Dolina Orsigna. Stąd odejdę, to moje Himalaje. Gdy przyjechałem tu jako dziecko, poczułem magię natury. A kiedy nadchodzi nowoczesność, magia ustępuje i pozostaje w drzewach, lasach, zachodach słońca. Wiem, że moje wnuki żyją tu w świecie, który ich zaskakuje, w którym można dojrzeć coś cudownego.
Wczoraj zobaczyłem pierwszego świetlika i przystanąłem, żeby popatrzeć, jak w ciemnościach nocy migocze nikłe światełko… Na taki widok człowieka ogarnia radość!
Pamiętam z dzieciństwa zasłyszane w domu różne opowieści o świetlikach. Na przykład ta, że jeżeli złapanego wieczorem świetlika nakryjesz szklanką, rano w tym miejscu znajdziesz monetę.
Dzięki
tym opowieściom świat stawał się bogatszy, toteż moim wnukom chciałbym pokazać
świetliki, żeby zachwyciły się światem. W Himalajach żyją gąsienice, które nocą
świecą na zielono, zupełnie jak lampiony. Niezwykły widok. Czy nie pięknie
byłoby opowiedzieć dziecku bajkę o takich gąsienicach? Wtedy świat się ożywia,
wzbogaca, a nie tylko telewizja i
idziemy na pizzę. To stąd pochodzi cała przemoc, sami ją codziennie tworzymy. A
wystarczyłoby powiedzieć dość i zabrać dziecko na spacer nocą, żeby zobaczyło
świetliki.
Żyjemy w
biegu, za dużo stymulacji, jesteśmy rozrywani między pracą, telefonem,
telewizją i ludźmi, którzy nas odwiedzają. Nie zatrzymujemy się nawet na
chwilę, żyjemy w ciągłym biegu. Konsumizm to coś w rodzaju spisku, to maszyna
która nas pożera.
Terziano Tiziani – wspomnienia
PS. I mnie przydarzyły się niezapomniane noce świetlikowe (Noc w masywie Chryszczatej, Noc ponad Hańczową). Te wpisy były bez zdjęć tych cudnych, delikatnych stworzeń, co nadrabiam dziś.









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz