wtorek, 8 kwietnia 2014

Świt na Poloninie Caryńskiej



Synchroniczność. Napiszę o niej jeszcze, teraz dalej wątek Połonin.
Wstaję z ociąganiem, jednak przypominam sobie o wczorajszym zachodzie słońca w postaci świetlnego lejka i już jest ok.
Na Połoninę weszła grupa dwudziestu młodych z Kołobrzegu. Są pierwszy raz w Bieszczadach i….. zachwycają się wszystkim.
To już ich lubię. Wyruszyli na górę o 24.00. Ooooo! Iść w nocy to coś nowego, atrakcja. Lecz czy tak trzeba?…… przecież samotne spanie na bezludziu dostarcza dość atrakcji:
        - Silny podmuch wiatru nas obudzi
        - poruszające się trawy zaszumią i obudzą
        - obudzimy się aby sprawdzić, czy nie spadamy w przepaść
        - sprawdzamy, czy coś nas nie pożera.
        - ogólnie sprawdzamy, czy jeszcze żyjemy.

Po kilku takich spaniach, dotrze do nas, że bezludzie jest bezpieczne, a najgroźniejszym stworem świata zwierzęcego jest jednak człowiek.

Teraz powtarza się sytuacja ze Smereka. Zbyszek jako weteran bieszczadzki ( jestem trzeci miesiąc w wędrówkach ) poproszony o jakąś opowieść, zaczyna nadawać. Najpierw o Bieszczadach, potem o Łemkowskiej Watrze, potem o Osho i milknę, bo już robi się niepowtarzalny brzask. To dobrze, ponieważ opowiadanie tego samego w kółko mnie już męczy, opiszę to raz na blogu i koniec. 
      




Zaczyna świtać. Co kilka chwil zmienia się światło. Tu słowa są niepotrzebne, przecież każdy sam widzi jak jest.
   
      

Następuje sesja zdjęciowa i zaraz po wschodzie słońca ruszam przed siebie.

Wypowiadam życzenie: - Aniele mój, mam dość gadania w nocy, zrób tak, żebym był następnej nocy sam i się wyspał.
Jak się potem okazało, Anioł mnie wysłuchał. Tylko niepotrzebne były słowa : - żebym był w nocy sam. Mogło być interesująco.
    


Idę dziarsko. Czuję się...... rycerzem Jedi – Niech Moc będzie ze mną!.
  


Fenomen rycerza Jedi – zjawisko socjologiczne w Wielkiej Brytanii i krajach angielskojęzycznych w roku 2001 i nieformalny ruch społeczny. Polegał na podawaniu podczas spisu powszechnego odpowiedzi "Jedi" na pytanie o religię. Rycerze Jedi to postaci z Gwiezdnych Wojen, kierujący się pewnym systemem filozoficznym, który może być uznany za religię. Kampania prowadzona była przez pocztę elektroniczną i SMS. Twórcy wychodzili z założenia, że jeśli odpowiednia liczba respondentów poda taką odpowiedź, władze będą zmuszone uznać tę religię. Większość przyznających się do tej "religii" uznała to za zabawę lub też okazanie niechęci dla rządu lub polityki w ogóle[1].
W Anglii i Walii 390 127 osób, czyli 0,7 proc. respondentów przyznało się do tej religii[2], co dało jej status czwartej religii w kraju.

Błędny rycerz


        Rycerz Zenobi Dreptak w szmelcowanej zbroi
        Stanął zbrojnie i konno u zamku podwoi,
        Miał pancerz, hełm i kopię, jak zwykle rycerze,
        I miecz, którym uderzył o zamkowe dźwierze!

        Hej, odegrzmiało echo o gotyckie blanki!
        Skoczył na nogi książę, spojrzał zza firanki,
        Skoczył, spojrzał, oniemiał i zadrżał ze strachu;
        Stoi pod drzwiami rycerz Dreptak na wałachu!!!

        Stoi Dreptak wśród blasków, szczęków oraz zgrzytań
        I zasuwa monolog, co się składa z pytań,
        O taki: - Hej, kto mężny, odpowiedzieć musi,
        Która z pań jest piękniejsza od mojej Magdusi?

        Która ma liczko bielsze, mniej zepsute ząbki?
        Czyj biuścik przypomina dwa młode gołąbki
        Z ryżem? Która jest taka miła, kochana i ładna?
        Tutaj struchlały książę wymamrotał: - Żadna!!!

        Wówczas rycerz się zachwiał na swoim bachmacie
        I rzekł: - Żadna? To szkoda, o kurtka na wacie,
        Bo z Magdą już nie mogę! Jestem u sił kresu...
        Tu spiął konia i ruszył w dal, szukać adresów...



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza