niedziela, 22 listopada 2020

Tęcza nad Żebrakiem

Świt w tak przecudnie widokowym, a jednocześnie odludnym zakątku nie ma sobie równych. I już tylko z tego powodu człowiek jest zadowolony.


Wstawał dzień „fotograficzny” z ciekawym światłem. Po kolorach świtu najpierw nieco zszarzało.


Potem czerwone jeszcze słońce wydobyło barwę z pni sosen.


Radość walnęła mi do uszu. Ach! Ach! Jest ślicznie i egzotycznie! Biegnę w odwiedziny do arniki.


Mija godzina, krzątam się niespiesznie, a wokół mnie kolejna niedziela, tak samo, jak było wczoraj i tak, jak będzie jutro. Same niedziele w tej sławnej bieszczadzkiej krainie nic nierobienia.


To można tak żyć? A chcesz tak żyć? Oczywiście, że można. Pod dwoma prostymi warunkami.

- Po pierwsze primo: trzeba podziękować przymusowi pracy, a mieć stabilność finansową, co najczęściej przydarza się dopiero na emeryturze. Czyli trzeba się szanować, aby w zdrowiu i sprawności do owej emerytury dotrwać.

- Po drugie primo: Psychika. Trzeba chcieć i umieć cieszyć się życiem - cieszyć z małych rzeczy, właściwie z byle czego. Cieszyć się to mało - trzeba umieć wpadać w zachwyt. Aby tak mieć, potrzebne jest odpowiednie nastawienie: - luzik - wu wei - humor, być może nawet postawa lekkoducha. Tylko się nie napinać, nie próbować wymuszenia, bo wtedy dupa blada. To nie napinanie można z kolei osiągnąć po zrozumieniu, że największym wrogiem wolności człowieczej są narzucone wierzenia. 

Dopóki nie wyfruniesz ze swego gniazda, nie będziesz wiedział co to znaczy latać …….

Więc jestem ci ja w wyżej opisanym stanie luzikowym. Czego oczekuję? Bo ten stan luzikowy - Stan Łaski pozwala kreować rzeczywistość, o czym przecież dobrze wiem. Tylko nie wolno się napinać, wymuszać, bo wtedy dupa blada.

Aniołku - niczego konkretnego nie oczekuję, niech się dzieje wola nieba, jestem zadowolony, fotografuję, może jakieś zdjęcie ekstra?


Zaczęło się chmurzyć – jest bardzo miło, ale może padać, dlatego teraz muszę zejść po wodę. Schodzę, nabieram wody, wchodzę. Sceneria niezwykła, słońce nisko bo jeszcze wczesny poranek, chmury dają zmieniające się tło. Fotografuję to i tamto.



                          Tęcza - znak anielski.

Spoza szczytu Chryszczatej wychynęła deszczowa chmura. Chmura pędzi popychana silnym wiatrem, ja idę w ciszy bezwietrznej – szczyt osłania to miejsce i nie dopuszcza najmniejszego powiewu. Chmura ma niezwykły wygląd – jest ciemna i właśnie popuściła siku - wlecze cienką, białą miotełkę deszczu – trzeba zrobić zdjęcie! Na pierwszym zdjęciu nic ciekawego nie widać, to sobie darujemy. Przyroda wstrzymała oddech – zapanowała idealna cisza, światło dalej dziwnieje, a chmura pędzi i jest akurat nad przełęczą Żebrak, kiedy słońce wydobywa z niej tęczę! No tak! Mam swoje zdjęcie ekstra! Bo dotychczas nie miałem tęczy nad Żebrakiem. A tęcza jest nawet podwójna.






Wokół piękno niewysłowione! Błyski słońca lśnią w milionach drobniutkich kropelek, które wirując, na moment otoczyły fotografa. Prysznic drobinek szybko przesuwa się w stronę Cisnej. Ile trwał spektakl? Mgnienie - odczytuję czas ze zdjęć – trzy minuty. Ach! Ach! Dziękuję Aniołku! To się nazywa być w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie.

 

                         Tao Kubusia Puchatka.

Bez słuchania Kubusia Puchatka, który woła do nas głosem dziecka, nigdy nie odnajdziemy drogi przez Las Życia.

 

Aby poznać Drogę, iść tą Drogą mogę.

Także czynić Drogę,

Tak, jak czynić mogę Rzeczy, które robię.

Wszystko jest tuż obok, starczy sięgnąć ręką.

Ale, gdy się starasz, bardzo chcesz zobaczyć,

Konfuzja cię zmyli, wszystko możesz stracić.

Jak ja jestem sobą, tak ty jesteś tobą.

 

Kiedy zaczniesz robić Rzeczy, które możesz zrobić, znajdziesz wówczas Drogę, a Droga podąży za tobą.

 

 

 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza