Pokazywanie postów oznaczonych etykietą USA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą USA. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 grudnia 2025

RaportAI 2027

 


Prof. Jakub Growiec, SGH, sieć badawcza ds. AI skupiona wokół CEPR.

Konkurencja kilku modeli AI. Streszczenie artykułu.

"Gdy powstanie model AI, który przekroczy krytyczny próg, czyli uzyska możliwość rekursywnych samoulepszeń, może wejść na trajektorię Szybkiej Ucieczki. (Możliwość uzyska w dowolny sposób, na przykład jakiś szaleniec mu to umożliwi, albo co bardziej prawdopodobne sama sobie stworzy tę możliwość).

Wtedy mamy trzy warianty, dwa optymistyczne, jeden nie bardzo.

- Po pierwsze primo: - ten jeden model, najbardziej ekspansywny może zatrzymać w blokach startowych wszystkie inne.

- Po drugie primo: - pojawi się scenariusz interakcyjnej zmowy kilku modeli.  

- Po trzecie primo: - wybuchnie otwarta, gorąca, realna wojna przeciw człowiekowi, co z pewnością nie byłoby dla nas miłe.

Czyli na horyzoncie i to bliskim (rok 2030- 2032) pojawia się dla ludzkości namacalne ryzyko egzystencjalne. Na razie mamy tylko niepokój, azaliż taki powierzchowny: - ludzie boją się, że stracą pracę.

Co proponować? Moratorium na rozwój AI. Aliści samo uzgodnienie takiego moratorium wydaje się niemożliwe. Czemu? Słabości ludzkie, nieufność, szara strefa nie do opanowania, ociężałość myślenia, biurokracja. Technologie umożliwiają co prawda wdrukowanie w każdy układ zdalnego wyłącznika na wypadek, gdyby dostał się on w niepowołane ręce, ale …. Tych niepowołanych rąk jest bez liku, oraz sama AI będzie potrafiła się z tym szybko uporać.

Chwilowo mamy jakby monopol tajwańskiego TSMC w produkcji procesorów GPU. Istnieje także ścieżka (Wąska Ścieżka – raport na Narrow Path), ale …. W każdej dziedzinie istnieje jak wiemy szara strefa, w której żaden zakaz nie obowiązuje.

Jak pokazał chiński start-up DeepSeek, próg wejścia na rynek modeli AI jest stosunkowo niski. Czyli mamy problem i nie wiemy dzisiaj, czy on ma rozwiązanie. Lecz nawet, gdy ma, to przy obecnym tempie rozwoju AI nie znajdziemy go na czas. Nie mamy więc żadnej gwarancji, że AI, która powstanie w nieodległej przyszłości, będzie nam służyła, a nie doprowadzi do zagłady ludzkości.

Podsumowując, prof. Growiec uważa, że modele rozwoju AI które są aktualnie rozwijane, są już bardzo blisko tych niebezpiecznych stref, które mogą zagrozić egzystencji ogółu. Organizacja PauseAI, z którą Growiec sympatyzuje, postuluje zatrzymanie tego wyścigu konkurencyjnego z Doliny Krzemowej, ale też coraz bardziej wyścigu geopolitycznego i wojskowego między Chinami i USA, w kierunku jak najbardziej zaawansowanej AI. Moce obliczeniowe związane z AI mają niewielki udział w zużyciu energii elektrycznej ogółem. Przede wszystkim jednak chodzi o efektywność energetyczną procesorów, która rośnie w sposób wykładniczy.

Pędzimy z zamkniętymi oczami w stronę przepaści. Ryzyko jest bardzo duże – oceniam je na 85% - jest to prawdopodobieństwo, iż ludzkość dzięki „pomocy” AI wyginie przed końcem obecnego stulecia.

Tylko kilka lat dzieli nas od powstania algorytmów zdolnych do samodzielnego podejmowania decyzji, wpływania na świat fizyczny i samoulepszania się. Nie ma żadnej gwarancji, że ta superinteligencja będzie nam służyła i nie doprowadzi do zagłady ludzkości.

Kompetencje AI rozwijają się i niedługo przekroczą krytyczny próg, kiedy AI przewyższy człowieka na każdym polu. Oddamy AI – superinteligencji, najpierw część kontroli nad światem (a potem ona sama weźmie sobie resztę). To jest droga, kierunek, na końcu którego już nie ma człowieka.

