Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wolność finansowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wolność finansowa. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 lutego 2022

Nadmierna radość

 Naturalny lęk przed atakującym drapieżnikiem, burzą, przepaścią jest objawem zdrowia i mobilizuje do działania. Natomiast nieokreślony, dręczący niepokój zatruwa myśli i zmusza człowieka do prób uwolnienia się od niego. Ale jak uwolnić się od czegoś, czego nie umiemy nazwać?

Jednym ze sposobów, którego ludzie się chwycili, jest gromadzenie przedmiotów. Przedmioty stały się narzędziem do chwilowej poprawy nastroju, lub raczej próbą odwrócenia uwagi od zamętu w duszy.

Samo wytwarzanie przedmiotów świadczy o inwencji twórcy, może być także poszukiwaniem piękna. Przedmioty użyteczne ułatwiają życie, a czysto artystyczne sprawiają radość. To jest zdrowe. Problem atoli powstaje wtedy, gdy człowiek traci umiar. I dotyczy to wszystkich aspektów życia. Także konieczności tonowania nadmiernej radości.

Był sobie jak najbardziej zdrowy facet: - zadbał należycie o swą finansową wolność, więc mając jeszcze pełnię sił nie musiał już pracować - mógł swobodnie zarządzać swoim życiem. Żeby ustrzec się przed niebezpieczeństwem utraty kasy, zainwestował w złoto, a konkretnie w Złoty Pępek. Kiedy ten drogocenny przedmiot znalazł się na miejscu Starego Pępka, ogarnęła go wielka fala radości. Tak wielka, że odtąd całymi godzinami, tudzież dzień po dniu patrzył na swój brzuch, no i kręcił tym cudnym krążkiem, ponieważ pępek trzymał się na gwincie.

I tak majdrował przy pępku, tak go wkręcał i wykręcał, że w końcu gwint się wytarł i facetowi wzięła i odpadła dupa.

A to już była prawdziwa tragedia, bo jedna z jego pasji miała tytuł „dużo chodzić”.  

Radość przeminęła z wiatrem – co po śląsku brzmi: PITŁO z LUFTEM.




wtorek, 30 listopada 2021

Pogoń za przedmiotami

 


Umysły oświecone czują jedność nie tylko z naturą, ale i ze wszystkim co jest. Także z przedmiotami, doceniając ich wartość użytkową, lub artystyczne piękno. Przedmioty należy szanować, co przecież nie znaczy, że mamy się im oddać we władanie. Ogon nie powinien merdać psem. Czytelnicy na pewno pamiętają przypowieść Anthonego de Mello pt. Skąpiec.

Ta przypowieść porusza zasadniczą sprawę ; - umiejętność cieszenia się z tego, co jest.

Umysły oświeconych – Buddy, Mahometa, Jezusa – były niedualne. Nie uznawały podzielonego świata.

Nie ma potrzeby poszukiwania szczęścia na zewnątrz, na przykład w posiadaniu przedmiotów i dóbr materialnych. Wolność finansowa jak najbardziej, lecz tylko do pewnego stopnia – rzekł był Celsjusz.

Przecież wiemy, że szczęście nie znajduje się na zewnątrz. A jeśli ktoś gromadzi nadmiar, usiłując nim zasypać jakąś dziurę w sobie, przekona się, że to nigdy się nie uda. Nastąpi wewnętrzne rozdarcie, a z powodu nagromadzenia dóbr będzie coraz trudniej rozstać się z życiem. Azaliż trumna nie ma kieszeni.

Broń boże nikogo nie pouczam, każdy powinien żyć po swojemu.

Dzieła rąk ludzkich bywają oszałamiająco wspaniałe. Ich doskonałość może oślepić i budzić w człowieku łapczywość. I nie ma w tym nic złego, dopóki nie przebierzemy przysłowiowej miarki. Jaka to powinna być miarka, to już jest sprawa względna.


Pamiętać należy, że budowanie świata z przedmiotów odcina od przyrody. Z tym jest problem, ponieważ ludzie coraz częściej wychowują się wśród ścian, nad głową zamiast nieba jest sufit, a zamiast ziemi - podłoga. Na zewnątrz jest niebezpiecznie, tam czai się brud, dzikie zwierzęta, podstępni ludzie, bakterie, wirusy i na końcu psie kupy.

A przecież tak naprawdę nasz dom znajduje się głównie poza osobistymi czterema ścianami. Człowiek oddzielił się od świata, zbudował ściany, mury, ogrodzenia z żelaza, albo z drutu kolczastego, a zapomniał, że sam zbudowany jest z tej samej materii, co ryba w rzece i każde inne stworzenie. Odciął się mentalnie od Źródła i zajął produkowaniem przedmiotów, których wcześniej nie było. Więcej i więcej. Na początku wytwarzał, potem tylko kupował setki, tysiące, niepotrzebnych tak naprawdę rzeczy i im bardziej usiłował ukoić ból duszy za pomocą nowych przedmiotów, tym bardziej stawał się więźniem własnego zagubienia. Ludzie zakłócili naturalny rytm i zamiast się w nim odnaleźć i do niego wrócić, trwają w swoich niebezpiecznych nawykach, niosących rozterkę Ziemi i sobie.


Bardzo przepięknie zgubną pogoń za zbędnymi przedmiotami opisał Lew Tołstoj.

piątek, 5 kwietnia 2019

Wesołych Świąt i Święto Lasu

Lubię pisać, azaliż jak wiemy powinno być falowanie na wietrze - radość i smutek, góra i dolina, wdech i wydech, praca i wakacje.
Pocieszające jest to, że każdy znajdzie się kiedyś poza obowiązkami pracownika.
Oczywiście o ile do tej chwili dożyje i przy tym nie stetryczeje.
        Jednak jest to możliwe i to właśnie pokazuję na blogu: - jak czerpać zadowolenie z życia, kiedy człowiekowi chce się chcieć.
I ludzie to łykają, bo nie ma lepszego przykładu, niż pokazanie że żyję w harmonii z tym, co mówię.

Praca to obowiązek. 
Ja nie lubię obowiązków.
Myślę, że nie jestem wyjątkiem.
Gdybym kiedyś miał tę wiedzę, którą mam dziś, o wiele wcześniej przestałbym pracować.....  (Gdyby babcia miała wąsy to byłaby dziadkiem)
Przestałem pracować prawie dwadzieścia lat temu.
     Jeśli człowiek ma zdrową psychikę, nie da się pracy zniszczyć.
Ani rodzinie nie da się zniszczyć.
Nie mówię tu o tych szczęśliwcach, którzy swoją pracę lubią.
Większość jednak swojej pracy nie lubi.
Nie lubi swojej pracy, jednak uważa, że rano przecież trzeba gdzieś pójść. 
     
Trwajmy więc w obowiązku, aż wolność finansowa (emerytura?) która jest niezbędna do cieszenia się życiem, pozwoli nam na to.
      Tylko żeby nie było tak, jak w dowcipie:

W parku na ławce siedzi dwóch zadbanych emerytów. Przechodzi zgrabna spacerowiczka, zalotnie bujając biodrami i uśmiecha się. Przychylnie się uśmiecha. 
Słońce świeci, ptaszki pitolą – żyć się chce! 
Jeden z tych dwóch, któremu się chce żyć, pyta drugiego: - podrywamy dupencję?
Drugi po chwili namysłu odpowiada: - wiesz, lepiej posiedźmy sobie jeszcze trochę na tej ławeczce.

Trzeba pracować dla emerytury, a potem korzystać z niej przy zachowaniu sprawności fizycznej i duchowej, jak długo się da.
Moja ciocia przykładowo pracowała 25 lat, a emeryturę (godną) brała 35 lat. I była w sprawności do samego końca.
       Bierzmy więc przykład z cioci Zbyszka.
Jedno ale: - Nie pracujmy zbyt ciężko, bo ciężka praca jest najprostszą drogą na cmentarz.
I tym optymistycznym akcentem kończę ten ostatni przedwakacyjny wpis – u mnie już Święto Lasu.
Jeszcze tylko bardzo przepiękna data zwrotu dla inwestorów giełdowych

                                          Data zwrotu dla Wig 20

Wakacyjna data, bo wypada na początku lipca 2019.

Następne wpisy pokażą się jesienią.
Z Czytelniczkami i Czytelnikami żegnam się kilkoma ostatnimi fotkami z Warszawy i spojrzeniem prosto w oczy - z przymrużeniem słonecznym.