Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zło. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 lutego 2026

Olafy w Łazienkach

Kiedyś obecną porę roku nazywano przednówkiem, a dla mnie jest to czas przedwakacyjny. Bo ponieważ jeszcze tylko resztka lutego, marzec i kwiecień i jak zwykło dziać się w cykliczności, do jesieni zatrzyma się pisanie bloga.

Na pożegnanie zimy (20 lutego), dla Ciebie Czytelniku pozdrowienia od Olafów z warszawskich Łazienek Królewskich - w tle Belweder. Nie ma ci on szczęścia do lokatorów w ostatnich latach, oj nie ma. 

Azaliż jest światełko, ponieważ mocno niekorzystny horoskop planetarny, nękający pana premiera Donalda Tuska, właśnie mija.

Więc stałem ci ja i patrzyłem na Belweder w zimowym otoczeniu i zaprawdę, powiadam Wam, oto naszła mnie myśl, że sławny limeryk polskiej Noblistki Wisławy Szymborskiej może zawierać proroctwo:

Pewien rolnik z Neapolu

Posadził chuja w polu.

Przychodzi do niego na wiosnę,

A chuj rzecze: - Precz! Ja rosnę!

- Do widzenia Karolu.


Jak mawiała moja babcia Szeptucha: - Należy mówić prawdę i nazywać rzeczy po imieniu, bo owijanie w bawełnę rozzuchwala zło. 



                                       

środa, 3 grudnia 2025

Faszyzm

 


"Najbrutalniejszy ideał miłości do środków. Metoda stanowi jego cel. Celem faszyzmu jest niszczenie człowieka – dąży do tego celu metodą niszczenia człowieka. Piękny przykład jedności treści i formy.

     Zasada „cel uświęca środki” opłaca się tym, którzy ją stosują, aż do momentu, w którym środki zaczynają niszczyć cel. Znamy ludzi, którzy zniszczyli swój cel przez zbytnią miłość środków. Tacy ludzie są niebezpieczni i tragiczni zarazem.

Znamy także innych, dla których cel jest wystarczającym argumentem na rzecz zaniechania środków. Ideał – twierdzą – nie może być przyczyną zła. Lubią mówić o wartościach nadrzędnych i nieprzemijających. Są niebezpieczni w inny sposób.

    Słowo „metoda” pisze się dziś przez wielkie M. ma to uwydatnić jej magiczność. Pewien rodzaj środków pustoszy ludzi, którzy ich używają. Nie wiedzą o tym. Są przekonani, że służą celowi posługując się środkami, tymczasem służą środkom posługując się celem.

   Biedny chłopiec z bajki postanowił uszyć sobie buty, żeby w nich pójść do stolicy. I nigdy jej nie zobaczył, gdyż do końca życia pozostał szewcem w swoim miasteczku.

    Człowiek łatwo staje się niewolnikiem rzeczy, które mu służą. To, czym nauczył się władać, pozbawia go wolności.

Rzecz niesłychanie ważna: - umieć nie brać tego, co nie jest prawdziwie konieczne".


                 Biblia dla nieczytających

Wydaje się, że na masy oddziałuje (jeszcze) telewizor.

Jeszcze, ponieważ rośnie konkurencja ze strony internetu. Albo inaczej: na starszych działa tv, na młodszych internet.

W każdym razie w tych mediach lud ogląda wszelkie cuda świata, a coraz częściej fikcję stwarzaną przez AI. Jest to magiczny świat tworzący nową obyczajowość, a tłum się nie zmienia – dalej jest naiwny i ufny – można go „wychowywać”, byleby tego nie dostrzegł. Jest to swego rodzaju „biblia dla nieczytających”, która musi być przystępna aż do granicy prostactwa.

    Siłę tego oddziaływania doceniają zarówno rządy, jak i przywódcy religijni. Tele spikerzy, youtuberzy stają się dyktatorami opinii. Notujemy wzmożenie światowej brunatnej fali, która na razie w Polsce zaowocowała kibolskim ćpunem.



czwartek, 13 listopada 2025

Kultura Narzekania

 


Jak wiemy, wszystko łączy się ze wszystkim, a ponieważ żyjemy w systemie naczyń połączonych, to:

Po pierwsze primo:  - samo mówienie nieznajomemu „dzień dobry” powoduje, że od razu robi się milej. To pozytywna energia od której poprawia się zdrowie.

Po drugie primo: - patrzenie na siebie wilkiem niesie złą energię. Od takiej energii nastrój robi się toksyczny, a na końcu się choruje.

Jasno wynika z powyższego, że okazywanie życzliwości, optymizmu, bardziej się opłaca.

Jednak niestety społeczeństwo mamy ogólnie narzekające i pod tym względem wyróżniamy się wśród innych narodów. Nawet więcej: - narzekanie jest naturalnym sposobem komunikowania się Polaków. Psycholodzy mówią nawet, że nasza kultura to Kultura Narzekania.

    W takiej kulturze nie wypada przyznać, że cokolwiek się udało. To byłoby bowiem niezgodne z normą. Mówimy więc, że wszystko schodzi na psy, jest źle, gorzej, fatalnie, masakra, czy tylko „dupy nie urywa”.

Tym sposobem fałszujemy rzeczywistość na minus, co pokazują statystyki. Rzeczywistość widzimy w dużo ciemniejszych barwach, niż jest w istocie.

Ponieważ narzekania są normą, a optymizm jest uznawany za świrowanie, tylko niewielu odważa się powiedzieć, że wiele rzeczy zmierza w dobrą stronę, a tych, którzy odnoszą sukces nie trzeba od razu podejrzewać.

   To narzekanie jest dzieckiem kultury chłopskiej, pańszczyźnianej. Chłop (bowiem) zawsze narzekał na złą dolę. Rzeczywiście w chłopskiej historii była cała masa cierpienia, azaliż ta niedola stopniowo zmieniała się w dolę, a narzekanie nie ustało, bo weszło w nawyk, co odkryli podli ludzie, nazywani politykami i skutecznie podsycają dla swoich celów zakodowane w narodzie cierpienie, desperację, nienawiść, pesymizm.

Nikt nie mówi, że wszystkim jest świetnie. Nie jest, jednak generalnie poprawia się.

I tym sposobem trwa nieustanna walko dobra ze złem, co pewien czas przechylając szalę to w jedną, to w drugą stronę, a wszystko w zgodzie z energią płynącą z gwiazd.




wtorek, 11 listopada 2025

O raku, chamstwie i hołocie

 



Co mówią patolodzy o raku? Mówią, że im bardziej komórki neoplazmy są prymitywne, tym większa agresywność cechuje ich zachowanie.

     Związek między prymitywizmem, agresywnością i chamstwem.

Chamstwo  jest aktywne, zaciekłe, natarczywe, to niestrudzona siła, zło, które ciągle atakuje.

Jeden cham zburzy przyjemną zabawę, natomiast jeden kulturalny człowiek to za mało, aby podnieść poziom zabawy chamów.

 

                               O hołocie.

Unikaj hołoty, bo źle skończysz - ona cię pogrąży, zniszczy. Traktuj tych ludzi jak roznosicieli zarazy, omijaj ich z daleka. W hołocie jest wola podboju, zawistna pasja unicestwienia wszystkiego. Dążeniem hołoty jest burzyć twój spokój, uniemożliwiać ci pracę, a ludzkości – uniemożliwiać postęp. Ruch hołoty to zawsze ruch wstecz, do tyłu, to ruch – w bezruch, chce ona tylko jednego – wciągnąć cię w bagno. Tego wciągania w bagno nie będziesz w stanie powstrzymać, ponieważ jesteś zbyt słaby. Masz tylko jedno wyjście – nie dopuścić do zrobienia pierwszego kroku w kierunku bagna. Ten pierwszy krok rozstrzyga. Ale ileż jest sytuacji, w których trudno się zorientować, że ten pierwszy krok już zrobiłeś.

                              Ryszard Kapuściński

środa, 22 października 2025

Selekcja

 


 Elektronika pokonała starą, biurokratyczną cenzurę, ale nie przemogła naturalnej pokusy rządzących, aby panować nad umysłami poddanych i urabiać je na korzystną dla siebie modłę. Dlatego system cenzury prewencyjnej, której głównym narzędziem był zakaz, zastąpił system manipulacji, którego głównym instrumentem jest selekcja.

