wtorek, 15 października 2013

Droga do Szwejkowa



Była strażnica WOP przy Tunelu – czyli Szwejkowo.

Świta: - dość szybko dochodzę do szosy Komańcza - Cisna, czuję, że coś nie tak jest z moją wędrówką - za ciężko i noc w stresie - nieprzespana, jakaś przystań bezpieczna by się przydała, a potem pomyślimy, co dalej.....
Nadaję do swego Anioła, czyli do siebie ( Każde rozwiązanie jest w tobie, tylko poproś ) a więc nadałem co potrzeba, i zaczynam szukać znaków w świecie zewnętrznym - rozglądam się. I jest znak! Drogowskaz na słupie w Nowym Łupkowie.

OOOoo! To chyba nie ten znak? Cztery godziny lub siedem? Za daleko….
Jest drugi znak!
       - Tablica z napisem: - ”Agroturystyka Szwejkowo tanie noclegi”.  Podana odległość. 3 km. Nie mam pytań - idę.

Przystanek po drodze, cały ekwipunek w rowie….ten mały plecak taki mały a swój ciężar gatunkowy ma!

Idę dalej, mam plecaki na sobie, a udaje mi się zrobić zdjęcie uciekających jeleni


Nieco dalej derkacz wcale się nie boi i dopuszcza mnie całkiem blisko

Zbliżam się już do Szwejkowa
 

         
 Z wywieszonym językiem, kiwając się pod niesionym ciężarem -  docieram do strażnicy.



     

         W Warszawie zrobiłem próbny przemarsz, ale tu po pierwsze primo bywa nader często pod górę, oraz po drugie primo: - ciężar niosę dwukrotny w porównaniu z próbą warszawską, oraz po trzecie primo: - próba warszawska odbywała się, gdy śnieg jeszcze leżał, a tu jest gorąco bardzo, i takie tam myśli przychodzą, bo głowa próbuje cały czas oceniać, co się dzieje. 
        Wydaje się jej, że to ona rządzi, ale tak się jej tylko wydaje. Jestem świadomy tych myśli i wiem, że nic nie wiem. Moją rolą jest tylko obserwowanie.

Tylko fakty się liczą.


Nie oceniaj…..
Bo gdy oceniasz, osądzasz, szufladkujesz, wydajesz opinie, przyklejasz etykiety – jesteś we władzy umysłu, czyli głowy. Ogon merda psem.
 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza