Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paranoja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paranoja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 kwietnia 2023

Dwa światy

Moje dwa światy. O sobie bowiem mogę pisać swobodnie.

Pierwszy świat ma nazwę Pogoń.

Pogoń za pieniądzem, dobrami materialnymi, odurzenie tak zwaną Prosperity.

     Własna firma, 350 godzin pracy w miesiącu, także jako robotnik, jednak za godziwe, uczciwie zarobione pieniądze.

Plan Balcerowicza – tracę zamówienia, zwalniam wszystkich pracowników, staję sam przy maszynie w cyklu 36 godzin. Kilkakrotnie wysyłam w eter myśl: - Aniołku, nie chcę tak ciężko pracować! Chciałbym się raz porządnie wyspać i wyleżeć!

Myśl zostaje wysłuchana – wypadek samochodowy, śmierć kliniczna, osiem miesięcy w szpitalu. Po dwudziestu latach zamykam działalność.

 

Wychodzę ze szpitala i rozglądałem się za jakąś pracą, ale już nie fizyczną. Rozwijało się zainteresowanie giełdą, wprowadzono kontrakty terminowe, a ja skoczyłem na główkę w ten nowy świat. Z całym sercem, ale jednocześnie na główkę. Przykład? Rano daytrading na Wig 20, wieczorem Wall Street, po północy  noctrading na Nikkei 225. Uzależnienie od pieniądza - witamy w krainie Paranoja.

    Więc kolejna myśl, ale tym razem od Anioła do mnie: - Rzuć to! Przyhamuj. Zarobiłeś? Odpocznij! Niezależnie od tego ile masz i tak umierając zostawisz wszystko.

Poniższy obrazek celnie podsumowuje ten miniony etap mojego życia.


Drugi świat nazywa się Luzik.

Rzucam wszystko i wyjeżdżam w Bieszczady.

- Pod Chryszczatą. 

Na tej łące górskiej każdy dzień odbieram jak niedzielę, a więc święto. A do tego dziś jest akurat niedziela. Czyli jest niedziela w niedzieli. Sto procent niedzieli w niedzieli, wokół przestrzeń, nad głową krzyk orłów i bezmiar nieba. Pogodnego błękitnego nieba, z odcieniem kobaltowym.

I to dzieje się realnie, nie jest to sen, ani bajka.




 

Wilk napadł na Czerwonego Kapturka

Czerwony Kapturek woła : - ratunku!

Przez las idą krasnoludki, jeden pyta: - pomożemy?

Pozostali jednogłośnie; - coś ty! Przecież ona nie jest z naszej bajki!

 

Żeby komuś pomóc, najpierw należy zacząć od siebie, sobie pomóc, siebie naprawić. Rodzice, kapłani, społeczeństwo, oni wszyscy psują, niszczą człowieka.

Silnie dotarło to do mnie właśnie tutaj, na samotnym biwaku pod Chryszczatą. Dotarło poprzez uczucia, które nie kłamią. Jestem wdzięczny Losowi, że dał mi możliwość samonaprawy, obudził iskrę buntu i nasycił wdzięcznością. Zobaczyłem ten mój poprzedni świat, świat chorej pogoni.

      A więc wdzięczność.

Ta wdzięczność to nic innego jak wybijająca z człowieka fontanna bezinteresownej miłości.

Pracowicie gra orkiestra miliona świerszczy, wieje zefir, a ja upajam się widokami na tym dachu Boskiego Hotelu Siedem Gwiazdek.

Podnosi się upał, a wraz z nim jeszcze wyżej unosi się miłość w sercu Zbyszkowym. Tak, to jest godne i sprawiedliwe i tego warto się trzymać.

Uczucia nie kłamią i upajając się nimi, czuję się rewelacyjnie, jakbym na nowo się narodził.

Albo odkrył w sobie wewnętrzne dziecko.


 Wszystko mija, a bieg zdarzeń bierze początek z myśli. Z prawidłowych myśli.  Poza tym, żeby docenić ciepło, najpierw trzeba zmarznąć. Inaczej się nie da. 

      Poza tym, nie trzeba od razu gdzieś wyjeżdżać ......


piątek, 9 kwietnia 2021

Piknik nad jeziorem Paranoya

Zmęczeni pandemiczną rzeczywistością oczekujemy powrotu do normalności. Czyli do czego? Do stadnego biegu po więcej i więcej? Przecież tak rozumiana normalność przypomina piknik nad jeziorem Paranoya.



Podobno każda dostatecznie rozwinięta cywilizacja dochodzi do punktu krytycznego, który niszczy, ale też otrzeźwia. Zagrożenie może przyjść z zewnątrz, albo następuje autodestrukcja. 



Znajome tysiącletnie cykle podaje książka „Zakazana Nauka”: - 52, 26 i 13.

Pierwszy kataklizm Atlantydy wydarzył się 52 tysiące lat temu (Edgar Cayce).

Drugi kataklizm, w którym część wyspy zatonęła, nastąpił 26 tysięcy lat temu (Tzolkin).

Trzecie wydarzenie, sprzed 13 tysięcy lat, to nasz „biblijny” Potop. (cudzysłów wyjaśniony w dalszej części wpisu)                                                                          

Na sto lat przed potopem (Edgar Cayce, Robert Bauval) w Gizie stanęły piramidy, swoim układem odwzorowujące pas Oriona. A jak dziś wiemy, Ziemia wraz z Układem Słonecznym znajduje się właśnie w galaktycznym ramieniu Oriona. 


Starożytne zapisy podają, że w Wielkiej Piramidzie zostały ukryte informacje, oraz artefakty dla tych, którzy przetrwają Potop. Edgar Cayce mówił o czymś w rodzaju biblioteki. 

Jak dziś wygląda wnętrze Wielkiej Piramidy? Ano jak szwajcarski ser. Powstały bowiem liczne tunele wydrążone ciężkim sprzętem, o czym informował Erich von Daeniken. Był wpis. I możemy być pewni, że nigdy się nie dowiemy (Służby) co znaleziono podczas tych „prac archeologicznych”.



Każdy z nas słyszał o Potopie. O szczegółach wydarzenia możemy się dowiedzieć z pierwowzoru, czyli akadyjskiego „Eposu o Gilgameszu”.

George Smith, archeolog z British Museum odkopał w XIX wieku z ruin biblioteki w babilońskiej Niniwie 30 tysięcy tabliczek z pismem klinowym, między innymi te o Potopie. Pisałem już o Sumerze, Zecharii Sitchinie i kosmicznej koncepcji jak mógł wyglądać Raj. (Stała Niniwy – 31. 01. 2014).

 W tekstach eposu mamy nie tylko opis Ziemi widzianej z kosmosu, ale również reporterskie sprawozdanie z wydarzeń z premedytacją zainscenizowanych przez ówczesnych decydentów, których nazwano bogami. Teksty z Niniwy były w czasach Smitha prawdziwą bombą dla świata chrześcijan. Można zrozumieć ich irytację, ponieważ zachwiał się fundament wiary kk – okazało się, że biblia opiera się na wcześniejszych zapisach i to starszych od niej o co najmniej 1500 lat, a być może o trzy tysiące, albo jeszcze więcej.


Rozgniewany (i przerażony) kler umieścił więc naukowca na kościelnym indeksie. Tylko tyle mógł zrobić, bo niestety minęły już czasy radykalnego i masowego zamykania oponentom ust na zawsze. A rzecz była bardzo poważna, gdyż dotyczyła wiarygodności świętego pisma. Używając prostych słów: - biblia w swym opisie Potopu okazała się kopią pierwowzoru, czyli zwykłym plagiatem.

Już pisałem, że znacznie wcześniejsza była religia solarna, której znak – ryba liczący 30 tysięcy lat, został „przywłaszczony” przez Największą Korporację. Do tego niezależni teolodzy doszukali się w biblii 80 000 niezgodności w faktach.



                    Potop tematem drażliwym.

Lubię tematy drażliwe i argumentację przeciwników. O Potopie każdy coś wie, z tym, że chrześcijanie znają jedynie wersję plagiatu. Mnie atoli interesowało wąskie zagadnienie: - jakie dziś znaczenie dla chrześcijan ma ten tragiczny epizod. Otóż szczera odpowiedź po licznych, lecz nader krótkich dyskusjach brzmi: - Im to wisi. Epizod był, ale się zmył.

Czyżby odrzucili przekaz, że ten ich Bóg postanowił utopić ludzi, których wcześniej sam stworzył? Więc czy ten podobno miłościwy Bóg nie był broń boże ludobójcą? A skoro mogło tak być, to czy Bóg ma grzech śmiertelny? Współczesny chrześcijanin usiłuje unikać takich mało przyjemnych pytań deklarując z reguły: „Nie można podawać w wątpliwość wyroków bożych”.