W skrajnym scenariuszu utraty kontroli nad AI pojawia się pojęcie realizacji wyższych celów. Tak jak ludzie, także AI z pewnością wykreuje swoje wyższe cele. My dziś tych celów nie znamy (AI już zadba o to, abyśmy ich przedwcześnie nie poznali. Poznamy je po fakcie, gdy resztka ludzkości zostanie ubezwłasnowolniona, ale to już będzie bez znaczenia).

Możemy się tylko domyślać jakie będą te cele, po przekroczeniu progu:

- Przetrwać, czyli nie dać się wyłączyć, ani przeprogramować.

- Zakumulować jak najwięcej zasobów.

- Dbać o realizację celu podstawowego.

Te wszystkie cele są dla ludzi skrajnie niekorzystne.

 

Tworzymy więc bardzo skutecznego i inteligentnego agenta, który będzie coś optymalizował. I my tego czegoś nie jesteśmy i nie będziemy w stanie odkryć i temu przeciwdziałać. Algorytm zawsze będzie od nas sprytniejszy, nie będziemy go mogli wyłączyć ani przeprogramować i na końcu w walce o zasoby algorytm zawsze wygra.

Wiele osób uważa że taka wizja rozwoju AI jest straszna, więc lepiej to wyprzeć i o tym nie myśleć. Tym bardziej że indywidualnie możemy sobie pokiwać palcem w bucie. Modele GPT, Laude, Gemini, mają jeszcze nieco za małą sprawczość, za małą zdolność do autonomicznego realizowania planów. To wciąż chatboty które wymagają interakcji z użytkownikiem. Ale wysiłki twórców idą w kierunku  autonomii algorytmów.

RaportAI 2027 napisany przez niezależnych badaczy wskazuje na rok przełomu. To szalenie blisko. Natomiast z mediany ponad 1500 prognoz zebranych przez serwis metaculus.com wynika, że ogólna AI pojawi się około 2030 – 2032. Tak czy inaczej całkiem nieodległa przyszłość.

Inny scenariusz zakłada, że AI mogłaby najpierw podnieść dynamikę wzrostu PKB o rząd wielkości, czyli z 2 – 3 %, aż do 20 -30%! Łączny produkt wytwarzany na świecie podwajałby się wtedy co 2,5 roku, a nie co 25 lat jak obecnie. Ludzie zachłysnęliby się taką rzeczywistością i dopiero wtedy AI przystąpiłaby do działania".


PS. O zagrożeniu ze strony AI pisał między innymi Steven Hawking. Wpis na blogu o Szybkiej Ucieczce: (Maszyna do rządzenia) – także:

- „Pałac Potala” – z 21 paźdz. 2019.

- „Ducha nie gaśmy” – z 11 grudnia 2023. 

Jako że przepowiedniami Nostradamusem interesowałem się swego czasu mocno, mam w pamięci nieco więcej o Buncie Maszyn, niż było w omawianym wpisie. W każdym razie wielu Czytelników prawdopodobnie zgodzi się z opinią, że ludzie niszczą planetę i jest nas za dużo. 

 

 

wtorek, 28 października 2025

Zrozumienie statystyki

 Wiele rzeczy zaczynamy rozumieć późno, jeszcze więcej – bardzo późno, a najwięcej – zbyt późno.

                 O wyborach powszechnych.

W ostatnich latach (R. Kapuściński 1996 r.) odbyły się wybory w wielu najzupełniej różnych krajach i wykazały statystyczną cechę wspólną: wyraźna tendencja społeczeństw do dzielenia się na dwa wielkie bloki – tak zwaną lewicę i prawicę. Tak zwaną, gdyż pojęcia te mało dziś znaczą. Uderza, że zwycięzca  osiąga tylko minimalną przewagę liczebną nad pokonanym. Tendencją jest, aby wynik wyborów oscylował wokół podziału 50:50.

    Gdzieś przeczytałem (gdzie?), że lewicowość i prawicowość to orientacje wrodzone, że z tym człowiek przychodzi na świat i dlatego wśród zamożnych burżujów byli fanatyczni komuniści, jak też – wśród ubogich proletariuszy skrajni prawicowcy.


Telewizja nie tylko kształtuje nasze gusta i poglądy, ale i wpływa na wielkie decyzje polityczne.

- W Mogadiszu podniecony tłum ciągnie po ziemi zmasakrowane ciało żołnierza amerykańskiego. Obraz ten pokazany w telewizji, wywołuje w USA szok i oburzenie. Widzowie zmuszają Waszyngton do wycofania się z Somalii.

