Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 października 2024

Zespół Białego Nosa

 


Czyli połączenia kaskadowe - kiedy jedno wpływa na drugie.

Po 2006 roku amerykańskie służby zdrowia zanotowały skokowy wzrost umieralności niemowląt o 8%. Poszukując przyczyn tego wzrostu, zwrócono uwagę na anomalię w przyrodzie.

Otóż w 2006 roku wybuchła epidemia wśród nietoperzy amerykańskich. Zginęły miliony omawianych ssaków. Zaraza wywołana była przez grzyba Pseudogymnoascus destructans i nosiła nazwę „zespół Białego Nosa”.



Jak wiemy, nietoperze amerykańskie żywią się głównie owadami nadlatującymi od strony Meksyku. Kiedy zabrakło nietoperzy, gwałtownie rozmnożyły się owady, co z kolei wpłynęło na rolnictwo: - farmerzy zmuszeni byli zastosować więcej chemii do ochrony upraw. W rejonach dotkniętych zarazą Białego Nosa, odnotowano 32% wzrost ilości pestycydów używanych do oprysków.

     I to właśnie ta zwiększona o 32% ilość chemii w rolnictwie przełożyła się poprzez mleko matek na 8 % wzrostu śmiertelności niemowląt.


wtorek, 5 grudnia 2023

Każdy ma swoje morze


Niedziela, cudny poranek, przyjechałem właśnie do Polańczyka i zszedłem nad wodę. Tu zastały mnie klimaty Zbyszkowe - nie ma żywego ducha. Bezwietrznie, dlatego wody glazur. W środku mojej osobistości rozpalona radość – wszak za moment ruszam w góry! A tymczasem sycę się tym, co wokół. Czerwiec, więc ciszę przerywa głos kukułki z przeciwnego brzegu. Wspaniale niesie się ten głos po idealnie gładkiej tafli.






 Czy wsłuchałeś się kiedyś w kukanie kukułki?

Na chwilę znika cały świat. Jesteś tylko ty i kukułka.

To jest właśnie receptywność – egzystencjalny stan ciszy. Nie ma ruchu, a ty jesteś w uważności.

 

„Tam, gdzie spotykają się cisza i uwaga, tam, gdzie się łączą i stają się jednym, tam rodzi się receptywność.

     Receptywność to najważniejsza religijna wartość.

Ponownie stań się dzieckiem.

Zacznij funkcjonować w stanie niewiedzy, a wtedy cisza pojawi się samoistnie, a z nią wielka świadomość.

      Wtedy życie stanie się błogosławieństwem”.

                                                                                   OSHO   








 

Odpoczywać w niedzielę. W mojej rodzinie nie było tradycji kościelnych, wręcz przeciwnie – księży uznawano za pasożytów. Zamiast kościoła były spotkania rodzinne, wyjazdy na majówki, albo na grzyby, wspólny obiad, śpiewy, świętowanie.

Lubiłem ten dzień jako dziecko i myślałem często: - jakby to było, gdyby wszystkie dni tygodnia były podobne do niedzieli?

Niemożliwe?

Możliwe jak najbardziej, tylko muszą być spełnione dwa warunki: - trzeba dożyć w pełnym zdrowiu do emerytury, tudzież nie należeć do malkontentów.  

Nie należę do malkontentów. Dlatego, gdy patrzę w kierunku Cypla Nieboszczyków, przypomina mi się głośna swego czasu inskrypcja nagrobna:

 

Tu leży mój mąż, co dręczył mnie wciąż.

Spoczywając w tym grobie ulżył mnie i sobie.

 

środa, 19 kwietnia 2023

Hipochondria

 



Pytanie: Ciągle martwię się o swoje ciało, że się rozchoruję. Możesz mi coś doradzić?

Osho - Jeśli za dużo myślisz o ciele, zaczyna ono chorować, a kiedy za­cznie chorować, to naturalnie myślisz o nim jeszcze więcej. To się staje błędnym kołem.

Nawet jeśli zdrowy człowiek, całkowicie zdrowy, zacznie myśleć o swoim żołądku: jak on sobie poradzi z trawieniem te­go czy tamtego i co dalej się stanie - w ciągu dwudziestu czte­rech godzin jego żołądek będzie podrażniony. A gdy to się sta­nie, będzie myślał jeszcze intensywniej. Właściwie nic złego nie działo się z ciałem. To jedynie jakaś myśl, która się zagnieź­dziła w głowie. Medycyna nie może pomóc, bo nie leczy myśli. Możesz więc chodzić od doktora do doktora, ale żaden ci nie pomoże. A nawet może zaszkodzić, bo ich lekarstwa co prawda działają, ale nie uleczą twoich myśli. Ta choro­ba nie istnieje. To tylko pomysł w twojej głowie. Toteż ich le­karstwa będą miały działania niepożądane (wszystkie one są przecież truciznami i niosą skutki uboczne).

        Im bardziej zawodni okazują się lekarze, tym bardziej jesteś zaniepokojony swoim ciałem. Wtedy pojawia się świadomość ciała. Człowiek staje się coraz bardziej wyczulony na ten temat. Wystarczy mała zmiana, byle problem, jakiś drobiazg i wpada w panikę. Panika zaś powoduje, że ciało zaczyna reagować co­raz mocniej.

Najważniejsze, moim zdaniem, jest porzucić tę myśl. Zacząć żyć. Zdarzyło się kiedyś...

          Doktor powiedział pewnemu człowiekowi, że zostało mu tylko sześć miesięcy życia. Mężczyzna ten cierpiał na najróżniejsze choroby przez ostatnich dwadzieścia lat. Wszystko, co tylko może przytrafić się człowiekowi, zdarzało się jemu. Był nie­zwykle bogaty, a jego lekarz miał już dosyć jego hipochondrii. Z powodu czystego znudzenia pacjentem powiedział więc:

- Już długo nie pożyjesz, zapomnij więc o wszystkich doleg­liwościach. Za sześć miesięcy umrzesz. To pewne. Nikt cię nie może uratować. Jeśli chcesz sobie pożyć, zrób to przez tych sześć miesięcy.

- „Skoro mam żyć jeszcze tylko sześć miesięcy, to jaki jest sens zawracać sobie głowę dolegliwościami ciała?" - pomyślał męż­czyzna. I po raz pierwszy w życiu przesunął swoją uwagę na coś innego.

Zaplanował podróż dookoła świata. Zwiedził każde miej­sce, które zawsze chciał zobaczyć, ale nie mógł z powodu cho­rowitego ciała. Podróżował dookoła świata, jadł wszystko to, na co miał ochotę, kochał się z kobietami, kupował wszystko, co mu się podobało... żył pełnią! Zbliżała się śmierć, nie było więc potrzeby oszczędzać. Gdy wrócił po sześciu miesiącach, czuł się zdrowiej, niż kiedykolwiek wcześniej. Przeżył jeszcze trzydzie­ści lat, a problem hipochondrii nigdy już się nie pojawił.

Musisz odrzucić błędne przekonania, błędne myśli. 

Dobra byłaby tu naturopa­tia, która tak naprawdę nie jest jedną z „-patii", jest po pro­stu wypoczynkiem. tylko nie popadnij w chwilową modę, bo to właśnie byłoby chore. Naturopatia sama w sobie jest sposobem na wypoczynek dla ciała, stwarzaniem ciału sytuacji, które przy­bliżają je do stanu naturalnego. To jak dostrajanie się do natu­ry instynktownej; nie ma to nic wspólnego z medycyną. Należy strzec się tylko, by naturopatia nie stała się chwilową modą. Wte­dy staje się groźniejsza niż choroba. Tak się czasem zdarza...

Na­turopatia pomaga wielu ludziom, ale bywa tak, że człowiek, któremu pomogła, staje się na nią chory. Staje się ona jego sposobem na życie. Człowiek ciągłe myśli, co jeść, a czego nie jeść, dokąd iść, a dokąd nie iść, myśli o ekologii i tych wszystkich sprawach. Wtedy życie znów staje się trudne. Więcej: - ono staje się koszmarem.

- Nie powinieneś oddychać, bo powietrze jest zanieczyszczone.

- Nie powinieneś jeść w hote­lu, bo dania nie są przygotowywane w sposób naturalny.

- Nie mo­żesz jeść tego czy tamtego, bo wolno ci jeść tylko żywność na­turalną.

- Nie powinieneś mieszkać w mieście itd. Tylko myślisz, co powinieneś, a potem każda kolejna sprawa się komplikuje.

Pamiętaj, naturopatia to po prostu dobry wypoczynek. Co ja­kiś czas bez szczególnego powodu każdy człowiek powinien iść do kliniki naturopatycznej i wypocząć przez dwa, trzy tygodnie, miesiąc, dwa miesiące - tak długo, jak może sobie pozwolić i to bez konkretnej przyczyny. Cieszyć się naturą, naturalnym jedze­niem, kąpielami, sauną, masażami, towarzystwem lub samotnością - czym tylko zapragniesz.

   A wszystko to bez konkretnej przyczyny, po prostu dla przyjemności, dla czystej przyjemności, która z te­go wynika. Przestań myśleć, że jesteś chory, bo wpadniesz w fobię, która zwie się hipochondrią.

Myśl o królu, któ­ry mieszka w tobie - przecież twoje ciało jest jego pałacem.

 

poniedziałek, 14 marca 2022

Anioły istnieją

 Anioły istnieją, tylko czasami nie mają skrzydeł i nazywamy je przyjaciółmi.


Gdy wędruję, to zwykle jest to tylko jakiś ogólny kierunek. Przysiadam na krótko, chłonę widoki, nie wiem, gdzie będę nocować, jem, kiedy jestem głodny. Swoboda, wolność i mnóstwo czasu na myślenie. I nie chodzi o to, żeby coś własnego, oryginalnego wymyśleć, to nie jest ani łatwe, ani potrzebne, skoro inni wymyślili już całe Himalaje mądrości. Wystarczy w odpowiednim miejscu i czasie przypomnieć sobie o tych perełkach. Wolność na przykład: - ona jest bardzo podobna do zdrowia, bo zarówno jedno jak i drugie doceniamy zwykle wtedy, gdy je stracimy.


     Tak długo żyłem w pogoni nie wiadomo za czym, do tego patrząc co chwila na zegarek. Wreszcie przyszedł czas odreagowania, no bo musi być wydech po wdechu. Nie zadzwoni telefon - jest wyłączony - na dłużej starczy baterii - może się przydać do zrobienia kolejnego zdjęcia.

    


      Z lasu ciągną wilgotne oddechy mgły, i słychać tylko szum potoku w tym starym lesie, gęstym, ciemnym - pachnącym paprocią, ściółką i grzybami.

Gdy idziesz i godzinami nie spotykasz człowieka, zapominasz, że gdzieś w świecie są miasta, koleje, autobusy, biurokracja i hałas. Że są gdzieś całe tłumy ludzi pędzących bez wytchnienia....

     A tu jest wiele takich miejsc, gdzie zatrzymał się czas. Piękno widoków i zakątków jest tylko w małym stopniu oddane na fotografii. Bo jeszcze trzeba by było zrobić zdjęcie ciszy, całej ogromnej przestrzeni ponad tobą i wokół, a także zapachu koniczyny i mięty nagrzanej słońcem....

    Kiedy zapada zmierzch, a ty jesteś wyciszony w wielodniowej samotności, usłyszysz odgłosy wieczornej krzątaniny ludzi żyjących kiedyś na tej ziemi.

     Przemawia do ciebie Historia. Czasami nawet potrafi krzyczeć. Jesteś w Tu i Teraz, a jednocześnie w Przeszłości, bo wszystko dzieje się jednocześnie.

     Przeszłość to przecież Tu i Teraz, które umarło.

     Przyszłość to Tu i Teraz, które jeszcze nie nadeszło.

poniedziałek, 10 lutego 2020

Dziury ozonowe

Po kilku dziesięcioleciach lotów orbitalnych, powzięliśmy sporą wiedzę o długotrwałym wpływie braku grawitacji na organizm ludzki.
Z zasobu tej wiedzy wynika, że długotrwały pobyt w kosmosie nieszczególnie służy zdrowiu.


I właściwie nie powinno to dziwić, jako że człowiek jest zwierzęciem naziemnym.
W tym miejscu należy wspomnieć o jeszcze jednym (o dwóch?) istotnym problemie, związanym ze startami rakiet kosmicznych. Nikt jakoś tej sprawy nie podnosi.

Dziury ozonowe - efekt cieplarniany.

Tylko USA mają dziś na orbicie pięć tysięcy satelitów, a przecież państw kosmicznych jest kilka. 
A ile było dotychczas w sumie nieudanych startów? 
To chyba wie jedynie święta Anielka! 
A przecież każda orbitalna rakieta nośna robi dziurę w warstwie ozonowej. Pytanie sprowadza się jedynie do tego, jakiej wielkości jest ta dziura. Nie rozwijam tematu, ponieważ dostępu do prawdy pilnuje wojsko. 
Zwykli ludzie mają zasuwać za miskę ryżu.





wtorek, 7 listopada 2017

Limerykowy luzik

Prawdziwa popularność limeryków zaczęła się od wiersza "Pewien chłop w Neapolu..." naszej noblistki Wisławy Szymborskiej.
Dawno nie zamieszczałem limeryków, a przecież celna gra słów to humor, to zdrowie...
Zdrowie i luzik...

Mówi pani do chłopca w Tuluzie:
"Czemu rżniesz mnie tak marnie,
łobuzie?"
A on rzecze jej: " Pani,
choć szacunek mam dla niej,
na zbyt wielkim pracuję tu luzie".

Drwal bieszczadzki łupiący metrówkę buka
tak mówił do cepra: - oto jest nauka
trzeba tak siekierą pierdyknąć z rozmachem
aby się w nogę nie palnąć tym ciachem
zamachnął się, żelazo spadło i do tej pory go szuka.

Pewnemu panu ze Słomnik
Sterczał ów narząd jak pomnik.
Wreszcie rzekła żona,
Nieco przerażona:
"Wiesz co, Józiu, kup sobie odgromnik".


Żył raz pewien kołchoźnik w Kuźniecku,
Który żonę swą rżnął na przypiecku.
Lecz, że były usterki,
Kutas wpadł mu w fajerki,
Co się potem odbiło na dziecku.

Raz urzędnik z Nowego Jorku
Na pchlim targu kupił kota w worku.
Rzekła żona: "Ty na wieś
Jak najszybciej go zawieź!
Dziś! Bo jutro to będziesz stał w korku”.
 


Pewien młody kogut w Mikołajkach
Zamiast żony swej siedział na jajkach.
Wzdychały inne kury:
"Co za okaz kultury!
Co za mąż! Tacy to tylko w bajkach”
...

W Białym Domu nasz chargé d'affaire
po kryjomu raz nasrał na skwer
Nikt nie widział, okey,
gdyby nie CIA;
niby nic, ale jednak nie fair.