Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielki Kryzys. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielki Kryzys. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 marca 2020

Spadki na giełdach


Sytuacja jest wyjątkowa, odpowiadam więc na prośby czytelników.
Dwa obrazki S&P historyczny. 
Jak widać na pierwszym wybicie na tym indeksie do szczytu 1929 roku – (Wielki Kryzys) -  nastąpiło w 1921 roku. 8 lat wzrostu – cztery lata spadku. Spadki cofnęły indeks do poziomu z 1896 roku.


Na drugim obrazku opisałem fale. Jak widać do dołka fali A mamy piątkę, natomiast od szczytu B liczenie fal można sobie darować.


Czemu zamieszczam wykresy z 1929 roku?
Biorąc pod uwagę Cykl Kondratiewa wskazujący rok 2020 i szykujące się załamanie gospodarcze spowodowane nie tylko wirusem, bardzo prawdopodobne, że obecny rok nazwiemy początkiem Drugiego Wielkiego Kryzysu, a wykres bieżący S&P może w strukturze wyglądać podobnie ja ten z roku 1929.

O ewentualnym wybiciu z A do B.
To może być wiadomość o znalezieniu szczepionki na wirusa, która w szczycie B okaże się plotką, ponieważ potrzeba co najmniej półtora roku, aby szczepionkę stworzyć. Lub nastąpi nawrót wirusa.

Oczywiście mogę się mylić, jednak post o Cyklu Kondratiewa (Rok 2020) zamieściłem w październiku.
Przypominam, że w Ameryce grają algorytmy, które zostaną przestawione na grę na spadki po przekroczeniu granicy 20 % od szczytu, czyli około 2720 pkt na S&P. Dziś pokazał się ten poziom, jest godzina 20.30 i on się broni.

A co w Polsce? Data dla Wigu 20, podana na 3 marca wypadła 28 lutego. 
To była data istotna, która w zwykłym czasie powinna dać znaczące odbicie. Jednak puściła, bo czas jest niezwykły. Kiedy wypada następna data? Napiszę o niej w kwietniu. Polski indeks spada od dwóch lat. Państwem rządzi ekipa demagogów i krętaczy.
I na koniec wpis ze stooq:


Annualizowany PKB w Japonii -7,1%...
Tomasz Gessner - EFIX Dom Maklerski
9 marca 2020 7:43



Abstrahując na chwilę od zamieszania wokół rynku ropy, warto też zwrócić uwagę na regularne dane makro. I tak w nocy dostaliśmy odczyty dynamiki PKB w Japonii. Po raz kolejny uwagę zwraca odczyt annualizowany (a więc roczny hipotetyczny odczyt, zakładający utrzymanie się dynamiki ostatniej zmiany k/k). Już ostatni spadek o 6,6% zrobił niemałe wrażenie. Tym razem dostajemy -7,1%!

niedziela, 1 marca 2020

Rok 1929


Na dzisiejszym bardzo kameralnym szkoleniu giełdowym omawialiśmy między innymi pierwszą z Liczb Planetarnych, oraz wykres Dow Jonesa po spadku z 1929 roku. Jeden obrazek jest wart więcej niż tysiąc słów. Obok szczytu liczba 375. Nie dopisałem słowa "punkty".
Szczyt był na poziomie około 375 punktów.
No i uprzedzam atak Poprawiaczy, że zamiast 3 powinno być A, a tam gdzie 4 powinno być B. Wpiszcie tak na swoich rysunkach.


Atoli jako że nie ma przypadków, akurat czytam książkę sprzed dwudziestu lat o tytule: - „Edward Cayce wizjoner nowej ery”, a w niej rozdział o roku 1929 w Ameryce. Biorąc pod uwagę to, co pisałem o Cyklu Kondratiewa we wpisie „Rok 2020” mamy korelację 1929 – 2020.

Niemożliwe? 
A przykład Japonii, która parła w górę do stycznia 1990 roku (Nikkei 225 - 39 tys. pkt) a potem weszła w dwunastoletni spadek pomimo silnych interwencji rządowych i osiągnęła podwójne dno 2002 – 2007. Następnie indeks podniósł się, jednak dziś jest na poziomie tylko 50% stanu z 1990 roku?

Wracamy do książki o Edgarze.

„Od początku lat dwudziestych Cayce doradzał pośrednikowi giełdowemu z Wall Street – Blumenthalowi.
Indeks Dow Jones rósł z sesji na sesję, Blumenthal dorobił się fortuny, gdy po raz pierwszy 5 marca 1929 Cayce zaczął zapowiadać krach. Powtarzał ostrzeżenie w kwietniu, czerwcu i lipcu.
Blumenthal zawsze postępował zgodnie z sugestiami Edgara, jednak tym razem je zlekceważył. Być może tak niewiele brakowało mu do kolejnego zera na koncie?
Cayce mówił w sennym transie: - „Zacznie się krach, a panika w ośrodkach finansjery spowoduje nie tylko jeszcze większe załamanie na Wall Street. Zamknięte zostaną agencje w wielu innych ośrodkach, nastąpią zjawiska deflacji, gwałtowne spadki kursów akcji na przemian ze skokami w górę. Ta płynna sytuacja będzie trwała wiele miesięcy, kiedy daremnie podejmować się będzie próby stabilizacji. A potem nastąpi załamanie”.

I nadszedł głośny na całym świecie „czarny piątek” – dzień 29 października 1929 roku, który przekreślił wszelkie nadzieje inwestorów, a przyznał rację Edgarowi. Ten czas paniki na Wall Street stał się tematem wielu filmów, książek, artykułów w gazetach. Zamknięto liczne giełdy, powódź wielkiego krachu zmiotła także fortunę Blumenthala. Doznał on jeszcze jednego ciosu – opuściła go żona. 
(autor bloga: - No nie, tu bym się nie zgodził, że to jest cios – czasami odejście żony bywa wybawieniem, patrz wpis: Rozmowa u lekarza).

Wielki Kryzys nadszedł nagle w katastrofie podobnej do trzęsienia ziemi. Ten czarny piątek na giełdzie w Nowym Jorku okazał się pierwszym ogniwem łańcucha bankructw i klęsk finansowych, jaki opasał wkrótce Stany Zjednoczone, po czym przeniósł się do Europy.
Gospodarka już wtedy stanowiła system naczyń połączonych, a pieniądz wartość międzynarodową. Wszystko jest zależne od siebie nawzajem (Efekt Motyla) a całość spina klamrą kapitał. 
Banalne to prawdy, jednak dla posiadaczy papierów wartościowych zmieniających się z godziny na godzinę w sterty makulatury, oznaczały często życie, albo śmierć.
Gazety krzyczały nagłówkami:
- Były milioner X wyskoczył z okna na siódmym piętrze hotelu Waldorff Astoria w Waszyngtonie.
- Zagadkowe zniknięcie przedsiębiorcy z Tennessee. Czy jego zwłoki zostaną odnalezione?
- Pistolet colt 45 przecina życie króla stali.
- Ucieczka czy trucizna?
Nie tylko bulwarowa prasa zajmowała się takimi sensacjami. I nie tylko w USA. Wkrótce w Europie pojawiły się anonse, których treść wskazywała na dramat, rozpacz, beznadziejność.
- Doktor chemii przyjmie każdą pracę.
- Weteran wojny odznaczony Krzyżem Walecznych prosi o wsparcie.

Zatrzaskiwały się bramy fabryk, firmy ogłaszały upadłość, sklepy, magazyny dusiły się od nadmiaru towarów. Słowo recesja, słowo – upiór oznaczało paraliż społeczeństwa, które nie mogło sobie poradzić z własną cywilizacją, która wpadła w bezruch, najstraszliwszą z gospodarczych klęsk. Jej wspomnienie prześladowało dwa pokolenia Amerykanów, nim się rozwiało w wirze koniunktury nakręconej przez rooseveltowski Nowy Ład.

W marcu 1933 roku urząd prezydenta objął Franklin Delano. Hasło, jakie rzucił społeczeństwu brzmiało: - „Najważniejszą rzeczą jest wzbudzić w sobie lęk przed lękiem”.
Bowiem lęk odbiera siły. Przynosi bezradność i niemoc”.

Fragment z książki: - "Edgar Cayce" - Jerzy Piechowski -1997.





wtorek, 27 września 2011

Gdy znasz Układy Planetarne - wtedy masz jaja !



Apogeum i perigeum są mało ważne, chociaż mamy wtedy spore ruchy na giełdach. Bo to wszystko co jest pewne. Może spadać lub rosnąć. Czyli nic nie wynika z odległości Ziemi od słońca. Wagę ma za to koniunkcja Merkury -Mars (spadki), oraz zawsze stellium. Np.5 września 2008 uściśliło się stellium Merkury, Wenus, Mars.-spadki. Co dotarło do mnie nieco za póżno. A 6 czerwca 2008 było piękne 623 dni, mieliśmy otwarte pozycje w dół, a tu 4% na plusie w ciągu dnia. Wiedziałem, że to chwilowy wyskok, o 15.00 byliśmy już na minusie. To Merkury, Wenus i Ziemia ustawiły się w jednej linii. Wiatr słoneczny wywołujący zorze, powoduje też spadki. Nasilenie plam na słońcu ma duży wpływ na giełdy. Dawałem artykuł o plamach. Lużny półkrzyż na jesieni 2009 zaczał wpływać na rynki finansowe. Uściśli się dopiero w sierpniu 2010. Jest to przykra długoterminowa kombinacja, która 15 lipca 1931 roku przeszła w Wielki Kryzys.( po dwóch latach od szczytu w 1929 roku). Interpretacja wschodów planet, ich opozycji i koniunkcji nie jest precyzyjna, a mnie chodziło zawsze o konkretną datę, a nie okres np.miesiąca. Dlatego wszedłem w Liczby Planetarne, które są proste, przejrzyste, precyzyjne. W tych Liczbach są zawarte wszystkie wpływy planet na siebie i Ziemię. Gdy te Liczby do mnie przemówiły......poczułem się ważny, poczułem, że mam jaja. A gdy to poczujesz.......(dalej jak na obrazku)