    O jednych rzeczach się mówi, o innych milczy, o jednych mówi się więcej, o innych mniej itd.

Nie tylko selekcja jest ważna, istotny jest też sposób prezentacji: - w krajach zamożnych widzimy uśmiechniętych polityków, zakupy przedświąteczne, tłok na placach.

W krajach biednych – uciekinierzy na drogach, dzieci – szkieleciki na rękach płaczących matek, młodzi ludzie w kominiarkach strzelają do siebie zza węgła.

Środki masowego przekazu, nawet jeśli im nie wierzymy, uważamy że kłamią, mają na człowieka olbrzymi wpływ, ponieważ ustalają mu listę tematów, ograniczając w ten sposób pole myślenia do informacji i opinii, jakie wybiorą sami decydenci. Po pewnym czasie, nawet nie zdając sobie z tego sprawy, myślimy o tym, o czym decydenci chcą, abyśmy myśleli.

Dlatego ktoś, kto mniema, że myśli niezależnie, ponieważ jest krytyczny wobec treści podawanych mu przez media –jest w błędzie. Myślenie niezależne to sztuka myślenia własnego, osobnego, na tematy samodzielnie wywodzone ze swych obserwacji i doświadczeń, z pominięciem tego co usiłują narzucić mass media.

    Media szukają krwi, a coraz więcej ludzi chciałoby normalności. Jednak zło jest bardziej fotogeniczne według mediów, bo fascynuje, pochłania bez reszty, ale przede wszystkim to na nim się zarabia.


wtorek, 14 października 2025

O Tadeuszu Kościuszce

 


Bystry Kościuszko szybko rozpoznał zaprzaństwo kk. Ostrzegał przed wysyłaniem dzieci i młodzieży na nauki do czarnych.

Już tylko z tego powodu myślę o Naczelniku z sentymentem, tudzież w miarę często, ponieważ po jesiennym powrocie z podróży, oraz kiedy zakończy się grzybowy sezon, w drodze do biblioteki przechodzę obok Jego pomnika przynajmniej raz w tygodniu.


Kościuszko obrońca, a potem mieszkaniec Filadelfii, przyjaciel prezydenta Jeffersona. W latach 1810 – 1815 mieszka we Francji w Berville. Hoduje róże. Pije dużo kawy. Zaleca kochać wszystkich ludzi na świecie (oprócz kleru).

Rozpowszechniony u nas wizerunek Naczelnika w sukmanie, na czele kosynierów, jest mylący. Kościuszko to polityk, który prowadzi rozmowy z carem Rosji Pawłem I, jak pisałem wyżej - przyjaźni się z Jeffersonem, jest honorowym obywatelem Francji, rozważa plany niepodległości Polski odrzucając koncepcje Napoleona. Dyskutuje z Pestalozzim o problemach oświaty, pisze na zamówienie Amerykanów dzieło o artylerii konnej (rzecz na owe czasy technologicznie nowoczesna, bowiem nie było wtedy dronów). Jest jednym z najwybitniejszych obywateli świata. Ciekawe, że w polskim myśleniu takie rzeczy nie mają większego znaczenia.

Gdyby Kościuszko dziś miał coś dodać o Ameryce, być może powiedziałby: Pamiętajmy, że demokracja amerykańska jest zbudowana na rzezi Indian i krwawicy afrykańskich niewolników.                           

Metysi (nowa rasa Ameryki Łacińskiej) powstała po wymordowaniu Indian i innych miejscowych plemion, dokonanym przez Hiszpanów i Portugalczyków.                                                                                          

Demokracja i nowa rasa to pozytywne fenomeny. Czyż jednak dobro może być zbudowane tylko na tym, co złe?





poniedziałek, 13 listopada 2023

Kosmologia Kadir Chana.

 


Wszechświat powstał około piętnastu miliardów lat temu i zaczął od niemal absolutnej prostoty. Od tej pory zmierza ku coraz większej złożoności. Ruch od prostoty do złożoności jest spleciony z siecią i osnową Wszechświata i nazywa się Tendencją ku Złożoności. Ludzie, ptaki, drzewa, gwiazdy i galaktyki są owocem tej złożoności.

                        

                             Bóg, dobro i zło.

Ostateczna, Finalna Złożoność – punkt do którego zmierzają zdarzenia jest to, lub kto, kogo nazwiemy Bogiem.

Więc wszystko co sprzyja, ułatwia lub przyspiesza kierunek do większej złożoności, czyli do Boga, jest dobrem.

A wszystko inne, przeciwne, jest złem.

Jeśli chcemy poznać, co jest dobrem, a co złem, (chcemy coś zrobić i przedtem rozpoznać czy to dobre czy niedobre) zadajmy sobie pytanie: - Co by się stało, gdyby wszyscy tak postępowali? Czy w naszym wycinku Wszechświata to by pomogło w postępie, czy go wstrzymało?

Odpowiedź da nam pogląd, czy jest to dobro, czy zło. Co ważniejsze, dowiemy się, dlaczego jest to dobre lub złe.

Czasami konieczność nakazuje, by uczynić zło z dobrych pobudek. Ważne jest wtedy upewnienie się, że pobudki są dobre i że przyznajemy się do popełnienia zła i nie będziemy się okłamywać, że to, co uczyniliśmy jest dobre.

        

                         Rzeczy martwe i żywe

Wydaje się, że na świecie istnieją twory martwe, na przykład kamienie i żywe – drzewa, ryby, ludzie. Ponieważ jednak wszystko zbudowane jest z tych samych cząstek, należy stwierdzić, że życie jest właściwością wszystkich istnień.

Każdy atom Wszechświata ma pewną charakterystyczną cechę – jest nią życie. Im bardziej złożoną postać przybierają atomy składające się na daną rzecz, tym bardziej złożony jest wyraz tej cechy pod nazwą życie.

Kamień to bardzo prosty układ atomów, więc życie kamienia jest także niezwykle proste. Ono jest tak proste, że nie potrafimy go dostrzec. Robak to już bardzo złożony układ atomów, więc jego życie jest oczywiste.

  

                                 Światło

 Życie i wszystkie inne cechy charakterystyczne istnień we Wszechświecie, jak świadomość, wolna wola,  miłość i tendencja ku złożoności, pojawiły się dzięki światłu. Dzięki światłu na Początku Czasu jaki znamy.

Na Początku Czasu pojawił się Punkt Osobliwości. Było w nim bezgranicznie gorąco i panowało bezgraniczne skupienie. Jednak punkt ten nie zajmował przestrzeni i nie było w nim czasu.

Ten punkt to kocioł wrzącej energii światła. Coś spowodowało jego rozdęcie – na razie nie wiemy co to było – i z tego światła powstały wszystkie cząsteczki i atomy, a także przestrzeń, czas i inne znane nam siły. Na początku Wszechświata to światło dało każdej cząsteczce zestaw cech charakterystycznych, a gdy te cząstki scaliły się w bardziej złożone twory, owe cechy zaczęły się ujawniać także w coraz bardziej złożonej postaci. Taki jest związek między świadomością i materią. Wszystko żyje, ma świadomość i duszę. Trzeba tylko pamiętać, że struktury bywają proste i złożone.

----------------------------------

PS. Pisałem kiedyś, co miał odwagę wyartykułować jeden z laureatów Nagrody Nobla z fizyki bodajże: - To co powiem, wyda się wielu obrazoburcze, ale nawet to krzesło, na którym siedzę, ma duszę.

To po pierwsze primo. A jako że od wczoraj trzymamy się światła i nie ma przypadków, wypunktuję, że po drugie primo 13 listopada 2023 roku usłyszeliśmy w Warszawie inne ważne słowa: - „W Polsce zaświeciło dziś potężne światło nadziei”.

czwartek, 13 października 2022

Piękne umysły

 


Określenie piękny umysł kojarzy mi się z filmem z 2001 roku. To przejmująca opowieść o geniuszu matematycznym Johnie Nashu, grana wspaniale przez Russela Crowe'a. Wzruszony filmem, określenie to rezerwuję subiektywnie dla jednostek wybitnych. 

O pięknym umyśle Alana Turinga było.

Dziś Albert Einstein - czyli proste pytania.

Einsteinowi udało się sprzęgnąć światło z czasem, czas z przestrzenią, energię z materią, materię z przestrzenią, a przestrzeń z grawitacją.

Pod koniec życia pracował wciąż nad znalezieniem związku pomiędzy grawitacją a siłami elektromagnetycznymi. Zwykle chodził w starym, znoszonym i wyciągniętym swetrze, w bamboszach, bez skarpetek, gdy wyjaśniał innym naukowcom w Sali Senackiej Cambridge, jakiego to związku poszukuje i w jaki mur przeszkód wali głową.

     Sweter, bambosze, niechęć do szelek i skarpetek – nic z tego nie było na pokaz. Kiedy spoglądało się na Einsteina, przychodziła na myśl sentencja Blak’ea „Przeklnij zapięcia, pobłogosław rozluźnienie”.

Nie przejmował się wcale światowym rozgłosem, konwenansami, konformizmem wobec otoczenia. Nienawidził wojny, okrucieństwa, hipokryzji, a przede wszystkim dogmatów, do których czuł odrazę.

       Odmówił przyjęcia prezydentury Izraela, albowiem – jak tłumaczył – nie ma głowy do spraw ludzkich. Nie było to wygórowane kryterium, gdyby jednak rzeczywiście obowiązywało prezydentów, niewielu z nich by się ostało.

     Zarówno Newton, jak i Einstein kroczyli jak bogowie. Z tym, że Newton wydaje się być ze Starego Testamentu, natomiast Einstein pasuje do Nowego. Pełen człowieczeństwa, współczucia i sympatii dla ludzi (mądrych). Przyrodę uznawał za bóstwo i tak właśnie o niej mówił. Natomiast o Bogu: - „Bóg nie gra w kości”. Tudzież : - Bóg nie jest złośliwy.

Nie wytrzymał słuchania tych sentencji jego przyjaciel Niels Bohr i kiedyś powiedział: - proszę nie podpowiadać Bogu, co ma czynić.

Einstein umiał zadawać proste pytania. Jego życie i praca wskazują, że na proste pytania uzyskuje się proste odpowiedzi. A to tak, jakby słyszeć głos Boga.




















czwartek, 25 listopada 2021

Pęd donikąd

 


Jeden człowiek uzależniony od gromadzenia rzeczy nie stanowi zagrożenia dla ludzkości. Jednak ten pojedynczy człowiek się rozmnaża i to, co mu błędnego wpoili przodkowie, przekazuje zwykle swoim potomkom. Umysł z chorym programem zaszczepia ten program w umysłach swych dzieci i tak z pokolenia na pokolenie podeszliśmy jako ta „cywilizowana” część ludzkości pod ścianę, ponieważ bagaż fałszywych przekonań kumuluje się. Z powodu zanieczyszczenia przyrody i chemicznego jedzenia, rodzące się dzieci zaczynają mieć kłopoty zdrowotne i coraz częściej przychodzą na świat z wadami.

Dopóki ludzie wytwarzali swoje przedmioty ręcznie, wpisywali się w naturę świata. Jednak pewnego dnia wymyślono sposób na masowe wytwarzanie przedmiotów i zaczęła się epoka przemysłowa. Oto w uzależnionych umysłach powstała idea ostatecznego zaspokojenia trwającej od pokoleń choroby duszy. 

Jak było do przewidzenia stało się dokładnie odwrotnie: - ludzie w tak zwanym cywilizowanym świecie zachodu narzucili sobie wyścig szczurów. Kołowrót życia zaczął obracać się szybciej. Zachodnia cywilizacja stworzyła świat iluzji i pędu donikąd. Bo zmanipulowane, uzależnione, chore umysły mogą tworzyć tylko chory świat. Ten błędny kierunek zauważali nieliczni.  

Ludzkość nie była w stanie zrozumieć, że zło, jakie sama sobie wyrządza, kiedyś obróci się przeciwko niej. Cywilizacja zawsze szukała argumentów na potwierdzenie słuszności swoich działań i broniła się na wszelkie sposoby przed wyzdrowieniem. Czemu się tak długo broniła? Z prostego powodu, bo jak wiemy wszystko co dobre jest proste: - utrata iluzji dla uzależnionego umysłu, jest utratą wszystkiego co on ma i równa się utracie tożsamości.                                               

Dlatego uzależniony człowiek, zdając sobie sprawę, że zdrowy nie jest, zaczyna się leczyć dopiero wtedy, kiedy nie ma już absolutnie żadnego innego wyjścia.

Nie ma wyjścia – trzeba się leczyć, albo przydarza się czynnik zewnętrzny. Czy takim zewnętrznym czynnikiem jest pojawienie się Covida?

Wcześniej także zdarzały się epidemie, nie było zastrzyków, kto miał umrzeć ten umarł. Człowieka broniła odporność osobista, której żadna sztuczna odporność nie zastąpi. Czy możemy wykluczyć, że to jest właśnie jeden z celów, które chcą osiągnąć decydenci? Zabranie człowiekowi jego naturalnej tarczy? Krańcowe uzależnienie poddanego od Pana?                                               

Być może się mylę, lecz wiem także, że chora władza jest zdolna do każdego draństwa. 

Minęło wiele miesięcy „walki” z Covidem, a wiemy o nim tyle samo, co na początku. I nie miejmy złudzeń, decydenci już o to zadbają: - nigdy nie dowiemy się kto wyprodukował i kto komu wirusa podrzucił. Zauważamy nasilony medialny posiew strachu - ulubione narzędzie rządzących. Inne ciekawe dylematy: - co się stało z dobrze nam znaną grypą? Co roku była fala zachorowań (i zgonów) a teraz o grypie jakoś cicho. Tudzież: - czy Gaja jako żywa istota zna pojęcie „zemsta”?


Odkrywane są nowe odmiany, dziś jest to już Mu, za moment zabraknie liter w alfabecie greckim. Na horyzoncie obowiązek szczepień, a wygląda na to, że one niespecjalnie działają. O co może chodzić w tym całym zamieszaniu?

Ogólny kierunek znamy: - docelowo jeden rząd światowy, a zmniejszoną populację wziąć radykalnie za twarz. To wydaje się jednak jakąś odległą perspektywą, więc skupmy się na tym, co mamy dziś. Dziś dzwoni kolejny dzwonek, którego dźwięk powinien otrzeźwić ludzkość goniącą w ślepej uliczce za Szybciej-Więcej.                                                                                                        

Przekonamy się niebawem, czy, ewentualnie jakie zmiany nastąpią w sposobie dotychczasowej egzystencji. A zmiany nastąpią, bo tak jak dotychczas już  dalej żyć się nie da: - masowa produkcja rzeczy przynoszących chwilowe ukojenie nie sprawdziła się.                                                                               

Ludzie o uzależnionych umysłach zaczęli przejmować władzę, a pod ich rządami olbrzymiała spirala coraz większego zatracania się. Doszliśmy dzięki temu do zagubienia umiejętności rozróżniania miedzy dobrem a złem. 

Dziś jesteśmy w stanie każde dobro oczernić, a każde zło usprawiedliwić.

poniedziałek, 22 listopada 2021

Czy jest dualizm

 


Sjesta popołudniowa. Siedzę i piszę o dualizmie. Ten problem docierał do mnie stopniowo. Na początku wydawało mi się, że dualizm jak najbardziej jest i żyjemy w dokładnie dualistycznym świecie.

W świecie, w którym żyje zdecydowana większość ludzi, wszystko ma drugą stronę, wszystko ma swoje przeciwieństwo.

Jest czarne i białe, zimne i gorące, stare i młode, a każdy medal ma dwie strony.


To można zobaczyć na skali plus - zero - minus.

Na przykład mamy skalę pokazującą stopnie słodkości. Gdy coś jest słodkie, bardzo słodkie – znajduje się na skali dodatniej, plusowej. Gdy jest maksymalnie słodkie, ma sto procent cukru w cukrze – znajduje się na samym końcu skali dodatniej. Gdy coś jest mniej słodkie, można przypisać mu mniej jednostek dodatniej słodkości.

Kiedy natomiast mamy rzecz, która nie jest ani słodka, ani gorzka, to tę rzecz umieszczamy w punkcie zero, punkcie równowagi. Tak samo dzieje się z rzeczami gorzkimi, które będą się znajdować na naszej skali słodkości, po stronie minus, z ujemną słodkością. Rzecz całkowicie gorzka powinna być dokładnie po przeciwnej stronie skali i na samym końcu wobec rzeczy słodkich.


