wtorek, 4 września 2012

DORA



W 1940 r. Hitler przedstawił konstruktorom szereg założeń, które miało spełniać jego "wymarzone dziecko" – ogromna armata, która miała być zdolna do przebicia 1 metra stali, 7 metrów betonu lub 30 metrów ziemi. Zespół inżynierów rozpoczął intensywne prace nad projektem. Po długich wahaniach nad wyborem kalibru spośród 70 cm, 80 cm i 100 cm, wybrano kaliber 80 cm jako najlepiej spełniający warunki podane w wytycznych Hitlera. Poligonem doświadczalnym było Rugenwalde ( obecnie Darłowo ). Wiosną 1941 r. Adolf Hitler osobiście brał udział w próbnym strzelaniu. Był zachwycony możliwościami swojej nowej Wunderwaffe. W 1942 działo przekazano Wehrmachtowi.
 80 cm Eisenbahn Kanone 5 – „Dora” to największe działo, jakie kiedykolwiek zbudowano. Jego parametry techniczne mogą wprawić w osłupienie: kaliber lufy 802 mm, masa samej lufy 400 ton, całkowita masa działa:1350 ton, długość lufy: 32 metry, całkowita długość działa: prawie 43 metry! Oficjalnie działo nazwano „Schwere Gustav”, czyli „Ciężki Gustaw”, od imienia jego głównego konstruktora – Gustawa Kruppa. Nazwa „Dora” (od imienia Dorothea) została nadana działu przez artylerzystów z obsługi .
               „Dora” była potężnym stalowym monstrum, poruszającym się na 40 - osiowym podwoziu na swoim stanowisku ogniowym, które tworzyła para dwóch równoległych torów kolejowych. Do jej obsługi sformowano specjalny 672 dywizjon artylerii kolejowej liczący 500 artylerzystów dowodzonych przez generała majora. Do transportu i montażu działa niezbędne było ok. 1400 osób, natomiast pełne zaplecze techniczne działa, jego zabezpieczenie i cała obsługa angażowały łącznie 5000 osób! Montaż działa na miejscu strzelania trwał 6 tygodni! Przy niemieckiej organizacji….Do składu tego licznego zespołu zalicza się robotników przymusowych, członków organizacji Todta, żołnierzy batalionu ochrony, obrony przeciwlotniczej, żołnierzy batalionu transportowego, eskortę myśliwską, jednostkę zwiadu lotniczego, komendanturę, piekarnię polową, kompanię maskującą, oddział poczty polowej, a nawet dwa polowe domy publiczne po 20 „pensjonariuszek” w każdym z nich (sic!).
Okazja do pierwszego bojowego użycia „Gustawa” pojawiła się latem 1942 r. podczas oblężenia Sewastopola – najpotężniejszej i najsilniej umocnionej twierdzy z tamtego okresu. Niezwykle silnie ufortyfikowana i obsadzona przez 106 tys. żołnierzy i 8 tys. marynarzy stanowiła ciężki orzech do zgryzienia dla Wehrmachtu. Po wielu miesiącach oblężenia postanowiono zmieść Sewastopol z powierzchni ziemi przy wykorzystaniu zmasowanego ostrzału artyleryjskiego. Wtedy właśnie „Dora” przeszła swój chrzest bojowy, oddając swoje pierwsze strzały. Tutaj mogła wreszcie pokazać, po co została stworzona. „Gustaw” potrafił wystrzeliwać w ciągu godziny od 2 do 3 pocisków o wadze 4,75 tony na odległość 47 km lub dwa pociski o „monstrualnej” wadze 7,1 tony na odległość 38 km. Podczas oblężenia Sewastopola wystrzelono w ciągu 5 dni 48 pocisków kalibru 802 mm z odległości ponad 30 km.
          Rosjanie swój największy magazyn amunicji umieścili pod dnem zatoki Siewiernaja. Niemcy mieli dobry wywiad i skierowali ogień Dory na to miejsce. Nad magazynem była woda zatoki i 30 metrów dna. Schowek wydawał się całkiem bezpieczny. Pierwszy, drugi i trzeci pocisk Dory uderzyły blisko celu. Czwarty uderzył dokładnie w miejsce, gdzie znajdował się magazyn. Nie przebił się jednak przez dno. Tak samo następne: piąty, szósty, siódmy i ósmy. Trafienia, ale bez przebicia. Niejako „przy okazji” pociski „Dory” zatopiły tylko niewielki okręt rosyjski znajdujący się w pobliżu.
 
       Niemcy załadowali teraz do działa siedmiotonowy pocisk. Wystrzał. Pocisk się przebił. Ogromna detonacja wstrząsnęła zatoką i Sewastopolem. Powstało małe tsunami.  I przestał istnieć główny skład amunicji.
             3 lipca 1942 r. po intensywnym miesięcznym ostrzale twierdza padła, a „Ciężkiego Gustawa” odesłano z powrotem na poligon w Darłowie. W styczniu 1944 r. superdziało przetransportowano pod Leningrad, ale nie oddało tam żadnego wystrzału z powodu kontrofensywy sowieckiej i wyparcia Niemców z tego rejonu – nie dotarło po prostu na swe stanowisko bojowe. 
               „Dory” użyto ponownie we wrześniu 1944 r. podczas Powstania Warszawskiego. Około 30 pocisków wystrzelonych przez „Dziecko Hitlera”, (jak czasem ironicznie określano działo) spadło na Warszawę, powodując wiele dotkliwych zniszczeń. Stanowisko „Dory” mieściło się w okolicach Pruszkowa.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza