Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tarot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tarot. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 marca 2022

Dobrze czy niedobrze

 


Miałem w życiu, już w drugim małżeństwie, także epizod związany z klasycznym wróżeniem. Tym razem to ja wróżyłem innym z pomocą magicznych kart Tarota. Był o tym wpis. Siły Wyższe podpowiedziały mi ostatecznie, abym nie wróżył z Tarota, bo to nie jest dobre.

Inaczej natomiast jest z jedną z moich pasji, z prognozowaniem dat zwrotu na rynkach finansowych z pomocą astronomii. Tu jest dobrze, to jest dozwolone pomimo wybiegania w przyszłość, w Nieznane, prawie w Magię, uchylanie rąbka tajemnicy, co laik, profan zaliczyć może do wróżenia, a to po prostu liczby mówią. To jest bardzo chłodna, wąska, astronomiczno-matematyczna wiedza. A jak wiemy, wiedza może dać władzę lub pieniądze. Wystarczy umiejętność grania ludźmi za pomocą zbieranych na nich "haków". Mnie władza nigdy nie ciągnęła, zawsze uważałem, że do władzy nad innymi pchają się przeważnie ci z rozdętym ego, albo psychiczni z wizją zbawcy, a tylko zupełnie, tudzież rzadko trafia się prawdziwy mąż stanu. Władza daje pieniądze, a pieniądze władzę. A to dobre nie jest, bo jak widzimy ludzie władzy szybko od tego głupieją. 


Przypomnę fakt, że kapłani egipscy potrafili policzyć datę zaćmienia Słońca (być może z pomocą Maszyny z Antikythery, albo z pomocą Tablicy Zdarzeń Gwiezdnych z Palenque, co na jedno wychodzi) i dzięki temu rządzili. Nie faraon rządził, tylko kapłani. Faraon był figurantem, marionetką. I żył dopóki nie przeszkadzał kapłanom. Tak naprawdę, oraz najczęściej rządzi ktoś z tylnego fotela. Nie wiem, czy to jest dobre. Za to KAŻDY ma nad sobą kogoś większego od siebie. A to akurat jest dobre.


Czy więc ostatecznie mogę ocenić, że spełniła się opisana w poprzednim poście Pępkowa Wróżba z mojego dzieciństwa? Mogę, ponieważ wkroczyłem już w starość. Oto od kwietnia przysługuje mi z urzędu tak zwany dodatek pielęgnacyjny, jako że kończę 75 lat. I to jest dobre!. Pozostaje tylko wymyśleć, co za te pieniądze mam sobie popielęgnować. Natomiast Wróżba Pępkowa niby taka prymitywna, a okazała się zaskakująco precyzyjnie trafna, ponieważ dochodzą jeszcze niezwykłe słowa babci, o których dopiero w dorosłości dowiedziałem się od matki. Nie piszę o nich - są zamknięte w Tobołku Cennych Wspomnień.


                             Dobrze czy niedobrze

Dziennikarz pyta mocno leciwego faceta: - Gdyby miał pan ocenić swoje życie jednym słowem, jak by je pan ocenił? Facet myśli dłuższą chwilę i wypowiada w końcu to jedno słowo: - „Dobrze”.                                                                

Dziennikarz dziękuje, lecz wyraźnie wyczuł, że facet się wahał, więc mówi: - To rozszerzmy zakres opinii. Poproszę o ocenę tego co za panem, ale tym razem w dwóch słowach. Teraz dziadek się już nie zastanawia i wypala: - „Nie dobrze!”.

(Odpuśćmy sobie w tym miejscu wytykanie, że tak się nie pisze, że to błąd, że to jest także jedno słowo. Chodzi bowiem o rzecz głębszą)

----------------------------------------------------------------------

Dawno temu żył w Ameryce pewien farmer. Żona, syn, córka, konie. Uprawiał ziemię, żyło się. Żeby żyć jeszcze lepiej wziął kredyt. A tu przyszła klęska suszy, zbiory przepadły, a kredyt wymagał przecież spłaty. Sprzedał jednego konia, potem drugiego. W następnym sezonie susza walnęła jeszcze mocniej. Musiał sprzedać wszystkie pozostałe konie, oprócz jednego niezwykle pięknego, bieluśkiego ogiera, który był, jak mówił jego „oczkiem w głowie”. Nadszedł trzeci rok suszy, nic nie zapowiadało, że susza odpuści. Rodzina zaczęła głodować i widmo bankructwa zajrzało im w oczy – przecież zastawem dla banku był dom i ziemia.

Do farmera przyjechali jego przyjaciele z miasteczka – szeryf i burmistrz. Przyjechali z propozycją: - Kupimy od ciebie – mówią – twego ogiera, a zapłacimy dobrze.

Farmer na to, że traktuje tego konia jak członka rodziny, to jak ma go sprzedać? Nie sprzedał, przyjaciele wyjechali. Kilka dni później koniokrady włamali się do zagrody i ukradli ogiera. Farmer był załamany. Znowu przyjechał do niego burmistrz z szeryfem i mówią: - widzisz teraz, że źle zrobiłeś nie sprzedając nam konia. Nie masz teraz ani konia, ani pieniędzy. A farmer na to: - Ja nie wiem, czy zrobiłem źle, czy może dobrze. Przyjaciele nie odezwali się, ale pomyśleli, że facetowi rozum odebrało i nie wie co mówi.

Minęło kilkanaście dni i ogier wrócił! Miał na szyi zerwane lasso, uciekł widocznie koniokradom i nie wrócił sam - przyprowadził także trzy inne konie. Farmer sprzedał te trzy konie, spłacił zaległości bankowe i starczyło mu nawet na nowe ziarno. Susza ustąpiła, zbiory wypadły wyśmienicie. Farmer odżył, dzieci rosły.

Japonia zaatakowała Pearl Harbour. Chłopcy z miasteczka zgłosili się do wojska, syn farmera także. Ostatniego dnia przed odjazdem na wojnę młodzi urządzili pożegnalną popijawę. Była już noc, gdy syn farmera wracał samochodem do domu. Do pokonania miał tylko ostatni zakręt przy skałach, za którym widać już było dom. Niestety jechał za szybko. Wypadek - amputacja obu nóg na wysokości kolan.

Do farmera przyjeżdżają ze słowami pocieszenia dwaj starzy przyjaciele: burmistrz i szeryf. - Ależ tragedia dotknęła twojego syna! A farmer na to: - Ja nie wiem, czy to dla niego tragedia, czy też nie. Przyjaciele popatrzyli na siebie i odjechali myśląc sobie: - no tym razem to już całkiem zwariował człowiek.

Zbliżał się koniec wojny, gdy do miasteczka dotarła depesza z wiadomością, że cała paczka młodych z miasteczka zginęła w ciężkich walkach na Okinawie. Tymczasem farmer sprawił synowi protezy i ten znowu zaczął bywać w miasteczku, w którym pojawił się nadmiar kobiet gotowych do zamążpójścia. Młody pomimo kalectwa nie miał więc problemu ze znalezieniem przyszłej żony. Ożenił się, urodziły się dzieci, żył.

PS. Ja to sprawdziłem na sobie: - Nigdy nie wiemy, czy coś jest dla nas dobre, czy niedobre. Dopiero czas to pokazuje.

Również rzeczy wyglądają nieraz zupełnie inaczej niż nam się wydaje.


poniedziałek, 18 lutego 2019

Kwantowe dziwy

Stare schematy rozumowania jaskrawo objawiają się w fascynujących rozważaniach o nowoczesnej kosmologii z jej kwantowymi dziwami.

Przecież każde dziecko obdarzone dostateczną wyobraźnią interesowało się kiedyś, co jest w zamkniętym pokoju w domu dziadka, co na strychu, lub w starej walizce, a po osiągnięciu wieku dojrzałego – jak to jest z tą alternatywną rzeczywistością.
        Bo przecież idea, że gdzieś w pobliżu nas jest inny, widmowy świat, intryguje i rozpala wyobraźnię. To w tych fantastycznych rejonach znajduje się klucz do rozwiązania zagadki najbardziej dziwacznych i niepojętych zakamarków świata, w którym przyszło nam żyć.
     Świat kwantów zaludniają cząstki, które przetrwały od początku istnienia Wszechświata, a także takie, które rodzą się i znikają w drobnym ułamku bieżącej sekundy.
W tym świecie elektrony i inne cząstki nie są odrębnymi bytami, lecz stanowią rozmyte funkcje falowe, które mogą być tak duże, jak cały Wszechświat, lub tak małe, że bilion może się zmieścić na ostrzu igły.
    Mogą także znajdować się w dwóch miejscach równocześnie, lecz wystarczy na nie spojrzeć, aby zmienić ich stan w zasadniczy, a jednocześnie niepojęty sposób.

„Są rzeczy niepojęte, jak mówi pismo święte”.

Świat kwantów to drzwi do alternatywnej rzeczywistości, w której lądowanie w Normandii skończyło się klęską, a Hitler wygrał wojnę światową.
W której maszyna Alana Turinga nie złamała szyfru Enigmy – przecież od porażki dzielił angielskiego geniusza tylko włos.

Po otwarciu tych drzwi możemy się dowiedzieć, czy nasze życie jest zdeterminowane – czy żyjemy w Newtonowskim „świecie bilardowych kul” - a mechanika kwantowa sprawia, że każdy zakręt i zwrot w naszej przyszłości jest przewidywalny i to z nieskończoną precyzją.
Przecież otacza nas koincydencja i synchroniczność.
Przykładem bieżące sprawy w Polsce.
Gazetowe tytuły: - Austriacki biznesmen oszukany.

Oto w Warszawie miał stanąć dwustumetrowy budynek-wieża.
Na razie nie stanie. Dlaczego?
Niniejszym zasygnalizuję inną przyczynę, niż ta popularna.

Wieża nie stanie, ponieważ teren przygotowywany dla inwestycji przy ul. Srebrnej ma nr.16.
Szesnasta karta Wielkich Arkanów Tarota to wieża.
Jak dokładnie wygląda ta karta? Zobacz Czytelniku sam.
Wieża się przewraca, spadają z niej ludziki.
Wszystkie karty Tarota są magiczne.
Natomiast Wielkie Arkana są magiczne szczególnie.

Wracamy do kwantowych dziwów - rozmawiam o trasie szybkiego ruchu w hiperprzestrzeni.

- Wszystko, co znajduje się na jej prostej – twierdzi mój rozmówca – musi być usunięte. Także planety.

A ja nie zgadzam się z rozmówcą, gdyż po pierwsze primo twierdzę, że hiperprzestrzeń jest przenikliwa i niczego nie trzeba usuwać. A w ogóle cóż my wiemy o hiperprzestrzeni?
       Z pewnością wiemy tylko tyle, że ona jest.
Natomiast sam pomysł usuwania planet, to krańcowa arogancja i barbarzyństwo, już nie wystarcza nam, że jesteśmy największymi szkodnikami na Ziemi, pycha gna nas w kosmos.

Na koniec mój rozmówca snuje opowieść o statku kosmicznym, który przemieszcza się przez eony lat, a ludzie na pokładzie są w stanie hibernacji.
      Automat budzi załogę na krótkie okresy raz na tysiąclecie, tylko po to, aby inne automaty zaserwowały delikatnie pobudzające drinki.
Atmosfera na pokładzie jest jeszcze lekko senna, ale oscyluje i zbliża się do klimatów, które towarzyszą nam w piątek zaraz po pracy.
- Toż to czysty hedonizm! – zauważam.
Dążenie do takiego chwalebnego skądinąd stanu było także moim priorytetem, urzeczywistnionym azaliż dopiero po osiągnięciu statusu rozwodnika.


środa, 14 stycznia 2015

Astronom Robert Temple i wróżby


W tych naszych gigantycznych czasach, jak napisał Stachura, w czasach naszych nowoczesnych technologii, obserwujemy nawrót zainteresowań parapsychologią, astrologią i wróżbiarstwem. W naszej świadomości w dalszym ciągu funkcjonują przesądy i zwyczaje, nakazy i zakazy związane z zapewnieniem sobie przychylności losu i uniknięciem pecha. Posługujemy się nowoczesnymi technologiami, ale dalej zagadkę stanowi nasza psychika, zagadką jesteśmy sami dla siebie.
      No i to odwieczne pragnienie marzeń, fantazji, które w nas tkwi.
Można nie dawać wiary horoskopom astrologicznym, czy numerologicznym, nie wierzyć że myśl ma siłę stwórczą, śmiać się z wierzeń naszych przodków.
         Wielu ludziom wydaje się, że są bardzo mądrzy i „zjedli wszystkie rozumy”. Są najmądrzejsi z całej wsi. Tak właśnie rządzi ego. Ogon merda psem.
            Niech się dzieje według wiary twojej.

Na przestrzeni wieków zmieniły się tylko zewnętrzne formy wróżenia i rekwizyty, ale zasadnicze pytania, na które ludzie szukają odpowiedzi, wciąż pozostają takie same, gdyż nie zmieniły się ludzkie pragnienia.
Nadal najbardziej interesuje nas miłość, praca, zdrowie i pieniądze.
       Zanim przejdę do I Cingu, którego zaliczam do Przyjaciół mających pomóc człowiekowi w sławnym Poznaj Siebie ( Do tych Przyjaciół zaliczam także numerologię, astrologię, kalendarz Majów, tarota, itd) przedstawię okrojoną listę różnych sposobów wróżenia, które pokazują odwieczne wysiłki ludzkości na drodze poszukiwania prawdy o nas samych i próbują uchylić rąbek tajemnicy przyszłości.
Wielu ludzi sądzi, że to tylko zabawa. A takie przysłowie:
       Każdy jest kowalem swego losu.
Czy ono jest bez sensu?
Czy działa Los Zapisany w Gwiazdach, czy nasza Wolna Wola? A może jedno i drugie? A może nic nie działa, jest tylko Chaos?

Utarło się pogardliwe spojrzenie na wróżbiarstwo, ujęte w słowach: - przecież to bzdura, to jest wróżenie z fusów!

Wróżenie z fusów ma bardzo długą tradycję, prawie tak samo długą, jak wróżenie z wnętrzności zwierząt.
Lubię astronomię, mam właśnie w ręku książkę o wróżeniu z wnętrzności zwierząt, napisaną przez wybitnego.... 
       (Wybitny – niby znaczy mądry. A nie tak jest. Taki człowiek jest Kimś tylko w oczach osób, które wyznają te same zasady. A więc Wybitnym jest ktoś, kto wylatuje ponad poziom jemu podobnych, czyli danego zbiorowiska. A jeśli jest on wybitny wśród śpiących?. Wybitny - to przymiotnik dla osób, które zwracają uwagę na kogoś większego od siebie, i dopiero wtedy mogą „łyknąć” dany temat. Kto powie ci, że jesteś mądra? Tylko głupszy od ciebie to zauważy. Kto powie ci, że jesteś piękna? Tak powie ten, który albo chce coś ugrać - wiadomo co, albo jest brzydszy i dlatego zauważył twoje piękno)

Wracamy do astronoma angielskiego Roberta Temple. Astronom ten należy do Królewskiego Towarzystwa Astronomicznego w Wielkiej Brytanii. Czyli według miary zwykłego Kowalskiego jest już z tego powodu wybitny. Więc astronom Temple jest autorem bestselleru Tajemnica Syriusza, książki o Dogonach i o Planetarnym systemie Syriusza.

Natomiast nie każdy potrafi wróżyć z fusów. Powiedziałbym nawet, że tylko bardzo nieliczni to potrafili i potrafią
Moja babcia wróżyła przykładowo z węgli pozostałych po rozgarnięciu ogniska. Byłem wtedy dzieckiem, odbierałem to jako czary.
Wróżbiarstwo „zeszło na psy” z pomocą oszustów, którzy obsiedli tę dziedzinę. Głównie oszustów cygańskich, którzy okradali ludzi wykorzystując „wróżenie”.
       Ten wstęp zakończę znanym słowami: proste ma być!
     I jednocześnie skuteczne ma być!
Jeśli coś jest proste (na przykład uzyskanie rady od I Cingu) i sprawdza się, czyli jest skuteczne, to dlaczego tego się nie trzymać?

Wróżenie z kostek do gry

Takie wróżenie sięga korzeniami pradziejów cywilizacji. Najpierw kości służyły wróżbom, dopiero znacznie później zaczęto używać ich do gier i hazardu.
Przy wróżeniu z kostek zalecano, aby nie wróżyć w poniedziałki i środy, a także w dni pochmurne, nie rozmawiać podczas rzutów, bo wróżba może być niedokładna.

Wróżba z kostek domina.
To bardzo prosta wróżba, niezwykle podobna do układów świec japońskich na rynkach finansowych i ich nazw.
Nagrobek Doji, wisielec, trzy czarne wdowy itp.

Wróżba z pieprzyków.
Już w starożytności wierzono, że pieprzyki dodają kobiecie uroku, zapewniają powodzenie i pomagają zdobyć wysoką pozycję społeczną lub majątkową.
Wróżba z pestek czereśni (dla panien)
Wróżba z fusów herbacianych.

To dalej bardzo popularny sposób przepowiadania przyszłości w krajach Dalekiego Wschodu. Jest ustalona ścisła procedura: - jaka filiżanka, jakie listki, w jaki sposób.
Wróżba jest podobna w sposobie odczytu do wróżby andrzejkowej z lanego wosku, tylko tutaj jest dodana ogromna lista rzeczy, które „zobaczyliśmy”, oraz ich tłumaczeń.
Numerologia.
Charakterystyka urodzeniowa na dzień miesiąca.
Jaką liczbą jesteś z daty urodzenia.
Co mówi Twoje imię.
Co mówi twoje imię (imiona) i nazwisko.
Znaczenie osobistego kodu liczbowego.
Wróżenie z kart do gry.
Znaczenie kart i sposób rozkładania.

Pasjanse.
To rodzaj wróżby, która odpowiada na pytanie „tak” lub „nie”.

Tarot – dusza wszechświata.
Historia tarota jest stara jak świat, a niektórzy mówią, że jeszcze starsza. Być może w tarocie zawarta jest część wiedzy tajemnej z Atlantydy. Być może tarot był narzędziem
komunikacji „wielkich duchem” w legendarnym Efezie, kiedy po upadku wieży Babel miasto stało się duchową stolicą globu. Jedno jest pewne: pochodzenie tarota ginie w mrokach dziejów.
Do tarota mam sentyment z powodów osobistych. W pewnym okresie życia tarot bardzo mnie wspierał.
Miałem swoje karty, przeszedłem kontemplację Wielkich Arkanów. To rodzaj medytacji, albo zatrzymywania myśli, na pograniczu wyjścia poza ciało. Karty tarota darzę wielkim szacunkiem. Jest wiele wersji tych kart.
Niektóre wersje są symbolicznie przepiękne.
Na przykład karty według Aleistera Crowleya, członka Zakonu Złotego Brzasku.
Karty w transie malowała Frieda Harris. Hipnotyzował Aleister.
W ten sposób powstała talia „Thota”. W tej talii jest zawarta głębia okultystyczna.
Do wyróżniających się kart zaliczam także tarota Osho. To bardzo duchowa talia o przemawiających barwach.

Wróżby zwierzęce.
Na przykład pies wyjący z opuszczoną głową.
To zapowiedź zbliżającej się śmierci kogoś z domowników lub sąsiedztwa.
Według starych wierzeń, śmierć przychodzi po człowieka przez trzy kolejne noce z rzędu, pies ją widzi i dlatego wyje.
Pies (inne zwierzęta także), widzi aurę człowieka, i odczytuje informacje z tęczowych barw aury.
Ślubne wróżby i przesądy
Spadające gwiazdy, czyli meteoryty.
Kichnięcie. Przykładowo kichnięcie w poniedziałek rano i na czczo oznacza, że wszystkie najważniejsze sprawy w całym tygodniu ułożą się pomyślnie.

Włożenie koszuli na lewą stronę.
To znak niepomyślny w całej Europie. Biblia tu się zasłużyła, bo podobno wynika z niej, że lewa strona jest „szatańska”.
          
             Czarny kot na drodze.
Egipcjanie czcili koty, głównie czarne jako święte. Temu, kto zabił kota, groziła kara śmierci. Wszystkie ludy dawne, którym kościół przylepił etykietę „Poganie”, otaczały koty czcią.
Wielu bogów naszych praojców nosiło oblicze kota. A to się nie podobało czarnym ludziom kościoła chrześcijańskiego. Ponieważ kościół nie mógł wytępić wierzeń ojców, postanowił nadać im nowe znaczenie.
        Rozpętano propagandową wieloletnią krucjatę przeciwko kotom, wmawiając ludziom, że kot to diabeł.
        Zaczęto palić koty na stosach i zakopywać żywcem. Za kotami ujmowały się niektóre odważne kobiety, więc kościół chrześcijański dołożył do kotów te  odważniejsze kobiety i nazwał je czarownicami. W ten sposób przygotowywał się do „Ostatecznego rozwiązania sprawy kobiecych buntowniczek”.
        Tak powstał symbol średniowiecza: czarownica z czarnym kotem.

Kościół piekł więc dwie pieczenie na jednym ogniu.
       Zapłonęły stosy.
Kobiety ginęły masowo na stosach razem ze swoimi czarnymi pupilami. Dodatkowo stosowano wymyślne tortury wobec kobiet.
(Zobacz wpis o narzędziach tortur inkwizycji hiszpańskiej, Muzeum Inkwizycji).
Dopiero od XIX wieku kot powrócił do łask i stał się symbolem pieszczocha. Dlatego zakochani mówią często do siebie: - kotku.

         Rozbite lustro.
Geneza tego przesądu jest prosta. Kiedyś nie było luster. Ludzie przeglądali się w tafli wody. Wierzono, że w odbitym wizerunku zamieszkuje dusza, która w czasie przeglądania się opuszcza ciało człowieka. Gdy odbicie zmąci wiatr, oznacza to, że powstaje również zamęt w duszy.
Gdy na początku naszej ery Fenicjanie wynaleźli szklane lustro. Kosztowało ono wówczas fortunę i łatwo ulegało stłuczeniu. Nic dziwnego, że właścicielka tak cennego przedmiotu długi czas była nieszczęśliwa, bo nie od razu było ją stać na kupno nowego zwierciadła. No i nie mogła się przeglądać.... A to jest bardzo ważne dla kobiety, widzę to po mojej 93 letniej cioci, która przegląda się w lustrze kilkadziesiąt razy dziennie.

- Co może w życiu zrobić ładna dziewczyna – powiedział Michał Kątny – jeżeli połowę życia traci na chwytanie lub, czasami, rzadziej, na odparowywanie męskich spojrzeń. A trzecią część tego życia spędza przed lustrem, czy nawet, powiedziałbym, w lustrze. No, poza tym, trzeba niestety spać, więc to byłoby to czwarte, brakujące ćwierć życia.
 
Spotkanie kominiarza.
Spotkanie zakonnicy.
              Odpukać w niemalowane..
Niemalowane drewno u Słowian jednoznacznie kojarzyło się z grobową deską. Dawniej osobę zmarłą kładziono na zwykłą szeroką deskę, na której odbywało się mycie i ubieranie, a dopiero potem składano do trumny. Nawet w ludowej piosence są słowa: - „Umarł Maciek, umarł i leży na desce...”
Deska grobowa była najczęściej z klonu, gdyż klon miał moc odpędzania złych duchów, i niemalowana. Stukano w nią dla odpędzenia sił nieczystych. Ten zwyczaj pochodzi z czasów przedchrześcijańskich. Kiedy nasi przodkowie mówili o swoich sukcesach, to jednocześnie pukali w ściany domów. Zagłuszali w ten sposób swoje słowa, by nie usłyszały ich bożki, zazdrosne o ludzkie powodzenie.

Prezenty.
Nie należy wręczać rzeczy ostrych....

Znaki anielskie.
Tęcze, monety, pióra, synchroniczność, liczby.....

Wróżba sylwestrowo-noworoczna.
Kto pierwszy po północy wejdzie do domu....

Pieniądze.
Aby nie zabrakło pieniędzy, najlepiej brać je lewą ręką, a oddawać prawą....
Chuchanie na pieniądze.
Tchnienie, kierowane w stronę przedmiotu symbolizuje akt stwórczy.

Trzynastka.
Andrzejkowe wróżby miłosne.
Wróżby katarzynkowe (24 listopada).
Wróżenie z butów. (kto się pierwszy ożeni).
Wybieranie owoców.(zawiązane oczy, wybieramy jeden z trzech owoców leżących przed nami – rokowania co do przyszłego związku damsko-męskiego).
Wróżenie z igliwia. (Kiedy zamążpójście).
Wróżenie z kleksów. (dość szerokie spektrum)
Wiśniowa wróżba. (Ożenek).
Płonące lalki. (rokowania miłosne)
Obieranie jabłek. ( Imię wybrańca)
Słuchanie odgłosów.
Te wszystkie wróżby powyżej należą do wieczoru andrzejkowego.

Dzwonienie w uchu.
Gdy swędzi dłoń, oko, lub nos.
Wróżby na drodze.
Świece.
Wróżenie z obłoków.
Wracanie się.
Wróżby ze sztućców.
Iskry.
Paznokcie.
Torebki damskie.
Rozsypana sól.
Oplucie się.
Czterolistna koniczyna.
Przejście pod drabiną.
Wrzucanie monet do wody.
Ochrona przed urokiem.
Podkowa.
Witanie przez próg.
Sobótkowe wróżby.
         Noc Kupały.
 Chrześcijaństwo początkowo zwalczało to święto. Bez skutku. Ukradziono więc to święto, przykrywając je imieniem świętego chrześcijańskiego.



środa, 26 grudnia 2012

Listy do samego siebie. I do inwestorów



 I listy Ludzi do mnie. Celowo ludzi przez L. Staram się nie osądzać, nie przyklejać etykiet, ale czasami przyklejam. Dzielę mianowicie ludzi na dwie kategorie: mądrych i głupich. Z wielką radością zauważam, że spotykam prawie wyłącznie ludzi, którzy mają otwarte głowy , i potrafią korzystać ze swego umysłu.
To pokrewne energie. Podobne przyciąga podobne.
Podziękowania dla: ”0silbermanna0”. 
Nie można wrzucać wszystkich do jednego worka. Nie należy uogólniać, bo gubimy wtedy prawdę. W każdej nacji, w każdym narodzie są skrajności. „Są ludzie i ludziska, oraz……”.
Nuta antysemityzmu pobrzmiewa wśród Polaków. Lubię jasne sytuacje. Stoję po stronie Żydów: powtarzałem zawsze – 2% ludzkości ma 96 % kasy światowej, to Żydzi są mądrzy, czy głupi? A uczyć się należy od mądrych. Nazwijcie mnie Żydem, dla mnie to honor będzie. Ten naród wydał wielu mistyków, i dał światu Gematrię i Kabałę i Tarota. W postach sprzed roku był cykl o tych Naukach. Wtedy przyszło do mnie wiele obraźliwych- zupełnie chorych komentarzy. Stopniowo zaczęło ich ubywać. Aż znikły zupełnie. Teraz zdarzają się tylko nieliczne złośliwe. Biorąc pod uwagę kontrowersyjność tematów poruszanych na blogu, i poczytność bloga ( zbliżamy się do czterystu tysięcy wejść) oraz jego „translate”, jest to podziwu godne.
  W etykietach podaję: Osho, Eckhart Tolle itd. Te posty, to są właśnie „listy do samego siebie”. Przeważnie nie wklejam z gotowca ściągniętego. Mam przed sobą książkę. Prawdziwą. Wybieram urywek i przepisuję go na komputerze. Słowo w słowo. Opatruję tytułem. To do mnie wtedy mocno trafia, zapada głęboko, na samo dno Istnienia. Nie ze wszystkim się zgadzam, ale w 90 % te myśli i słowa Osho, czy Tolle, do mnie trafiają, utożsamiam się z nimi.
Podziękowania dla kolegi, który napisał komentarz do posta „Satori”, w którym otworzył dla mnie furtkę. Napisał: „odpowiedź na tak=30 batów, odpowiedź na nie= 30 batów”.
Owszem, tu nie ma alternatywy, a baty kojarzy się z przemocą, ale….Jak uczyli mistrzowie zen? Uważności uczyli. Zakradali się za plecy medytującego ucznia, aby go uderzyć kijem. Jeśli uczeń był nieuważny, nieobecny w Tu i Teraz, dał się podejść, dostawał uderzenie jako naukę.
A więc w znaczeniu szkoły zen, bat to symbol UWAŻNOŚCI, a powróz do pętania, to symbol DYSCYPLINY WEWNĘTRZNEJ.
Przypadkiem o tym właśnie jest następny odcinek „Byków zen”.
Te wszystkie odcinki, a w szczególności ten z numerkiem 5, są skierowane do poszukujących siebie w rozwoju duchowym, oraz do INWESTORÓW GIEŁDOWYCH, zwłaszcza daytraderów grających na CFD.
Okazuje się, że można połączyć ducha z materią. Bo tak właśnie jest w Człowieku.
( nie mylić z człowiekiem )