Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Plastuś. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Plastuś. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 października 2024

Siarkowiec z mazowieckiego lasu




Czerwiec. Z powodu upałów i suszy nie spodziewałem się spotkania z grzybami, więc zabrałem na wycieczkę kilka maskotek: - zająca, liska, Miki, Zezia i Plastusia. Jednak las mile zaskoczył. 

Następnie znalazłem ogórka – zabawkę, którą zgubiło jakieś dziecko. Na koniec prowadzony przez Ducha Lasu natknąłem się na siarkowca i wyszła z tego całkiem udana sesja.




Potem odkryłem kości kręgosłupa – najpewniej wilki kogoś zjadły. Kości ułożyłem wężowo.



Młody siarkowiec jest jadalnym grzybem, już o nim pisałem – kawałki gotować 20 minut w rosołku



Teraz panierka i smażenie – pycha! Smakuje jak delikatny kurczak. 



wtorek, 2 kwietnia 2024

Spacer przyjazdowy

 


Wątek religijny był, atoli on będzie się powtarzał, tudzież dotknę kilku innych wątków.

Przypomina się znana anegdota:

Nauczycielka zadała dzieciom pracę domową – miały napisać krótkie opowiadanie z czterema wątkami: religijnym, historycznym, miłosnym i kryminalnym.

Jasio napisał:

- O Boże! (wątek religijny)

- Wykrzyknęła hrabina. (wątek historyczny)

- Zaszłam w ciążę! (wątek miłosny)

- Tylko nie wiem z kim. (wątek kryminalny)

Wczorajszy spacer, kierunek Ogród Saski, wątek hiacyntowy:



 W Ogrodzie Saskim, otwartym dla publiczności w roku 1727 (wątek historyczny) stoją posągi muz (wątek artystyczny), a także pór roku i planet (wątek astronomiczny). Również stoją tu pomniki reprezentujące inne dziedziny wiedzy. Więcej o dziejach Ogrodu i pomników można się dowiedzieć pukając w googla. Oczywiście jeśli kogoś to interesuje. Ja sygnalizuję sprawę wątkiem fotograficznym z Plastusiem w roli głównej.










 

 

czwartek, 25 stycznia 2024

Plastuś


Biwak lipcowy, część nr 11, minęła godz. 15.00. Sesja zdjęciowa z Plastusiem.






Ustawiam Plastusia a to tu, a to tam, po czym moszczę się w cieniu, na stanowisku obserwacyjnym pod sosną.

Za plecami wznosi się masyw Chryszczatej, nikt nie zakłóca prawidłowości prądów powietrznych, które mnie otaczają, co uznaję za sprawę cenną i chwalebną. Po prostu trwam. Pomalutku na moją Osobistość zaczyna spływać senność. 

To są mocno miłe chwile, kiedy nie masz nic do zrobienia, a do rozważenia jest tylko jeden problem: - Czy już udać się na drzemkę, czy jeszcze deczko pokontemplować otoczenie?



Siedzę i myślę. (Myślę, ponieważ mam czas. Gdybym czasu nie miał, to bym tylko siedział). Myślę o pewnym niezwykłym doświadczeniu, uczuciu, które mi się przydarza w Bieszczadach.

Rzecz dotyczy samotności w odludziu, zarówno samotnej wędrówki, jak i biwakowania. Otóż przychodzi taki namacalny moment, niemal pewność, że nie jesteś sam. Że obok ciebie, czy za tobą jest Ktoś. Nikogo nie widzisz, ale czujesz, że sam nie jesteś.

     Kiedy po raz pierwszy, po wielu dniach samotni, dopadło mnie opisane uczucie, aż mi ciarki przebiegły po plecach. Wrażenie było bowiem silne, dziwne, takie zupełnie nowe, namacalne, wzniosłe, wręcz nieziemskie, mistyczne.

Atoli do wszystkiego człowiek się przyzwyczaja, opisane odczucia zaczęły się powtarzać i w końcu do sprawy przywykłem. Z pewnością sprawa zależy od nastrojenia umysłu na odpowiedni poziom. Po latach wiem już, że potrzebuję 24 godzin samotności, żeby rzecz się stała. Osobisty Anioł? Bieszczadzki Anioł Opiekuńczy?

Jak się okazuje, opisane odczucie przydarza się (i to całkiem często) himalaistom podczas wielogodzinnych wspinaczek w ekstremalnych warunkach. Wspominała o tym między innymi Wanda Rutkiewicz.   

środa, 13 grudnia 2023

Woda mineralna arsenowa


 Pomimo wczesnej pory robi się parno, a chmury wyglądają coraz bardziej deszczowo.

Idzie mi się tak lekko, nogi niosą same - oto jak działa pasja wędrowania! Las piękny, ścieżka malownicza - przypominam sobie o Plastusiu, który siedzi w plecaku. Ano niech zobaczy, gdzie jest. Więc przystanek i wydobywam delikwenta.









Dochodzę do ujęcia wody arsenowej, przy Rezerwacie Gołoborze, a skąpy tekst zastępują w tym wpisie zdjęcia. 







poniedziałek, 27 listopada 2023

Kubek nadmorski

 



Czyli kubek z duszą. A nadmorski, ponieważ żona dała mi go w prezencie nad morzem. Od razu polubiliśmy się z kubkiem, a jak się z biegiem czasu okazało, polubienie zmieniło się w przyjaźń i kubek podróżował ze mną w tym roku permanentnie.









 Za kubkiem stoją butelki z kwiatami sosny, które nazywam fiutkami. Plastusia Czytelnicy znają.


 Zerwane do butelki fiutki zasypać niewielką ilością cukru i trzymać kilka dni na słońcu, aż puszczą sok. Wtedy zalać spirytusem, albo wódką i jesienią nalewka zdrowotnicza jak znalazł. Na przeziębienie na przykład, na poprawę humoru na pewno, w każdym razie mocno rozgrzewa piersi. Gdyby udało się komuś przetrzymać nalewkę 12 miesięcy i nie wypić, wtedy zyskuje ona szlachetność smaku, tudzież zasługuje na miano nastojki.

Nie każdego roku udaje mi się dotrwać do nastojki.


Kwiatostany zbieramy tuż przed pyleniem, bo kiedy zaczynają pylić, tracą żywicę i stają się suche. Na zdjęciu poniżej, wokół kubka widać czas pylenia sosny – wyschnięty na słońcu pyłek, który zebrał się na blacie stołu strącony przelotnym deszczem.