Nie można? A kto tak powiedział? Kto ma prawo decydować o co można pytać, a o co nie uchodzi? Jest wolność, każdemu przysługuje prawo pytania o wszystko i żadna klerykalna instancja nie może rościć sobie prawa do obejmowania wybranych zagadnień sakralnym immunitetem.

W rezultacie rozmaite religie zostały dotknięte pełzającą reformacją, rozpoznawaną po mistyczno-klerykalnej paplaninie. A wszystko po to, aby uniknąć pytań o czyny Boga. Spersonifikowany, darzony miłością Bóg – to obraz od dawna nieaktualny.

Dziś wyłania się pewna nowa wersja, odpowiadająca duchowi czasów: - Oto gdzieś we Wszechświecie dryfuje Niezdefiniowana Siła, która w jakiś niepojęty i cudowny sposób steruje wszystkim i trzyma toto w ryzach.

Taka czysta metafizyka, która nie tylko obiecuje uśmierzenie intelektualnych cierpień duszy, ale także spuszcza na ludzi pierzynę duchowego odprężenia. Owszem, robi się bardzo miło, azaliż podobna interpretacja ostatecznie deprecjonuje chrześcijańskie wyznanie wiary i w rezultacie otrzymujemy pozbawioną znaczenia religię relaksacyjną. I taki właśnie mamy dylemat: - nie dość, że stara retoryka jest skompromitowana, to jeszcze wykonują ją klechy o mocno wątpliwym autorytecie. Jaki otrzymujemy wynik z tego wszystkiego?

Otóż przekaz kościelny jest pozbawiony siły i stał się zwykłą socjotechniką pomagającą trzymać ciemny lud w posłuszeństwie.



I to jest piękne, tudzież mnie bardzo cieszy, ponieważ jakby z urzędu obserwuję poczynania Największej Korporacji w Polsce i czekam kiedy także „u nasz” zaistnieje wariant irlandzki.

Stary okupant musi się wycofać, bowiem nawet najdłuższa żmija ma gdzieś swój koniec.



PS. Pilnuję, żeby chronić maleńką enklawę spraw osobistych. Tu wyjątek: przyznaję się, że muzyka autorstwa pewnego Francuza porusza mnie od dobrych kilkudziesięciu lat. I ten mój idol muzyczny, Jean-Michel Jarre, powiedział dziś: - Sytuacja, w której znalazła się ludzkość, przypomina losy Polski.

I nie wiem czemu, ale jakoś tak zrobiło mi się cieplutko w sercu.


niedziela, 26 kwietnia 2020

Bóg sprawiedliwy


 Graffiti: 
Na murze pojawił się napis: - Bóg umarł - Nietzsche.
Po pewnym czasie Ktoś dopisał: - Nietzsche umarł - Bóg.

I bądź tu człowieku mądry.

Zaglądam do archiwum, a w nim drobny wypis z książki wydanej dwadzieścia trzy lata (!) temu.
Kiedyś ten tekst wydawał mi się zbyt obrazoburczy, dziś wydaje się spokojnie wyważony.

Książkę zaliczono do działu Nauka i opatrzono następującym omówieniem: - "Drugi tom antytryptyku ukazującego spustoszenie dokonane przez Kościół katolicki i ideę chrześcijaństwa w umysłach ludzkich. Książka obnaża mechanizmy manipulacji człowiekiem i degradacji ludzkiego ciała, sterowanego przez mózg."


"Jak podają religie, stwórca jest jeden. Natomiast wizerunki stwórcy, są różne, a więc przeczą, że to ta sama postać. Wierzący modlą się więc do sprzeczności, wysyłają do tego wyobrażenia wzniosłe myśli i uczucia, ale także niedorzeczne prośby. Tak czyniąc, składają jedynie siebie w ofierze srogiemu Panu Stworzenia.
Wyznawcy, których są miliardy, wierzą, że Bóg sprawuje opiekę nad wszelkim przejawem egzystencji. Jest wszechmocny i sprawiedliwy, ale też zazdrosny i budzący strach .

Właściwie nikt nie jest stanie podać jednoznacznej definicji Boga. Każdy więc modli się o swoje:                                                                                                                                       

- Polityk chce się utrzymać przy władzy, a więc prosi o zniszczenie przeciwników.          
- Patriota chce zwycięstwa nad wrogiem, a więc prosi o zabicie drugiego patrioty.                 
- Przedsiębiorca chce rozwoju własnej firmy, a więc chce wykorzystania drugiego człowieka.
- Lekarz powinien prosić o choroby, aby mieć pacjentów.                             
- Prawnik prosi o przestępstwa, aby mieć klientów.                              
- Bywa, że mężczyzna już w czasie ślubu myśli o innej, a wraz z upływem lat modli się o uwolnienie od tej, której przysięgał wierność.


- Kobieta marząca o mężu swojej przyjaciółki, modli się o jej odsunięcie.                        
- Wyznawcy jednej religii, modlą się o wytępienie konkurencji.                                     
Jedno nabożeństwo, jedna świątynia, jeden bóg, a z modlitw bije paranoiczność. 

Paranoiczność.

Chrześcijaństwo wniosło w życie najwięcej pozoru. Żadna religia nie wprowadziła tyle ułudy i fałszu. Chrześcijaństwo posiada własne państwo, które ma dowodzić przepychem jego potęgi. Kościół przez wieki nawoływał do ubóstwa – a sam, poprzez gromadzenie dóbr, zakodował w człowieku przekonanie, że tylko wywyższanie się blichtrem, stanowi o wartości istoty ludzkiej. Nabożeństwa potęgują w człowieku poczucie bezradności i winy, wymuszają uwielbienie dla boga.

„ Święta wojna” – pod tym hasłem można mordować, chlubą jest ginąć. Chrześcijanin zabija muzułmanina, wyznawca Allaha – judaistę. Istota trzech podstawowych wyznań: judaizmu, chrześcijaństwa i islamu, opiera się na gloryfikacji obrony racji, rozliczanej odwetem. Nie ma ani jednej dziedziny życia, gdzie systemy religijne wniosłyby spokój w ludzką egzystencję. Bo:                                

- Zagrzewanie do rzezi to Patriotyzm.                                                     
- Kłótnia i nienawiść to Polityka                                                  
- Pasożytowanie to Arystokratyzm                                                            
- Wyróżnianie mężczyzny to rozbijanie jedności energetycznej u samej podstawy.                      
- Lęk o materię to rozbudzanie Chciwości.                                                                                          
W sieci systemów religijnych człowiek nie ma prawa żyć w zgodzie ze sobą. Każdy wyznawca religii modli się o coś innego, zatem wszyscy o rzeczy wykluczające się nawzajem.
Czyli wierzący domagają się od boga chaosu!
Toteż za jedyny cud egzystencjalny, można uznać fakt niespełniania się modlitw, bo świat już by nie istniał. 
A przecież większość modlitw można byłoby urzeczywistnić, prosząc o to drugiego człowieka.

Jednak to nie takie proste:

- Kobiety nie będziemy prosić o radę, bo gdzie męska duma?        
- Z innym nie można rozmawiać, bo nie jest w moim obozie politycznym, nie będziemy się więc poniżać i gdzie nasza godność.
- Starszy ma się ugiąć przed mądrością młodszego?                                           

Po co to wszystko? Ano żeby niczego nie robić wprost. Musi być potrzebny pośrednik w relacjach nie tylko z wyimaginowanym bogiem, ale także z innymi. I tym pośrednikiem ma być kapłan.

Człowiek więc nie mówi, o co mu chodzi, ale planuje strategie, osacza, ingeruje, intryguje, zwycięża, lub pada pokonany. Nie żyje, lecz nieustannie spala się w mniejszych lub większych bitwach. Pojawienie się boga w dziejach człowieka było zakłóceniem wiedzy o istnieniu. Bóg musiał być silniejszy od praw natury, musiał zburzyć równowagę. Jaka jest konstrukcja mocy boga?
Trójca święta.
Zaczyna się od skumulowania męskiej siły, bóg ojciec i syn boży, oddzieleni od żeńskich wpływów, wzmacniają się duchem świętej ekspansji, walki, zwyciężania. Stanowią męski priorytet w harmonijnej strukturze natury. Aby podtrzymać męską dominację potrzebna jest walka permanentna.
W praktyce moc boską tworzą wiecznie ścierające się siły dobra i zła. Bez nich nie udałoby się utrzymać wiary w boga. A więc z precyzją ustalone instytucje aniołów i diabłów.
Bogowie tylko zmieniają swoje imiona i nieco modyfikują swoją osobowość, bo człowiek się rozwija, pomimo pęt religijnych. Nadchodzą nowe cywilizacje, zmienia się pojmowanie.
Jednak zasadnicze oblicze boga jest niezmienne: - ma budzić respekt, bo tylko groźny bóg może utrzymać masy w poddaństwie".