 Naprzeciwko snu jest przebudzenie.                                                                                Przebudzenie to całkowite nieśnienie. Nieśnienie? Mistycy twierdzili od zawsze, że nie ma czegoś takiego. Zawsze mniej lub bardziej śpimy. Czemu tak jest?

Ponieważ odbieramy tylko pół procenta z informacji, które do nas docierają z zewnątrz. Nie dostrzegamy na przykład podczerwieni i ultrafioletu, zakres rejestrowanych dźwięków jest także bardzo ograniczony. Jesteśmy ułomni w odbiorze informacji. Nauka dodaje, że wykorzystujemy tylko jeden procent swego mózgu. Stare religie również potwierdzają, że świat, który odbieramy to „Maja”.


Einstein poszedł dalej: - rozciągnął ten dowód uniwersalnie na energię i stwierdził, że można zmierzyć tylko jedną stronę – stronę dodatnią. Tylko emanująca energia jest mierzalna: - światło można zarejestrować. Ciemności natomiast nie można zmierzyć. Ciepło daje się zmierzyć – zimna nie można zmierzyć.

          - Nie ma ciemności – jest tylko kompletny brak światła.

          - Nie ma zimna, jest tylko kompletny brak ciepła.

A z tym ciepłem jest tak, że strona dodatnia jest zdaje się nieograniczona, natomiast w drugą stronę jest dokładne zero, bo mniej być nie może. Absolutne Zero, czyli minus 273 stopnie Celsjusza.

       W kosmosie jest więc absolutny brak ciepła.

Albo jeszcze inaczej: - kosmos to absolutne zero, czyli śmierć dla istoty żywej. Minus 273 stopnie. A jaką liczbę niesie ze sobą życie? Nie jest to liczba związana z ciepłem, a wynosi także 273. Płód ludzki potrzebuje 273 dni, aby wyjrzeć na świat. Minus 273, plus 273.

Znowu dualizm? Bo jak wiemy azaliż, przypadków nie ma. Do tego temperatura ciała zdrowej jednostki ludzkiej to 36,5 stopnia Celsjusza. Przesuwamy przecinek i mamy 365 dni w roku. Albo odwrotnie.


 Gdy to rozumowanie rozciągniemy filozoficznie na inne dziedziny życia, okaże się, że nie ma nienawiści, jest tylko kompletny brak miłości.

Także nie ma zła – jest tylko kompletny brak dobra w ludzkich sercach,

        Trochę to przypomina wykład o pozytywnym myśleniu: - że szklanka jest do połowy pełna, a nie do połowy pusta. Lecz zdajmy sobie sprawę z tego, że szklanka NIGDY nie jest pusta. Nawet gdy wylejemy całą wodę ze szklanki, ona dalej jest pełna. Pełna powietrza.


 

Ktoś powie: - takie tam dyrdymałki. Może być, że dyrdymałki. Nie mam zamiaru się mądrzyć, to są jedynie listy do samego siebie. Kto zechce, ten je przeczyta.

Zbliża się wieczór. Jest cudnie. Zaparzyłem miętę, podsycam maleńki ogień i kończę wyjaśnianie sobie czy dualizm jest, czy go nie ma.


To jest on w końcu, czy go nie ma?

A to już niech każdy sam rozsądzi.

Oczywiście jeśli będzie miał na to chęć i czas.

poniedziałek, 8 listopada 2021

Dziwny jest ten świat

 




Dziwny jest ten świat

Gdzie jeszcze wciąż

Mieści się tyle zła

I dziwne jest to

Że od tylu lat

Człowiekiem gardzi człowiek

 

Dziwny ten świat

Świat ludzkich spraw

Czasem aż wstyd przyznać się

A jednak często jest

Że ktoś słowem złym zabija tak jak nożem

 

Lecz ludzi dobrej woli jest więcej

I mocno wierzę w to

Że ten świat

Nie zginie nigdy dzięki nim

Nie nie nie nie

Przyszedł już czas

Najwyższy czas

Nienawiść zniszczyć w sobie.



                                                 Czesław Niemen, 1967