Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielki wóz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielki wóz. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 lutego 2026

Cztery Pory Roku

 W lecie 2022, w Kampinosie, natknąłem się na zgrabny krążek – plasterek, odziomkowy obrzynek sosny pozostawiony przez drwali. 


Był wpis. Spodobał mi się ten kawałek drewna od razu. Policzyłem słoje i wypadło, że sosna była moim rówieśnikiem. To miłe – pomyślałem – oraz: - nie ma przypadków. Następnego dnia wróciłem w to miejsce na sesję zdjęciową, a plasterek zatargałem do domu.


Krążek sechł sobie pomału. Najpierw nieco ściemniał, więc przetarłem go papierem ściernym. Pojaśniał, azaliż był jakiś taki surowy, nijaki, jakby prosił o upiększenie.



Patrzyłem na tę "cząstkę lasu" i wreszcie stało się – zainspirowany symbolami słowiańskimi: Swadziebnikiem, Swarzycą




tudzież sławnym obrazkiem
Czterech Pór Roku w wykonaniu konstelacji Wielkiego Wozu

przerobiłem krążek na słowiańskie dzieło sztuki - czyli według literatury to po prostu Svastika.





Z powodu wiadomych konotacji wolę jednak mówić o Czterech Porach Roku.

poniedziałek, 24 lutego 2025

Hotel Siedem Gwiazdek


Czytelnicy bloga dobrze wiedzą, gdzie położony jest ten magiczny hotel. Oczywiście w dzikich
Bieszczadach. Koniecznie dzikich, aby smog świetlny z siedzib ludzkich nie przeszkadzał w kontemplacji niebiańskiego srebrnego piasku. Nawet na zdjęciu z orbity można dostrzec obszar nieoświetlony, w tym "cycku bieszczadzkim".


 O bieszczadzkim Parku Gwiezdnego Nieba już było, dziś piszę o dwóch niedźwiedzicach - małej i dużej, posługując się poniższą książeczką dla dzieci.




Wielki Wóz, czyli tytułowe Siedem Gwiazdek.


Rysunek dwóch niedźwiedzic. Widzimy, że Gwiazda Polarna tkwi w ogonie mniejszej niedźwiedzicy. A tak na marginesie: astronomia jest pasjonującą nauką, atoli kiedy za opowiadanie o niej biorą się nudziarze, treść tonie w bełkocie. Dlatego doceniam prosty język Jefrema Lewitana.


Nocne bieszczadzkie niebo jest niesamowite - nawet w oświetlonej Wetlinie zobaczymy Wielki Wóz.

Droga Mleczna z Tarnawy Niżnej.



Natomiast w odludziu, w biwakowej samotności, nocne niebo niesie odczucia niebywałe, gdy w ogromnej przestrzeni jesteś tylko ty i gwiazdy. Tego nie da się porównać z nocnym wyjściem z chałupy, spojrzeniem do góry i powrotem do spania w łóżku. Poza tym słowa są tu zbędne, a każdy niech sobie żyje jak chce.







środa, 24 kwietnia 2024

Duch komunisty




Może 7 km. w linii prostej dzieli miejsce widoczne na tych trzech zdjęciach od Jabłonek.

Każda zorganizowana grupa przestępcza poszukuje symbolu. Naziści wybrali symbol czterech pór roku, zwizualizowany w stylizowanym układzie Wielkiego Wozu – nazywanym swastyką.

 Komuniści postawili na czerwoną gwiazdę i Stalina, który miał usta jak malina, tudzież na Lenina (wiecznie żywego). Polskiej komunie atoli przytrafił się Świerczewski.

Gloryfikacja polegała na pomnikowaniu onego, no i musiało być muzeum, położone oczywiście w bieszczadzkich Jabłonkach.


„Budynek postawiono wielki, przestronny, aby bił w oczy z daleka. Za to sama ekspozycja była mizerna tudzież wątpliwa: fotografie i dokumenty miały świadczyć o geniuszu, jakim odznaczał się ów osobnik już od lat niemowlęcych. Uwypuklono mętnie walki w Hiszpanii, było owszem o Wielkiej Czystce, że to nie porażka, tylko wielkie zwycięstwo 27 do jednego. Na końcu szlak bojowy z 2. Armią tak zwanego Wojska Polskiego. Słowa oczywiście nie było o tysiącach żołnierzy, którzy poszli do piachu z powodu genialnego dowodzenia Świerczewskiego. Nie wspomniano także o tym, po której stronie generał walczył w wojnie polsko-bolszewickiej w 1920 roku".

      Eksponaty można było policzyć na palcach: jakaś fajka, którą palił nie wiadomo kto, nie wiadomo gdzie, rękawiczki, pas generalski, biurko, lampka, ma się rozumieć kieliszki i karafka, w której generał pewnie trzymał wodę święconą. Do tego trochę broni z czasów drugiej wojny, co czyniło jedyną atrakcję dla młodzieży.

   Niestety – najważniejszej relikwii – płaszcza generalskiego nie było, a to z powodu, że gawiedź mogłaby zacząć liczyć ilość przestrzelin i główkować, skąd wziął się ślad od dźgnięcia bagnetem.

     Z wpisów do kroniki odwiedzin:

„Wieczna pamięć i chwała Tobie Generale” – Zofia i Władek.

„Bądź sławiony po wszystkie czasy, generale Walterze” – Anna, studentka WSP w Rzeszowie.

Przy pomniku generała organizowano wielotysięczne spędy. Przysięgi składali tu harcerze, żołnierze, milicjanci.



Zdjęcia z książki Krzysztofa Potaczały.

Szło nowe. Jako że historia weryfikuje wątpliwe pomniki, los likwidacyjny spotkał najpierw muzeum.

W 1990 roku nadszedł jego kres – pamiątki po generale miały pojechać do Muzeum Wojska Polskiego.

Dyrektor muzeum opowiada:

„W nocy poprzedzającej likwidację ekspozycji, akurat gdy zegary (było ich kilka) wybijały północ, zbudził nas głuchy, ciężki odgłos. Pomyślałem, że to złodzieje, więc wziąłem myśliwski sztucer i ostrożnie zacząłem się skradać do holu. Obszedłem cały budynek, ale nikogo nie znalazłem. Okazało się, że to nie złodzieje, tylko ze ściany spadł na posadzkę ciężki, w zdobionych ramach obraz, na którym generała radośnie podrzucają w górę żołnierze”.

   Powstaje pytanie: - Czy to duch generała, po rachunku sumienia spowodował upadek obrazu, czy też duchy tych, którzy przez generała zginęli, o tej symbolicznej godzinie odwrócili radosny kierunek podrzucania?

Bowiem swoją drogą, z tego co wiem, duchy miewają specyficzne poczucie humoru.







czwartek, 22 lutego 2024

Paradoks babci

Przypuśćmy, że udaję się w podróż w przeszłość i odwiedzam swoją babcię w czasie, gdy była młodą, niezamężną dziewczyną.

Oczywiście babcia nie ma pojęcia, że jestem jej przyszłym wnukiem. Cieszę się tym spotkaniem z młodą babcią i namawiam ją na wyprawę w ukochane Bieszczady.

Wyruszamy i wieczorem docieramy w odludne miejsce biwakowe. Dzień jest pogodny, a więc niebo wygwieżdżone. Z zadartymi głowami sprawdzamy wielokrotnie, czy Wielki Wóz liczy 7, czy też 8 gwiazdek.

Wokół nieziemsko uroczo, azaliż dochodzi do tragedii: - w środku nocy napada na nas głodny niedźwiedź. Rzucamy się do ucieczki w ciemnościach, czyli po tak zwanym omacku. Babcia niestety nie ma szans, jako że biegnie wolniej, tudzież wzięła i przewróciła się zahaczając o korzeń.

I zaprawdę powiadam Wam: stało się, co miało się stać – babcia została zjedzona.


Następuje fabuła znana z filmu „Powrót do przyszłości” –  moja matka się nie rodzi, ja także nie mam prawa przyjść na świat.

Jeśli się nie rodzę, to w takim razie jak mogłem udać się w przeszłość i przyczynić do śmierci babci?

     Fizyk David Deutsch z Oxford University, ekspert od teorii wielu światów, prowadził szczegółowe studia nad łamigłówką podróży w czasie, szukając różnych możliwych rozwiązań. Wymyślił na przykład sytuację być może jeszcze bardziej irytującą niż opisany powyżej „paradoks babci”.

       Oto podróżnik w czasie z roku 1998 udaje się w niedaleką przyszłość, bo do roku 2005 i tam dowiaduje się o rewolucyjnym równaniu opisującym Wielką Unitarną Teorię Pola.

Praca na ten temat ukazała się akurat w czasopiśmie „Physical Reviev”, a jej autorem jest nikomu nie znany młody uczony o nazwisku Frank Weinstock.

Nasz podróżnik zaopatrzony w kopię artykułu wraca do swojego czasu i zaczyna poszukiwać owego młodego uczonego.

Zaczyna szukać, ponieważ należy do grupy ludzi przyzwoitych. Jak mówią niektórzy: - przyzwoitym być warto, chociaż się nie opłaca.

Nasz podróżnik mógł tylko odrobinę wyprzedzić właściwego autora i nikt by mu nie podskoczył.

(Zobacz kto wynalazł radio).

     Ad meritum: - nasz podróżnik należy do przyzwoitych i dociera do poszukiwanego człowieka, Franka Weinstocka, który okazuje się studentem pierwszego roku fizyki na uniwersytecie w swoim rodzinnym mieście. Podróżnik wręcza studentowi kopię pobraną w 2005 roku, którą Frank czyta, na początku jest zmieszany, potem wstrząśnięty, a praca coraz bardziej mu się podoba i po pewnym czasie nie tylko się z nią zgadza, ale i publikuje ją pod swoim nazwiskiem dokładnie w dniu, w którym miało to się stać.

      Niby jest ok. więc gdzie tu paradoks?

Paradoksem są prawa autorskie! I to nie byle jakie prawa, bo dotyczące rozprawy znakomitej.

Kto mianowicie jest autorem pracy? Kto dokonał odkrycia?

Nie mógł to być Frank Weinstock, ani też nasz podróżnik w czasie, który gnębiony swoją przyzwoitością owemu tę pracę dostarczył.

Kto jest więc autorem?

I to właśnie pytanie nie tylko pozostaje bez odpowiedzi, ale i tudzież budzi spory niepokój.

czwartek, 15 lutego 2024

Shinto, Swadziebnik, swastyka

Matsuri – japońskie święta. One nie tylko wydają się zaskakujące dla laika (dzień nagości, dzień przeklinania), lecz także bliskie Słowianom, a to z powodu wyznawanej religii zwanej shinto.

Religia shinto mianowicie wydaje się wypisz-wymaluj religią naszych Dziadów i Ojców. Podobieństwa dotyczą wiary w duchy przodków, duchy miejsca, duchy zwierząt, siły przyrody, łączność z tym co Wyższe.

Historia Japonii notuje w XVI wieku epizod z próbą ataku katolicyzmu na shinto, atoli zdecydowana reakcja shogunów na działania wichrzycieli obroniła wiarę Japończyków. (wpisy: „Religia Shinto” - 26 paźdz. 2020 r. Oraz „Milczenie” 22 kwietnia 2017).

Oczywiście położenie wyspiarskie Japonii sprzyjało obronie. Na ziemiach słowiańskich (sanktuaria na Ślęży, Łysej Górze) kk. panoszył się krwawo, narzucając obcą religię ogniem i mieczem.

W Nowy Rok w Japonii rozlega się 108 uderzeń z dzwony.

Dlaczego 108?

108 to święta liczba w buddyzmie.

108 pasterek zakochało się w Krishnie.

108 dni x 24 godziny = 2592 godzin, a to jest akurat jedna dziesiąta liczby Precesji Ziemi (25920 lat). To liczba przypisana do Religii Solarnej symbolizowana znakiem Ryby, a także swastyką, potocznie uznawaną za starohinduski znak szczęścia. Paskudne konotacje nadali swastyce hitlerowcy, poszukujący symbolu dla swojej chorej ideologii.

Atoli pochodzenie swastyki jest starożytno-ogólnoludzkie, nie związane z konkretnym krajem. Otóż nasi przodkowie od zawsze spoglądali nocami w niebo, na gwiazdy, a tam między innymi wisi nad głową czytelne siedem gwiazdek Wielkiego Wozu.


 Siedem gwiazdek należących do gwiazdozbioru Wielkiej Niedźwiedzicy.


Swastyka to po prostu Wielki Wóz ukazany w czterech układach: wiosna, lato, jesień, zima, z Gwiazdą Polarną w centrum.



Ten układ czterech Wielkich Wozów widzieli także Prasłowianie i zawarli go w świętym symbolu zwanym Swadziebnikiem – mamy tu dwie swastyki.


 
A tak na marginesie: Religia Solarna jest prareligią - pochodzi sprzed ostatniego zlodowacenia.

poniedziałek, 5 lutego 2024

Zupa wieczorna

Zbliża się godzina 17.00

Część dwunasta reportażu z jednego dnia bieszczadzkiego biwaku.






Chodzę ci ja po tym bezludnym obszarze Hotelu Siedem Gwiazdek i chłonę to co wokół. Siedem gwiazdek Wielkiego Wozu z gwiazdozbioru Wielka Niedźwiedzica wisi tu dosłownie nad głową, oczywiście gdy noc pogodna. Takiego widowiska nie zobaczymy w mieście, tam panuje smog świetlny.


A swoją drogą to uczucie niesamowite tudzież ciągle świeże, jak głęboko zapadają w pamięć myśli biwakowe sprzed wielu miesięcy, podczas wybierania zdjęć do posta. Znikam wtedy z Tu i Teraz - znowu tkwię na tej magicznej górze 686.







Zmuszany w czasach szkolnych do czytania lektur obowiązkowych, szczególnie znielubiłem rozwlekłe opisy tak zwanego "piękna przyrody". Kończyłem czytać pierwszą stronę, już miałem tego po kokardkę, przewracałem kartkę, a tu czekały na mnie jeszcze dwie strony górnolotnych zachwytów! Wiem, wiem – opisy musiały być, bo nie było kolorowych zdjęć. Atoli czy musiały być tak długie? Dziś każdy ma telefon i drętwe mowy można sobie darować. Co innego, gdy o przyrodzie napiszemy na wesoło:

 Słońce ostro zapierdala,

żaba w wodzie dupę moczy.

Boże! Jaki ten świat uroczy!

 

Z wygolonej łąki wyglądają maślaki – będzie zupa wieczorna. 



CDN