rzeczy , jest edukacyjna klęska po 1990 i wpuszczenia do niej Kościoła , w którego największym interesie było max obniżenie jej poziomu. Młodzież nie jest w stanie sobie wyobrazić losu PL poza UE tzn w ruskim mirze. Gdy się w nim obudzą będzie już za późno.

Ja bym jeszcze wskazał tych pożytecznych idiotów, którzy wepchnęli się do pierwszej tury. Mentzena rozumiem, choć nie popieram. Gra swoją grę i robi to sprawnie. Hołownia, Zandberg, czy Biejat budzą moje obrzydzenie. Nadęte balony. Mieli szanse stanąć po jasnej stronie mocy, ale woleli się nadymać i torpedować głównego kandydata. No, a hasło “w pierwszej turze glosuj sercem” zostało wymyślone i rozpropagowane przez politycznych idiotów. Cena za tych kretynów będzie wysoka.

Kościół ma politykę w swoim DNA i nigdy w całej swojej historii nie wziął sobie “do serca” wypowiedzi Jezusa skierowanej do namiestnika cesarza że królestwo jego nie jest stąd. Dzieje się tak ponieważ ogólnie religia katolickiego kleru jest w dużej mierze formą polityki sama w sobie i przejawia śladowe ilości namysłu i duchowości. Wystarczy wspomnieć niektóre dogmaty i przekonania np. dogmat o nieomylności papieża, zbawienie tylko w kk, nie ochrzczone dzieci idą do piekła, za opuszczenie mszy niedzielnej też idzie się do piekła. Wyraźnie rysuje się tu feudalna przemoc teologiczna która służy interesom kasty kleru. Z ostatnich stu lat warto wspomnieć wypowiedź papieża w bazylice św. Piotra że Mussolini został zesłany z nieba, a także to co stało się z Irlandią gdzie ujmując to metaforycznie klerowi otworzono drzwi a ten przyszedł wziął palec potem wziął rękę a na koniec wszystkich związał.

Jaka przyszłość?

Dzisiaj po wyborach chyba wszyscy rozgarnięci Polacy obudzili się z kacem i frustracją. Chcę dzisiaj skomentować tekst prof. Obirka mówiący o szansach wyborczych. W artykule, że podkarpacie jest do wzięcia, dzisiaj każdy może sprawdzić: ponad 70% na sutenera. Nie komentowałem wcześniejszych prognoz prof. Obirka z uwagi na fakt, że miałem dokładnie takie same nadzieje. ale pamiętam tekst dotyczący wyborów w USA, gdzie znowu myślenie życzeniowe profesora było po stronie Kamali (i znowu moje odczucia były takie same). I po raz kolejny rzeczywistość zweryfikowała jak bardzo się myliliśmy. I to dowodzi chyba jednego: bardzo wykształceni naukowcy zupełnie nie czują tego, czym ta niedouczona większość żyje… Tym razem ja zabawię się w przewidywanie przyszłości: najdalej za 2,5 roku mam rząd PIS- Konfederacja (o ile nie wcześniej, że PSL poczuje zyski i nie uda się uchwalić budżetu – wtedy wybory i nowy parlament mamy już na wiosnę 2026). I więcej: będzie parlament z większością konstytucyjną. Potem w krótkim czasie mamy POLEXIT. NATO na skutek działania pomarańczowego i tarć w Europie upadnie pod własnym ciężarem. I w perspektywie 5 lat będziemy żyli w PRLbis. A wszystkie ważne decyzje będą jak poprzednio zapadały na Kremlu.

Powracając do kampanii, czytałem dzisiaj komentarz jednego z internautów mówiący, iż Trzaskowski bardzo mocno pasował do stanowiska prezydenta (racja) i grał z Nawrockim w szachy (prawda), tylko Nawrocki jak gołąb zamiast grać, nasrał na szachownicę (też prawda). Wydźwięk jest taki: jeżeli grasz uczciwie a przeciwnik fauluje to nie możesz wygrać (zwłaszcza jeżeli po stronie przeciwnika jest zgraja kiboli). I jak mawiał Kisiel: nie tylko jesteśmy w dupie, ale zaczęliśmy się w niej urządzać.

Nie będę was pocieszał. Musimy zderzyć się z rzeczywistością. Te wybory ukazały całą prawdę o polskim społeczeństwie. W Polsce 1 czerwca 2025 roku upadła demokracja. Nie dlatego, że nie ma wolnych wyborów. Nie dlatego, że połowa społeczeństwa ma prawicowe i konserwatywne poglądy. Demokracja oparta jest na takich wartościach, jak: uczciwość, prawda, przyzwoitość, szacunek. Połowa polskiego społeczeństwa wybrała sobie natomiast po raz pierwszy w historii prezydenta sutenera, alfonsa, kibola, oszusta, lichwiarza, kłamcę i ćpuna z dużym poparciem kościoła katolickiego, który rzekomo głosi wartości ewangeliczne. To nie jest mój prezydent i nigdy nim nie będzie. To nie jest też mój kościół. Dalej będzie w Polsce kwitło bezprawie. Współczuję kobietom, osobom LGBT+, profesorom, którzy od takiego osobnika będą musieli odbierać swoje naukowe tytuły, inteligencji i wszystkim myślącym i wrażliwym osobom. Musimy pogodzić się z tym, że za dwa lata za praworządność będzie odpowiadał Czarnek, za edukację Kowalski, za armię Braun, a za gospodarkę Mentzen. I wtedy już w pełni, bez wojny, staniemy się ruskim landem. Polska to moja Ojczyzna, ale to nie jest już mój kraj. Na razie udaję się na wewnętrzną emigrację w świat przyrody, muzyki i książek. Co dalej nie wiem. Dla zdrowia psychicznego przestaję czytać o tym, co w Polsce będzie się działo. Przestaję komentować bieżące zdarzenia. Muszę zadbać o siebie. Żegnaj Polsko."



 

 

 

 

środa, 3 grudnia 2025

Faszyzm

 


"Najbrutalniejszy ideał miłości do środków. Metoda stanowi jego cel. Celem faszyzmu jest niszczenie człowieka – dąży do tego celu metodą niszczenia człowieka. Piękny przykład jedności treści i formy.

     Zasada „cel uświęca środki” opłaca się tym, którzy ją stosują, aż do momentu, w którym środki zaczynają niszczyć cel. Znamy ludzi, którzy zniszczyli swój cel przez zbytnią miłość środków. Tacy ludzie są niebezpieczni i tragiczni zarazem.

Znamy także innych, dla których cel jest wystarczającym argumentem na rzecz zaniechania środków. Ideał – twierdzą – nie może być przyczyną zła. Lubią mówić o wartościach nadrzędnych i nieprzemijających. Są niebezpieczni w inny sposób.

    Słowo „metoda” pisze się dziś przez wielkie M. ma to uwydatnić jej magiczność. Pewien rodzaj środków pustoszy ludzi, którzy ich używają. Nie wiedzą o tym. Są przekonani, że służą celowi posługując się środkami, tymczasem służą środkom posługując się celem.

   Biedny chłopiec z bajki postanowił uszyć sobie buty, żeby w nich pójść do stolicy. I nigdy jej nie zobaczył, gdyż do końca życia pozostał szewcem w swoim miasteczku.

    Człowiek łatwo staje się niewolnikiem rzeczy, które mu służą. To, czym nauczył się władać, pozbawia go wolności.

Rzecz niesłychanie ważna: - umieć nie brać tego, co nie jest prawdziwie konieczne".


                 Biblia dla nieczytających

Wydaje się, że na masy oddziałuje (jeszcze) telewizor.

Jeszcze, ponieważ rośnie konkurencja ze strony internetu. Albo inaczej: na starszych działa tv, na młodszych internet.

W każdym razie w tych mediach lud ogląda wszelkie cuda świata, a coraz częściej fikcję stwarzaną przez AI. Jest to magiczny świat tworzący nową obyczajowość, a tłum się nie zmienia – dalej jest naiwny i ufny – można go „wychowywać”, byleby tego nie dostrzegł. Jest to swego rodzaju „biblia dla nieczytających”, która musi być przystępna aż do granicy prostactwa.

    Siłę tego oddziaływania doceniają zarówno rządy, jak i przywódcy religijni. Tele spikerzy, youtuberzy stają się dyktatorami opinii. Notujemy wzmożenie światowej brunatnej fali, która na razie w Polsce zaowocowała kibolskim ćpunem.



poniedziałek, 13 marca 2023

Czy jeść robaki

 Pierwszy raz jadłem owe jeszcze w czasach komuny w Polsce. Otóż przyjechał z Libii pewien gość z Budimexu, pracujący tam dla Kadafiego i przywiózł pięknie wydaną książkę – album o niemieckich wojennych broniach wunderwaffe - nie do kupienia w Polsce tamtych czasach (cenzura).

Jako ówczesnego miłośnika modeli samolotów, zaprosił mnie do siebie, abym mógł rzecz zobaczyć.

Trzymałem album w rękach, na okładce był Messerschmitt odrzutowy Me 262.





Przerzucałem z przejęciem kolejne kartki. Na stoliku pojawiła się whisky i miseczka – wydawało mi się, że orzeszków do przejadania. Wunderwaffe – czyli V 1, V 2, V 3. Przeglądałem z przejęciem, w milczeniu, popijałem, przejadałem.

    Czas mijał szybko i nie wiadomo kiedy, szklanka okazała się pusta i miseczka także.

Gospodarz dolał whisky i zapytał czy dosypać do miseczki. Jakoś tak dziwnie to zabrzmiało, więc skierowałem na niego wzrok pytający. On na to: - bo zobacz, co my jemy i dosypał „orzeszków”.

Zajrzałem do miseczki, a tam pędraki! Suszone pędraki rożnych wielkości i kolorów! Zupełnie takie same larwy chrabąszcza, jak te, które wykopywałem w ogrodzie przy wiosennym urządzaniu grządek. 

Aż się cofnąłem. Gospodarz widząc to zaśmiał się i pyta: - smakowało? No tak – mówię z pewnym ociąganiem. Bo rzeczywiście te suszone larwy były bardzo smaczne, coś jak solone orzeszki, albo delikatne rosołki.

Bo widzisz – podsumował gospodarz – ten twój odruch i kiedyś mój, gdy po raz pierwszy jadłem suszone larwy, to nic innego, tylko objaw ignorancji kulturowej, w tym wypadku ignorancji kulinarnej.

Hindusi nie jedzą wołowiny, którą jedzą Żydzi. Żydzi za to nie jedzą wieprzowiny, którą z kolei jedzą Hindusi itd.

A co do larw, czy gąsienic - one bywają tak piękne, że aż żal zjeść podobne dzieło Miss Ewolucji.




Przypominam sobie urywek z książki Ryszarda Kapuścińskiego: - Góry Afganistanu. Autor jedzie autobusem, który ma dość wysoko przesunięty środek ciężkości, ponieważ zasadnicze ciężary wiezie na dachu. Z podniesionym środkiem ciężkości jak wiemy łatwiej się wywrócić. Droga wąska, wykuta w skale. Z boku pionowa ściana, w dole przepaść głęboka na pół kilometra. Kierowca prowadzi zawadiacko, za śmiało nawet dla takiego podróżnika - korespondenta wojennego jak Kapuściński. Żołądek podchodzi mu do gardła, kiedy autobus zarzuca w stronę przepaści. Upał, szyby w większości opuszczone. Do wewnątrz wpada chrabąszcz i ląduje na szybie przy Kapuścińskim. Kobieta Afganka, która siedzi obok autora, na migi zachęca go do spożycia smakołyka. Ten odmawia. Afganka zdziwiona ponawia zaproszenie. Znowu odmowa. Następuje jeden ruch ręki i chrabąszcz chrup-chrup kończy żywot w ustach kobiety. Jeszcze się oblizać i jedziemy dalej.

      Minęły lata, wyrwałem się w świat z naszego przaśnego zaścianka. Jadłem na przykład pieczone mrówki, które smakują wybornie, a te które jadłem przypominały w smaku przypieczoną kaszę gryczaną. W wielu miejscach na świecie to drogi rarytas.

Wszystko mija i się zmienia. Upadają tyranie, kościoły, autorytety i zmieniają się także zapatrywania kulinarne.

To jeść robaki, czy nie jeść? A to już każdy sam decyduje. 

środa, 22 lutego 2023

Dożyć do emerytury

 


 

Dawno temu ludzie dali się podzielić. Ciemna strona nie tylko podzieliła narody, ona także zrobiła to z pojedynczym człowiekiem. Do kogo dociera ta refleksja, ten wie, że jego zadaniem jest poskładanie w całość tego, co zostało podzielone.

Po pierwsze primo człowiek został oddzielony od natury. Został nauczony walki z naturą, ujarzmiania jej.

Po drugie primo w człowieka wdrukowano celowo fałszywy program. Jakiś przykład?

Fałsz: - Muszę znaleźć kogoś, kto mnie zaakceptuje.

Prawda: - Nic nie muszę. Owszem, mogę kogoś takiego spotkać, może się tak przydarzyć i wtedy jest dodatkowo miło. Atoli nie muszę, bo nie jest to konieczne aby było wystarczająco miło.

Jeśli szukam kogoś, kto mnie zaakceptuje, oznacza to, że sam siebie nie akceptuję. A nie mogę siebie akceptować, bo przecież nie wiem tak naprawdę kim jestem. Nie przerobiłem podstawowej lekcji o tytule „Poznaj siebie”.

Dlatego ciągle szukam swego odbicia w oczach innych ludzi i ze strachem oczekuję od nich wyroku – nagany, albo pochwały.

Ponieważ tak postępuję, uzależniam swoje samopoczucie od oceny innych, tak samo rozbitych psychicznie jak ja, albo jeszcze mocniej. Żyjąc w ten sposób coraz bardziej oddalam się od samego siebie i coraz trudniej jest mi ze sobą wytrzymać. Boję się samotności i swoich myśli. A fuj!


Oczywiście każdy żyje jak chce, ale o sobie mogę pisać. Przerobiłem numerologiczną lekcję „Poznaj siebie”- i wiem, że było warto. Okazało się, że jestem małym grzesznikiem i jeszcze uzyskałem multum innych cennych wiadomości, które każdy, KAŻDY! może sam wyliczyć w postaci osobistej Drogi Życia, która jest częścią Portretu Numerologicznego. 

Ludzie często atoli nie chcą wiedzieć za dużo o sobie, lub się boją, bo to jest jak zajrzenie w głąb duszy. A tam czeka Nieznane. Jednak zamiast dowiedzieć się, jaką drogą należy iść, żeby nie tylko nie kopać się niepotrzebnie z koniem, nie tracić sił na walkę, ale (chociażby dla zdrowia) nauczyć się wchodzić w to sławne Wyższe, gdzie stres znika, a pacjenta ogarnia luzik. Mądrzy ludzie mówią, że stres zabija.

