wtorek, 5 marca 2013

Dlaczego pierwsze sondy księżycowe spadały



Strefa ekwigrawitacyjna

Dlaczego te wczesne rosyjskie i amerykańskie próby okrążania Księżyca  lub lądowania na nim, były tak bardzo nieudane?
       Jest oczywiste, że oba kraje miały dość wiedzy fizycznej i matematycznej do obliczania właściwej trajektorii lotu sondy księżycowej.
Chyba, że istniały jakieś ukryte problemy, które spowodowały błędy w obliczeniach.
      Przykładem takiego problemu, jest ujawnienie przez Wernehra von Brauna, pewnej interesującej informacji, po pierwszym pomyślnym lądowaniu Apollo. W wywiadzie dla „Timesa” w 1969 roku, von Braun powiedział, że punkt neutralnej grawitacji między Ziemią i Księżycem znajduje się w odległości około 70 tysięcy kilometrów od Księżyca.
     Gdyby przyciąganie Księżyca było sześć razy mniejsze niż Ziemi, ten punkt znajdowałby się o ponad 32 tysiące kilometrów dalej od Księżyca.
   
    Podczas tych pierwszych lotów, a potem wypraw Apollo, wyłonił się kolejny problem. Statek kosmiczny orbitujący wokół Księżyca, nagle opadał i przyspieszał podczas przelatywania nad pewnymi ściśle określonymi miejscami na jego powierzchni. Te miejsca, to morza księżycowe. Są to ciemne błyszczące obszary, które występują tylko po stronie zwróconej do Ziemi. Oznaczać to mogło tylko to, że w takich miejscach znajdują się zagęszczenia masy, nazwane maskonami. 
To strefa ekwigrawitacyjna.
    Nie istnieje żadna teoria wyjaśniająca powstawanie i istnienie maskonów w wyniku przypadkowych procesów naturalnych.

Rosjanie też zakładali, że Księżyc jest ciałem jednorodnym – jednolitą bryłą. Gdyby to była prawda, silniki hamujące zostałyby odpalone w odpowiednim momencie.
     Jednak gdyby Księżyc miał niejednolitą gęstość – lub był PUSTY w środku, sytuacja z momentem hamowania byłaby inna.
     I tak rzeczywiście było!
W numerze czasopisma „Astronautics” z lipca 1982 r. doktor Gordon McDonald z NASA donosi, że według obserwacji NASA, Księżyc zachowuje się raczej jako pusty obiekt.

Dlatego dwaj wspomniani wcześniej uczeni rosyjscy, wyciągnęli wniosek, że Księżyc jest gigantycznym statkiem kosmicznym. Idea ta stała się tematem książki z lat 70. XX wieku, autorstwa Dona Wilsona: - „Our Mysterious Spaceship Moon”
    Ta książka stanowi kopalnię szczegółowych informacji o anomaliach księżycowych. Pomimo wielkiej popularności, pierwszego nakładu książki nigdy nie wznowiono.

Teoria przechwycenia Księżyca.



Teoria przechwycenia Księżyca.

Zjawisko przechwycenia grawitacyjnego wykorzystywały agencje kosmiczne – rosyjska, europejska, amerykańska – do wysyłania sond kosmicznych na duże odległości. Do innych planet Układu Słonecznego. Odpowiednie wykorzystanie grawitacji planety, przy przelocie sondy blisko niej,  umożliwia wyrzucenie sondy „jak z procy” .
Wejście sondy w strefę silnego przyciągania planety, powoduje przyspieszenie ruchu sondy. Osiąga ona prędkość potrzebną do dalszej podróży w kierunku na zewnątrz.
       Jeśli zatem Księżyc dostał się w strefę przyciągania Ziemi, musiał przyspieszyć.
A to w nieunikniony sposób doprowadziłoby do powstania wydłużonej orbity eliptycznej.

Jednak obserwacje, prowadzone od tysiącleci nie pokazują tego. Ponieważ Księżyc jest niewątpliwie starszy niż Ziemia, zasadnicza część modelu przechwycenia wydaje się sensowna.
    Jedno „ale”. Nie znamy żadnego mechanizmu, który mógłby doprowadzić do uzyskania przez Księżyc jego obecnej orbity.
Krótko mówiąc, wygląda na to, że Księżyc wchodząc na orbitę Ziemi – zahamował!
         Tylko w ten sposób mógł uzyskać orbitę prawie kołową.
Ponieważ nie jest nam znane żadne zjawisko naturalne, które mogłoby wyjaśnić takie hamowanie, pozostaje jedyne wytłumaczenie: - Księżyc został skierowany na swoją obecną orbitę w wyniku inteligentnego działania.
       Byłby to, w mechanice nieba, odpowiednik parkowania samochodu idealnie równolegle i blisko krawężnika. Albo wyobraźmy sobie, że płyniemy żaglówką z dużą szybkością, tuż przed przystanią robimy zwrot i ona zatrzymuje się, mając burtę o centymetr od pomostu!

   Podsumowując zatem: - Księżyc został zaparkowany. Był pilotowany.

Ale przecież są jeszcze  inne anomalie, dotyczące Księżyca, które ujawniono we wczesnym okresie wyścigu kosmicznego i potem, w czasach wypraw Apollo.
Na podstawie tych anomalii, dwaj rosyjscy odważni uczeni, opublikowali w latach 70. XX wieku w czasopiśmie „Sputnik”- hipotezę, że Księżyc był w istocie gigantycznym sztucznym statkiem kosmicznym.
      Jednym z najbardziej interesujących aspektów anomalii księżycowych, jest dziwne zachowanie wczesnych bezzałogowych sond rosyjskich i amerykańskich. Te sondy spadały – rozbijały się o powierzchnię Księżyca. Dopiero Łuna 3 jako pierwsza okrążyła Księżyc i przesłała zdjęcia jego niewidocznej strony. Rzecz dziwna, że po tym osiągnięciu, Rosjanie zaprzestali wszelkich badań Księżyca na cztery lata, wykonanych zaś zdjęć nigdy nie opublikowano.
Potem nastąpiła cała seria nieudanych lądowań. Sondy amerykańskie i rosyjskie, rozbijały się o Księżyc, chociaż były projektowane do miękkiego lądowania. Ich silniki hamujące odpalały za wcześnie, lub za późno. To była bardzo istotna okoliczność, jak dowiemy się za chwilę…..

Skąd wziął się Księżyc?




 Najbardziej oczywistym problemem związanym z Księżycem jest sama jego obecność. Według wszelkich obliczeń jest on zbyt masywny dla tak małej planety, jak Ziemia.
Powstały dwa główne modele wyjaśniające powstanie Księżyca.
Model rozszczepienia planety i model przechwycenia.

Teoria rozszczepienia, faworyzowana przed lotem Apollo, głosiła, że Księżyc i Ziemia stanowiły kiedyś jedno ciało, które rozczepiło się we wczesnym okresie formowania planet.
Księżyc oderwał się z miejsca, które obecnie jest Oceanem Spokojnym.
I ulokował się (sam) na obecnej orbicie.
     Jedno „ale”. Model ten prowadzi do ogromnych trudności z punktu widzenia mechaniki nieba. Na przykład:
    - Księżyc porusza się po orbicie prawie dokładnie kołowej, przy czym pomimo, że podobnie jak Ziemia, obraca się wokół swojej osi, tylko 60% jego powierzchni – jedna jego strona, jest widoczne z Ziemi.
    - Oprócz tego, odległość od Księżyca jest dokładnie taka, aby mogło dochodzić do całkowitych zaćmień Słońca.
   - Z punktu widzenia mechaniki nieba, orbita Księżyca powinna być znacznie bardziej eliptyczna, niż jest.
     
Te wszystkie problemy związane z teorią rozszczepienia, rozwiązały się, gdy powróciła pierwsza wyprawa Apollo i przywiozła próbki skał z Księżyca. Gdyby model rozszczepienia miał być prawdziwy, wiek skał księżycowych musiałby być podobny do wieku skał ziemskich.
   Jednak okazało się, że próbki gruntu księżycowego są o miliardy lat starsze……
 Najstarsze skały znalezione na Ziemi liczą około 3,7 miliarda lat, natomiast próbki przywiezione przez Apollo zostały datowane na 4,3 do 4,6 miliarda lat. Jedna próbka ma wiek 5,3 miliarda lat.
      I co ciekawe, rejon Księżyca, skąd pochodzą próbki, uważano za jeden z najmłodszych geologicznie rejonów na tym satelicie.
      I w ten sposób teoria rozszczepienia padła.

Wysunięto teorię przechwycenia.
              Według tej teorii, Księżyc nadleciał „skądś” w pobliże Ziemi, która przechwyciła go swoją grawitacją.
    Tylko model ten z kolei jest niezgodny z prawami fizyki…..A także z mechaniką nieba…..

W tej teorii są dziury, takie, jak w cieniu psa z obrazka.

Przedwiośnie



Słońce rozkwitło
praży subtelnie
jak przyjemnie
trwaj chwilo
kolorowy motylu
tyle szczęścia, radości
oddech płynie
jestem w nim
namaszczony słonecznym
uniesieniem przedwiośnia
                     
                           Gd 03.04.2013r Mirek Szatkowski

niedziela, 3 marca 2013

Starość



Przeważnie ludzie w podeszłym wieku nie kochają, zrzędzą, stale są w złości, są niegrzeczni, natarczywi, zawsze znajdą powód, by potępiać innych. Dlaczego tak się dzieje?
      Przyczyną jest zanik seksualności. Ludzie stają się wtedy jak pustynia.
Cała ich zieleń wynika z seksualności i zmysłowości. Cały rozkwit bierze się z seksu, nie ma innego źródła.  Gdy seks traci znaczenie, znika zieleń. Nie można się z nimi porozumieć, stale są rozzłoszczeni i pełni ego.
Nikt nie lubi takich starszych ludzi, nawet ich własne dzieci. Powodem tego nie jest podeszły wiek, ale to, że gdy znika magia pożądania, człowiek zaczyna przypominać kamień.
     Gdy odejdzie pożądanie, tacy ludzie są bardzo zazdrośni, że u innych wciąż trwa. Starszy człowiek nie potrafi znieść widoku zakochanej osoby.
Starość nie potrafi akceptować młodości i płynącej z niej radości – bo to boli.
      Takie jest kryterium dla większości starszych: Jeśli starzejesz się, nie tylko stajesz się nieseksualny, ale też oschły, posępny, martwy, zaczynasz potępiać ludzi, którzy wciąż są młodzi. Jest to rodzaj zemsty.
     Ja umieram, a ty kochasz? Śmierć jest coraz bliżej, a ty ciągle szukasz kobiety, mężczyzny, wciąż śpiewasz i tańczysz?
   Dla większości starych ludzi jest to nie do przyjęcia. Tak starzeją się larwy, czyli wielbłądy.

Jeśli natomiast podeszły wiek, nie jest tylko starzeniem się, ale i mądrością, tacy ludzie są bardzo lubiani. Bo oni dobrze się czują wśród tych, którzy kochają. Gdy taki mądry człowiek zobaczy kogoś zakochanego, jego oczy napełnią się radością. Będzie błogosławić taką osobę, bo wie, że wszystko w życiu ma swój czas.
     Nie ma już złudzeń. Teraz przekonał się sam, że: -„Mój syn nie zamierza mnie słuchać i jest to dobre. Nawet nie powinien mnie słuchać, bo nigdy nie zdoła przeżyć swojej młodości”.   
    Bo taka nieprzebyta młodość wraca na starość, starość staje się wtedy brzydka, bezsilna. Nie możesz już przeżyć tamtych czasów, a one wciąż atakują twój umysł.
     Wracają jako sny, pragnienia. Ciało nie może już im sprostać, ale umysł wciąż się ich domaga. Seks staje się mózgowy. A seks powinien dotyczyć narządów płciowych.
    Jeśli ktoś w pełni przeżył dzieciństwo – wyjdzie z niego jako człowiek dojrzały. Jeśli ktoś w pełni przeżył młodość, wyjdzie z niej jako dojrzały starzec – mądry, szczęśliwy, spokojny, kochający. Taki człowiek zostawił za sobą stadium larwy i poszedł krok dalej.
     Tak starzeją się lwy.   
Miłość nie zniknie wtedy razem z seksem. Tak naprawdę miłości będzie więcej, stary człowiek potrafi być bardziej kochający niż ktoś młody.
     Dla młodego człowieka miłość jest na drugim miejscu, pociąga go tylko seks. Jeśli chłopak mówi dziewczynie: -„Kocham cię”, chce iść z nią do łóżka. Wie, że te słowa, to nonsens, ale musi je wypowiedzieć, bo to część gry. Jeśli od razu zaproponujesz kobiecie seks, zacznie krzyczeć, albo wezwie policję, jest to zbyt nagłe.
     Powinieneś ją przekonać. Ona też o tym myśli, ale jeśli twoje przekonywanie trwa zbyt długo, kobieta znudzi się tym. Jeśli stale tylko powtarzasz: -„kocham cię, kocham cię” i nie widać szansy na pójście do łóżka, zaczyna mieć tego dość. Wstęp nie powinien trwać zbyt długo. Nie powinien przypominać Georgea Bernarda Shawa, gdzie książka ma trzysta stron, a dwieście z nich jest wstępem. Kto by dotrwał do właściwej treści? Wstęp, to tylko wstęp – ma wszystko ułatwiać.
Młodego człowieka interesuje seks, nie miłość. Miłość jest pretekstem, uprzejmością, kulturą, wyrafinowaniem. Prawdziwą miłością młodego człowieka jest seks.
     Nie przypadkiem młodzi ludzie na całym świecie zaczęli nazywać seks „uprawianiem miłości”. Tym jest ich miłość. Nie znają głębi. Młodość jest rozgorączkowana, płytka, burzliwa. I taka powinna być.
       Dzięki temu właśnie jest możliwy rozwój. Musisz przejść wiele doświadczeń, słodkich i gorzkich. Te doświadczenie przygotowują cię, oczyszczają. Trzeba przejść przez ogień młodości, aby stać się czystym złotem starości. Taki człowiek jest mądry, ma w sobie pewne światło.. Poznał wzloty i upadki, piekło i niebo. Dzięki temu pojawiło się w nim zrozumienie, współczucie i miłość.
   Zbliża się do oświecenia. Bo samo starzenie się, do tego stetryczałe, nie jest żadną umiejętnością, każdy je przeżywa w swoim czasie – chodzi o to, aby na starość wzrastać w mądrości.

Niezwykle atrakcyjna dziewczyna znalazła się u bram raju.
Święty Piotr pyta ją:
     - Czy kiedy byłaś na ziemi, pozwalałaś sobie na swobodę seksualną, palenie, taniec lub jakieś inne grzeszności?
     - Nigdy, nigdy! – gorąco zapewnia dziewczyna.
     - Czemu więc nie przyszłaś tu wcześniej? – zapytał święty Piotr. – Przecież już od dawna jesteś martwa!

Pamiętaj: - nie umieraj przed własną śmiercią! Pozostań żywy do końca.

Nie myśl, że stając się coraz bardziej martwym, będziesz zbliżał się do oświecenia. Oświecenie nie jest cechą śmierci, ale dojrzałego, bogatego w zdarzenia życia. Kto przeżył życie na wiele sposobów, dobrych i złych, jako grzesznik i święty, kto doznał różnorodności, wielu możliwości, ten staje się dojrzały. W takiej dojrzałości jest bogactwo i chwała.

Istoty czarnookie



Odrażający, zniechęcający, groźni, złowróżbni... a nawet nieludzcy. 

Takich słów używają świadkowie spotkań z czarnookimi ludźmi, opisując dzieci, młodzieńców i dorosłych, których spotkali, a których łączyła jedna dziwna cecha: nienaturalnie czarne oczy. Ludzie z czarnymi oczami. Kim oni są?

Trzeba przyznać, że wielu ludzi ma czarne oczy. Choć czarny kolor nie jest naturalną barwą oczu, istnieje wielu ludzi z bardzo ciemnymi brązowymi lub ciemnoniebieskimi oczami, które w zależności od oświetlenia mogą wyglądać jak czarne lub prawie czarne. Jednakże w wielu przypadkach ludzie o czarnych oczach widywani są przy doskonałym oświetleniu - na przykład w jasny dzień. Co więcej, niektóre sprawozdania mówią o ludziach, u których nie tylko tęczówki są czarne; ich oczy są całe czarne z małą ilością bieli lub jej całkowitym brakiem.

Ci, którzy się z nimi stykają, często są ogarnięci głębokim strachem – czują, że tych istot należy za wszelką cenę unikać.

Paranoja? Psychologiczna reakcja na oczy? Spójrzmy na kilka przypadków.

Chris i jej mąż podróżowali drogą I-75 w Michigan w USA, kiedy rutynowo zatrzymali się, aby odpocząć. Wychodząc z damskiej toalety, Chris stanęła twarzą w twarz z chudą, ciemnowłosą kobietą o czarnych oczach, wpatrującą się prosto w nią.

"Natychmiast poczułam straszny lęk, jak gdyby tkwiło w niej coś nienaturalnego", mówiła Chris. "Jej oczy... były całkowicie czarne. Nie widziałam żadnego koloru ani żadnych źrenic. Czułam, że muszę odejść od niej tak szybko, jak się da, bo było w niej coś groźnego. Jej spojrzenie było pozbawione jakichkolwiek emocji innych, niż chłód i chaos".

      Chris czuła, że w tej kobiecie było coś przerażającego. - "W tamtej chwili czułam, że ona nie była człowiekiem. Było w niej też coś prawie drapieżnego, jak gdyby celowała w zdobycz, stojąc tam bez przerwy. W pewien sposób odczuwałam też jej wyższość lub większą siłę. Ale z nieznanej przyczyny, to na mnie nie działało w chwili jej obecności. Gdy odeszłam i wróciłam do samochodu, poczułam ogromną ulgę", - mówiła Chris.

Wyższość. Siła. Drapieżność. Jest jeszcze kilka innych słów, którymi ludzie opisują te istoty.

W bloku mieszkalnym

Tee jest 47-letnią kierowniczką wydziału mieszkaniowego w Portland w Oregonie w USA, w pracy spotyka ludzi w każdym wieku, kolorze skóry, każdej rasy i typu, trudno jednak przekonać ją, że młody człowiek, który kiedyś do niej przyszedł, był normalny.

"Był to młody chłopak w wieku 17, może 18 lat. Zapytał o mieszkanie do wynajmu. Pamiętam, że gdy się pojawił, doznałam silnego lęku i wstrząsu. Nie wyglądał dziwnie z powodu swojego dresu czy czegoś innego. Dziwne były jego oczy. Zupełnie czarne. Pamiętam, że czułam, jak moje włosy stają i drżałam tylko z powodu jego spojrzenia", - powiedziała Tee.

Tak jak Chris, Tee również czuła głęboką wrogość. - "Mogłam nie patrzeć mu prosto w oczy", - powiedziała. "Czułam się tak, jakbym miała umrzeć. Te oczy były całkowicie czarne - nie dostrzegłam żadnej tęczówki. On mówił do mnie normalnie, ale ja musiałam zamknąć mu drzwi przed nosem i stanąć tak daleko, jak tylko się dało. Czułam się tak, jakbym była w wielkim niebezpieczeństwie".

Czy te oczy naprawdę są czarne? A może to źrenice tak szeroko się otwierają, że zasłaniają tęczówki? W ciemności źrenice otwierają się (lub poszerzają) bardzo szeroko, na tyle, na ile jest to możliwe. Ale chłopak, którego spotkała Tee, stał w dziennym świetle. Poszerzanie się źrenic jest też powodowane przez niektóre leki. Według serwisu WrongDiagnoses.com, innymi przyczynami poszerzania się źrenic mogą być emocje, lekarstwa, krople do oczu i uszkodzenia mózgu. Czy to możliwe, aby chłopak pytający o mieszkanie używał tylko kropli do oczu lub leków... ?

Nasza ”racjonalność” w tym przypadku nie ma zastosowania….

Oczywiście, któraś z tych przyczyn jest możliwa. Jednakże ci, którzy spotykają czarnookich ludzi, nie mogą uwolnić się od strachu, jaki czują. To tak, jak gdyby nie tylko ich ciemne oczy, ale też całe istoty - ich dusze - były pogrążone w ciemnościach.

W sklepie z kawą

Missy nigdy nie zapomni czarnej aury obcego człowieka ze Starbucks. Był zimny listopadowy dzień, kiedy zatrzymała się w sklepie z kawą, by napić się gorącego napoju. Zamówiła swój napój i wyciągnęła portfel, kiedy poczuła, że ktoś się na nią gapi.

"Odwróciłam się, aby sprawdzić, kto na mnie patrzy i wszystkie słowa zamarły na moich ustach, gdy go zobaczyłam", -wspomina Missy. "Nie widziałam nic niezwykłego w jego ubiorze. To jego oczy i okrywająca go aura wywołały u mnie strach. Oczy, czarniejsze niż czarne, pozbawione całkowicie bieli, od ściany do ściany czerń. Czułam wokół niego tylko ciemność, zło. Gdy spojrzałam mu w oczy, skądś wiedziałam, że to nie ludzka dusza zamieszkiwała to ciało... czułam, że on wiedział, że zorientowałam się, że nie był człowiekiem".

Nie-człowiek

Z tych spotkań wynika jedno. Nie jest to tylko lęk i skrępowanie, które pojawia się wtedy, gdy widzimy kogoś gwałtownego, lub zwariowanego, bądź przerażającego. To całkiem odmienne uczucie, nagle wiemy, że ktoś nie jest człowiekiem.

Pukając do drzwi

Adele była w domu, kiedy doświadczyła spotkania z tymi istotami.

 -"Usiadłam w sypialni i zaczęłam czytać książkę",  - powiedziała Adele, "kiedy o jedenastej w nocy usłyszałam pukanie... powolne, regularne. Wyszłam z łóżka, aby zobaczyć, co to było. Wyjrzałam przez okno i ku mojemu zaskoczeniu zobaczyłam dwoje dzieci. Otwarłam okno i zapytałam, czego chcą o tej porze. Odpowiedziały po prostu: - „Wpuść nas”. Zapytałam, czego chcą.  –„Chcemy skorzystać z twojej łazienki”. Byłam wstrząśnięta tym, że dziesięciolatki chciały skorzystać z łazienki obcej osoby o tej porze. Nie mówiłam nic, zamknęłam okna, ale spoglądałam na dzieci przez szybę. Spojrzałam na ich oczy... nigdy wcześniej nie widziałam takich oczu, jakie miały one. Były czarne, zupełnie czarne. Wyczułam zło i nieszczęście. To mnie otoczyło. To było okropne".

Jakie jest wytłumaczenie?
Większość świadków pamięta najdrobniejsze szczegóły spotkania, i samo to wspomnienie czarnookich osób, wywołuje u nich strach.

Ci, którzy w tych spotkaniach dopatrują się zjawiska paranormalnego, sądzą, że  czarnoocy ludzie nie są ludźmi. Sugerują, że są to albo istoty pozaziemskie, albo między wymiarowe, albo też demony. A może nawet i połączenie tych trzech.

Motyl



Na Wschodzie jest więcej wielbłądów, na Zachodzie – więcej lwów. Dlatego Wschód tak łatwo się poddaje. Dla umysłu Zachodu, poddanie się jest bardzo trudne. Umysł wschodni uważa, że poddanie się jest bardzo łatwe, wiec jego poddanie się nie jest wiele warte.
      Wschód już się poddał, nie potrafi mówić „nie”, mówi tylko „tak”.
Dla umysłu Zachodu, poddanie się, to nie lada wysiłek. Gdy się jednak dokona to poddanie, będzie to wielka przemiana.
     Na Wschodzie poddanie się nie ma znaczenia, na Zachodzie ma ogromną wartość.
Niewielu otwartych ludzi może sobie na to pozwolić.
Wschód poddaje się, ponieważ nie ma już możliwości stać się lwem. Wschód staje się częścią tłumu, jest to bardzo wygodne, ale to stadium wielbłąda. Natomiast poddanie się Zachodu daje szansę, że narodzi się dziecko.
   Kiedy poddaje się wielbłąd – pozostaje wielbłądem. Kiedy poddaje się lew – staje się dzieckiem.
      Może się wydawać to paradoksalne, ale spróbuj to zrozumieć.
Każdy musi poznać, czym jest ego, dopiero wtedy będzie w stanie je porzucić.
Stadium wielbłąda, to nieświadomość. Stadium lwa to podświadomość, ale z przebłyskami świadomości.
Wzeszło słońce, kilka promieni wpada do ciemnego pokoju, w którym śpisz.

Przemiana wielbłąda w lwa nie jest tak wielka, jak przemiana lwa w dziecko. Jest jakby odwróceniem. 
     - Lew to wielbłąd postawiony na głowie.
     - Wielbłąd mówi „tak”. Lew mówi „nie”.
     - Wielbłąd jest posłuszny, lew jest nieposłuszny.
Wielbłąd mówi tylko „tak”, i przychodzi chwila, gdy ma tego dość! Pojawia się chęć odwetu. To ta odrzucana część woła o odwet. Wtedy wielbłąd zostaje jakby odwrócony do góry nogami i staje się lwem.
     Różnica między wielbłądem i lwem jest duża, ale żyją one na tym samym poziomie. Znowu wrócimy do symboli larwy i gąsienicy. Larwa jest statyczna – to wielbłąd. Gąsienica rusza się, pełza. Gąsienica to lew. Ale larwa i gąsienica są na ziemi, na jednym poziomie. Dopiero motyl podrywa się ku słońcu…..
   - Bycie wielbłądem zapewnia ci społeczeństwo.
   - Bycie lwem jest darem, który sam sobie wręczasz.
  -  Jeśli nie kochasz siebie, nie zrobisz tego.
   - Jeżeli nie chcesz stać się niepowtarzalną jednostką, nie odważysz się na to.

Gdy zrozumiesz ten mechanizm, w sercu wielbłąda obudzi się lew. Będziesz miał dość bycia ugodowym, choćby dla odmiany zechcesz spróbować „nie”. Jeden kamyczek wywoła lawinę…Odczujesz pragnienie, by stać się lwem. A gdy raz posmakujesz „nie” – nie będziesz mógł już dłużej być wielbłądem, ponieważ poczujesz ogrom swobody, poczujesz Wolność!.

    Większość ludzi zostaje w stadium wielbłąda, mniejszość zatrzymuje się w stadium lwa.
Większość oznacza masy ludu, mniejszość oznacza inteligencję. Artysta, poeta, malarz, muzyk, myśliciel, filozof, rewolucjonista, wszyscy są w drugim stadium. Ich sytuacja jest o wiele lepsza niż wielbłądów, ale jeszcze nie są u celu. Jeszcze nie dotarli do domu.
        A ten dom nazywa się – dziecko.
        Trzecim stadium jest dziecko - motyl
PS. Trzymam kciuki za tych, którzy chcą wyzwolić się od błędnych kodów narzuconych w domu rodzicielskim.



Ryk lwa wymaga wielkiego ego



Lwy nie są lubiane. Społeczeństwo sprawia im wszelkiego rodzaju problemy, trudności. Wielbłądy obawiają się takich ludzi. Tacy ludzie przeszkadzają ich wygodzie, nie dają im spać, niepokoją.
    Lwy sprawiają, że w wielbłądach pojawia się pragnienie, by także stać się lwami – i na tym polega problem!

    Dlaczego Jezus został ukrzyżowany? Wystarczyła jego obecność….wiele wielbłądów zaczęło marzyć, by stać się lwami. Nie pozwalało im to spać, przeszkadzało w zwyczajnym, szarym życiu.
    Dlaczego Buddę obrzucano kamieniami? Dlaczego Mahavirze zabroniono wstępu do miast? Dlaczego Mansoorowi ścięto głowę? Tacy ludzie przeszkadzają wielbłądom w śnie, cały czas słychać ich ryk. Budda nazywał swoje kazania „rykiem lwa”.
    Pierwsze stadium, stadium wielbłąda, jest ci dane przez społeczeństwo. Drugie stadium trzeba osiągnąć samodzielnie. Wtedy stajesz się jednostką, stajesz się jedyny w swoim rodzaju. Przestajesz być konformistą, nie będziesz już częścią tradycji. Zrywasz łańcuchy. Przestałeś być larwą, teraz jesteś gąsienicą, poruszyłeś się.
     Stadium lwa to niezależność, mówienie „nie”. Nieposłuszeństwo, bunt przeciw innym, przeciw autorytetom, dogmatom, świętym księgom, kościołowi, władzy i państwu.
       Lew jest przeciwny wszystkiemu!
Chce wszystko zniszczyć i stworzyć świat na nowo, świat bliższy pragnieniom jego serca. Umysł lwa pełen jest utopii i wielkich marzeń. Dla wielbłądów lew wygląda na szaleńca, one żyją w przeszłości, a lew zaczyna żyć przyszłością. Pojawia się wielka przepaść. Lew zwiastuje przyszłość, a przyszłość może przyjść tylko wtedy, gdy przeszłość zostanie zniszczona.
     Nowe może pojawić się tylko wtedy, gdy stare przestanie istnieć i powstanie przestrzeń dla nowego.
                          Stare musi umrzeć, by mogło narodzić się nowe.
 Dlatego lew i wielbłąd stale ze sobą walczą. Wielbłądy stanowią większość, lew zdarza się raz na jakiś czas, jest wyjątkiem – ale wyjątek tylko potwierdza regułę.
    
Gdy Adam ugryzł jabłko z drzewa poznania dobra i zła, narodził się pomysł, „ja” przybrało formę.
        - Wielbłąd jest nie-egoistyczny.
        - Lew jest bardzo egoistyczny.
        - Wielbłąd nie wie nic o ego, lew zna tylko ego.
Lwami są rewolucjoniści, buntownicy, poeci, malarze, muzycy – oni wszyscy są bardzo egoistyczni. Należą do bohemy. Żyją po swojemu, robią, co chcą.
       Ani trochę nie obchodzą ich inni. Ludzie ci przestali być częścią jakiejkolwiek struktury, wyzwolili się od struktur. Ryk lwa, ruch, musi być egoistyczny, wymaga wielkiego ego

sobota, 2 marca 2013

Jaki jest pożytek z guru?



To cały czas Osho, a inni? Na tej samej długości fali nadają. 
To mistrzowska długość fali. Nadaje na niej Woody Allen, nadawał Goethe, Franz Kafka, Charlie Chaplin, Marek Aureliusz, Wisława Szymborska, i wielu innych......
      
              W pierwszej części swej odpowiedzi, Osho podał urywek z "Małego Księcia", o oswajaniu wzajemnym....
 ( Kilkanaście postów wcześniej) Dziś druga część odpowiedzi:
    
       -  Między mistrzem, a uczniem zdarza się najwspanialszy związek miłosny, najwspanialsze oswajanie. Gdy jesteś uczniem, jestem dla ciebie wyjątkowy.
- Jeśli jesteś wielbłądem przemawiam do ciebie i spowoduję, że staniesz się lwem.
   -  Z larwy zmienisz się w gąsienicę. A gąsienica?    …. Musi zobaczyć motyla, który lata, cieszy się kwiatami, nektarem i słońcem. Zobaczenie motyla, jest dla gąsienicy konieczne, aby zatęskniła, aby obudzić w niej pragnienie, chęć.
      Bo jeśli gąsienica nie zacznie marzyć – nie przemieni się. A jak masz o czymś marzyć, czego jeszcze nie znasz? Jak masz marzyć o nirwanie, prawdzie, satori,  Bogu?
   Do tego właśnie jest potrzebny guru. Musisz spotkać kogoś, kto doszedł tam, gdzie ty chcesz iść. Przy kim możesz  doznać wglądu.
     Musisz się zetknąć z kimś, u  kogo choroba zwana „Bogiem” jest zaraźliwa. Widząc jego radość, błogość, spokój i czując jego wibracje, możesz odczuć pragnienie czegoś, czego nigdy wcześniej nie zaznałeś.
        Na tym polega rola guru.
Jeśli potrafisz dokonać tego sam, to bardzo miło z twojej strony. Zrób to.

Czytaj amerykańskie książki, poradniki „Zrób to sam”. W ten sposób stworzysz wokół siebie jeszcze większy chaos, niż ten, który otacza cię w tej chwili. Możesz dojść sam ze sobą do ładu, poukładać się. Nie mówię, że jest to niemożliwe, udaje się. Niektórzy ludzie dochodzą ze sobą do ładu, ale to wyjątki.
     Lao Tzu mówi: -„Nie musisz wychodzić z domu, nie musisz nawet otwierać okien ani drzwi, do wszystkiego możesz dotrzeć, siedząc w pokoju”.
Tak się zdarza, ale bardzo rzadko.
          O wiele łatwiej jest zostać uczniem! Zbliż się do mistrza! Nie mówię, że masz zbliżyć się tylko do mnie, ale do jakiegokolwiek mistrza!
Znajdź swojego mistrza, ale się do niego zbliż. Rozumiejąc bowiem jednego mistrza, zrozumiesz wszystkich mistrzów. Dawnych, obecnych i przyszłych, ponieważ ich rola jest taka sama..
     Zadaniem mistrza jest zniszczenie ucznia, aby znikł jako uczeń i sam stał się mistrzem.
To jest właśnie to, co może zrobić mistrz: - może uczynić cię mistrzem
   
PS. I okazało się, że to Lao Tzu mówił o nie wychodzeniu z pokoju, a Franz Kafka tylko powtarzał słowa Lao Tzu.

