Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Adolf Hitler. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Adolf Hitler. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 stycznia 2025

Trzech Króli

 


Patrzę na to zdjęcie i widzę możliwość opisu z pomocą innych trzech liter: ZŁO – złodziej, łachudra, oszust.

A przecież było także Trzech Wielkich.

Trzy podstawowe religie: - buddyzm, islam i chrześcijaństwo. Na czele każdej z tych doktryn stał człowiek. Pytano każdego z nich:

- Czy czujesz się bogiem?

I po trzykroć odpowiedź była jedna:

- Nie. Uważam, że jestem tylko oświeconym.

Trzy religie różniące się między sobą, na ich czele Budda, Mahomet i Jezus, a każdy z nich tylko oświecony. Religie różne – oświecenie jedno.

Czym jest to oświecenie?

Otóż wszyscy nauczyciele duchowi,  w tym także ci, którzy piszą bajkami, wiedzą, że człowiek chcący się nieco wspiąć ponad zwierzęcość, powinien, czy nawet musi, pozbyć się cech neurotycznych, aby funkcjonować prawidłowo.

A to oznacza, że zdrowy na umyśle człowiek nie powinien chcieć być kimś wyjątkowym, niezwykłym, bo wtedy kierunek przejmuje ego i rośnie co najmniej pyszałek.

Oświecenie polega na tym, aby być tym, kim właśnie jesteśmy. Rozumieć to należy z pełną świadomością, wtedy zmysły są dostrojone, ruchy nie wymuszone. Wszystko dzieje się na luziczku, jakby od niechcenia.

Wydaje się to proste, atoli niełatwe w praktyce, ponieważ przekroczenie w głowie jednym krokiem uwarunkowanych, nawykowych zbiorów, to rzecz arcytrudna. Więc po powzięciu prawdy, starajmy się z nią oswajać stopniowo.

Stopniowo, dzień po dniu, wiedząc azaliż, że bycie kimś specjalnym jest tylko formą pancerza, duchowego pancerza, nad którym pracuje nasze osobiste ego, zwykle sterowane błędnym kodem, który w umysł dziecka wpisał Osobisty Rodzic. Kochający rodzic, jednak z silnie zaburzoną świadomością.

Być zwykłym, jednak co pewien czas bawić się celebracją, uroczystym robieniem tych rzeczy zwykłych. I dbać o iskrę buntu w sobie - nie godzić się ze wszystkim, co jest. Co innego z pogodą – upał czy mróz – pogodę należy akceptować, bo ona nie będzie inna niż jest.

Pogodę akceptować, atoli nie działania chama, który odgrywa pana i nas niewoli. KK naucza o nadstawianiu drugiego policzka, albo że mądry głupiemu ustępuje. To błędny kierunek - właśnie z tego powodu pleni się zło na świecie.

                Pewnik:- Jedna trzecia część obywateli (każdego państwa) nie potrzebuje, a nawet nie chce wolności.

Wyjaśnienie powyższej tezy podał Adolf Hitler, z pewnością geniusz od sterowania masami. Czerpał wiedzę z obserwacji rozchwianego po przegranej I wojnie, głęboko nie asertywnego społeczeństwa niemieckiego i wyciągnął jeden wniosek: - „Psychika tłumu poddaje się tylko temu, co silne i bezkompromisowe. Podobnie jak kobieta, która raczej ugięłaby się przed silnym mężczyzną, zamiast dominować nad mięczakiem - również masy tęsknią za władcą”.

Ten przeraźliwie trafny wniosek potwierdzały także jego doświadczenia z domu rodzinnego: - samolubny i władczy ojciec wykazywał niewielkie zainteresowanie uczuciami o wiele młodszej żony i równie mało interesowały go dzieci.

Czemu masy tęsknią za władcą? Aby ukryć swoje życiowe niepowodzenia potrzebują Przewodnika, który wskaże słusznego wroga. Także nie chcą dokonywać wyboru, nie lubią myśleć, czekają, aż ktoś „silny” (nie ważne czy megaloman, narcyz, a nawet kryminalista) podsunie im gotowy „Przekaz z Nowogrodzkiej”, oparty na zasadzie odwracania pojęć, czyli jak rzekł był klasyk: Trzeba wiedziiić, co powiedziiić.

I w ten oto prosty sposób (bez urazy) mamy wyjaśniony fenomen wyborców Pisu.

Jak to? To tylko trzecia część obywateli, a przecież wiemy, że „ludzi dobrej woli jest więcej”?

Jest więcej, azaliż oni są przeważnie przyzwoici – czytaj cisi. I co z tego, że owi cisi kiedyś „posiądą królestwo”, jeśli dziś panoszy się mniejszość, która jest zwarta, chamska, nienawistna i głośna.

Ta głośna mniejszość jest prowadzona przez kutych na cztery nogi cyników zalecających pracę dla idei, podczas gdy sami ssają kasę wszystkimi otworami. Jako że pokrewne energie się przyciągają, do łachudry lgną inne łachudry i powstaje organizacja mafijna. Ta mafia wie, jak ważna jest komunikacja z tłumem, więc czerpie pełnymi garściami z „dziesięciu zasad” Schopenhauera, między innymi odwracając kota ogonem, czyli odwracając znaczenie pojęć.

Egzystencja KK opiera się na odwróconym znaczeniu pojęć – czego innego naucza, a co innego robi. Dlatego Pisowi tak blisko do kk. 

Ręka rękę myje z pomocą wody święconej. 

Obecni rządzący jeszcze się nie nauczyli, że najlepszą obroną jest atak, tudzież z chamem delikatność nic nie da. Dla chama to słabość.

Pisiory wyśmiewały Ryszarda Petru, za powiedzenie „sześciu króli”. Efekt? Ano ci tak zwani katolicy - prawdziwi patrioci, okazali się bezczelnymi złodziejami, którym oprócz złodziejstwa najlepiej wychodzi ciągłe knucie i uciekanie przed odsiadką, a Petru nie przykłada wagi do tego, czy było trzech króli szóstego stycznia, czy sześciu trzeciego. On nie dość, że nie kradnie, to jeszcze potrafi zniżyć się do prozy życia, usiąść przy kasie w Biedronce, a potem sprzątać sklep. Powiedzmy, że symbolicznie, ale jednak.

Spróbujmy wyobrazić sobie Jarozbawa jako kasjera w Biedronce…..


czwartek, 11 marca 2021

piątek, 10 lutego 2017

Wibracja demoniczna z 1944 roku

Dziś zajmę się faktami z 1 lutego 1944 roku.

Wczoraj segregowałem książki i zatrzymałem się na tytule: „Zamach na generała Franza Kutscherę” .
(Generał SS, dowódca Policji na dystrykt warszawski).

Ponieważ przed paroma dniami minęła kolejna rocznica zamachu, wyruszam na trasę tej akcji.
Zaczynam od siedziby Gestapo – ul. Szucha 23.
Życie znowu przypomina znaną liczbę.




Na warszawskich ulicach hitlerowcy rozstrzeliwali setki i tysiące ludzi w publicznych egzekucjach, aby złamać ducha narodu, zastraszyć społeczeństwo.
Nazwiska ofiar widniały na plakatach rozlepianych przez Niemców. Na każdym plakacie widniał podpis: - "Dowódca Policji na dystrykt warszawski".
Nie było nazwiska.

Dowództwo AK podjęło pod koniec 1943 roku decyzję zabicia tego Niemca, w związku z tym wywiad musiał ustalić jak on się nazywa.

„Pomógł przypadek – jak to często w życiu bywa” - napisał autor książki.
Czytelnicy bloga wzruszą ramionami w tym miejscu, wiedząc dobrze, że przypadków nie ma.
       Otóż jeden z wywiadowców, który prowadził rozpoznanie wyższych dowódców Gestapo w dzielnicy niemieckiej i w jej pobliżu, zainteresował się dużym, reprezentacyjnym samochodem, wjeżdżającym w bramę pałacyku w Al, Ujazdowskich 23.
W tym pałacyku mieściła się komendantura SS i policji.


Wywiadowca znał dobrze ten samochód i jego nr rejestracyjny:
SS-20795 (Suma cyfr 23).
Była to ciemnostalowa limuzyna opel-admirał, często używana przez dowódców hitlerowskich.

Ustalono, że teraz jeździ tą limuzyną generał Franz Kutschera, i to właśnie on jest dowódcą Policji.
W grudniu 1943 i połowie stycznia przeprowadzano codzienne rozpoznanie. Brały w nim udział łączniczki AK, m.in. Kama, Hanka i Dewajtis.
Widok na Al.Ujazdowskie. Kilkadziesiąt metrów w prawo niewidoczny na zdjęciu wylot Al.Róż, skąd wyjeżdżał samochód z Kutscherą. Tu stała „Kama.”


Nieopodal mamy jeszcze dwie tablice pamiątkowe umieszczone w chodniku.




Zamachu na Franza Kutscherę dokonano – 1 lutego 1944, pomiędzy ul. Szopena i dzisiejszą Piękną, wtedy Piusa XI.



I tu po raz kolejny pojawia się znana nam liczba.

Wykonujemy działanie: 1+ 2+ 1944+11= 23.
(Wibracja demoniczna)

Sprawdźmy teraz alfabetem numerologicznym nazwisko zabitego generała.

Franz = 11
Kutschera = 38 = 11
Jedenaście i jej wielokrotności, to liczba mistrzowska.
Co to znaczy? Hmm... Ludzie, do których jest przypisana ta liczba, są nieprzeciętni.

Chwila zadumy i sprawdzamy dalej:

Adolf = 20 czyli 2
Hitler = 36 = 9
2 + 9 = 11

Literatura numerologiczna o liczbach mistrzowskich:

Człowiek do którego przypisana jest liczba mistrzowska, sam decyduje – świadomie lub nie – czy chce funkcjonować w wibracji światła czy ciemności.

Co można jeszcze ciekawego podać czytelnikom z numerologii?
Zajmijmy się słowem „Polska”.
Jakie wibracje niesie to słowo?

„W rozwiniętej wersji liczbowania to słowo niesie liczbę 668.
Niestety, liczba (668) (Polska) to tzw. wnuczka Szatana Diabła. Polska jako wibracja (668) dająca w sumie (20) to zwykle opętany sługus obcej jaźni czyli państwo służalec obcego imperium, kraj sprzyjający opętaniu obcymi, toksycznymi ideologiami, łatwy do opętania i kierowania przez inne kraje”.
(Strona: Gematria – Numerologia – Liczbowanie - Himavanti)









sobota, 14 marca 2015

Kamienna pustynia

Marketing największej Korporacji cd.


Internet jest potęgą. To potęga w rękach rządzących, ale także miecz obosieczny.
         Imperatorzy zawsze rządzili za pomocą strachu. Tak działał Adolf Hitler. W „Mein Kampf” stoi czarno na białym: - strasz ludzi! Wtedy utrzymasz władzę!
        A co przekazują czarni? - Bój się Boga!
Czuję się.... jak kropla, która spada z nieba. Leci pod własnym ciężarem, a cała tajemnica w locie.
         Ludzi pęta się od wieków strachem.
Nic nie masz.
       Tylko ten dom, lub mieszkanie na kredyt wzięte. To wszystko co masz. I to możesz stracić. Lecz - nie bój się!
Ja też mam dom. Kupiony za gotówkę: 40 zł zapłaciłem w promocji (Tesco) za nowy namiot - marzec 2015 r. I wiem, że dwa lata wytrzyma w Bieszczadach. ( gdy myszy odpuszczą) Taki żart i wcale nie smutny, bo zaniedługo pokażę w jakich kwiatach ten dom stoi!
        A dziś, w tym Tu i Teraz, 4 miesiące w roku mieszkam w stolicy Polski, w Centrum Warszawy – kamienna pustynia mówią, ale w niej mam własność - to trzecia kolejna własność, po dwóch poprzednich, oddanych na osobiste życzenie, lecz: - trumna nie ma kieszeni - czy nie tak piszę od czasu pewnego? 
     W tej kamiennej pustyni także bywa ładnie.
   




I w tym zawiera się autentyczność, czyli prawda. Dziś żyję, a co będzie jutro? Może się zakocham?
      Z tej kamiennej pustyni wszędzie mam blisko, metro oddali, mam do niego sto metrów.
   


  
Lecz do rzeczy. Kiedyś pisało się: - ad rem.
Czarni: czytaj Manipulanci, trzymają z politykami. Wyraźniej to napiszę: - to czarni pociągają za sznurki, a politycy wykonują ruchy.
        Czyli politycy są politykowani. A im się wydaje, że są samodzielni.
I nie jest ważne, czy za sznurki pociąga partia Boga, czy partia Złotego Cielca. Zobaczmy co pisze Bruno Ballardini.

Do przyciągnięcia i przywiązania klientów do nowej marki, jako logo wybrano narzędzie tortur.
- To narzędzie wybrał sobie syn rzemieślnika, pierwszy przedsiębiorca powstającego właśnie największego w dziejach przedsięwzięcia, by oddać życie „dla dobra ludzkości”.
Facet miał niewątpliwie charyzmę, ale przy tej okazji przeszedł samego siebie, poświęcając się całkowicie na rzecz firmy – przynajmniej tak twierdzą ewangelie. Nawet jeśli dopuścimy hipotezę samobójstwa, nie ma już sposobu, by się dowiedzieć, czy animator kieszonkowej sekty naprawdę je popełnił, kiedy w olśnieniu zobaczył wszystkie jej przyszłe pomyłki, czy też wyczuł możliwość przejęcia rzemieślniczego wyrobu swojej sekty przez wielką korporację, która całkowicie go wypaczy.

W czasach, gdy po raz pierwszy użyto tego znaku, Paweł, jego product manager, był całkowicie świadomy, że ów negatywny symbol jest „zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan” (Kor 1,23)
Aparat perswazyjny był tak potężny, aparatura propagandowa tak silna, że krytyka Porfiriusza, który mówił o złym smaku nowej religii, utonęła w niebycie.
Porfiriusz mówił: - Oto sławetne zdanie Nauczyciela, który powiada: „Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie”.
To jest najbardziej bezsensowny ze wszystkich bezsensownych i najbardziej zwierzęcy ze wszystkich zwierzęcych zachowań pomysł, by człowiek smakował ludzkie mięso i pił krew swoich bliźnich. Co to za gadanie? Bo choćby zawierało pod welonem alegorii cokolwiek inicjacyjnego i dobroczynnego, to przecież odór dobranych słów, wnikając w jakiś sposób poprzez słuch do duszy, niesie jej szkodę, gorsząc ją swą odrażającą naturą, a w wymiarze ezoterycznym całkiem poraża, skoro nastawia człowieka do zagubienia się w mrokach nieszczęścia. Nawet natura istot bezrozumnych czegoś takiego nie zniesie.(....) Baczcie więc: taka jest ta religia, którą przyjmujecie, jeśli nierozsądnie dacie się do niej przekonać. Patrzcie, jak ta choroba ogarnęła miasta, już nie tylko samą wieś! ( Makary z Magnezji, Apokritikos,III,15.)

Niezależnie od tego, jak było w istocie, powodzenie tej inicjatywy bije po oczach: narzędzie śmierci po dziś dzień reprodukowane jest jako trademark w setkach milionów egzemplarzy, wieszane na ścianach przedszkoli i szkół. Funkcjonuje nawet jako powszechnie noszona ozdoba unisex, w wersji dla pań zdobna w szlachetne kamienie. W sumie nieźle: można tylko się zastanawiać, jaki też nosilibyśmy gadżet, gdyby, dajmy na to, Chrystusa powieszono lub ścięto.
Bruno Ballardini – Jezus i biel stanie się jeszcze bielsza.

Mój przyjaciel, Mirek, wyszukał poniższy tekst:

„Dwa miliardy ludzi są zahipnotyzowane przez Kościół, sądzi aktor Krzysztof Pieczyński. Według niego Kościół nie pali czarownic tylko dlatego, że już nie może. - Polacy utracili swoją tożsamość wraz z przyjęciem chrztu - dodaje i przedstawia swoją wizję oraz jej źródło.

- Jak Pan idzie ulicą przez miasto, to chyba Panu przykro, bo dookoła kościoły i krzyże.
Te krzyże działają na podświadomość. Należy je usunąć ze wszystkich publicznych miejsc z wyjątkiem kościołów. Przestrzeń publiczna nie może być miejscem indoktrynacji.
- Czuje się Pan pozbawiony czegoś przez Kościół?
Absolutnie - tak się czuję. Jestem okradziony z partnerów do twórczej rozmowy, bo Kościół przeniknął także kulturę i sztukę. Przez to ludzie w Polsce produkują zbyt wiele mizernych kopii tego, co stworzono w innych krajach. Widocznie wstydzą się siebie i robiąc kalki myślą, że przez to będą lepsi.
- A gdyby ktoś Panu zaproponował odprawienie nad Panem egzorcyzmów?
To ja zaproponuję, by postawić Kościół przed trybunałem za zbrodnie przeciwko ludzkości. Bo te zbrodnie żyją w naszej zbiorowej podświadomości. Człowiek rodzi się z ich traumą, a nie z grzechem pierworodnym. To, o czym mówię, to rzeczy dla mnie bardzo emocjonalne, natomiast Kościół opanował umiejętność niewyrażania emocji i prawdy, kontroluje się, jest w tym mistrzem.

Tablice Uniqueness

Na nic wszelkie zabiegi wrogów tego logo. Działania propagandowe podjęte przez ewangelistów przygotowały grunt pod największą w dziejach kampanię marketingową.
Albowiem przywiązanie klientów do marki należy budować jakimkolwiek sposobem, Prawdą i nieprawdą. Dopiero po psychologicznym „rozhuśtaniu” grupy docelowej staje się możliwe głoszenie uniqueness produktu, co stanowi pierwsze konkretne posunięcie inwazyjnej strategii marketingu.
Powtórzmy: aurę wyjątkowości produktu można stworzyć tylko poprzez komunikat.
Guidelines marki, mającej podówczas największe wzięcie, to znaczy dziesięcioro przykazań, które chrześcijaństwo przyjęło wraz z całym Starym Testamentem, ustaliło już dogmat w sposób niezrównany, i to w obu najstarszych redakcjach (Wj20,1-21 i Pwt5,1-22)

Ja jestem Pan Bóg twój

To wstępne założenie ustala przede wszystkim, kim jest mówiący. Chociaż od niepamiętnych eonów mamy już za sobą atrofię „dwupłatowego umysłu”, czytając to przykazanie, odnosimy wrażenie głosu z zewnątrz, (Po dziś dzień w żargonie branży głos spoza ekranu w spocie reklamowym określany jest jako voice of God.) który wydobywa się nie wiadomo skąd. W grę wchodzą mechanizmy wykorzystujące nasze najpierwotniejsze tryby poznawcze – to jest przypomnienie tych zamierzchłych czasów, gdy z powodu bardziej wyrazistego podziału między naszymi półkulami mózgowymi słyszeliśmy „głosy” i przypisywaliśmy je bóstwom.

Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną

Imperatyw ustala raz na zawsze wyłączność, zabezpieczając się zarazem przed ucieczką grupy docelowej do ewentualnej konkurencji.
( Tekst Mateusza: - strzeżcie się, aby was kto nie zwiódł....)

Nie uczynisz sobie posągu ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko

Rozproszenie wizerunku może zniszczyć dowolną strategię marketingową. Stawką jest nie tylko wyjątkowość produktu, ale także jego marka. Tylko firma ma prawo mówić o produkcie (lub o sobie samej) i winna zachować jak najsurowszą kontrolę swego image'u. Są to zasady na których opiera się „skoordynowany wizerunek”.
Warto zauważyć, że drugie przykazanie doczekało się reinterpretacji – począwszy od soboru nicejskiego (787 rok) – usprawiedliwiającej kult ikon.
Przepisano na nowo dekalog, został on nazwany Katechizmem Kościoła katolickiego. Ten Katechizm poświadcza, że chodziło o zabieg absolutnie konieczny, gdyż umożliwił on masowy kolportaż dla potzeb reklamowych sakralnych podobizn i gadżetów, który religia starego zakonu określiłaby jako idolatrię (Podstawą kultu świętych obrazów jest misterium Wcielenia Słowa Bożego. Kult ten nie sprzeciwia się pierwszemu przykazaniu – Katechizm … (par.2141)

Nie będziesz brał imienia Boga twego nadaremno.

Tu, według Bruno Ballardiniego nastąpiła szatańska zmyłka, i to akurat w chwili, gdy chrześcijaństwo zaczęło doceniać wagę „Słowa”.