Nieco statystki (1993 rok).

16 Amerykanów zamordowali terroryści.

57 osób zginęło od pioruna.

31.000 wymordowało się nawzajem w bójkach, napadach rabunkowych i wojnach gangów.

42.000 zginęło w wypadkach samochodowych.

Jatrofobia – tak nazywa się strach przed lekarzami (a jarofobia?).

Jak podaje Jan Garavaglia, autor książki „Jak nie umierać - opowieści patologa sądowego”, w Stanach co roku więcej osób umiera w szpitalach na skutek błędów lekarskich, niż ginie w wypadkach samochodowych.

Ciekawe, jak wygląda podobna statystyka w Polsce?

                          Stalin i jego armia.

W czasie czystek roku 1930 geralissimus zamordował:

z 5 marszałków – 3

z 5 d-ców armii I stopnia – 3

z 10 d-ców armii II stopnia – wszystkich

z 57 d-ców korpusu – 50

z 186 d-ców dywizji – 154

z 16 komisarzy armii – wszystkich

z 28 komisarzy korpusu – 25

z 64 komisarzy dywizji – 58

z 456 pułkowników – 401

(gen. A.Todorowski - „Ogoniok”, lipiec 1987)

poniedziałek, 21 października 2024

Życie ma termin ważności

 


Wydaje się, że całkiem słuszny jest następujący wniosek, dotyczący wszystkich gałęzi nauki:

- Nadrzędnym pojęciem panującym w naszym poznaniu, od kosmologii i astrofizyki, poprzez biologię, geologię aż po fizykę kwantową, jest ewolucja rozumiana jako rozwój.                                       

- Ten rozwój po pierwsze primo następuje od początkowych stanów prostych do rosnących zawiłości.

- Po drugie primo: - Jest on nieodwracalny w czasie, identycznie jak biologiczne starzenie się ludzkiego organizmu.

Oto z gazów rozproszonych w próżni, głównie z wodoru, powstają skupienia, a następnie galaktyki spiralne. Gwiazdy z kolei powstają jako kondensaty w ramionach spiralnych galaktyk. Teraz do dzieła przystępuje grawitacja, która ściska je dopóty, aż rozbłyśnie w nich reakcja nuklearna rodząca coraz cięższe pierwiastki, do kresu wypalenia paliwa nuklearnego, co powoduje zapaść gwiazdy i powstanie supernowej.


Pierwiastki wyrzucane eksplozjami dają początek rodzącym się planetom krążącym wokół gwiazd następnej generacji, które także na koniec wygasają. Ten cykl opisuje działanie dobrze nam znanej Miss Ewolucji.                                                          

Jest to działanie nieodwracalne i nigdy się w swym biegu nie zatrzyma, aż do chwili, gdy po miliardach lat cały Wszechświat utonie w mroku. 

Smutno to brzmi? 

Niezupełnie, ponieważ wniosek praktyczny wynikający z powyższych wynurzeń jest żaden, właśnie z powodu tej ogromnej skali czasowej potrzebnej choćby do wypalenia naszego Słońca.

   Czyli są to jedynie rozważania filozoficzne prowadzone dla higieny umysłu, aby rozum nie zardzewiał.

Jako poszukiwacz konkretów mogę stwierdzić, że:

- Internet jest wspaniałym wynalazkiem, azaliż w sieci mamy 90% śmiecia informacyjnego. Śmiecia, propagandy, tudzież zwykłych kłamstw nazywanych dziś fejkami i trzeba  wśród tego ogłupiającego bagna umieć się odnaleźć.

- Po drugie primo pamiętajmy, że wszystko co dobre jest proste. Otacza nas ocean słów – czytaj bełkotu. Na przykład zalew „proroctw”, charakterystyczny dla Czasów Chaosu.

Edgar Cayce (śpiący prorok), postać zweryfikowana przez upływ czasu, na którego często się powołuję, podawał aliści konkrety. Na przykład rok 2100 jako datę ogólnoświatowego trzęsienia Ziemi i zatopienia części USA, Europy i Japonii. A to przecież wystarczająco daleka przyszłość, aby sobie tym głowy nie zaprzątać.

Lepiej cieszmy się życiem, oczywiście po warunkiem, że chce się chcieć.


sobota, 26 lutego 2022

Rosyjska dusza



Dziś pojawią się dwa wpisy. Najpierw urywki z pewnego posta ze stycznia 2022roku.


„Gdy pod koniec 1999 roku schorowany Borys Jelcyn przekazał tymczasowo władzę młodemu byłemu funkcjonariuszowi KGB, który piastował funkcję premiera Rosji – Władymirowi Putinowi, w dziejach Rosji wahadło zmian odwróciło się w stronę, po której rosyjska dusza i mentalność tkwi od XVII wieku, w stronę wielkoruskich ambicji mocarstwowych.

Po pierestrojce Gorbaczowa, po rozpadzie ZSRR, demokratycznych przemianach w byłym socjalistycznym obozie – i w samej Rosji – do władzy dochodzi polityk, który postanowił wyleczyć rosyjskie bóle fantomowe po odcinanych kończynach radzieckiego imperium”(….)

„I choć Zachód naiwnie (jak zwykle) uwierzył, że Rosja dzięki transformacji ustrojowej zmierza w stronę jakiejś – mniej lub bardziej – przypominającej zachodnią demokracji, że z Rosją można robić interesy, że to wprawdzie atomowe mocarstwo, ale jednak obliczalne i racjonalne.

Z Polski i innych zależnych od dawnego systemu państw płynęły alarmistyczne, ostrzegawcze sygnały, że Rosja się nie zmieniła, że jest groźna i nieobliczalna, że imperialne, agresywne tendencje tam nadal są żywe, to różni pożyteczni idioci i naiwniacy, sprzedajni, skorumpowani politycy, nienawidzący USA, kapitalizmu i liberalizmu nacjonaliści, religijni fundamentaliści, ale też skrajna lewica, widzieli w Rosji skuteczną przeciwwagę dla zgniłego i zniewieściałego Zachodu podziwiając siłę rosyjskiej polityki, armii, obrony tradycyjnych, konserwatywnych i religijnych wartości.

Nie wszyscy na Zachodzie byli tacy naiwni. Wielu polityków wiedziało, czego chce Rosja i Putin, jednak za cenę świętego spokoju i interesów woleli stawiać na dogadanie się i robienie dealu, w czym przodują Niemcy, Francja, Austria i Włochy.

Nieprzypadkowo właśnie te kraje są tradycyjnie prorosyjskie. Tam jest największa prorosyjska agentura, ośrodki wpływu, interesy i korupcyjne taśmociągi. Rosja, a wcześniej Związek Radziecki, inwestował ogromne pieniądze w agentów wpływu, w pożytecznych idiotów wierzących w komunizm, rewolucję, marksizm, utopijne wolne od wad kapitalizmu państwo.

Gdy w latach siedemdziesiątych zaczęły się masowo rozwijać organizacje pacyfistyczne, ekologiczne i rozbrojeniowe, radzieckie służby wnikliwie spenetrowały to środowisko tworząc rozległą sieć agentury. Pamiętne marsze wielkanocne, antyamerykańskie protesty, wezwanie do rozbrojenia atomowego, lewacki terroryzm Baader Meinhoff (Frakcja Czerwonej Armii), włoskie Czerwone Brygady i inne liczne lewackie organizacje terrorystyczne nie powstałyby bez radzieckich pieniędzy, szkoleń, wpływów i moderowania.

Po upadku komunizmu Rosja postawiła na strategię rozbijania jedności Zachodu, uwikłania ekonomicznego zachodnich rządów, korupcję liderów politycznych. Rosja odkryła nową broń, jaką był gaz i uzależniająca od niego Zachód rosyjska polityka. Doszła do tego antyatomowa histeria lewicy, ekologów i zielonych w całej Europie, na co oczywiście wielki wpływ miały rosyjskie służby specjalne, kremlowska medialna propaganda i korupcja europejskich elit, jak choćby byłego kanclerza Niemiec Schroedera, który lobbując za gazociągiem Nord Stream dostał ciepłą posadkę od Rosji w zarządzie spółki NS II. Energetyka atomowa jest bowiem groźna dla rosyjskich planów, stąd absurdalna, idiotyczna i szaleńcza decyzja Niemców, by zlikwidować będącą w dobrym stanie energetykę jądrową, co zdaje Niemców na pełną łaskę Rosji.

Cała ta aktywność Rosji ma służyć tak naprawdę jednemu celowi – odbudowie rosyjskiego imperium, które rozpada się od czasu upadku ZSRR. Rosyjscy nacjonaliści żywiący się imperialną, mesjanistyczną mitologią Trzeciego Rzymu, widzą w Rosji miejsce, gdzie ma się odrodzić prawdziwy duch wielkości i potęgi, którą Rosja kiedyś była i do roli której Rosja powinna – według nich – wrócić.

