Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Budda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Budda. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 stycznia 2025

Trzech Króli

 


Patrzę na to zdjęcie i widzę możliwość opisu z pomocą innych trzech liter: ZŁO – złodziej, łachudra, oszust.

A przecież było także Trzech Wielkich.

Trzy podstawowe religie: - buddyzm, islam i chrześcijaństwo. Na czele każdej z tych doktryn stał człowiek. Pytano każdego z nich:

- Czy czujesz się bogiem?

I po trzykroć odpowiedź była jedna:

- Nie. Uważam, że jestem tylko oświeconym.

Trzy religie różniące się między sobą, na ich czele Budda, Mahomet i Jezus, a każdy z nich tylko oświecony. Religie różne – oświecenie jedno.

Czym jest to oświecenie?

Otóż wszyscy nauczyciele duchowi,  w tym także ci, którzy piszą bajkami, wiedzą, że człowiek chcący się nieco wspiąć ponad zwierzęcość, powinien, czy nawet musi, pozbyć się cech neurotycznych, aby funkcjonować prawidłowo.

A to oznacza, że zdrowy na umyśle człowiek nie powinien chcieć być kimś wyjątkowym, niezwykłym, bo wtedy kierunek przejmuje ego i rośnie co najmniej pyszałek.

Oświecenie polega na tym, aby być tym, kim właśnie jesteśmy. Rozumieć to należy z pełną świadomością, wtedy zmysły są dostrojone, ruchy nie wymuszone. Wszystko dzieje się na luziczku, jakby od niechcenia.

Wydaje się to proste, atoli niełatwe w praktyce, ponieważ przekroczenie w głowie jednym krokiem uwarunkowanych, nawykowych zbiorów, to rzecz arcytrudna. Więc po powzięciu prawdy, starajmy się z nią oswajać stopniowo.

Stopniowo, dzień po dniu, wiedząc azaliż, że bycie kimś specjalnym jest tylko formą pancerza, duchowego pancerza, nad którym pracuje nasze osobiste ego, zwykle sterowane błędnym kodem, który w umysł dziecka wpisał Osobisty Rodzic. Kochający rodzic, jednak z silnie zaburzoną świadomością.

Być zwykłym, jednak co pewien czas bawić się celebracją, uroczystym robieniem tych rzeczy zwykłych. I dbać o iskrę buntu w sobie - nie godzić się ze wszystkim, co jest. Co innego z pogodą – upał czy mróz – pogodę należy akceptować, bo ona nie będzie inna niż jest.

Pogodę akceptować, atoli nie działania chama, który odgrywa pana i nas niewoli. KK naucza o nadstawianiu drugiego policzka, albo że mądry głupiemu ustępuje. To błędny kierunek - właśnie z tego powodu pleni się zło na świecie.

                Pewnik:- Jedna trzecia część obywateli (każdego państwa) nie potrzebuje, a nawet nie chce wolności.

Wyjaśnienie powyższej tezy podał Adolf Hitler, z pewnością geniusz od sterowania masami. Czerpał wiedzę z obserwacji rozchwianego po przegranej I wojnie, głęboko nie asertywnego społeczeństwa niemieckiego i wyciągnął jeden wniosek: - „Psychika tłumu poddaje się tylko temu, co silne i bezkompromisowe. Podobnie jak kobieta, która raczej ugięłaby się przed silnym mężczyzną, zamiast dominować nad mięczakiem - również masy tęsknią za władcą”.

Ten przeraźliwie trafny wniosek potwierdzały także jego doświadczenia z domu rodzinnego: - samolubny i władczy ojciec wykazywał niewielkie zainteresowanie uczuciami o wiele młodszej żony i równie mało interesowały go dzieci.

Czemu masy tęsknią za władcą? Aby ukryć swoje życiowe niepowodzenia potrzebują Przewodnika, który wskaże słusznego wroga. Także nie chcą dokonywać wyboru, nie lubią myśleć, czekają, aż ktoś „silny” (nie ważne czy megaloman, narcyz, a nawet kryminalista) podsunie im gotowy „Przekaz z Nowogrodzkiej”, oparty na zasadzie odwracania pojęć, czyli jak rzekł był klasyk: Trzeba wiedziiić, co powiedziiić.

I w ten oto prosty sposób (bez urazy) mamy wyjaśniony fenomen wyborców Pisu.

Jak to? To tylko trzecia część obywateli, a przecież wiemy, że „ludzi dobrej woli jest więcej”?

Jest więcej, azaliż oni są przeważnie przyzwoici – czytaj cisi. I co z tego, że owi cisi kiedyś „posiądą królestwo”, jeśli dziś panoszy się mniejszość, która jest zwarta, chamska, nienawistna i głośna.

Ta głośna mniejszość jest prowadzona przez kutych na cztery nogi cyników zalecających pracę dla idei, podczas gdy sami ssają kasę wszystkimi otworami. Jako że pokrewne energie się przyciągają, do łachudry lgną inne łachudry i powstaje organizacja mafijna. Ta mafia wie, jak ważna jest komunikacja z tłumem, więc czerpie pełnymi garściami z „dziesięciu zasad” Schopenhauera, między innymi odwracając kota ogonem, czyli odwracając znaczenie pojęć.

Egzystencja KK opiera się na odwróconym znaczeniu pojęć – czego innego naucza, a co innego robi. Dlatego Pisowi tak blisko do kk. 

Ręka rękę myje z pomocą wody święconej. 

Obecni rządzący jeszcze się nie nauczyli, że najlepszą obroną jest atak, tudzież z chamem delikatność nic nie da. Dla chama to słabość.

Pisiory wyśmiewały Ryszarda Petru, za powiedzenie „sześciu króli”. Efekt? Ano ci tak zwani katolicy - prawdziwi patrioci, okazali się bezczelnymi złodziejami, którym oprócz złodziejstwa najlepiej wychodzi ciągłe knucie i uciekanie przed odsiadką, a Petru nie przykłada wagi do tego, czy było trzech króli szóstego stycznia, czy sześciu trzeciego. On nie dość, że nie kradnie, to jeszcze potrafi zniżyć się do prozy życia, usiąść przy kasie w Biedronce, a potem sprzątać sklep. Powiedzmy, że symbolicznie, ale jednak.

Spróbujmy wyobrazić sobie Jarozbawa jako kasjera w Biedronce…..


czwartek, 14 marca 2024

Posłaniec

 

Zbliżają się święta - dobra pora na pisanie o sprawach ducha.

Człowiek jest istotą religijną z natury, atoli powinien pamiętać o wierzeniach rodzimych, wierzeniach swoich przodków – Ojców i Dziadów. Wiary krwawo wyplenionej ogniem i mieczem przez watykańskich okupantów.

Indoktrynacja kk narzuciła wielu osobom przekonanie, że jedyną słuszną ideologią, jest ideologia kościelna.

Człowiek poszukujący prędzej czy później zrozumie, że okupant z zasady posługuje się fałszem.



"Kiedy Mahomet głęboko medytował na górze Al-Hira, nagle usłyszał głos, który nakazał: - „Czytaj!”.                                                                                       

- Jakże mam czytać? – spytał Mahomet będący zupełnym analfabetą.                                                                                    

Głos ponownie nakazał: - „Czytaj!”. I to z dużo większą stanowczością.                                                                             

Mahomet zawahał się, zaczął drżeć ze strachu. Jak miał czytać?                   

I wtedy głos zabrzmiał po raz trzeci: - „Czytaj!”.

Mahomet znalazł się na granicy między niższym a wyższym. Doskonale wiedział, że jeśli chodzi o niższe, czytać nie może. Jednak głos dobiegał z innej sfery i nalegał: - „Czytaj!”. Otworzył zatem oczy i ujrzał, że wkroczył w inny świat. Mógł czytać, rozumiał. Zaczął otrzymywać Koran.

Trwało to latami. Mahomet nie otrzymał Koranu jednego dnia, Koran wsączał się w niego przez długie lata. Wcześniej był zupełnie zwyczajnym człowiekiem, aż nagle stał się inny. Jednak nigdy nie mówił : - „Jestem Buddą”. Nigdy. Także nie padło z jego ust: - „Jestem synem Boga”, jak w przypadku Jezusa. Mówił: - „Jestem zwykłym człowiekiem, sługą, posłańcem między dwoma światami”. Był prostym, skromnym człowiekiem. Dlatego niższe się zamknęło, a wyższe otworzyło. Nie uczynił żadnego wysiłku by wyższe się otworzyło, to się po prostu stało.

      Za pierwszym razem tak się przestraszył, że gdy przyszedł do domu, miał wysoką gorączkę. To wszystko takie dziwne! Jakim sposobem czytał? Jednak to, co widział i czuł, było tak odmienne, nie pochodziło z tego świata. Nie mógł uwierzyć, wszystko stanęło na głowie. Gorączka nie ustępowała przez trzy dni, a on trwał zatopiony w modlitwie. Po czym, z wielkim oporem, powiedział swojej żonie, co się wydarzyło.

„Byłem w innym świecie – rzekł. Nie mów o tym nikomu, bo pomyślą, że oszalałem”.

Od tego pamiętnego dnia Mahomet był prowadzony nie przez swoje ego, ale przez siły ponad nim – stał się instrumentem.

Kiedy otwiera się wyższe, wszystko wywraca się do góry nogami. Twoja logika przestaje działać, rozum nie ma już żadnego zastosowania. To, co wiedziałeś, staje się zupełnie nieistotne, nieważne jest także to, kim jesteś.

Otwarcie się na wyższe jest możliwe jedynie wtedy, gdy zamkniemy bramę niższą. To może się stać, lub nie, ale jest prawdziwie konieczne, jeśli chodzi o przetrwanie ludzi. Wejście w wyższe staje się pomostem, bramą, dzięki której człowiek staje się czymś więcej niż zwierzę”.

                                                        Osho

wtorek, 12 marca 2024

Zwyczaje religijne

 Jakiś czas temu były wpisy ze słowem - kluczem „Bałwochwalczy król”.

„Król prosi bożka o pewne korzyści. Przysięga, że jeśli je otrzyma, uwięzi trzy osoby. Może nawet każe je ściąć, gdy nie zgodzą się na oddanie pokłonu jego idolowi. Trzy niewinne osoby, które nie mają z problemem króla nic wspólnego, zmusi do oddania czci idolowi. To dzieje się zawsze, na wiele sposobów.

Sufickie przypowieści uwypuklają kilka aspektów. W Indiach i innych krajach złożono Bogu w ofierze miliony zwierząt. Co te zwierzęta mają wspólnego z twoim Bogiem? Twoja prośba została spełniona, więc składasz je w ofierze. A przecież to nie zwierzę się modliło, to nie ono miało życzenie. Zwierzę nie ma z tym nic wspólnego. Jeśli chcesz złożyć ofiarę, złóż ją z siebie!

        Budda natknął się kiedyś na ceremonię. Oto zebrał się wielki tłum. Budda zapytał: - Co się dzieje?

Powiedziano mu: - Ktoś w modlitwie poprosił o coś i jego prośba została spełniona. Teraz chce w podziękowaniu złożyć ofiarę z byka. Chce zabić byka – taki jest bowiem religijny obrządek.

     Budda rzekł: - A co ten byk ma wspólnego z tą prośbą? Jeśli ów człowiek czuje, że Bóg coś mu da, czy też jest mu przychylny, niech siebie samego złoży w ofierze.

I podszedł Budda do tego mężczyzny i zapytał: - Co robisz? Dlaczego chcesz odebrać życie temu biednemu bykowi? On nic nie zawinił! Nie krzywdź go!

      A mężczyzna ów był uczonym braminem, znawcą świętych pism, więc odrzekł: - Nie rozumiesz. Nie krzywdzę tego byka. Święte pisma – Wedy – mówią, że jeśli podczas religijnego obrządku zwierzę zostanie ukrzyżowane i zarżnięte, wtedy dusza tego zabitego zwierzęcia pójdzie wprost do nieba. Więc nie krzywdzę tego byka, tylko pomagam mu pójść do nieba.

      Budda rzekł wtedy: - Czemu nie zabijesz swego ojca, matki albo siebie? Przecież ty także możesz iść prosto do nieba? A zapytałeś tego byka, czy on zgadza się pójść do nieba? Może on tego nie chce? Jeśli jest taka metoda – zabij lepiej swego ojca, matkę, albo samego siebie.

     Słowa te uderzyły uczonego bramina. Zaniemówił, bo zrozumiał że oto usłyszał Buddę. Usłyszał i zobaczył, a jego obecność wszystko mu rozjaśniła. Opuścił miecz, zaniechał obrzędu i zapytał: - Powiedz mi więc, jak mam być religijnym. Czyniłem takie rzeczy przez całe życie. Poruszyłeś mnie, dzięki temu mnie obudziłeś.

     W całym świecie są tysiące religii opartych na fikcji, że Bóg wyświadcza ci jakieś przysługi. Potem ty chcesz wyświadczyć przysługę Bogu, więc szukasz trzech niewinnych ludzi i zmuszasz ich do oddania czci bożkowi”.

                                                                                     Osho

P.S. Jak wiemy ojcowie kk udoskonalili opisany wyżej model ofiarny, dodając całopalenie ludzi na masową skalę. "Napij się krwi mojej, zjedz ciało moje". 

                                                           

 

czwartek, 29 lutego 2024

O człowieku

 



Gotowało się, a burza mruczała coraz bliżej. Zdążyło się ugotować i jeszcze spokojnie zjadłem, kiedy spadły pierwsze krople.

Suwak w namiocie w dół i wchodzę w śpiwór, bo zrobiło się zimno. Walą pioruny, telefon wyłączony, w takich chwilach dobrze jest coś sobie opowiedzieć.

 

„Człowiek jest zwierzęciem, takim samym jak inne zwierzęta. Tak się przynajmniej wydaje.

     Człowiek może być czymś więcej niż zwierzę, ale  też może spaść na pozycję jeszcze niższą od zwierzęcia. W tym właśnie zawiera się potencjalna chwała i wolność człowieka, jak też potencjalne zagrożenie.

Człowiek posiada ogromny potencjał.

    Może stać się Buddą albo Hitlerem. Natura ludzka jest otwarta w obu kierunkach.

Czy można znaleźć zwierzę, które jest bardziej niebezpieczne od człowieka, bardziej od niego szalone?

   Wyobraź sobie następującą scenę: pięćdziesiąt tysięcy małp siedzi na stadionie i zabija swoje dzieci. Małpy wrzucają swoje małe dzieci do ognia …... Na środku stadionu płonie wielkie ognisko, pięćdziesiąt tysięcy małp raduje się i tańczy, a dzieci wrzucane są do ognia. Co pomyślisz o tych małpach? Czy nie pomyślisz, że zwariowały?

Te wypadki miały jednak miejsce w ludzkim społeczeństwie, w Kartaginie. To tam właśnie pięćdziesiąt tysięcy ludzi paliło swoje dzieci. Spalili trzy tysiące dzieci w ofierze dla swego boga.

    Zapomnijmy jednak o Kartaginie. To było dawno temu. Co uczynił Adolf Hitler w XX wieku? Wiek dwudziesty, to wiek postępu, z tego też względu Hitler był w stanie zrobić jeszcze gorsze rzeczy niż Kartagińczycy. Zgładził miliony Żydów. Byli oni masowo zamykani w komorach gazowych. Przyglądały się temu z zewnątrz setki ludzi. Co myślisz o tych ludziach? Co to za rodzaj człowieka?

     Jedni ludzie są gazowani i paleni, a inni przyglądają się temu?

Czy możesz sobie wyobrazić, by zwierzęta robiły takie rzeczy?

 W ciągu trzech tysięcy lat człowiek wywołał pięć tysięcy wojen. Ciągle zabijał.

    Myśl, że człowiek nie jest zwierzęciem, stanowi jedną z przeszkód w rozwoju.

 

Pewien człowiek napisał list do prowincjonalnego hotelu w Irlandii. W liście pytał, czy jego pies mógłby tam z nim przebywać. Otrzymał taką odpowiedź:

   

     Szanowny Panie.

Pracuję w hotelu trzydzieści lat. Nigdy nie musiałem dzwonić na policję, by zabrała niesubordynowanego psa we wczesnych godzinach rannych. Żaden pies nie próbował wręczyć mi fałszywego czeku. Nigdy też pies nie zniszczył pościeli, paląc papierosy. Ani razu nie znalazłem hotelowego ręcznika w walizce psa.

Serdecznie zapraszam Pańskiego psa.

 

PS. Jeżeli pies da nam gwarancję, Pan także może przyjechać.

 

Zwierzęta są piękne i niewinne, natomiast człowiek jest przebiegły, kalkuluje. Jest okropny i może spaść na pozycję niższą od zwierząt. Może także przekroczyć samego siebie i osiągnąć pozycję wyższą od bogów”.

 

                                                                               Osho

wtorek, 8 lutego 2022

Stać się instrumentem

 Kto może stać się takim instrumentem? Na przykład naukowiec. Albert Einstein, czy Nikola Tesla opowiadali o konkretnych sytuacjach, w których doznawali olśnień, przychodziły im do głowy genialne pomysły. Początkowo wydawało się, że te myśli przychodziły Znikąd, ale oni obaj, niezależnie od siebie szybko odkryli Nadawcę.

Coś wielkiego wydarzyło się w Mekkce. Czy ktoś potrafi opowiedzieć o tym piękniej niż Osho?

„Uczeni twierdzą, że świat składa się z czasu i przestrzeni. Einstein przekształcił to w jedno: - powiedział, że czas jest czwartym wymiarem przestrzeni. Stworzył pojęcie czasoprzestrzeni. Kiedy otwierasz się na to, co wyższe, przenosisz się w świat bezczasowy i pozaprzestrzenny – nie ma tam ani czasu, ani przestrzeni.

Gdy to akceptujesz, tylko dopuścisz możliwość, że tak może być, otwiera się przed tobą zupełnie inny świat. Wchodzisz w kontakt nie tylko z tym, co wyższe, lecz także dostępujesz z tym głębokiej komunii. Wtedy ciebie nie ma, przestajesz być. W obliczu wyższego roztapiasz się. Istnienie możliwe jest tylko z tym, co niższe.

Właśnie dlatego tak bardzo upierasz się przy pozostawaniu w niższym, gdyż w tym, co wyższe, nie będzie ciebie. Sama egzystencja ego, jaźni, „ja” należy do tego, co niższe. Gdy otwierasz się na wyższe – znikasz. A kiedy ciebie nie ma, prowadzą cię po prostu Siły Wyższe. Stajesz się instrumentem.

Takim instrumentem stał się Mahomet w czasie 23 lat objawień na Górze Światła.


Kiedy Mahomet głęboko medytował na górze Al-Hira, nagle usłyszał głos, który nakazał: - „Czytaj!”.                                                                                       

- Jakże mam czytać? – spytał Mahomet będący zupełnym analfabetą.                                                                                    

Głos ponownie nakazał: - „Czytaj!”. I to z dużo większą stanowczością.                                                                             

Mahomet zawahał się, zaczął drżeć ze strachu. Jak miał czytać?                   

I wtedy głos zabrzmiał po raz trzeci: - „Czytaj!”.

Mahomet znalazł się na granicy między niższym a wyższym. Doskonale wiedział, że jeśli chodzi o niższe, czytać nie może. Jednak głos dobiegał z innej sfery i nalegał:-  „Czytaj!”. Otworzył zatem oczy i ujrzał, że wkroczył w inny świat. Mógł czytać, rozumiał. Zaczął otrzymywać Koran.

Trwało to latami. Mahomet nie otrzymał Koranu jednego dnia, Koran wsączał się w niego przez długie lata. Wcześniej był zupełnie zwyczajnym człowiekiem, aż nagle stał się inny. Jednak nigdy nie mówił : - „Jestem Buddą”. Nigdy. Także nie padło z jego ust: - „Jestem synem Boga”, jak w przypadku Jezusa. Mówił: - „Jestem zwykłym człowiekiem, sługą, posłańcem między dwoma światami”. Był prostym, skromnym człowiekiem. Dlatego niższe się zamknęło, a wyższe otworzyło. Nie uczynił żadnego wysiłku by wyższe się otworzyło, to się po prostu stało.

      Za pierwszym razem tak się przestraszył, że gdy przyszedł do domu, miał wysoką gorączkę. To wszystko takie dziwne! Jakim sposobem czytał? Jednak to, co widział i czuł, było tak odmienne, nie pochodziło z tego świata. Nie mógł uwierzyć, wszystko stanęło na głowie. Gorączka nie ustępowała przez trzy dni, a on trwał zatopiony w modlitwie. Po czym, z wielkim oporem, powiedział swojej żonie, co się wydarzyło.

„Byłem w innym świecie – rzekł. Nie mów o tym nikomu, bo pomyślą, że oszalałem”.

Od tego pamiętnego dnia Mahomet był prowadzony nie przez swoje ego, ale przez siły ponad nim – stał się instrumentem.

Kiedy otwiera się wyższe, wszystko wywraca się do góry nogami. Twoja logika przestaje działać, rozum nie ma już żadnego zastosowania. To, co wiedziałeś, staje się zupełnie nieistotne, nieważne jest także to, kim jesteś.

Otwarcie się na wyższe jest możliwe jedynie wtedy, gdy zamkniemy bramę niższą. To może się stać, lub nie, ale jest prawdziwie konieczne, jeśli chodzi o przetrwanie ludzi. Wejście w wyższe staje się pomostem, bramą, dzięki której człowiek staje się czymś więcej niż zwierzę”.



wtorek, 30 listopada 2021

Pogoń za przedmiotami

 


Umysły oświecone czują jedność nie tylko z naturą, ale i ze wszystkim co jest. Także z przedmiotami, doceniając ich wartość użytkową, lub artystyczne piękno. Przedmioty należy szanować, co przecież nie znaczy, że mamy się im oddać we władanie. Ogon nie powinien merdać psem. Czytelnicy na pewno pamiętają przypowieść Anthonego de Mello pt. Skąpiec.

Ta przypowieść porusza zasadniczą sprawę ; - umiejętność cieszenia się z tego, co jest.

Umysły oświeconych – Buddy, Mahometa, Jezusa – były niedualne. Nie uznawały podzielonego świata.

Nie ma potrzeby poszukiwania szczęścia na zewnątrz, na przykład w posiadaniu przedmiotów i dóbr materialnych. Wolność finansowa jak najbardziej, lecz tylko do pewnego stopnia – rzekł był Celsjusz.

Przecież wiemy, że szczęście nie znajduje się na zewnątrz. A jeśli ktoś gromadzi nadmiar, usiłując nim zasypać jakąś dziurę w sobie, przekona się, że to nigdy się nie uda. Nastąpi wewnętrzne rozdarcie, a z powodu nagromadzenia dóbr będzie coraz trudniej rozstać się z życiem. Azaliż trumna nie ma kieszeni.

Broń boże nikogo nie pouczam, każdy powinien żyć po swojemu.

Dzieła rąk ludzkich bywają oszałamiająco wspaniałe. Ich doskonałość może oślepić i budzić w człowieku łapczywość. I nie ma w tym nic złego, dopóki nie przebierzemy przysłowiowej miarki. Jaka to powinna być miarka, to już jest sprawa względna.


Pamiętać należy, że budowanie świata z przedmiotów odcina od przyrody. Z tym jest problem, ponieważ ludzie coraz częściej wychowują się wśród ścian, nad głową zamiast nieba jest sufit, a zamiast ziemi - podłoga. Na zewnątrz jest niebezpiecznie, tam czai się brud, dzikie zwierzęta, podstępni ludzie, bakterie, wirusy i na końcu psie kupy.

A przecież tak naprawdę nasz dom znajduje się głównie poza osobistymi czterema ścianami. Człowiek oddzielił się od świata, zbudował ściany, mury, ogrodzenia z żelaza, albo z drutu kolczastego, a zapomniał, że sam zbudowany jest z tej samej materii, co ryba w rzece i każde inne stworzenie. Odciął się mentalnie od Źródła i zajął produkowaniem przedmiotów, których wcześniej nie było. Więcej i więcej. Na początku wytwarzał, potem tylko kupował setki, tysiące, niepotrzebnych tak naprawdę rzeczy i im bardziej usiłował ukoić ból duszy za pomocą nowych przedmiotów, tym bardziej stawał się więźniem własnego zagubienia. Ludzie zakłócili naturalny rytm i zamiast się w nim odnaleźć i do niego wrócić, trwają w swoich niebezpiecznych nawykach, niosących rozterkę Ziemi i sobie.


Bardzo przepięknie zgubną pogoń za zbędnymi przedmiotami opisał Lew Tołstoj.

wtorek, 5 października 2021

Rinpocze

Dotarłem do źródłosłowu słowa Rinpocze. W Tybecie spotykamy się często z tym określeniem, przypisanym kapłanom, darzonym szczególną czcią. Rin-po-cze to po tybetańsku nieustanna reinkarnacja.

Ponieważ pojawia się słowo Tybet, spójrzmy na kilka zdjęć kwiatów z tego rejonu. Maki himalajskie. 








Świat jest różnorodny i w tym jego piękno. Maki nie tylko są czerwone. 

I przypomina się myśl ogólna, że sedno rozwoju człowieka polega na umiejętności wyrwania się z kulturowego, narzuconego przez skostniałe doktryny plemienne, mentalnego zaścianka. Tudzież; -  życie jest tajemnicą, oraz: - sprawy nieraz wyglądają inaczej, niż nam się wydaje.

     Buddyzm nie uznaje pojęcia Boga – Stwórcy. Tu istnieje tylko prawo przyczyny i skutku. Bardzo to przypomina teorię ewolucji. Buddyzm niesie wolność, natomiast Bóg chrześcijański narzuca kontrolę i poczucie winy. 

Poza tym …. Wszystko już było, jak rzekł Ben Akiba.

Fizyka kwantowa ukuła pojęcie teorii strun, jakiś ktoś niby wymyślił teorię motyla, a rzecz polega na systemie naczyń połączonych, na „odkryciu”, że wszystko jest energią i jest połączone ze wszystkim. A to przecież bardzo stara wiedza, wyartykułowana 500 lat pne. przez Buddę. W słowach Buddy mamy pierwowzór, teorie późniejsze są tylko powtórzeniem, najprawdopodobniej nieświadomym. Ludzie ciągle odkrywają na nowo to, co już było.

Religie.

 

Jeśli zastanawiamy się jaka motywacja kierowała Trzema

Wielkimi od religii, dochodzimy do wniosku, że był to bunt,

niezgoda na ówczesny sposób życia.

Budda wychował się w luksusie, a realny świat biedy i cierpienia nim wstrząsnął. Zapadł się w siebie i doznał oświecenia.

Jezus doznał oświecenia w Indiach, gdzie zapoznał się z filozofią sufich i po powrocie usiłował przekazać tę ideę swoim współplemieńcom.

Mahometa raził rozwiązły sposób życia w Mekce. 23 lata modlił się na Górze Światła aż do momentu, gdy został oświecony - dostał Przekaz - Objawienie Koranu.

Różne religie, a mają jeden punkt wspólny: - kiedy pytano każdego z wymienionych –„Czy jesteś bogiem?” odpowiedź po trzykroć była taka sama: - Nie! Jestem tylko oświecony.

poniedziałek, 1 lutego 2021

Jedzenie nie tylko biwakowe

Czy powinniśmy pościć?

Krótkie posty nie powinny nikomu zaszkodzić, a nieraz mogą okazać się dobroczynne. Jednak post jest potrzebny jedynie wtedy, gdy się nieprawidłowo odżywiamy. Kiedy ciało dostaje w pożywieniu to, co powinno dostawać - post jest zbędny.


Niestety, większość odżywia się źle. Człowiek zgubił swoją ścieżkę. Żadne zwierzę nie odżywia się tak jak człowiek. Zwierzęta wybierają tylko kilka pokarmów. Jeśli wprowadzisz konia do ogrodu i tam zostawisz, będzie on jadł tylko pewne konkretne trawy. Nie zacznie jeść wszystkiego naraz. Jest pod tym względem wybredny. Ma wyczucie tego, co może jeść, a czego nie.


     Człowiek jest pod tym względem całkowicie zagubiony, nie ma takiego wyczucia. Je wszystko naraz. Właściwie trudno byłoby znaleźć coś, co nie stanowi pożywienia dla ludzi w tej, czy innej części świata. Gdzieś je się mrówki. Gdzie indziej węże. Jeszcze gdzieś – psy. I te psy są bite kijami przed śmiercią, aż wyzioną ducha, wtedy ich mięso nabiera kruchości. Człowiek zjada wszystko. Oszalał. Nie wie co jest zgodne z jego ciałem, a co nie. Jest całkowicie zagubiony. a zgodnie ze swą naturą powinien być wegetarianinem. Do przyjmowania takiego pokarmu stworzyła nas Góra.


Podobno pochodzimy od małpy. Jeśli Darwin ma rację, a mógł mieć i małpy są wegetarianami, całkowitymi wegetarianami, to ludzie także powinni być wegetarianami. Są sposoby oceniania, czy dany gatunek zwierząt jest mięso, czy roślinożerny. Zależy to od długości jelit.

Zwierzęta mięsożerne mają krótkie jelita. Lwy, wilki mają krótki przewód pokarmowy. Mięso, padlina, jest trawione szybko. Nie są potrzebne długie jelita. A człowiek ma jedne z najdłuższych jelit, co oznacza że został stworzony na wegetarianina. Charakterystyczny dla niego jest długi proces trawienia i duża ilość wydalin.

Jeśli człowiek mimo to zjada mięso, powoduje zakłócenia w funkcjonowaniu swojego ciała. Wielu wschodnich mędrców: Budda, Mahavira – podkreślało ten fakt.

    I chodzi nie tylko o to, że nie należy uczestniczyć w przemocy – to jest sprawa wtórna. Rzecz w tym, że jeżeli chcesz sięgać po duchowość, to twoje ciało powinno być lekkie, naturalne, unoszące się płynnie.

      „Idę tak lekko, jakbym się sam niósł pod pachą”


Gdy mam chęć udać się na poszukiwanie duszy, powinienem coś wiedzieć o wibracjach ciała. Nie ulega kwestii, że wszystko co nas otacza jest energią, wibracją. My, nasze ciała, także wibrujemy. Gdy jemy mięso te wibracje są niskie, jest obniżona ich częstotliwość. Zjadane mięso, to przecież kawałki trupa. Ten trupi pokarm ściąga nas do dołu, obniża wibracje. Gdy jesteśmy mięsożercami nasze ciało jest „ciężkie”. Kiedy natomiast nie jesz mięsa, podnosisz wibracje swego ciała. Wtedy inaczej patrzysz na świat. Widzisz więcej, znikają lęki. Mózg odmiennie pracuje w tej wyższej wibracji. Łatwiej wtedy być zadowolonym. O wiele łatwiej.


 A teraz zaobserwuj, co się dzieje, gdy zabijasz zwierzę. Nikt nie chce być zabity, zwierzę nie ginie ochoczo. Co dzieje się w umyśle zabijanego stworzenia? Strach, ból, przerażenie, wściekłość, przemoc, rozpacz, bezsilność. Zwierzę dostaje cały ten wianuszek odczuć. W całym jego ciele rozprzestrzenia się ból i agonia. Całe ciało zabijanego zwierzęcia wydziela wtedy trucizny, toksyny. Wszystkie gruczoły wywalają  z siebie trucizny. Ciało mordowanego zwierzęcia dostaje zatrutą, obniżoną energię, a toksyny głównie gromadzą się w krwi. To zrozumieli Żydzi i dlatego zastosowali ubój rytualny. Ale ty nie jesz koszernego jedzenia i tę obniżoną energię i toksyny śmierci wprowadzasz do swego ciała.

W zwierzęciu funkcjonuje pewien określony poziom świadomości. Twój poziom świadomości znajduje się wyżej. Jednak w chwili, gdy jesz mięso, twoje ciało wibracyjnie schodzi na niższy poziom, poziom zjadanego zwierzęcia, poziom zatruty śmiercią.

I tak tworzy się rozbieżność między świadomością a ciałem. Wprowadzasz się na własne życzenie w napięcie, lęki, często w rozdrażnienie, a ogólnie w stres. A stres zabija. A więc powinno się jeść naturalne pożywienie: kasza, fasola, makarony, groch, warzywa, owoce, grzyby, orzechy, jaja, ser, olej słonecznikowy, masło, miód. 


Jeśli mogę coś ugotować, nie smażę tego. (W ogóle unikam smażonego). Jeśli mogę czegoś nie gotować, jem na surowo - na przykład kapelusz młodego borowika. Naturalne pożywienie dostarcza uczucia sytości i zaspokaja w pełni potrzeby ciała. A poza tym można także w ogóle nie jeść i sprawnie egzystować. ( bretharianie). Wystarczająca energia idzie z kosmosu.


Gdy powyższe mądrości dotarły do mnie i ja stałem się na półtora roku wegetarianinem. Organizm się odkwasił, poczułem się jeszcze bardziej lekko, niż wcześniej. Potem wróciłem do jedzenia minimalnych ilości mięsa, drobiu i ryb, bo mogło mi grozić, że z tej lekkości w końcu ulecę do nieba. Czyli nie katuję się i nie zmuszam do ascetyzmu. Najważniejsze żeby nie mieć wyrzutów sumienia, że nasza dieta jest niezdrowa i jeść to, na co ma się ochotę. Oczywiście w rozsądnych ilościach.


I takie myśli zapisałem, siedząc przy namiocie po naturalnym jedzeniu. Zapisałem, bo miałem czas. Gdybym nie miał czasu, to bym tylko siedział.



wtorek, 31 marca 2020

Marnowanie życia


Marnować życie? A po co? Lepiej zakochaj się!

Możesz się zakochać we wszystkim.
W rzeczy, albo osobie.
I nie szukaj powodów tego zakochania, bo wszystkie powody są fałszywe. Serce ma własne powody, o których umysł nic nie wie……
     
Tych powodów nie da się określić, są nieuchwytne, nieopisane, niewytłumaczalne. Spróbuj je wyjaśnić, a będą wyglądać bardzo głupio.
    Ktoś pyta: - "Dlaczego się zakochałeś w tej kobiecie? Odpowiadasz: - Ona ma takie piękne włosy". Jak to głupio brzmi!
Zakochałeś się we włosach? Albo: "ona ma takie zgrabne nogi".
     Jak można zakochać się w nogach? To po co ci cały człowiek?
To wszystko jest bez sensu, ale umysł łaknie sensu, szuka jakiegoś powodu. Chce wiedzieć "dlaczego". I nic nie znajduje, tworzy więc własne powody.
    - Nie zakochałeś się w jakiejś kobiecie, bo jest piękna.
    - Jest odwrotnie: - ta kobieta jest piękna, bo się w niej zakochałeś.
Najpierw pojawia się miłość, dopiero potem piękno. Piękno jest tylko cieniem miłości, bo ta sama kobieta nie jest piękna dla innych ludzi. Czasem będą się śmiać z ciebie - "co ty widzisz w tej kobiecie, w niej nie ma nic ciekawego".
Piękno pojawia się, gdy jest miłość. Gdy zakochasz się, poczujesz, że coś się dzieje, dzieje się właśnie coś pięknego.
    - Gdy zakochasz się w drzewach, stają się piękne, tak widzi je malarz.
    - Zakochaj się w kwiatach, w chmurach, w czym chcesz, a będzie to piękne.



Czy widziałeś ludzi zakochanych w swoim samochodzie? Widziałeś, jak go polerują i dotykają? A gdy to widzi żona, staje się zazdrosna.
Zakochaj się w pieniądzach, a zaczną nabierać piękna. Widziałeś ludzi dotykających pieniędzy z taką miłością i troską, że niemal je głaskali i całowali?
 
"Goldstein poszedł do sądu. Chciał rozwodu - przyłapał bowiem swoją żonę w łóżku z innym mężczyzną.
  - Panie Goldstein - zwraca się do niego sędzia - Mówi pan, że niepisane prawo zezwalałoby panu zabić pana Cohena, i że mierzył pan do niego z pistoletu, a mimo to nie strzelił pan. Dlaczego?
 - Kiedy wycelowałem, - powiedział Goldstein, - on zapytał: - Ile chcesz za ten pistolet? Wysoki sądzie, jak mogłem zabić człowieka, kiedy on mówi o interesach?"

Jeśli jesteś zakochany w pieniądzach, widzisz w nich coś, czego nikt inny nie widzi i nigdy nie zobaczy. Wielu będzie się z ciebie śmiać głośno, a po cichu zazdrościć.
Zakochaj się w czymś innym, a zaczniesz widzieć rzeczy, które dla innych są niedostrzegalne.

Miłość tworzy piękno. Jest twórcza, jest jedyną istniejącą siłą twórczą.
Wtedy ta rzecz, w której się zakochasz zaczyna promieniować, zaczyna mieć blask, staje się bardzo znacząca dla ciebie.
   Jeśli w takim momencie spotkasz Buddę, czy Chrystusa, od razu ich rozpoznasz, bo jesteś wrażliwy, obudzony. Masz w sobie miłość, to ona otworzyła twoje oczy i serce.


Jeśli się niczym nie potrafisz zachwycić, nie ma w tobie pasji, zakochania……
      - już jesteś martwy.
Już jest po tobie. Jesteś cyborgiem bez uczuć. Homo Mechanicus.
Jesteś tępy i zamknięty w swoim małym świecie, jesteś niewrażliwy. Straciłeś całą swą inteligencję, nie można dostać się do twego istnienia - nigdy nie otwiera się w tobie żadne okno, nie dociera światło, i nie bawi się wewnątrz ciebie wiatr.
Gdy w takim momencie pojawi się obok ciebie Chrystus lub Budda, miniesz ich. Nie zauważysz nawet.
Nieś w sobie uważność bez centrum, nieś w sobie płomień, światło! 
Bądź inteligentny.
       
Inteligencja. Co to słowo oznacza?
To jest twoja cecha, która pozwala żyć bez pytania: - dlaczego?
     - Człowiek inteligentny żyje, świętuje, cieszy się.
     - Człowiek intelektu, człowiek, który tylko gromadzi wiedzę, stale pyta: - dlaczego? dlaczego? - i marnuje życie.

Swoje życie marnuje, a czasami zatruwa także życie drugiemu.

                                                                                                           Osho