sobota, 19 marca 2016

Uzależnienie od gry na rynkach finansowych

Usiadłem do komputera, aby napisać coś o giełdzie. Otworzyłem archiwum i natrafiłem na niezamieszczone wpisy z 2012 roku. 
Uzależnić można się od wszystkiego......                                                            Przez kilka miesięcy mieszkałem wtedy blisko Łysej Góry i Łysicy – świętego sanktuarium naszych przodków i całymi dniami pogrywałem ostro w daytradingu na CFD Dax i Poland 20, a wieczorami pisałem do bloga. 
Za oknem wiosna aż kipiała, dusza wyrywała się na powietrze, a tu w komputerze na pasku rozliczeniowym pieniądze dosłownie furczały, to w jedną, to w drugą stronę. Po pewnym czasie, już w lecie, nauczyłem się odchodzić od komputera po otwarciu pozycji, ustawieniu stopa i poziomu realizacji.
Było znacznie lepiej, ale jeszcze nie całkiem.                                                         Szedłem na grzyby, albo wybierałem się na jakąś wycieczkę. W ten sposób bardzo obniżyłem poziom stresu, który towarzyszy graniu kontraktami terminowymi. Jednak prawdziwe odstresowanie następowało w sobotę i niedzielę, kiedy rynki finansowe były nieczynne.                                                                                

Zauważyłem, że czuję się wtedy szczególnie lekko i wspaniale.                         Czyli zostało zdiagnozowane uzależnienie.                                                       Teraz potrzebna była terapia, aby z tego uzależnienia wyjść. Najlepsza jest terapia szokowa. Zdecydowałem więc, że w następnym roku dam sobie całkowity luz od giełdy i komputera w czasie wakacji.                                                                         W taki oto sposób zaczęła się moja bieszczadzka przygoda, a skończyło uzależnienie od rynków finansowych.
Z opisywanego okresu ciekawostka: - roboczy obrazek polskiego rynku z naniesionym niemal w punkt astronomicznym rokiem Wenus, Ziemi i Marsa.

1 komentarz: