Pokazywanie postów oznaczonych etykietą korona stworzenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą korona stworzenia. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 lutego 2026

Efekt wilka

 


Czyli zależności wewnątrz ekosystemów.

Niby nic nowego, ponieważ wiemy, że wszystko jest połączone ze wszystkim, atoli przykład jest istotny, mianowicie chodzi o kaskady troficzne. To są zaburzenia łańcuchów pokarmowych, w których szczytowy drapieżnik oddziałuje na zachowanie i liczebność swoich ofiar, a pośrednio wpływa na wszystkie poziomy ekologicznej piramidy.

   Jedną z najbardziej znanych kaskad troficznych zanotowano w Parku Narodowym Yellowstone, gdy po koniec XX wieku na powrót zasiedlono w nim wilki.


Filmik opisujący wynikłe zmiany (How Wolves Change Rivers) był swego czasu hitem internetu.

 Otóż wilki zredukowały liczebność jeleniowatych i wypchnęły je z otwartych przestrzeni. Jednocześnie ograniczona została liczba kojotów. W efekcie pojawiło się więcej roślin, z drzewami włącznie. Wzrosły populacje gryzoni i zajęczaków. To z kolei stworzyło nisze, wabiące do parku wiele gatunków wymarłych od ponad stu lat, na przykład bobry.

Brzegi rzek wzmocnione roślinnością umocniły się i utrwaliły, koryta ustaliły i zwęziły, bobry potworzyły nowe rozlewiska i nie tylko bioróżnorodność, ale nawet krajobraz Yellowstone się zmienił.

A wszystko za sprawą fascynującego stworzenia nazwanego wilkiem.


Mała dygresja o Koronie Stworzenia: - od jakiegoś czasu mówi się o powstaniu nowego gatunku, a nawet superorganizmu, tudzież antropocenie – o erze  człowieka. Otóż warstwą geologiczną umożliwiającą w przyszłych epokach jej identyfikację, będą pokłady plastikowych śmieci.

środa, 9 kwietnia 2025

Kosmiczne struny

 


Część kosmologów (Richard Gott z uniwersytetu w Princeton) zakłada istnienie strun kosmicznych. Uważają, że mogą to być „drogi szybkiego ruchu” do podróży w przeszłość. Twory nazwane strunami należą do zjawisk reliktowych, powstałych wkrótce po Wielkim Wybuchu. Zgodnie z tą teorią w fazie gwałtownej inflacji kosmosu w pierwszych ułamkach sekundy, nie wszystko przebiegało gładko, tudzież równomiernie. Obliczenia wskazują bowiem, że wraz ze zmianą pola przy przejściu w rozszerzanie wszechświata, w odseparowanych od siebie regionach zwanych domenami, powstawały zniekształcenia czasoprzestrzeni.

      A dokładnie przydarzały się one w miejscach styku domen, na skutek negatywnej siły ciążenia. Zniekształcenia te, takie swoiste „nici”, przyjmowały postać bardzo cienkich, nieskończenie długich strun. Kosmolodzy przyjęli dla nich średnicę (uwaga!) jednej tysiąc miliardów miliardów miliardowej centymetra.

     Pomimo tej niewyobrażalnej cienkości, jeden kilometr takiej nitki miałby wagę całej Ziemi. Do tego tę niezwykłą „nić”, ciągnącą się przez 10 miliardów lat świetlnych, teoretycznie dałoby się ścisnąć w kulkę o wielkości mniejszej od atomu! Kulka byłaby mniejsza od atomu, a jednocześnie miałaby wagę supergromady galaktyk!

     Aż ciężko sobie to wszystko wyobrazić. Niektórzy kosmolodzy przypuszczają wręcz, że galaktyki mogły w ogóle powstać tylko dzięki energii grawitacyjnej tych pętli strunowych, a w nich miałyby się jakoby do dziś zachować nietypowe, supergęste pola energetyczne młodego wszechświata.

     Według Gotta, struny kosmiczne do tego stopnia zniekształcają czasoprzestrzeń, że mogą być wykorzystane  przez Wehikuły Czasu do, jak pisałem, podróży w przeszłość. Oto kiedy dwie równoległe struny „pędzą” z szybkością podświetlną w przeciwnych kierunkach, wówczas statek kosmiczny powinien najpierw poruszać się wzdłuż tej biegnącej w przód, po czym „przeskoczyć” na strunę przejeżdżającą obok, ale pędzącą w tył. Po kilku takich „przesiadkach” można byłoby zalecieć w mocno daleką przeszłość i jednocześnie ominąć tak zwany „paradoks babci”.

      Czytam o tych dywagacjach i wydaje się, że są to rzeczy wręcz fantastyczne, albo „zupełnie niepojęte, jak mówi pismo święte”. Jednak idee powyższe są poparte obliczeniami i przypominam, że to co wczoraj uznawaliśmy za utopię, dziś staje się praktyką. 

Pojawia się odwieczna dwoistość: - z jednej strony geniusz ludzki wygląda na nieograniczony (Korona Stworzenia), lecz przeczy temu rzeczywistość z drugiej, która w najlepszym wypadku wskazuje na Planetę Małp.


czwartek, 9 stycznia 2025

Błękitna Kropka

Bieszczady. Samotny biwak na odludziu. Noc - tkwisz w czerni, która wydaje się wręcz materialna. Ale za to całe niebo wysypane srebrnym piaskiem gwiazd! Dociera do ciebie ogrom kosmosu i czujesz, że twoje problemy znikają.

Cisza dzwoni w uszach, także nikt nie zakłóca prawidłowości prądów powietrznych, które ciebie otaczają. Możesz patrzeć do woli na lampiony gwiazd, rozwieszone jakoś dziwnie nisko nad głową. Bez trudu lokalizujesz siedem gwiazd Wielkiego Wozu i Gwiazdę Polarną.

Powiedzieć, że są to klimaty magiczne, to jakby nic nie powiedzieć. Posłuchajmy Carla Sagana:


Nasz Układ Słoneczny. W nim Ziemia jest trzecią planetą od strony Słońca. W tej perspektywie Ziemia wygląda jak bladoniebieska kropka i obserwowana z tak daleka mogłaby wydawać się niezbyt interesująca dla hipotetycznego przybysza z gwiazd.

A przecież na tej niebieskawej kropce jest nasz dom, siedlisko radości i cierpień, tysięcy religii, ideologii i doktryn gospodarczych. Żyli tu, lub żyją i święci i grzesznicy, bohaterowie i tchórze, twórcy i niszczyciele cywilizacji, królowie i wieśniacy, moraliści i skorumpowani politycy.

    W skali kosmosu Ziemia nie stanowi nawet jednego piksela, a pomyślmy o rzekach krwi przelanej przez tych wszystkich generałów i tyranów, którzy w chwili triumfu stawali się panami jakiegoś fragmentu tej kropki. Pomyślmy o niekończącym się paśmie okrucieństw wywołanych nienawiścią.

     Nasza pyszałkowatość, podsycana przez wiarę iż jesteśmy „koroną stworzenia”, okazuje się złudzeniem z perspektywy kosmosu. Ziemia jest bowiem jedynie samotną plamką w bezmiarze kosmicznych ciemności.

Ta jej znikomość w obliczu bezkresnej przestrzeni nie pozostawia żadnej nadziei, że nadejdzie skądś pomoc, by obronić nas przed nami samymi.



(Prezentacja ma ponad dziesięć lat, stąd 6 miliardów).

Ziemia jest jedynym znanym dotąd światem, na którym narodziło się życie. Nie ma żadnego miejsca, do którego w najbliższej przyszłości nasz gatunek mógłby wyemigrować. Odwiedzić – owszem, zamieszkać – na razie nie.

Czy nam się podoba, czy nie, niszczona systematycznie Ziemia pozostanie nadal naszym siedliskiem.


Mówi się, że astronomia uczy pokory i kształtuje charakter. Chyba nie można dobitniej pokazać bezsensu ludzkiej zarozumiałości, niż poprzez widok naszej błękitnej drobinki z kosmicznej perspektywy.

W moim przekonaniu obraz ten może pobudzić nasze poczucie odpowiedzialności i sprawić, że będziemy się traktowali z większą życzliwością, oraz zadbamy o naszą błękitną kropkę – jedyny dom, jaki mamy.

                                                             Carl Sagan – Błękitna Kropka

wtorek, 30 stycznia 2024

Płomień postępu

Koncepcja „wielu światów”, czy też światów równoległych jest dla ludzkości wyzwaniem, lecz także nadzieją. Może być przecież tak, że w jednym świecie przeżyjemy, a w drugim przyszykujemy sobie zagładę.                                  

Czyli pojawia się sławny paradoks kota Schrödingera - kot żyje, a także jest jednocześnie martwy.

Identycznie jest z ciekawością na przykładzie wędrowania: - Jaki widok zobaczę za tą kolejną górą?

 Nie poznaliśmy jeszcze Ziemi, a wyrywamy się w kosmos, badamy wszechświat. Widocznie tak ma być, gdyż istoty z pewną dozą inteligencji są z natury obdarzone ciekawością. Cecha ta okazała się, jak do tej pory, ewolucyjnie korzystna. Bez ciekawości, pasji wędrowania, czy jakiejkolwiek innej namiętności podobni bylibyśmy do kawałka drewna. Bowiem tylko pasja zapala płomień postępu.


Gospodarkę prowadzoną przez Ziemian należy nazwać rabunkową, niszczącą środowisko. I tu jest zadanie dla intelektualistów, którzy powinni wyjść ze swoich wież zbudowanych z kości słoniowej. Przemawianie do maluczkich językiem naukowym, czyli drętwym i do tego ”z profesorskich wysokości” to ślepa uliczka z porażką na końcu.


Jako że tkwimy w dualizmie i wiemy, iż medal ma dwie strony, nie zapominajmy o wdzięczności dla głupich. Przecież to dzięki nim mamy punkt odniesienia i możemy zdiagnozować, że do owych nie należymy.

Wydaje się, że słuszna refleksja powinna brzmieć: - Dziś wszyscy jesteśmy w tym samym przełomowym punkcie – jedziemy na jednym wózku. Jesteśmy manipulowani, wykorzystywani i powinniśmy zrobić wszystko, aby temu zapobiec.

Jednym słowem ludzie powinni poczuć się zaalarmowani i poszukiwać skutecznych rozwiązań.

Egzystujemy na Ziemi, bo taka jest wola naszych Stwórców, którzy nam na to pozwalają, czujnie monitorując "ziemski ogród zoologiczny". 

W sytuacjach krańcowych stosują ingerencje, które kasują cały eksperyment przebiegający nieprawidłowo. To są te sławne Poprzednie Światy niszczone ogniem czy wodą. Nie jesteśmy o tych ingerencjach prawidłowo informowani. Więcej – jesteśmy okłamywani na wielu polach. Azaliż być może nie mam racji i "wiary nie traćmy, ducha nie gaśmy".

   Wiary nie traćmy pomimo tego, że od zakończenia drugiej wojny światowej, z powodu bariery uranu znajdujemy się na krawędzi przepaści i wydaje się, że obyczajem lemingów w przepaść chce się rzucić 8 miliardów ludzkich mrówek.

Bez urazy dla mrówek, gdyż są one silnie rozwiniętą społecznością. Oderwany od rzeczywistości kk, opętany pychą, wmawia maluczkim, że są Koroną Stworzenia, a biorąc pod uwagę kwestię harmonijnego współżycia z przyrodą, znajdujemy się na poziomie niższym od karaluchów.

    Nie możemy sobie pozwolić na rozpatrywanie problemów jutra, za pomocą kategorii wziętych z wczoraj. Aktualna wizja fizyki mówi: -  Świat nie istnieje - chyba że na niego patrzymy.

    Wydaje się, że ten nasz tradycyjny obraz świata może nie być całkiem fałszywy, pod warunkiem spojrzenia na sprawy z odpowiedniej perspektywy.  




 

poniedziałek, 30 października 2023

Efekt wilka

 


Czyli połączenia i zależności wewnątrz ekosystemów.

Niby nic nowego, ponieważ wiemy, że wszystko jest połączone ze wszystkim, atoli przykład jest istotny, mianowicie chodzi o kaskady troficzne. To są zaburzenia łańcuchów pokarmowych, w których szczytowy drapieżnik oddziałuje na zachowanie i liczebność swoich ofiar, a pośrednio wpływa na wszystkie poziomy ekologicznej piramidy.

   Jedną z najbardziej znanych kaskad troficznych zanotowano w Parku Narodowym Yellowstone, gdy po koniec XX wieku na powrót zasiedlono w nim wilki.


Filmik opisujący wynikłe zmiany (How Wolves Change Rivers) był swego czasu hitem internetu.

 Otóż wilki zredukowały liczebność jeleniowatych i wypchnęły je z otwartych przestrzeni. Jednocześnie ograniczona została liczba kojotów. W efekcie pojawiło się więcej roślin, z drzewami włącznie. Wzrosły populacje gryzoni i zajęczaków. To z kolei stworzyło nisze, wabiące do parku wiele gatunków wymarłych od ponad stu lat, na przykład bobry.

Brzegi rzek wzmocnione roślinnością umocniły się i utrwaliły, koryta ustaliły i zwęziły, bobry potworzyły nowe rozlewiska i nie tylko bioróżnorodność, ale nawet krajobraz Yellowstone się zmienił.

A wszystko za sprawą fascynującego stworzenia nazwanego wilkiem.


Teraz kilka słów o nas, czyli rzekomo o Koronie Stworzenia. Otóż od jakiegoś czasu mówi się o powstaniu nowego gatunku, a nawet superorganizmu, tudzież antropocenie – erze  człowieka. Warstwą geologiczną umożliwiającą w przyszłych epokach jej identyfikację będą pokłady plastikowych śmieci.

 

 

poniedziałek, 19 kwietnia 2021

Europa dyskutuje o AI

 Jakie tezy do tej pory wypunktowano?

 

„Godność ludzka i prawa człowieka powinny być brane pod uwagę we wszystkich zastosowaniach AI, szczególnie w obronności.

Stosowanie tzw. śmiercionośnych autonomicznych systemów broni powinno być zakazane. Decyzję o korzystaniu z takich systemów powinien zawsze podejmować człowiek.

Unia Europejska wraz z ONZ, a także społecznością międzynarodową powinna przyjąć na siebie główną rolę w tworzeniu norm prawnych dotyczących wykorzystania AI w sektorze wojskowym.

W opiece zdrowotnej i sądownictwie AI nie może zastępować kontaktu z człowiekiem lub prowadzić do dyskryminacji. Ostateczne decyzje powinien podejmować człowiek.

Jeśli decyzje dotyczące danego człowieka są podejmowane przy użyciu AI, to taka osoba powinna o tym wiedzieć i móc się od tego odwołać.
Służby państwowe powinny mieć zakaz używania AI do monitorowania lub oceniania obywateli w jakiejkolwiek formie”.

 

Tyle Europa, a konkretnie Bruksela. Czyli zbiurokratyzowana, ociężała instytucja, podobna chwilami do przysłowiowej dupy wołowej wołającej na puszczy. Teoria jest jak widać piękna, azaliż realia są takie, że dziś o przyszłości AI decydują kompleksy przemysłowo - militarne kilku państw, które mają te europejskie wydumania w głębokim poważaniu.

 Dość powszechne jest jeszcze przekonanie, że AI to tylko maszyny, oraz one są głupie i nigdy nie dorównają człowiekowi.

To jak nazwać rozum aspirujący do miana Korony Stworzenia, który konsekwentnie niszczy swój dom?

Natomiast AI, niech będzie, że to maszyny - one są już dziś niedościgle szybkie, bezwzględnie logiczne i uczą się od siebie coraz szybciej. Uczą się on-line, w dzień i w nocy. To już nie jest postęp geometryczny, ale kwantowy.

AI zawsze wygra z nieprzebraną ludzką głupotą. Dziś nawet bezmózgowy drobnoustrój okazuje się być skuteczniejszy od aktualnej medycyny. A przynajmniej na razie nieźle miesza w tej całej naszej patologii zwanej normalnością.

środa, 13 stycznia 2021

Wilczy teren

 Przemarzłem. Zgrabiałe palce ledwo obsługują telefon. Robię ostatnie zdjęcia oblodzonych sosen i wio w dół!










Wiatr został na górze, a kiedy znalazłem się na dole, okazało się, że tak rozgrzałem się zbieganiem, że aż gorąco poszło w uszy. Znaczy że krew dobrze krąży. Teraz naprzód panie Zbyszku! Idzie mi się tak dziwnie lekko, czuję się przewietrzony, nawet jakby uskrzydlony. Wokół ogrom białośnieżnego świata, a we mnie Radość  przez duże R. Skąd taka Radość? Ano stąd, że mam dwie zdrowe rączki, dwie nóżki i żyję. Czyż to nie wystarczy, żeby chciało się chcieć? I jak rzekł był klasyk: - zaprawdę powiadam wam przypomina się fragment (Upaniszady):

Tak przeogromna jak przestrzeń wokół nas, jest maleńka przestrzeń w twoim sercu. Odnajdziesz w niej niebo i ziemię, ogień i powietrze, słońce i księżyc, błyskawice i konstelacje gwiazd, cokolwiek należy do ciebie tu na dole i to, co nie należy, wszystko to zgromadzone zostało w tej maleńkiej przestrzeni twojego serca.

Proza życia ściąga atoli na ziemię - budzi się głód. Sięgam po pół tabliczki czekolady, o której całkiem zapomniałem, a teraz jak znalazł. Zajadam i myślę oczywiście o jedzeniu.

Wytwarzamy dziesiątki tysięcy ton taniej żywności pozbawionej wartości odżywczych. Żywności zaprawionej chemią, powodującej jedynie otyłość i choroby. Obniżona odporność i choroby napędzają zyski przemysłu farmaceutycznego. Ten przemysł w założeniu miał ratować ludzkie życie, a zaczyna skupiać się na ratowaniu organizmu przed truciznami, dostarczanymi w używkach, jedzeniu, powietrzu i suplementach diety. Czy zauważyliście już, jak bardzo reklamy ogłupiają? Podsuwają tysiące rzeczy które możesz sobie kupić, aby poprawić nastrój, bo tak naprawdę masz już wszystko, co powinieneś mieć. Reklamy zalecają środki na odchudzanie, a rozumny człowiek powinien dostarczać organizmowi to co powinien i to w rozsądnych ilościach, a nie to, co może. Rozumny człowiek wie, że warto prowadzić zdrowy tryb życia, uprawiać sport, bo to zapewni sprawność i zdrowie do końca dni, które każdy ma przypisane.

Jest tylko jedna istota na Ziemi, sięgająca po rzeczy, które mu szkodzą. Nie robi tego żadne inne stworzenie. Tą istotą jest człowiek – podobno Korona Stworzenia. Uważam, że ludzie XXI wieku mają umysły zatrute przez podłe wzorce, mające zrobić z nich tłum baranów – ciemną masę, którą decydenci ulepiają, aby nią sterować. Kilka lat temu kursował dowcip: - „Polski kapłan zgłoszony do Nagrody Nobla z fizyki, za odkrycie metody sterowania Ciemną Masą przy pomocy fal radiowych”. W tym dowcipie jest zawarta gorzka prawda.

