Pokazywanie postów oznaczonych etykietą las. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą las. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 stycznia 2026

Majowy las

 


Nie spodziewałem się jeszcze grzybowych atrakcji, dlatego zabrałem na wyprawę kilka znanych już Czytelnikom gadżetów dla urozmaicenia zdjęć. O dziwo (30 maja) trafił się jednak pierwszy prawdziwek, tudzież dorodne siarkowce.






































wtorek, 18 listopada 2025

O lesie


Nie chcę rozpisywać się o tym, że wchodząc do lasu czuję się jeszcze lepiej niż przedtem (a tak właśnie jest), co mogłoby może niektórych Czytelników nużyć.

Każdy ma (bowiem) prawo żyć jak chce i mnie nic do tego.

Mogę za to zamieszczać pisanie innych, z którymi to opisami się utożsamiam. I generalna refleksja: nie możemy trwać jedynie we wdechu, po nim musi być wydech.

Po okresie pobytu w kamiennych wąwozach miejskich ulic – czas w lesie odbieram jako lekarstwo.

 

         "O lesie

Co to znaczy znaleźć się bliżej natury? Znaczy to dalej od fabryk, od spalin, zatrutej wody, zatłoczonych ulic, hałasu. Ale także (a czasem przede wszystkim) znaczy to: - dalej od podłości, od kłamstwa i jego rzeczników, od tych, którzy chcą cię poniżyć i zniszczyć. Jeżeli jestem sam w lesie, nie może spotkać mnie żadna podłość, nie mogę usłyszeć kłamstwa ani świstu bata".

                      Ryszard Kapuściński - Lapidarium 









piątek, 7 marca 2025

Przypowieść Feng-shui

Reportaż z lasu










W pierwotnych miejscach gór, wąwozów, szczelin, wśród starych drzew, czujemy szczególny klimat, który nasi przodkowie darzyli czcią, jako miejsca duchowe. Jak wiemy, dawno temu w Chinach powstała sztuka rozpoznawania sensu miejsc.

          Przypowieść Feng-shui.

Pewien mistrz Feng-shui został zaproszony, aby wskazać dobre miejsce na dom.

Wyruszył w daleką drogę i na miejsce przybył już mocno sfatygowany upałem i jak tylko się zjawił, zaraz chciał pić.

Gospodyni poszła po wodę, ale kiedy mistrz podnosił kubek do ust, zobaczył, że do wody ma dosypane plewy.

      Pił, ponieważ był zbyt spragniony, aby zrezygnować.

Pił powoli małymi łykami, wypluwając plewy, aby się nie zakrztusić. Wypił, odstawił upaprane naczynie, a że był zezłoszczony przyjęciem – rozejrzał się po terenie  i wskazał najgorsze możliwe miejsce na siedzibę ludzi.

     Zawładnęły nim złe emocje i myślał: - Niech wszystko tu choruje i przepada!

Minęły lata, kiedy znowu szedł tą okolicą. Pamiętał dobrze, jakie miejsce wskazał kiedyś, dlatego ze zdziwieniem zamiast ruiny oglądał kwitnącą posiadłość.

Pachniały bzy, śpiewały ptaki.

- Czy to jawa czy sen? - Pytał sam siebie.

Kiedy tak patrzył zdumiony, zawołała go gospodyni, ponieważ rozpoznała mistrza od razu. Powitała przybysza z wielkim szacunkiem i obsypała podziękowaniami. Wtedy mistrz otworzył serce i rzekł:

- Wcale nie wybrałem ci dobrego miejsca, pokazałem miejsce najgorsze, bo chciałem ciebie ukarać.

- Ale za co? – zapytała kobieta.

- Za wsypanie mi plew do wody.

- Dosypałam ci plew – wyjaśniała gospodyni – bo byłeś zgrzany, a woda w mojej studni jest lodowata. Kiedy pije się ją łapczywie, można dostać zapalenia płuc. Chciałam, żeby woda wyszła ci na zdrowie.

czwartek, 16 stycznia 2025

Brzydal

 Idę ci ja lasem w porze majowej


Naraz zauważam, że coś wystaje z kupki szyszek. Wystaje ono, jest odwrócone tyłem i wygląda ogólnie paskudnie.


Ależ to jest brzydkie! – oceniłem.  

I od razu pomyślałem, że to może być Terlecki Ryszard.

Atoli zaszedłem stwora od przodu i wyjaśniło się, że to jest Brzydal - maskotka nawet miła w dotyku.



Po drugie primo nie wszystko co brzydkie trzeba zaraz tak nazywać, można użyć łagodzącego zamiennika:

 „Do żydowskiego krawca przychodzi klient.

- Chciałbym zamówić garnitur, ale nie wiem czy pan sobie z tym zamówieniem poradzi? – rzekł.

Krawiec patrzy na gościa, a ten ma ogromnego garba i z tego powodu jest mocno pochylony.

- A cóż ja bym miał nie poradzić? 

- Bo ja garbaty jestem – wyjaśnia gość wstydliwie.

- Żadna trudność! Żaden garbaty! A fe! Jakie nieładne słowo! Pan nie jesteś garbaty, pan jesteś przychylny!


Nawet polubiłem Brzydala, azaliż aby mi się ów nie przyśnił, niech lepiej na stałe przebywa w mieszkaniu ukochanej żony.






środa, 25 października 2023

Jego Osobistość Zezio

 




Żona otworzyła przede mną Świat Pluszaków, tudzież innych bibelotów. Jako że zawsze uważałem, iż przedmioty także mają dusze, polubiłem natychmiast ten niby nowy świat. A w nim, w tym świecie zróżnicowanych Osobistości, niektóre z nich wydały mi się szczególnie sympatyczne. Ta sympatyczność zmieniła się nawet w miłość.

Landrynkowego Zająca pokazałem, pora na Zezia.

Czemu Zezio? Z powodu że zezowaty on. Mój nieżyjący już piesek Dyzio, nieco sfatygował Zezia, prawdopodobnie z zazdrości, połykając jego lewe ucho. Po tej awanturze Dyzio został zrugany, bardzo się zawstydził, atoli Zezia do zabawy już więcej nie dostał, a lewe ucho obraziło się i postanowiło nie odrosnąć.

Zabrałem Zezia do lasu i wyszła sesja przeważnie grzybowa. Znaleźliśmy z Zeziem stary (zielony już) rożek kozła i kolejną czaszkę, a na ostatnim zdjęciu widać Jego Osobistość Zezia na tle innego przedmiotu z duszą – plecaka (z nitką Ariadny), który ma obecnie 56 lat.











W mazowieckim lesie było tego dnia wyjątkowo przecudnie!

Nie trzeba w lesie kląć, lepiej kapelusz zdjąć ....