Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mały Książę. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mały Książę. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 listopada 2022

W ogrodzie Małego Księcia

 





Jest taki zakątek w Warszawie, przylegający do Ogrodu Saskiego, w którym stoi Pałac Błękitny. Kończył się tegoroczny sezon grzybowy. Poczułem niedosyt ruchu i zacząłem przychodzić w to miejsce na poranny marsz z kijkami. Park, jak i budynek był mocno zaniedbany. Od wielu lat przedwojenny właściciel nie mógł rozporządzać swoją własnością zagrabioną przez komunistów. Któregoś dnia zobaczyłem, że park został uporządkowany i postawiono tabliczki informacyjne (zdjęcie). Pomyślałem: - chyba właściciele odzyskali swą własność, atoli dla mnie co innego było ważniejsze:- tę tablice informacyjną odebrałem jednoznacznie jako Znak Stojący Na Poboczu Drogi  Życia: - usłyszałem - przypomnij sobie cytaty z Małego Księcia.  

Więc przypominam sobie.

Mały Książę rozmawia z Pijakiem.

Co ty tu robisz? – spytał Pijaka, którego zastał siedzącego w milczeniu przed baterią butelek pełnych i baterią butelek pustych.
Piję – odpowiedział ponuro Pijak.
Dlaczego pijesz? – spytał Mały Książę.
Aby zapomnieć – odpowiedział Pijak.
O czym zapomnieć? – zaniepokoił się Mały Książę, który już zaczął mu współczuć.
Aby zapomnieć, że się wstydzę – stwierdził Pijak, schylając głowę.
Czego się wstydzisz? – dopytywał się Mały Książę, chcąc mu pomóc.
Wstydzę się, że piję – zakończył Pijak rozmowę i pogrążył się w milczeniu.


 Czy ten urywek nie przypomina anegdoty o pieniądzach z szafy?

Bowiem gruzińska anegdota o pieniądzach, również dotyczy sprawy zasadniczej, mianowicie sygnalizuje, że Życie Zakreśla Koło. W tym dużym kole są także kółka mniejsze. Upraszczając: - Człowiek się rodzi, jest nieporadny, pije mleko i robi w pieluchę. Na końcu starości jest tak samo. Nie poddają się tylko najbardziej uparte jednostki.


 Człowiek rodzi się goły i goły umiera – nie przynosi ze sobą na świat żadnych dóbr materialnych, a umierając nic nie zabiera. Jest jedynie Podróżnikiem przez Życie.

Czyli o co chodzi? Chodzi o to Pomiędzy, o ten długi odcinek kręcenia się na Karuzeli Życia, kiedy przerabiamy lekcje, trzymając się jednej zasady: - starać się  nie krzywdzić nikogo, ale i siebie nie dać krzywdzić.

No i pamiętajmy, że wszystko bierze się z myśli. Dlatego w moim podrozdziale książki „Sukces na giełdzie” – Marka Marcinowskiego, książki niby wyłącznie o pieniądzach, przytoczyłem trzy zasady Zaratustry:

Pomyśl dobrze

Powiedz co pomyślałeś

Wykonaj co powiedziałeś

Te trzy zasady już omawiałem na blogu, podpierając się osobistymi przykładami. W każdym razie poczucie humoru nie powinno nas opuszczać. Nie ma (bowiem)lepszego lekarstwa na trudy zmagania się z Losem.






poniedziałek, 21 listopada 2022

Kraina Nicnierobienia

Zwykle wraz z wiekiem odzywa się potrzeba odwiedzenia miejsc rodzinnych i pewnie dlatego czuję się Bieszczadach u siebie. Nie zapomnę wzruszenia (uczucia nie kłamią), kiedy po wielu życiowych zakrętach przyjechałem po raz pierwszy na tę Skrzywdzoną Ziemię i poczułem się znowu dzieckiem. Czy też dotarło do mnie, że noszę w sobie to sławne „wewnętrzne dziecko”, całkiem dotąd zaniedbywane, a teraz chciałbym mu to wynagrodzić.

Wtapiam się w bieszczadzką przyrodę, a wiatr w szerokiej przestrzeni odbieram jako powiew wolności. Cała przeszłość zostaje za górami - urodziłem się po raz drugi?


Nie tęsknię za obłudą tak zwanej cywilizacji, w zupełności wystarcza mi możliwość zaspokojenia najprostszych, podstawowych potrzeb. I nie nudzę się ze sobą, bo siebie akceptuję. Poza tym nie jestem sam - pamiętajmy, że nad każdym z nas czuwa Duch Opiekuńczy.

Wolność. Odkryłem, że znów mogę beztrosko biegać za motylem.


Bo kiedy jest wyjątkowo miło, tudzież bardzo przyjemnie? Ano wtedy, gdy wybierasz luzik. Wtedy otóż, kiedy robisz cokolwiek, ale bez jakiegoś planu, programu. No i bez przymusu i pośpiechu, czyli niespiesznie. Możesz coś robić, choć nie musisz, a jednak to robisz z powodu przyjacielskiego nastawienia do świata. Albo nie robisz nic, jesteś przecież w Krainie Nicnierobienia i dlatego łatwo wpadasz w objęcia Błogosławionej Lubości. Po kokardkę przepełnia cię niewypowiedziane zadowolenie i błoga przychylność dla egzystencji. Znaczy luzik ciebie dopadł i to jest właśnie stan najcenniejszy.

Albowiem gdy osiągnąłeś już ten stan, a wypada akurat potrzeba wykonania czegoś, co niekoniecznie lubisz, to jednocześnie możesz przecież żeglować myślami po wielokrotnie przywoływanych Zielonych Łąkach. I dzięki temu mykowi utrzymujesz stan najcenniejszy.


Oczywiście możesz starać się robić tylko to, co lubisz, atoli jest to już jakiś wysiłek, przymus, czyli azaliż gubisz luzik, zapominając, że powinna być odmiana: góra – dół, słodkie – gorzkie. Niemożliwe jest bowiem wędrowanie tylko na lewej nodze, albo trwanie we wdechu. Wydech musi być.

Nie doceni ciepła ten, kto choć raz porządnie nie przemarzł.

Co ciekawe, ten Twój radosny nastrój mocno irytuje otaczających ciebie ludzi. Przeciętni Kowalscy nie trawią Twego zadowolenia. Uważają, że jeśli nie narzekasz, nie jojczysz, to jest z Tobą coś nie tak, bowiem normą w świecie ludzi są trzy rzeczy: - tkwienie w nieszczęśliwości, zachowania stadne, oraz podobieństwo do maszyn. 


Zabawnie jest nieraz zakpić sobie z przeciętnego Kowalskiego, tylko dla własnej satysfakcji, lub w nadziei, że ów aluzję zrozumie. Każdy przecież na swój sposób poszukuje prawdy. Przypomnę, że w Bieszczadach przylgnęła do mnie także ksywka jajcarz

Każdy poszukuje swojej prawdy, więc zadaje pytania. Sobie, innym i wszystko jest okej dopóki nie daj boże niewinne pytania nie przejdą we wścibstwo. Wtedy należy przycisnąć hamulec. Tu przypomnę rozmowę z gościem, który przyczepił się, kiedy akurat przechodziłem przez Roztoki w drodze na Fereczatą. To maleńka osada jak widać, zero ludzi. Ten gościu niósł reklamówkę, więc nie był turystą. Dogonił mnie, idziemy razem.  


  - Dzień dobry – dzień dobry. Standardowa ciekawość rozpiera gościa:

- A pan dokąd? – wyjaśniam dokąd.                                                                                     

- Pan na krótko w Bieszczady przyjechał? – Na długo. Ogólnie w podróżach jestem przez wiele miesięcy w roku.

- To pan chyba nie pracuje? – Pracować przestałem już wiele lat temu.

- To pan musi mieć dużo pieniędzy, podróże kosztują!

- Zgadza się. Podróże kosztują, ale mam dość pieniędzy.

Facet przygląda mi się z ukosa, chwila milczenia, wreszcie odważa się zadać to nurtujące go pytanie:

- A skąd ma pan te pieniądze, jeśli oczywiście można wiedzieć?

- Można. Pieniądze biorę z szafy.                                                                              

- Jak to z szafy?

- No z szafy. Kiedy potrzebuję kasy, podchodzę do szafy, otwieram ją i wyjmuję tyle, ile mi potrzeba.

Gościu przetrawia informację. Ma wątpliwości, więc pada kolejne pytanie:

- A skąd biorą się pieniądze u pana w szafie?

- Moja żona tam je wkłada.

Teraz czekam na ostatnie klasyczne pytanie, jako że tę anegdotę stosowałem już multum razy i ona zawsze działa. Rozmówca już nie odpuszcza, ponieważ wydaje mu się, że za chwilę zagadka się wyjaśni.

- A pana żona to skąd bierze te pieniądze?

- Ja jej daję!

I to nie był jeszcze koniec rozmowy, dalszy ciąg już kiedyś opisałem. 

Fereczata.


Krystaliczne powietrze o poranku, niosące nieco później zapach łąki, ziemi lub lasu. Samotność i cisza. Idę. Lub tylko jestem. Być może tak wygląda droga do nieba, oczywiście jeśli ktoś w nie wierzy. 


niedziela, 8 listopada 2020

Mały Książę


 Dla okazania jedności z młodymi, każdy wpis poprzedzam Symbolem Buntu Kobiet

*****  *** Stare zgredy muszą odejść! 
---------------------------------------------------------------------------

Czyli pieniądze z szafy

Mały Książę podczas swej podróży trafił na planetę, gdzie siedział Pijak otoczony mnóstwem pustych i pełnych butelek.                                                

- Co ty tu robisz? –zapytał go Mały Książę.                                                             

- Piję – odpowiedział ponuro Pijak.                                                                     

- Dlaczego pijesz? – spytał Mały Książę.                                                               

- Aby zapomnieć – odpowiedział Pijak.                                                              

- O czym zapomnieć – zaniepokoił się Mały Książę, który już zaczął mu współczuć.                                                                                                                  

- Aby zapomnieć, że się wstydzę – odpowiedział Pijak, schylając głowę.      

- Czego się wstydzisz? – dopytywał się Mały Książę, chcąc mu pomóc.       

- Wstydzę się, że piję – zakończył rozmowę Pijak i pogrążył się w milczeniu.


A te pieniądze z szafy sygnalizowane w podtytule?

Opisywałem kiedyś rozmowę z nieznajomym, gdy szedłem w Bieszczadach przez Roztoki na Fereczatą. Powiedziałem mu (temu nieznajomemu), że od wielu lat nie pracuję, za to dużo podróżuję. On stwierdził, że takie życie kosztuje i zapytał skąd mam pieniądze. A gówno to ciebie obchodzi – pomyślałem, lecz werbalnie zastosowałem klasykę.                                                                                                            

- Z szafy biorę – odpowiedziałem.                                                                             

- A skąd one (te pieniądze) biorą się w tej szafie? – nie dawał za wygraną pytający.            

- Moja żona tam je wkłada – wyjaśniłem.                                                                  

- A pana żona to skąd je bierze?                                                                               

- Ja jej daję – zakończyłem i z satysfakcją patrzyłem na twarz ciula.

 

Wątek aktualny.

Pod koniec października w lesie było już bardzo kolorowo. Grzybów suszonych, zamrożonych i marynowanych miałem dość, dlatego po lesie bardziej spacerowałem niż zbierałem. W czasie zwykle sześciogodzinnych wędrówek, odwiedzałem kwartały mej ulubionej dębiny świetlistej. Któregoś dnia, na starym wiatrołomie zachwyciłem się zabarwionym jesiennie dębem. Fotografowałem, obchodząc go dookoła, a zadowolenie wypływało mi uszami. Jednocześnie przypominała się myśl, że człowiek zadowolony ma jeszcze więcej tego, co już ma. Tę jakby modlitwę dziękczynną odebrał Duch Lasu i w tym wyjątkowo uroczym miejscu zostałem obdarowany jedynym tego dnia, dojrzałym i zaskakująco zdrowym borowikiem.













poniedziałek, 30 stycznia 2017

Tęcza nad Wolą Michową


Przepłynęła z wolna nieduża chmura, kropiąc drobnym, lecz gęstym deszczykiem. Wychodziliśmy akurat z lasu, kiedy pojawiła się wysoka tęcza. Była dość wysoka, bo słońce już się obniżyło.
Chwilami dało się widzieć nawet dwie tęcze!
Tęcze zaliczamy do znaków anielskich.....









I teraz ciekawostka: - tęcza w rzeczywistości nie jest kolorowa!

Cały odbierany przez nas świat wygląda zupełnie inaczej niż nam się wydaje. Potwierdza się więc to, co od wieków powtarzają mistycy mający wgląd: - to co widzimy, jest jedynie ułudą, mayą.
Większość z tego co człowiek rozumie z otaczającego świata, rozumie dzięki światłu, dzięki niemu bowiem widzi.
    Barwy jakie widzimy nie istnieją we Wszechświecie, widzimy je wyłącznie dlatego, że nasze oczy rejestrują światło o określonej długości fali, a mózgi tym długościom przypisują barwne znaczenie.
Barwa jest to więc wrażenie psychiczne, a nie faktyczna cecha.

O pomarańczy już pisałem – że w „rzeczywistości ludzkiej” nie jest pomarańczowa, tylko niebieska.
Dziś o dojrzałym, apetycznym bananie: - jego skórka wchłania pasmo światła niebieskiego, a odbija światło czerwone i zielone, nasze oczy przesyłają te dane do mózgu, ten je przetwarza i w rezultacie widzimy kolor żółty.
    I jeszcze jedno: - ludzkie oko jest wrażliwe jedynie na wąski wycinek spektrum elektromagnetycznego – zakres od około 380 nm (światło fioletowe) do około 750 nm (czerwień).
W notacji muzycznej stosuje się termin oktawy, który oznacza zakres częstotliwości zawarty pomiędzy pewną wartością a jej dwukrotnością.
Można się pokusić o porównanie: - spektrum światła widzialnego sprowadza się raptem do jednej oktawy. Nie jest to dużo w porównaniu do dziesięciooktawowego zakresu słuchu.

Pod względem widzenia jesteśmy ograniczeni – nie widzimy na przykład ultrafioletu i podczerwieni.
Tu wyprzedza nas jedno stworzenie, o którym na pewno wiadomo, że dostrzega te pasma – jest to karaś złocisty.

Światło jest wszechobecne. Oscylacja fal elektromagnetycznych – czyli przesyłanie fotonów, to oddech Wszechświata.
W tym miejscu przypomina się kilka cytatów.

Ciemność nie istnieje – jest tylko kompletny brak światła.
                                                                        Albert Einstein

Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.
                                         Antoine de Saint Exupery – Mały Książę.

Tajemnice biją z tego samego co rzeczywistość, a źródłem tym jest ciemność. Ciemność zrodzona z ciemności – początku wszelkiego zrozumienia.
                                                     Lao Tzu.


Izaak Newton rozdzielił promień białego światła na pięć barw: czerwień, żółcień, zieleń, błękit i fiolet.
Później, aby zsynchronizować spektrum światła widzialnego z siedmioma tonami doryckiej skali muzycznej, dodał jeszcze do tęczy dwa pasma: pomarańczową oraz indygo.
Współcześnie mało kto postrzega indygo jako osobną barwę, w większości uważamy, że jest to jeden z odcieni błękitu.

Na początku nie było niczego i Bóg rzekł: - Niech się stanie światłość!
I stała się światłość.
Nadal nie było niczego, ale za to było to o wiele lepiej widać.