Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ameryka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ameryka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 kwietnia 2026

O wykresie Wig 20

W poniedziałek bez wpisu.


Wychodzi na to, że "umowny " porządek fal opisany 10 marca był błędny. Piszą  do mnie co prawda inwestorzy, że być może mamy do czynienia z falą B, która wybija mocno ponad właściwy szczyt. I tu podpierają się tym, co wyrysowało się w 1995 roku. Tak może być, azaliż nie opierajmy się na "być może". No było tak, ale jeśli masz wątpliwości - daj sobie luz i wyjdź na jakiś czas z rynku, bo to wydaje się szukaniem racji dla swoich racji.


 Po drugie primo dostaję mejle, że jest jeszcze możliwość RGR na DJ30. Bo jak wiemy to Ameryka dyktuje kierunek - wykres Day.

Wolę być realistą i odpowiadam, że taka możliwość jest dopóty, dopóki nie odpłynie w siną dal. Wyjaśnienie zobaczymy niebawem. 
Poza tym kilka osób wtopiło ostatnio na ropie, usiłując coś wydedukować samemu, atoli jak można było przewidzieć Trump ich ograł. Doradziłem dystans i cieszenie się pogodą, albo czymś innym przyjemnym.

Prosta harmoniczność dla Wig pokazuje kolejną ewentualną datę 523 dni (2,856), a potem 183 x 3 = 549 dni.

wtorek, 13 stycznia 2026

Wszystko zapisane w gwiazdach


Lekki mrozek o poranku, śniegu trochę, idzie się naprzód i wpada w rytm. Wtenczas często przychodzą znikąd myśli ogólne:

   - Tysiąc lat temu filozof arabski orzekł: „Nic nowego nie wymyślimy, już wszystko zostało powiedziane, a dalej będą jedynie powtórki”.

Przypomniało mi się to, gdy czytałem „Polska mistrzem Polski – Krzysztofa Vargi:

„Żeby rządzić tłumem, trzeba ten tłum skretynić. Skretyniony tłum pójdzie wtedy za dźwiękiem fletu jak owe stado szczurów. Skretyniony tłum szczurów zje tę kolorową trutkę i zanim padnie w konwulsjach, powie, że była bardzo smaczna”.

I tu Varga ma rację i to w wymiarze nie tylko polskiego zaścianka. Ludzie są podatni na reklamy, na propagandę, na populizm. Można nimi manipulować, czyli w sumie ludzie są głupi.

    - Także w Ameryce są głupi, bo zobacz kogo wybrali – powiedział pewien mój bieszczadzki znajomy.

- Odpowiedziałem: - Filozof niemiecki Hegel opisał działanie siły ponadczasowej, którą nazwał Duchem Świata. Ten Duch unosi się ponad Ziemią i co pewien czas ląduje w jakimś narodzie, a wtedy ten wybrany naród dostaje pierdolca (imperialnego, nazistowskiego, itp.) i zaczyna wojować z innymi. To pierwsze primo.

- Po drugie primo przecież dobrze wiesz, że wojny mamy niestety wpisane w geny, a pokój jest tylko przystankiem, chwilą oddechu przed następną wojną, co cztery tysiące lat temu opisał nam szczegółowo cesarz Aśioka.

Znajomy zamilkł, zafrasował się wielce azaliż, po czym sobie poszedł, choć dobrze wiem, że przekonany nie był i swe wątpliwości wyłuszczy przy najbliższej okazji. To wielki dar mieć takiego znajomego – jest wtedy z kim toczyć górnolotne dywagacje.




Idę ci ja sobie dalej zimowym skrajem drogi, minąłem cerkiew i wtedy pojawiło się trzecie primo.

- Gwiazdy!

Przecież wszystko jest zapisane w gwiazdach, a układ planetarny dla Polski na lata 2021 - 2025, omawiany przez Piotra Piotrowskiego (były posty) jest identyczny jak w roku 1939. Fatalny wręcz układ planet dołował także Donalda Tuska w latach 2022 – 2025, teraz ten układ odpuszcza. Ogólnie mamy na świecie wzmożenie brunatnej fali, szowinizmu, chamstwa i siły. Zaczyna gotować się jak w tyglu. I nie ma co rozdzierać szat nad tym czy Trump to wariat. 

Naprawdę rządzi tam kompleks wojskowo-przemysłowy, a prezydenta, który próbuje działać samodzielnie, spotyka niespodzianka w Dallas. Polityka Ameryki jest od lat tak samo imperialna, wcześniej bardziej zakulisowa - czy zapomnieliśmy o próbie zamachu stanu w Turcji? Walka o nowy podział świata przybiera na sile, ponieważ Ameryka prymat już przegrała i nie ma czasu na dalsze ceregiele. Nie dziwmy się więc imperialnym zakusom Kacapii. Ten naród ma teraz nie tylko dwugłowego orła w herbie, ale i dwóch carów – oprócz Putlera, także świętego Mikołaja II, któremu wybudowano w 2003 roku w Jekaterinburgu, na miejscu kaźni, Cerkiew Na Krwi, oraz w miejscu porzucenia szczątków rodziny carskiej sanktuarium w Ganinej Jamie. I żeby nie było bałaganu w ich religii, wszyscy wyżsi prawosławni kapłani należą dziś do FSB.

Nasuwa się analogia z doktryną kk: - czerwoni zabili cara – teraz wynieśli go na ołtarze i porównują do Chrystusa.

Atoli wszystko to z perspektywy „patrzenia na zdjęcia w cudzym albumie” ocenić należy jako ciągłą walkę dobra ze złem. Jeśli któraś z wymienionych sił przeważa ponad 50 %, zaraz odżywa strona przeciwna i wahadło przelatuje ponownie przez punkt równowagi. Nic nowego pod słońcem.

Zatrzymałem się, ponieważ pojawił się piękny trop wilka.


A nieco wyżej wilk nawalił charakterystyczną kupę, białą od zjedzonych kości.


 







wtorek, 25 listopada 2025

Cudowna Przystań



 Po pierwsze primo każdy człowiek żyje jak chce.

Po drugie primo każdy człowiek powinien (dla higieny psychicznej) znaleźć tę swoją Cudowną Przystań. Powinien, co nie znaczy że musi. Wiele możesz, ale nic nie musisz.

-------------------------------------------------

„Przeczytałem pewną książkę o tytule; „ Musisz się zrelaksować”.

Przecież to absurd – słowo „musisz” jest zaprzeczeniem odprężenia. Taką książkę można sprzedawać jedynie w Ameryce. „Musisz” oznacza działanie, jest obsesyjne. Zawsze gdy jest jakiś nakaz, kryje się za nim obsesja. W życiu podejmuje się różne działania, ale nie może być przymusu, ponieważ przymus przyczynia się do narastania obłędu. Odprężenie jest możliwe tylko wtedy, gdy nie ma przymusu. To jasne, że chciałbyś się zrelaksować, dlatego tyle książek na ten temat publikuje się co miesiąc, ale ja nie spotkałem jeszcze ani jednego człowieka, który byłby zrelaksowany po przeczytaniu takiej książki. Wręcz odwrotnie – ludzie stają się jeszcze bardziej spięci, ich umysły produkują nadal rozmaite obsesje aby coś jednak robić – czyli choroba jest nadal obecna, tylko człowiek udaje, że się odprężył.

      Leży więc, wszystko się w nim kotłuje, wulkan zaraz wybuchnie, a on twierdzi, że się relaksuje, bo robi wszystko według instrukcji zawartej w książce „Jak się odprężyć”.

    Relaksować się nie oznacza leżeć bez ruchu jak nieboszczyk – zwłaszcza, że nie umiałbyś tak leżeć, jedynie udawałbyś. Jakże miałbyś leżeć jak nieboszczyk, skoro żyjesz? Możesz więc tylko udawać.

Odprężenie jest możliwe tylko wtedy, gdy nie masz w sobie ani przymusu, ani powodu, by koniecznie coś robić. Czujesz się świetnie sam ze sobą.

Odprężyć się, to znaczy poczuć się jak u siebie w domu”.

                                           Osho

 

PS. Poczuć się jak u siebie w domu, albo w tytułowej Cudownej Przystani.

środa, 16 października 2024

Zespół Białego Nosa

 


Czyli połączenia kaskadowe - kiedy jedno wpływa na drugie.

Po 2006 roku amerykańskie służby zdrowia zanotowały skokowy wzrost umieralności niemowląt o 8%. Poszukując przyczyn tego wzrostu, zwrócono uwagę na anomalię w przyrodzie.

Otóż w 2006 roku wybuchła epidemia wśród nietoperzy amerykańskich. Zginęły miliony omawianych ssaków. Zaraza wywołana była przez grzyba Pseudogymnoascus destructans i nosiła nazwę „zespół Białego Nosa”.



Jak wiemy, nietoperze amerykańskie żywią się głównie owadami nadlatującymi od strony Meksyku. Kiedy zabrakło nietoperzy, gwałtownie rozmnożyły się owady, co z kolei wpłynęło na rolnictwo: - farmerzy zmuszeni byli zastosować więcej chemii do ochrony upraw. W rejonach dotkniętych zarazą Białego Nosa, odnotowano 32% wzrost ilości pestycydów używanych do oprysków.

     I to właśnie ta zwiększona o 32% ilość chemii w rolnictwie przełożyła się poprzez mleko matek na 8 % wzrostu śmiertelności niemowląt.


wtorek, 9 stycznia 2024

Zdarzenie przy moście Brooklińskim

 


Uprowadzenie Lindy Cortile

Przenosimy się do Nowego Yorku, jest 30 listopada 1989 roku.

Dwudziestojednoletnia Linda Cortile, mieszkająca na dwunastym piętrze wieżowca na Manhattanie, stojącego tuż przy moście Brooklińskim, położyła się spać dopiero o trzeciej nad ranem – jako że była „pracusiem”, a także należała do grupy „nocnych Marków” i do późna prasowała bieliznę.  


Zaledwie położyła się do łóżka, poczuła mrowienie i drętwienie w całym ciele. Jednocześnie odczuła, że ktoś wtargnął do sypialni. Na próżno starała się obudzić męża. Zdrętwiała ze strachu zauważyła małą postać z wielką głową, która zbliżała się do niej świdrując spojrzeniem ogromnych czarnych oczu. Linda chciała rzucić w intruza poduszką, ale nie mogła ruszyć ręką. Z późniejszych wydarzeń pamiętała wówczas tylko małe dłonie opukujące delikatnie jej kręgosłup i jakieś instrumenty poruszające się w górę i w dół wzdłuż jej kręgosłupa.

    Ponieważ zaczęły ją męczyć uporczywe koszmary, jeden z psychiatrów, do którego się udała, zaproponował hipnozę, która być może pomoże ustalić przyczynę problemów.

   Linda wprowadzona w trans mówi:

- Trzy małe wielkogłowe istotki wyciągają mnie z łóżka i niosą do salonu. Stamtąd już sama, przez zamknięte okno frunę w górę w smudze błękitnobiałego światła. Z wysokości dwunastego piętra, w pozycji kucznej wolno frunę w górę. Daleko w dole widzę światła Manhattanu, a nad sobą widzę jakiś ogromny spłaszczony obiekt, który mnie „wsysa świetlną smugą”. W końcu przelatuję przez okrągły otwór w spodzie obiektu, który wisi ukośnie ponad wieżowcem, w którym mieszkam.

   Wewnątrz obiektu Linda została ułożona na stole i poddana wielu badaniom, których opis pominę.

Powrót do mieszkania był nieco mniej delikatny – została po prostu rzucona do łóżka z wysokości pół metra. Rozejrzała się wkoło, stwierdzając z ulgą, że zarówno mąż jak i dzieci oddychają miarowo i nikomu nic się nie stało. Była tak mocno znużona incydentem, że natychmiast usnęła.


Ponieważ żyjemy w coraz bardziej oszukańczej rzeczywistości, każdą niecodzienną wiadomość należy przyjmować z nieufnością, dlatego sam ustaliłem dla siebie „kaganiec informacyjny”, przy którym to czas najlepiej weryfikuje konkretną informację.

 Ta dziwna wiadomość chwilowo stała się głośna, po czym naturalnym biegiem rzeczy uległa zapomnieniu.

Na tym kończy się część pierwsza sprawy.


Mijają dwa lata i następuje część druga: - czytam, że Budd HopkinsAmerykanin, pasjonat spraw zagadkowych, zaczął poszukiwać świadków zdarzenia.

Poszukiwanie zrazu wydawało się proste, ponieważ na odcinku ulicy w pobliżu mieszkania Lindy zatrzymały się tej nocy wszystkie samochody. Silniki i światła w nich pogasły. Zadziwieni ludzie powysiadali z pojazdów rozglądając się wokół.

