Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FED. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FED. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 marca 2022

Starożytna astronomia a daty zwrotu

 Oglądam na youtube film. Pt „starożytna astronomia”.

Rzecz dzieje się we Francji. Odwiedzamy jaskinie z czasów człowieka Cro Magnion (40 tys. lat pne). Kobieta, archeolog z otwartą głową, czyli pasjonatka, zajmująco opowiada o artefaktach pozostawionych przez starożytnych. Najpierw słyszymy o przesileniach Słońca. Stopniowo robi się coraz ciekawiej, pani wpada do głowy pewna, na pozór nieprawdopodobna koncepcja, mająca świadczyć o wielkiej wiedzy starożytnych. Ortodoksyjni naukowcy pukają się w czoło, a pani-pasjonatka drąży temat i nagle Eureka! Nie da się tego opisać w dwóch zdaniach, trzeba zobaczyć film. W każdym razie w kulminacyjnej scenie bohaterka filmu stoi w tej najsławniejszej francuskiej jaskini. Widzimy rysunki naskalne przedstawiające między innymi konia. Koń przedstawiony jest  w dynamicznym ruchu, niewątpliwie jest to dzieło prawdziwego artysty.



Teraz na rysunkach naskalnych sprzed dziesiątek tysięcy lat, na konkretnych wizerunkach zwierząt, pani archeolog z pomocą animacji komputerowej zapala gwiazdy brzegowe gwiazdozbiorów!



I gwiazdy pasują jak ulał do obrysu zwierzęcia! Na przykład Byk ma ciało tak opisane gwiazdami, że dwie z nich położone są dokładnie na szczytach rogów! Bowiem koncepcja pani archeolog polega na przekonaniu, że te rysunki obrazują zwierzę oraz jednocześnie prawdziwą konstelację gwiezdną Zodiaku. Czyli ci starożytni artyści z Francji mocno wyprzedzili Sumer? Z tym się nie zgadza oficjalna nauka, która przypisuje „wynalazek” Znaków Zodiaku dopiero Sumerowi, datując błędnie ten swój oficjalny Sumer na 4.000 lat pne. Dziwne to, ponieważ mamy Listę Królów Sumeru (był wpis) razem z datowaniem. No ale oficjalna nauka nie przyjmuje tego do wiadomości według Zasady Zakutego Łba: - moja musi być racja, a jeśli są jakieś fakty tej racji przeczące, to tym gorzej dla faktów.

I zaprawdę powiadam Wam: - pomyślałem nieskromnie, że moja pasja Liczb Planetarnych jest też jakby zapalaniem gwiazdek. Gwiazdek pokazujących daty z przyszłości. Gwiazdki co prawda nie wiszą na nocnym niebie, lecz jednocześnie jakby wisiały, bo mamy je w kalendarzu, który przecież oparty jest na astronomii, czyli niebie. Na obecny rok mam zapalonych osiem gwiazdek (cóż za dziwna zbieżność  z pewnym polskim antyrządowym zawołaniem) oznaczających potencjalne zwroty indeksu Wig 20. 

Pierwsza okazała się półką w spadku, dziś zapalę skromnie drugą z nich – to koniec marca 2022.

Kiedy w październiku 2019 roku szykowałem wpis o wypełnianiu się cyklu 52 lat (zobacz wpis 11 10 2019 – "Rok 2020") zastanawiałem się, jakie to poważne wydarzenia podepną się pod impuls spadkowy. Kręciłem planetami na Symulatorze Ruchu Planet Układu Słonecznego i widziałem, jak wielkie zaburzenie grawitacyjne się zbliża – planety szykowały się do grupowego ustawienia po jednej stronie Słońca. Nadchodził jakiś całkiem niezły wstrząs. Nie jestem jasnowidzem, owszem, zapisuję sny, bo to jest sprawa szacunku do Sił Wyższych, które coś podpowiadają, ale tu interpretacja, wyjaśnienie snu jest najistotniejsze, a to już są zupełnie rozstajne drogi. Kiedy dopiero po jakimś czasie czytam znowu te sny, aż mnie mrowi i opada mi szczęka, gdy już po czasie  zrozumiem przesłanie.  

W każdym razie najważniejsze, bo dyktujące kierunek amerykańskie indeksy pompowane szaleńczym drukiem pieniądza wspinały się wtedy nieustannie i wydawało się, że sięgną nieba. A inwestorzy karmieni propagandą finansową uwierzyli w Nową Teorię Monetarną, chociaż według prawa Taylora krótkoterminowe stopy procentowe w USA powinny wynosić plus 6% na koniec sierpnia 2021. Ile jednak było i dziś jest, to każdy widzi, co obrazuje w jakiej pułapce znalazł się FED. Jest to największa rozbieżność od 52 lat ( (Ponownie witamy 52. letni cykl Kalendarza Majów). Ponieważ powtarzanie sprzyja zapamiętaniu: -                        

                                      Inflacja

Nie oszukujmy się – ktoś musi finansować wojnę, która toczy się na wielu polach. A komu zawsze na plecy, albo na garba zawsze zarzuca się Drugi Wór? Przecież nie na miłościwie nam panujących. Ukraina walczy, ale sorry, ona jest tylko jednym z elementów szachowej układanki: - Chiny, Ameryka, Tajwan, Iran, Syria, Izrael, tu dopiero Ukraina i Rosja itd. Oto zaczęła się decydująca rozgrywka o panowanie nad światem. A więc wyrzeczenia dopiero nadchodzą i dotkną także Polski i całego Wolnego Świata. A dokładnie to mnie i Ciebie Czytelniku. (Może się mylę, ale to akurat byłaby miła niespodzianka). Inflacja jest wręcz niezbędna i to Wszystkim rządom do zdewaluowania zadłużenia (czytaj oskubania ludzi). Wbrew zapowiedziom żaden rząd nie będzie jakoś specjalnie z nią walczył.

PS. Nie wierzmy politykom.

CDN.

wtorek, 15 lutego 2022

Grypa 1918


Jak wiemy, żeby zacząć się wymądrzać, najpierw wskazane jest zaczerpnięcie wiedzy na dany temat.

Czemu grypa, a nie kowid?

- Po pierwsze primo: - kiedy pojawił się kowid, grypa w jakiś dziwny i tajemniczy sposób odleciała w niebyt. A przecież cyklicznie co roku, a co kilka lat z nadwyżką chorowało w Polsce po kilkaset tysięcy osób na tę przypadłość. Często kończyło się to zgonem, zwykle umierali najstarsi. Bo przecież azaliż na coś trzeba zemrzeć.



- Po drugie primo: - umierano na zapalenie płuc, na niewydolność oddechową – a to typowe objawy grypy.  




 Otóż epidemie grypy przydarzały się zawsze. Na przykład Liwiusz opisał wielką epidemię w roku 412, a potem w roku 395 p.n.e., kiedy to choroba zdziesiątkowała wojska greckie oblegające Syrakuzy.                                                                                  

W XIX wieku było aż pięć epidemii grypy. Ostatnia wybuchła w 1889 roku i tak samo jak obecna zaczęła się w Azji. O pierwszych przypadkach donoszono z Buchary, potem zaraza dotarła do Tomska na Syberii, a równocześnie do Petersburga. Przed końcem roku grypa szalała już we wszystkich miastach Europy zachodniej. W Indiach pojawiła się w lutym, w marcu w Australii, w Chinach w lipcu, zaś do serca Afryki dotarła w sierpniu. Doszło do wielu zgonów. W jednym tylko tygodniu 1892 roku w Londynie, zmarło na grypę pół tysiąca ludzi.

Przez następne ćwierć wieku choroba w wielu nawrotach kosiła przeważnie ludzi starszych, którzy umierali na zapalenie płuc. Respiratorów od handlarza bronią wtedy jeszcze ponieważ nie było, ani nikomu nie śniło się o szczepionce.


