wtorek, 20 stycznia 2015

Legendarny tunel UPA w Bieszczadach

Tao walki.
    • Tao to droga, ale także mądrość.
Ta mądrość jest stara. Stara mądrość, która przetrwała, jest dobra.
    • Przekonali się o tym Amerykanie, gdy musieli się wycofać z Wietnamu. Musieli bowiem.....
Takie wielkie mocarstwo, a przegrało.... I straty były dużo większe niż oficjalnie podawano.
Niby Amerykanie wyciągnęli wnioski ze swojej klęski i dziś wykładają mądrości generała Sun Tzu na uczelniach wojskowych.
W tym miejscu przytoczę dwa zdania z Tao walki:

Gdy przeciwnik jest wypoczęty, zmęcz go.

Jeśli nie możesz zwyciężyć przeciwnika górą, zrób to dołem.

Okazuje się, że UPA znało Tao walki.
Czyli rzecz o studni.

Na zdjęciu studnia, którą wskazał Henryk Bieszczadnik. Ta studnia bez cembrowiny jest chyba obok starego cmentarza w Maniowie. Czy łuski od pocisków karabinowych mogą być piękne? One są dziś piękne kolorem patyny.
     

 
 Opowiada Darek Karaluch:

Lata siedemdziesiąte ubiegłego wieku. Znajdujemy się na Wypale za Mikowem, pomiędzy Chryszczatą a Magurycznem. Na wypale trzech wypalaczy, wśród nich młodziutki Darek Karaluch.
Praca niebezpieczna, ciężka i brudna, ale za to zarobki ogromne. Wypalacze od zawsze pili tęgo i palili papierosy jakby tego dymu z wypału było im za mało.
Kiedyś, gdy trzyosobowa załoga wypału miała chwilę przerwy po zdaniu kolejnej partii węgla drzewnego, i wypalacze przypadkiem byli nie tyle może trzeźwi, ile w miarę mało pijani, zaczęli chodzić po najbliższej okolicy i znaleźli zarośnięty, czy też zamaskowany wlot do studni.

        Ukraińska studnia

Wypalacze stanęli nad brzegiem studni i zajrzeli w głąb. Tam otchłań. Rzucili kamień. Nie chlupnął. Wody nie ma? A to ciekawe. Co tam na dole może być?
Darek Karaluch był najmniejszy i odznaczał się odwagą, niewiele myśląc zaproponował kolegom, aby go spuścili na dół. Opowiada:
Wróciliśmy po linę i za chwilę zjeżdżałem w dół.
Obijając się o ściany zjechałem na 11 metrów.
Na dole było w miarę sucho i okazało się, że z dna jest wlot do tunelu prowadzącego w stronę Mikowa. Na dnie studni – szybu leżały bateryjki do latarki, a więc ktoś tunelem chodził”

Darek ruszył naprzód i przeszedł może 150 metrów.

Było duszno, mokro i wiadomo - niebezpiecznie, miejscami stemplowanie zaczynało puszczać, nie było sensu iść dalej, tym bardziej, że wiedziałem gdzie jestem”
Darek już się bowiem domyślił, że znajduje się w Legendarnym Tunelu UPA prowadzącym do Smolnika.
 
To wejście do tunelu - studnia dalej istnieje.
I przy odrobinie szczęścia można ją znaleźć. Tylko nic z tego nie wyniknie.
Tunel, do którego studnia prowadziła, już się zapadł, minęło 70 lat, a tunel był podstemplowany drewnem. Co jest zaskakujące - tunel miał długość osiem kilometrów! Były w nim odwodnienia, szyby wentylacyjne i kilka wyjść zapasowych. Tunel prowadził do Smolnika.
A dokładnie to do cerkwi w Smolniku, gdzie zbudowano dwa wejścia-wyjścia: jedno za konfesjonałem – dziś wystarczy zapukać w ścianę za tym przybytkiem i słyszymy odgłos zamurowanej pustki. Wchodziło się za popa i w dół po drabinie.
Na zdjęciach cerkiew w Smolniku i ściana za konfesjonałem.
    


  



Drugie wejście było w piwnicy.
          Rozważania ponadczasowe.

Tunel służył ludziom, których już nie ma. Oni tu mieszkali. Ci ludzie to Powstańcy. Wszyscy Powstańcy sięgają po Wolność. Powstańcy mają odwagę wyciągać ręce po swoją wolność, bronić swojej ziemi.
Komunikację Smolnik – las, dało się pięknie ukryć, bo do świątyni przychodziło codziennie wiele osób na modlitwy i prawosławne śpiewania, a w święta były tu tłumy. Komuniści nie byli w stanie doliczyć się ile osób weszło, a ile wyszło, poza tym nie było szubrawca, który by zdradził, czerwoni Polacy nigdy więc nie wpadli na trop tunelu.
     
     
 I tu dwie refleksje:
Sama budowa tunelu była wielkim osiągnięciem inżynieryjnym, wykonanym bez maszyn do budowy metra. Liczyły się tylko ręce człowieka, kilof, łopata i Wiara w słuszny cel, która dodawała sił. Została wykonana taka ogromna praca, a komuniści nie dowiedzieli się o niej. To pokazuje, jaka była organizacja, jedność społeczeństwa oraz wspaniała konspiracja.
Ta jedność i konspiracja sprawdziła się jeszcze bardziej w ciężkich warunkach walki partyzanckiej, gdy na Maguryczne i Chryszczatą szły kolejne obławy komunistów. Pierścień obławy się zamykał, a UPA „zapadała się pod ziemię”.
 Tunel służył głównie do komunikacji, natomiast w górach było wiele podziemnych kryjówek - bunkrów. Powstańcy znikali, aby po chwili pojawić się za plecami wojska. Mamy dwie legendy, które się ze sobą łączą - legendę Tunelu i legendę sotennego Chrina.
Minęły dwa lata walki – 1945, 46 i nadeszła wiosna 47, nastąpiła deportacja – akcja Wisła.
Wywieziono stąd kolorowych ludzi, Bieszczady wyludniły się, tym razem to przyroda zaczęła odzyskiwać swoją własność.

https://www.youtube.com/watch?v=T5Q1bspP7cE

2 komentarze:

  1. "powstańcy" nie urządzają zorganizowanych akcji, których jedynym celem jest eksterminacja ludności cywilnej

    UPA to nie powstańcy a BANDYCI i ZBRODNIARZE

    Szanowny Autorze, tu można poczytać o RZEZI WOŁYŃSKIEJ :
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Rze%C5%BA_wo%C5%82y%C5%84ska

    Nie lubię komunistów, ale za jedno należy im się uznanie: może z trudnościami, ale uporali się z BANDYTAMI z UPA

    OdpowiedzUsuń
  2. UPA to byli zbrodniarze a nie powstancy.

    OdpowiedzUsuń