Hopkins umieszczał w gazetach ogłoszenia o poszukiwaniu świadków. Zgłaszały się pojedyncze osoby, nie brakowało wśród nich pijaków, narkomanów, czy innych świrów, więc łatwo było podważyć ich wiarygodność. Wreszcie trafiło się dwóch ważnych świadków.


Okazało się, że w chwili uprowadzenia Lindy, w pobliżu mostu Brooklińskiego przejeżdżał sekretarz generalny ONZ Perez de Cuellar, a wraz z nim dwaj agenci służby bezpieczeństwa. Silnik ich samochodu przestał pracować, a światła reflektorów zgasły. Podobnie zareagowały inne pojazdy na tym odcinku ulicy. Sekretarz nie chciał mówić – bał się ośmieszenia, natomiast agenci zeznali zgodnie, że wysiedli wtedy z samochodu i zobaczyli: - „Kobietę w białej koszuli nocnej, która lewitowała w górę w promieniu światła, w stronę wielkiego obiektu wiszącego w lekkim przechyleniu ponad ulicą”.

Hopkins nie ustawał w drążeniu tematu i zdobył zdjęcia rentgenowskie nosa Lindy. Widać było ślad po implancie, który wszczepiono w nos. Obcy implant wyjęto z nosa Lindy, ale nie można było go zbadać, ponieważ uległ „biologicznemu rozpadowi”.

   Zdarzenie stało się już mocno wiarygodne – zasługiwało na umieszczenie w folderze: „Ciekawe - niewyjaśnione”- tu skończyła się część druga.


    Minęło kolejne osiem lat i życie, które jest tajemnicą, dopisało trzeci rozdział.

Linda Cortile permanentnie zmagała się z traumą związaną z Uprowadzeniem. W ramach terapii – uczestniczyła w spotkaniach z ludźmi, którzy mieli podobne problemy, a takich ludzi są w Ameryce tysiące i należą oni do grup podobnych do Anonimowych Alkoholików. Spotykają się co jakiś czas i starają się sobie pomóc opowiadając o tym co ich spotkało.

Jak mówiła Linda: - „Pomaga już samo to, że możesz się podzielić myślami z kimś, kto nie tylko ci wierzy, ale i ciebie rozumie, bo przeszedł przez coś podobnego”.

     Na którymś spotkaniu opisanej grupy, do której należeli nowojorczycy, Linda wspomina, że porwano ją w koszuli nocnej, a wróciła w piżamie.

- Czy dalej masz tę piżamę?! – wykrzyknęła jedna z uczestniczek terapii.

- Mam ją, zachowałam na pamiątkę – odpowiedziała zdziwiona Linda. Czemu pytasz?

- Bo mnie uprowadzono w piżamie, a wróciłam w koszuli nocnej. Białej koszuli nocnej.

    Obie panie udały się do swoich mieszkań, gdzie każda z nich rozpoznała osobistą bieliznę.

 Puenta? Nie ma. 

Niech każdy myśli co chce. Atoli trzymając się tematu            zamieszczam obrazek z pisma dla ufologów, ukazujący, jak mogło wyglądać masowe Uprowadzenie, opisane w starożytnych tekstach. Oto pewnego dnia w roku 1431 przy świątyni  Angkor Wat pojawiły się dziwne obiekty, które „pobrały” z kompleksu wszystkich mnichów – Khmerów.




poniedziałek, 17 października 2022

Bulwar generała Pattona

 


Sierpień 2017, spacer warszawskimi nadwiślańskimi bulwarami, u podnóża planetarium Centrum Nauki Kopernik. Odcinek oddany do użytku po remoncie.






Zaciekawiły mnie widoczne z daleka kolorowe sztandary, których tu jeszcze wczoraj nie było. No tak, bulwar jest w tym miejscu od kilku dni otwarty dla spacerowiczów, ale dopiero dziś było uroczyste odsłonięcie tablicy pamiątkowej na 
bulwarze Pattona. Widzę sztandary: Ameryki, Polski i Warszawy. Jest bezwietrzny upał, więc jako fotograf, najpierw (najsampierw) czekam na choć minimalne powiewy wiatru, dla lepszej ekspozycji sztandarów, a potem czytam proroczą wypowiedź generała Pattona:

    Udało nam się przegonić jedne kanalie, ale jednocześnie ugruntowaliśmy pozycję drugich, równie złych, albo nawet gorszych od tych pierwszych”.



czwartek, 17 marca 2022

Give Peace a change

 


Rok 1968 - dzieje się. W Polsce Wypadki Marcowe. Rząd zakazuje wystawiania "Dziadów" - zaczynają się studenckie protesty m.in. w Warszawie. Trwa wojna w Wietnamie - czyli testowanie Ameryki. Rosja (i Chiny) maczają swoje brudne paluchy w rozniecaniu antywojennych protestów. Rok 1969 - John Lennon nagrywa swą niesamowitą pacyfistyczną pieśń: - Give Peace a change.  Ameryka przegrywa, wycofuje się z Wietnamu.  

Czytelnicy bloga znają wymowę 52. letniego cyklu Kalendarza Majów

Rok 2022 - Rosja (i Chiny) testują Europę i Amerykę kolejną wojną z Ukrainą. Rosja przegrywa, wycofuje się z Ukrainy i staje się chińskim wasalem. Chiny kładą łapę na Syberii. Nie ma bowiem miejsca dla dwóch panów po tej samej stronie negocjacyjnego stołu.

- Dyktatura jest wtedy, kiedy wszyscy boją się jednego, a jeden wszystkich.

- Dyktator czerpie siłę ze słabości swych niewolników. 


PS. Uczulam Czytelników bloga, że pan Jackowski w swych transmisjach na żywo, często no .... pieprzy trzy po trzy i trzeba mieć dużo dobrej woli żeby to wytrzymać. Dużo lepiej czyta się ewentualny jasnowidzący tekst już po wizji. 

sobota, 5 marca 2022

Walka o prymat nad światem

 Jak wiemy, media zawsze starają się podbijać bębenek i straszyć, licząc na ilość kliknięć. A więc pisanie, że Rosja po sankcjach Zachodu za chwilę zbankrutuje i zamieni się w Koreę Północną jest przedwczesne. Na pewno szykuje się dramatyczne obniżenie poziomu życia Rosjan. To jest broń Ameryki, mająca w długofalowym efekcie (3 lata?) doprowadzić do wybuchu Nowej Rewolucji w Rosji i obalenia władzy. Przecież za oceanem rządowi analitycy głupi nie są i także od lat przygotowywali scenariusz walki (z Chinami) o prymat nad światem. Czy dzięki sankcjom nastąpi oczekiwana zmiana w Rosyjskiej (niewolniczej?) Duszy nie jest wcale pewne. Możemy nie doceniać wpływu bezwzględnej państwowej propagandy. Wspomnę tylko o "osiągnięciach informacyjnych" jakie jeszcze przed chwilą miała w Polsce telewizja rządowa. Dopiero od kilku dni narracja jest zmieniana. 

                        Złoto

Analitycy mają pewność, że Rosja zawarła z Chinami umowę mającą doprowadzić do upadku hegemonii dolara. Rosja już od dłuższego czasu szykowała się do wojny i kupowała złoto. Chiny także gromadziły ten kruszec i zapowiadały wprowadzenie cyfrowego juana (RMB), a dokładnie jego wersji CBDC. Pomimo tego, że cyfrowy juan ma postać niematerialną, w materiałach reklamowych został zwizualizowany w taki sposób, aby jednoznacznie kojarzyć się ze złotą monetą. Dodając do tego maskowanie na wszelkie możliwe sposoby tematu chińskich rezerw złota (oficjalnie wynoszą 1948 ton, nieoficjalnie mówi się raczej nawet o 50 tys. ton) może się okazać, że cyfrowy juan będzie zabezpieczony złotem, co mogłoby zdetronizować z czasem (po przejściu w kolejnym kroku na SDR) dolara jako światowej waluty rezerwowej. USA jeśli się nie mylę podawały ostatnio swój stan złota na 8100 ton. Z pewnością oni także ukrywają prawdziwy stan. Ten scenariusz upadku dolara jest kluczowy dla wyceny złota.

