Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lord Kelvin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lord Kelvin. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 grudnia 2018

Podróże w czasie

Fizyka kwantowa w coraz większym stopniu dopuszcza możliwość  podróży w czasie zarówno w przyszłość, jak i w przeszłość.
Jednocześnie ta sama fizyka ostrzega przed zagrożeniami, które takie podróże mogą wywołać w continuum.

Typowe ostrzeżenie brzmi: - Każdy, kto zamierza oswajać czarne dziury lub poszukiwać ujemnej energii w tunelach czasoprzestrzennych, powinien strawić śniadanie jeszcze zanim je zje – czeka go bowiem zderzenie z Paradoksem Podróży w Czasie.

Rzecz możemy obejrzeć w kultowych filmach Powrót do przyszłości , czy Terminator – jakakolwiek zmiana w „kiedyś” powoduje zmianę w „dziś”.
 
Nic nowego pod słońcem, wszak mistycy tudzież ludzie oświeceni mający wgląd, twierdzili od wieków, że czas nie istnieje, a jest tylko złudzeniem. Że nie ma podziału na przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, a wszystko dzieje się jednocześnie.
Dziś fizyka kwantowa mówi to samo  i ….. wyraźnie ewoluuje ku mistycyzmowi.

Jeszcze niedawno naukowcy twierdzili, że ani energia, ani informacja nie może się pojawiać znikąd.
       A przecież zdania nie zmienia tylko martwy albo głupi.

Stephen Hawking w 2004 roku wycofał swoje wnioski z lat siedemdziesiątych, w których twierdził, że gdy materia wpada do czarnej dziury, zostaje zniszczona wraz z całą informacją, którą niesie (ładunkiem, spinem i całą resztą).
Okazało się azaliż, że czarne dziury są jednak nieszczelne i informacja umyka z nich w ostatnich sekundach.

Taka forma przekazu informacji we wszechświecie jest do tego stopnia sprzeczna ze wszystkim, co wiemy i przyjmujemy za dopuszczalne, że …... zjawisko to jest uważane całkiem słusznie za cud!
A cudów naukowcy przeważnie nie lubią.

Urywek z książki „Opowieść o Tybecie - Rozmowy z Dalajlamą”

„Nasza obecna karma, oraz to, co spotka nas w przyszłości, wpływało na przeszłe wydarzenia.
Nie tylko bowiem przeszłość wpływa na przyszłość, ale także dzieje się odwrotnie – przyszłość wpływa na przeszłość.
Te niby oddzielne okresy mogą być częścią jednej rzeczywistości, której nasze ograniczone zmysły nie potrafią dostrzec”.

Autor książki wyjaśnia: - Dalajlama doszedł do podobnego wniosku poprzez duchowy wgląd.
Wgląd do czego? - zapytamy.
Ano do Kroniki Akaszy – pola morfogenetycznego, które otacza Ziemię i jest skarbnicą wiedzy spoza.
 

Czemu ludzkie zmysły są ograniczone?

Zdecydowała tak miss Ewolucja, lub Ci, którzy inżynierią genetyczną stworzyli Homo Sapiens.
        Oto za pomocą znikomego zakresu widma (ultrafioletu i podczerwieni nie rejestrujemy. Ludzki zakres odbioru spektrum (od około 380 nm (światło fioletowe) do 750 nm (czerwień)) to zaledwie dwa procent tego, co do nas dociera. ) - widzimy podwójnie zniekształconą rzeczywistość:

- Po pierwsze primo widzimy barwy, ponieważ nasze mózgi przypisują je określonym długościom fali światła.
Barw w rzeczywistości w kosmosie nie ma.
Barwa jest jedynie wrażeniem psychicznym, a nie faktyczną cechą.
  • Po drugie primo: - nawet jeśli spróbujemy przyjąć za prawdę nasze subiektywne wrażenia psychiczne, że dojrzały banan i cytryna są żółte - to fizyka wykazuje, iż banan i cytryna są niebieskie.
Rzeczy nie są niestety takie, jak nam się wydaje.

Była zima.
Dwa anioły zeszły na Ziemię.
Starszy miał uczyć młodszego.
Wędrowali.
Zapadał zmierzch…..
Zapukali do bogatego domu, z prośbą o nocleg. Bogaty właściciel użyczył im noclegu w starym, nieogrzewanym już budynku na końcu posiadłości. Anioły trzęsły się z zimna i nie mogły usnąć. Nad ranem starszy anioł zobaczył dziurę w ścianie i zamurował ją.
Kiedy młodszy anioł zapytał go, dlaczego to zrobił, ten odrzekł:
-„Rzeczy nie zawsze są takie, na jakie wyglądają”.