Popatrzmy więc na statystykę: 27 % mężczyzn w Polsce nie dożywa do emerytury.



poniedziałek, 4 kwietnia 2022

Kilka ciekawych dat

 

W poście "Starożytna astronomia" wspominałem o ośmiu gwiazdkach – ośmiu datach zwrotu dla Wigu 20, które pokazały mi się na wykresie dziennym w 2022 roku, potraktowanym Liczbami Astronomii Finansowej.

Pierwsza data za nami – okazała się półką w spadku.

Drugą datę – koniec marca, mamy jeszcze w trakcie, trudno na razie dostrzec kierunek.

Następna data – trzecia gwiazdka, wypada w zastanawiającym terminie: - to 8 maja. 

Jako, że trwa wojna na ziemi naszych bohaterskich Słowiańskich Braci, uwaga nie tylko Europy, skierowana jest na obszar Ukrainy. W mediach mamy szum informacyjny - wylewane są oceany słów – ocen, dyskusji, ale też prognoz. Czyli co będzie dalej. I od jakiegoś czasu pojawia się nieprzypadkowa data majowa związana z: - „Chyba Putin coś zrobi, bo zbliża się defilada 9 maja”.

Nikt nie wie, jaka dokładnie destrukcja lęgnie się w mózgu popaprańca, podpuszczonego sprytnie przez żółtych ludzików. Na razie popapraniec obudził tłustego, leniwego europejskiego kota i ten kot zaczął wreszcie działać. Odpuśćmy sobie rozwijanie wątku, lepiej spójrzmy na wykres Wig 20 Day i tu na datę 8 maja. Widzimy klasyczną proporcję jeden do jednego.



Gdyby była to tylko sama liczba 783 dni razy dwa, można by zdarzenie uznać za przypadek.

Atoli po pierwsze primo: - jak Czytelnicy bloga wiedzą, kiedy Siła Wyższa (Bóg, Los, czy nazywaj to dowolnie) nie  chce się pod jakimś zdarzeniem podpisać, podsuwa przypadek ku zastanowieniu.

Po drugie primo: - w bliskiej okolicy 8 maja pojawiają również Liczby Planetarne, zwiększając wagę daty. 


                                Ciekawe daty, ciekawe liczby.

Tu przypomnę liczbę 7616 dni dotyczącą Polski. Był wpis.

Polska odzyskała niepodległość 11 listopada 1918. 

17 września 1939 roku prezydent Polski przekroczył granicę w Zaleszczykach. To 7616 dni od 11 listopada 1918 roku.

Wybory do Sejmu 4 czerwca 1989 roku - Polska "częściow0" odzyskuje suwerenność.

10 kwietnia 2010 roku Smoleńsk. Prezydent Polski przekroczył granicę między życiem a śmiercią. To 7616 dni od 4 czerwca 1989 roku.

Dwa razy ta sama liczba dni. Przypadek? Być może, ale liczba nie wzięła się przecież znikąd, ma oparcie w faktach.

Metodą interpolacji wejdźmy w obszar dotyczący religii. Przypomnę liczbowo wykres Orzeł. Był wpis. 

Budda urodził się w 560 roku pne.

Chrystus rok zero.

Mahomet urodził się w 570 roku.

Trzy religie - Trzech Oświeconych. Gdyby proporcja miała być idealna, Chrystus powinien się urodzić 5 lat po Chrystusie. 

Nielogicznie brzmi taka fraza?. Od wielu lat nie tylko teologowie, ale i niezależni badacze wspominają o różnicach w kalendarzach, o błędach w liczeniu czasu, wreszcie o świadomych manipulacjach życiorysem Jezusa.

Więc mogło tak być, choć niekoniecznie. Potraktujmy powyższe dywagacje jako swobodne rozważania człowieka wolnego od przesądów.

Na koniec czwarta data zwrotu dla Wigu 20 – czwarta gwiazdka. To także jest data majowa - 25 maja. Data położona jest dość blisko poprzedniej majowej, jednak pojawia się w kilku Liczbach Planetarnych, więc nie mogę jej pominąć.

 

 

 

 

piątek, 11 marca 2022

Rok 2023

Kilka zdań o roku obecnym i o tym, co niby już wiemy. Otóż Putin zaczął wojnę w Spalonej Godzinie, to dla nas dobrze. Numerologia przypomina atoli o wpływach liczby 23. (wpis „zamach na Kutscherę, tajemnica liczby 23”) A to dla nas niedobrze. Rzecz nie dotyczy bowiem widocznej dla każdego cząstkowej obecności liczby 23 w pełnej liczbie roku. Otóż wojna w Ukrainie, czyli aktualne i bezpośrednie zagrożenie polskiej granicy wypadło w 23. roku bycia Polski w NATO. Te 23 lata mijają jutro - 12 marca. To dobrze.

Podobna dobra sytuacja wydarzy się z datą 9 sierpnia 2022 roku, kiedy zniknie jedna z dwóch nie mniej ważnych liczb 23, dotyczących  ilości lat rządów Putina na Kremlu - 9 sierpnia 1999 roku, gdy ów został premierem. Druga liczba 23, silniejsza symbolicznie, przypisana jest do daty, kiedy Putin stał się jednocześnie prezydentem i premierem (31 grudnia 1999). Ta liczba będzie działać zarówno na wydarzenia, jak i na jego mózgownicę do ostatniego dnia obecnego roku. Czyli niedobrze. I bądź tu człowieku mądry, czy rozpatrując rzecz całościowo to będzie dobrze, czy niedobrze? Kilka istotnych astrologicznych wskazań z horoskopu wojny w Ukrainie uspokaja podpowiadając, że przywódca Kacapii sobie z Ukrainą nie poradzi. Walka nie będzie łatwa, ale Ukraina przetrwa. 

Znany Czytelnikom bloga pan Piotr Piotrowski wskazał pewien nieciekawy układ koniunkcji albo opozycji Plutona. Nieciekawy dla Polski. Otóż liczni astrologowie już dawno zauważyli ten złowróżbny układ zarówno w roku 1939 roku (wojna), a potem w 1982 (stan wojenny). Taki sam układ wypada w roku 2023 roku. Pluton w tym pozycjonowaniu oznacza przemoc, czas bolesny, a nawet wojnę. Jednym słowem, jak mówi astrolog, atak faszystowskiej Kacapii na Ukrainę nie rozejdzie się ot tak po kościach. Czyli szykujmy się mówiąc łagodnie na obniżenie standardu życia, ponieważ koniec Putina (koniec utopii?) może nastąpić dopiero  w roku 2026. 


Naprzeciwko domu w którym mieszkam, kilkanaście lat temu wybudowano kompleks biurowy - Atrium. Całkiem niedawno właściciel zdecydował o wyburzeniu (kłopoty z wynajmem). W związku z wojną władze Warszawy zdecydowały o tymczasowym ulokowaniu w nim uchodźców. Czemu o tym piszę? Adres.


A wracając do roku 2026 sygnalizowanego w zestawieniu pana Piotrowskiego: - mądrzej jest nastawić się psychicznie na odległy, gorszy scenariusz, gdyż wtedy jego przyspieszenie lub niespełnienie uznamy za miłą niespodzianką. Natomiast niespełnienie oczekiwania optymistycznego zawsze niesie rozczarowanie.

I wierzmy w naszych walecznych Słowiańskich Braci. Wierzmy i wspierajmy ich jak tylko kto potrafi, bo ci nasi Bracia walczą i giną za swoją wolność, ale i za naszą. Giną, ale jednocześnie tłuką faszystowskiego Gada!

Chwała Ukrainie! 

poniedziałek, 7 marca 2022

Starożytna astronomia a daty zwrotu

 Oglądam na youtube film. Pt „starożytna astronomia”.

Rzecz dzieje się we Francji. Odwiedzamy jaskinie z czasów człowieka Cro Magnion (40 tys. lat pne). Kobieta, archeolog z otwartą głową, czyli pasjonatka, zajmująco opowiada o artefaktach pozostawionych przez starożytnych. Najpierw słyszymy o przesileniach Słońca. Stopniowo robi się coraz ciekawiej, pani wpada do głowy pewna, na pozór nieprawdopodobna koncepcja, mająca świadczyć o wielkiej wiedzy starożytnych. Ortodoksyjni naukowcy pukają się w czoło, a pani-pasjonatka drąży temat i nagle Eureka! Nie da się tego opisać w dwóch zdaniach, trzeba zobaczyć film. W każdym razie w kulminacyjnej scenie bohaterka filmu stoi w tej najsławniejszej francuskiej jaskini. Widzimy rysunki naskalne przedstawiające między innymi konia. Koń przedstawiony jest  w dynamicznym ruchu, niewątpliwie jest to dzieło prawdziwego artysty.



Teraz na rysunkach naskalnych sprzed dziesiątek tysięcy lat, na konkretnych wizerunkach zwierząt, pani archeolog z pomocą animacji komputerowej zapala gwiazdy brzegowe gwiazdozbiorów!



I gwiazdy pasują jak ulał do obrysu zwierzęcia! Na przykład Byk ma ciało tak opisane gwiazdami, że dwie z nich położone są dokładnie na szczytach rogów! Bowiem koncepcja pani archeolog polega na przekonaniu, że te rysunki obrazują zwierzę oraz jednocześnie prawdziwą konstelację gwiezdną Zodiaku. Czyli ci starożytni artyści z Francji mocno wyprzedzili Sumer? Z tym się nie zgadza oficjalna nauka, która przypisuje „wynalazek” Znaków Zodiaku dopiero Sumerowi, datując błędnie ten swój oficjalny Sumer na 4.000 lat pne. Dziwne to, ponieważ mamy Listę Królów Sumeru (był wpis) razem z datowaniem. No ale oficjalna nauka nie przyjmuje tego do wiadomości według Zasady Zakutego Łba: - moja musi być racja, a jeśli są jakieś fakty tej racji przeczące, to tym gorzej dla faktów.

I zaprawdę powiadam Wam: - pomyślałem nieskromnie, że moja pasja Liczb Planetarnych jest też jakby zapalaniem gwiazdek. Gwiazdek pokazujących daty z przyszłości. Gwiazdki co prawda nie wiszą na nocnym niebie, lecz jednocześnie jakby wisiały, bo mamy je w kalendarzu, który przecież oparty jest na astronomii, czyli niebie. Na obecny rok mam zapalonych osiem gwiazdek (cóż za dziwna zbieżność  z pewnym polskim antyrządowym zawołaniem) oznaczających potencjalne zwroty indeksu Wig 20. 

Pierwsza okazała się półką w spadku, dziś zapalę skromnie drugą z nich – to koniec marca 2022.

Kiedy w październiku 2019 roku szykowałem wpis o wypełnianiu się cyklu 52 lat (zobacz wpis 11 10 2019 – "Rok 2020") zastanawiałem się, jakie to poważne wydarzenia podepną się pod impuls spadkowy. Kręciłem planetami na Symulatorze Ruchu Planet Układu Słonecznego i widziałem, jak wielkie zaburzenie grawitacyjne się zbliża – planety szykowały się do grupowego ustawienia po jednej stronie Słońca. Nadchodził jakiś całkiem niezły wstrząs. Nie jestem jasnowidzem, owszem, zapisuję sny, bo to jest sprawa szacunku do Sił Wyższych, które coś podpowiadają, ale tu interpretacja, wyjaśnienie snu jest najistotniejsze, a to już są zupełnie rozstajne drogi. Kiedy dopiero po jakimś czasie czytam znowu te sny, aż mnie mrowi i opada mi szczęka, gdy już po czasie  zrozumiem przesłanie.  

W każdym razie najważniejsze, bo dyktujące kierunek amerykańskie indeksy pompowane szaleńczym drukiem pieniądza wspinały się wtedy nieustannie i wydawało się, że sięgną nieba. A inwestorzy karmieni propagandą finansową uwierzyli w Nową Teorię Monetarną, chociaż według prawa Taylora krótkoterminowe stopy procentowe w USA powinny wynosić plus 6% na koniec sierpnia 2021. Ile jednak było i dziś jest, to każdy widzi, co obrazuje w jakiej pułapce znalazł się FED. Jest to największa rozbieżność od 52 lat ( (Ponownie witamy 52. letni cykl Kalendarza Majów). Ponieważ powtarzanie sprzyja zapamiętaniu: -                        

                                      Inflacja

Nie oszukujmy się – ktoś musi finansować wojnę, która toczy się na wielu polach. A komu zawsze na plecy, albo na garba zawsze zarzuca się Drugi Wór? Przecież nie na miłościwie nam panujących. Ukraina walczy, ale sorry, ona jest tylko jednym z elementów szachowej układanki: - Chiny, Ameryka, Tajwan, Iran, Syria, Izrael, tu dopiero Ukraina i Rosja itd. Oto zaczęła się decydująca rozgrywka o panowanie nad światem. A więc wyrzeczenia dopiero nadchodzą i dotkną także Polski i całego Wolnego Świata. A dokładnie to mnie i Ciebie Czytelniku. (Może się mylę, ale to akurat byłaby miła niespodzianka). Inflacja jest wręcz niezbędna i to Wszystkim rządom do zdewaluowania zadłużenia (czytaj oskubania ludzi). Wbrew zapowiedziom żaden rząd nie będzie jakoś specjalnie z nią walczył.

PS. Nie wierzmy politykom.

CDN.

sobota, 5 marca 2022

Walka o prymat nad światem

 Jak wiemy, media zawsze starają się podbijać bębenek i straszyć, licząc na ilość kliknięć. A więc pisanie, że Rosja po sankcjach Zachodu za chwilę zbankrutuje i zamieni się w Koreę Północną jest przedwczesne. Na pewno szykuje się dramatyczne obniżenie poziomu życia Rosjan. To jest broń Ameryki, mająca w długofalowym efekcie (3 lata?) doprowadzić do wybuchu Nowej Rewolucji w Rosji i obalenia władzy. Przecież za oceanem rządowi analitycy głupi nie są i także od lat przygotowywali scenariusz walki (z Chinami) o prymat nad światem. Czy dzięki sankcjom nastąpi oczekiwana zmiana w Rosyjskiej (niewolniczej?) Duszy nie jest wcale pewne. Możemy nie doceniać wpływu bezwzględnej państwowej propagandy. Wspomnę tylko o "osiągnięciach informacyjnych" jakie jeszcze przed chwilą miała w Polsce telewizja rządowa. Dopiero od kilku dni narracja jest zmieniana. 

                        Złoto

Analitycy mają pewność, że Rosja zawarła z Chinami umowę mającą doprowadzić do upadku hegemonii dolara. Rosja już od dłuższego czasu szykowała się do wojny i kupowała złoto. Chiny także gromadziły ten kruszec i zapowiadały wprowadzenie cyfrowego juana (RMB), a dokładnie jego wersji CBDC. Pomimo tego, że cyfrowy juan ma postać niematerialną, w materiałach reklamowych został zwizualizowany w taki sposób, aby jednoznacznie kojarzyć się ze złotą monetą. Dodając do tego maskowanie na wszelkie możliwe sposoby tematu chińskich rezerw złota (oficjalnie wynoszą 1948 ton, nieoficjalnie mówi się raczej nawet o 50 tys. ton) może się okazać, że cyfrowy juan będzie zabezpieczony złotem, co mogłoby zdetronizować z czasem (po przejściu w kolejnym kroku na SDR) dolara jako światowej waluty rezerwowej. USA jeśli się nie mylę podawały ostatnio swój stan złota na 8100 ton. Z pewnością oni także ukrywają prawdziwy stan. Ten scenariusz upadku dolara jest kluczowy dla wyceny złota.

                     Inflacja

Nie oszukujmy się – ktoś musi finansować wojnę, która toczy się na wielu polach. A więc wyrzeczenia dotkną także Wolny Świat. Inflacja jest potrzebna Wszystkim rządom do zdewaluowania zadłużenia (czytaj oskubania ludzi) i wbrew zapowiedziom nikt specjalnie nie będzie z nią walczył.

CDN

wtorek, 19 października 2021

Oktoberfest w polskiej Bawarii

 

Czyli Henryk Heine o Polsce. 

Heine opisał kilka specyficznych cech z dziewiętnastowiecznej polskiej rzeczywistości. Chociaż refleksje spisywał prawie 200 lat temu, one nawet dziś wydają się poniekąd aktualne. Nielubiany przez miernoty, czyli nacjonalistów, podniósł felieton do formy sztuki, a literaturze niemieckiej nadał nieznaną poprzednio elegancką lekkość.

"Wsie polskie wyglądają podobnie: - niskie chałupy ulepione z gliny (pruska dzielnica Polski)  pokryte gontami, albo słomianą strzechą. W nich mieszka chłop polski razem ze swym bydłem i resztą rodziny, cieszy się ze swego istnienia i za dużo nie myśli.

Jednak podkreślić trzeba to, co spotykałem często nawet u najbiedniejszego chłopa – oryginalny dowcip, wybuchający nagle pod wpływem wzruszenia. Chłop polski nosi strój narodowy, zwieńczony kapelusikiem, ustrojonym kolorowymi wstążkami, albo pawim piórem. W stroju tym spotkać można chłopa polskiego zdążającego w niedzielę do miasta. Tam potrzebuje on załatwić trzy sprawy: ogolić się, wysłuchać mszy i na koniec upić się na umór.

Dzięki tej ostatniej sprawie widzimy go w niedzielę pogrążonego w stanie błogości, leżącego w rynsztoku z rozrzuconymi rękami i nogami, nieprzytomnego, otoczonego gromadą przyjaciół, którzy stoją dookoła z zafrasowanymi minami i nie mogą zrozumieć, dlaczego człek na tym padole ma tak słabą głowę! Bo cóż wart jest mężczyzna, którego byle trzy ćwiartki wódki powalają na ziemię. Polacy bowiem istotnie picie doprowadzili do nadludzkiej doskonałości.

Wprost oburzające jest służalcze zachowanie się polskiego chłopa w stosunku do szlachcica. Pochyla on głowę prawie do stóp jaśnie pana i wypowiada przy tym formułkę „całuję stopy”. Kto chce ujrzeć uosobienie posłuszeństwa, niech popatrzy na polskiego chłopa, gdy stoi przed swoim dziedzicem. Brak mu tylko psiego ogona, którym mógłby merdać na wszystkie strony. Doznaję niezmiernego bólu, gdy widzę, jak jeden człowiek tak bardzo poniża się przed drugim.

Trzeba uznać, że chłop polski nie jest nieszczęśliwy. Ponieważ nic nie posiada, przez to życie upływa mu bez troski, a już tylko brak troski jest przez wielu uznawane za wielkie szczęście. Trosk nie ma, jednak do samodzielnego  gospodarowania się nie nadaje. Gdyby nagle uczyniono go posiadaczem, zmarnowałby niewątpliwie te dary, choćby z powodu beztroski, bo dziś nie musi się martwić, zawsze dziedzic mu pomoże. Obdzieli chłopa zbożem w razie nieurodzaju, bo inaczej byłoby to jego własną stratą, gdyby chłop umarł z głodu. Gdy chłopu zdechnie wół lub krowa, dziedzic uzupełni inwentarz, dostarczy opał na zimę, przyśle lekarza i leki w razie choroby chłopa, lub kogoś z jego rodziny. Jednym słowem dziedzic jest opiekunem chłopa. Dziedzice i szlachta obchodzą się z chłopami łagodnie i dobrotliwie a wielu życzy sobie uwłaszczenia. Widzimy więc, że nie dzieje się chłopom źle.

(...) Charakter tworzy się z systemu stereotypowych zasad. Gdy te są błędne, całe życie człowieka, który je systematycznie ułożył w swym umyśle, stanie się jednym wielkim i długotrwałym błędem. Gdy ktoś działa według stałych zasad, chwalimy go, bo uważamy, że on „ma charakter”. Jednak nie zauważamy, że w takim człowieku zanikła wolna wola, a duch jego nie czyni postępów. Taki człowiek stał się ślepym sługą swych przestarzałych myśli. 

Nazywamy konsekwencją także i to, że ktoś broni do upadłego swych poglądów i jest głuchy na argumenty. Jesteśmy tak tolerancyjni, że podziwiamy głupców, usprawiedliwiamy łotrów, jeżeli tylko można o nich powiedzieć, że działają konsekwentnie. Należy jednak dodać, że takie podejście cechuje prawie wyłącznie mężczyzn. W umysłowości kobiet element wolności pozostaje żywy i jest w ustawicznym ruchu. One codziennie zmieniają swe poglądy na świat, najczęściej nie zdając sobie z tego sprawy. Zmieniają swe poglądy równie często jak stroje. Zjawisko to zwykle prowadzi je pewniejszą drogą niż wielkie latarnie rozumowych abstrakcji, które tak często prowadzą mężczyzn na bezdroża.

(...) Nadmiar podniet przytępia wrażliwość, a znowu nieprzerwany spokój zewnętrzny zabagnia umysł. Życie wiejskie tylko w czasach młodości i na starość daje zdrowy umysł i ciało".


PS. Latarnie rozumowych abstrakcji często prowadzą mężczyzn na bezdroża. Albo na manowce.

piątek, 30 kwietnia 2021

Wyjazdowy misz masz

 Miałem napisać jak mnie zainspirowała liczba 2268 milionów dni.

 Ta liczba to Stała Niniwy. Zamieniłem ją na lata: 2268 000 000 : 365,25 = 6 209 445, potem zostały tylko trzy pierwsze cyfry, w zaokrągleniu wyszło 621. Kiedy ruszyła polska giełda, pierwsza fala trwała od dołka-minimum 23 czerwca 1992 do szczytu 8 marca 1994, co daje 623 dni, potem była korekta, czyli spadek 385 dni, precyzyjnie wynikający ze złotego podziału:  623 x 0,618 = 385.



Następnie doczytałem, że do Tory przynależy 631 micewot, czyli pouczeń. Znowu zbieżność z 623. Jak widać szukałem gdzie się dało - zaczęła się zabawa, a nawet obsesja, bo połknąłem bakcyla poszukiwania ciekawych liczb, działających na wykresie polskiej giełdy, albo frapujących "życiowo". Powoli coś zaczęło się z tych poszukiwań wykluwać, znajdowałem prawidłowości, powtórzenia. Oto próbka z archiwum.


Istotna proporcja jeden do jednego.


Do poniższego rysunku dotyczącego Polski (taki kraj nad rzeką Wisłą) dawałem komentarz: - W obu pokazanych identycznych okresach mamy początek mniej więcej ten sam - odzyskanie niepodległości. I koniec podobny - prezydent przekracza granicę. W drugim przypadku jest to granica między życiem a śmiercią. 

                                            Tajemnica liczby 7616




Tu z kolei z symetrii matematycznej jeden do jednego mogłoby wynikać zdanie pozornie nielogiczne: - "Chrystus mógł się w rzeczywistości urodzić 5 lat po Chrystusie". Jak niedawno naukowcy odkryli, do liczenia daty narodzin Wielkiego Oświeconego zastosowano różne kalendarze i przesunięcie daty o kilka lat w prawo jest jak najbardziej słuszne. 

Trzech Wielkich

 


Stopniowo dochodziły nowe liczby, stawiałem pierwsze kroki w wyznaczaniu dat zwrotu, próbowałem swych sił na wykresach zagranicznych giełd. A najciekawsze, że utwierdziłem się co do słuszności kierunku, ponieważ jednocześnie zgłębiałem temat „poznaj siebie” i tu eureka! Numerologia wskazała, że z imienia i nazwiska jestem 55. A 55 to jest między innymi Poszukiwacz Wielkich Liczb Planetarnych!                                           

I takie tam dyrdymałki.   

                                                  Daty zwrotu

Ciekaw jestem jak sprawdzą się dwie najbliższe prognozowane okolice dat zwrotu dla Wig 20:  9 maja i 24 sierpnia. Ale to już będę obserwował z pozycji wypoczynkowych, bo mamy dziś 30 kwietnia, nadeszła pora na wakacje autora. Cisza na blogu tradycyjnie potrwa aż do corocznego czasu „po grzybach”. Jeszcze tylko wpiszę kilka aktualnych zdjęć z Warszawy i zachęcony reklamą Restauracji Greckiej, zaopatrzony w jej firmowe kanapki, znikam w sinej dali.








Do zobaczenia jesienią, a Szanownym Czytelnikom życzę zdrowia!