Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przestrzeń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przestrzeń. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 października 2026

Konkurs latawców

 


Zaraz po przyjeździe biegnę ci ja na znajomą plażę, za którą już mocno tęskniłem. Biegnę i z daleka widzę coś kolorowego wiszącego na ogrodzeniu wejścia – latawiec!



I od razu mam uśmiech od wnętrza, od środka człowieka, czyli uradowało się najpierw moje wewnętrzne dziecko, a potem cała moja osobistość!

Przypomniało się (bowiem) dzieciństwo, kiedy to na łąkach pod Warszawą pasjami pilotowałem latawce wykonywane z papieru przez jednego z wujków. 

Latawiec jest, przestrzeń jest, wiatr – tu zawsze jest, a więc dalej do zabawy.


Na niskim pułapie latawiec manewrował samodzielnie lewo – prawo, a wystarczyło popuścić żyłki o kilkanaście metrów, aby tkwił stabilnie. Niby takie nic, a dla mnie Wielka Frajda.

Któregoś razu podszedł chłopiec i patrząc do góry na latawca powiedział: 

- Ale fajny!

- To ja krótko; - chcesz?

- Co?

- Latawca!

Oczy mu zabłysły i wydusił tylko jedno słowo: - No! 

Co zrozumiałem bezbłędnie jako „chcę”. I dostał.

Potem był konkurs latawców w Bohnsack, czyli Sobieszewie.


(Tu miały być zdjęcia z konkursu, ale wyskakuje błąd i nie chcą się wpisać. Proszę
kliknąć <latawce sobieszewo 2026>)



środa, 22 kwietnia 2026

O małżeństwie

 


Starzec rzekł: 

- Jako urodziliście się w jedności, tak i razem pozostaniecie na wieki. Nawet gdy dni wasze rozproszą białe skrzydła śmierci, wciąż będziecie złączeni. A w cichej pamięci Najwyższego także razem zostaniecie.

   Jednak bądźcie ze sobą tak, aby we wspólności trwał zawsze oddech przestrzeni. Niech między wami  tańczy wiatr Niebios.

   Kochajcie się wzajem, lecz nie przemieniajcie miłości w więzy niewoli.

   Dotykajcie brzegów dusz waszych jako morze swobodne. Puchary wzajemnie sobie napełniajcie, ale z jednego pucharu nie pijcie.

   Dzielcie się wzajem chlebem, ale nie pożywajcie jednej kromki. Śpiewajcie i tańczcie razem i oddawajcie się wspólnej radości, ale pozwólcie sobie również na samotność.

   Bo choć oddzielne od siebie, struny lutni drżą pieśnią jednaką.

   Oddajcie sobie serca, ale nie zawłaszczajcie ich. Bo tylko dłoń Życia pomieścić może serca wasze.

   Bądźcie przy sobie, ale nie nazbyt blisko.

Przecież i kolumny świątyń stoją w oddzieleniu, a dąb i cyprys nie rosną wzajem w cieniu drugiego.

 

                Khalil Gibran - Prorok

 

PS. Nadeszła czterdziesta rocznica ślubu, żona pyta:

- Może kurę na tę okoliczność zarżnę?

- A co ona winna? – zdziwił się mąż.


czwartek, 7 listopada 2019

Nadmiar rzeczy


Ruszam o rześkim poranku. 
Niosę ze sobą tak mało. Dwie butelki po wodzie tkwią puste w plecaku.
Napiłem się na zapas, a tam dokąd zmierzam, bije źródło.
Idę drogą, potem ścieżką, a w końcu przez łąki. 
Równy rytm kroków. 
Zmieniają się widoki, a dusza śpiewa z radości otulona ciszą i przestrzenią.


Niosę tylko rzeczy niezbędne do biwakowania, a więc plecak jest lekki – waży może dziesięć kilo? 
Kiedy mam wybór: - nieść dużo albo mało, wybieram mało.
Jak powiedział mały chłopiec idący szlakiem wraz z ojcem: - trzeba dbać o swego kościotrupa. 
Tak, tak - nikt nie zaprzeczy, że własny kościotrup jest najważniejszy, a każdy człowiek spotkany na drodze staje się nauczycielem.



Ludzie są owładnięci potrzebą posiadania rzeczy. Ileż to ich się pozbyłem, porządkując mieszkanie po śmierci ciotki. 
Cały ów nadmiar, którym otacza się przeciętny obywatel, okazuje się w końcu zbędny – przychodzi spadkobierca i rozdaje, albo wyrzuca jak leci.




Popołudnie. Doszedłem do miejsca, które mi się podoba - zanocuję tutaj. Wiatr przegnał chmury i szumi w szpilkach sosen..... 

Jesteś wolny

Przebudź się, jesteś wolny,
choćbyś jak w ziemi duch
szedł dołem dookolny,
przebudź się, jesteś wolny.
Zbudź tylko słuch.

Otwórz oczy, oto jesteś
tryskającym powietrzem
zdrój żywy.
Żeś przez ciało przykuty
i żeś ciała upływem,
żyj w wietrze.

            K. Kamil Baczyński

wtorek, 1 października 2019

Cisza


Wokół Przestrzeń w której duch ulatuje z zachwytu.






W ciągu dnia Przestrzeń, a nocą Cisza. 
Cisza dzwoniąca i nieskończona, a jednocześnie tak realna, jak ściana, której możesz dotknąć.
Kiedy usypiam w namiocie w bieszczadzkim odludziu, ściana Ciszy ogrania umysł – gaśnie w nim zwykłe działanie, codzienna katarynka myśli samoczynnie milknie.
         Nie ma żadnych nieporozumień.
A ten stan umysłu, w którym jest on całkowicie pochłonięty przez Ciszę można nazwać błogosławieństwem.

wtorek, 13 marca 2018

Iść boso po krawędzi fal

Ciągnie mnie do miejsc, gdzie duch spotyka się z przestrzenią, gdzie jest ciekawe światło i nie ma ludzi.
To wszystko można dostać poza sezonem, o świcie lub zmierzchu, nad morzem.



Kiedy idę boso po krawędzi fal, wydaje mi się, 
że roztapiam się w przestrzeni.
Jestem, a jakby mnie nie było...

sobota, 29 kwietnia 2017

Program generujący świat

Wolfram jest przekonany, że program komputerowy generujący nasz wszechświat jest nie tylko bardzo prosty, ale także może być jednym z najprostszych programów zdolnych do wygenerowania wszechświata.
       To przekonanie, to na razie jest tylko akt Wiary przez duże w.
Odkrywca sądzi, że nasz wszechświat jest jednym z najprostszych wszechświatów, jedynie z dodanym pojęciem przestrzeni i czasu.
Dlatego warto najpierw popróbować i sprawdzić proste reguły, bo któraś z nich może się okazać poszukiwaną regułą.
       Jeżeli program generujący nasz wszechświat jest rzeczywiście jednym z najprostszych, to musi zawierać bardzo mało treści.
Z tego powodu Wolfram uważa, że wszechświat nie może być automatem komórkowym, bo z definicji automat jest określonym zbiorem komórek w przestrzeni. A wbudowana w program koncepcja przestrzeni, to już dla niego zbyt dużo.
        Uważa, że przestrzeń wyłoni się z czegoś jeszcze bardziej fundamentalnego, i wyłoni się wraz ze wszystkimi innymi atrybutami wszechświata w miarę działania programu.

Wolfram sądzi, że przestrzeń jest rodzajem sieci punktów, połączonych „węzłami”. To niesamowite, ale prosta sieć węzłów potrafi naśladować własności absolutnie każdej wyobrażalnej przestrzeni, czy to będzie przestrzeń jednowymiarowa, dwuwymiarowa, czy 279 wymiarowa.

Zdaniem Wolframa przestrzeń nie jest niczym więcej, jak siecią połączonych ze sobą węzłów.
Wyobraża on sobie przestrzenną sieć, która zmienia swój stan podobnie, jak automat komórkowy.
Okazuje się, że wszystko w naszym wszechświecie może powstać z takiej sieci przestrzennej.

Weźmy na przykład cząstki materii. 
W automacie komórkowym funkcjonującym w regule 110, szybko pojawiają się zorganizowane struktury, które są trwałe i zachowują się tak, jakby poruszały się w przestrzeni. Takie samo zachowanie wykazują elementarne cząstki materii – kwarki, elektrony i inne cząstki. 
      W rzeczywistości struktury te są nieustannie niszczone i natychmiast się regenerują. Podobnie działa zwykły telewizor.
W automacie z regułą 110 czasami dochodzi także do zderzenia cząstek. W rezultacie tego zderzenia pojawia się grupa innych cząstek, rozchodząca się z miejsca zderzenia.
       Takie zjawiska obserwują fizycy w akceleratorach cząstek, na przykład Europejskim Laboratorium CERN w Genewie.
Podobne zjawiska można również zaobserwować w sieci przestrzennej, gdzie cząstki są reprezentowane przez sieć węzłów – trwałe układy połączeń.
Wolfram odkrył, że regularnie odświeżany układ węzłów może reprezentować zarówno przestrzeń w której żyjemy, jak i materię, z której jesteśmy zbudowani.

Przypominają się słowa Einsteina:
„Rzeczywistość to jedynie iluzja, aczkolwiek całkiem trwała” .

czwartek, 5 listopada 2015

Czerwcowe bieszczadzkie ląki


Wychodzę na malowniczą drogę, którą biegły przedwojenne tory kolejki bieszczadzkiej. Torów nie ma, samochody tędy nie jeżdżą i bardzo rzadko chodzą ludzie, idzie się dobrze, a wokół czerwcowe bieszczadzkie łąki.....
   



Mam dwie zdrowe ręce, i dwie nogi zdrowe, ogólnie jest zdrowie, głowa nie boli, czegóż chcieć więcej?
A dzień? - Cudo!!!
Widoki wspaniałe! Powietrze kryształ, i to rozpierające poczucie wolności!
     W życiu ważne są tylko (urocze) chwile....
Sprawdziłem, że takie chwile da się rozciągnąć, wystarczy tylko być totalnym, roztopić się, zniknąć wewnątrz takiej chwili.
Wpadam w lekkie uniesienie: - Ach! Jak miło jest! (Oraz niezwykle przyjemnie)
     

W sklepie w Nowym Łupkowie odbyły się pogaduchy o sprawach miejscowych, jestem tu przecież swój.
Komu drzewo w lesie na plecy spadło, kto przeniósł się na niebieskie połoniny.
Niespieszne zakupy zrobione, wracam. 

Idzie się i cyk zdjęcie, bo łąki jak w bajce, znowu się idzie i znowu cyk zdjęcie.
Co za frajda! 
      Tu wszystko widać! 
Tak się wyraził pewien gość, który przyjechał do Jana Gabriela z wielkiego miasta. Gdy wyszedł przed Dom na Górze, takie właśnie historyczne już zdanie wypowiedział. 
  


Szeroka przestrzeń, zieloność na dole, a u góry nieskończony dach nieba ....

Zawiewa zefirek, jego delikatne powiewy niosą ze sobą zapach nagrzanej łąki. Nozdrza się rozszerzają, co i raz następuje głębszy oddech. Wśród łąk cisza jest niewysłowiona, wszechogarniająca, obejmująca, dzwoniąca w uszach, no.... tak w mieście nie ma, oj nie ma!
  


Cyk zdjęcie, cyk zdjęcie. Jakbym robił przetwory na zimę w słoikach z tych widoków! Bo tak jest rzeczywiście: - Oglądam w zimie soczystą zieleń lata, patrzę na rozwieszone girlandy suszonych grzybów, popijam gorący sok z czarnego bzu, wpisuję teksty do bloga.
    Od czasu do czasu zaglądam również do rynków finansowych, co tam słychać i czekam na okazję wejścia.
Porobiłem nieco przetworów w tym roku.
(Bo miałem czas).
Gdy po wakacjach ruszy blog, robione teraz zdjęcia zostaną przypuszczalnie opublikowane dopiero w listopadzie.
(relacje spisuję z zeszytu – bieszczadzkiego komputera).

sobota, 31 października 2015

Przestrzeń

Niebo i morze są dziś sobie bliskie
Bliższe niż zwykle, nic ich nie dzieli
Zwarły się szczelnym uściskiem
Jednako pełne szafiru i bieli
   




Tak, że nikt poznać nie może,
Gdzie niebo, a gdzie morze.
I cieszy się dusza podróżnych
z harmonii rzeczy tak różnych.




czwartek, 16 października 2014

Zielono mi


Jest góra. A jak jest góra to trzeba na nią wejść. Wchodzę, wchodzę. Boziuniu jak cudnie jest! Wchodzę wolno, bo po co szybko. Wszechogarniająca Cisza. Znam tu niemal każdy kamyk na drodze. Do wybranego miejsca przechodzę ścieżkami wśród traw, wydeptanymi przez zwierzęta. Na górze Pod Wierchem 686 kipi soczysta Zieloność i obejmuje mnie Przestrzeń. Pod tym dachem nieba jestem z moim najlepszym przyjacielem i kumplem - z samym sobą. Witam ciebie Zbyszku.
   

Następuje Ceremonia Wyszukania Miejsca pod Namiot.
    

Na upatrzonym zboczu jest niewiele miejsca wystarczająco płaskiego. Właściwie jest tego miejsca na styk, tyle co kot napłakał. 
Wybrany kawałek oczyszczam z kolców ( 3 do 5 cm ) tarniny. Taki kolec przebija podeszwę buta, a mam zamiar chodzić tu boso.
   
Następuje Ceremonia Stawiania Namiotu, i to szybka sprawna ceremonia – bo na niebie odbywa się Ceremonia Przygotowania do Ewentualnego Deszczu.
   

Dom już stoi, nie boję się deszczu, nie dam się zmoczyć – dzień dobry w Bieszczadach!
    

Deszcz nie pada, a więc teraz następuje Ceremonia Rozpalenia Ogniska, oraz Nabożeństwo Przygotowania Pierwszego Gorącego Posiłku.
    

Życie powinno być Celebracją – świętem. A Celebracja jest modlitwą, dziękczynieniem. W tym pierwszym dniu samotnego biwaku, mam jak widać bardzo uroczysty nastrój. I to zaprawdę powiadam wam, jest godne i sprawiedliwe, słuszne i zbawienne i tego trzymać się trzeba. 
A więc trzymałem się tego nastroju przez sześć tygodni, dopóki nie znalazłem się ponownie wśród ludzi.
    
Posiłek za mną, znacznie widniej się zrobiło. Groźne chmury odpłynęły i zrobiło się miło, oraz bardzo przyjemnie. Oddycham pełną piersią i dziękuję Aniołowi za prowadzenie, zaczynam radować się tym, co jest w najbliższym sąsiedztwie namiotu.