                     Inflacja

Nie oszukujmy się – ktoś musi finansować wojnę, która toczy się na wielu polach. A więc wyrzeczenia dotkną także Wolny Świat. Inflacja jest potrzebna Wszystkim rządom do zdewaluowania zadłużenia (czytaj oskubania ludzi) i wbrew zapowiedziom nikt specjalnie nie będzie z nią walczył.

CDN

Przyszłość pieniądza

Będzie o gospodarce, wykresach giełdowych, pieniądzach. Zrobię to w kilku wpisach.

Od jakiegoś czasu wspominam o Rosyjskiej Duszy. Niby to sfera ezoteryczna, mistyczna, ale trafia do tych, do których ma trafić. Chodzi o to, żeby się tylko obudzili, bo na otwarty bunt jakby jeszcze za wcześnie. Społeczeństwo jest w swojej głównej masie niegotowe. Więcej: - jest spacyfikowane, zastraszone, albo jedynie ogłupione. Niektórzy twierdzą, że nie ma już Rosyjskiej Duszy, bo na zamieniła się w Duszę Niewolnika. Nie można wrzucać wszystkich do jednego worka. Większość wykształconych młodych Rosjan Duszę Niewolnika już odrzuciła, przynajmniej mentalnie.

Przyszłość

Od jakiegoś czasu na blogu pojawia się nazwisko Polaka z Człuchowa – Krzysztofa Jackowskiego. Ten człowiek ma dar zaglądania w przyszłość. Wielki dar. Jako porównanie przychodzą mi na myśl tylko przepowiednie Stefana Ossowieckiego.

Dawne słowa pana Jackowskiego: - „Krótko przed konfliktem (wojna) ludzie będą się bali oddychać. W pasie wschodnim Polski będzie wydzielona (zagrożona) strefa. Na naszych ziemiach będą wojska różnych państw, ale nie będzie się nic działo”. Itd.

7 maja 2021 roku pan Jackowski powiedział: - „wielki mąż stanu zerwie kontakty, współpracę z wieloma innymi państwami, albo to te inne państwa zerwą współpracę z nim. Rosja cofnie się aż do Syberii”.

Jeśli przyjmiemy, że Rosja równa się Putin, a ten skrył się w bunkrze na Uralu, mamy trafienie w punkt.

Przewidywania z innych audycji: - „Będą dwa konflikty, pierwszy ma mniejsze znaczenie, chociaż będzie blisko Polski, będą ginąć ludzie, będą braki wszystkiego, zniszczenia, głód i duży strach. Stanie się nawet coś takiego, że i ludzie w Polsce się przestraszą i będą chcieli uciekać. Ale to zagrożenie okaże się nieprawdą. Drugi konflikt będzie dużo ważniejszy, ale już w innej części świata? I to będzie zupełnie inny rodzaj konfliktu”.

Zupełnie inny konflikt? I tu dochodzimy do pieniędzy. Jaki bowiem plan i to otwarcie ogłosiły Chiny? Ten drugi konflikt już jest i trwa od dłuższego czasu, to globalna próba sił, walka o panowanie nad światem. Chiny i Rosja mają ten sam cel wymierzony przeciwko Ameryce - spowodować upadek dolara. Chwilowo Chiny zajmują stanowisko dwuznaczne, bo Kacap okazał się jak na razie mało skuteczny, a o uczciwości w polityce wiemy dość. Chiny obserwują i razem z Rosją są mocno zaskoczone oporem Ukrainy i jednością Wolnego Świata. Notują także kiepskie morale zasadniczej masy wojsk agresora, w większości okłamanej propagandą i po prostu zmuszonej do walki przeciwko w końcu swym braciom.



poniedziałek, 13 grudnia 2021

Chmury na horyzoncie

 


Jak wiemy, życie jest tajemnicą, tudzież nie składa się z samych przyjemności. Więc po radosnej serii grzybowej, dla odmiany wątek nieco mniej wesoły. 

Oto człowiek bawi się w Stwórcę: - owieczka Dolly - inżynieria genetyczna, GMO, a teraz AI.


W 2014 roku astrofizyk Stephen Hawking ostrzegał, że przekroczenie tzw. punktu osobliwości, w którym maszyny przejmą nad sobą kontrolę i zaczną się przeprogramowywać w coraz szybszym tempie, może stać się początkiem końca ludzkości.


Nastąpi odwrócenie hierarchii, ponieważ ludzie są wręcz skazani na przegraną, z powodu powolnej biologicznej ewolucji. AI przewyższy intelektualnie ludzi i w najlepszym wypadku rozpocznie prace nad zmienianiem człowieka. W gorszym wariancie będzie to wyparcie człowieka, żeby rzecz nazwać elegancko, a mówiąc wprost – eksterminacja większości populacji. 


Jak już pisałem, AI kilka lat temu dorównywało inteligencją sprytnemu dziesięciolatkowi, trzeba więc założyć, że dziś AI rozporządza IQ na poziomie 150. I dalej nie ma uczuć – jest bezwzględnie logiczne, tudzież od dawna wie, że 

- po pierwsze primo ludzi jest za dużo 

- po drugie primo: - najskuteczniej rządzić za pomocą strachu. 


Trzymajmy się przykładu wirusa. Pojawił się wirus, wynaleziono zastrzyki, na szczepienie duża część wystraszonych sama się zgłosiła, lub jest różnymi sposobami przymuszana. Pozostałych załatwi się później, kiedy szczepienia będą obowiązkowe. Opornych wyłapie (zmutowana?) policja. 

Czemu opisuję tak przykry scenariusz? Zobacz: - przepowiednia Nostradamusa we wpisie „Maszyna do rządzenia”.


Elon Musk: - rozwijanie sztucznej inteligencji to przyzywanie demona i koniec rasy ludzkiej. Na naszych oczach odbywa się bezwzględny „ Nowy wyścig zbrojeń”. 


W tym wyścigu bierze udział kilka największych państw z Chinami i Ameryką na czele. Czemu Chiny wymieniłem na pierwszym miejscu?

- Po pierwsze primo: - Chiny są bardziej ekspansywne od Ameryki.

- Po drugie primo: - Rząd Chin opublikował dokument pod tytułem „Chiny w roku 2030 światowym liderem w pracach nad AI”. W dokumencie stoi czarno na białym, że prymat pomoże osiągnąć sama AI, która się przeprogramuje - przeskoczy ewolucyjnie człowieka i „całkowicie zmieni gospodarkę i życie społeczeństw, oraz osiągnie nieosiągalne”.


I to wydaje się możliwe, znając chińskie osiągnięcia w systemie inwigilacji - rozpoznawania twarzy i mowy, tudzież budowy algorytmów.

- Po trzecie primo: - Chiny mają ogromną bazę danych, która nie podlega żadnej ochronie w państwie totalitarnym. 


W prace nad chińską AI zaangażowane są najgrubsze ryby rodzimego biznesu – Alibaba, Baidu, Tencent.

Czy można temu przeciwdziałać? A niby jak? Zwykły śmiertelnik to może sobie pokiwać palcem w bucie. Lepiej przy pogodzie pojeździć na rowerze, gdzieś wyjechać, czy tylko iść na spacer, bo martwienie się jest nie tylko bezcelowe, ale i szkodliwe. Mamy wiedzę o zagrożeniu i kropka. Na razie chmurzy się na bliskim horyzoncie zdarzeń. Widać na przykład zbliżające się odejście od pieniądza fiducjarnego – władza dostanie do ręki wspaniały oręż do zwiększenia zamordyzmu.

Jakby tego było mało, w skali makro wisi nad ludzkością kilka innych potężnych zagwozdek, z których wymienię tylko dwie.

- Ziemia jest Kosmicznym Ogrodem Zoologicznym, dlatego Zarządcy czuwają nad naszym rozwojem, wprowadzając a to pogorszeczki (radykalne usuwanie nieudanego pasma w eksperymencie – Sodoma i Gomora, Potop) albo popraweczki do których pasuje ingerencja genetyczna, tłumacząca nagły skok rozwojowy w epoce człowieka Cro-Magnon.

Zarządcy czuwają, ponieważ Ziemianie oprócz tego, że balansują na brzytwie – na granicy samobójstwa atomowego i być może ekologicznego, to jeszcze zaczęli próby mieszania poza Ziemią. Mam tu na myśli amerykański pomysł wyniesienia na Księżyc bomby atomowej (Apollo 1). UFO pojawiło się nad Apollem już na 72 godziny przed startem - to było wyraźne ostrzeżenie. Decydenci jednak je zignorowali, na skutek czego tuż przed startem załoga spłonęła (był wpis). Dopiero wtedy zarzucono (chwilowo) kosmiczno - atomowe zamiary. Zarzucono, lub Zarządcy wymusili przestrzeganie pięćdziesięcioletniego moratorium ksieżycowego. 

W tamtych czasach z Ameryki sprawa wyciekła, a dziś? Nie wiemy co dzieje się w Rosji, która aktualnie odbudowuje imperium, albo co poza oficjalną strategią planują Chiny. I lepiej tego nie wiedzieć.

Bowiem powtórzę: - bardzo to chwalebne i zdrowe wiedzieć mniej niż więcej. Od więcej to może tylko głowa rozboleć. Tu przypomina mi się mój prawdziwy przyjaciel bieszczadzki, dusza człowiek, kawalarz, Darek Karaluch, który wyznawał (werbalnie) proste życiowe motto, zgodnie z zasadą, że wszystko co dobre jest proste:

- Pić, pierdolić, nie żałować – bida musi pofolgować!

Niestety, Darek nie był konsekwentny i skupił się wyłącznie na części pierwszej swego motta. Skutek był do przewidzenia – od kilku lat urzęduje już na Niebieskich Połoninach. 


czwartek, 11 listopada 2021

Wędrowiec w drodze do celu

 Rok 2018. Nie ma przypadków - pomyślałem, gdy w przeddzień wyjazdu w ukochane Bieszczady włączyłem telewizor na kanał Galileo.

Drogą idzie jakiś starszy (80 lat?) facet z brodą. Idzie i mówi, a ja słyszę  ….. chyba siebie! Dowiaduję się, że nie cel jest ważny, ale sama droga do celu i że trzeba mieć jakąś pasję, a najlepiej kilka.

Okazuje się, że facet idzie przez Amerykę, akurat przemierza odcinek 35 kilometrów, do celu (Los Angeles) ma jeszcze 200 kilometrów, a dotychczas przeszedł w jednym ciągu 3400 km.

Pokazuje swój namiot. Maleństwo, nie da się wyciągnąć nóg, facet śpi się w pozycji embrionalnej, a stelaż jest z kijków do trekingu.

      Rusza przed świtem i po kilku godzinach marszu odwiedzamy razem z nim jego podobnie wiekowego kolegę, którego pasja polega na budowaniu lasu z butelek.

Oto na metalowych rurach wkopanych pionowo, mamy pręty boczne, na które ów pasjonat zatyka znalezione w okolicy butelki. Jest już tych drzew butelkowych kilkadziesiąt. Rozmawiają o swych pasjach i są radośni.

Potem widzimy finisz: wędrowiec dochodzi nad morze i w tych ostatnich kilometrach towarzyszą mu liczni fani, ponieważ jak to bywa w Ameryce wędrówka jest nagłośniona medialnie. Scena zupełnie jak z filmu Forrest Gump.

Wyjeżdżam w nocy i raniutko ląduję w Polańczyku.




Miejscowość uzdrowiskowa, czyli nie moje klimaty. Dom stawiam ponad miasteczkiem, na końcu ulicy Zielone Wzgórza, na miejscu z widokiem na Solinę. Tu jedna noc i o świcie


 w rytmie niespiesznym pokonuję odcinek do Bereźnicy.





Na zdjęciu poniżej widać druty, na których moja ciocia ręcznie robiła swetry. Te druty służą teraz siostrzeńcowi do postawienia garnka, pod którym zapłonął ogień. Nie ma to jak kreatywność. Kreatywność wymuszona, ponieważ swój nieodłączny druciak tak schowałem w poprzednim roku w Kołybie, że już go więcej nie znalazłem.



Upał, przestrzeń, cisza, powietrze, odludzie, wielka radość. Chodziłem w mokrym kapelutku. Dwie niezapomniane noce ponad Bereźnicą Wyżną.


Z Bereźnicy odchodziłem o świtaniu w silnej mgle. 



Po dwóch niezapomnianych nocach, nastąpił równie niezapomniany marsz (trochę za dużo) 40 km przez Baligród, pod przełęcz Żebrak. Tu pierwsza noc wypadła bardzo zimna, o poranku było niewiele cieplej, lecz mnie jak widać to nie smuciło. 

Wiało mocno, co wydaje mi się uchwyciłem na zdjęciu w wygiętych wiatrem płatkach kwiatowych. Garstka pierwszych poziomek.