Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rafał Olbiński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rafał Olbiński. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 marca 2024

Dwa drzewa

Pośrodku rozległej równiny rosły dwa drzewa. Jedno miało koronę w kształcie stożka, drugie idealnej kuli. Od dziesiątków lat nikt nie odpoczywał w ich cieniu, a w gałęziach od dawna ptaki nie wiły gniazd.

Drzewa stały samotnie naprzeciwko siebie, podziwiając się wzajemnie.

- Ach, jak bardzo pragnę być taką piękną zieloną sferą; to musi być cudownie posiadać kształt słońca i pełni księżyca, być uwielbianym przez chmury i plejady gwiazd! - szeptało tysiącami liści stożkowate drzewo. 


Drzewo o kulistej koronie marzyło o byciu stożkiem skierowanym w bezkres kosmosu, ku labiryntom galaktyk i złotym deszczom komet.                                                                    

Błagalne modlitwy liści obydwu drzew nie uszły uwagi potężnego Boga, który oryginalnie je stworzył. Zlitował się nad nimi i pewnej nocy zamienił ich zielone korony, zabierając im również pamięć przeszłości. 


 Następnego dnia, jak przez niezliczone różańce poprzednich dni, drzewa patrzyły na siebie z zazdrością, kontemplując kształt sąsiada. Pierwotną formę zachowały tylko korzenie, ale te, należąc do świata ciemności, nie były dla nikogo widoczne.


sobota, 21 listopada 2015

Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu

Astronomię finansową oparłem na założeniu, że to grawitacja planet Układu Słonecznego, wpływa na decyzje inwestorów i powoduje cykliczne zmiany cen na rynkach finansowych.
Na podobną myśl, dotyczącą cykliczności cen zboża wpadli już Sumerowie.
Takie było założenie na początku moich poszukiwań.
Z czasem dodałem do tego precesję Ziemi.

Najbliższe Ziemi ciało niebieskie, Księżyc, ma dowiedzione działanie na pływy morskie (minimum do maximum to 28 metrów) na cykl miesiączkowy kobiet itd.
Człowiek składa się w większości z wody, a więc działanie Księżyca jest zrozumiałe. Zwłaszcza, gdy ktoś ma wodę w mózgu. Natomiast działanie innych planet?
       Są bardzo odległe od Ziemi, lecz także olbrzymie. Taki Jowisz na przykład. Jest 345 razy większy od Ziemi. Słońce jest jeszcze większe. Starożytni uznawali zarówno Słońce jak i Jowisza za Bogów.
Jeszcze w czasie letnich wakacji pomyślałem kilkakrotnie, że mam znowu ochotę przemówić fizycznie do grupy ludzi i poopowiadać o działaniu planet na giełdzie.
     Lubię samotność, ale lubię także mówić. Treściwie, ciekawie i nie za długo.
Odtłumienie, o którym tyle piszę, jest bardzo ważne. Tak to czuję. Ale przecież ja tej zasady nie wymyśliłem. I nie wymyślił jej Osho, ani Eckhart Tolle. Wcześniej był zawsze ktoś.

Trzeba żebyś się odpodobnił od tłumu. Najlepiej przestawać ze sobą samym. Zamykaj się w sobie szczególnie wtedy, gdy jesteś zmuszony przebywać w tłumie. Odrzuć opinię ludzką, ona jest zawsze chwiejna i podzielona na dwie strony.

Lucjusz Seneka

Facet żył dwa tysiące lat temu, a jest mi tak bliski. Odtłumić się to jest podstawa, fundament zdrowia psychicznego. Można to także nazwać dystansem.

Odtłumienie jest ważne, ale nie można w nim trwać bez przerwy. Tak, jak nie można trwać we wdechu, potrzebny jest także wydech, bo inaczej umrzesz.

            Luz.

Pomyśl o czymś, gdy jesteś wyluzowany (żeby zadziałało trzeba wejść w prawidłowe wibracje mózgowe) a to, o czym myślisz wydarzy się w twoim życiu zaniedługo.
W życiu nie ma przypadków. Przypadki są tylko w gramatyce.
Gdy Los nie chce się pod czymś podpisać, podsuwa przypadek.

Przeznaczenie nami włada i już w momencie urodzenia każdemu przydzielona jest jego porcja czasu. Przyczyny wzajemnie się zazębiają i nic wbrew naszemu mniemaniu nie zdarza się przypadkowo – Lucjusz Seneka.

A wyjątek nie potwierdza reguły. On ją kompromituje. - Sted.
Wszystko bierze się z myśli, oraz wiary twojej.

I oto wydarza się synchroniczność, która została wywołana przez wcześniejsze myśli, gdy byłeś „na luziczku”.
Wiele lat temu zacząłem używać tego zwrotu, gdy opowiadałem o podejmowaniu decyzji inwestycyjnych. Najpierw było to intuicyjne, dopiero po jakimś czasie zrozumiałem jak ważny jest ten nastrój, ten stan umysłu.

Gdy jesteś spięty, możesz sobie darować daytrading – nie czujesz rynku. Najlepiej sobie odpuść, odpocznij, idź na spacer.

Moi znajomi myśleli, że się wygłupiam. Owszem, bardzo lubię anegdoty, lubię żartować. Humor, stan zadowolenia jest bowiem oznaką zdrowia. Tak, jak powaga jest oznaką choroby.

Powaga jest także tarczą miernoty. (Rafał Olbiński)

Ten stan „na luziczku” odpowiada chrześcijańskiemu stanowi łaski.
Jesteś gotowy na przyjęcie daru. 
Dziękujesz za niego, chociaż go jeszcze nie dostałeś, ale ufasz tak bardzo, że właściwie ten dar, którego nie masz, jest już twój.
I w takiej właśnie chwili ten dar zaczyna podróż do ciebie.

Nie da się takim działaniem manipulować, bo nie oszukasz samego siebie. A tym bardziej Wszechświata. Więcej na ten temat czytelnicy znajdą w „Rozmowach z Bogiem”, o których pisałem wielokrotnie.

Wakacyjne myśli na luziczku, przybrały materialną postać. W nadchodzącym tygodniu, poprowadzę w Warszawie wykład o działaniu grawitacji planet na inwestorów, a poprzez nich na rynki finansowe. Oto urywek z prezentacji:

Precesja Ziemi.
O precesji Ziemi pisałem w książce Marka Marcinowskiego – „Sukces na giełdzie”.

26 tys. lat, to bardzo długi okres w porównaniu z długością ludzkiego życia.
Trzeba znaleźć krótszy okres, według zasady fizyki kwantowej, która mówi o fraktalach i holografii.
Małe zawiera w sobie kod największego.

                                  25920 lat.

Odrzucamy miano. Nikną tysiące lat, pozostaje liczba 25920.
Liczba 25920 jest podstawą do poszukiwań.

Zaczynamy szukać. Najpierw zajmujemy się czasem. A tak na marginesie, kto stworzył podział dnia na 24 godziny? Kiedy powstały pierwsze zegary?
Pytanie: 25920 godzin, ile to dni?
25920 godzin : 24 = 1080 dni

Oto miejsce na wykresie Wigu – 20, gdzie widać tę liczbę. (Stary rysunek, powinno być 1083 dni)

Połowa 1080 to 540.

Mądrość pokoleń - 540 w mitologii nordyckiej.
Podczas Zmierzchu Bogów z 540 bram Walhalii „wyjdą wojownicy”.

Masa Ziemi to 540 i 25 zer.

Gdzie jeszcze jest liczba 25920?
25920 minut, to 432 godziny.

25920 sekund, to 7,2 godziny.

7,2 cm to podstawowa długość fali energetycznej we wszechświecie.

Mężczyzna w Polsce żyje przeciętnie 25920 dni. (Większość inwestorów to mężczyźni)
25920 : 365,25 = 71, 96 lat.......

(…..)

Życie, a wiec oddychanie i bicie serca.
Większość dorosłej populacji oddycha 18 razy na minutę (SMA 18)
18 x 60 = 1080 oddechów w godzinę.
1080 x 24 = 25920 oddechów na dobę.
Przeciętna wartość pulsu to 72 na minutę.
72 x 60 = 4320 w godzinę
4320 x 24 = 25920 x 4 uderzeń na dobę.
Oraz przeciętna długość życia 25920 dni
Widzimy więc, że w każdego mieszkańca Ziemi wpisana jest liczba 25920. A to wskazuje, że jesteśmy dziećmi Układu Słonecznego.
(….)

.
25920 2592 259,2

Kalendarz Majów i starożytnych Egipcjan ma 260 dni.
Jeden kamień z Wielkiej Piramidy waży 2,6 tony.

W starych tekstach napisano: -„Gdy Bóg nie chce się pod czymś podpisać, podsuwa przypadek”

Gdy pomnożymy rok Ziemi x 0.618 otrzymujemy rok Wenus
365 x 0.618 = 226
Tu znowu koło się zamyka, bo faktycznie rok Wenus wynosi 225 dni, a to daje:
225 dni x 24 H = 5400 H.

Wszystko łączy się ze wszystkim, jest porządek kosmiczny, Porządek Wszechrzeczy – czyli Tao. Tylko pozostaje odkryć lub zrozumieć ten porządek.
            Wracamy do liczby 432.
Kiedy rodzi się dziecko, niezależnie od jego płci, pierwszy krzyk ma częstotliwość 432 HZ.

Wszystkie utwory mistrzów muzyki klasycznej (Mozart, Bach...) są stworzone w tej częstotliwości!
Zostało to zmienione w 1939 przez nazistow, a zaklepane przez Amerykanów w 1956 na 440 HZ.
Okazuje się, że 432 HZ stymulują półkulę odpowiedzalaną za uczucia, wyciszają.
Natomiast 440 HZ stymulują drugą półkulę, pobudzają emocje, powodują dekoncentrację, co było bardziej na rękę nazistom, bo umożliwiło sterowanie tłumem i pomogło przekształcić Niemcy w jeden wielki obóz wojskowy.

Rotacja Ziemi daje dźwięk G w stroju A 432 Hz

432 jest również połączona z innymi astronomicznymi wielkościami:
- rok Jowisza 4333 dni. (Jowisz był kiedyś Bogiem)
- średnica słońca 864000 mil
- średnica Księżyca 2160 mil
- precesja ziemi 432x60
- wszystkie indyjskie epoki czasu razem (Jugi) to 4,32 mln lat
- obecna mroczna epoka Kali Juga 432000 lat
- 432 posągi Buddy na Mont Meru w Indiach
- Tiger Woods używał piłeczki golfowej o 432 dołkach jako najlepiej pokonującej opór powietrza. - itd.....

(.....)



Tyle urywków.

Nie ma w tych zamieszczonych dziś urywkach rzeczy najistotniejszych, tak zwanego złotego kluczyka. Bo jak to? Dawać złoty kluczyk za chuj pański?

Każdą z opisywanych liczb można znaleźć na wykresie, ale są to tylko porozsypywane puzzle. Tych puzzli jest więcej, one są niezwykłe, zaciekawiają, nie są przypadkowe, ale są jednocześnie jak króliki wyciągane z kapelusza. Bawią się z Poszukiwaczem w chowanego. Te puzzle są również tylko (albo aż) Drogą czyli Tao.
       To od tego zaczynałem.
Jeśli kogoś zaciekawiłem, to bardzo dobrze. Życie powinno być ciekawe.
 
        Więcej: - życie powinno być Pasją!

Gdzieś doszedłem. Na pewno do przystanku pod tytułem Wolność. I przyczyniła się do tego zabawa z puzzlami.

Do sklepu z puzzlami wchodzi klient.
- Poproszę pudełko puzzli.
Sprzedawca podaje.
- Ależ nie! Te są za proste. Poproszę trudniejsze.
Sprzedawca przynosi trudniejsze.
- Te są także za proste – mówi kupujący. Jakieś najbardziej profesjonalne poproszę.
Sprzedawca długo szuka, wreszcie przynosi najbardziej skomplikowane jakie ma na składzie.
- Eeee....Nie.... one są także za łatwe do ułożenia.
Sprzedawca nie wytrzymuje i mówi spokojnie: - panie, za rogiem jest sklep spożywczy. Niech pan tam idzie, niech pan kupi kilo bułki tartej i ułoży sobie z niej rogala!

Dzięki blogowi dokładam jak umiem swoją cegiełkę do zmian w świecie. Próbuję łączyć materię z duchem. Forsuję z humorem obie dziedziny, po to, by czytelnicy również nauczyli się żyć w radości.
Poznaj siebie, naucz się żyć w zgodzie ze sobą, a wszystko przyjdzie do ciebie samo i bez wysiłku.
Pieniądze także.
                 I wszystkie drogi prowadzą do Rzymu.
Więc na koniec tego sobotniego wpisu, jeszcze raz Lucjusz Seneka, ten niezwykle bogaty facet. To za jego pieniądze Neron odbudował Rzym po pożarze. Historycy mieli za złe Senece, że zgromadził majątek wart trzysta milionów sestercji. Miał dar, to zgromadził. 
Chorzy zawsze zazdroszczą zdrowemu zdrowia.
Pieniądze nie są ani dobre, ani złe. One po prostu są. Tak jak woda, która ugasi pragnienie, ale też można się w niej utopić.
Ze wszystkiego trzeba umieć korzystać.

Pieniądze są pożyteczne, chociażby z przyczyn finansowych – Woody Allen.
Seneka zgromadził ogromny majątek, ale też coś zrozumiał. Zrozumiał, że trumna nie ma kieszeni.

Nie ma różnicy, czy położysz chorego na drewnianym, czy na złotym łożu – choroba będzie razem z nim.
Tak samo bez znaczenia jest, czy chora dusza przebywa wśród bogactw, czy też w ubóstwie. Choroba wszędzie się za nią powlecze.
Nie potępiam posiadania majątku, lecz chcę sprawić, byś posiadał go bez trwogi.
Osiągniesz to jednym sposobem: - przekonaj sam siebie, że nawet bez majątku będziesz mógł żyć szczęśliwie.

piątek, 22 maja 2015

Księżyc

W dalekim kraju żyło dwoje młodych ludzi. Byli w sobie bardzo zakochani i planowali, że zaraz po ślubie będą mieć dziecko.
Niestety, tuż przed weselem wybuchła wojna i mężczyzna poszedł walczyć o sprawy, których nie rozumiał.
      Zginął w wielkiej bitwie razem z tysiącami innych młodych ludzi. Ważny generał za wygraną bitwę dostał medal. Król przypiął mu go na plecach, bo na froncie munduru nie było już miejsca na kolejny....
      Młoda kobieta marzyła o dzieciątku i co wieczór żarliwie modliła się o ten jeden maleńki cud.
Bóg, zajęty ważnymi sprawami wojen, huraganów i potopów, nie zwracał uwagi na błagalne modły niewiele znaczącej istoty z małego miasteczka na peryferiach królestwa.
      Pewnej nocy płacz kobiety usłyszał żeglujący po niebie księżyc. Wzruszył się jej modlitwą, a gdy zasnęła, srebrnym promieniem otworzył okno do jej sypialni i delikatnie wsunął się pod puchatą kołdrę....
        Obudziła się przed świtem, dziwnie zrelaksowana i szczęśliwa. Zza pół zasłoniętych firanek, na blednącym porannym niebie, uśmiechał się szeroko sierp księżyca.
Następnego wieczoru, pierwszy raz od wielu miesięcy, nie płakała i nie modliła się do odległego Boga. Kiedy wszyscy zasnęli, wyszła przed dom, usiadła na krześle i jak zaczarowana zwróciła oczy ku niebu. Z góry milionami gwiazd spływał na nią cudowny spokój. Księżyc był tak blisko, że mogła wygodnie oprzeć bose stopy na jego diamentowym łuku.
         

Powtarzała ten magiczny rytuał co wieczór.
Sierp księżyca za każdym następnym spotkaniem stawał się szerszy i po kilku tygodniach nie mogła już opierać na nim stóp.
W miarę, jak jego kształt okrąglał, zaokrąglał się również jej brzuch. Któregoś wieczoru był już tak duży, że nie miała siły wyjść przed dom i została w łóżku. Otwarte szeroko okno wypełniła brylantowa tarcza i rozświetliła srebrnym blaskiem jej sypialnię.....
Nad ranem obudził ją płacz noworodka.

wtorek, 19 maja 2015

Obłoki


Obłoki, co z ziemi wstają
I płyną w słońca blask złoty,
Ach, one mi się być zdają
Skrzydłami mojej tęsknoty.

Te białe skrzydła powiewne
Często nad ziemią obwisną,
Łzy po nich spływają rzewne,
Czasem i tęczą zabłysną.

Gwiazdy, co krążą w przestrzeniach
Po drogach nieskończoności,
Są one dla mnie w marzeniach
Oczami mojej miłości.

Patrzą się w ciemne odmęty
Te wielkie ruchome słońca...
I ja, miłością przejęty,
Patrzę i tęsknię bez końca.

Adam Asnyk
  




Rafał Olbiński – obrazy i plakaty.

poniedziałek, 11 maja 2015

Dwa drzewa

Pośrodku rozległej równiny rosły dwa drzewa. Jedno miało koronę w kształcie stożka, drugie idealnej kuli. Od dziesiątków lat nikt nie odpoczywał w ich cieniu, a w gałęziach od dawna ptaki nie wiły gniazd.
Drzewa stały samotnie naprzeciwko siebie, podziwiając się wzajemnie.
        - Ach, jak bardzo pragnę być taką piękną zieloną sferą; to musi być cudownie posiadać kształt słońca i pełni księżyca, być uwielbianym przez chmury i plejady gwiazd! - szeptało tysiącami liści stożkowate drzewo.
       Drzewo o kulistej koronie marzyło o byciu stożkiem skierowanym w bezkres kosmosu, ku labiryntom galaktyk i złotym deszczom komet. Błagalne modlitwy liści obydwu drzew nie uszły uwagi potężnego Boga, który oryginalnie je stworzył. Zlitował się nad nimi i pewnej nocy zamienił ich zielone korony, zabierając im również pamięć przeszłości.
       
Następnego dnia, jak przez niezliczone różańce poprzednich dni, drzewa patrzyły na siebie z zazdrością, kontemplując kształt sąsiada. Pierwotną formę zachowały tylko korzenie, ale te, należąc do świata ciemności, nie były dla nikogo widoczne.

sobota, 2 maja 2015

Wieżowiec Chryslera


Śnieg padał przez cały dzień, a pod wieczór, jak po inwazji Drogi Mlecznej, Nowy Jork pokryty był ogromnym puszystym prześcieradłem.
Wydawało się, że wszyscy mieszkańcy East Village wylegli na ulice. Światła latarni, otwartych całą noc klubów, restauracji i barów, załamując się w lodowych kryształkach, malowały fasady domów jasnożółtą zorzą. Przysypane śniegiem samochody wyglądały jak tłuste polarne niedźwiedzie z zaprzęgu sań Świętego Mikołaja. Dzieci lepiły bałwany i obrzucały się śnieżkami. Dorośli, żałując, że nie są dziećmi, z trudem zwalczali pokusę, by zanurzyć się w mroźnym puchu i robić orła albo po prostu turlać się beztrosko.
        Szedł radośnie podekscytowany wzdłuż St. Mark's w kierunku przystanku metra na Astor Place. Dziewczyna, z którą od niedawna zaczął się widywać, dojeżdżała z Upper East Side i kolacja w dzielnicy artystów miała być dla niej egzotyczną przygodą.
      Na szerokich chodnikach skweru rozkładali swoje dywaniki handlarze tanich skarbów, wielokrotnie przeczytanych książek, używanych kaset wideo i wszystkiego, co do przeciętnego szczęścia nie było potrzebne. Tego wieczoru na tle dziewiczej bieli ich towary wyglądały mistycznie kolorowo.
Często tędy przechodził, więc wszystkich sprzedawców znał z widzenia. Jedynie twarz wysokiego mężczyzny, który stał trochę na uboczu, dalej od głównego deptaka, była mu zupełnie obca.
U jego stóp, na wytartym rdzawym chodniku, leżały w dwóch równych szeregach gładkie śniegowe kule.
„Co za genialna idea – pomyślał. Jak handlowanie piaskiem na pustyni”.
- Po ile je sprzedajesz? - zapytał.
- Pięć dolarów sztuka – brzmiała lakoniczna odpowiedź.
- Dlaczego tak drogo? Przecież każdy może ulepić własną kulę – zdziwił się.
- Ale to są magiczne śnieżki, mają w sobie małe baterie i mogą szybować bardzo daleko....
- I najważniejsze – dodał nieznajomy – jeżeli rzucając, pomyślisz jakieś życzenie, na pewno się spełni.
- Dobrze, biorę jedną – zgodził się na cenę, rozbawiony sytuacją.

Wyszła z tunelu metra kilka minut po umówionym czasie.
- Przepraszam za spóźnienie, ale w taką pogodę....O! Jaką ładną pigułę ulepiłeś, czy mogę ją rzucić?
- To świąteczny prezent dla ciebie, nie zwykła piguła, tylko magiczna kula; jeżeli rzucając ją, pomyślisz jakieś życzenie, ono na pewno się spełni – powtórzył słowa tajemniczego sprzedawcy.
- W środku ma baterię i może lecieć bardzo daleko, nawet..... rozejrzał się dookoła – nawet do wieżowca Chryslera.

Nad morzem nocnych świateł Manhattanu sterczały w oddali strzeliste drapacze chmur. Dwa spośród nich wyróżniały się niezwykłą iluminacją – jarzący się świąteczną zielenią i szkarłatem Empire State Building i smukły, błyszczący zygzakami neonów Chrysler.
Wzięła od niego idealnie wygładzoną śnieżkę i zamykając oczy, rzuciła ją w stronę odległego budynku. O dziwo, śniegowa kula zamiast spaść kilkanaście metrów dalej, nabrała przyspieszenia i poszybowała na spotkanie ciemnogranatowego nieba.
        Stali zauroczeni, trzymając się za ręce. Ale nie był to bynajmniej koniec niespodzianek. Ich poczucie realności zostało wystawione na następną próbę. Piguła, oddalając się, potężniała. Kryształki lodu, odrywające się od jej powierzchni, zapłonęły jak ogon ogromnej komety i zawisły szerokim łukiem nad iglicą wieżowca Chryslera. W tym samym momencie, jakby na sygnał, całe niebo wybuchło fajerwerkami kosmicznych świateł.
- Jakie było twoje życzenie? - zapytał.
- Spotkać mojego anioła stróża.
W momencie kiedy to wyszeptała, kątem oka zauważył, jak duży poobijany chevrolet, który najwidoczniej wpadł w poślizg na ośnieżonej jezdni, toczy się w ich kierunku z przerażającą szybkością. Instynktownie, nadludzkim wysiłkiem odepchnął ją na bok, tuż sprzed kół rozpędzonego samochodu. Ocknęła się w karetce pogotowia. Obudziły ją głosy rozmawiających ratowników:
- Dziewczyna miała dużo szczęścia, gdyby nie ten dzielny młody człowiek, ona również by nie przeżyła.