Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fryderyk Nietzsche. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fryderyk Nietzsche. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 lutego 2015

Autogram Stworzenia

Liczby.
Towarzyszą człowiekowi od zarania dziejów. 
„Naukowiec – mądrala„  pomyśli w tym miejscu: - przecież kiedyś ludzie nie znali liczb.                I w tym momencie taki naukowiec – mądrala zaliczył się do zwykłych Kowalskich.
           - Po pierwsze primo – kalendarz hinduski Manatuara ma trzysta tysięcy lat, a kalendarz Inków opiera się na tablicach gwiezdnych opisujących zdarzenia astronomiczne sprzed czterystu milionów lat.
           - Po drugie primo – jeśli wyznajesz hasło: „myślę, więc jestem” jesteś w ślepym zaułku, który zafundował tobie Kartezjusz. Jesteś naprawdę dopiero wtedy, gdy nie myślisz ( Osho, Einstein)
    • Po trzecie primo – jeśli musisz mieć zawsze rację, twoje musi być na wierzchu – masz tłuste ego, a sam śpisz.

To co doskonałe nie mogło mieć początku
– Fryderyk Nietzsche.

Te słowa Nietzschego dotyczą także świata liczb. Również Kepler, Goethe i Mozart badali związki i proporcje, pomiędzy liczbą i dźwiękiem.
W liczbach zawarta jest także droga przemiany człowieka od gąsienicy do motyla, a więc to, o czym mówił Osho.
Codziennie liczymy, lecz liczba nie jest tylko czystą informacją o ilości, ale także określa gatunek. Przez to każda liczba jest sednem i ma swój własny charakter.
A poprzez gatunek liczby mogą opowiadać zdarzenia, sygnalizować przyszłość każdemu, kto słucha.

        Przykładowo jestem uczulony na liczby, poprzez nie zdarza mi się wgląd w przyszłość, poprzez liczby mam kontakt ze "sferą ducha".
Są także liczby czysto anielskie dla wszystkich i zaliczają się one do znaków anielskich, takich jak znajdowane „przypadkowo” monety, pióra, oglądane tęcze......
       Oto taka niecodzienna tęcza z Wyspy Sobieszewskiej.
Widziałem, jak się rodziła w tym nieziemskim świetle, zapisywałem jej niesamowite budowanie się na kolejnych zdjęciach. Trwałem w zachwycie! Potem odczytałem czas od pierwszego zdjęcia do ostatniego: - 55 minut!
   



Liczby niosą ze sobą materię i ducha, widzialne i niewidzialne, pokazują dwa oblicza.
Jedno oblicze jest połową i drugie połową. Odbierz liczbie ilość. Odbierz liczbie połowę......

Odbierz jakiejś rzeczy, przedmiotowi
przypisaną mu liczbę
a wtedy ona zniknie
Arystoteles

I tu jesteśmy na etapie półobudzenia, albo połowy sukcesu...

Umarł stary król, zostawił schedę młodemu. Młodego króla interesowały kobiety, wino i śpiew. Chciał się tego trzymać, więc zebrał Radę Mędrców, aby dowiedzieć się co robić, żeby w państwie był spokój, a on nie musiałby zaprzątać sobie głowy rządzeniem.
Mędrcy rzekli: Potrzebne są igrzyska i chleb.
         Lecz żeby było jeszcze lepiej, to do tego chleba przydałoby się masło.
Na podwórcu pałacowym leży gówno wielbłądów. Rozkaż panie nadwornemu astrologowi-alchemikowi zamienić to gówno w masło. I wtedy będzie dobrze.....Będziesz królu zadowolony.
Młody król tak zrobił. Wezwał alchemika-astrologa, wyjaśnił w czym rzecz i dodał do tego klauzulę wykonalności; - Masz na wykonanie zadania 365 dni i ani dnia dłużej. Jeśli nie wykonasz, twoja głowa spadnie!
       Zasmucił się alchemik, ale cóż robić, pan każe, sługa musi.
Wziął więc kubełek, nazbierał pełen, wrócił na wieżę, zaczął podgrzewać, zapach niemiły, otworzył okna.......
Mija dzień za dniem. Kompletny brak sukcesu. Głowa w niebezpieczeństwie. Boże ratuj!
Nadszedł 365 dzień, alchemik ma nogi miękkie ze strachu, wloką go przed oblicze króla.
No i co? - Pyta król.
Alchemik: - Panie mój, pół sukcesu! Rozsmarowuje się pięknie, tylko jeszcze śmierdzi!

Nie ma połowy sukcesu, ani połowy obudzenia.
Nie możesz odebrać jakiejś rzeczy, przedmiotowi jego połowy bo go unicestwisz.
Czytelniku, jeśli czujesz bluesa, znaczy to, że jesteś na Drodze, a droga to Tao. Już nie zejdziesz z tej drogi. Kwestia tylko w tym, jak długo będziesz na tej drodze zanim dotrzesz.

Jak długo będziesz na drodze .....
Znowu osobisty przykład, to mi wolno: - Jestem na Drodze. I to jest miłe. Nie spieszy mi się, skoro to jest miłe. Ale być może, za zakrętem będzie jeszcze milej. Być może będzie. Ufam. A ponieważ ufam - Aniele prowadź!
Numerologia pokazuje jakie powinno być nasze otoczenie – zwierzęta, kolory, muzyka, aby życie przebiegało w harmonii.


W szkole występuje jedynie matematyczna nauka o liczbach – arytmetyka.

Pani daje Jasiowi zadanie:
  • Jasiu wymień pięć zwierząt mieszkających w Afryce.
  • Na to Jaś: - Trzy małpy i dwa słonie.

Jedynie arytmetyka przeżyła złość „oczyszczenia” chrześcijańskich ludzi kościoła. Kościół nie znosi konkurencji mogącej rozjaśnić ludziom w głowach.
Jaka energia tkwi w kolorach? Bo energia czarnego niesie smutek.
Kapłan ma być pośrednikiem między nami a Bogiem, nie wolno zwracać się do Boga bezpośrednio, bo w takim przypadku kapłan stałby się zbędny.....
Przy konfesjonale klęczy młodzieniec:
  • Proszę księdza, współżyłem cieleśnie z kobietą bez ślubu.
  • Ile razy? - pyta ksiądz.
  • Ja tu przyszedłem się wyspowiadać, a nie chwalić!
Objaśnianie liczb czarni porównują więc z czarami, szarlatanerią. Nie wolno objaśniać liczb, to jest zakazane. I już tylko z tego powodu lubię liczby.

Zamiast rozprawiać o czarnym, lepiej otoczmy się światłem! Białym światłem. Białe światło zwiera w sobie wszystkie kolory. Jest takie ćwiczenie, które nazywa się PRYSZNIC ŚWIATŁA.
Kopernikowa pisała swoje dzieło skrycie, Galileusz miał zakaz publikacji oraz dożywotni areszt domowy, Descartes ukrywał się po wsiach....
Na świątyni w Delphi jest napisane: Poznaj samego siebie.

Zebrane w numerologicznej praktyce doświadczenia przypominają poruszane przez wiatr liście: ten ruch można skrupulatnie obserwować i opisywać, podczas gdy sam wiatr pozostaje nieuchwytny. A przecież jest on rzeczywisty.
Ten, kto szuka prawdy o swoim życiu i sobie, powinien udać się w stronę liczb i zobaczyć zaskakujący rezultat tego działania.

Nasłuchujcie samych siebie i spójrzcie
w nieskończoność przestrzeni i czasu.
Stamtąd usłyszycie śpiew gwiazd,
mowę liczb i harmonię sfer.
Thot-Hermes

Doprowadzenie wiedzy o liczbach do doskonałości przypisuje się Pitagorasowi. I od razu pierwsza liczba: Pitagoras urodził się około 570 roku p.n.e., a więc niemal w roku narodzin Buddy.
Nie ma przypadków.
Popatrzmy jeszcze raz na rysunek, który kiedyś tam nazwałem orłem i dopiszmy Pitagorasa obok Buddy.
    


Pitagoras w młodości studiował matematyczne nauki w Egipcie. Potem w Kroton założył Szkołę Mistyczną.
      Poznał, że wszystkie prawidłowości kosmosu mają na ziemi swoje odpowiedniki i można przedstawić je jako drgania. Człowiek jest nieodłączną częścią tych drgań, ma je zawarte w swoim rytmie życia i można wyrazić je w liczbach. Te drgania, rezonanse działają nie tylko na materialną, ale także duchową płaszczyznę.
      Liczby i astronomiczne proporcje były ściśle związane z rozwojem osobistym w klasycznej starożytności, a także są związane z tym rozwojem również dziś w takich krajach jak Chiny i Indie. Liczby wywoływały fascynację we wszystkich kulturach, gdyż człowiek chciał pojąć rytm swojego życia i jego związek z kosmosem i mikrokosmosem. One także fascynowały w loteriach i grach hazardowych. Ludzie przeczuwali, że liczby chcą im opowiedzieć historię, trzeba ich tylko wysłuchać. Liczenie i opowiadanie są ze sobą powiązane.
      Powiem więcej: - liczby są wdzięczne za to, że się nimi zajmujemy.
      Powiem jeszcze więcej: wszystko, czym się zajmujemy, czego słuchamy, staje się wdzięczne za to.
W tym „wszystko” mieści się także człowiek.
Czyli, jak powiedział Darek Karaluch: - Każdy potrzebuje odrobinę miłości.

Pitagoras mówił do uczniów: - Nie zbaczajcie z drogi, wydarza się wiele wspaniałości, trzymajcie się liczb, szukajcie wytrwale, one zapewnią wam drogę, w liczbach odnajdziecie klucz do kosmosu.

Ja bym dodał: w liczbach odnajdziesz także klucz do siebie.

Liczby, liczby.....

Nauczycielka pyta: - kochane dzieci, ile mucha ma nóg?
Wstaje Jasio:
      • A pani to nie ma większych zmartwień?


Numerologia jest narzędziem uniwersalnym, które daje dokładne liczbowe wyjaśnienia do głębszego zrozumienia człowieka. Wyjaśnia cechy charakteru i życiową drogę, jej cele. Numerologia jest narzędziem, które zajmuje się rozwiązywaniem trudnych kwestii związanych z ciałem i duszą, przez to może dopomóc w podniesieniu jakości życia.
Pomaga obliczyć właściwy moment do działań.
 
Na ścieżkach życia spotykamy siebie w tysiącach przebrań.
C.G.Jung

Dzięki liczbom możemy poznać własne ukryte siły, skłonności, wyzwania, a więc to co służy do poznania siebie. Możemy rozwinąć swój potencjał, poznać działające w nas cykle czasowe. Rozpoznać potencjał drzemiący w nowo narodzonym dziecku.
Dzięki liczbom możemy z ofiary losu stać się graczem we własnym życiu, tworzyć nową rzeczywistość i wygrywać.

Nie dostaniesz się na drugi brzeg, jeśli nie opuścisz starego.
Życie jest wspaniałe, pod warunkiem, że jest to własne życie.

I jeszcze jedno: nie przyszliśmy na ten świat przypadkowo. Nie ma przypadków. Dusza wybrała odpowiedni moment i miejsce narodzin, oraz szuka swego potencjału.

Z numerologii dowiemy się jakie mamy zadania w kolejnych latach, a także znajdziemy swój osobisty kod liczbowy oraz dwoje wewnętrznych dzieci! Te zranione wewnętrzne dzieci należy odnaleźć, porozmawiać z nimi i czule wprowadzić do życia, aby było ono uzdrowione. A jak się rozmawia i trafia do dzieci? Za pomocą prostych słów i obrazków. Za pomocą symboli.
O co tu chodzi?
      Mózg ma dwie półkule, lewa jest logiczna, prawa intuicyjna. Te obie półkule powinny działać razem i tak się dzieje w stanie relaksu. Wtedy stanowią one całość, stają się nierozerwalnym pomostem, wchodzą w synchronizację, łączą analityczne myślenie i intuicję. Wtedy osiągamy nasz twórczy potencjał, dzięki któremu możemy kreatywnie postępować.
Stajemy się dzieckiem, a dziecko rozgląda się ciągle za zabawą.
Oto niezapomniana rozmowa z lata z małym Marcelkiem z Ciężkowic:
Marcelek tak niedawno zaczął mówić, a już jest z nim wspaniała, pełna komunikacja. Podbiega i:
    • Wujek, mam super pomysł!
    • Jaki?
    • Będziemy się chlapać błotem.

