wtorek, 28 listopada 2017

Kwitnie rzepak nad zatoką

Wyspa Sobieszewska leży (bowiem) nad Zatoką Gdańską.
A kwitnący rzepak, w gorącym dniu, pachnie..... no, wiadomo: - urzepiająco!
          Upał majowy.
Powietrze właściwie stoi, jest popołudnie i ze 30 stopni.
Czyli jak w piecu....
        Jedynie chwilami, ledwo uchwytne, delikatne powiewy, właściwie muśnięcia, przynoszą fale zapachu z milionów żółtych kwiatów.         
     Powietrze drga, drży, pulsuje, wibruje.
Nozdrza rozszerzają się - chwytają napływającą woń.... Wdech w sposób naturalny robi się głębszy niż zwykle.




Wędruję niespiesznie wśród pól.
To są te cenne chwile, które się liczą.....
           Bo liczą się tylko chwile....
Fotografuję, aby zatrzymać tę Ulotność, czuję się odurzony i ….urzepiony! To jest taki stan – błogostan nazywany takoż Luzikiem.
Dziś o świcie nad morzem była flauta - krótka fala, a właściwie falka, bez wiatru, robiła - szuuu...  i wyrzucała bursztyny. Mam owych kilka w kieszeni.





Jedno jest pewne! Wokół maj i tak sielsko (i gorąco) że nie chce się myśleć.
         A więc jestem!
Bo jak mawiał Osho – tak naprawdę jesteś dopiero wtedy, kiedy nie myślisz!
      Jestem i wpadam w PrawieRaj!
Nie myślę i wydaje mi się, że znikam....



Azaliż Doczesność ściąga mnie z powrotem, bo przypomina mi się limeryk o nie myśleniu:

Pewien wściekły turysta spod Gdyni
Nawymyślał kierowcy od świni
I gdy tak mu wymyślał
To o niczym nie myślał
A jedynie o dupie Maryni

1 komentarz:

  1. Aż mi się cieplej i przyjemniej zrobiło czytając wpis :)

    OdpowiedzUsuń