Mary Baker Eddy



                       

Mary Baker Eddy, mając niewiele do czynienia z filozofią, pisała niezwykłe teksty. To przykład pisma automatycznego. Zalogowania się do Kroniki Akashy. Mary pisała o tym, co Niewysłowione. Pisała, że źródłem chorób jest strach, a lekarstwem miłość. Pisała bardzo przejrzyście.  Od tego odkrycia upłynęło ponad 100 lat.                                                                                                                         
Programowanie umysłu.                                                         
    - Mnich chciał szybciej podążać za swym mistrzem. Zadał pytanie : jak to zrobić ? Mistrz polecił mu wyobrazić sobie, że jest wołem, był wołem, będzie wołem itd.  Uczeń poruszył w tym kierunku wyobraźnię.  Minęło kilka dni.
Przyszedł  mistrz do celi mnicha i powiedział: - „ chodź ze mną, chcę ci coś pokazać!”.      
Mnich odpowiedział: -„Ależ ja nie mogę z tobą iść, bo moje rogi nie zmieszczą się w drzwiach”!       
I w tym momencie doznał oświecenia. Sam stworzył swój świat !                                                                                                                                              
Programowanie – przykład.
Można zapodać sobie :                                                                    
1 - Rozporządzam swoim ciałem.                                          
2 - Rozporządzam swoją wyobraźnią                                    
3 - Rozporządzam swoją przyszłością                                    
4 - Mój umysł jest pełen piękna i mocy                                  
5 - Lubię niektórych ludzi, a oni lubią mnie                                                                          
( ma być tylko to, w co się głęboko wierzy, nic, co daje jakieś wątpliwości, bo wtedy umysł wprowadzi zakaz tego programu )                                                                                                                                                                                                                                   
Paradoks                                                                                                                                                        Na schodach ujrzałem małego ludzika,                              
Małego ludzika, co wciąż mi umyka,                                                           
 I chociaż nigdy go tam nie było,                                           
Oby go stamtąd coś wyrzuciło.
                                                                                       

Krótkowzroczny Tunel Rzeczywistości



                                                                                                             Książka Roberta Wilsona. "Powstający Prometeusz".
Autor we wstępie, wymienia Wielkich – Zakręconych : Junga, Freuda,  Aleistera Crowleya i naszego rodaka hrabiego Alfreda Korzybskiego. Miło dla Polaków..          


W 1964 r. dr. John S. Bell dowiódł, że efekty kwantowe mają charakter   „nie-lokalny”. Oznacza to, że czas i przestrzeń są rzeczywiste tylko dla organów zmysłowych ssaków, ponieważ w rzeczywistości nie istnieją.
       Hinduska koncepcja   „Sieci Indry” :  pionowe sieci to czas, poziome – przestrzeń.
  Krzyżujące się punkty to diamenty symbolizujące pojedyńcze istnienia.    
Umysł jest znacznie bardziej skomplikowany, niż nam się wydaje. Funkcjonuje w wymiarach wyższych. Dlatego mówimy, że znaczna część mózgu śpi.
  (Używamy jednego procenta mózgu)
Umysł codziennie musi nam „rzucać kość”, abyśmy mogli żyć w iluzorycznym świecie.             
W Matrixie. ( Teoria Jaskini – Platona ).                                                                                                    
Mózg potrafi interpretować fale i częstotliwości z innych wymiarów, z krainy światła, z bezgranicznej rzeczywistości  istniejącej Tu i Teraz, lecz niewidocznej dla nas, bo tkwimy  w  KRÓTKOWZROCZNYM  TUNELU  RZECZYWISTOŚCI . 


Podstawowa myśl  Wilsona:  - Jesteśmy gigantami, wychowanymi przez pigmejów, którzy nauczyli nas chodzić na kuckach mentalnych .  
Celem tej książki jest osiągnięcie wyprostowanej sylwetki - pobudzenie mocy umysłu . 


- „To , czym jesteśmy , stanowi owoc wszystkich naszych myśli .    Wyrasta z myśli. Opiera się na myślach”.                                                                                                                                                  BUDDA                            

Co jest w życiu ważne



Nie masz nic do stracenia, już jesteś nagi, przecież kiedyś umrzesz……

Nie dopuszczaj myśli o porażce, jedyną rzeczą, której należy się bać, jest właśnie strach.
           (Franklin D. Roosvelt )

Pozwól sobie na wielkie marzenia, bo tylko takie poruszają ludzkie dusze.
        (Marek Aureliusz )

Pielęgnuj swoje marzenia. Maszeruj śmiało według muzyki, którą tylko ty słyszysz. Nie patrz na życie przez lusterko wsteczne.
      (Nieznany )

Pomyśl dobrze.
Powiedz, co pomyślałeś.
Wykonaj, co powiedziałeś.
   (Zaratustra )

piątek, 1 marca 2013

Przesłanie pana Cogito




Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu
po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę

idź wyprostowany wśród tych, co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch

ocalałeś nie po to aby żyć
masz mało czasu trzeba dać świadectwo

bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny
w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy

a Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda
dla szpiclów katów tchórzy - oni wygrają
pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę
a kornik napisze twój uładzony życiorys

i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy
przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie

strzeż się jednak dumy niepotrzebnej
oglądaj w lustrze swą błazeńską twarz
powtarzaj: zostałem powołany - czyż nie było lepszych

strzeż się oschłości serca kochaj źródło zaranne
ptaka o nieznanym imieniu dąb zimowy
światło na murze splendor nieba
one nie potrzebują twego ciepłego oddechu
są po to aby mówić: nikt cię nie pocieszy

czuwaj - kiedy światło na górach daje znak - wstań i idź
dopóki krew obraca w piersi twoją ciemną gwiazdę

powtarzaj stare zaklęcia ludzkości bajki i legendy
bo tak zdobędziesz dobro którego nie zdobędziesz
powtarzaj wielkie słowa powtarzaj je z uporem
jak ci co szli przez pustynię i ginęli w piasku

a nagrodzą cię za to tym co mają pod ręką
chłostą śmiechu zabójstwem na śmietniku

idź bo tylko tak będziesz przyjęty do grona zimnych czaszek
do grona twoich przodków: Gilgamesza Hektora Rolanda
obrońców królestwa bez kresu i miasta popiołów

Bądź wierny. Idź

Co tam na ryneczku?

Dno z 21 lutego na Polandzie 20 trzyma. A więc ta mocna data, o której pisałem, może być też Zaporą. A gdzie następna Zapora? O niej wiedzą ci, którzy mają abonament.
    Dlatego o datach piszę po fakcie (bo bardzo niezdrowo jest w trakcie)
Pożeglowałem po internecie, ktoś się czepia, że liczbę Pi podałem niedokładnie. Chyba trzecie miejsce po przecinku nie zgadza się. I w ten sposób mamy przykład wielbłąda - larwy, która musi mieć rację.
     Odowiadam; - Nie chodzi o trzecie miejsce po przecinku, ani nie chodzi o liczbę Pi.
Chodzi o to, żeby nie wpaść w błoto i luzik mieć.

    -Najlepszy sprzedawca ubezpieczeń na życie w Ameryce ( książka Bettgera ) w firmie Old Mutual, osiągał trzykrotnie lepszy wynik od drugiego zawodnika na liście. Wyprzedził i znokautował cały peleton sprzedawców. Kierownik działu miał siostrzeńca. Pomyślał, że jak przydzieli siostrzeńca do mistrza na nauki, to po paru lekcjach, jego mały siostrzeniec, osiągnie takie same imponujące wyniki w sprzedaży.
    Mistrz był wielkim mężczyzną, lubił mówić i potrafił mówić.
Zaczęli jeździć do klientów razem. Mały słuchał, jak duży mówi, i z zazdrością patrzył, jak ten zdobywa klienta za klientem.
    Po paru dniach, kierownik działu pyta siostrzeńca: -" No i co?. -Jaka jest tajemnica tej niesamowitej sprzedaży"? 
Mały odpowiedział:: -"Nie wiem, on za każdym razem mówi co innego, i za każdym razem sprzedaje, co chce!"
    W tym momencie, do działu wchodzi starsza elegancka kobieta z pudlem na ręku. Pyta o kierownika działu. Podchodzi, i zadaje teraz konkretne pytanie: "Proszę pana, wczoraj w moim domu był taki wysoki sprzedawca ubezpieczeń, on tak pięknie mówił! Ja coś kupiłam, proszę mi powiedzieć, co ja kupiłam?"

Ja tego nie wymyśliłem, A prawda jest taka: - Najważniejsze, jak mówisz, albo piszesz, to 70 % powodzenia.
    -Na drugim miejscu: - twoja energia, luzik, mowa ciała. To 20 % powodzenia.
    - I wreszcie na trzecim miejscu, to co mówisz, albo piszesz, to tylko ma znaczenie w 10%.

A czemu napisałem o von Braunie? On lubił, to co robił. Akurat lubił rakiety robić. Bo proste ma być: - jeśli coś lubisz, to ci idzie. I von Braunowi wiodło się dobrze w tej Ameryce.
A wojskowi? Hmmm... Szykują bomby na Obcych. Przypomina mi się dowcip, jak mrówka słonia oszczekała.

Wybicie?

może zarobię, liczę piątki. dziś piątek. ale nie o takie piątki chodzi.....Dzień żołnierzy wyklętych............
i o to chodzi, żeby odwagę mieć!

Wernher von Braun



 …..Ojciec hitlerowskich  V -1 i V – 2.
        Mały Wernher kochał rakiety. I Kosmos, naukę, technikę i - oczywiście - rodziców, a zwłaszcza mamę Emmę, baronową von Braun z domu von Quistrop, która podarowała mu w dzieciństwie na urodziny teleskop. Jak później wspominał: "W roku 1925, miałem wtedy 13 lat, dostałem w prezencie mały teleskop. Od tego czasu spędzałem z nim długie godziny, wpatrując się wieczorami w Księżyc i gwiazdy".
       Po wojnie brał udział w amerykańskim programie kosmicznym. Ojciec amerykańskich rakiet balistycznych…..
 

W rozmowie z doktorem Carolem Rosinem, wyjawił sens strategii: -
    - „Najpierw za wrogów byli uznawani Rosjanie…Potem wskazani zostaną terroryści. Mieliśmy wskazać szaleńców w krajach Trzeciego Świata – obecnie nazywamy je „krajami stwarzającymi zagrożenie” . Ale miał jeszcze być trzeci wróg, przeciwko któremu mieliśmy budować broń kosmiczną. Tym kolejnym wrogiem były asteroidy. Wernher, opowiadając o tym po raz pierwszy, w tym momencie zachichotał.
         Asteroidy – mieliśmy budować systemy broni kosmicznej przeciw asteroidom. Jednak najdziwniejszy był wróg, określany jako Obcy – istoty pozaziemskie”.

                Cytat z książki: -Military and Government Witnesses Reveal the Greatest Secrets in Modern History – Crozer, Wirginia 2001, s,255 – 256.