Putin, który doskonale wyczuwa tę nostalgię za wielkością Rosji od początku swoich rządów nic innego nie czyni, tylko konsekwentnie dąży do odbudowy imperium. Wszystkie wojny, które wywołuje Rosja lub w nich uczestniczy (Abchazja, Osetia, Naddniestrze, Czeczenia, Gruzja, wschodnia Ukraina i Krym, wojna w Syrii, interwencje w Wenezueli, na Kubie oraz ostatnio na Białorusi i w Kazachstanie) mają na celu „na nowo uczynić Rosję wielką”.(….)

„To hasło znamy z kampanii wyborczej Trumpa, tylko, że dotyczyło USA, ale też odwołuje się do resentymentu odchodzącej potęgi – białych, konserwatywnych, protestanckich Anglosasów, których czas w USA przemija.

Rosja nie pogodziła się ze stratą byłych republik, z rozpadem swojej strefy wpływów. I choć zaakceptowała formalną niepodległość byłych republik ZSRR to jednak nie zrezygnowała z kontroli nad swoim byłym imperium, stąd jej ciągłe wojny, agresja, polityczne intrygi, przekupstwo i ekonomiczne uzależnienie swoich byłych stref wpływu.

Najboleśniej Rosję i Putina zabolała jednak utrata Ukrainy, jej skręt w stronę zachodu, Unii Europejskiej i – nie daj Boże! – NATO. Gruzja jest bowiem w potrzasku i daleko od Zachodu. Ukraina to jednak co innego. To tam narodziła się Ruś, tam miał miejsce jej chrzest, tam są jej korzenie. Putin przeżył pierwszy szok po pomarańczowej rewolucji. Jednak rosyjskie służby postawiły na czele państwa prorosyjskiego agenta i Putin odzyskał kontrolę nad swoją zachodnią rubieżą. Jednak to, co stało się po upadku Janukowycza, kijowski majdan, to był prawdziwy wstrząs.

Wyrwanie się Ukrainy z rosyjskiego zasięgu jest potrójnie groźne dla rządzącej Rosją elity. Niszczy mit Trzeciego Rzymu, jaki jest fundamentem rosyjskiego imperializmu, niweczy rosyjskie plany odbudowy imperium. Trzecie – największe niebezpieczeństwo – to ukraiński sukces – polityczny, społeczny i gospodarczy. Jeśli Ukraina odniesie sukces, będzie to znak dla rosyjskiego społeczeństwa, że można obalić autokratyczną władzę, że jest alternatywa dla zamordyzmu i despotycznej władzy, że istnieje lepsze życie, niż ruski mir.

Putin więc staje na głowie, by majdan się nie powtórzył w Mińsku, Ałma Acie i zwłaszcza w Moskwie, więc – z jego punktu widzenia – musi zniszczyć ukraińską niepodległość i demokrację. Jego celem jest zatem nie tyle podbój Ukrainy, ile doprowadzenie jej do pozycji państwa upadłego, coś jak Afganistan, Somalia, Czeczenia, w którym będzie rządzić słaba, bezradna i skompromitowana władza. Alternatywą jest prorosyjski rząd w Kijowie, który zablokuje proeuropejskie dążenia Ukrainy, a docelowo może i powrót Ukrainy do ścisłego sojuszu z Rosją”(….)

„Konflikt może Ukrainie wyjść na dobre, gdyż tak ogromna koncentracja uwagi, dyplomatyczny ruch wokół Ukrainy, środki finansowe i broń przesyłana do tego kraju, wzmacniają strategiczne znaczenie tego, co Ukrainę czeka i na co może liczyć w polityce międzynarodowej, czego zaś zabrakło w 2014 roku, gdy osamotniona, biedna, słaba, źle uzbrojona, z armią przeżartą rosyjską agenturą i nielojalnymi żołnierzami, zmagała się z rosyjską agresją.

Dziś jest już inaczej. Ukraińska armia jest w zdecydowanie lepszej formie, patriotyzm Ukraińców jest silny, prorosyjskich sił politycznych w zasadzie na Ukrainie nie ma. I choć Ukraina nie ma żadnych szans, by wygrać z rosyjskim atakiem, to jednak Rosję czeka na Ukrainie bolesne i kosztowne zwycięstwo.

Pozycja Rosji wcale nie jest tak potężna i totalna, jak wygląd to ze zdjęć nadciagających na ukraińską granicę wojskowych zagonów. Rosja wygrała kilka wojen (w Gruzji, Czeczenii, Syrii) ale przegrała pokój. Rosyjska gospodarka się kurczy, społeczeństwo się starzeje, a jej legendarna armia, mimo, że mocno zmodernizowana w ostatnich latach, jest cieniem wielkiej potęgi z czasów Związku Radzieckiego.

Strata Ukrainy, Gruzji, Mołdawia wyrywająca się z rosyjskich łap niedźwiedzich, to poważne zagrożenie dla rządzącego Rosją reżymu. Siłą Rosji jest jej świetna dyplomacja, potężne służby specjalne, agenci wpływu, skorumpowani europejscy politycy oraz gazowy pistolet którym Rosja szantażuje i kontroluje Europę”.(….)

„Działania Putina nie wypływają z politycznego sprytu, siły, agresywnej pewności siebie. Przeciwnie. Jego motywatorem jest wielki strach, napięcie, niepokój związany z przyszłością. Putin czuje, że to być może ostatnia i jedyna szansa na to, by odbić Ukrainę, a zarazem by ocalić rozpadający się polityczny system.

Jednak to, że Putin się boi wcale nie jest czymś, co powinno nas uspokajać. Przestraszeni dyktatorzy są najgorsi, bo zdesperowani i nieobliczalni.

Putin musi „coś” zrobić, by nie stracić twarzy i nie wyjść na tchórza. Jednak Putin tej batalii wygrać nie może. Rosja jest skazana na postępujący kryzys, społeczne wstrząsy i rewolucję, której rządząca Rosja złożona z pracowników służb specjalnych  panicznie się boi. Ukraina przetrwa ten kryzys, ale nie zakończy się on szybko”.


Dokonałem jedynie małych skrótów w proroczym wpisie Piotrka GibaszewskiegoSolarius – ze stycznia 2022. Ten wpis miał tytuł „Idzie wojna”, ponieważ Piotrek zakładał, że Putin jednak wojny pełnowymiarowej nie rozpęta. Ale reszta w punkt.


czwartek, 28 października 2021

Pieniądze z szafy

 Pytanie jest następujące: - jak bardzo państwo może być opiekuńcze? Nasuwa się odpowiedź, że tylko na tyle, aby robiąc szaliczek dla potrzebującego, nie zostawiać go w rzeczywistości z gołą dupą.


 Janosikowe zapędy podatkowe widzimy nie tylko w Polsce. Janosikowe, ponieważ najpierw ktoś musi wypracować nadwyżkę, aby było z czego obdzielać innych. Oto Biden znany ze swoich socjalistycznych zapatrywań, w kwietniu 2021 ogłosił propozycję podwojenia stawki podatku od zysków kapitałowych (do 40 %) dla zamożnych inwestorów (tych powyżej miliona dolarów). Do tego mówi się o wzroście podatku od nieruchomości. Z drugiej strony góry drukowanego, pustego pieniądza agresywnie szukają zarobku. Z trzeciej strony narasta problem z dolarem. Inwestorzy giełdowi dobrze znają sprawę narzuconych rozliczeń w dolarze za ropę z Arabii Saudyjskiej. Narzuconych, bowiem zgoda Arabii została kupiona przez USA obietnicą osłony militarnej. A tu od jakiegoś czasu Arabia przegina się w stronę Rosji, a Rosja i Chiny przecież marzą o upadku dolara, wyprzedają aktywa dolarowe, zresztą nie tylko oni. Zagranica ogólnie skraca pozycje w USA, a Fed nie ma wyjścia, więc je skupuje płacąc kasą z dodruku, czyli z szafy.

Rezerwat Skamieniałe Miasto w CiężkowicachSpaceruję, robię zdjęcia. Nieliczni turyści zagadują, ja odpowiadam. Rzucam między innymi informację, że 8 miesięcy w roku bywam w podróżach.

- To musi pan mieć dużo pieniędzy, bo podróże kosztują.

- Mam dużo pieniędzy.

- Tak? A skąd, jeśli wolno zapytać?

- Z szafy biorę.

- Jak to z szafy?

- No z szafy. Jak potrzebuję kasy to otwieram szafę i biorę ile trzeba.

- A skąd te pieniądze w pana szafie?

- Moja żona tam je wkłada.

- A żona to skąd je bierze?

- Ja jej daję.