Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chrześcijaństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chrześcijaństwo. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 listopada 2024

13

 


Ahinsa – odmiana buddyzmu, zbliżona do dżinizmu, czyli religia bez przemocy. Cesarz Asioka 268–232 p.n.e. nawrócił się na ahinsę, atoli dopiero wtedy, gdy wyciął w pień połowę ludności subkontynentu indyjskiego. Minęły lata i okazało się, że z pomocą takiej religii rządzić skutecznie się nie da, a potężne Indie po rządach Asioki rozpadły się na całe dwa tysiące lat.

2300 lat temu dziadek Asioki przekazał wnukowi potężne państwo, plus kilka ponadczasowych wskazówek:

- Skuteczne rządy polegają na toczniu licznych wojen, przedzielonych krótkimi okresami pokoju.

- Nikomu nie wierz, wyzbądź się litości. Litość to słabość.

- Umowy i traktaty są po to, aby je w sprzyjających okolicznościach łamać.

- Nie brataj się z sąsiadem, tylko z sąsiadem sąsiada.

- Spiskuj, knuj, dokuczaj sąsiadowi gospodarczo i militarnie, a kiedy osłabnie, napadaj bez skrupułów.

- W rządzeniu wspieraj się religią i szpiegami.

Z powyższej historii jasno wynika, że jakaś religia musi w państwie być. Ona jest niezbędna dla scalenia narodu, bowiem nie da się rządzić samą przyzwoitością. Tłum takich rządów nie zrozumie. (bowiem).

Faktem jest, że człowiek ma naturalną skłonność do piękna, harmonii, wzniosłości, czy nawet przeżyć mistycznych. Tę właśnie potrzebę duchową wykorzystują religie. Odbierając rozum dają ideologię.

Eckhart Tolle: - religie stały się częścią obłędu, który zniewolił ludzkość.

"Obezwładniony Olbrzym" - Psycho-analiza Kościoła Katolickiego.

Manfred Lutz. Autor jest kierownikiem kliniki badawczej wielkiego szpitala psychiatrycznego w Niemczech.

Mówiąc krótko: - w tej klinice doradza się wielkim przedsiębiorstwom.

A pacjent - kościół katolicki, jest takim wielkim przedsiębiorstwem. Więcej: - jest koncernem ponadnarodowym, największą korporacją.

Manfred Lutz pisze: - kościół katolicki to obezwładniony olbrzym. Wcześniej, czy później powinno dojść do próby leczenia olbrzyma, bo to jest pacjent.

Bardzo chory pacjent.

    Jeden z podwładnych Lutza, Watzlawik, sformułował myśl: - Kościół katolicki jest najbardziej nieudanym samobójcą w "całej" historii ludzkości.

- W przeciągu dwóch tysięcy lat, pomimo wielu starań, nie udało mu się ze sobą skończyć.

Dalej Watzlawik pisze, że chrześcijaństwo, to jakby rodzina alkoholika. Czyli nie taki całkowicie beznadziejny przypadek. Leczenie ma szanse.

Być może tak jest, ponieważ jak pisałem, tłumem bez religii rządzić się nie da. Jakaś religia być musi, najlepiej rodzima, podobnie jak religia shinto w Japonii. Na ziemiach słowiańskich uprawniona jest religia naszych dziadów i jej rodzimy znak - Swadziebnik. Znak symbolizuje cztery pory roku, widoczne na nocnym niebie (Wielki Wóz) w czasie każdego z przesileń. Pisałem o rodowodzie swastyki.


Zaiste, słuszne to słowa i do tego zbawienne, że Polskę od tysiąca lat ssie mafia watykańska.


Dziś wracam do liczby 13 – liczby Miłości według Kabały, a jednocześnie liczby fibo. Wracam do tej liczby, bo pisiory ciągle klepią „koalicja 13 grudnia”, dając podobnym do siebie głupkom sygnał, że poprzez liczbę 13, koalicja rządząca jest nie tylko BRZIDKA, ale i wręcz szatańska.

Dwie kwestie:

Pierwsza: - Liczba 13, dzięki propagandzie kk uważana była do niedawna za liczbę szatana, przeciwstawienia się Bogu.

13 października 1307 roku, w piątek, papież do spółki z Filipem Pięknym aresztował Templariuszy. W ten sposób obaj dłużnicy pozbyli się nie tylko długów i wierzyciela, ale na dodatek rozkradli jego majątek. I tak 13 zostało obciążone postępkiem paskudnym, wykonanym przez tak zwanego „Ojca świętego”. Pisałem kilkakrotnie o sprawie. 

Jak wiemy biegły matematyk potrafi udowodnić każdą liczbę.

Cytuj:

Każde z imion szatana przedstawionych literowo jest podzielne przez 13
13 razy Izrael buntował się przeciwko Bogu idąc przez pustynię


Ludzie nadal obawiają się tej liczby. 13 dzień miesiąca (już nie tylko piątek) jest dniem traktowanym szczególnie podejrzliwie. Występuje jakaś obawa, że temu dniu nie będzie towarzyszyć dobro, ani prawda, a zamiast nich mogą przydarzyć się niemiłe rzeczy.
Wielu ludzi zmienia plany z tego dnia na kolejny, aby tylko ominąć jakże "pechowy" dzień.

Jak Czytelnicy wiedzą, jestem fanem liczb, a one zawsze pokazują prawdę (rynki finansowe). Oto czas wydarzeń z poprzednich dziesięcioleci ( Fatima i inne, Wojtyła - godz. śmierci 21.37. Godzina smoleńska - 8.41.) ukazuje, że ta liczba po pierwsze primo działa, a po drugie primo działa zgodnie z zasadą dualizmu. 

Po śmierci Wojtyły kk zaprzestał z oczywistych powodów nagonki na trzynastkę. Lecz całe wieki trucia ludzkich mózgów dalej procentują i gdy forsuję znaczenie trzynastki jako Miłości, spotykam się nader często z powątpiewaniem, niedowierzaniem, zaskoczeniem, a nawet niektórzy zaczynają patrzeć na mnie podejrzliwie, gdy dla wyjaśnienia sprawy używam słów „kabała” i „mistycyzm żydowski”. To także efekt mozolnej pracy kościółka w temacie antysemityzmu. Najłagodniejsze reakcje Januszów to : „no … ciekawe. Coś w tym jest”. „Nie wiedziałem”. „ Czy to jednak prawda?”

Pozdrawiam Czytelników 13 razy


 

poniedziałek, 7 lutego 2022

CHRISLAM

 



Kościół katolicki rozumiany jako Największa Korporacja uległ deprawacji. Stara prawda mówi, że władza wykoślawia mentalność władców. Im dłużej jest sprawowana władza, tym bardziej deprawuje. Natomiast harmonia jest tylko wtedy, gdy myśli, słowa i czyny współgrają ze sobą. Kiedy jest inaczej, następuje upadek. KK umiera razem ze swoimi coraz starszymi wyznawcami, dlatego już od wielu lat pojawiają się ratownicze pomysły w samym kościele. Pojawiają się w samym sercu Największej Korporacji - w Watykanie. Oto watykański teolog napisał książkę o "nowej erze w chrześcijaństwie" pod tytułem Chrislam.

Stawia w niej tezę zasygnalizowaną wyżej, że kk umiera. W Watykanie siedzi armia ludzi niegłupich, których życie opiera się na myśleniu (mają czas na myślenie) jak utrzymać się na stołkach, czyli trwać w pasożytnictwie. Więc wymyślili, że trzeba chrześcijaństwo ożenić z islamem – stąd Chrislam. Ta koncepcja ratowania kościoła wypłynęła już pod rządami Ratzingera, jednak był on jej przeciwny, dlatego zmuszono papieża do abdykacji i wybrano Franciszka. Franciszek koncepcję popiera. Duża część hierarchów natomiast koncepcji nie popiera i modli się, żeby Franciszek udał się w miarę szybko do Domu Ojca.


Nasuwa się Pytanie przez duże P:- jeśli kk umiera, a islam okazuje się prężny, to czy on, ten islam będzie chciał dawać transfuzję potencjalnemu trupowi?






PS. Jesteśmy informacyjną globalną wioską. To niebezpieczny czas powodujący myślowy mętlik u jednostek, które uzależniły się nie tyle od informacji, ile od sieczki informacyjnej. W informacjach mamy brak ciągłości. Na przykład ogłaszanie jako objawienia, że w islamie mamy nurt terrorystyczny. A przecież cywilizacja chrześcijańska i  islamska żyją obok siebie od ponad tysiąca czterystu lat i ten nurt nie jest niczym nowym, ponieważ pojawił się jako obrona w czasach wypraw krzyżowych. To chrześcijaństwo swą krwawą terrorystyczną agresją wymusiło obronną odpowiedź islamu już w roku 1090.

 

 

niedziela, 26 kwietnia 2020

Bóg sprawiedliwy


 Graffiti: 
Na murze pojawił się napis: - Bóg umarł - Nietzsche.
Po pewnym czasie Ktoś dopisał: - Nietzsche umarł - Bóg.

I bądź tu człowieku mądry.

Zaglądam do archiwum, a w nim drobny wypis z książki wydanej dwadzieścia trzy lata (!) temu.
Kiedyś ten tekst wydawał mi się zbyt obrazoburczy, dziś wydaje się spokojnie wyważony.

Książkę zaliczono do działu Nauka i opatrzono następującym omówieniem: - "Drugi tom antytryptyku ukazującego spustoszenie dokonane przez Kościół katolicki i ideę chrześcijaństwa w umysłach ludzkich. Książka obnaża mechanizmy manipulacji człowiekiem i degradacji ludzkiego ciała, sterowanego przez mózg."


"Jak podają religie, stwórca jest jeden. Natomiast wizerunki stwórcy, są różne, a więc przeczą, że to ta sama postać. Wierzący modlą się więc do sprzeczności, wysyłają do tego wyobrażenia wzniosłe myśli i uczucia, ale także niedorzeczne prośby. Tak czyniąc, składają jedynie siebie w ofierze srogiemu Panu Stworzenia.
Wyznawcy, których są miliardy, wierzą, że Bóg sprawuje opiekę nad wszelkim przejawem egzystencji. Jest wszechmocny i sprawiedliwy, ale też zazdrosny i budzący strach .

Właściwie nikt nie jest stanie podać jednoznacznej definicji Boga. Każdy więc modli się o swoje:                                                                                                                                       

- Polityk chce się utrzymać przy władzy, a więc prosi o zniszczenie przeciwników.          
- Patriota chce zwycięstwa nad wrogiem, a więc prosi o zabicie drugiego patrioty.                 
- Przedsiębiorca chce rozwoju własnej firmy, a więc chce wykorzystania drugiego człowieka.
- Lekarz powinien prosić o choroby, aby mieć pacjentów.                             
- Prawnik prosi o przestępstwa, aby mieć klientów.                              
- Bywa, że mężczyzna już w czasie ślubu myśli o innej, a wraz z upływem lat modli się o uwolnienie od tej, której przysięgał wierność.


- Kobieta marząca o mężu swojej przyjaciółki, modli się o jej odsunięcie.                        
- Wyznawcy jednej religii, modlą się o wytępienie konkurencji.                                     
Jedno nabożeństwo, jedna świątynia, jeden bóg, a z modlitw bije paranoiczność. 

Paranoiczność.

Chrześcijaństwo wniosło w życie najwięcej pozoru. Żadna religia nie wprowadziła tyle ułudy i fałszu. Chrześcijaństwo posiada własne państwo, które ma dowodzić przepychem jego potęgi. Kościół przez wieki nawoływał do ubóstwa – a sam, poprzez gromadzenie dóbr, zakodował w człowieku przekonanie, że tylko wywyższanie się blichtrem, stanowi o wartości istoty ludzkiej. Nabożeństwa potęgują w człowieku poczucie bezradności i winy, wymuszają uwielbienie dla boga.

„ Święta wojna” – pod tym hasłem można mordować, chlubą jest ginąć. Chrześcijanin zabija muzułmanina, wyznawca Allaha – judaistę. Istota trzech podstawowych wyznań: judaizmu, chrześcijaństwa i islamu, opiera się na gloryfikacji obrony racji, rozliczanej odwetem. Nie ma ani jednej dziedziny życia, gdzie systemy religijne wniosłyby spokój w ludzką egzystencję. Bo:                                

- Zagrzewanie do rzezi to Patriotyzm.                                                     
- Kłótnia i nienawiść to Polityka                                                  
- Pasożytowanie to Arystokratyzm                                                            
- Wyróżnianie mężczyzny to rozbijanie jedności energetycznej u samej podstawy.                      
- Lęk o materię to rozbudzanie Chciwości.                                                                                          
W sieci systemów religijnych człowiek nie ma prawa żyć w zgodzie ze sobą. Każdy wyznawca religii modli się o coś innego, zatem wszyscy o rzeczy wykluczające się nawzajem.
Czyli wierzący domagają się od boga chaosu!
Toteż za jedyny cud egzystencjalny, można uznać fakt niespełniania się modlitw, bo świat już by nie istniał. 
A przecież większość modlitw można byłoby urzeczywistnić, prosząc o to drugiego człowieka.

Jednak to nie takie proste:

- Kobiety nie będziemy prosić o radę, bo gdzie męska duma?        
- Z innym nie można rozmawiać, bo nie jest w moim obozie politycznym, nie będziemy się więc poniżać i gdzie nasza godność.
- Starszy ma się ugiąć przed mądrością młodszego?                                           

Po co to wszystko? Ano żeby niczego nie robić wprost. Musi być potrzebny pośrednik w relacjach nie tylko z wyimaginowanym bogiem, ale także z innymi. I tym pośrednikiem ma być kapłan.

Człowiek więc nie mówi, o co mu chodzi, ale planuje strategie, osacza, ingeruje, intryguje, zwycięża, lub pada pokonany. Nie żyje, lecz nieustannie spala się w mniejszych lub większych bitwach. Pojawienie się boga w dziejach człowieka było zakłóceniem wiedzy o istnieniu. Bóg musiał być silniejszy od praw natury, musiał zburzyć równowagę. Jaka jest konstrukcja mocy boga?
Trójca święta.
Zaczyna się od skumulowania męskiej siły, bóg ojciec i syn boży, oddzieleni od żeńskich wpływów, wzmacniają się duchem świętej ekspansji, walki, zwyciężania. Stanowią męski priorytet w harmonijnej strukturze natury. Aby podtrzymać męską dominację potrzebna jest walka permanentna.
W praktyce moc boską tworzą wiecznie ścierające się siły dobra i zła. Bez nich nie udałoby się utrzymać wiary w boga. A więc z precyzją ustalone instytucje aniołów i diabłów.
Bogowie tylko zmieniają swoje imiona i nieco modyfikują swoją osobowość, bo człowiek się rozwija, pomimo pęt religijnych. Nadchodzą nowe cywilizacje, zmienia się pojmowanie.
Jednak zasadnicze oblicze boga jest niezmienne: - ma budzić respekt, bo tylko groźny bóg może utrzymać masy w poddaństwie".

piątek, 14 lutego 2020

Bajka o złotej rybce


Wyłowił rybak złotą rybkę. 
Owa obiecała rybakowi spełnienie jednego życzenia. 
Żeby wzmóc jego chrześcijańskie miłosierdzie, informuje, że sąsiad dostanie dwa razy tyle. 
Rybak bez wahania wypowiada życzenie: - Chcę stracić jedno oko!

Bajka polska

„Zaprawdę głupiego zabija jego własny gniew, a prostaka uśmierca zawiść”. Księga Joba 5,2.

piątek, 12 lutego 2016

Joanna d'Arc

Joanna d"Arc: - czytaj hipokryzja kościoła.

         Objawienia
W sytuacjach krańcowych czasami przytrafia się objawienie.... 

Objawienia były i są zdarzeniami faktycznymi, ale nie dotyczą wyłącznie chrześcijaństwa.
Objawienia zdarzały „od zawsze” w historii dawnych kultur, i we wszystkich religiach.
A tych religii było multum.
       Chrześcijaństwo jest jedną z wielu religii.....

Objawienia zdarzają się we wszystkich narodach - nacjach.
Ponieważ jeszcze niedawno nie bardzo było wiadomo (nie było google) gdzie się z tymi objawieniami udać, jak zwykle w takim momencie, gdy ludzie byli zagubieni, zjawiał się uzurpator ze swoją czarną miarką – zjawiała się Największa Korporacja.
        Ludzie pogubieni spowiadali się kapłanom ze swoich wejść w Nieznane.
      Wejście w Nieznane jest najwyższą Świętością.
      Coś tak intymnego nie zdarza się na co dzień.

I teraz naprzeciwko tej Świętości staje ktoś, kto być może jest pedofilem i zagubionemu człowiekowi ma tłumaczyć, jak on ma żyć?

A sam czy umie żyć?

Nie ma przecież dzieci, ani rodziny. Bo nie powinien ich mieć z powodu celibatu!

Skąd ma wiedzę co mówić innym?

Wstawiałem teksty o objawieniach, ten temat mnie nurtuje, oto dalszy ciąg.
           Joanna d'Arc. 
Czyli same gołe fakty.

Nie mniej aktywna politycznie była wiejska dziewczyna Joanna, która wśród jasnowidzących stała się gwiazdą o światowym rozgłosie.
Urodziła się w roku bitwy pod Grunwaldem. Znana jest jako Joanna d'Arc, albo dziewica Orleańska.
      Wkroczyła do wielkiej polityki europejskiej z mandatu udzielonego jej przez objawienie. W XV wieku to było możliwe, dziś by nie przeszło.
Joanna d'Arc pierwsze objawienia miała w trzynastym roku życia – usłyszała wtedy głos.
(Dziś taki głos to małe piwo przed śniadaniem, dziewczynki w tym wieku wywołują większe cuda, to się nazywa poltergeist: przesuwają się sprzęty, fruwają garnki i talerze)
Zeznania walecznej dziewicy znajdują się w „Rękopisach Biblioteki Królewskiej”:
    • Kiedy miałam trzynaście lat, w ogrodzie mego ojca w Dom'remy usłyszałam głos. To był głos Anioła, a dokładnie to świętego Michała.
Powtarzające się objawienia spowodowały, że Joanna została opanowania mistyczną wiarą w swoje posłannictwo i zaczęła tak działać, jakby gnały ją furie.
Dotarła do infantylnego Delfina i molestowała go tak długo, aż mianował ją „szefem wojny”.

Na czele 4 tysięcy wojowników zmusiła Anglików do wycofania się. To zwycięstwo przyniosło decydujący zwrot w wojnie stuletniej.
Niestety cel polityczny Joanny: - zjednoczenie Francji Orleanu i Burgundii, a następnie uderzenie na Anglię, nie został osiągnięty. Burgundowie pojmali Joannę pod Compiegne i za dużą sumę ( święci mają swoją cenę!) sprzedali ją Anglikom.
      Anglicy uznali Joannę za czarownicę i umieścili ją w żelaznej klatce.
21 lutego 1431 roku zaczął się proces czarownic. Przewodniczył biskup z Beauvais. Z protokołów wynika, że centralnym tematem procesu były objawienia i głosy słyszane przez Joannę.

28 marca zagrożono Joannie torturami i wyrokiem za kacerstwo i wtedy zaparła się swoich objawień. Czarni najpewniej obiecali Joannie łaskę, ale nie mieli przecież zamiaru dotrzymywać słowa.
      30 maja 1431 roku podpalono stos.
Joanna umarła w płomieniach z okrzykiem: - Jezusie! Jezusie!
 
W dwadzieścia lat później sługa sądowy podał do protokołu, że serce Joanny mimo całkowitego zniszczenia ciała, pozostało nienaruszone.
W 1956 roku kościół dostrzegł korzyść ze sprowadzenia na swoje łono świętej i bohaterki narodowej w jednej osobie.
Odwołał więc wyrok.
Takie to proste: - zabić, a potem przeprosić.
U komunistów to się nazywało rehabilitacja pośmiertna.

Joanna została zaliczona w poczet błogosławionych, a w 1920 roku kanonizowana.
       Oficjalny tekst kościoła: - „Każdego 30 dnia miesiąca maja, jako w rocznicę skonu owej błogosławionej córki Boga, winno być odprawione w każdym kościele katolickim specjalne nabożeństwo ku uczczeniu jej pamięci”......
      Tak oto kościół sam siebie koryguje. 
Jeśli święci stają się skutecznym politycznym narzędziem władzy i można osiągnąć dzięki identyfikowaniu się z nimi jakąś korzyść, należy ich przytulić.

 


poniedziałek, 16 marca 2015

Bez urazy - Triada



W głębokiej starożytności (Sumer, starożytny Egipt) triada była uważana za pierwotny wyraz zasadniczej struktury życia.

Przed zbliżającą się podróżą zamieszczę trzy posty, każdy o innym budynku.
Perspektywa krańcowa jest zawarta w dzisiejszych dwóch wpisach. Trzeci budynek pokażę jutro dla równowagi.
          Dzisiejszy wpis jest autorstwa Bruno Ballardiniego.
   
Budynek pierwszy, czyli święty kicz.

Od niepamiętnych czasów Bazylika Św.Piotra, największe arcydzieło kiczu, jest postrzegana w swej okazałej wulgarności jako „imponująca”, a zatem „święta”, głównie dlatego, że w ogólnym pojęciu „święte” nie może być inne niż „okazałe”, „majestatyczne”,”imponujące”. Nigdy zaś subtelne.
         To, co subtelne nie nadaje się bowiem do masowej konsumpcji.

Kicz jest absolutną konsekwencją masowej estetyki, czyli estetyki przeznaczonej dla mas. Kicz jest przyporządkowany popularności sztuki. Jak więc nie podziwiać równowagi między architekturą a propagandową retoryką, równowagi wspartej na podwójnym łuku kolumnady, która wybiega przed bazylikę, jakby obejmowała tłumy macierzyńskim uściskiem i wprowadzała je do wnętrza?
Jak nie zauważyć ogromnego wysiłku estetycznego skupionego wyłącznie na frontonie budowli, skierowanym ku wiernym, podczas gdy po bokach nie ma nic?
        Estetyczny uniwersalizm św. Piotra opiera się na mieszaninie rodzajów i stylów zapożyczonych od innych tradycji i kultur, i wzajem ze sobą zestawionych.
      Na przykład obelisk – co robi egipski obelisk pośrodku świątynnej ostoi chrześcijaństwa?
Ten obelisk niegdyś zdobił cyrk Nerona, na którym zbudowano bazylikę, i już sam wybór tej parceli mógł mieć znaczenie symboliczne. Lecz po co było w 1586 roku stawiać go na środku placu? Najpewniej po to, by podkreślić raz jeszcze tę samą ideę, symboliczne przypieczętowanie po wsze czasy zwycięstwa chrześcijaństwa nad światem antyku.
         A cóż to za tandeta, gromadzona przez wieki, od zegarów Valadiera, które w XVI wieku osadzono na balustradzie, po Bramę śmierci Manzu?
         Proste.

Najważniejszy w całej sieci punkt sprzedaży musi cechować przepych i widowiskowość, bo ma on obudzić silne emocje.
 
By je zyskać, można działać także metodą kumulacji. Skoro masa pozbawiona została naturalnej percepcji, którą zastąpiła estetyka-za-pośrednictwem-tekstu (książki wciąż oznajmiają nam, że Bazylika św. Piotra jest „przepiękna”, ponieważ jest kolebką chrześcijaństwa – nigdy odwrotnie), nikt nie zdaje sobie sprawy, iż odczucia, których doświadcza na widok tej budowli, są z pewnością silne, ale nie z racji domniemanego piękna, lecz wskutek nagłego zderzenia z nadzwyczajną masą kiczu, spadającą na człowieka niczym lawina.
            Wulgarność jest koniecznym paradygmatem, obejmującym wszystkie aspekty życia chrześcijaństwa, a jej wpływy sięgają wszędzie, od sztuki „sakralnej” po świecką estetykę. Wychowanie dla złego smaku, dla kiczu, zaczyna się bardzo wcześnie – wraz z katechizmem, w szkołach, gdzie naucza personel zarządzający Słowem. Z drugiej strony, jak mogliby przekazywać wartości piękna ci, którzy zrezygnowali ze świata na rzecz Korporacji?
           Osoby uciekające od wszelkiej percepcji poprzez umartwianie ciała nie są w stanie wyjaśnić, czym jest piękno – to wymagałoby umiejętności postrzegania, a jeszcze przed nią: dopuszczenia, że istnieje jakieś piękno w świecie doczesnym. Ale po całym tym antypercepcyjnym treningu, kicz jest w stanie rozlewać się sam z siebie (…..) .
           I choć szata nie czyni mnicha, to od sukien zakonnych, których styl naśladuje kobiecy aktyw moherowy, aż po iście hollywoodzkie kreacje papieskie z okazji otwarcia Drzwi Świętych w roku jubileuszowym – wszystko jest trumfem wulgarności. (…..)
 
Wizyty pasterskie w krajach objętych akcją misyjną: afrykańskie kobiety, które dedykują papieżowi plemienne tańce, odziane są w nieprawdopodobne spódnice, lub, co gorsza, w tradycyjne stroje odpowiednio „ucywilizowane”, by zaspokoić wymogi katolickiej estetyki (albo moralności).
           Wśród tysięcznych przykładów nikt nie wspomina o szkodach, jakie w „dobrej wierze” misjonarze katoliccy usiłowali wyrządzić klasycznej muzyce indiańskiej, wprowadzając przenośne organy klawiszowe, by poganie nie grali już „fałszywych nut”. W tym samym celu dobrowolnie zmieniają świat swoich wartości studenci papieskich uczelni z krajów Trzeciego Świata, przybyli w nadziei, że również za pośrednictwem estetyki zintegrują się z kulturą chrześcijańsko-zachodnią.
          Są to w większości poczciwi ludzie – aliści, po powrocie do ojczyzny w niewzruszonej dobrej wierze szerzyć będą zmasowany standardowy kicz, który nałoży się na lokalne estetyki, odbierając im tożsamość. W ten sposób powstają kulturowe hybrydy, od których trudno się będzie uwolnić.
        To cena jaka ludzkość musi zapłacić za „postęp”: w wielkiej jarzynowej sałatce miesza się ze sobą wszystkie składniki, aż tracą smak. W tym stanie rzeczy nieważne co jest, a co nie jest chrześcijańskie. Publiczność przyzwyczaiła się do papki i nie przejmuje się tym, że mitra biskupów i papieża była pierwotnie nakryciem głów egipskich faraonów, że piuska na głowie Ojca Świętego to nic innego, jak tradycyjna jarmułka żydowska i że różaniec wywodzi się z tradycji muzułmańskiej.
Jak powiadają – pasuje wszystko.
               A Kościół powszechny kręci mieszadłem.

Z drugiej strony, sztuka sakralna nigdy nie pretendowała do miana sztuki „czystej”. Malarstwo o tematyce religijnej nigdy nie ukrywało swej funkcji perswazyjnej, porównywalnej do tej, jaką spełniają afisze filmowe. Przedstawienie w malarstwie czynów i „cnót” jakiegoś świętego oznacza przetransponowanie życia owego świętego na płaszczyznę mitu. (…..) ..Obraz religijny przeistacza życie świętego w film, w którym jest on głównym bohaterem. We wszystkim tym tkwi intencja „dydaktyczna”.
Ale idźmy dalej.
          Co ciekawe, przedmiotem mitologizacji w obrazie jest nie tylko jego bohater, ale także i oprawa (kiczowata na ogół)
Motyw ornamentacyjny powróci następnie już to w pasmanterii, już to w gipsowym stiuku na suficie, już to na bordiurze filiżanki „w wysmakowanej stylizacji” Ginoriego, lub co gorsza, w podręczniku do nauki rysunku dla szkół podstawowych. Zły smak kultury katolickiej rozwijał się przez stulecia, produkując nieskończoną liczbę ludowych wariacji. Kicz sakralnych ozdób i aranżacji, wymknąwszy się kategoriom sztuki, w cudowny sposób przeniknął do całej chrześcijańskiej estetyki, publicystyki, mody grupowej, muzyki, zachowań, sposobów mówienia.
         Kościół od samego początku zrozumiał, że aby się sprzedać, trzeba obniżyć jak tylko się da poziom komunikowania.

Po długich wiekach tego oddziaływania na wszelkich płaszczyznach, twierdzić dzisiaj, że istnieje jakaś kultura laicka całkowicie wolna od elementów katolicyzmu, jest pobożnym życzeniem.
        Ba, więcej: jest czystym intelektualnym kiczem. 
Nie wolno zapominać, że kultura Zachodu jest głęboko katolicka, i że, paradoksalnie, niektóre istniejące w jej ramach intelektualne nurty proklamują swoją „antyklerykalność” właśnie dlatego, iż nadal się do katolicyzmu odnoszą.
         Marketing Kościoła górą!

Anestetyka tworzona przez katolicyzm żywi się głównie kanibalizacją estetyk przynależnych do innych kultur. Da się na przykład obronić tezę, że kultura, która swą osią uczyniła kanibalistyczny rytuał, produkuje także kanibalistyczne pojęcia, strategie i polityki.
Przecież logika klasycznego marketingu jest logiką ludożerczą.

Zwalcza się rynkowego przeciwnika, a pokonanego pochłania. Krąg plemiennego rytuału zostałby całkowicie domknięty wraz z ponownym wykorzystaniem znaków rozpoznawczych dopiero co pożartej ofiary: jej zębów, skalpu, zmumifikowanej głowy itp.
          W analogiczny sposób ponadnarodowe korporacje wystawiają na pokaz rynki przejętego przedsiębiorstwa (zęby), logo (skalp), a często i zmumifikowaną grupę jego kierowników.
        Chodzi o to, aby udowodnić, że pozyskane zostały siły i przymioty przeciwnika. To forma uspokojenia jego dawnych partnerów.
Szaleństwo tak zwanego „globalnego” marketingu na tym właśnie polega: istnieje granica dla kanibalizacji świata, po jej przekroczeniu pozostaje tylko samopożarcie. Bez żadnego przeistoczenia.


PS. Zapraszam do merytorycznej dyskusji. Rynsztoku tu nie będzie.

sobota, 14 marca 2015

Kamienna pustynia

Marketing największej Korporacji cd.


Internet jest potęgą. To potęga w rękach rządzących, ale także miecz obosieczny.
         Imperatorzy zawsze rządzili za pomocą strachu. Tak działał Adolf Hitler. W „Mein Kampf” stoi czarno na białym: - strasz ludzi! Wtedy utrzymasz władzę!
        A co przekazują czarni? - Bój się Boga!
Czuję się.... jak kropla, która spada z nieba. Leci pod własnym ciężarem, a cała tajemnica w locie.
         Ludzi pęta się od wieków strachem.
Nic nie masz.
       Tylko ten dom, lub mieszkanie na kredyt wzięte. To wszystko co masz. I to możesz stracić. Lecz - nie bój się!
Ja też mam dom. Kupiony za gotówkę: 40 zł zapłaciłem w promocji (Tesco) za nowy namiot - marzec 2015 r. I wiem, że dwa lata wytrzyma w Bieszczadach. ( gdy myszy odpuszczą) Taki żart i wcale nie smutny, bo zaniedługo pokażę w jakich kwiatach ten dom stoi!
        A dziś, w tym Tu i Teraz, 4 miesiące w roku mieszkam w stolicy Polski, w Centrum Warszawy – kamienna pustynia mówią, ale w niej mam własność - to trzecia kolejna własność, po dwóch poprzednich, oddanych na osobiste życzenie, lecz: - trumna nie ma kieszeni - czy nie tak piszę od czasu pewnego? 
     W tej kamiennej pustyni także bywa ładnie.
   




I w tym zawiera się autentyczność, czyli prawda. Dziś żyję, a co będzie jutro? Może się zakocham?
      Z tej kamiennej pustyni wszędzie mam blisko, metro oddali, mam do niego sto metrów.
   


  
Lecz do rzeczy. Kiedyś pisało się: - ad rem.
Czarni: czytaj Manipulanci, trzymają z politykami. Wyraźniej to napiszę: - to czarni pociągają za sznurki, a politycy wykonują ruchy.
        Czyli politycy są politykowani. A im się wydaje, że są samodzielni.
I nie jest ważne, czy za sznurki pociąga partia Boga, czy partia Złotego Cielca. Zobaczmy co pisze Bruno Ballardini.

Do przyciągnięcia i przywiązania klientów do nowej marki, jako logo wybrano narzędzie tortur.
- To narzędzie wybrał sobie syn rzemieślnika, pierwszy przedsiębiorca powstającego właśnie największego w dziejach przedsięwzięcia, by oddać życie „dla dobra ludzkości”.
Facet miał niewątpliwie charyzmę, ale przy tej okazji przeszedł samego siebie, poświęcając się całkowicie na rzecz firmy – przynajmniej tak twierdzą ewangelie. Nawet jeśli dopuścimy hipotezę samobójstwa, nie ma już sposobu, by się dowiedzieć, czy animator kieszonkowej sekty naprawdę je popełnił, kiedy w olśnieniu zobaczył wszystkie jej przyszłe pomyłki, czy też wyczuł możliwość przejęcia rzemieślniczego wyrobu swojej sekty przez wielką korporację, która całkowicie go wypaczy.

W czasach, gdy po raz pierwszy użyto tego znaku, Paweł, jego product manager, był całkowicie świadomy, że ów negatywny symbol jest „zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan” (Kor 1,23)
Aparat perswazyjny był tak potężny, aparatura propagandowa tak silna, że krytyka Porfiriusza, który mówił o złym smaku nowej religii, utonęła w niebycie.
Porfiriusz mówił: - Oto sławetne zdanie Nauczyciela, który powiada: „Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie”.
To jest najbardziej bezsensowny ze wszystkich bezsensownych i najbardziej zwierzęcy ze wszystkich zwierzęcych zachowań pomysł, by człowiek smakował ludzkie mięso i pił krew swoich bliźnich. Co to za gadanie? Bo choćby zawierało pod welonem alegorii cokolwiek inicjacyjnego i dobroczynnego, to przecież odór dobranych słów, wnikając w jakiś sposób poprzez słuch do duszy, niesie jej szkodę, gorsząc ją swą odrażającą naturą, a w wymiarze ezoterycznym całkiem poraża, skoro nastawia człowieka do zagubienia się w mrokach nieszczęścia. Nawet natura istot bezrozumnych czegoś takiego nie zniesie.(....) Baczcie więc: taka jest ta religia, którą przyjmujecie, jeśli nierozsądnie dacie się do niej przekonać. Patrzcie, jak ta choroba ogarnęła miasta, już nie tylko samą wieś! ( Makary z Magnezji, Apokritikos,III,15.)

Niezależnie od tego, jak było w istocie, powodzenie tej inicjatywy bije po oczach: narzędzie śmierci po dziś dzień reprodukowane jest jako trademark w setkach milionów egzemplarzy, wieszane na ścianach przedszkoli i szkół. Funkcjonuje nawet jako powszechnie noszona ozdoba unisex, w wersji dla pań zdobna w szlachetne kamienie. W sumie nieźle: można tylko się zastanawiać, jaki też nosilibyśmy gadżet, gdyby, dajmy na to, Chrystusa powieszono lub ścięto.
Bruno Ballardini – Jezus i biel stanie się jeszcze bielsza.

Mój przyjaciel, Mirek, wyszukał poniższy tekst:

„Dwa miliardy ludzi są zahipnotyzowane przez Kościół, sądzi aktor Krzysztof Pieczyński. Według niego Kościół nie pali czarownic tylko dlatego, że już nie może. - Polacy utracili swoją tożsamość wraz z przyjęciem chrztu - dodaje i przedstawia swoją wizję oraz jej źródło.

- Jak Pan idzie ulicą przez miasto, to chyba Panu przykro, bo dookoła kościoły i krzyże.
Te krzyże działają na podświadomość. Należy je usunąć ze wszystkich publicznych miejsc z wyjątkiem kościołów. Przestrzeń publiczna nie może być miejscem indoktrynacji.
- Czuje się Pan pozbawiony czegoś przez Kościół?
Absolutnie - tak się czuję. Jestem okradziony z partnerów do twórczej rozmowy, bo Kościół przeniknął także kulturę i sztukę. Przez to ludzie w Polsce produkują zbyt wiele mizernych kopii tego, co stworzono w innych krajach. Widocznie wstydzą się siebie i robiąc kalki myślą, że przez to będą lepsi.
- A gdyby ktoś Panu zaproponował odprawienie nad Panem egzorcyzmów?
To ja zaproponuję, by postawić Kościół przed trybunałem za zbrodnie przeciwko ludzkości. Bo te zbrodnie żyją w naszej zbiorowej podświadomości. Człowiek rodzi się z ich traumą, a nie z grzechem pierworodnym. To, o czym mówię, to rzeczy dla mnie bardzo emocjonalne, natomiast Kościół opanował umiejętność niewyrażania emocji i prawdy, kontroluje się, jest w tym mistrzem.

Tablice Uniqueness

Na nic wszelkie zabiegi wrogów tego logo. Działania propagandowe podjęte przez ewangelistów przygotowały grunt pod największą w dziejach kampanię marketingową.
Albowiem przywiązanie klientów do marki należy budować jakimkolwiek sposobem, Prawdą i nieprawdą. Dopiero po psychologicznym „rozhuśtaniu” grupy docelowej staje się możliwe głoszenie uniqueness produktu, co stanowi pierwsze konkretne posunięcie inwazyjnej strategii marketingu.
Powtórzmy: aurę wyjątkowości produktu można stworzyć tylko poprzez komunikat.
Guidelines marki, mającej podówczas największe wzięcie, to znaczy dziesięcioro przykazań, które chrześcijaństwo przyjęło wraz z całym Starym Testamentem, ustaliło już dogmat w sposób niezrównany, i to w obu najstarszych redakcjach (Wj20,1-21 i Pwt5,1-22)

Ja jestem Pan Bóg twój

To wstępne założenie ustala przede wszystkim, kim jest mówiący. Chociaż od niepamiętnych eonów mamy już za sobą atrofię „dwupłatowego umysłu”, czytając to przykazanie, odnosimy wrażenie głosu z zewnątrz, (Po dziś dzień w żargonie branży głos spoza ekranu w spocie reklamowym określany jest jako voice of God.) który wydobywa się nie wiadomo skąd. W grę wchodzą mechanizmy wykorzystujące nasze najpierwotniejsze tryby poznawcze – to jest przypomnienie tych zamierzchłych czasów, gdy z powodu bardziej wyrazistego podziału między naszymi półkulami mózgowymi słyszeliśmy „głosy” i przypisywaliśmy je bóstwom.

Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną

Imperatyw ustala raz na zawsze wyłączność, zabezpieczając się zarazem przed ucieczką grupy docelowej do ewentualnej konkurencji.
( Tekst Mateusza: - strzeżcie się, aby was kto nie zwiódł....)

Nie uczynisz sobie posągu ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko

Rozproszenie wizerunku może zniszczyć dowolną strategię marketingową. Stawką jest nie tylko wyjątkowość produktu, ale także jego marka. Tylko firma ma prawo mówić o produkcie (lub o sobie samej) i winna zachować jak najsurowszą kontrolę swego image'u. Są to zasady na których opiera się „skoordynowany wizerunek”.
Warto zauważyć, że drugie przykazanie doczekało się reinterpretacji – począwszy od soboru nicejskiego (787 rok) – usprawiedliwiającej kult ikon.
Przepisano na nowo dekalog, został on nazwany Katechizmem Kościoła katolickiego. Ten Katechizm poświadcza, że chodziło o zabieg absolutnie konieczny, gdyż umożliwił on masowy kolportaż dla potzeb reklamowych sakralnych podobizn i gadżetów, który religia starego zakonu określiłaby jako idolatrię (Podstawą kultu świętych obrazów jest misterium Wcielenia Słowa Bożego. Kult ten nie sprzeciwia się pierwszemu przykazaniu – Katechizm … (par.2141)

Nie będziesz brał imienia Boga twego nadaremno.

Tu, według Bruno Ballardiniego nastąpiła szatańska zmyłka, i to akurat w chwili, gdy chrześcijaństwo zaczęło doceniać wagę „Słowa”.