Powoli zapada zmierzch, zbliżam się do przełęczy i dostrzegam świeżutki trop wilka. No tak, przecież idę przez wilczy teren.

poniedziałek, 7 października 2019

Na orbicie


Ile jest światów podobnych do naszego?
Czy poznamy kiedyś swych Kosmicznych Braci?

Zanim odpowiemy na pierwsze pytanie, najpierw musimy zdefiniować, co nazywamy światem podobnym do naszego.

Pomijając inne wymiary i inne wszechświaty, dochodzimy do wniosku, że i tak ten cały kram jest dość duży i trzeba go ograniczyć.
A więc powinniśmy szukać niedużych skalnych planet, z obecnością wody, krążących wokół średnich rozmiarów stabilnych gwiazd, w uporządkowanych układach słonecznych.
      I już mamy ograniczoną liczbę nieruchomości równą liczbie ziaren piasku na Saharze.

Przypomnę, że pierwszą planetę poza słoneczną krążącą wokół pulsara odkrył Polak Aleksander Wolszczan.
Do końca XX wieku odkryto 150 planet poza słonecznych, a połowę z nich odkryli dwaj astronomowie z Genewy - pierwsi odkryli planetę krążącą wokół zwykłej gwiazdy (Pegasi 51).


Po drugie primo: - wiedząc, że miss Ewolucja lubi eksperymentować, także z czasem - nie powinniśmy się spodziewać odkrycia istot człekokształtnych, lecz ogólnie biorąc jakiś rozumnych istot, które mogą wyglądać jak: - rozumny ocean, owady, węże, elfy lub cokolwiek innego potrafiącego się przemieszczać niekoniecznie za pomocą nóg.
     Czyli powinniśmy przyjąć, że nasi Bracia Kosmiczni mają dowolnie zaskakującą formę.

Inną zasadniczą sprawą jest stopień Ich rozwoju. W stosunku do naszego mogą być prymitywni jak ludzie epoki kamienia, albo przewyższać nas w ewolucji i rozwoju społecznym o eony lat.
        Wszak, jak się okazało nie jesteśmy wcale Koroną Stworzenia i przy naszych Kosmicznych Braciach możemy wyglądać na prymitywnych głupków.
    
Teraz wyłania się następne pytanie podstawowe: - czy kiedykolwiek będziemy w stanie wyruszyć na poszukiwanie swoich Kosmicznych Braci?

    
Bo stosunkowo krótkie podróże kosmiczne jak widać (Księżyc, orbita, za chwilę Mars) są możliwe.
Jednocześnie wiemy już, że zdrowie kosmonautów po rocznym pobycie na orbicie jest mocno nadszarpnięte. A właściwie taki człowiek jest już niestety tylko wrakiem.





    
Gorzej będzie z podróżami dalekimi.
Oto tylko garść problemów orbitalnych związanych z ciałem:
- przemieszczanie znacznej ilości krwi z kończyn dolnych w górę tułowia i do głowy
- nogi stają się bardzo cienkie
- pojawia się coś, co nazywamy zbędnością nóg (dlatego na orbicie  egzystuje się bez butów - tylko w skarpetkach)                                   
- twarz czerwienieje
- niektórzy dostają obrzęków
- wzmaga się wydzielanie śluzu z nosa – smarkanie nieustanne
- wypłukiwanie wapnia ze szkieletu powodujące łamliwość kości
- atrofia mięśni której nie są w stanie zapobiec żadne, nawet wielogodzinne ćwiczenia
- bardzo szkodliwe promienie kosmiczne przenikające wszystko
- nie mniej szkodliwy wiatr słoneczny
- bardzo przyspieszone starzenie się

Podsumowując: - jesteśmy zwierzętami naziemnymi i podróże kosmiczne nie wychodzą nam na zdrowie.