Chwila mija, ponieważ ten pomysł jest zaskakująco prosty, zaskoczył mnie i szukam argumentu na „nie”.

    • Nie będziemy, bo ….. nie ma błota.
    • To zrobimy!

Przypominam słowa Jezusa: - Stańcie się dziećmi, a otworzy się przed wami królestwo niebieskie.

Numerologia mocno akcentuje potrzebę bycia w świadomości, potrzebę przebywania w Tu i Teraz.
Liczby rozwijają kreatywność. Pokazują na przykład jak eksperymentować z kolorami i muzyką.

Powtórzę: Nie ma przypadków.

Wszystko ma swój czas i wszystkie zamiary pod niebem mają swoją godzinę.
Kaznodzieja Salome 3.I

Naukowcy wszech czasów – Izaak Newton, Wilhelm Leibnitz, Albert Einstein – twierdzili, że w porządku świata liczb ( od jednego do 9 + 0) można odnaleźć Autogram Stworzenia.

I na koniec o sobie:
To działa. Kawał życia już za mną. Mój portret numerologiczny sprzed kilku lat, zrobiony przez przyjaciela jest trafny co najmniej w 95 procentach, jeśli chodzi o przeszłość. A zawartość sygnalizowana jako przyszłość spełnia się na bieżąco zaskakująco celnie.

niedziela, 24 lutego 2013

Masz babo placek

 Osho mówił, a ja pisałem, że terminy wielbłąd, lew, dziecko, to Fryderyk Nietzsche. A to guzik prawda, bo kilka tysięcy lat wcześniej to Zaratustra wymyślił. Czyli Nietzsche plagiatu się dopuścił?
Sprawa drugorzędna.

Teraz przemówienie Osho do nowych sannyasinów. Inicjacja na oświeconych. Normalnie żyjących ludzi, lwy - gąsienice, które są o rzut beretem od oświecenia. To był chyba 1985 rok.
Ktoś zadał pytanie: - "Osho, czy ty kiedykolwiek popełniasz jakieś błędy?"




Popełniam tylko i wyłącznie błędy. Dzięki nim żyję, dzięki nim mogę przetrwać I nie lubię małych spraw, jestem przeciwny małej skali. Kocham tylko wielkie sprawy.
    Mój największy błąd? To sannyas, który ci daję. Mam 50 000 żywych błędów w całym świecie. Zostanę z nimi i z nimi upadnę. Krishnamurti jest o wiele bezpieczniejszy, jest sam ze sobą. Nie popełnił ani jednego błędu, nikogo nie inicjował.
     Ja cały czas inicjuję. Jakie jest kryterium tego, że popełniam błąd, dając komuś inicjację? Tylko jedno: - jeśli dana osoba stanie się oświecona, znaczy, że nie myliłem się, postąpiłem słusznie. Jeśli nie dostąpi oświecenia, oznacza to mój błąd.
      Wcale nie martwię się błędami. Mam zamiar popełniać je stale, coraz więcej. Nawet jeśli tylko jeden spośród tysięcy sannjasinów dostąpi oświecenia, dla świata jest to wielkie błogosławieństwo.. Przecież Bóg działa w taki sam sposób.
    Jedno drzewo wydaje miliony nasion. Nie wszystkie staną się drzewami, ale Bóg działa obfitością. Bóg jest rozrzutny, nie skąpi. Bóg tworzy miliony nasion. Całe życie jest obfitością, nie jest umiarem. Bóg jest bardzo pobłażliwy. Nawet jeśli tylko jeden człowiek dostąpi oświecenia, będę ogromnie spełniony. Inni będą dowodem moich błędów. Pozostaną jako błędy, ale trzeba podjąć to ryzyko.
    Mówisz, że obdarzasz mnie zaufaniem….Nie wiesz, nie jesteś świadomy, że ja zaufałem ci bardziej. Podjąłem większe ryzyko niż ty.
     Bo przecież ty nie masz nic do stracenia. Mówisz tylko: -„Powierzam się”.  A co ty masz do powierzenia????
    Zmartwienia, udręki, cierpienia…..co jeszcze? Swoją ciemność? Piekło? Co jeszcze masz do powierzenia? Czym ryzykujesz? Myślisz, że swoim zaufaniem podejmujesz wielkie ryzyko. A ty nie masz nic do stracenia. To ja ryzykuję dla ciebie!
      Chrystus podjął ryzyko przyjmując dwunastu apostołów, stale musiał myśleć: -„Dlaczego przyjąłem tych dwunastu apostołów?”. Gdyby tego nie zrobił, nie powstałoby chrześcijaństwo, cały ten nonsens. Budda wciąż musiał się zastanawiać: -„Dlaczego przyjąłem tylu ludzi na swoich bhikkhu, uczniów?”. Spowodowali oni wiele uciążliwości.
Ale to ryzyko musi zostać podjęte.
     Dobrze, że Jezus zaryzykował. Gdyby tego nie zrobił, na pewno nie byłoby kościoła, wojen między chrześcijanami i mahometanami, nie doszłoby do okrucieństw, które chrześcijaństwo czyniło przez wieki. Ale też nie byłoby Eckharta, Franciszka ani Jakuba Boehme.
    Nawet, jeśli z całej historii kościoła narodzi się jeden mistrz Eckhart, warto było podjąć ryzyko.
Gdyby Budda nie ryzykował, nie popełniał błędów, inicjując ludzi, nie byłoby Bodhidarmy, Nagarjuny, Vimalkirtiego – świat byłby o wiele uboższy.
    Te błędy miały miejsce.  Były miliony błędów, ale jedno zjawisko, takie jak Bodhidharma to wystarczająco dużo. To jedno zjawisko stanowi przeciwwagę dla tych wszystkich błędów.
 Milion błędów jest niczym – jeden Bodhidharma to wystarczająco dużo.

Pytasz o mój największy błąd. To nie tylko mój największy błąd, ale od zawsze jest to największy błąd wszystkich mistrzów: - inicjują i podejmują ryzyko. Teraz wszystko zależy od ciebie. Nazywam to zobowiązaniem.
    Twoim zobowiązaniem jest dotarcie do oświecenia – wzrastanie.
Nie stój w miejscu – idź. Zacznij iść. Masz wspaniałe przeznaczenie, czekają cię cuda. Nie zadowalaj się drobiazgami. Możesz mieć całość!
    Nie zadowalaj się błahostkami: - jakimś dyplomem, medalem, tytułem, stopniem. 
                         Nie bądź głupi!
Bądź inteligentny i sumiennie pracuj. Nadawaj sobie odpowiedni kształt, odrzucając wszystko, co zbędne.
Będziesz musiał przejść przez ogień. Dlatego wybrałem pomarańczowy kolor, kolor ognia.
Tylko ci, którzy przejdą przez ogień, staną się czystym złotem.

Pozwól mi być twoją alchemią. Pozwól mi przemienić twój metal w złoto. To ryzykowna gra. Możliwość niepowodzenia jest większa, tym większa, im wyżej mierzysz.
          Jeśli chcesz stać się bogaty, bez trudu możesz to osiągnąć.
          Jeśli chcesz zostać politykiem, jest to łatwe, nie potrzeba do tego żadnej inteligencji.

Pewien polityk miał guza w głowie, musiał być operowany. Podczas operacji, lekarze stwierdzili, że guz zaatakował cały mózg, jego oczyszczenie miało potrwać kilka dni. Dla ułatwienia sobie zadania, wyjęli cały mózg.
To stara historia, w tamtych czasach znieczulenie nie było tak silne.
    Następnego dnia, gdy polityk leżał w łóżku, przyszedł do niego jakiś mężczyzna i powiedział:
      - Co ty tu robisz? Zostałeś wybrany na premiera!
Chory usłyszał to prawie przez sen – ale gdy słyszysz, że zostałeś premierem, żadne znieczulenie nie może dłużej działać. Polityk wyskoczył z łóżka i zaczął zbierać się do wyjścia.
     - A pan dokąd? – zapytał lekarz, - przecież pana mózg nie został jeszcze  z powrotem umieszczony w czaszce!
      - Nie będę go potrzebował – odpowiedział pacjent – zostałem premierem!

Jeśli chcesz zostać politykiem, nie potrzebujesz wiele inteligencji. Im mniej jej masz, tym lepiej. Wtedy o wiele łatwiej odniesiesz sukces

Jeśli natomiast chcesz być oświecony, jako stawkę będziesz musiał wyłożyć wszystko, co masz. Będziesz musiał stać się wielkim płomieniem inteligencji, uważności. To jest zobowiązanie. Zaryzykowałem dla ciebie, więc ty musisz zaryzykować dla mnie. To zobowiązanie może zaowocować wspaniałym rozkwitem, wszystko zależy od ciebie.
    Czy to, co robię, jest błędem, czy nie – ty to sobą pokażesz.
    To już nie jest moja sprawa.
    Takim obdarzam cię zaufaniem.

poniedziałek, 18 lutego 2013

Wielbłąd, lew, dziecko



      Fryderyk Nietzsche przedstawił ewolucję świadomości za pomocą innych symboli. Pierwszy etap to wielbłąd.( czyli larwa.)
     Wielbłąd musi przyjąć przeszłość, cały dorobek swojego społeczeństwa. Wielbłąd potrafi gromadzić w swoim ciele duże ilości jedzenia i wody na czas męczących podróży przez pustynię. Zapamiętanie przeszłości, nie oznacza jej przyswojenia. Gdy ktoś pamięta o przeszłości, znaczy to, że nie zdołał jej przyswoić. Bo jeśli przyswoiłeś przeszłość, stałeś się od niej wolny.
  -  Możesz z niej korzystać, ale ona nie może ciebie wykorzystać. 
  - Ty ją masz, ona ciebie nie ma. Przeszłość jest jak pokarm, jeśli przyswoiłeś go, stał się twoją krwią, twoim ciałem, możesz o nim zapomnieć
    Przeszłość trzeba przetrawić jak pokarm. Możesz przerosnąć o głowę swego ojca, jego przodków. W twoim rozwoju zawiera się Budda, Jezus, Mojżesz i Lao Tzu.  Możesz patrzeć ze szczytów, masz świetną widoczność.
Przyswajaj więcej. Nie ograniczaj się tylko do swego społeczeństwa, przyswajaj całą przeszłość wszystkich ludzi Ziemi, bądź obywatelem planety!
      Nie musisz być ograniczony przez chrześcijan, buddystów ani mahometan.
 Ten etap Nietzsche nazywa stadium wielbłąda. I niech do ciebie dotrze, że masz być w ruchu, nie możesz tylko przyswajać. Kiedyś skoczysz…Nie przywiązuj się więc do stadium wielbłąda, wielbłąd jest larwą, potrafi tylko gromadzić. Jeśli pozostaniesz na tym etapie, umrzesz jako gromadzący, jako wielbłąd – larwa. Nie poznasz uroków życia. To jest życie na jedną dziesiątą gwizdka.
    
      W naturalnym rozwoju przychodzi chwila, gdy wielbłąd powinien stać się lwem.
Lew musi rozszarpać wielkiego potwora zakazów. Ten lew w człowieku, ryczy przeciw wszystkim autorytetom. Lew jest reakcją, buntem przeciwko wielbłądowi. Lew jest w ruchu. Jak gąsienica.
     W stadium lwa odkrywasz w sobie wewnętrzne światło, jako największe źródło wszystkich autentycznych wartości. Przemiana w lwa to twój podstawowy obowiązek, aby uwolnić kreatywność i potencjał. 
              Zarycz głośno, ale pamiętaj, że to nie koniec przemian.
Niektórzy ludzie przywiązują się do stadium lwa i ryczą i ryczą, aż ich to zaczyna męczyć.
     
           Jeszcze tylko ostatni skok: stań się dzieckiem. (czyli motylem)
Niby każdy był kiedyś dzieckiem, ale tylko nieliczni wiedzą, że pierwsze dzieciństwo jest fałszywe. To jest tak, jak z mlecznymi zębami: wyrastają, ale są bezużyteczne, muszą wypaść. Potem dopiero pojawiają się właściwe. Pierwsze dzieciństwo jest fałszywe, drugie dzieciństwo jest prawdziwe. To drugie nazywa się stadium dziecka lub mędrca. Oba zwroty znaczą to samo. Człowiek staje się zupełnie niewinny i wolny od przeszłości, tak bardzo, że nawet nie występuje przeciw niej….
     Kto jest przeciwny przeszłości, wciąż ma jakiś uraz, żal, jakąś ranę – nie jest naprawdę wolny. Wielbłąd wciąż go prześladuje, cień wielbłąda wciąż za nim podąża. Jest lwem, ale wciąż boi się wielbłąda, obawia się, że może on wrócić.
    Gdy lęk przed powrotem wielbłąda odejdzie całkowicie, rozliczymy się do końca z przeszłością, wybaczymy, podziękujemy – przeszłość odejdzie. Wtedy też ryk lwa ucichnie. Narodzi się pieśń dziecka. Odnajdziemy siebie. Wtedy….wtedy wszędzie będzie nam dobrze bo MAMY WRESZCIE SIEBIE!

czwartek, 24 stycznia 2013

Pomoc od Sił Wyższych



Gdy jesteś otwarty na niższe, błądzisz bezładnie w ciemnościach, obijając się co chwila. Jeśli nawet w tym stanie natkniesz się na kogoś, lub zdarzy się coś, co mogłoby odmienić twoje życie, nie będziesz zdawał sobie z tego sprawy.
      Choćbyś spotkał Buddę, nie przyjdzie ci do głowy, że go spotkałeś. …..I zaczniesz szukać niższego nawet w Buddzie: - Dlaczego w ten sposób je? Dlaczego tak śpi? Czemu jest taki, lub inny? Zaczniesz szukać czegoś niepokojącego nawet w Buddzie. Bo jedyne twoje patrzenie, to długo pielęgnowany nawyk patrzenia na niższe.
Wierzymy w niższe siły, jesteśmy wierni niższemu, tylko te bramy są dla nas otwarte.
   Jeśli ktoś potępia drugiego, wierzymy mu absolutnie, nie potrzeba żadnych dowodów. Dlatego plotki stają się prawdą. Możesz stworzyć całkowicie fałszywą plotkę i wielu w nią uwierzy. Jesteśmy prowadzeni przez innych. I pamiętaj: sam też nie potępiaj nikogo.
     Nie pozwól na to, bądź czujny. Zamknij bramy dla niższego. Jeśli nawet coś jest prawdziwe, ale niższe, nie otwieraj się na to. Nawet, gdy się dowiesz, że ktoś jest złodziejem, nie otwieraj się na to, bo to odciśnie swoje piętno w tobie.

Budda mawiał: -„Nie wierz w nic, co twój umysł uważa za wiarygodne”
Jeśli powiem ci, że ktoś jest wielkim świętym, że jest całkiem czysty, twój zwykły umysł zacznie działać. Podsunie ci wahanie: jak to, mam w to uwierzyć? Przecież on w tym swoim ciele jest taki sam, jak ja? To jak może być czyściejszy ode mnie?
Ego czuje się zranione, więc usiłujesz to uzasadnić. Nie mieści ci się w głowie, że ktoś może być czyściejszy od ciebie, nie chcesz w to uwierzyć.
A jeśli nie zdołasz przyjąć, że ktoś może być czyściejszy od ciebie – nie wzrośniesz. Zatrzymasz się w niskim.
     Chrześcijański mistyk, Tertulian, mawiał: -„Wierzę w Boga, bo tylko wtedy mogę wzrastać”. Dla Tertuliana Bóg nie miał nic wspólnego z faktem, czy fikcją, tylko z rozwojem wewnętrznym.
    Nietzsche mógł rozkwitnąć i stać się buddą. Taki wielki potencjał miał. Jednak nie wyrósł na Buddę, wyrósł raczej na szaleńca. Kiedy oznajmił, że „Bóg umarł”, nie dotyczyło to Boga. On w ten sposób zamknął się na wyższe
     Jeśli nie ma Boga, nie ma żadnej możliwości wzniesienia się ponad wszystko. Wtedy nie możesz wzrastać.
 Niełatwo uwierzyć, że ktoś jest czysty. Nawet ojciec Buddy nie potrafił w to uwierzyć. Gdy dotarły do niego wieści, że jego syn stał się oświeconym, zanotowano jego reakcję. Rzekł: -„Dobrze go znam, to mój syn, moja krew. Nie jest taki, jak mówicie.”
Po dwunastu latach wędrówek, Budda wrócił do rodzinnego miasta. Tysiące ludzi zostało jego uczniami, stał się dla nich wewnętrznym światłem. Gdy Budda przybył do pałacu swego ojca, by się zanim zobaczyć, sędziwy ojciec poczuł gniew, gdyż Budda był jedynym jego synem, jedyną nadzieją, a opuścił go. Toteż rzekł: -„Zabraniam ci robić, to, co robisz, jestem twoim ojcem. Kocham cię i zapomnę o wszystkim, co uczyniłeś, wróć do domu, ale porzuć te bzdury Nie zniosę widoku mego syna żebrzącego na ulicach”.
              Dla niego Budda był jedynie żebrakiem, buntownikiem.
Budda stał w milczeniu.
 Ojciec popatrzył na niego i powiedział wtedy: -„Wiem, dlaczego nie  odpowiadasz, brak ci odwagi”.
   - ”Z kim rozmawiasz? – roześmiał się Budda, -syn, który opuścił twój dom, już nie istnieje. Jestem zupełnie innym człowiekiem”.
Ojciec rozgniewał się jeszcze bardziej. Krzyknął: -„Dzięki mnie przyszedłeś na świat!”
     -„Sprawiłeś, że przyszedłem na świat, ale nie należę do ciebie, nie jestem twoją własnością,- rzekł Budda. –Byłeś tylko swoistą drogą. Jestem wdzięczny, lecz nie mów, że mnie znasz. Nie znasz nawet samego siebie, jakże więc mógłbyś znać mnie”?
    Ale ojciec Buddy dalej rozprawiał w ten sam sposób. Nie był otwarty na rzeczywistość jaka przed nim stanęła.
   A ty nie marnuj energii na niższe, nie rozpraszaj jej. Nie narzekaj, nie oceniaj, unikaj negatywizmu. Wtedy zaczną się otwierać bramy ku wyższemu. Niższe zniknie, staniesz się innym człowiekiem, wkroczysz w ten sam świat, a inny, w inny wymiar, w nową egzystencję. 
I wtedy otrzymasz pomoc od wysoko rozwiniętych sił..

piątek, 30 listopada 2012

CZUJESZ BLUESA?




Fryderyk Nietzsche     Słabi i wątli muszą wyginąć: oto pierwsza za­sada naszej filantropii. I trzeba im w tym po­móc. Cóż jest bardziej szkodliwego niż wszystkie występki? Aktywna sympatia dla wątłych i sła­bych — chrześcijaństwo.
Chrześcijaństwo nazywane jest religią Litości. Litość jest antytezą uczuć tonicznych, które po­tęgują energię poczucia życiowego: wywiera efekt depresyjny. Traci siłę, kto lituje się [...]. Litość udaremnia prawo ewolucji, które jest prawem selekcji.
Fryderyk Nietzsche
Dobrze mówił? No nie wiem. Naziści trochę przerobili Nietzschego i oparli się na nim.

Powiem tak: - znowu to z mojego życia, czyli z Twojego. Spotkałem człowieka....chciał mnie nawracać! Wczoraj. Na co mnie nawracać, jak ja nawrócony jestem? Na co, pytam się? on też nie wiedział na co, ale po krzyż siegnął. I zbladł..Bo okazało się, że on mu się odpiął i mógł go zgubić.. A mówił mi coś o egzorcyzmach. I cierpieniu.
Egzorcyzmy nic nie zdziałają, gdy jest MOC! A skąd bierze się moc?
Z WIARY W SIEBIE
BĄDŹ SOBĄ! 
 TO TYLKO JEST SZCZERE, RELIGIJNE, POBOŻNE...- CZUJESZ BLUESA? 
Nikogo nie zmuszać do niczego. Nie narzucać, nie nawracać. Ale i niech nas nikt nie nawraca. I nie osądza. To jest kwintesencja: - w nic nie wierz! Tylko bądź w zgodzie sam ze sobą. Czuj bluesa. Albo....bądź anarchistą...kąsaj. I nie zgadzaj się z niczym. Nietzchem. Niczym. 
Bądź Buntownikiem. Wiecznym Buntownikiem. I chwała ci za to.