Pokazywanie postów oznaczonych etykietą intelekt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą intelekt. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 kwietnia 2022

Jeszcze o bałwochwalczym królu

Był sobie gwałtowny, ignorancki i bałwochwalczy król.

Pewnego dnia przysiągł przed swoim osobistym idolem, że jeśli ten pomoże mu w pewnej trudnej sytuacji życiowej, w zamian on każe pojmać trzy pierwsze osoby, które przejdą obok jego zamku i siłą zmusi je do pokłonu przed idolem.

Potem opisane mamy postępowanie trzech schwytanych osób: - uczonego, potomka Mahometa – Sayeda i prostytutki.

Pierwsi dwaj oddali pokłon idolowi, używając intelektu do przygaszenia sumienia.

Prostytutka…. Tylko ona okazała odwagę, nie miała nic do stracenia – nie oddała pokłonu idolowi.

 Ignorancki król był tym tak zaskoczony! A nawet zmieszany i wstrząśnięty!

    Kazał ściąć uczonego i Sayeda, a prostytutkę uwolnił.

 

             Prostytutka nie miała czym się zasłonić i w tym tkwi jej autentyczność i piękno. Prostytutka nie zna języka intelektualistów - języka przebiegłego. Ona wie, że nie może zasłonić się świętymi pismami, nie zna ich. Wie też, że życie nie dało jej przywilejów, nie urodziła się w rodzinie Mahometa. Wiedząc, że jest grzesznicą, której nie chronią żadne przywileje i która nie potrafi się obronić żadną filozoficzną argumentacją – jest bezradna, nie może być fałszywa. Ona nie umie się bronić. I nie chce się bronić.

Gdyby pokłoniła się bożkowi… wtedy nie czuła by się dobrze. Nie wybaczyłaby sobie.

   - Uczony nie odczuwa żadnej winy. Wie, że święte pisma na to pozwalają, zawierają precedensy.

  - Sayed też się tym nie przejmie. Zapomni.

  - Prostytutka natomiast…..gdy zrobi coś fałszywego – nie wybaczy sobie. Może ma dość poniżania, albo lubi grać w otwarte karty – lubi szczerość.

     

Dziwna opowieść …… Osobą autentyczną jest w niej grzesznica.

Takie też jest moje spostrzeżenie: - grzesznicy są bardziej autentyczni niż ludzie tak zwani religijni.

     Prości, niewinni ludzie są bardziej prawdziwi niż tak zwani obyci i kulturalni. Cywilizacja daje człowiekowi tylko przebiegłość. Ginie niewinność i aromat, który pochodzi tylko z niewinności.

     

Maria Magdalena wydaje się jedyną osobą prawdziwie wierną Jezusowi. Była autentyczna, wykazała się ogromną odwagą. Jezus wszedł do jej domu, ona obmyła mu stopy drogocennymi perfumami i wytarła je własnymi włosami. Siedziała i płakała, a ci tak zwani religijni ludzie byli tym oburzeni. Ktoś powiedział do Jezusa – „To niedopuszczalne. To grzesznica. Nie wolno jej ciebie dotykać!”.

     Egoiści, ludzie religijni i intelektualiści, zawsze zachowują się w ten sposób.

Judasz także nie był tym zachwycony. Judasz zachował się jak komunista. Powiedział: - „To marnotrawstwo. Te perfumy są tak kosztowne, czemu je marnujesz? Ludzie przymierają głodem. Można sprzedać te perfumy, są rzadkością. Moglibyśmy za otrzymane pieniądze nakarmić kilka osób”.

 Te zdania brzmią logicznie. Prędzej przyznasz rację Judaszowi, niż Jezusowi. Słowa Jezusa są bardzo nielogiczne: -„Biedni zawsze będą istnieć, kiedy odejdę, możecie się o nich zatroszczyć. Nie rozumiecie serca tej kobiety. Nie mogę jej odmówić! Niech robi, co chce zrobić. Niech poczuje ulgę, płacze, dotyka mnie. Niech wylewa perfumy – kosztowne, czy nie, to nieistotne. Widzę wspaniałe uczucie w jej sercu. To jest modlitwa, ta kobieta jest w modlitewnym nastroju. Nie mogę jej przeszkodzić w modlitwie.”.

     

     Jezus zrozumiał, że Maria Magdalena miała piękne serce. Była pierwszą osobą, która rozpoznała Jezusa po zmartwychwstaniu. Gdy Jezusa zdejmowano z krzyża, były tam trzy kobiety, Maria Magdalena była jedną z nich.

        Wszyscy ci wielcy apostołowie znikli.

Pamiętaj, że Judasz był jedynym intelektualistą, człowiekiem wykształconym, wśród zwolenników Jezusa. I to on zdradził.

                 To jest symboliczne: - intelekt zdradza.

 

Umysł jest przebiegły, zawsze tworzy spiski przeciwko prawdzie. Judasz jest symbolem umysłu. Umysł zdradza, logika zdradza. Twój umysł jest przeciwny twojemu istnieniu.

     

Prostytutka nie kierowała się umysłem. Prowadziła bardzo proste życie: - sprzedawała swoje ciało. Nie wiedziała nic o świętych pismach, nie miała czasu na ich czytanie. Nie miała ego człowieka „religijnego”. Była pokorna. Płakała. Nie miała ego – i to są właśnie drzwi do Boga.


Znam ludzi świętych i znam grzeszników. Grzesznicy są autentyczni, święci są nieautentyczni. Święci udają. A tylko prawdziwość umożliwia kwantowy przeskok.

Prostytutka nie chciała zrobić niczego fałszywego, nawet dla tworzenia pozorów. Siła pokory, czystość grzechu, siła kwiatu róży! Wszystko to sprawiło, że bałwochwalczemu królowi przytrafiło się coś cudownego. Doznał wstrząsu. Nie myślał nawet, że prostytutka jest taka silna. Nie tworzyła sztuczności. Nic jej nie chroniło. Nie miała nic do stracenia.

    Królowi otworzyły się oczy. Coś zrozumiał. Wygląda na to, że przytrafiło mu się satori. 

                                                                      Osho

wtorek, 31 marca 2020

Marnowanie życia


Marnować życie? A po co? Lepiej zakochaj się!

Możesz się zakochać we wszystkim.
W rzeczy, albo osobie.
I nie szukaj powodów tego zakochania, bo wszystkie powody są fałszywe. Serce ma własne powody, o których umysł nic nie wie……
     
Tych powodów nie da się określić, są nieuchwytne, nieopisane, niewytłumaczalne. Spróbuj je wyjaśnić, a będą wyglądać bardzo głupio.
    Ktoś pyta: - "Dlaczego się zakochałeś w tej kobiecie? Odpowiadasz: - Ona ma takie piękne włosy". Jak to głupio brzmi!
Zakochałeś się we włosach? Albo: "ona ma takie zgrabne nogi".
     Jak można zakochać się w nogach? To po co ci cały człowiek?
To wszystko jest bez sensu, ale umysł łaknie sensu, szuka jakiegoś powodu. Chce wiedzieć "dlaczego". I nic nie znajduje, tworzy więc własne powody.
    - Nie zakochałeś się w jakiejś kobiecie, bo jest piękna.
    - Jest odwrotnie: - ta kobieta jest piękna, bo się w niej zakochałeś.
Najpierw pojawia się miłość, dopiero potem piękno. Piękno jest tylko cieniem miłości, bo ta sama kobieta nie jest piękna dla innych ludzi. Czasem będą się śmiać z ciebie - "co ty widzisz w tej kobiecie, w niej nie ma nic ciekawego".
Piękno pojawia się, gdy jest miłość. Gdy zakochasz się, poczujesz, że coś się dzieje, dzieje się właśnie coś pięknego.
    - Gdy zakochasz się w drzewach, stają się piękne, tak widzi je malarz.
    - Zakochaj się w kwiatach, w chmurach, w czym chcesz, a będzie to piękne.



Czy widziałeś ludzi zakochanych w swoim samochodzie? Widziałeś, jak go polerują i dotykają? A gdy to widzi żona, staje się zazdrosna.
Zakochaj się w pieniądzach, a zaczną nabierać piękna. Widziałeś ludzi dotykających pieniędzy z taką miłością i troską, że niemal je głaskali i całowali?
 
"Goldstein poszedł do sądu. Chciał rozwodu - przyłapał bowiem swoją żonę w łóżku z innym mężczyzną.
  - Panie Goldstein - zwraca się do niego sędzia - Mówi pan, że niepisane prawo zezwalałoby panu zabić pana Cohena, i że mierzył pan do niego z pistoletu, a mimo to nie strzelił pan. Dlaczego?
 - Kiedy wycelowałem, - powiedział Goldstein, - on zapytał: - Ile chcesz za ten pistolet? Wysoki sądzie, jak mogłem zabić człowieka, kiedy on mówi o interesach?"

Jeśli jesteś zakochany w pieniądzach, widzisz w nich coś, czego nikt inny nie widzi i nigdy nie zobaczy. Wielu będzie się z ciebie śmiać głośno, a po cichu zazdrościć.
Zakochaj się w czymś innym, a zaczniesz widzieć rzeczy, które dla innych są niedostrzegalne.

Miłość tworzy piękno. Jest twórcza, jest jedyną istniejącą siłą twórczą.
Wtedy ta rzecz, w której się zakochasz zaczyna promieniować, zaczyna mieć blask, staje się bardzo znacząca dla ciebie.
   Jeśli w takim momencie spotkasz Buddę, czy Chrystusa, od razu ich rozpoznasz, bo jesteś wrażliwy, obudzony. Masz w sobie miłość, to ona otworzyła twoje oczy i serce.


Jeśli się niczym nie potrafisz zachwycić, nie ma w tobie pasji, zakochania……
      - już jesteś martwy.
Już jest po tobie. Jesteś cyborgiem bez uczuć. Homo Mechanicus.
Jesteś tępy i zamknięty w swoim małym świecie, jesteś niewrażliwy. Straciłeś całą swą inteligencję, nie można dostać się do twego istnienia - nigdy nie otwiera się w tobie żadne okno, nie dociera światło, i nie bawi się wewnątrz ciebie wiatr.
Gdy w takim momencie pojawi się obok ciebie Chrystus lub Budda, miniesz ich. Nie zauważysz nawet.
Nieś w sobie uważność bez centrum, nieś w sobie płomień, światło! 
Bądź inteligentny.
       
Inteligencja. Co to słowo oznacza?
To jest twoja cecha, która pozwala żyć bez pytania: - dlaczego?
     - Człowiek inteligentny żyje, świętuje, cieszy się.
     - Człowiek intelektu, człowiek, który tylko gromadzi wiedzę, stale pyta: - dlaczego? dlaczego? - i marnuje życie.

Swoje życie marnuje, a czasami zatruwa także życie drugiemu.

                                                                                                           Osho

wtorek, 16 stycznia 2018

Łyżka przecedzonych prawd

Albo informacja osobista.

O co tak dokładnie chodzi z tym „Tu i Teraz”?
Zanim odpowiemy, należy zadać inne pytanie: - co jest w życiu ważne? 
Jakich wartości trzeba się trzymać?
         Odpowiedź jest prosta: - należy dbać o życiową mądrość, która z kolei przynosi zadowolenie.
Albo nieco inaczej: - liczy się mądrość która daje szczęście.


Mądrość można nabyć – mądrości można się nauczyć. 
Potrzebna jest do tego umiejętność korzystania z narzędzia, które nazywamy inteligencją.
       Bo sama wiedza akademicka jest jak encyklopedia kiedyś. Dziś tę rolę pełnią google – więc w nadmiarze to zbędny umysłowy balast.
Wiedza akademicka jest magazynem informacji - intelektem, a także narzędziem.
Zwykle ta wiedza podawana jest w sposób nudny, a wcale tak być nie musi.
Natomiast inteligencja (drugie narzędzie) jest umiejętnością korzystania z tego magazynu - „ z całego oceanu pozostanie łyżka przecedzonych prawd”.

Przy pomocy drugiego narzędzia korzystamy z pierwszego. 

Jeśli ta prawda do nas dotrze, właściwie doznamy oświecenia....
Zrozumiemy, że szczęścia jako celu, nie trzeba wcale szukać, ani gonić aby je złapać.
      Piszę o tym na różne sposoby.
Są wartości, które przychodzą do nas tam, gdzie aktualnie jesteśmy. Trzeba tylko na to pozwolić.
        Wystarczy, że przestaniemy się tak bardzo starać i pozwolimy, aby sprawy toczyły się własnym tempem i torem.



A więc po pierwsze primo: - szczęście każdy nosi w sobie, tylko o tym często nie wie.

      Co nazywam szczęściem?
Jest to umiejętność cieszenia się życiem, czyli Chwilą Obecną.
Ta Chwila Obecna to jest właśnie to sławne Tu i Teraz.
Jeśli gonimy za czymś, lub za kimś, oczekując, że to przyniesie szczęście, po jakimś czasie spotyka nas rozczarowanie, a umyka nam Chwila Obecna. 

Odrzucamy teraźniejszość dla przyszłości, dla jakiejś iluzji, scenariusza, który nawet jeśli się spełni, przynosi rozczarowanie.

Czyli po drugie primo: - Tu i Teraz jest uszanowaniem dla prawdziwego życia i pozwala wchłonąć każdą mijającą chwilę. Dla mnie jest to równoznaczne ze Stanem Łaski.
     Natomiast życie przyszłością, jest okazywaniem pogardy dla teraźniejszości, jest to pogoń za Tam i Później.
Czyli za nie wiadomo czym.

To wszystko nie wyklucza żeglowania w stronę wyznaczonego, osobistego celu, jednak bez zbytniego wysiłku i nie za wszelką cenę.

I teraz możemy wrócić do wpisu „Czerwone pióro”.
Moja droga życiowa była i jest pełna zakrętów. Lecz takie życie mi odpowiada, a nawet wydaje mi się, że mam umowę z Aniołem Prowadzącym aby takie było.
     Życie bez zakrętów jest przecież podobne do jedzenia bez przypraw.
Te zakręty można nazwać także Huśtawkowaniem Periodycznym,
kiedy wchodzę z ciekawością i spokojem w kolejny zakręt......
      Właśnie wtedy zdarzają się dziwne zbiegi okoliczności, lub pojawia się synchroniczność, którą nazywamy Znakami anielskimi.
Znaki są drogowskazami informującymi, czy jestem na właściwej drodze.



Są znaki – nie ma przypadków.
I to jest najważniejsza, bo osobista informacja, która pomaga. 
Pomaga oraz bawi!

Zdjęcia; - Stara Stajnia, Zawidowice.

piątek, 13 stycznia 2017

Leszczynowa wędka

Intelekt jest jedynie narzędziem, a inteligencja umiejętnością korzystania z tego narzędzia.
Narzędzie, nie musi być wspaniałe, wręcz przeciwnie, może być całkiem skromne.

Kilka lat temu, nad jednym z jezior mazurskich grupa wędkarzy siedziała na końcu długiego pomostu „mocząc kije” jak się to mówi. Było lato, zbliżało się południe upalnego dnia. Ryba nie brała.

Od wielu lat nie łowię (bo nie muszę), przyszedłem na pomost, aby popatrzeć na wystawę drogiego wędkarskiego sprzętu.
     Teleskopowe wędziska z poliwęglanów, chromowana skomplikowana maszyneria kołowrotków, bajecznie kolorowe spławiki z balsy z antenkami i bąbelkiem na szczycie. Jednym słowem same bajery na pomoście, który zamienił się w „bajerplatz”.
Bo do drogiego sprzętu dołączyły się rozmowy, kto co złowił i w jakim egzotycznym zakątku świata.
Jednym słowem zawodnicy byli z extra klasy a sprzęt z najwyższej półki.

Podnoszący się upał powodował stopniowe zamieranie rozmów, aż zapanowała senna cisza. Ryba konsekwentnie nie brała.

W pewnym momencie dały się słyszeć ciche kroki. Nadchodził boso jakiś widać miejscowy staruszek. Szedł wolno w dziurawych spodniach, przepasanych sznurkiem, w brudnej koszuli, a w ręku trzymał wędkę z leszczynowego patyka.
         Podszedł do wędkarzy, powiedział grzecznie "dzień dobry" i zapytał: - jak tam ryba?

Wędkarze ubawieni patrzyli na niego z wyższością.
- Nam nie bierze, ale może panu będzie brała!
I towarzystwo zarechotało swobodnie.

Starzec znalazł wolne miejsce, sięgnął do kieszeni i rzucił do wody garstkę małych kuleczek wielkości śrutu.
Po czym niespiesznie odwinął kilka metrów żyłki uwiązanej do kija, założył coś na haczyk i zarzucił.
Stał.
Bo nie miał stołeczka.

Towarzystwo siedziało wygodnie rozparte na krzesełkach z oparciem.
- Nogi pana zabolą od tego stania – wysilił się któryś z wędkarzy – profesjonalistów.
Gdy tylko wypowiedział to zdanie, dziadek zaciął.
Leszczynowa wędka wygięła się w pałąk, końcówka zanurzyła się na moment w wodę, potem dziadek opanował rybę i pewną ręką, spokojnie ją podprowadził bliżej pomostu.
  • Czy mógłby mi pan użyczyć podbieraka? - Zwrócił się do wędkarza, który siedział obok. Ten się podniósł i podał dziadkowi sprzęt. Po chwili nastąpiło niezwykle sprawne podgarnięcie i na pomoście wylądowała dorodna płoć.
Dziadek zarzucił ponownie.
Upłynęły może dwie minuty i spławik z gęsiego pióra znowu zanurkował.
Tym razem ryba była większa, lecz także widać było wyraźnie, że dziadek się bawi, przedłużając prowadzenie ryby na pałąku leszczynowej wędki.
Patrzyłem na twarze wędkarzy, a na nich malowało się osłupienie.

Dziadek podebrał drugą, jeszcze bardziej dorodną płoć.
Po chwili już zawijał żyłkę na kiju, kończąc łowienie.

- Dwie ryby mnie wystarczą – rzucił wyjaśniająco - jedna będzie dla mnie, a druga dla mojej starej.

Następnie podszedł z podbierakiem do jego właściciela i powiedział: - Bardzo panu dziękuję, ma pan poręczny podbierak!
Do widzenia!
I usłyszeliśmy oddalające się stąpania bosych stóp po pomoście.


czwartek, 12 stycznia 2017

Klucz do otwartych drzwi

Odrzuć wszelkie doktryny, dogmaty, wierzenia...
Odrzuć wszelkie "- izmy".
Uwolnij się od nich, bądź świeży, bądź nieskażony. A wtedy pojawi się w tobie inteligencja.



Inteligencja różni się od intelektu. Intelekt jest zgromadzoną wiedzą, inteligencja zaś świeżością, dziewiczością i niewinnością twojego istnienia.

    Albo nowocześniej: intelekt to google - informacje, a inteligencja to umiejętność korzystania z nich.
Osoba inteligentna bez zbędnych słów stawia czoło życiu, podchodzi do niego naga, bez żadnych wierzeń, świętych ksiąg - podchodzi do życia bezpośrednio.
Nie musi niczego udowadniać, nie ma bowiem wobec życia żadnych wyobrażeń ani uprzedzeń.

Człowiek inteligentny nigdy nie jest sfrustrowany. 

Jest otwarty, chłonny, pozwala rzeczywistości przeniknąć do najdrobniejszej cząstki swojego istnienia.
Staje się gąbką nasączoną rzeczywistością.

Na tym właśnie polega medytacja. Medytacja oznacza odrzucenie umysłu, odrzucenie metafizyki, odrzucenie doktryn dotyczących rzeczywistości, aby ta mogła do ciebie dotrzeć i cię wypełnić.

Kiedy bowiem staniesz się niewolnikiem doktryny, wtedy będziesz we władaniu intelektu, a nie inteligencji.
- Człowiek inteligentny jest zawsze wolny.
- Intelekt nigdy nie jest wolny: - zawsze próbuje działać zgodnie z przeszłością.
- Inteligencja zawsze reaguje na chwilę obecną.
Intelektualista jest logiczny, jest zbyt logiczny, jest drobiazgowy.
Człowiek inteligentny jest paradoksalny, jest autentyczny, jest rzeczywisty - a rzeczywistość jest właśnie pełna paradoksów.

Człowiek inteligentny nie ma wobec rzeczywistości żadnych uprzedzeń, nastawień. Jest elastyczny, płynny jak woda, gotowy do żywego reagowania na rzeczywistość, bez względu na to, co ona niesie. Jest otwarty i chłonny, nigdy nie mówi życiu „nie”.

Zapamiętaj: Intelektualista zawsze kurczowo trzyma się „nie”. Osoba inteligentna żyje zgodnie z „tak” - zawsze mówi życiu „tak”, bez względu na to, jakie to życie jest. Nie walczy, nie spiera się z życiem - jest jego częścią.
     Kierowanie się intelektem jest jedynie udawaniem, że jesteś inteligentny; jest marnym substytutem inteligencji.
Kiedy kierujesz się intelektem, stajesz się egoistyczny. Gdy zaś stajesz się egoistyczny, zamykasz się.

Jeśli kierujesz się intelektem; jeśli próbujesz rozwiązać zagadkę rzeczywistości; jeśli wierzysz w doktryny i masz nadzieję, że one pozwolą ci odnaleźć klucz do rzeczywistości - wtedy ten klucz stanie się barierą, gdyż zamek w drzwiach prowadzących do rzeczywistości nie jest zamknięty.
Tego zamka po prostu nie ma.
Drzwi były zawsze otwarte.

Pewnie słyszałeś o amerykańskim magiku -
Houdinim, który słynął z umiejętności wydobywania się z rozmaitych kajdan, łańcuchów, zamkniętych pomieszczeń, skrzyń.
     Potrafił zrobić to w ciągu minuty, najwyżej trzech
minut.
Ale pewnego dnia, po raz pierwszy w życiu, został wprowadzony w błąd.
     Działo się to we Włoszech, był zamknięty w skrzyni i nie mógł się z niej wydostać przez całą godzinę. Zgromadzeni ludzie niepokoili się.
Co się stało?
Gdy w końcu się wydostał, był kompletnie wyczerpany, spocony, wyglądał przedziwnie. Zapytany, co się stało, odpowiedział:
- Oszukano mnie! Nie zamknięto drzwi od skrzyni, były otwarte, a ja przez cały czas usiłowałem otworzyć zamek, którego nie było! Istniała jedynie dziurka do klucza, sama dziurka, a ja starałem się otworzyć nieistniejący zamek!

Oczywiście, jeśli zamek nie istnieje, nie możesz go otworzyć
Houdini denerwował się i nie był w stanie zdać sobie sprawy z tego, ze drzwi były otwarte. Była wprawdzie dziurka, ale nie było zamka, więc żaden klucz nie mógł pasować.  

 Jezus powiada: "Pukajcie, a będzie wam otworzone".
Czy mówił coś o zamku? Zamek powstaje jedynie w naszej wyobraźni.
Jego słowa oznaczają: "Pukajcie, a odkryjecie, że drzwi są zawsze otwarte".

Intelekt próbuje stworzyć klucze i to z powodu tych kluczy marnujesz życie.
Kiedy znajdziesz klucz.......

Owszem, fizycznie może to być klucz do rynków finansowych, albo do domu twoich marzeń, ale to są tylko gadżety ze świata materii.

Oczywiście, intelekt może gdzieś zaprowadzić, wygląda to jak klucz, ale nim nie jest, ponieważ nie może pasować do nieistniejącego zamka..... 
Więc gdy odnajdziesz ten pozorny klucz, stanie się on pluszowym misiem i zaczniesz stawać w jego obronie.

Osho: - „Hindusi stają w obronie swojej religii, samo stosowanie się do jej zaleceń nie interesuje ich tak bardzo, jak walka w jej obronie.
Mahometanie stają w obronie swojej religii.
    Chrześcijanie bezustannie tworzą bezwartościową literaturę, nigdy nie spotkałem się z czymś równie bezwartościowym - to zwykłe brednie. Ale bezustannie tę literaturę tworzą -
w obronie religii.
Spieranie się jest dla nich ważniejsze, niż stosowanie w
praktyce tego, o co się spierają. Oni nie postępują zgodnie z tym, co mówią, ich klucz nigdy im nie pomógł, pomimo to ciągle stają w obronie własnej religii.


Ludzie wynajdują najprzedziwniejsze sposoby, aby bronić swoich kluczy, bronić swoich doktryn. Cała ich energia marnuje się na bezsensownym wysiłku.
     Czy to zaobserwowałeś? Jeśli nie posiadasz żadnej doktryny, możesz się ubawić ludźmi, którzy zaczynają racjonalizować i bronić swoich doktryn.
Zdarza się to często. Przychodzą do mnie... pewien chrześcijański misjonarz przybył tu parę lat temu i zaczął przedstawiać swoją teologię.
      Słuchałem go przez pół godziny, po czym zapytałem: - "Czy to wszystko ci jakoś pomogło? Bo wyglądasz na kogoś stukniętego".
Musieliście zetknąć się ze Świadkami Jehowy
i innymi, równie stukniętymi ludźmi... Ale on nie słuchał - tak jakby go w ogóle nie było, ciągle mówił, mówił, mówił.

Minęła następna godzina.
Przerwałem mu wreszcie, mówiąc: - "Poczekaj chwilę,
o czym ty w ogóle mówisz? Czy to, o czym mówisz, pomogło ci?"
Odpowiedział: - „Nie pomogło, ale mam nadzieje, że mi pomoże”.
Zapytałem go: - "Jest coś, co pomogło mnie. Czy chcesz o tym posłuchać?", na co odparł: - "Wpadnę do ciebie
innym razem".
Nigdy się już nie pojawił.

Ludzie desperacko trzymają się swoich wierzeń. Nie przekonują innych - raczej przez przekonywanie innych przekonują siebie samych.
A kiedy zostają sami, zaczynają się bać: - "Kto wie, może jest tak, że to, w co wierzę nie jest prawdą?"
     Natomiast kiedy przekonują innych i ktoś powie: - "Tak, to może być prawda" - wtedy stają się pewni siebie. Są wtedy przekonani, że jest jakaś prawda w tym, co mówią, gdyż w przeciwnym wypadku inni ludzie nie daliby się przekonać. Nawet jeśli robią to z grzeczności, zmęczeni przynudzaniem.

Zdarzyło się pewnego razu, że dwaj uczniowie prowadzili dyskusję o tym, który z ich nauczycieli - rabinów jest bardziej pobożny.

- Mój rabin jest tak świątobliwy, że przyciąga uwagę samego Pana. Ostatniej wiosny, gdy w mieście padał deszcz, nad głową rabina pojawiła się aureola, która chroniła mego nauczyciela przed deszczem i oświetlała jego głowę pięknymi promieniami słońca.
- Pomimo tego, mój rabin jest bardziej pobożny.
- Co takiego?!? Twojemu brakuje nawet podstawowych elementów pobożności!
      Widziano go, jak podczas święta
Jom Kippur - najważniejszego dnia w roku - kiedy obowiązuje post, twój rabin jadł kurczaka!
- Oczywiście, że jadł! Tego dnia w całym mieście był
Jom Kippur i obowiązywał post, ale nad głową mojego rabina pojawiła się aureola, pod którą był już następny dzień po poście!

Ludzie sięgają do najbardziej absurdalnych argumentów, aby się obronić.
Bezustannie w coś wierzą, ponieważ bez tej wiary spadliby w bezdenną przepaść.
Ta przepaść jest rzeczywista. Gdy ją zaakceptujesz, zniknie lęk. Gdy zaakceptujesz fakt, że życie jest tajemnicą, której nie można poznać; gdy zaakceptujesz fakt, że życie jest niepoznawalne... wtedy lęk zniknie i ustaną wszelkie wysiłki, aby poznawać i tworzyć doktryny.

Nagle staniesz się częścią rzeczywistości, zniknie rozdarcie.

Ten, kto poszukuje, i to, co jest poszukiwane - staną się jednym.
Ten, kto obserwuje, i to, co obserwowane - staną się jednym.
Ten, kto widzi, i to, co widziane - staną się jednym.

Nagle zniknie podział stworzony przez twoje doktryny.