poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Spodniowe selfie

Piątek 2 września.
Pracowity piątek.


Dziś ostatni dzień w Kołybie. Plecak spakowany, chałupa wysprzątana.
Jeszcze kilka kursów po kamienie – schody skończyłem, ale zabrakło na chodnik przy nowym wejściu.
 
Odsapka i biegnę pożegnać kanie, one są tak fotogeniczne.
Do końca września będę przecież nad morzem, a tu wrócę dopiero w październiku. Rano wybiorę jedną z nich do pożegnalnego śniadania, usmażę ją na maśle (leciutko posolić).






Przywiązuję się do rzeczy. A szanuję je jeszcze bardziej, odkąd dowiedziałem się każda rzecz ma duszę.

Pożegnanie ze spodniami. Lubiłem moje spodnie grzybowe, cerowałem pracowicie codzienne rozdarcia (bo miałem czas), jednak w końcu odpuszczam – jeszcze tylko spodniowe selfie i przesiadam się w nowe, które kupiłem w Sanoku za złotówkę.


        
Teraz dopiero widzę jak stare spodnie trafiły w trend panującej mody.
W nowych skróciłem zbyt długie nogawki, a w zaszewkę wciągnąłem sznurówki do ściągania. I jestem nie tylko bardzo zadowolony, ale i dumny z tej pracy!




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza