Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ninurta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ninurta. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 maja 2013

Tylko legendy? 2



Kim był Ninurta?
       Setki i tysiące tabliczek z pismem Sumerów…
Stephanie Dalley zamieściła znaczący i wysoce sugestywny komentarz w glosariuszu z książki „Mity z Mezopotamii”. Tam przy haśle „Ninurta” wspomina, że imię jego było wymawiane Nimrod.
Nimrod to naturalnie budowniczy imperium wymieniony w liście potomków Noego w dziesiątym rozdziale biblijnej Księgi Rodzaju. 11: 1-9. Z imieniem Nimrod, łączy się incydent z wieżą Babel.
1.      Mieszkańcy całej ziemi mieli jedną mowę.
2.      Przywędrowali do kraju Szinear i tam zamieszkali.
3.      Postanowili zbudować wieżę. Umieli wyrabiać cegły i wypalać je.
4.      Pan zstąpił z nieba, aby zobaczyć miasto i wieżę, którą budują ludzie.
5.      Nie podobało się Panu, że budują tak sprawnie i wysoko. W przyszłości bowiem nic nie będzie dla nich niemożliwe, -„Pomieszajmy im więc języki, aby jeden nie rozumiał drugiego”
6.      I w ten sposób rozproszył ich Pan, i tak nie dokończyli budowy tego miasta. Dlatego           miejsce, gdzie powstał zamęt w językach ludzi, nazwano Babel.

A teraz chwilunia: - szukamy czegoś tak daleko? Może bliżej poszukać, kto naprawdę dzieli i miesza? Oto urywek z książki napisanej przez człowieka-nikt: -
      „Tyś jest swoim Ja. Istotą twoją, twoją zasadą konstytutywną jest podział. Ty jesteś dzielaczem. Ty wszystko dzielisz, bo każdy podział cię mnoży. Ty podzieliłeś człowieka na wewnętrznego i zewnętrznego, a ludzi na kolory, odcienie, klasy, kasty, klany, stany, narody nie zjednoczone, warstwy, poziomy, tarasy, wyznania, uznania, rozeznania, orientacje, sekty i co tam jeszcze zostało.
Ty podzieliłeś glob na posiadłości wiejskie, miejskie, podmiejskie, zamorskie, konkwistadorskie, kolonialne, neokolonialne, latyfundia, majątki, posesje, rancza, pola, pólka, poletka, parcele, place i co tam jeszcze zostało, prawie już nic nie zostało, nawet lody Antarktydy poszły pod nóż. Ty wymyśliłeś dwunastomilową strefę tak zwanych wód terytorialnych (wody terytorialne!), żeby ją rozciągnąć do pięćdziesięciu mil, a obecnie już do dwustu i na tym nie poprzestaniecie.
      To ty postawiłeś bariery, szlabany, parkany, parawany, słupy, tablice, płoty z kamieni, pali, sztachet, bambusów, kaktusów, drutu zwykłego, drutu kolczastego, drutu elektrycznego, żelazne kurtyny, wszystkie przeszkody pomiędzy człowiekiem i człowiekiem oraz pomiędzy człowiekiem i naturą.
Ty oddzieliłeś złączonych w miłosnym objęciu mężczyznę i kobietę, ty odgrodziłeś ziemię od nieba, ty pomieszałeś języki. Ty wszystko pomieszałeś, pomąciłeś, podzieliłeś.
Życie nawet, podzieliłeś je na życie i śmierć”…….
(Edward Stachura)
I pytanie: - nie tak jest? Stachura głupoty napisał?
                 
                           Powiązania  z amerykańskimi Indianami.
Interesującą legendę opowiadają Indianie Chiapas z Gwatemali, których język od dawna wprawiał w zakłopotanie uczonych uderzającym podobieństwem do hebrajskiego.
Ta legenda Indian Chiapas mówi o wygnanym królu, który przybył i pozostał z nimi, o białym człowieku-bogu, który mieszkał w śród nich, często podróżował, przekazał im cywilizację i całą wiedzę. Jego imię brzmiało Vota, a jego lud zwano Chivim, czyli Wężami. Nie tylko nosił on takie samo imię jak germański Wotan i Odyn. Mamy tu także skojarzenia z wielkim bogiem Wo–kon z indiańskiego eposu o stworzeniu świata, Chon-oopa-sa.
     Najbardziej jednoznacznie,wątek wojen bogów jest opisany w eposach hinduskich. Oto teksty o wojnach na terenie Indii, zaczerpniętych z opracowania Kazimierza Bzowskiego:

Pod koniec XIX wieku indyjski jogin Swami Vivekananda jako pierwszy zaprezentował w USA i Europie filozofię i religię wedyjską. Spotykał się z wielkimi ówczesnego świata naukowego: Edisonem, lordem Kelvinem, Nicolą Teslą. Tesla zachwycił się wedyjską kosmologią, gdyż nagle zrozumiał, że starożytne koncepcje uzupełniają zachodnie teorie. Starał się to udowodnić –  była jedna udana próba: to tzw. meteoryt tunguski. ….

 VIMANY - STAROŻYTNE LATAJĄCE TALERZE

Przed pięcioma tysiącami lat na terenie Indii oraz Lanki (tak nazywał się istniejący niegdyś ogromny archipelag wysp, ciągnący się prawdopodobnie aż do Afryki; jego pozostałością jest m.in. wyspa Sri Lanka) widywano pojazdy, które dziś określamy mianem UFO. Według pism wedyjskich, na Ziemi przebywało wówczas (tymczasowo lub na stałe) kilka ras istot pozaziemskich. Niektóre z nich walczyły ze sobą o dominację nad naszą planetą. Wojny były toczone za pomocą latających pojazdów i broni różnego rodzaju. W tekście "Vaimanika Shastra", będącym częścią "Mahabharaty", znajduje się opis podróży półboga Ramy do kraju Lanka na pokładzie vimany, czyli latającego pojazdu zdolnego zabrać trzystu zbrojnych oraz zapasy żywności i paliwa na rok podróży. Okazało się, że energią pozwalającą na lot vimany w atmosferze i w kosmosie było silne pole magnetyczne będące efektem ubocznym przetwarzania rtęci w czwarty stan materii, czyli w plazmę. Dla naszych niektórych zapóźnionych fizyków to dopiero pieśń przyszłości, chociaż Niemcy w swoim projekcie Die Glocke – dzwon, z czasów wojny, opierając się na opisach viman – stworzyli piec plazmowy i jednocześnie napęd antygrawitacyjny. Pisałem o tym: „
Muchołapka w górach Sowich”.

 

Jak podają prastare pisma, niektóre vimany miały kształt stożka podobnego do piramidy. Rosyjski podróżnik, emigrant z dawnej carskiej Rosji Mikołaj Roerich zapisał, iż w 1930 roku widział w północnym Tybecie vimanę lecącą nad górami

wtorek, 7 maja 2013

Tylko legendy? 6



Faraońska stela Pareemheba mówi, że Re jako inżynier wymierzył teren i zbudował „chronione miejsce”, z którego mógł „wznosić się pięknie i przemierzać niebo”, oraz Sfinksa który był jego wizerunkiem i nosił jego imię Re-Horachty. Czerwień była też oryginalnym kolorem samego Sfinksa, czego dowodzą ślady jaskrawoczerwonej farby wciąż widoczne na ureuszu i brodzie, przechowywanych w British Museum.
    Czerwień jest kolorem gliny, z której został stworzony Adam, ten sam kolor był kojarzony z morzem przez które przeszedł Mojżesz ze swym ludem w czasie exodusu.
       Na przykład Indianie Hopi z Ameryki Północnej, o których nakręcił film Erich von Daniken, mają setki opowieści o tajemniczym Czerwonym Mieście na południu, z którego przybyli kaczynowie-nauczyciele. W budowlach w kształcie piramid nauczano najwyższej mądrości i zasad moralnych. To prawdopodobnie Tikal.
     Wódz Siuksów mówił: - „Tu jest ziemia naszych początków, do której przybyliśmy ze starej Czerwonej Ziemi, zanim zatonęła”.
     Mit Apaczów jest taki sam: - Na długo przed potopem mieszkaliśmy w kraju Czerwonego Ognia, w mieście, do którego wejście trudno było znaleźć.
     Wieża Babel była ”ekur” piramidą, górą - zikkuratem . Była zagrożeniem dla boskiego porządku, była niebezpiecznym urządzeniem. I dlatego nie podobała się Ninurcie. Tym bardziej, że Zikkurat – góra kamieni, był związany z Anzu. Anzu został mianowany na wysokie stanowisko przez Enlila. Piastując to stanowisko, dopuścił się kradzieży – ukradł Tablicę Przeznaczenia, kiedy Enlil brał kąpiel, uciekł i skrył się.
   W „Micie o Anzu” czytamy : 
- Oczy Anzu spojrzały na oznaki władzy Enlila:
   Koronę królewską, jego boską szatę,
   Tablicę Przeznaczenia w jego dłoniach.
   Anzu spojrzał na boga Duranki, ojca bogów, i powziął zamiar
   Zagarnięcia władzy Enlila.
   Zabiorę Tablicę Przeznaczenia bogów dla siebie
   I będę rozkazywał wszystkim bogom,
   Będę miał tron i będę panem rytuałów!

Enlil nie sprawował bowiem najwyższej władzy z samej swej natury, lecz zawdzięczał ją posiadaniu Tablicy Przeznaczenia – obiektu, technologii dającej władzę.

Ale warto zwrócić uwagę na coś jeszcze: tabliczki Sumerów opisują już drugą wojnę z powodu kradzieży Tablicy Przeznaczenia. Za pierwszym razem Tablicę ukradła Tiamat i z tego powodu wybuchła wojna z Mardukiem ( Rzecz opisywana przez Zecharię Sitchina)
     Opis tej pierwszej wojny jest w poemacie Enuma Elisz .
Podobają mi się odważne koncepcje, i taką znajduję w książce Josepha.P Farrella – The Giza Death Star Destroyed.
Otóż autor ten, łączy pierwszą wojnę bogów z hipotezą eksplodującej planety van Flanderna, 65 milionów lat temu. Natomiast drugą wojnę na trzy miliony dwieście tysięcy lat temu.
Autor zgrabnie uzasadnia swoją koncepcję: - obie wojny miały te same przyczyny i ten sam cel: Odzyskanie skradzionej technologii, i obie zakończyły się zniszczeniem planety w naszym układzie słonecznym!
Ta technologia, o którą walczono, dawała jednocześnie władzę i możliwość siania destrukcji.
    Narada bogów, w sprawie kradzieży Tablicy. Pierwszy mówca żąda, aby bóg Adad uderzył w Anzu swą piorunową bronią.
Adad odmawia, mówi: - Kto pokona Anzu, jeśli on ma Tablicę Przeznaczenia dla siebie?
                                        Jego mowa zastąpiła mowę boga Duranki.
                                        Wystarczy, że on powie słowo, a ten, kogo przeklnie, zamieni się w            
                                         glinę!
Anzu był potężny. Połączył dwie technologie. Znajdował się wewnątrz  „niedostępnej góry” i miał Tablicę – mógł siać zniszczenie na odległość.
    Narada trwa, kolejni bogowie nie chcą atakować.
 Zostaje wezwana Beletili – matka bogów, mądra doradczyni.

Beletili rzekła: - „ Ja stworzyłam każdego Anunaki, przypisałem władzę Enlila mojemu bratu. Ustanowiłam porządek. Anzu zniszczył królestwo, które stworzyłam. Teraz wzywam mojego ulubieńca – Ninurtę…..Zbierz swoją niszczycielską siłę bojową, zniszcz Anzu. Odbierz mu Tablicę Przeznaczenia” ……i dalej setki, setki słów.
Ale my znamy najważniejsze słowa.

Gotowy do ataku Ninurta wznosi swą plazmową błyskawicę i tworzy łuk.
 Ale Anzu ma Tablice Przeznaczenia. Za  ich pomocą rozpoznaje atak i odbija uderzenie!

Ten boski piorun Ninurty …zakręca ostro przed celem i wraca do wyrzutni….

„Śmiertelna cisza zapadła nad polem bitwy, gdy błyskawica wróciła. Broń wróciła i zgasła”

Anzu nie tylko zawrócił boski piorun Ninurty, ale też uczynił bezużytecznym cały jego arsenał. ( Broń zgasła…Komputery u Serbów zgasły, gdy Ameryka uderzyła bombami grafitowymi, magnetycznymi, Puff - Puff….w czasie ostatniej wojny. Spaliły się transformatory, w powietrzu powstały „pajęczyny” – impuls elektromagnetyczny, elektronika wysiadła, zasilanie wysiadło, dowodzenie oślepło)

W końcu zbiera się rada bogów i dochodzi do wniosku, że Anzu ma przewagę technologiczną i militarną. Trzeba wycieńczyć przeciwnika i zastosować strategię klimatyczną.

„Ninurta zarżnął góry, zalał ich dumne pastwiska
Zatopił w swej furii rozległą ziemię, Zatopił góry, zarżnął niegodziwego Anzu.
I wojownik Ninurta odzyskał boską Tablicę Przeznaczenia dla siebie”

Tak więc, chwilowo przynajmniej, dochodzi do kolejnej uzurpacji: Ninurta zatrzymuje na krótko Tablice dla siebie. Ale bóg Enki czeka na zwrot tego urządzenia.
Trudno  było Ninurcie zwrócić Tablice bogowi Enki. Ale w końcu udaje się do Anzu i żada, aby Enki oddał mu we władanie Me – Kamienie Mocy – składniki Tablic.          
        Poczuł już bowiem jaką, miały moc. One miały „Moc Wszechświata”.

Tylko legendy? 7



Po pokonaniu Anzu, zwycięzcy pod dowództwem Ninurty przeprowadzili inwentaryzację technologii pokonanego przeciwnika, część urządzeń zamierzając wykorzystać do celów własnych, a część zniszczyć.
Setki…setki tabliczek sumeryjskich, na których jest długa lista „Kamieni” dla których Ninurta określa nowe przeznaczenie.

„Kamieniu U, ponieważ powstałeś przeciwko mnie, zagrodziłeś mi drogę, przysiągłeś mnie uśmiercić, straszyłeś mnie, Pana Ninurtę, na moim wielkim tronie, - niech twoja wielkość zostanie zmniejszona…..
Kamieniu Cu, ponieważ zaatakowałeś moją broń, razem z kamieniem Gasura, i razem zaatakowałyście mnie jak byki, teraz będziecie jak motyle. Mój przerażający splendor okryje was…..
Kamieniu Sajkal i Gulgul, ponieważ wykrzesałyście przeciwko mnie błyskawicę, zostaniecie zmiażdżone na proch…

Kamieniu Esi (diorycie) twoja armia przeszła na drugą stronę. Nie podniosłeś na mnie ręki. Nie zaatakowałeś mnie, przeto będziesz miał miejsce w mojej świątyni.

Kamienie Na, odbierałyście mi moc, leżcie więc tutaj, będziecie urabiane jak świnia. Bądźcie porzucone, nie bądźcie używane do niczego, bądźcie rozbite na drobne kawałki. Ten, kto was zna, zamieni was w płyn.

Kamieniu Elel, stałeś po mojej stronie, twoja całość nie zostanie umniejszona. Ciebie nie można rozbić na małe kawałki. Zostaniesz wzmocniony i wspaniale dostosowany do zbrojnego starcia, kiedy ja każę zabić bohaterów. Będziesz ustawiony na piedestale na moim dziedzińcu.

Dziesiątki stron inwentaryzacji „Kamieni”, z których większość zostaje rozkazem Ninurty zniszczona, drobna część ukryta (dwa, których nie dało się zniszczyć)), a część przejęta do arsenału wojennego Ninurty. Zmieniono przeznaczenie 42 kamieni.

       Edgar Cayce, też mówił o kamieniach, a jego przekaz jest przecież z boskiego źródła - z kroniki Akashy.
-„ …..W Atlantydzie była kapłanką, strażniczką białego kamienia (kryształu), dzięki któremu wielu ludzi przed pierwszym kataklizmem mogło żyć w harmonii z uniwersalną świadomością, komunikując się przez niego i stosownie postępując”.
                (5037 -1, kwiecień 1944)
 -„….A zapis na kamieniach ciągle istnieje”.
              (364 -3)
-„ …..w Poseidi ta istota przebywała pomiędzy tymi, co nadzorowali magazyn energii wzbudzonej przez wielki kryształ (generator mocy), który tak kondensował światło, że umożliwiało to prowadzenie statków po morzu i w powietrzu, a także korzystanie z takich urządzeń powszechnego użytku, jak telewizja i nagrywanie głosu, czytanie tekstów przez ściany, pokonywanie własnej grawitacji, preparowanie kryształów”…..
         ( 813 – 1 lutego 1935)
W następnym fragmencie readingu mamy określenie „Ognisty Kamień”., który jest urządzeniem do wytwarzania mocy. Przypomina to proces rozczepiania jądra atomu, w wyniku którego uzyskane ciepło zamienia się na energię elektryczną. Z readingu wynika, że Atlantydzi uporali się z problemem bezprzewodowego przesyłania energii elektrycznej. Ten przekaz uzyskano w 1933 roku, zanim zaplanowano budowę elektrowni atomowych, przed odkryciem lasera, przed zbudowaniem stosu atomowego.
       -„….. Jeśli chodzi o „Ognisty Kamień” to wówczas ta jednostka działała w kierunku jego zastosowania zarówno do celów konstruktywnych, pożytecznych, jak i do zniszczeń…Dobrze będzie jednak bliżej opisać jego działanie, aby zostało współcześnie lepiej zrozumiane.
     ….środek budynku był okolony nieprzewodzącym kamieniem – coś podobnego do azbestu, razem….z innymi bezprzewodnikami, które teraz są wytwarzane w Anglii, a których nazwa znana jest ludziom z tym związanym….Budynek nad „Kamieniem” był owalny czy kopulasty….częściowo składany…Tak, jak w gwiazdach – wydalanie energii z ciała, które się spala razem z elementami, które są i których nie ma w ziemskiej atmosferze.
  …koncentracja tej energii przez pryzmat czy szkło ( jak to dzisiaj można nazwać) powodowała oddziaływanie na instrumenty umieszczone w różnych komunikacyjnych pojazdach metodą indukcji, co może przypominać praktykowane obecnie zdalne sterowanie radiem, a wówczas energia przesyłana z „Kamienia” pobudzała urządzenia pojazdów.
….Budynek był tak skonstruowany, że kiedy odsuwano kopułę, można było kierować moc do różnych pojazdów, które poruszały się w przestrzeni – czy to w zasięgu widzenia, czy też pod wodą lub w innych środowiskach.
…Przygotowanie tego ”Kamienia” spoczywało wyłącznie w rękach wtajemniczonych, a ta istota była pośród tych, którzy kontrolowali istniejącą radiację, niewidzialną gołym okiem, ale działającą aktywizująco na ów „Kamień”, który przekazywał energię dla pojazdów powietrznych unoszonych napędem gazów, lub bardziej wygodnych pojazdów zawieszonych nisko nad ziemią, czy też statków i łodzi podwodnych.
….Były one pobudzane przez skupione promienie pochodzące z „Kamienia” umieszczonego w środku stacji mocy, czy też siłowni ( jakbyśmy to dziś nazwali).
….Działając w tej dziedzinie owa istota doprowadziła pośrednio do zniszczeń przez urządzenie w różnych częściach kraju czegoś w rodzaju ośrodków mocy dla różnego rodzaju urządzeń miejskiej użyteczności, w miastach i okolicznych wsiach. Z powodu celowo zbyt wielkiego zawyżenia mocy spowodowano zniszczenia znane jako drugi kataklizm, kiedy nastąpił rozpad kontynentu na wyspy, które później uległy dalszemu zniszczeniu”.
                    (440 – 5, 1933 rok)

Tylko legendy? 8



Wracamy do Tablic Przeznaczenia.
Nie ulega kwestii, że składniki Tablic zostały zinwentaryzowane. Niektóre wywiezione i użyte gdzie indziej, przez, jak to nazywa Farrell – uczestników starożytnej „Operacji Spinacz”.  (Farrel czyni tymi słowami aluzję do nowożytnej Operacji Spinacz – korzystanie przez Amerykę z prac hitlerowskich naukowców po II wojnie, i przewiezienie do Ameryki  i zatrudnienie w pracach dla wojska setek hitlerowców)
        Niektóre elementy technologii zostały celowo ukryte ze względu na ich destrukcyjną moc, oraz niemożność ich zniszczenia, wreszcie niektóre zostały nieodwracalnie zniszczone.
     Wszystkie te wątki brzmią dość prawdopodobnie, a nawet znajomo, gdyż dokładnie to samo zdarzyło się po zakończeniu II wojny światowej. Alianci dokonywali inwentaryzacji hitlerowskiego arsenału technologii wojennych. Niektóre składniki tych projektów zostały wywiezione i użyte gdzie indziej do tych samych zastosowań, zastosowania innych zmieniono, a niektóre zniszczono.
I nie łudźmy się: - Inwentaryzacji dokonywali wojskowi, oni nie bali się potencjału niszczącego zawartego w tych niemieckich technologiach. Technologie zostały „tylko” dobrze ukryte.
( A niszczenie trwało do końca 1947 roku - alianci topili masowo w morzu śródziemnym niepotrzebne już zapasy amunicji i sprzętu zgromadzonego we Włoszech, zarówno niemieckiego, jak i własnego).
       Natomiast niektóre technologie zostały ukryte przez samych Niemców (Góry Sowie w Polsce)  
A więc podobieństwa starożytnej „Operacji Spinacz” do działań aliantów po zakończeniu II wojny są zaskakujące.
          Historia kamieni i przeprowadzona przez Ninurtę inwentaryzacja, przyprawiają przy czytaniu o dreszcz, gdyż przywodzą na myśl inny, znacznie późniejszy mit: o upadku archanioła Lucyfera i usunięciu Kamienia Wygnania, lapis lazuli, z jego korony.


I jeszcze jeden wniosek wysunięty przez autora książki – „Giza – Gwiazda Śmierci”: -Ninurta inwentaryzował obiekty znajdujące się w piramidzie. A najbardziej znanym przykładem piramidy z której coś usunięto, jest Wielka Piramida.
     Owszem, usunięto niewątpliwie „coś” z Wielkiej Piramidy, ale ona ma tylko 12 i pół tysiąca lat (Edgar Cayce).  Na Edgara będę się powoływał wielokrotnie. On jest dla mnie autorytetem. Otóż Wielka Piramida była budowana przez sto lat 10.490 – 10.390 p.n.e. Źródło: Kronika Akashy.
Dużo większe piramidy i starsze ( 30 tys. lat) odkryto w Serbii. Ale  piramidy są przecież nie tylko na Ziemi…..Sam autor opisuje jeszcze wyższe i być może o wiele setek tysięcy lat starsze piramidy na planecie boga wojny – Marsie. To obiekty z Cydonii.
Łączenie wojny bogów sprzed trzech milionów lat, z piramidami na Ziemi ze współczesności niemalże? Bo 30 tys. lat p.n.e jest współczesnością, wobec daty  odległej o trzy miliony dwieście tysięcy lat, zgodnie z hipotezą wybuchu planety van Flanderna .  
          Zgadza się,  to fakt, że wieża, którą wybudowali ludzie ( a może grupa zbuntowanych bogów?) góra kamieni, wywołała niepokój u Zwierzchnika.
Jest jedna budowla w regionie, o którym traktują legendy Sumeru i Mezopotamii, budowla, która ma w swoich wymiarach zakodowaną wiedzę astronomiczną i ziemską geometrię, jest to Wielka Piramida. Budowla ta łączy więc „niebo i ziemię”.
         Faktem jest także, jak się dowiadujemy także z Księgi Rodzaju, że ta wieża – ekur, piramida, była DU-AN-KI, czyli stanowiła „powiązanie nieba i ziemi”,  miała umożliwić ludziom czynienie wszystkiego co zechcą. Oznaczała jej moc uniwersalną, ludzie mogli stać się równi Bogu, dlatego Bóg postanowił pomieszać im języki – wprowadzić ogólne zamieszanie, podziały, rozbić jedność, zgodę.
          Bo to przecież zgoda buduje…...
         Najwygodniej sterować ludźmi, gdy ci nie potrafią, lub nie chcą się porozumieć, a jeśli jeszcze skaczą sobie do oczu……

        CZTERECH MĘŻCZYZN I TŁUMACZ

Czterech ludzi różnych narodowości otrzymało jedną monetę.
     - kupimy za nią angur – powiedział Pers.
     - kupimy za nią inab    -  powiedział Arab.
     - kupimy za nią uzum   - powiedział Turek
     - kupimy za nią stafil    - powiedział Grek.
I pokłócili się, nie umiejąc dojść do porozumienia. Trafił się mądrzejszy od nich , który powiedział:
     - Jeśli mi zaufacie, zaspokoję potrzeby was wszystkich za pomocą tej jednej monety.
Wiedział bowiem, że każdy z nich chciał kupić to samo: - winogrona.
                                                                                     ( Dżalaluddin Rumi )
 
Wracamy do eposu Dokonania Ninurty. Inwentaryzacja kamieni mocy, zajmuje w nim większą część, jednak jest tu też sporo informacji o samych Me  - kryształach mocy – które były w jakiś sposób powiązane z Tablicą Przeznaczenia.
A same Tablice były czymś, co pozwalało wykorzystywać  „całą moc wszechświata”.
Bo samo słowo Tablice nie jest pewne w tłumaczeniu. Inna grupa asyriologów proponuje:  „Kryształy emitujące światło”. W każdym razie to Coś – Tablice, służyło do komunikacji – sprawowania władzy na skalę kosmiczną, ale jednocześnie mogło być użyte, jako broń.

 Z tekstów legend wynika także:
              -Tablice mogły być związane z energią elektromagnetyczną, ponieważ nazywano je także Ma-lam, kryształami emitującymi światło, a ich kradzież powoduje zniknięcie blasku.

             - Tablice były związane z mierzeniem przez Marduka „struktury Głębi” po pokonaniu Tiamat, co znaczy, że miały związek z geometrią przestrzeni kosmicznej i ciał niebieskich, ponieważ Marduk ustanawia nowy zodiak w miejsce zodiaku, którego używała Tiamat.

           - Tablice dawały możliwość manipulowania pogodą.

Znaczenie słowa PRZEZNACZENIE z Tablic Przeznaczenia.

Termin ten wskazuje na związek z ogromną rolą, jaką w kulturach starożytnej Mezopotamii pełniła astrologia. W końcu ruchy gwiazd i planet były ruchami samych bogów i określały losy, czyli „przeznaczenie” rzeczy znajdujących się „w dole”, na Ziemi. Ale skąd wzięło się to przekonanie, że losy ludzkie i samo ciało człowieka, są zależne od planet?
Na ten temat są tylko przypuszczenia, tego podobno nikt w gruncie rzeczy nie wie. Dla mnie jedno jest pewne: ta wiedza przyszła do Istot „z góry”. Od Zwierzchnictwa, tak samo jak „z góry” Majowie dostali gotowe obliczenia astronomiczne – tabele, opisujące zdarzenia na skalę kosmiczną na czterysta milionów lat wstecz.
        Odpryski tych przekazów „z góry”, znajdują się także w Apokryfach Starego Testamentu, w rozdziale: - Księga obrotów świateł niebieskich, stosownie do ich właściwości i klas, zgodnie z ich regulaminem i okresami, ich imionami i miejscem pochodzenia oraz miesiącami. 
                   Prymasowska seria biblijna. Słowo wstępne: kardynał Józef Glemp.
      Apokryfy Starego Testamentu są pierwszym polskim ukazaniem  terra ignota -ziemi
      nieznanej.
      Apokryfy nie weszły do kanonu Pisma Świętego

Tylko legendy? 9



S    Astrologia.
S    Sumerowie i Babilończycy wierzyli, że wolę bogów w odniesieniu do człowieka i jego
      spraw, można poznać, obserwując ruchy gwiazd i planet, oraz, że baczni obserwatorzy mogą na podstawie tych ruchów i różnych aspektów ciał niebieskich wyciągnąć wnioski dotyczące przyszłych szczęśliwych i nieszczęśliwych wydarzeń.
Dlatego prowadzili obserwacje i zapisywali ich wyniki na tabliczkach. Interpretowali je z magicznego, a nie astronomicznego punktu widzenia. Obserwacje, komentarze do nich i ich interpretacje stały się podstawą astrologii używanej przez ostatnich 5000 lat.
      Według starożytnych tradycji przekazywanych przez greckich autorów, Babilończycy prowadzili takie obserwacje przez setki tysięcy lat. Obserwacje  nieba prowadzono na setki tysięcy lat, przed pojawieniem się cywilizacji Sumeru i Egiptu!
Okazuje się, że sumeryjska i egipska wiedza astrologiczna była spuścizną – i to zdegenerowaną spuścizną, kultury znacznie starszej i znacznie bardziej zaawansowanej.
Należy zadać sobie proste pytanie: - dlaczego astrologia odgrywała tak ogromną rolę we wszystkich kulturach starożytności – sumeryjskiej, egipskiej, wedyjskiej i hinduskiej, u Majów, Azteków i Inków?
Tradycyjni badacze od dziesięcioleci wyjaśniają to tak; - starożytni potrzebowali wiedzieć, kiedy siać i zbierać plony, czuli lęk i podziw wobec mocy, które ich żywiły i ubierały, a niekiedy również niszczyły. Wszystko to zawarli w wiedzy astrologicznej, jaką znamy dzisiaj. Być może najdoskonalszy przykład takiego toku rozumowania jest w klasycznym dziele: „Młyn Hamleta” - de Santillany i von Dechend.
     Czyli mamy tu powtórzenie starego paradygmatu głoszącego, iż starożytni byli prymitywni i zabobonni. Przedstawiciele tradycyjnej nauki uważają, że nie ma potrzeby zastanawiać się, czy ta wiedza jest pozostałością dużo starszej nauki, nie rozumianej przez ich spadkobierców. Zatem nie można wierzyć także zapewnieniom samych starożytnych, że byli spadkobiercami znacznie wyżej rozwiniętej kultury.      
      Lecz mamy tu także niezmiernie intrygującą informację – Babiloński zodiak został „ustawiony przez Marduka” po pokonaniu Tiamat i że jego znaki były „inne od starych, które zarzucił”.
Autorzy przedstawiają nawet poprzedni zodiak używany przez Tiamat, Kingu i ich sojuszników przed wojną, która doprowadziła do ich zagłady!
    Innymi słowy: - oprócz tego, co wiemy z Enuma Elisz – że po wojnie i eksplozji planety Tiamat, Marduk „wymierzył strukturę Głębi”, został również wprowadzony nowy zodiak, i to właśnie on jest „nowym pomiarem struktury Głębi”.
A więc na Tablicach Przeznaczenia były zapisane informacje astronomiczno-astrologiczne.
     Starożytna wiedza astrologiczna to wyższa szkoła jazdy. Nic dziwnego że była to „nauka królów” – przeznaczona dla wybrańców, dobrze wykształconych ludzi wyższych sfer średniowiecza. Minęły wieki i astrologia  – obniżyła poziom, zawędrowała do gazet adresowanych do larw-wielbłądów, zaistniały „horoskopy” rozdawane za darmo w supermarketach. Z tego powodu większość ludzi, a większość jest wielbłądami, uważa, że astrologia dotyczy wyłącznie wpływu gwiazd i planet na życie ludzkie. Starożytni wiedzieli jednak znacznie więcej. Mamy na przykład wywodzący się z tradycji „setek tysięcy lat obserwacji nieba”....
 Element kojarzenia krystalicznych kamieni z planetami.
Saturn jest kojarzony z kamieniami czarnymi: Onyksem, dżetem, obsydianem, diamentem i czarnym koralem .
Jowisz ma związek z kamieniami niebieskimi – ametystem, turkusem, szafirem, jaspisem, błękitnym diamentem….itd
Nauka o kamieniach i ich związkach z planetami, jest więc częścią „nauki bogów”.
Wracamy tu znowu do wojny pomiędzy Ninurtą a Anzu i bardzo drobiazgowej inwentaryzacji „kamieni” Anzu po zwycięstwie. Niektóre kamienie zostały przeznaczone „na złomowanie” – do zniszczenia, niektóre do innych zastosowań, niektóre ukryto w świątyniach, gdzie mogły być wykorzystywane rytualnie ( Alatuir zawędrował do słowiańskiej świątyni na Łysą Górę)
       Przypomnijmy sobie też skojarzenie „Kamienia Wygnania” – klejnotu z korony archanioła Lucyfera, który utracił on w momencie upadku.
    De Santillana i von Dechend wspominają o bardzo dziwnym fakcie związanym z wojną pomiędzy Mardukiem a Tiamat: - dwie spośród gwiazd konstelacji Skorpiona służyły mu jako broń.
   Według Zecharii Sitchina-  Anzu, jako „ ten, który wie” , a to oznacza kogoś biegłego w jakiejś dziedzinie wiedzy, a więc Anzu –„Ten, który zna niebo” – zerwał komunikację między bogami na Ziemi i w innych częściach wszechświata.  
Sitchin twierdzi, że kradzież Tablic przerwała komunikację między „portem kosmicznym”, z którego pojazdy regularnie kursowały między Ziemią, a „Ojczystą planetą” bogów – Nibiru.  Kradzież Tablic zerwała komunikację między Ziemią, a „gdzie indziej”.
     W każdym razie, Tablice Przeznaczenia wyglądają na zbiór informacji, obejmujących geometrię nieba, właściwości ciał niebieskich, ich wzajemne wpływy.
    W tym kontekście wszystko zaczyna się kojarzyć z tablicami innego blisko-wschodniego boga mądrości Thota. I nie chodzi tu tylko o podobieństwo Księgi Thota do Tablic Przeznaczenia, ale także o podobieństwo Thota do Ninurty.
     Egipski Thot, czyli  grecki Hermes Trismegistos, to jedna i ta sama osoba. Autor słów: -„Co na górze – to na dole”. Ta postać miała pierwszoplanowe znaczenie dla masonów, ponieważ Thot był autorem masońskich rytuałów inicjacyjnych, opisał je bowiem w misteriach. Masoni, jak pisałem, to „wtajemniczeni” – wysoka szkoła jazdy, oświeceni, wiedzący, iluminaci – czy to się komuś podoba czy nie. Bo jeśli się komuś nie podoba – niewiele wie.
     W tradycji masońskiej dodatkowo podkreślona jest identyfikacja Thota z Hiramem Abifem, postacią ogromnie ważną w rytuałach śmierci i zmartwychwstania pierwszych trzech masońskich stopni wtajemniczenia. Tradycja przypisuje tę identyfikację tak zwanej Szmaragdowej Tablicy Thota.
     Według niektórych relacji „wtajemniczeni” zabrali z Biblioteki Aleksandryjskiej, zanim spłonęła podpalona przez chrześcijan, 42 tomy jego dzieł i dla bezpieczeństwa ukryli je na pustyni. Co stało się dalej z tymi dziełami? Są dwie wersje: jedna mówi, że znalazły się one w końcu w piwnicach Watykanu, druga, że są w posiadaniu angielskich lóż masońskich.
     Tradycja masońska głosi, że jeszcze kiedy Thot – Hermes chodził po ziemi z ludźmi, powierzył swym następcom Księgę.  Dzieło to opisywało procesy, dzięki którym miała się dokonać regeneracja ludzkości, a także stanowiło klucz do jego wcześniejszych dzieł.
     Księga ta stanowiła najprawdopodobniej łącznik między kosmosem a człowiekiem, na co wskazywało prawo analogii:
      I odnośnik do lotów Apollo: - Joseph P. Farrell pisze w swej książce, że skoki astronautów na Księżycu miały cel zarówno naukowy, jak i rytualny. (Skakali niżej, niż by wynikało to z siły przyciągania Księżyca, bo tylko na 46 centymetrów, a powinni skakać na jeden metr osiemdziesiąt)
Wielu spośród astronautów biorących udział w projekcie Apollo było masonami. Zabierali ze sobą masońskie stroje na wyprawy księżycowe, aby odprawiać masońskie rytuały na powierzchni Księżyca. Oczywiście nigdy nie było to pokazane publicznie. Ponadto, jak zwraca uwagę Richard C. Hoagland (Znany z propagowania koncepcji „twarzy na Marsie”) wiele wypraw kosmicznych NASA odbywało się w terminach uzasadnionych astrologicznie.
     Tak więc, dziwne jest nie tylko zachowanie Księżyca, ale także zachowanie astronautów na Księżycu

piątek, 15 marca 2013

Dziwna historia Rasetau



 Dalej świeży powiew nad starą pustynią..... Jaki ciekawy świat jest...
(A.Collins – Bogowie Edenu)
        Autor identyfikuje świętą wyspę, opisywaną w Tekstach z Edfu z kompleksem w Gizie.
Oraz z osobą Ozyrysa, który jest łącznikiem z Gizą.
      Słynna Stela Inwentarza, odkryta w Gizie w XIX wieku, wymienia różne budowle na płaskowyżu, wśród nich, Wielką Piramidę i Sfinksa. Z tekstów z tej Steli wynika, że Wielka Piramida i Sfinks, są dużo starsze, niż głosi oficjalna „egiptologia”.
     Ale to nie wszystko. Stela Inwentarza wspomina też o „Domu Ozyrysa, Pana Rasetau”. Rasetau to podziemia, tunele, lochy.
    Colinns dochodzi do nieuniknionego wniosku, że pod Wielką Piramidą i Sfinksem, istnieją pozostałości, czegoś o wiele starszego. Być może tu właśnie jest ukryte „Dźwięczące Oko”.
     Ale przecież już w 1944 roku Edgar Cayce mówił w transie, że pod płaskowyżem Giza, jest ukryte „archiwum”. A więc nic nowego.
Natomiast tłumaczenie „Rasetau”, jako „tunele”, potwierdza stela, która kiedyś stała między łapami Sfinksa. Stela ta przypisywana jest Totmesowi IV – około 1400 lat p.n.e.
    W siódmej linii tekstu czytamy: - „Sfinks znajduje się obok Domu Sokarisa w Rasetau”.

To według Collinsa wskazuje na kolejne związki z Marsem, a sam Sfinks ma na powierzchni Marsa odpowiednik, w słynnej Twarzy w Cydonii.
   
 A więc Collins dopuszcza możliwość, iż głęboko pod kompleksem w Gizie, spoczywa coś bardzo niebezpiecznego, na co wskazują teksty z Edfu. To „boskie źródło Mocy”.
     Collins nie pozostawia żadnych wątpliwości, co do mocy przypisywanej temu obiektowi w tekstach Edfu: - „Ilustracje Domu Sokarisa przedstawiają ogniście pomarańczowy omfalos w kształcie dzwonu.”.
             O tym, że pod skałami Gizy – Rasetau, spoczywa coś o ogromnej mocy magicznej, mówi jeszcze jeden tekst.
         Jest to zaklęcie 1080 heliopolitańskich Tekstów Sarkofagów, które głosi: -„To jest zapieczętowana rzecz, ukryta w ciemności, z ogniem dookoła, która zawiera wydzielinę Ozyrysa i jest umieszczona w Rasetau. Pozostaje ukryta od czasu, gdy z niego spadła, i to jest to,  co spadło z niego na pustynię”.

     Gdy Ninurta wszedł do Wielkiej Piramidy w celu „inwentaryzacji” Kamieni Mocy, zatrzymał jeden z Kamieni, który miał ogromną niszczycielską moc, sam zaś nie mógł być zniszczony. Ninurta ukrył ten Kamień.
   Dalej Collins bierze pod uwagę możliwość, że Dźwięczące Oko, było technologią związaną z dźwiękiem.  (Broń akustyczna). 
I dlatego poszukiwaniem Dźwięczącego Oka zainteresowne jest wojsko.
        Autor wspomina tu o andyjskich i inkaskich legendach o Wirakoczy, który pochłaniał kamienie „ogniem”, umożliwiając przez to ludziom, przenoszenie ich na duże odległości, „jakby były z korka”. Pomagały mu w tym istoty obdarzone „nadprzyrodzonymi mocami”, które sprawiały, że wielkie kamienne bloki unosiły się w powietrzu „na dźwięk trąby”.
     Majowie mieli podobne mity o lewitacji akustycznej. Grecy również.
My znamy bieżące doniesienia o podobnych zjawiskach, wykorzystywanych przez tybetańskich lamów, do przemieszczania wielkich kamieni. – Grupa mnichów dmie w długie trąby, wytwarzając rytmiczne, niskie wibracje – dźwięki. Wybrane kamienie, nawet o wadze stu kilogramów, „skaczą” w górę, nawet na sto pięćdziesiąt metrów. Ten impuls jest tak silny, że część kamieni pęka od wibracji. W ten sposób są budowane ołtarze kamienne, na wysokich skałach.
    Collins wspomina o XIX wiecznym amerykańskim wynalazcy,  Johnie Worrellu Keelym. Zbudował on akustyczne urządzenie, które – według relacji naocznych świadków, tylko za pomocą wibracji, rozbijało najtwardsze skały. Urządzenia te musiały być uprzednio odpowiednio dostrojone przez ich wynalazcę. Worrel sprzedał kilka urządzeń, ale szybko okazało się, że działają one wyłącznie w fizycznej obecności wynalazcy.
     Zjawisko to, wcale nie jest tajemnicze. Jedną z zasad fizyki skalarnej jest, że sam obsługujący- dostrajający, jest komponentem geometrii potencjału ośrodka. Kiedy urządzenie jest obsługiwane przez kogoś innego, traci lokalną strukturę potencjału.
      Zjawisko to, obszernie omówił amerykański pułkownik - Bearden w wielu artykułach.

Astronomia i Teksty świątynne z Edfu



Najbardziej zagadkowe teksty starożytnego Egiptu. Czyli klasyka, ale tą klasyką zajmuje się
LaViolette. Mamy więc nowy wiatr nad starą pustynią.

                 Teksty świątynne z Edfu.

Zgadza się,  teksty te są tak niejasne, że długi czas nie były w całości tłumaczone.
Dlaczego? Za odważne były!
   A więc ostrożnie, żeby nam się mózg nie zlasował. Opieramy się na klasycznym źródle, jest to książka – „Mityczne pochodzenie egipskiej świątyni”, wydana przez uniwersytet w Manchesterze w 1969 roku.

Teksty z Edfu utrwalono na ścianach świątyni w Edfu. Ta część świątyni, która zachowała się do naszych czasów, była wznoszona w 237 roku p.n.e., a po dwustu latach, jeszcze jej nie ukończono.
Teksty z Edfu, stwierdzają wprost, że są oparte na znacznie starszych wzorcach, które zastąpiły napisy na budowli o wiele starszej.
      Dalej teksty mówią, że świątynia Edfu została zaprojektowana zgodnie z boskim planem, który „spadł z nieba na ziemię”, w pobliżu Memfis. Jej budowniczymi byli: - Imhotep – urodzony w Memfis i pełniący funkcję arcykapłana w Heliopolis – oraz jego ojciec Kanefer.

    Wszystko to oznacza, że teksty z Edfu są niezmiernie stare.
Klejnotem w koronie Edfu są tak zwane „teksty budowlane”, które zdobią całe ściany w obecnej świątyni z czasów Ptolemeuszy.
Te teksty zawierają relacje z dziwnego świata, jaki istniał w Egipcie w okresie „epoki pierwotnej”.
      Ich treść pochodzi z zaginionych dzieł : -„Wykaz wzgórz epoki pierwszej”, - przypisywanyThotowi, - Święta Księga pierwotnej epoki bogów, oraz - Ofiarowanie lotosu.  
Wszystkie te niezmiernie stare księgi, tak, jak i teksty z Edfu, zaczynają się od  momentu wyłonienia się z Nu, pierwotnych wód – świętej wyspy.
     „Na wyspie stały kolumny, zwane słupami dżed, wzniesione dla jej pierwszych boskich mieszkańców. Kierowała nimi grupa mędrców, na których czele stała zagadkowa postać, zwana Tym Jedynym”.
     Owi mędrcy bez twarzy istnieli w czasach, gdy reszta świata jeszcze nie została powołana do istnienia. Owi mędrcy istnieli w czasach, gdy nie było jeszcze egipskich bogów!.
    Potem nastąpiła wojna, która zakończyła pierwszy okres stworzenia.
Wróg pojawił się pod postacią węża zwanego Wielkim Skaczącym. Występuje on przeciwko mieszkańcom boskiej krainy, którzy w obronie własnej sięgają po broń zwaną Dźwięczące Oko. O tym Oku wiadomo, że był to Ośrodek Światła, które oświetlało wyspę.
    Nastąpiły ogromne zniszczenia – wszyscy mieszkańcy umierają…..Wszędzie widać tylko rozkład i śmierć. Dlatego w końcu wyspa nazwana jest Wyspą Tratowania.

Według LaViolette’a, teksty z Edfu, mogą tu wspominać o wojnie w skali kosmicznej, zniszczeniu Tiamat – Kryptona, czyli pierwszym kataklizmie van Flanderna, który wydarzył się 65 milionów lat temu.
Tego, który napadł, teksty określają, jako Wielki Skaczący. Tak samo nazywają napastnika hinduskie Wedy!
       I tu LaViolette kojarzy to określenie z rzymskimi kapłanami – saliami (dosłownie: tancerze), którzy celebrowali­ ­święta związane z Marsem i założeniem Rzymu, skacząc i dmąc w trąby. A więc pradawna wojna miała związek z Marsem. (Bóg wojny)….
        Teksty z Edfu są bardzo podobne do babilońskiego eposu Enuma elisz, opisują te same wydarzenia!
Po tych wydarzeniach, wyspa przeszła w ręce innych właścicieli.
         Mijają wieki……Podnoszące się wody zagrażają Wyspie Tratowania. Zatapiają pierwszą świątynię. Wtedy dzieje się coś dziwnego: -Bóg  Świątyni poleca dwóm przywódcom, Ma i Wa, udać się do zagadkowego miejsca na wyspie, w którym są ukryte obiekty napełnione mocą. Trzeba je odszukać i wypowiedzieć nad nimi zaklęcie – wtedy wody ustąpią.
      To są tajemnicze  obiekty iht. 
Być może są to „kamienie mocy” z sumeryjskich i mezopotamskich eposów.
      Tu przypomina mi się opis wejścia boga Ninurty do Wielkiej Piramidy, w celu zinwentaryzowania jej zawartości, co szczegółowo opisał Zecharia Sitchin w Wars of Gods and Men.