czwartek, 4 kwietnia 2013

Szukasz wyrzeczeń?




Pewien młodzieniec szukał coraz większych wyrzeczeń.
Uwierzył, że to, co wartościowe, nie przychodzi łatwo……
              W końcu znalazł w Himalajach wiekowy klasztor, gdzie mnisi składali najsurowsze śluby ubóstwa i wyrzeczeń. Klasztor stał na szczycie góry budzącej strach. By się do niego dostać, mnisi z mozołem szli pod górę, a schodzili trzymając się łańcuchów wbitych w ściany skalne. Nie pozwalano ogrzewać klasztoru, mnisi spali w zimnie, na kamiennej podłodze. By zdobyć jedzenie, co dnia schodzili z góry i wyrywali rzadkie porosty z zamarzniętej ziemi. Resztę czasu spędzali na medytacji, śpiewaniu mantr i składaniu ofiar.
     Młodzieńcowi spodobały się te praktyki, pozwolono mu zostać.
Mnisi medytowali, rozmyślając nad różnymi zagadkami. Wkrótce po przybyciu do klasztoru, młodzieniec usłyszał więc od opata pytanie: - „Jak wysoko jest wysoko?’.
     Opat polecił mu, aby medytował i za miesiąc przyszedł z odpowiedzią.. Młodzieńcowi trudno było o czymkolwiek myśleć, bo stale drżał z zimna, ale surowe warunki były jego wyzwaniem. Po miesiącu był pewien, że zna odpowiedź.
    Opat zapytał go; -„Jak wysoko jest wysoko?”. Młodzieniec odparł: -„Wysoko jest tak wysoko, jak ludzki umysł może sobie wyobrazić”.
    Opat spojrzał na niego pogardliwie i rzekł: -„Medytuj jeszcze miesiąc”.
 Młodzieniec tak też uczynił.                                                            
      Po miesiącu poszedł do opata i powiedział: -„Wysoko jest tak wysoko, jak Bóg chce”.
Odpowiedź została odrzucona, wrócił więc do medytacji. Po miesiącu usłyszał to samo pytanie. Nic nie powiedział, wzniósł tylko palec sztywny i siny z zimna. Znów został odesłany.
     Z każdym kolejnym miesiącem, młodzieniec stawał się coraz bardziej sfrustrowany. Nabierał przekonania, że żadna odpowiedź nie zadowoli opata. Gdy znów usłyszał pytanie, rzekł, tłumiąc złość: -„Bzdura! Nie ma na to odpowiedzi!”
     Opat zadrwił z niego bardziej niż zwykle, wiedział bowiem, że młodzieniec jest blisko prawdy.
     Po tym spotkaniu adept postanowił podjąć ostatnią próbę. Odstawił i tak już skromne jedzenie i usiadł na dachu klasztoru. Kiedy wreszcie minął długi miesiąc, mnisi zdjęli go z dachu i usiłowali go ogrzać, by kolejny raz mógł zobaczyć się z opatem. Znów usłyszał to samo pytanie: -„Jak wysoko jest wysoko?”.
     Przez chwilę stał bez ruchu, po czym nagle krzyknął, gwałtownie podskoczył, przebiegł przez pokój i zaczął kopać opata tak mocno, że ten osunął się na podłogę. Mnisi pospieszyli mu na pomoc. Gdy opat doszedł do siebie, uśmiechnął się i powiedział: -„Zrozumiałeś!”.
      Młodzieniec szybko zebrał swe rzeczy i opuścił klasztor. Wracał przepełniony szczęściem – znalazł prawdę i dostąpił oświecenia.

środa, 3 kwietnia 2013

EVP - Transkomunikacja



Duchy mówią...Przez telefon, telewizor ( na pustym kanale) Coraz częściej przez komputer....
Zjawisko EVP.
Istnieją różne teorie próbujące wyjaśnić zjawisko EVP. Jedne z nich mówią o tym, że duchy są w stanie manipulować energią elektryczną, odpowiednio ją modulując. Inne sugerują, że mamy do czynienia z omamami słuchowymi. W takich przypadkach osoba odbierająca telefon, nieświadomie manipuluje własną psychiką, a rzekome połączenia mają wiele wspólnego z psychokinezą (poruszaniem obiektami za pomocą umysłu). Wbrew wątpliwościom i zastrzeżeniom badania naukowe przynoszą dowody potwierdzające, że taka komunikacja jest możliwa. Naukowcy zajmujący się tą problematyką,wprowadzili następującą klasyfikację połączeń EVP:

     - Połączenia proste. Rozmówca (duch) wypowiada nie więcej niż trzydzieści słów. Osoba odbierająca może zadać jedno pytanie, jednak nie zawsze uzyskuje na nie odpowiedź. 
     - Połączenia długotrwałe. W większości tych przypadków osoba odbierająca telefon nie ma świadomości, że rozmawia z kimś, kto już nie żyje.
    - Transkomunikacja

W ostatnich latach dużą popularność na świecie zdobywa technika ITC (Instrumental Transcommunication). Pozwala ona badaczom na kontakt ze światem duchowym, jeśli spełnia określone założenia techniczne. Innymi słowy, muszą być wykorzystane urządzenia, których sercem jest laser. Ten, według przeprowadzonych doświadczeń, ułatwia nawiązanie kontaktu. Być może, twierdzą znawcy przedmiotu, chodzi tu o możliwość duchowego wpływania na emitowaną wiązkę światła, która może być przez nieżyjących odpowiednio modulowana. Tak przeprogramowany list świetlny mogą odczytać przystosowane do tego urządzenia.

Brazylijka Sonia Rinaldi, współzałożycielka Instrumental Transcommunication Advanced Research Institute (IPATI) udowodniła, że możliwe jest użycie kanałów telewizyjnych, na których można odbierać określone przekazy od zmarłych. Według jej opinii, duchy mają możliwość wpływania na wiązki fotonów, które jednocześnie mogą być przekaźnikiem obrazu, jak i sygnałów dźwiękowych. Jeden z opisanych przez nią przypadków dotyczy pochodzącej ze Szwecji Gran Uphoff. Za życia kobieta była głuchoniema i porozumiewała się ze światem zewnętrznym językiem migowym.
      Dzień po jej pogrzebie mąż, Karl, włączył telewizor. Ten jednak okazał się być rozstrojony, gdyż na żadnym z kanałów, nie można było znaleźć programu. Wciskając coraz to nowe stacje na pilocie, mężczyzna w odbiorniku nieoczekiwanie zobaczył swoją żonę, która powiedziała, żeby się o nią nie martwił, gdyż: "Po tej stronie jestem już szczęśliwa". 
        Dziwne w tej sprawie było także to, że wciskając pilota, Karl  uruchomił zintegrowaną z telewizorem nagrywarkę, na której zarejestrował połączenie ze zmarłą. Zostało ono obejrzane przez córki nieżyjącej. Kiedy jednak próbowano je odtworzyć całej rodzinie, już po ceremonii pogrzebowej, okazało się, że dysk nagrywarki jest... czysty.

Jak wytłumaczyć przypadek Elizabeth Arden, opisany w postach poniżej?
      - W kopercie odnalezionej w teczce, która była datowana na dzień 18 lipca 1965 roku, natrafiono na informację, że jedna trzecia majątku zmarłej przypada jej nieślubnemu (panieńskiemu) synowi, który po urodzeniu został oddany do domu dziecka. Na Elizabeth Arden spadł obowiązek odnalezienia swojego nieznanego brata i wynagrodzenia mu majątkiem lat, spędzonych w sierocińcu.

Edison i głosy duchów.



Kalendarium
 
* W 1920 roku Thomas Edison ogłosił w prasie, że podjął badania nad opracowaniem sposobu komunikowania się ze zmarłymi. Genialny wynalazca spędził wiele lat na konstruowaniu urządzenia, które pozwoliłoby nawiązać kontakt z zaświatami. Niestety, w 1931 roku, zanim urządzenie zostało skończone, Edison zmarł. W spuściźnie pozostawionej przez niego nie odnaleziono notatek dotyczących konstrukcji urządzenia, zaś on sam nie zadzwonił po swej śmierci do nikogo, by przekazać założenia techniczne "duchowego telefonu".

* W 1941 roku amerykański fotograf Attila von Szalay podjął próby nagrywania głosów umarłych. Dzięki pracom von Szalaya - Raymond Bayless wymyślił nowe urządzenie, które zawierało mikrofon podłączony do urządzenia rejestrującego.

* Pod koniec 1960 roku EVP stał się ważną częścią badań zjawisk paranormalnych. W tamtym jednak czasie wielu badaczy uważało, że EVP to w rzeczywistości głosy, które są wywoływane stanami zbliżonymi do paranormalnych.

* Lata 1965-1975 łotewski psycholog dr Konstantin Raudive poświęcił na badanie elektronicznego rejestrowania głosów nieżyjących osób. W ściśle określonych warunkach nagrał setki głosów zmarłych. Relacje ze swoich prac opublikował w książce pt. Breakthrough - Amazing experiments with dead electronics communication.

   - Mój ojczym zmarł 5 dni temu. Dziś po godzinie 6 rano na jego telefonie służbowym było połączenie nieodebrane, a drugie trwające 00:02:21, gdzie nikt nic nie słyszał. Co najlepsze połączenia zostały wykonane z tego numeru na który przyszły. O co w tym chodzi? Możliwe, że chciał nam coś powiedzieć?

      - Doświadczyłam tego na własnej skórze... Potwornie przeżyłam nagłą śmierć mojego brata.
Rozpaczałam ogromnie. Po pogrzebie, stypie, kiedy rodzina rozjechała się, usiedliśmy z mamą, przyjaciółmi brata i dwójką sąsiadów w mieszkaniu mamy. Nie mogłam pohamować płaczu, nie mogłam się uspokoić. Wtedy zadzwonił mój telefon komórkowy, wpięty do ładowarki w pomieszczeniu, w którym wszyscy siedzieliśmy. Obok leżał WYŁĄCZONY telefon mojego zmarłego brata. Kolega brata podszedł do telefonu i zbladł... Powiedział wtedy : Baśka to Bartek !!!!! Wszyscy obecni widzieli wyświetlające się połączenie od Bartka. Odebrałam... A TAM tylko szum..... Nie minął ból, nie minęła tęsknota, ale wiem, że to był Bartek i jak zawsze chciał mnie pocieszyć.

EVP



- Głos był przytłumiony, a słowa wypowiadane zduszonym tonem. Jednak wszystkie wątpliwości zniknęły, gdy usłyszałam charakterystyczne dla mamy astmatyczne kaszlnięcie i polecenie, bym bezzwłocznie zadzwoniła do notariusza, Tedda Aristona. Miałam mu przypomnieć o szarej kopercie, przekazanej czterdzieści dwa lata temu jego ojcu, Fredericowi Aristonowi, który założył kancelarię notarialną.

Kobieta chciała spytać dzwoniącą... No właśnie, o co w takich momentach można pytać ducha? Na pewno nie o to, jak się czuje... A może jak tam jest, po drugiej stronie? Albo zapewnić go o swej miłości?...

- Niestety, nie dane mi było nic takiego uczynić. Po wypowiedzeniu przez mamę kilku zdań, rozległ się sygnał rozłączonej rozmowy........

- Umówiłam się na spotkanie w kancelarii Tedda. Kiedy powiedziałam mu o kopercie, zobaczyłam w jego oczach zdziwienie. Nigdy takiej nie miał w dłoni. Postanowił jednak dokładnie przeszukać akta zgromadzone w 1965 roku.

Ku zaskoczeniu obu stron w zakurzonej teczce datowanej na 18 lipca, znajdowała się szara koperta, a na niej odręczna adnotacja niedawno zmarłej: "Otworzyć po mojej śmierci".

Electronic Voice Phenomenon


Od lat 20. ubiegłego wieku naukowcy uważają, że głosy zmarłych mogą być nagrywane i odtwarzane na nośnikach magnetycznych (niegdyś czyniono to na płytach gramofonowych). Określenie EVP jest skrótem od Electronic Voice Phenomenon. Mówi się o nim również jako o Raudive Voices. Nazwa pochodzi od nazwiska Konstantina Raudive'a, który jako jeden z pierwszych zajął się rejestrowaniem głosów zmarłych na płytach gramofonowych (podobno zgromadził kilkaset nagrań).

Dziś badania nad EVP mają miejsce na całym świecie. Najwięcej uwagi poświęca się im w Niemczech i Stanach Zjednoczonych. W USA w 1970 roku powstało Association of Voice Taping Research, zaś w 1982 roku dołączyło do niego kolejne zrzeszenie o nazwie American Association Electronic Voice Phenomenon. Oba towarzystwa organizują na świecie dziesiątki seminariów naukowych poświęconych temu zagadnieniu. W swoich szeregach zrzeszają nie tylko ludzi zafascynowanych możliwością nawiązania kontaktu z zaświatami, ale również inżynierów elektroników oraz ekspertów budujących wyrafinowany sprzęt do rejestracji EVP.

Chociaż są osoby skłonne dać wiarę, że istnieje jakaś forma życia po śmierci, niemniej dla wielu, podobnie jak dla Elizabeth Arden, usłyszenie głosu niedawno zmarłej, bliskiej osoby było szokiem. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że takie kontakty mają miejsce w czasie nie dłuższym niż 24 godziny po śmierci. Głos w telefonie, choć rozpoznawalny, jest często zniekształcony. Rozmowa ma szybki przebieg i nagle zostaje przerwana. Dlaczego zmarli próbują nawiązać z nami kontakt? W wielu przypadkach chodzi o informacje, których (z różnych przyczyn) zmarły nie zdążył najbliższym przekazać przed śmiercią. Inne telefony z zaświatów mają na celu powiadomienie o czymś istotnym, ostrzeżenie lub udzielenie niezbędnej wskazówki, mającej istotny wpływ na życie osoby, która podniosła słuchawkę.
Czyżby duch gdzieś się spieszył? A może miał ściśle wyznaczony czas połączenia ze światem żywych? Podejrzenie o makabryczny żart ponownie przyszło na myśl pani Arden. Jednak informacja o notariuszu, jak i wiedza o jego poprzedniku była na tyle dokładna, że następnego dnia kobieta wykonała nakazany jej telefon.

Ciekawą sprawą jest to, że zmarli kontaktują się nie tylko przez telefony stacjonarne, ale (idąc z duchem czasu?) "korzystają" też z telefonii komórkowej. American Association Electronic Voice Phenomenon zanotowało kilka przypadków, gdzie zadziałały telefony komórkowe, które miały wyładowane baterie lub zostały czasowo wyłączone.

Nieco odmienny przypadek spotkał w 1995 roku panią Wilson, mieszkankę Los Angeles. Dzień po pogrzebie ojca kobieta odebrała telefon, w którym usłyszała głos zmarłego. Thomas Wilson nakazał córce zrobienie badań mammograficznych (okazało się, że kobieta ma guza pierwsi w początkowym, wyleczalnym stadium). Przejęta informacją kobieta zwróciła się do operatora komórkowego z pytaniem, z jakiego numeru nastąpiło połączenie. Kilka dni później przekazano jej... własny numer telefonu.

CZEKAJ

Nie ma przypadków. Powtarzałem dziś kilku rozmówcom: - Czekaj! Masz wątpliwości? Bierz kasę i CZEKAJ! O rynku mówię. Wig 20 dziś kilka osób zaskoczył.
A czytelniczka akurat przysłała wiersz. Wydaje się, że to prosty wiersz, ale ten wiersz ma drugie dno. A może trzecie? To suficki wiersz.....Pełen energii. Jest w nim zawarta modlitwa aktywnego Czekania.



Dziewczynka z zapałkami.

Po drugiej stronie ulicy
mieszkają sami nędznicy,
nawet nie mają ubrania
i tylko wstyd ich zasłania

wdowy, starcy i sieroty
bez grosza i bez roboty
ich życie jest piekłem na ziemi
lecz dlaczego są skrzywdzeni?

jeśli wzruszysz się losem nędzarza
niech cię wieczność nie przeraża
lecz kto serce przed drugim zamyka
ten sam się zamienia w nędznika

poznajecie mnie chyba sami?
- ja jestem dziewczynką z zapałkami
chcę w waszych sercach rozpalić dziś ogień,
pomóżcie biednym, ubogim

opłakana przez każdego człowieka
czy uwierzycie?
JA NADAL CZEKAM

     E. L.
 

Wig 20 dziś

Podawałem datę - zwykłą datę na 24 marca. To była niedziela, więc data przesunęła się na poniedziałek.
Czytelnicy wielokrotnie zwracali mi uwagę, że nie znam się na falach Eliotta. One podobno nie mogą na siebie zachodzić. OK.
Więc pisałem: - fale według Zbyszka, kropki według Zbyszka. W moim widzeniu świata giełdowego, wszystko może zachodzić na wszystko. Bo chodzi o zarabianie, a nie o spory akademickie.
    Musisz mieć rację? To już wiesz na jakim etapie jesteś...Etap larwy.
Z fali pierwszej, jak zaznaczyłem na obrazku, można było policzyć zasięg wzrostów.
    Zabrakło kilka punktów. I co z tego? Czasami przeciąga, czasami niedociąga. A przecież rynek, to nie APTEKA!
Było pięć fal według Zbyszka?
Zbliżamy się do Zapory Gwiezdnej, czy nie lepiej poczekać?
     Dziś, mówiąc krótko, kilka osób do mnie dzwoniło i usłyszałem:
     - Myślałem,
     -  wydawało mi się,
     -  powinno....
Kogut myślał o niedzieli, a w sobotę mu łeb ucięli!
Nic nie powinno, nic nie musi. Czekaj!!!
CZEKAJ!!! Jeśli masz wątpliwości - poczekaj, nie bądź w gorącej wodzie kąpany.
Kto wolniej jedzie - dalej zajedzie. Odpuść kilka okazji i wchodź na pewniaka na sygnale w okolicach daty.
      Albo jedź za trendem ( Gdy jesteś przy monitorze ).


Energia kształtów



Kiedyś zapytano Renoira, wielkiego francuskiego impresjonistę, skąd wie, kiedy malowany przez niego akt jest gotowy. Odpowiedział: -„Jak przestaję malować i czuję , że mam ochotę go uszczypnąć”.
       Tak się dzieje – tak bardzo obraz może cię zafascynować. Wiesz, że to tylko obraz, ale wygląda tak realistycznie, że chcesz go uszczypnąć.
      Tak dzieje się co dzień. Idziesz do kina, oglądasz film, doskonale wiesz, że to tylko ekran. Na ekranie nie ma żadnego mężczyzny, ani kobiety, ale zapominasz o tym przecież, że ten obraz, to nie rzeczywistość. Płaczesz, potem śmiejesz się. Przeżywasz, wzrok nieruchomieje, jesteś częścią filmu, nie jesteś już widzem, utożsamiłeś się z aktorem.
       Obserwator zatracił się w obserwowanym.
Czytając powieść, też możesz być bardzo przejęty. Niektórych książek nie możesz czytać w nocy, gdy jesteś sam w domu – o duchach, o morderstwach. Jeśli jesteś sam w domu i jest ciemno, powieść może cię tak zafascynować, że zaczniesz czuć, jakby to, co opisuje książka, działo się wokół ciebie. Zawieje wiatr i poruszy drzwi, a ty właśnie czytałeś o duchu…..wtedy odzyskujesz uważność, przypominasz sobie, gdzie jesteś.
       Byłeś w świątyni buddyjskiej? Widziałeś posąg Buddy? Ten biały marmur, ten spokój i pozycję ciała? Nawet marmur zdaje się żywy, wokół niego spokój, cisza. Sam kształt posągu tworzy wibracje.
     
Kształtowi poświęca się wiele pracy naukowej. Piramida ma kształt, który jest pomocny, działa. Możesz usiąść wewnątrz piramidy i doświadczysz czegoś nowego, czego nie spotkasz na zewnątrz, ponieważ kształt piramidy nadaje przestrzeni pewne cechy, daje pewne wibracje. Małe piramidy z pleksi (piramidka Drbala) służyły kiedyś do przechowywania żyletek, żyletkę można było używać przez lata, nie traciła ona ostrości. Ta sama żyletka trzymana poza piramidą tępiała w parę dni.
    Coś dzieje się w tej przestrzeni. Przestrzeń piramidy w jakiś sposób ostrzy żyletkę. To wydawało się cudem, a teraz to fakt naukowy.
       Skoro potrafi ostrzyć żyletkę, może zaostrzy też twoją świadomość? Może wyostrzy twój umysł? To jest możliwe. Piramidy zostały stworzone przez wielkich mistrzów.
      Znany też jest inny fakt. Gdy kilku naukowców pracowało w piramidzie, do środka wszedł kot i wyzionął ducha. Jego martwe ciało znaleziono po dwóch miesiącach. Nie uległo rozkładowi, nie cuchnęło. To wielka tajemnica.
      Jeśli chcesz głęboko wejść w medytację, będzie to łatwiejsze wewnątrz piramidy, gdyż będziesz potrzebował mniej jedzenia, mniej wody. Długotrwała głodówka jest tam o wiele łatwiejsza niż na zewnątrz. Możesz żyć minimalnym nakładem energii. W piramidzie zbudowanej przez siebie, składającej się tylko z krawędzi.   
              Piramidy stworzyli wielcy mistrzowie, badacze świata wewnętrznego. Kształt posągu Buddy jest kształtem medytacji. Nie przedstawia Budy, nie ma nic wspólnego z Buddą. Nie myśl, że jest to realistyczny wizerunek. Budda tak nie wyglądał!
       Posąg nie przedstawia ciała fizycznego, ale wewnętrzną formę energii. Gdy wejdziesz w absolutną ciszę, taki właśnie jest kształt twojej wewnętrznej energii, wewnętrznej aury. Tak wtedy zaczyna płynąć twoja wewnętrzna elektryczność. Fotografia kirlianowska przedstawia to lepiej niż zwykłe zdjęcie.
     Zwykła fotografia uwiecznia na kliszy wizerunek ciała. Fotografia kirlianowska nie zapisuje obrazu ciała. Przedstawia najgłębszą formę energii – kiedy wszystko zapada w ciszę, kiedy znika umysł. Jest to symbol nie-umysłu.
      Jeśli myślisz, że ten posąg, to Budda, jeśli przynosisz mu kwiaty, składasz pokłon – jesteś bałwochwalcą. Jeśli jednak siadasz tam, odczuwasz energię i tworzysz tę samą formę energii w sobie, nie jest to bałwochwalstwo, ale czysta sztuka. Wtedy ten posąg jest jedynie mapą, drogowskazem, który przypomina ci, jaki powinieneś być.
       - Jeśli jesteś tylko czcicielem, przegapisz to.
       - Jeśli oprócz bycia czcicielem, jesteś też poszukującym, zaskoczy cię, ile wskazówek zawiera posąg Buddy. Poszukiwanie jest wielką przygodą.
Forma świątyni, meczetu, kościoła, ma coś wspólnego z wewnętrznym polem energii.

Eksperyment Filadelfia



Nagle USS „Eldridge” rozpłynął się w powietrzu. Nie wysyłał żadnych sygnałów radiowych. Pojawił się ponownie po kilku godzinach. Okazało się wtedy, że jest mocno uszkodzony. Większy problem stanowiła jednak kondycja psychofizyczna ludzi na pokładzie. Ponad połowa stacjonujących na okręcie kompletnie zwariowała. Jedni unosili się w powietrzu, a drudzy wtopili się w kadłub.
Według spekulacji, eksperyment miał dowieść istnienia i zbadać właściwości jednobiegunowego pola magnetycznego. Teorię pod nazwą Jednolita teoria pola - stanowiącą podstawy eksperymentu miał opracować Albert Einstein w latach 1925-1927. Jedną z cennych z punktu widzenia wojska, właściwości takiego nieznanego współczesnej fizyce pola byłoby odchylanie promieni światła nawet o kilka procent, co miałoby umożliwić ukrycie obiektu, znajdującego się w obszarze działania takiego pola. To mogłoby pozwolić na zakamuflowanie statków i innych jednostek o znaczeniu militarnym i dawałoby znaczną przewagę taktyczną.
W przygotowaniach do eksperymentu uczestniczył Albert Einstein oraz dwaj inni wybitni fizycy: John von Neumann i Nikola Tesla
(Tesla nie brał udziału w samym eksperymencie, gdyż zmarł 7 stycznia 1943 roku w Nowym Jorku, czyli 9 miesięcy przed datą eksperymentu). Natomiast Albert Einstein zatrudniony był czasowo w Departamencie Marynarki Wojennej USA jako pracownik kontraktowy Służb Specjalnych, w charakterze konsultanta naukowego Biura Uzbrojenia. Kontrakt Einsteina z US Navy miał trwać od 31 maja 1943 do 29 czerwca 1946 roku.
 Okręt przez chwilę był niewykrywalny dla radarów. To, co przez moment uznawano za sukces, ostatecznie przerodziło się w koszmar całej załogi. Nagle bowiem USS Eldridge rozpłynął się w powietrzu.
Nie wysyłał żadnych sygnałów radiowych. Pojawił się ponownie po kilku godzinach. Okazało się wtedy, że jest mocno uszkodzony. Większy problem stanowiła jednak kondycja psychofizyczna ludzi na pokładzie. Ponad połowa stacjonujących na okręcie kompletnie zwariowała. Jedni unosili się w powietrzu, a drudzy wtopili się w kadłub. Ci, którzy pozostali przy zdrowych zmysłach, oświadczyli, że przenieśli się w przyszłość do roku 1983. Mimo konsekwencji, eksperyment prawdopodobnie przeprowadzono dwukrotnie. Całość okryto ścisłą tajemnicą. Ludzie zamieszani w „Projekt Montauk” z 1983 roku, byli zastraszani, nieposłusznych zaś eliminowano. Skutki nieodpowiedzialności nadzorujących badania nad niewidzialnością, mogły doprowadzić do zagłady cywilizacji.
     Dotarłem do takiej relacji: - „Wszystko ruszyło i statek zniknął z radaru, ale nie tylko z niego. Zniknął całkowicie nie wysyłając żadnych sygnałów radiowych. Pojawił się dopiero po 4 godzinach. Był w okropnym stanie. Na pierwszy rzut oka było widać, że konstrukcja jest ciężko uszkodzona. Większość marynarzy nie żyła, przeżyli tylko ci, którzy byli pod pokładem. Ale i u nich było widać zaburzenia psychiczne. Jeden z marynarzy który przeżył „podróż”, opowiadał, że okręt nagle znalazł się w swoim macierzystym porcie , odległym od miejsca eksperymentu o 400 km. Marynarze zebrani na nabrzeżu mówili, że jest rok 1983. Kilkunastu marynarzy z Eldridge, zeszło w tym momencie na ląd. Po drugiej wojnie światowej zaniechano prac nad projektem. John von Neumann , kierownik techniczny projektu, zaczął badać załogę USS Eldridge”.
        W Narodowych Laboratoriach "Brookhaven" w Nowym Jorku rozpoczęto projekt Phoenix. Dr. John von Neumann był niewątpliwie geniuszem matematycznym. Jego celem było….. odczytanie ludzkich myśli. Na podstawie badań prowadzonych w III Rzeszy odkrył, że myśli są falami radiowymi. Projekt Filadelfijski i Projekt Phoenix dostarczyły jeszcze dokładniejszych informacji na temat umysłu. Raport był przedstawiony kongresowi USA, który postanowił zakończyć badania. Jednak mimo postanowień rządu, nieznana organizacja o dużym zapleczu finansowym, utworzyła ośrodek badawczy w Camp Hemp, na lotnisku USAF, wyposażonym w nadajnik o częstotliwości 430 MHz. Kontynuowano tam badanie nad kontrolą umysłu człowieka. Po wielu latach badań odkryto, że człowiek może otworzyć wrota do innego wymiaru. W 1983 otworzono "portal" łączący ówczesną  teraźniejszość z rokiem 1943. Ten eksperyment potwierdził teorie Alberta Einsteina o istnieniu innych wymiarów.
Co stało się z załogą USS Eldridge? Dokąd trafili ci, którzy zeszli na ląd w 1983 roku? Pisałem o tej grupce  marynarzy. Pomimo posiadanych dokumentów, zamknięto ich w zakładzie psychiatrycznym.

wtorek, 2 kwietnia 2013

Odry wiosna 2013

Czy Marta opowie co czuła w tych zaśnieżonych Odrach? A może Wojtek? A może Orlik?I I Jeszcze jeden z Januszy z pobytu we wrześniu ubiegłego roku obiecał napisać!  A może Ktoś napisze, kogo pominąłem?
Przypominam, że Jan Gabriel dostał w Odrach w 2002 roku Dar Uzdrawiania.
Jeśli do ciebie dotrze w przyszłości, być może dzięki Odrom, może dzięki Elipsie, że głupio żyjesz, potencjał masz, a marnujesz go, ruch jest po twojej stronie.

Autentyczność

Wrzesień 2012.
Przyjechałem do mojego domu, który był moim domem wtedy...To ważne miejsce, Góry Świętokrzyskie - Łysa Góra, sabaty czarownic. Wielu czarnych interesowało się tym miejscem. Bo co tłumisz, to ci wywali na wierzch!...... Instynktu nie zgasisz. Nawet nie próbuj.

.....Wrzesień 2012.

Powtórzenie niepowtarzalnego  posta, z września 2012.

To se ne wrati! Jeden potężny kop w dobrą stronę wystarczy! Dziś, po przesileniu wiosna 2013 w Odrach, stwierdzam, że jestem naładowany, mogę iść piechotką, na luziczku, w Bieszczady!



      .........W czasie przesileń wiosenno-letnich i jesienno zimowych, kręgi uaktywniają się. Promieniują znacznie silniej, niż w innych dniach. Nie widzę już aury, jak to było przez trzy miesiące w 1995 roku, po powrocie ze śmierci klinicznej. Na krótko to widzenie obudziło się we mnie rok temu, przy wchodzeniu w tantrę seksu, według wskazówek Aleistera Crowleya.      
          W Odrach drżały mi kciuki i miałem mrowienie w plecach, przesuwające się do czubka głowy. Pozostali uczestnicy podobnie. Jeden z Januszów widział za to złote energie….Dzień niepowtarzalny-niezapomniany w każdym razie. W pewnym momencie poczułem potrzebę wejścia na kurhan. Na jeden z kurhanów. Silną potrzebę. To wszedłem. Wiedziałem nie wiadomo skąd, co mam robić..Podniosłem ramiona do góry, odchyliłem głowę do tyłu, jakby w dziękczynieniu jakiemuś bóstwu. I poczułem się tak dobrze! Jakbym był w łonie swojej matki. Ciepło, bezpiecznie. Poczułem, że jestem w domu. U siebie. Spokój. Tu jest moje miejsce. I takie tam.....Wzniosłość poczułem! WZNIOSŁOŚĆ. Jakbym nic nie ważył. Grawitacja uciekła! I na luziczku zszedłem z kurhanu. Już tyle przeżyłem, wiem, że uczucia nie kłamią. Szanuj swoją pierwszą myśl. To przeczucie, mówią jedni. To sama prawda, mówią wtajemniczeni. Niech mnie anioł prowadzi tak dalej. Jest dobrze. Czuję się......jakby mnie ktoś kopnął w dupę złotym butem. Platynowym butem! Mam jeszcze większego POWERA niż miałem. Jest  Radość. Przez duże R. Urosły mi skrzydełka - czuję.  Jakbym był po alkoholu, to znam. Bo "na haju" nie byłem jeszcze, w każdym razie, po praktycznym "przerobieniu" Odr, powiem tak: - kto tam nie był na którymś z przesileń, ten dużo stracił. Fantazja!
      
Los aniołka.
Zwykle aniołek ma dwa skrzydełka
Na których leci prosto do Raju
Inaczej było w życiu Pawełka:
-skrzydła mu rosły tylko na haju!
     (Ewa Szczawińska)      
   
A jak wyglądają energie w oczach tych, którzy widzą je na co dzień, widzą ludzką aurę?
       Relacja pana Tadeusza Gregorczyka – radiestety:
 „Po zrelaksowaniu, zbliżałem się do największego kręgu 33 m w Odrach. Z oddali zobaczyłem energie płynące od kamienia centralnego.
   Cienka smużka mleczno-niebieskiej energii od szczytu centralnego megalitu biegnie pionowo w górę. Zapominam o fotografowaniu. Ze zdumieniem i radością obserwuję to, co dzieje się w kręgu. Ponieważ kamieni na okręgu jest 24, zorientowałem się, że co drugi jest nastawiony na przesilenie na wschód, a pierwszy na zachód. Na zmianę są męski i żeński, Jang i Yin. Wszystkie wysyłają energię na kamień centralny.
  Nagle…..Zaczęły płynąć grube strumienie energii żółto-zielone i różowo-fioletowe z kamieni nieparzystych..... Po chwili zmiana, energie płyną teraz z kamieni parzystych. Kryształowo czysta energia uderza w kamień centralny. On się obudził! Rusza z niego w górę stos energetyczny, powstaje słup energii nad kamieniem centralnym. Gruby, przeźroczysty, czysto niebieski z różowymi językami otulającymi niebieski słup. To fantastyczne przeżycie i niezapomniana uczta dla moich oczu. Czegoś takiego jeszcze nie widziałem!"

Tylko legendy?



        Od judeochrześcijańskich legend o upadku Lucyfera, przez  zatrważająco krwawe hinduskie eposy o wojnach bogów i tytanów, po Sumerów, Babilończyków, Asyryjczyków, Egipcjan i starożytnych Greków. Od Azteków, Tolteków, Olmeków i inne rdzenne ludy Ameryki Północnej i Południowej, po teutońskie plemiona północnej Europy i Skandynawii – wszystkie kultury świata miały swoje legendy o wojnie i buncie bogów.
      Walki te były toczone na epicką skalę, towarzyszyły im iście kosmiczna rzeź i prawdziwie tytaniczna destrukcja.
Broń, której używano w walkach, była „bosko” zaawansowana technologicznie.
Wiele z tych legend zawiera jednak wspólne elementy, które mimo izolacji kultur wskazują na pochodzenie ze wspólnego źródła. Jednym zaś z najdziwniejszych wspólnych motywów występujących w tych opowieściach, jest wątek kradzieży jakichś obiektów mocy należących do boga. Obiekty te ukradł inny bóg. Te obiekty mocy, opisywane są, jako „magiczne kamienie” lub „ kryształy mocy”.
     W ten sposób docieramy do opisów starożytnej międzyplanetarnej wojny.
Jedną z przyczyn tej wojny była kontrola nad technologiami.
      Ten starożytny wątek kamieni lub kryształów, jest imponująco rozległy!
W Mezoameryce tekst Majów Popol Vuh opisuje przekazanie kryształów mocy – zwanych Giro–Gagat–Balsam-Quitze przez Wielkiego Ojca z Ptulan-Pa-Civan, co jest u Majów odpowiednikiem Atlantydy.
Według atlantologa Franka Josepha, ten kamień mocy, był składnikiem jakiegoś technologicznego urządzenia.
    W Australii rdzenna ludność  opowiada o zatopionej „Ziemi Tajemnic”. Na tym lądzie, najważniejszy był Kamień Mocy, którym był wielki kryształowy stożek z owiniętym wokół niego od dołu do góry – wężem…….
     Tu natychmiast mam skojarzenia z błękitnym słupem energii w Odrach, i….piramidionem z Wielkiej Piramidy. Może to nieuprawnione skojarzenia, ale tak odczuwam.

     CDN

Kod Tory - wojna atomowa


Michael Drosnin pisze:

Wyznawcy jednego z mesjanistycznych kultów, ukryli ponad 2000 lat temu, wśród nagich pustynnych klifów Morza Martwego, setki pergaminowych zwojów.
    W 1947 roku odnalazł je przez przypadek beduiński pasterz.
Odwiedziłem te klify niedługo po poznaniu Eli Ripsa, gdy dowiedziałem się, że Tora kryje w sobie zapis zdarzeń, które rozegrają się kilka tysięcy lat po jej napisaniu.
Wiele godzin przesiedziałem na nagim szczycie góry, patrząc na okolicę, która zapewne niewiele się zmieniła od czasów ukrycia zwojów.
    Następnego dnia zwiedziłem Świątynię Księgi w Jerozolimie.
Ekspozycja zawierała między innymi najstarsze zachowane proroctwo Apokalipsy, manuskrypt Księgi Izajasza.
     Tekst nawinięty był na szeroką szpulę umieszczoną na cokole, ponad przepaścistą studnią, centralnej części, krytego kopułą budynku.
Ciekaw byłem, czemu zwój jest wystawiany w tak oryginalny sposób. Zwróciłem się z tym pytaniem do Armanda Bartosa, projektanta budynku, w którym eksponowana jest kolekcja zwojów znad Morza Martwego.
    - Projekt zakłada możliwość automatycznego schowania szpuli, która zjedzie w dół i zostanie przykryta kilkoma warstwami stalowych płyt. – objaśnił architekt.
    - Po co? – spytałem.
    - By najstarszy egzemplarz Tory nie uległ zniszczeniu – odparł.
    - A kto  miałby ją zniszczyć?
    - Wojna atomowa.

Niewielu bowiem wiedziało, że w starożytnym zwoju nawiniętym na potężną szpulę, zabezpieczonym urządzeniem mogącym wytrzymać uderzenie bomby atomowej, zawarte jest ostrzeżenie, iż Jerozolima może zostać zniszczona w wyniku konfliktu nuklearnego.
Tajemnica kryła się w „zapieczętowanej księdze”.
       Jest to wizja przyszłości, która została ukryta przed oczami człowieka, najpierw w ciemnej grocie, później zaś w zaszyfrowanych informacjach, których nikt nie odczyta, nim nie zostanie wynaleziony komputer.
   Izajasz zapowiada: - „Kiedyś zapieczętowana księga zostanie otwarta, wtedy głusi usłyszą słowa księgi, a oczy niewidomych, wolne od mroku i ciemności, będą widzieć”.
Ukryty w tych wersetach tekst brzmi: -„Rozpoznał słowa, będą skomputeryzowani, usłyszą tego dnia  jego opracowanie, tajemnice, magiczne słowa księgi”.
 
    W związku z tym prześledziłem po kolei wszystkie lata z nadchodzących i tylko dwa, rok 2000 i 2006 łączyły się ze słowami „wojna atomowa”, i „zagłada atomowa”.
  
W ciągu następnych stu lat, żaden inny rok nie łączył się z wiadomością o wojnie atomowej i zagładzie.
   (Książka została wydana w Polsce w 2003 roku)
     

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Odszkodowanie



Baha ad-Din Nakszband ( zm.1389). Należy do najwyższych osobistości szkoły derwiszów. Zakon Nakszbandijja. Przez siedem lat był dworzaninem, przez siedem lat opiekował się zwierzętami, a potem przez siedem lat budował drogi. Mistrz. Pobożny muzułmanin z Azji Środkowej.
                                   
                                    ODSZKODOWANIE

Pewnej nocy złodziej próbował włamać się do czyjegoś domu przez okno, ale pękła framuga, spadł na ziemię i złamał sobie nogę. Pozwał właściciela domu do sądu.
   - Pozwij stolarza, który wstawił okno – powiedział właściciel.
   - Murarz źle wykonał otwór okienny – tłumaczył się stolarz.
   - Zapatrzyłem się na piękną kobietę, która tamtędy przechodziła – wyjaśnił murarz.
   - Miałam na sobie piękną suknię – powiedziała kobieta. Zwykle nikt na mnie nie patrzy.
To wina sukni, kusicielsko ufarbowanej w pasy.
   - A zatem mamy winnego – podsumował sędzia. Wezwijcie farbiarza, on zapłaci złodziejowi odszkodowanie.
    Farbiarz okazał się mężem kobiety, a był nim …..sam złodziej.


             Współczesne opowiadanie sufich według Zbyszka (powtórzenie)

Prezes spółki giełdowej Bioton wzywa sekretarkę:
- Pani Halinko, jedziemy na weekend na Cypr. Proszę się pakować, ale dla oszczędności w jak najmniejszą torbę.
Sekretarka po przyjściu do domu przekazuje nowinę mężowi:
- Mieciu, jadę z szefem w delegację. Biedactwo, będziesz musiał sobie jakoś poradzić sam.
Mieciu dzwoni do kochanki:
- Waleria, jest dobrze. Stara wyjeżdża na weekend, zabawimy się nieco, wpadnij.
Kochanka, nauczycielka matematyki w gimnazjum męskim, dzwoni do swego ucznia:
- Kamilek, będę zajęta w weekend. Korepetycje odwołane.
Zadowolony uczniak dzwoni do dziadka:
- Dziadziu, nie mam korków. Mogę do ciebie wpaść na weekend.
Dziadek, prezes spółki giełdowej Bioton dzwoni do sekretarki:
- Pani Halinko, wyjazd odwołany. Pojedziemy za tydzień.
Sekretarka dzwoni do męża:
- Mieciu, szef odwołał wyjazd.
Facet do kochanki:
- Waleria, do dupy. Stara zostaje w chacie.
Kochanka-nauczycielka do ucznia:
- Kamil, korepetycje będą o 10.00 rano w sobotę.
Uczeń do dziadka:
- Dziadziu, lekcje jednak będą. Nie mogę wpaść do ciebie.
Dziadek-prezes do sekretarki:
- Pani Halinko, jednak w ten weekend wyjeżdżamy....

Niewiedza



Al – Ghazali, sufi, ( zm. 1111 r. )
Przeciętny badacz umysłu nie zdaje sobie sprawy z potęgi indoktrynacji. W społeczeństwach totalitarnych, indoktrynacja jest czymś pożądanym, przynajmniej z punktu widzenia władzy.
Tylko nieliczni mają świadomość jej istnienia i dlatego prawie wszyscy są na nią podatni.
      Al – Ghazali dysponował większą wiedzą na ten temat, niż dzisiejsi naukowcy, którzy się spierają, czy indoktrynacja (jawna i ukryta) jest pożądana i nieuchronna.
To, co ludzie nazywają przekonaniami, może być stanem obsesji. W zgodzie z nauką suficką stwierdził, że indoktrynacji można uniknąć, oraz, że jest sprawą zasadniczą, aby ludzie nauczyli się ją rozpoznawać.

                         NIEWIEDZA

Ludzie przeciwstawiają się różnym rzeczom, ponieważ nic o nich nie wiedzą.

Pracuję nad tobą - (Osho)



Gdy pierwszy raz się ze mną stykasz, działasz schematem: chcesz stworzyć wokół siebie jakiś system. Oczekujesz, że będę spójny.
A ja działam nielogicznością. Ci, którzy mnie poznali, zrozumieli to, bo doświadczyli kilku chwil, zrozumieli, że to pomaga.
         Bo tak naprawdę, to nic innego nie pomaga.
A ty chcesz, abym był spójny, czułbyś się wtedy bardzo wygodnie, byłbyś wtedy zgodny ze mną.
      Nie pozwolę, byś zgodził się ze mną tak łatwo. Będę mówił rzeczy tworzące niezgodę.
Będę mówił rzeczy tworzące konflikt między mną a tobą. Wciąż będę coś mówił, nie dasz sobie z tym rady. Moje sprzeczności będą coraz większe, coraz wyraźniejsze.
Stwarzam nielogiczności.
W ten sposób męczę twój umysł, sprawiam, że twój umysł czuje bezsilność. Jednego dnia się ze mną zgodzisz, innego nie zgodzisz się. A potem opowiem jeszcze o czymś innym.
    Mówię: -„wypowiedziane słowa stają się martwe”. Więc pojawia się myśl: -„To dlaczego mówisz?”.
      Co mówić, skoro słowa są martwe? Logiczne byłoby: -„Jeśli słowa są martwe – bądź w ciszy”. Wtedy poczułbyś się ze mną wygodnie.
Gdybym powtarzał: -„Słowami można coś przekazać”. Twój umysł dałby sobie z tym radę. Usłyszałbyś radę swego umysłu: - „On ma rację, będę słuchał jego słów, bo ten człowiek wierzy w słowa, tak, jak ja, i potrafi coś przekazać słowami”.
     A ja nie chcę, że by twoja zgoda przyszła tak łatwo. Pozwolę ci zgodzić się ze mną tylko wtedy, gdy pojawi się w tobie zrozumienie, a nie myślenie. Nie chcę i nie mogę być w zgodzie z twoim umysłem, a twoim myśleniem, bo to tylko umocniłoby twój umysł.
     A ja nie jestem tu po to, żeby wzmacniać twój umysł. Chcę go osłabić, więcej: - wykorzenić, zniszczyć całkowicie.
       Gdy to zrozumiesz, gdy zrozumiesz, że takie działanie jest dla twego dobra, zaczniesz fantastyczną podróż. Podróż do wnętrza siebie. Nie na zewnątrz w nieskończonym szukaniu nieba – jak uczy ciebie indoktrynacja, tylko do środka. Podróż do swojej prawdy wewnętrznej. Podróż do Szczęścia wewnętrznego.
    „Jeśli w siebie nie wchodzisz, to z siebie wychodzisz”.

Co robi mistrz



Umysł jest logiką.
On nie może być inny, trzeba to zrozumieć. Nie ma nielogicznego umysłu, to się nie zdarza.
Byłoby to, jak jasna ciemność. Albo zdrowa choroba.
Byłaby to sprzeczność sama w sobie.
Umysł jest logiką. Logikę nazywa się umysłem.
      Jeśli chcesz wyjść poza umysł…..trzeba go będzie zostawić. Służy do tego używanie sprzeczności, paradoksów. Do czego służy paradoks? Ma on za zadanie zbić z tropu twój umysł, zdemolować go, wstrząsnąć nim,  zagubić jego logikę.
      - Masz poczuć, po tym czytaniu mnie, że jesteś zagubiony.
      - Masz poczuć mętlik w głowie.
Gdy tak poczujesz – przyjmij do wiadomości, że masz przebłyski, że zdrowiejesz.
      Nie jest łatwo zagubić logikę umysłu. On będzie raz po razie powracał do tej zagubionej logiki, jak Wańka – wstańka.
Będzie się ciągle mobilizował, aby wrócić do logiki.
Muszę więc wciąż być sprzeczny, ponieważ to, co do ciebie mówię, to nie jest nauczanie!
                      To, co do ciebie mówię, TO JEST PRACA.
To jest działanie. Działam na ciebie mówieniem. To nie jest nauczanie!
                           Zauważ to rozróżnienie.

Nauczyciel ma do przekazania jakieś nauki – mistrz ma do wykonania pracę, ale nie naucza.

        Nie ma znaczenia, czy mówię o zen, jodze, tantrze lub sufich. To jest nieważne, to tylko pretekst.

            - Co za różnica, czy młotek jest ze złota, ze srebra, ze stali, czy z żelaza?
            - Co za różnica, czy jest pomalowany na czarno, zielono, czy czerwono?
            - Co za różnica, czy młotek jest w ogóle pomalowany?
To wszystko nieważne.
       Ważne jest to, co ci wbijam nim do głowy! Liczy się działanie.

Gdy mnie słuchasz, trwa operacja. To nie jest nauczanie, to jest wnikanie w twoje istnienie.
Umysł jest logiczny, dlatego ja muszę być nielogiczny.
Moja praca nad tobą, wymaga „nielogiczności”.
Gdybym był logiczny, twój umysł zgadzałby się ze mną. Mówiłby: -„Racja. Dokładnie tak! Tak zawsze myślałem. Mówisz o wszystkim tak, jak ja zawsze chciałem powiedzieć, ale nie powiedziałem. Bo przyznaję, ty mówisz lepiej niż ja, ale to jest to samo!”.
                      I wtedy byś mnie przegapił.
       - To nie jest kwestia zgadzania się ze mną, albo nie zgadzania.
       - To jest walka między mną a tobą.
Jestem tu bowiem po to, aby cię zmieść. A jedynym sposobem, na początku, jest wbijanie ci do głowy młotkiem, raz po raz, tak nielogicznych stwierdzeń, żeby umysł nie mógł ich ogarnąć. Żeby poczuł się zmęczony, wyczerpany.
I właśnie w tym zmęczeniu twojego umysłu pojawią się pierwsze przebłyski.
       - Chmury się rozpłyną, będzie kilka słonecznych chwil…..
       - Gdy posmakujesz tych chwil….dowiesz się, że jesteś czymś więcej, niż tylko samą logiką. Poczujesz, że jesteś czymś więcej niż tylko samym umysłem.
          I wtedy zaczyna się podróż. Bo wcześniej jest tylko wielka walka.