Następnej nocy anioły przybyły do biednego, ale bardzo gościnnego domu. Małżeństwo, które tam mieszkało, podzieliło się z aniołami jedzeniem, a spanie dostali koło pieca.
Kiedy następnego dnia wstało słońce, anioły zobaczyły, że małżonkowie płaczą. Ich jedyna krowa - żywicielka leżała nieżywa.
Młodszy anioł był w szoku i powiedział do starszego anioła: -„Jak mogłeś do tego dopuścić? Pierwsza rodzina miała wszystko, a ty jeszcze naprawiłeś ścianę. Druga rodzina miała niewiele i dzieliła się tym, co miała, a ty pozwoliłeś, żeby ich jedyna krowa padła?”

-„ Rzeczy nie zawsze są takie, na jakie wyglądają” – odpowiedział starszy anioł.

- Kiedy spędziliśmy noc w posiadłości bogacza, zobaczyłem, że w tej dziurze w ścianie dawno temu ktoś ukrył skarb. A przecież właściciel miał już wystarczająco dużo. Dlatego właśnie zamurowałem otwór, aby nie mógł tego skarbu znaleźć.
Natomiast w nocy, którą spędziliśmy w biednym domu, Anioł Śmierci przyszedł po żonę gospodarza.
W zamian za nią, dałem mu ich krowę.

„Rzeczy nie zawsze są takie, na jakie wyglądają”

„Jeśli trzymasz nos w perskim dywanie, nie zobaczysz jego
wzorów”

 PS. Trzy materie leżą obok siebie w Katedrze Westminster: 
 Izaaka Newtona – odkrył kod Biblii, oraz coś jeszcze.
Lorda Kelvina - zajrzyj do Wikipedii.  
Stephena Hawkinga.


piątek, 27 października 2017

Zorze polarne 3

Aby napisać o tajemnicy kryjącej się w zorzach polarnych, trzeba zacząć od Słońca.
Mówi się, że Słońce jest życiodajne.
Czy to tylko takie rolnicze porzekadło?
Weźmy na przykład liść, zielony liść, który wyrasta na wiosnę. Jak działa to naturalne urządzenie?
Zamienia światło w energię.

Ludzie spróbowali stworzyć sztuczny liść z zachowaniem jego działania i wyszło ogniwo słoneczne, zamieniające światło słoneczne na prąd elektryczny.
        A więc ten prehistoryczny wynalazek Miss Ewolucji, kiedy wyposażyła cząsteczki w umiejętność ujarzmienia energii słonecznej, stoi u podstawy zorganizowania się w pierwsze prymitywne formy życia. To była umiejętność korzystania z tego co jest, oraz wejście na ścieżkę ewolucji.
      W pewnym sensie, antyczne mity i legendy mówią prawdę: - był czas, kiedy Słońce było bogiem.
Jesteśmy stworzeniami zrodzonymi przez Słońce.

Pod koniec XIX wieku, facet o nazwisku Maunder, (oczywiście pasjonat, bo tylko pasjonaci popychają świat do przodu) badał zależność pomiędzy aktywnością Słońca, a wahaniami pola magnetycznego Ziemi.
       W tych czasach już było wiadomo, że istnieje około 11 letni cykl plam na Słońcu, który te wahania wywołuje.
Była taka wiadomość, jednak większość skostniałego świata ówczesnej astronomii w zależność „plamy = wpływ na pole magnetyczne Ziemi”, po prostu nie wierzyła.
       Maunder nie wdawał się w spory, odsunął się od negatywnego zgiełku i obserwował Słońce.
Nie należy patrzeć w Słońce bezpośrednio, jest to szkodliwe dla oczu. Gdybyśmy spojrzeli bezpośrednio na Słońce przy użyciu teleskopu czy nawet lornetki, ryzykujemy częściową lub całkowitą utratę wzroku! 
Nie jest to żadną przesadą - Galileusz, który jako pierwszy obserwował niebo przez lunetę, oglądanie Słońca przypłacił częściową ślepotą.
        Maunder o tym wiedział, dlatego wzroku nie stracił, był cierpliwy, obserwował w sposób bezpieczny i pisał:
„ W listopadzie 1882 roku tarczę słoneczną zaczęła przemierzać plama monstrualnej wielkości. Kiedy osiągnęła połowę drogi, 17 listopada, rozszalała się bardzo silna burza magnetyczna, wywołując gwałtowne poruszenia igły magnetycznej.
      Dziesięć lat później, w lutym 1892 roku, jeszcze większa plama pokazała się na Słońcu. Burza magnetyczna, którą wywołała, była silniejsza od tej z 1882 roku.
     Jedenaście lat później, w październiku 1903 roku, pojawiła się kolejna gigantyczna plama. Teraz burza magnetyczna była najgwałtowniejsza ze wszystkich, jakie odnotowano w czasach nam współczesnych”.

Ciekawostka: - wielki fizyk Wiliam Thompson, późniejszy lord Kelvin, który tak wiele osiągnął, także nie wierzył w odkrycia Maundera.
Nie wierzył także w Miss Ewolucję.
      Podczas kiedy Maunder miał rację, lord Kelvin miał wpływy i to jego poglądy przeważyły, cofając o całe dekady badania nad oddziaływaniem Słońca na Ziemię.
     Jednak pasjonata nic nie jest w stanie zniechęcić. Maunder dalej prowadził obserwacje, zafascynowany problemem znikających i pojawiających się plam.
      
 Sto lat wcześniej (1781) Wiliam Herschel odkrył Urana i zauważył coś dziwnego, wskazując pięć nieregularnie występujących okresów, kiedy na Słońcu plam nie było. Wskazując na kilka okresów w XVII wieku, o długości od kilku do dwudziestu lat, wysunął tezę o przemijającym wpływie plam na klimat na Ziemi.
     Mianowicie w tych okresach musiał panować nieurodzaj, bo utrzymywały się wysokie ceny pszenicy....
Jako że podobne przyciąga pokrewną energię, w ręce Maundera wpadła praca Douglassa, w której ów ogłosił zależność pomiędzy cyklem plam na Słońcu a przyrostem drzew, obrazowanym w słojach corocznego przyrostu. Na podstawie badania słojów w drzewach długowiecznych, na przykład sekwojach, udowodnił występowanie w XVII wieku dłuższych okresów suszy i chłodu.
       Dziś ta nauka nazywa się dendrochronologią.
Maunder zmarł w 1928 roku, a jego praca nie doczekała się należytego uznania – pozostała niezauważona, podobnie jak brak plam słonecznych w XVII stuleciu – przez niemal 50 lat.
      Doceniony został, jak to często bywało, dopiero pośmiertnie.
Okres trwający od 1645 do 1717 roku nazwano Małą Epoką Lodową, albo Minimum Maundera.  
W wymienionym okresie było także minimum zórz polarnych....

 

środa, 8 maja 2013

Tylko legendy? 2



Kim był Ninurta?
       Setki i tysiące tabliczek z pismem Sumerów…
Stephanie Dalley zamieściła znaczący i wysoce sugestywny komentarz w glosariuszu z książki „Mity z Mezopotamii”. Tam przy haśle „Ninurta” wspomina, że imię jego było wymawiane Nimrod.
Nimrod to naturalnie budowniczy imperium wymieniony w liście potomków Noego w dziesiątym rozdziale biblijnej Księgi Rodzaju. 11: 1-9. Z imieniem Nimrod, łączy się incydent z wieżą Babel.
1.      Mieszkańcy całej ziemi mieli jedną mowę.
2.      Przywędrowali do kraju Szinear i tam zamieszkali.
3.      Postanowili zbudować wieżę. Umieli wyrabiać cegły i wypalać je.
4.      Pan zstąpił z nieba, aby zobaczyć miasto i wieżę, którą budują ludzie.
5.      Nie podobało się Panu, że budują tak sprawnie i wysoko. W przyszłości bowiem nic nie będzie dla nich niemożliwe, -„Pomieszajmy im więc języki, aby jeden nie rozumiał drugiego”
6.      I w ten sposób rozproszył ich Pan, i tak nie dokończyli budowy tego miasta. Dlatego           miejsce, gdzie powstał zamęt w językach ludzi, nazwano Babel.

A teraz chwilunia: - szukamy czegoś tak daleko? Może bliżej poszukać, kto naprawdę dzieli i miesza? Oto urywek z książki napisanej przez człowieka-nikt: -
      „Tyś jest swoim Ja. Istotą twoją, twoją zasadą konstytutywną jest podział. Ty jesteś dzielaczem. Ty wszystko dzielisz, bo każdy podział cię mnoży. Ty podzieliłeś człowieka na wewnętrznego i zewnętrznego, a ludzi na kolory, odcienie, klasy, kasty, klany, stany, narody nie zjednoczone, warstwy, poziomy, tarasy, wyznania, uznania, rozeznania, orientacje, sekty i co tam jeszcze zostało.
Ty podzieliłeś glob na posiadłości wiejskie, miejskie, podmiejskie, zamorskie, konkwistadorskie, kolonialne, neokolonialne, latyfundia, majątki, posesje, rancza, pola, pólka, poletka, parcele, place i co tam jeszcze zostało, prawie już nic nie zostało, nawet lody Antarktydy poszły pod nóż. Ty wymyśliłeś dwunastomilową strefę tak zwanych wód terytorialnych (wody terytorialne!), żeby ją rozciągnąć do pięćdziesięciu mil, a obecnie już do dwustu i na tym nie poprzestaniecie.
      To ty postawiłeś bariery, szlabany, parkany, parawany, słupy, tablice, płoty z kamieni, pali, sztachet, bambusów, kaktusów, drutu zwykłego, drutu kolczastego, drutu elektrycznego, żelazne kurtyny, wszystkie przeszkody pomiędzy człowiekiem i człowiekiem oraz pomiędzy człowiekiem i naturą.
Ty oddzieliłeś złączonych w miłosnym objęciu mężczyznę i kobietę, ty odgrodziłeś ziemię od nieba, ty pomieszałeś języki. Ty wszystko pomieszałeś, pomąciłeś, podzieliłeś.
Życie nawet, podzieliłeś je na życie i śmierć”…….
(Edward Stachura)
I pytanie: - nie tak jest? Stachura głupoty napisał?
                 
                           Powiązania  z amerykańskimi Indianami.
Interesującą legendę opowiadają Indianie Chiapas z Gwatemali, których język od dawna wprawiał w zakłopotanie uczonych uderzającym podobieństwem do hebrajskiego.
Ta legenda Indian Chiapas mówi o wygnanym królu, który przybył i pozostał z nimi, o białym człowieku-bogu, który mieszkał w śród nich, często podróżował, przekazał im cywilizację i całą wiedzę. Jego imię brzmiało Vota, a jego lud zwano Chivim, czyli Wężami. Nie tylko nosił on takie samo imię jak germański Wotan i Odyn. Mamy tu także skojarzenia z wielkim bogiem Wo–kon z indiańskiego eposu o stworzeniu świata, Chon-oopa-sa.
     Najbardziej jednoznacznie,wątek wojen bogów jest opisany w eposach hinduskich. Oto teksty o wojnach na terenie Indii, zaczerpniętych z opracowania Kazimierza Bzowskiego:

Pod koniec XIX wieku indyjski jogin Swami Vivekananda jako pierwszy zaprezentował w USA i Europie filozofię i religię wedyjską. Spotykał się z wielkimi ówczesnego świata naukowego: Edisonem, lordem Kelvinem, Nicolą Teslą. Tesla zachwycił się wedyjską kosmologią, gdyż nagle zrozumiał, że starożytne koncepcje uzupełniają zachodnie teorie. Starał się to udowodnić –  była jedna udana próba: to tzw. meteoryt tunguski. ….

 VIMANY - STAROŻYTNE LATAJĄCE TALERZE

Przed pięcioma tysiącami lat na terenie Indii oraz Lanki (tak nazywał się istniejący niegdyś ogromny archipelag wysp, ciągnący się prawdopodobnie aż do Afryki; jego pozostałością jest m.in. wyspa Sri Lanka) widywano pojazdy, które dziś określamy mianem UFO. Według pism wedyjskich, na Ziemi przebywało wówczas (tymczasowo lub na stałe) kilka ras istot pozaziemskich. Niektóre z nich walczyły ze sobą o dominację nad naszą planetą. Wojny były toczone za pomocą latających pojazdów i broni różnego rodzaju. W tekście "Vaimanika Shastra", będącym częścią "Mahabharaty", znajduje się opis podróży półboga Ramy do kraju Lanka na pokładzie vimany, czyli latającego pojazdu zdolnego zabrać trzystu zbrojnych oraz zapasy żywności i paliwa na rok podróży. Okazało się, że energią pozwalającą na lot vimany w atmosferze i w kosmosie było silne pole magnetyczne będące efektem ubocznym przetwarzania rtęci w czwarty stan materii, czyli w plazmę. Dla naszych niektórych zapóźnionych fizyków to dopiero pieśń przyszłości, chociaż Niemcy w swoim projekcie Die Glocke – dzwon, z czasów wojny, opierając się na opisach viman – stworzyli piec plazmowy i jednocześnie napęd antygrawitacyjny. Pisałem o tym: „
Muchołapka w górach Sowich”.

 

Jak podają prastare pisma, niektóre vimany miały kształt stożka podobnego do piramidy. Rosyjski podróżnik, emigrant z dawnej carskiej Rosji Mikołaj Roerich zapisał, iż w 1930 roku widział w północnym Tybecie vimanę lecącą nad górami

wtorek, 5 marca 2013

Noblista Hannes Alfven



Problem prostowników rtęciowych

Szwedzki noblista – fizyk Hannes Alfven, jest twórcą kosmologii plazmy. Ta dziedzina mieści się w głównym nurcie fizyki, ale odbiega od teorii Wielkiego Wybuchu. Zdaniem Alfvena najważniejsza we wszechświecie jest geometria wirów plazmowych.
( to dalszy ciąg teorii wirów Thomsona, który za swe odkrycie dostał od Anglii tytuł lorda Kelvina i został pochowany w katedrze Westminster, obok Izaaka Newtona)

     Według Alfvena, geometria wirów występuje w każdej skali – jest fraktalna.
Jak to ujął Jonathan Swift? :
- Każda pchełka, mniejszą pchełkę gości, i tak do nieskończoności!

Co ta teoria oznacza? – że nasza Galaktyka i Układ Słoneczny są dynamicznymi układami elektrycznymi. Fascynacja Alfvena elektrycznością wzięła początek z jego obserwacji zórz polarnych z dzieciństwa.
       Te widowiska bajeczne…… iskrzące i żywe, poruszają każdego, kto ma odrobinę wrażliwości.  Widać fantastyczne ruchome kurtyny ze smugami i szpicami.
Przodkowie Alfvena nazywali zorze „włóczniami Odyna”.
    Wkrótce te same włókniste smugi Alfven zaczął uzyskiwać w laboratorium.
Uzyskuje je w skurczach magnetycznych plazmy……zdumiewające wyniki! To są obrazy dobrze znanych Galaktyk spiralnych!
Ale, ale, nie chcę pisać o teorii. Jestem praktykiem. Ok. Laureat Nobla, ale jak ma się to życia? Czy ja to skumam?

Pod koniec lat 50. XX wieku Alfven i inni badacze z Instytutu Królewskiego zostali poproszeni przez szwedzką firmę ASEA o rozwiązanie ważnego problemu. Większość  energii elektrycznej Szwecji jest produkowana przez elektrownie wodne na północy kraju i przekazywana na uprzemysłowione południe, na odległość ponad tysiąca km.
Firma ASEA odkryła, że na potrzeby takiego przesyłania taniej jest przekształcić prąd zmienny w stały, przy użyciu wielkich prostowników rtęciowych.
     Prostowniki te, co jakiś czas eksplodowały, powodując poważne zniszczenia.  Ponieważ w prostowniku znajduje się komora z parą rtęci,  pod niskim ciśnieniem, gdzie wytwarza się plazma, o poradę poproszono specjalistę od plazmy – Alfvena.
   Zespół pod kierunkiem Alfvena szybko znalazł przyczynę wybuchów: - ciśnienie pary rtęci w prostownikach było zbyt niskie.
     
I to odkrycie doprowadza nas nieoczekiwanie do……nazistów, a konkretnie ich projektu „Dzwon”. To było Ognisko Plazmowe…..
To kontrolowana synteza nuklearna! Na tej właśnie zasadzie opierał się tajny hitlerowski projekt broni, powstały podczas wojny.
Die Glocke – Dzwon. Ten sam, o którym pisałem, w którym wykorzystywano tajemniczy składnik noszący nazwę kodową „IRR Xerum 525”. …
     W dzwonie cylindry obracały się w przeciwnych kierunkach. W ten prosty sposób nazistowscy uczeni uzyskali koherencję spinów atomów rtęci. Był jeszcze jeden czynnik.
    Chłodzili tajemniczą substancję ciekłym tlenem lub azotem.
I mieli SUPER Ognisko Plazmowe.!!!! Siedemdziesiąt lat temu.


No dobrze. Co z tego?   Ano….Można w ten sposób uzyskać…… energię 10 do szesnastej większą od wchodzącej!!!!!! 
To jest dopiero Perpetum Mobile!!!!
To jest gęstość kwazara do gęstości energii Galaktyki!
Uzyskujemy efekty antygrawitacyjne, syntezę termonuklearną….I jeszcze nie wiadomo co. Teraz tylko tym sterować.

 Hitlerowi potrzebny był rzut beretem, żeby wygrać. Bo do tej pory, tyle lat po wojnie, nikomu!!!! Nikomu nie wpadł do głowy pomysł, by obracać cylindry ogniska plazmowego. A do tego obracać w przeciwnych kierunkach.
     I co jest jeszcze niesamowite: - hitlerowcom wpadł do głowy ten pomysł na skutek korzystania z mądrości pokoleń!
Czytali teksty okultystyczne, czytali o Vimanach, które były napędzane rtęcią.
     Niemcy badali starożytne teksty i kultury Sumeru, Babilonu, Akadu, Asyrii. Legendy o wojnach bogów były znane członkom nazistowskiego reżimu. To była ideologiczna motywacja ich badań.
   Na dziś starczy.

środa, 10 sierpnia 2011

HARMONIA ŚWIATA - imię Boga - Pi

TAJEMNICA LICZBY Pi - Pi równa się : obwód koła podzielony przez 2 x promień. Wynik jest „tajemnicą„ Określa go liczba Pi, niewymierna, której dokładnej wartości nigdy nie poznamy, która wymyka się wszelkiej próbie „ definicji” i zamknięcia w ustalonych miarach i której przybliżona wartość wynosi 3,14 ( 22/ 7 ) . Dwadzieścia dwie litery alfabetu hebrajskiego i 7, rytm czasu – siedem dni Stworzenia . Liczba Pi jest bramą otwartą na nieskończoność . Greccy matematycy obliczali stosunek okręgu jako granicy pozwalającej istnieć światu , do promienia , który utrzymuje pustkę wokół środka . Tak obliczyli Pi . Mistrzowie Kabały ( rabbi Josef Gikatilia ) dowiedli, że okrąg konstruuje się poczynając od imienia SZADDAJ . To jedno z imion Boga i jednocześnie oznaczenie siły , wyznaczającej granicę między nieskończonością a zawartą w niej pustką . Powołuje się przy tym na epizod zamykający opowieść o ogrodzie Edenu : anioł stoi u jego bram i mieczem zakreśla okrąg wszechświata . Słowo Szaddaj ma wartość 314 . Kabaliści często posługują się metaforami, chcąc wyrazić swoje idee . Życie i istnienie ukazują jako obraz rzeki i jej nurtu . Czy to tylko metafora ? Pamiętamy słowa BUDDY : - ŻYCIE JEST RZEKĄ PEŁNĄ WIRÓW . RZEKA PŁYNIE A WIRY SIĘ KRĘCĄ . - Te słowa natchnęły geniusza Thomsona do odkrycia TEORII WIRÓW . W tym momencie miał dwadzieścia parę lat i był już dziekanem katedry fizyki w Cambridge . Za odkrycie tego fundamentu fizyki dostał tytuł Lorda Kelvina. Gość. Został uhonorowany pochówkiem w Katedrze Westminster obok Izaaka Newtona (odkrywcy Kodu Biblii) Rzeką, a konkretnie jej meandrami jako jeden z pierwszych zainteresował się Albert Einstein . Bo rzeka wykazuje tendencję do rozwijania meandrów . Profesor Hans – Hendrik Stolum, specjalista nauk o Ziemi z uniwersytetu w Cambridge, kontynuując prace Einsteina, obliczał stosunek długości rzeki do odległości w linii prostej od jej żródeł do ujścia. Dokonał zaskakującego odkrycia. Średnia wartość nieznacznie przewyższa 3 : 1, czyli długość rzeki jest mniej więcej trzykrotnie większa od dystansu w linii prostej. Jednym słowem jest to wartość zbliżona do liczby Pi . Dotyczy to najczęściej rzek wolno płynących po terenach równinnych o słabo rozwiniętej rzeżbie, jak w Brazylii, czy syberyjskiej tundrze . Kuszące jest wysunięcie następującej hipotezy : stosunek pomiędzy chaosem a kosmosem zmierza do wartości Pi, czyli 3,14, czyli Szaddaj . To jest prawdopodobnie HARMONIA ŚWIATA .