W kwietniu 1918 roku grypa pojawia się wśród żołnierzy amerykańskich na froncie francuskim, ale zanotowano tylko kilka ofiar śmiertelnych. Za to w cztery miesiące później zaraza rusza do szturmu atakując port w Breście. Tym razem musiała to być jakaś zjadliwa mutacja, bo zabijała jak leci: zarówno ludzi osłabionych chorobami, jak i tych w pełni sił. Zarówno starców, jak i młodych. Wirus przemaszerował triumfalnie przez świat, oszczędzając atoli, jedynie kilka atoli na Pacyfiku, a także maleńkie wysepki na Atlantyku, jak np. Świętą Helenę. Według niekompletnych danych śmiertelność na wybranych obszarach osiągała wśród zarażonych nawet dwucyfrowy procent. Z Nowej Zelandii grypa dotarła do Tonga (zabijając 8% populacji), Nauru (16%) i Fidżi (5%).

Wirus został nazwany Hiszpanką i oznaczony symbolem H1N1. Gospodarka wielu krajów została sparaliżowana, ponieważ nie było wtedy FED –u, dodruku pieniędzy, ani tarcz antykryzysowych (tudzież polskiego ładu). Do tego uczeni byli w kropce, bo poza potoczną nazwą, nie bardzo mogli się rozeznać w budowie wirusa-winowajcy. Także nie ma zgody, co do rodowodu wirusa, ponieważ statystyki zdrowia były wtedy prowadzone w niewielu krajach, a i te trzymały dane dla własnego użytku. Nie ma różnicy między ówczesnymi dyplomatami w cylindrach, a dzisiejszymi – dyplomata zawsze powie to, czego wymaga od niego polityk-mocodawca.

Pandemia roku 1918 grasowała bezkarnie i wygasła w sposób naturalny pożerając według szacunków sto milionów istnień, gdy podczas całej wojny światowej zginęło 17 milionów ludzi: - dziesięć milionów żołnierzy i siedem milionów cywilów. Tę grypę Hiszpankę, nazywaną w mojej rodzinie influencą, wielokrotnie wspominano pod kątem zgonów właśnie. Mianowicie część rodziny ze strony babci mieszkała na terenach Bitwy Karpackiej, gdzie w 1918 roku wojska przechodziły z lewa na prawo i odwrotnie. W rodzinie sąsiadów umarła połowa dzieci, czyli pięcioro. A znowu u innych zmarli rodzice i osierocili szóstkę drobiazgu. Istna hatakumba jak rzekł był niejaki Jaki.

Różne odmiany wirusa grypy zaczęto izolować dopiero od lat trzydziestych poprzedniego stulecia. Podczas II wojny światowej pojawiły się co prawda pierwsze szczepionki, ale jak się okazało zawodziły całkowicie przy nowych odmianach choroby.

Ostatnie wiadomości z historii grypy wskazywały, że najbardziej skuteczne jest wtryskiwanie szczepionki do nosa i ust, a nie forma zastrzyków. Poza tym wkraczaliśmy w erę podróżnictwa na masowa skalę, a jak wiadomo wirusy nie potrzebują ani paszportów ani wiz. Ludzkość czekała na współpracę międzynarodową.

Rodowód słowa kwarantanna.

Jest wzmianka o kwarantannie z XIV wieku w portach Morza Śródziemnego i Adriatyku. „Quarantenaria”, czyli 40 dni odosobnienia dla podróżnych z obcych portów.

Czasy nowożytne.

W czasach powojennych uważano, że grypa nie jest chorobą kwarantannową, ani egzotyczną. Wiosną 1957 roku profesor J.H. Hale z uniwersytetu w |Singapurze zwrócił uwagę na przepełnienie miejscowych szpitali. Pacjenci chorowali na grypę. Pobrano materiał do badań i ustalono, że chodzi o wirusy grupy „A”. Poszły depesze do Genewy, która z kolei powiadomiła świat, że grypa ma przebieg łagodny, nie notuje się zgonów”. Jednak była to dopiero zapowiedź tego, co miało nastąpić.

Profesor Hale próbki wirusów zamroził, zapakował w suchy lód i wysłał w odrębnych paczkach do Anglii, USA, Indii i Australii. W ten sposób próbki dotarły do Światowego Ośrodka Badań nad Grypą w Montgomery w stanie Alabama w USA. Tu lekarze rozmnożyli wirusa w zarodku jaja kurzego, a potem zapuścili go w nos łasicom – zwierzętom, które reagują na grypę podobnie jak człowiek. Wkrótce po tym niemiłym zabiegu łasice zaczęły kichać i dostały dreszczy. Takie były początki wirusa „grypy azjatyckiej”, a konkretnie wirusa A Singapore 1/57. Nieco wcześniej zasygnalizowano pojawienie się groźnego wirusa  w jednej z prowincji Chin, który to wirus krótko potem rozprzestrzenił się na cały ten olbrzymi kraj. Naukowcy chińscy wyodrębnili wirusa w marcu, ale Chiny Ludowe nie należały wtedy do WHO, więc nie miały obowiązku informowania o epidemiach.

Po dwóch miesiącach wirus przedostał się do Hongkongu, a stamtąd do Singapuru.

Teraz zwróćmy uwagę na kolejne cztery primo:

- Pierwsze primo: - na początku pandemii usłyszeliśmy określenie „odporność stadna”, ale że jako spece od propagandy czuwają, określenie dość szybko zostało zastąpione „odpornością populacyjną”. Bo w czym rzecz? Ano jeśli ktoś wpadł już w nawyk nieprawomyślnego myślenia, mógł pomyśleć, że należy do stada. I gdyby dalej drążył temat tym swoim niezależnym myśleniem, mógłby nie daj boże dojść do wniosku, że rządzący politycy zaliczają go na przykład do stada baranów. A to mówiąc między nami wcale nie jest dalekie od prawdy. Atoli jednak pacjentowi mogłoby się zrobić przykro, mógłby zesmutnieć i przy najbliższych wyborach nie zagłosować na tych niemiłych panów polityków.

- Drugie primo: - Liczby. W latach 1914 – 1918 liczba ludzi oscylowała wokół dwóch miliardów. Zaraza uśmierciła 100 milionów. Dziś ludzi jest 8 miliardów, a więc cztery razy więcej. Gdyby żniwo kowida miało być porównywalne z hiszpanką, powinno umrzeć 400 milionów. A umarło do dziś niecałe 6 milionów. Więc śmiertelne żniwo obu pandemii jest nieporównywalne. Czyli panika była niepotrzebna? Poniekąd niezupełnie. Kiedy Pfizer ogłosił sukces ze szczepionką, cena jego akcji dosłownie wystrzeliła. Wkrótce dowiedzieliśmy się, że wierchuszka Pfizera opyliła swoje udziały w tym jakże odpowiednim momencie.  Albo inaczej: - jeśli coś dużego się dzieje, zwykle ktoś na tym dużo zarabia. Politycznie lub pieniężnie.

- Trzecie primo: - ludźmi najwygodniej rządzi się z pomocą strachu. Zawsze znajdzie się jakieś zagrożenie. A to wojna, a to zaraza, a to klimat się zmienia. Powstaje chwilowa panika i ludzie głupieją. Covidcrazy: -  Wymyślono maseczki otwierające się przy jedzeniu.


 A to należy skwapliwie wykorzystać, na przykład tym ogłupionym można na luziczku wcisnąć dowolny rządowy kit, pokazując jakieś liczby wyssane z palca, a mające potwierdzać fikcyjny sukces.







Nie wszyscy dali się zagonić do stada: - Kanada - "Szczepienia tak, przymus nie". 


- Czwarte primo: - Daty. Rok 1918, kiedy pandemia osiągnęła kulminację i wygasła, od roku 2022 dzielą 104 lata. To dokładnie dwa cykle Kalendarza Majów, zwane także Cyklami Kondratiewa. Pisałem o tym Cyklu pod koniec 2020 roku. Czy to tylko przypadek synchroniczności, czy też wszystko jest zapisane w gwiazdach i sprawy wydarzają się wtedy, kiedy mają się wydarzyć? 

Na to ostatnie pytanie odpowiedzi poszukać może jedynie tylko ten, kto wpadł nie tylko w nawyk czytania, ale i myślenia. 

czwartek, 28 października 2021

Pieniądze z szafy

 Pytanie jest następujące: - jak bardzo państwo może być opiekuńcze? Nasuwa się odpowiedź, że tylko na tyle, aby robiąc szaliczek dla potrzebującego, nie zostawiać go w rzeczywistości z gołą dupą.


 Janosikowe zapędy podatkowe widzimy nie tylko w Polsce. Janosikowe, ponieważ najpierw ktoś musi wypracować nadwyżkę, aby było z czego obdzielać innych. Oto Biden znany ze swoich socjalistycznych zapatrywań, w kwietniu 2021 ogłosił propozycję podwojenia stawki podatku od zysków kapitałowych (do 40 %) dla zamożnych inwestorów (tych powyżej miliona dolarów). Do tego mówi się o wzroście podatku od nieruchomości. Z drugiej strony góry drukowanego, pustego pieniądza agresywnie szukają zarobku. Z trzeciej strony narasta problem z dolarem. Inwestorzy giełdowi dobrze znają sprawę narzuconych rozliczeń w dolarze za ropę z Arabii Saudyjskiej. Narzuconych, bowiem zgoda Arabii została kupiona przez USA obietnicą osłony militarnej. A tu od jakiegoś czasu Arabia przegina się w stronę Rosji, a Rosja i Chiny przecież marzą o upadku dolara, wyprzedają aktywa dolarowe, zresztą nie tylko oni. Zagranica ogólnie skraca pozycje w USA, a Fed nie ma wyjścia, więc je skupuje płacąc kasą z dodruku, czyli z szafy.

Rezerwat Skamieniałe Miasto w Ciężkowicach. Spaceruję, robię zdjęcia. Nieliczni turyści zagadują, ja odpowiadam. Rzucam między innymi informację, że 8 miesięcy w roku bywam w podróżach.

- To musi pan mieć dużo pieniędzy, bo podróże kosztują.

- Mam dużo pieniędzy.

- Tak? A skąd, jeśli wolno zapytać?

- Z szafy biorę.

- Jak to z szafy?

- No z szafy. Jak potrzebuję kasy to otwieram szafę i biorę ile trzeba.

- A skąd te pieniądze w pana szafie?

- Moja żona tam je wkłada.

- A żona to skąd je bierze?

- Ja jej daję.








 

poniedziałek, 25 października 2021

O gospodarce światowej

 


 

Kisielewski zawsze aktualny.

Wiadomości finansowo - gospodarcze opierają się na faktach, a do nich zalicza się statystyka. W czasie hossy komentatorom w ślad za liczbami udziela się optymizm, a kiedy zaczyna się coś psuć, stają się pesymistyczni, po czym gospodarka i rynki akcyjne w sposób naturalny, cyklicznie wkraczają w bessę.

 

Kilka ostatnich wybranych wiadomości.

-----------------------------------------------------------------

Kolejne rekordy PPI w strefie euro
Tomasz Gessner - Exeria.com
5 października 2021 11:30


Za nami odczyt sierpniowych danych o inflacji PPI w strefie euro. Po rewizji lipcowego odczytu z 12,1% do 12,4%, sierpień przynosi nam 13,4%. Trend rosnącej dynamiki pozostaje zatem utrzymany (w odczycie za wrzesień swoje 3 grosze dołożyć może jeszcze energia).

 

--------------------------------------------------------------------

Poziom światowego długu osiągnął 356% PKB   saxobank  6 10 2021

---------------------------------------------------------------------

Narracja tymczasowej inflacji zaczyna się walić - Powell i Yellen w Kongresie
Tomasz Gessner - Exeria.com
28 września 2021 15:16



Jerome Powell i Janet Yellen zeznają dziś w przed amerykańskim Kongresem. W trakcie przesłuchania Powell stwierdził, że podwyższona presja cenowa wynikająca z zakłóceń związanych z pandemią utrzymuje się dłużej niż oczekiwano.

A najlepsze jest tutaj: „Gdyby utrzymująca się wyższa inflacja stała się poważnym problemem, z pewnością zareagowalibyśmy i wykorzystalibyśmy nasze narzędzia, aby zapewnić, że inflacja będzie przebiegać na poziomach zgodnych z naszym celem”. Powodzenia!

-----------------------------------------------------------------------

Developer Evergrande – Mamy gigantyczną bańkę na chińskim rynku nieruchomości, którą upadek Evergrande miałby prawo przekłuć. Ceny niektórych nieruchomości w największych miastach to obecnie ekwiwalent 46-krotności rocznych dochodów z pracy

---------------------------------------------------------------------

 

Matthew Piepenburg o aktualnym otoczeniu monetarnym
Tomasz Gessner - Exeria.com
24 września 2021 13:27


Dziś ukazała się bardzo dobra merytorycznie rozmowa / wywiad z Matthew Piepenburg'iem ze szwajcarskiego Matterhorn Asset Management. W wywiadzie m.in.:

  wyjaśnia, w jaki sposób inwestowanie w wartość zostało dziś zniekształcone w pogoni za szybkim zyskiem

  Fed ma w rezerwie inne rozwiązania, takie jak SRF, czyli QE pod nową nazwą. Zacieśnianie polityki monetarnej nie jest już możliwe i będą to tylko gołosłowne deklaracje. Przeszliśmy 100% zadłużenia do poziomu PKB w 2019 roku i od tego czasu tylko się pogorszyło

  Stany Zjednoczone będą drukować, co chcą, a tym samym wartość waluty zostanie zniszczona. Na poziomie podstawowym inflacja zaczyna szkodzić ludziom. Ta inflacja jest eksportowana, a my robimy sobie pośmiewisko z waluty rezerwowej. To się źle skończy

  Bazylea III została stworzona, aby ograniczyć część dźwigni finansowej w systemie bankowym, ale Fed nadal powstrzymuje wiele banków. Wall Street i Fed mają toksyczne relacje. Rynki są sztuczne i tak będzie, dopóki inflacja nie stanie się zbyt bolesna

  nadchodzi nowa restrukturyzacja Bretton Woods, a oni wykorzystują pandemię do uzasadnienia wydatków. Dzisiejsze problemy finansowe są obwiniane przez Covid, a pięćdziesiąt lat drukowania pieniędzy jest pomijane. Cyfrowe Waluty Banku Centralnego (CBDC) będą po prostu tymczasowym rozwiązaniem zepsutego systemu. Ostatecznie będzie to jednak wiatr w żagle dla złota

  gdyby dzisiejszą inflację liczyć metodami z lat '70, wyniosłaby ponad 12%. Wysoka inflacja to jedyny realny politycznie sposób rozwiązania niektórych problemów z zadłużeniem. Rynek wierzy w narrację o przejściowej inflacji. Gdy wiara zostanie utracona, złoto wystartuje

  złoto to ubezpieczenie walutowe. Cena ma znaczenie, ale już wkrótce zachowanie siły nabywczej będzie miało większe znaczenie

---------------------------------------------------------------------

Problemy z łańcuchami dostaw stają się coraz poważniejsze, co nie wróży dobrze przed sezonem jesienno-zimowym. Jak podaje dziś (22. 09) Bloomberg, czas oczekiwania na półprzewodniki od momentu złożenia zamówienia do otrzymania przesyłki wzrósł do rekordowych 21 tygodni. Do tego dalej rosnące ceny frachtów.

------------------------------------------------------------------------

 

Rynek zaczął się bać.
stooq
20 września 2021 15:55



Abstrahując już od kwestii rynków finansowych i absurdalnych, pompowanych dodrukiem wycen, Fed nie ma obecnie zbyt łatwego orzecha do zgryzienia także w kontekście realnej gospodarki i wskaźników makro. Jeśli spojrzymy na tzw. indeksy zaskoczeń makroekonomicznych (rzeczywiste odczyty kontra prognozowane wartości), widać klasykę zjawiska stagflacji. Pogarszającym się wskaźnikom wzrostu gospodarczego, towarzyszą negatywne zaskoczenia uciekającą powyżej prognoz inflacją. Zgodnie z keynesowską retoryką Fedu, remedium na słabnący wzrost byłaby obniżka stóp, a na inflację podwyżka stóp (pomijając koszty obsługi zadłużenia i stopień zalewarowania gospodarki i rynków finansowych). Fed nie tylko już znalazł się w pułapce własnej polityki, ale niespecjalnie ma pomysł, jak z niej wyjść (dewaluacja zadłużenia inflacją zawsze grozi wymknięciem się sytuacji spod kontroli i hiperinflacją).

 -----------------------------------------------------------------------------------

 



 

Rekordowe koszty frachtu.

23 sierpnia.

Stawki kontenerowe: Koszt ogólnoświatowego frachtu kontenerowego towarów, w tym licznych surowców, nadal rośnie. W tym tygodniu cena kontenera czterdziestostopowego na indeksie Drewry Composite Container Freight osiągnęła 9 600 USD. Indeks ten bazuje na kosztach transportu kontenera na głównych trasach z Azji do Europy i Stanów Zjednoczonych, jak również na trasach transatlantyckich. Indeks ten obecnie sześciokrotnie przekracza pięcioletnią średnią, co podkreśla ciągłe wyzwania dla globalnego łańcucha dostaw.

Największy wzrost w ubiegłym tygodniu zaobserwowano na Zachodnim Wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, ponieważ stały napływ kontenerowców spowodował utworzenie wąskiego gardła w tej największej bramie handlowej z Azją, co opóźniło powroty i ograniczyło dostępność kontenerów w innych lokalizacjach. Co więcej, trzeci największy port kontenerowy na świecie, chiński Ningbo-Zhoushan, od dłuższego czasu pozostaje częściowo zamknięty z powodu ognisk Covid-19.Prognozuje się, że problemy związane z natężonym ruchem w światowych portach i niedobór kontenerów utrzymają się do 2022 roku.

 -----------------------------------------------------------------

Amerykański Departament Rolnictwa prognozuje, że zbiory pszenicy w Stanach Zjednoczonych będą najmniejsze od 19 lat, a światowe dostawy zostaną jeszcze bardziej skorygowane w dół w reakcji na znaczne redukcje szacunków dotyczących zmagających się z suszą pól uprawnych w Kanadzie i Rosji.

Rosnące oczekiwania dotyczące zysków stanowią jak na razie fundament dla rosnących cen akcji.

------------------------------------------------------------------

 

Czy USA mogą zbankrutować? |
XTB - Biznes
13 wrz 2021, 8:00

 

 Fed doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że siedzi w zasadzie na beczce z prochem. Słabnący rynek pracy będzie więc idealnym usprawiedliwieniem dalszego odwlekania decyzji o normalizacji polityki monetarnej. Tak czy inaczej, z tego całego strachu przed posiedzeniem może nam ostatecznie wyjść mały deszcz z dużej chmury.

zaskakująco wysoka inflacja zaskakuje nadal i jest bardzo dużym problemem dla USA

Wynagrodzenia w USA wzrosły do rekordowych poziomów. Nie jest to jednak zaskoczeniem skoro:
liczba wakatów jest wyższa od liczby bezrobotnych
polityka fiskalna zniechęca ludzi do powrotu na rynek pracy
rosną koszty utrzymania.

------------------------------------------------------------------------------------

Notujemy upadające zaufanie do walut fiducjarnych. A rzecz się dzieje w rozciągniętym czasie trwającego od dekad dodruku, z gigantycznym przyspieszeniem pod płaszczykiem pandemii w ostatnim roku.

-----------------------------------------------------------------------------------

Wydrukowane pieniądze muszą gdzieś iść. Te, których dostarczy pakiet Bidena też będą musiały znaleźć ujście. Banki centralne działają obecnie uznając słuszność Nowoczesnej Teorii Monetarnej (MMT). Zgodnie z jednym z jej paradygmatów państwo może zadłużać się bez granic (na tej drodze znajduje się duża część świata rozwiniętego) pod warunkiem, że ma monopol na kreację pieniądza. Czyli jest tak świetnie że tylko Alleluja i do przodu! 

CDN

czwartek, 4 lutego 2021

Nowoczesna Teoria Monetarna (MMT)

 Na początek ciekawostka na temat zadłużania się bez opamiętania, no i chciwości banków.

 Amerykańskie szaleństwo w kartach kredytowych.

 W maju 2019 r. średnie oprocentowanie kredytu z kart kredytowych osiągnęło rekordowy poziom (FED mierzy ten wskaźnik od 1995 r.) i wynosiło niemal 17% w skali rocznej !!! Przy wielkości długu zaciągniętego w wymienionym momencie za pomocą kart kredytowych w wysokości ponad 1 bln USD, oznaczało to, że Amerykanie spłacali aż 170 mld USD rocznie odsetek od tego długu. Bieżących danych nie mam.

                 KRYPTOWALUTY

Dlaczego notujemy tak duże zainteresowanie kryptowalutami?

Kryptowalutami, ale także spekulacją giełdową. Poniżej wykres cenowy bohatera ostatnich dni, firmy GameStop. 



Zainteresowanie wynika z bezprecedensowego dodruku tradycyjnego pieniądza, który jest kontrolowany uznaniowo przez banki centralne. To z tego powodu nie tylko inwestorzy, ale i zwykli obywatele mający większe oszczędności, zaczynają się obawiać spadku wartości pieniądza, czy nawet załamania systemu monetarnego i szukają alternatywy. Taką alternatywą stają się kryptowaluty znajdujące się (na razie) poza systemem scentralizowanym.

Bo jak dziś wygląda sytuacja? Oto mamy do czynienia z keynesowskimi wydatkami wykraczającymi poza cokolwiek, co Keynes kiedykolwiek sobie wyobrażał - w ramach Nowoczesnej Teorii Monetarnej (MMT) zakładającej, że pieniądze drukuje się bez względu na implikacje dotyczące długu, a rozgrzane drukarki jest w stanie ostudzić jedynie inflacja.

Obawy inwestorów mają także podstawy historyczne, bowiem przez utratę wartości pieniądza upadło Cesarstwo Rzymskie. Najpierw był zrównoważony (narodowy) rozwój. Potem rozwój stał się niezrównoważony. Wzrastały wydatki na wojsko, logistykę i administrację. Aby te wydatki pokryć, Rzymianie bili nowe monety o coraz mniejszej zawartości srebra, co wywołało najpierw inflację, potem hiperinflację i w końcu doprowadziło do upadku Cesarstwa.

Gdy gospodarka na Ziemi kiełkowała, początkowo stosowano metody wymienne, barterowe. Jednak z powodu ich nieefektywności wymyślono pieniądz. Reliktem barteru jest dziś złoto, czy inne surowce. Mimo iż Bitcoina cechuje duża zmienność, przez co wydaje się ryzykowny, jednak jego atutem jest bycie poza tradycyjnym systemem monetarnym. Zdecentralizowany charakter kryptowalut przyciąga inwestorów szukających zabezpieczenia przed inflacją. Zainteresowanie alternatywnym inwestowaniem stało się widoczne w 2018 r., kiedy Wenezuelę ogarnęła jedna z największych hiperinflacji od czasu II wojny światowej.

Ze względu na ograniczoną podaż Bitcoina w wysokości 21 mln BTC, charakterystyka tej waluty przypomina cechy niektórych rzadkich surowców, takich jak złoto. Zgodnie z tą analogią Bitcoina można postrzegać jako wariant finansowy na wypadek załamania obecnego systemu pieniądza fiducjarnego, a przynajmniej na wypadek sytuacji, w której rozkład tego systemu będzie postępować szybciej niż w przypadku zdecentralizowanego systemu kryptowalut. 

Wykres cenowy Bitcoina z 21 stycznia 2021. 



Równocześnie na horyzoncie nadal widnieje groźba dotycząca regulacji i możliwości zhakowania systemu. W 2020 r. kryptowaluty z inwestycji dla wtajemniczonych nabrały charakteru instytucjonalnego. Wynika to z dwóch czynników: - możliwości postawienia 3-5% portfela na coś, co może przynieść wielokrotny zysk, a także niewyobrażalnie dużych ilości pieniądza fiducjarnego w obiegu.

Młodsze pokolenia, a obecnie coraz częściej również zarządzający funduszami nie tylko hedgingowymi, są skłonni założyć się, że technologia wygra z pieniądzem pozbawionym jakiejkolwiek wartości.

Jednak jak rzekł był klasyk: -Każdy plus dodatni ma również jakiś minus ujemny. Ta technologia niesie ze sobą także pewne zagrożenia.