Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Adam Asnyk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Adam Asnyk. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 maja 2015

Obłoki


Obłoki, co z ziemi wstają
I płyną w słońca blask złoty,
Ach, one mi się być zdają
Skrzydłami mojej tęsknoty.

Te białe skrzydła powiewne
Często nad ziemią obwisną,
Łzy po nich spływają rzewne,
Czasem i tęczą zabłysną.

Gwiazdy, co krążą w przestrzeniach
Po drogach nieskończoności,
Są one dla mnie w marzeniach
Oczami mojej miłości.

Patrzą się w ciemne odmęty
Te wielkie ruchome słońca...
I ja, miłością przejęty,
Patrzę i tęsknię bez końca.

Adam Asnyk
  




Rafał Olbiński – obrazy i plakaty.

niedziela, 6 kwietnia 2014

Poranek na Połoninie Wetlińskiej



Po godzinie czuję głód, więc przysiadam w uroczym miejscu na śniadanie.
Jem, sycąc duszę widokami.
   


Jem wolno, potem wolno, czyli niespiesznie, idę dalej.
  


W głowie robi się pusto z zachwytu. To jest odpowiedni moment na dalszy ciąg wiersza Asnyka:
  
Pierś się wznosi, pierś się wzdyma
I powietrze chciwie chwyta -
Dusza wybiec chce oczyma
Upojona, a nie syta;

    

Niby lecieć chce skrzydlata, Obudzona jak z zaklęcia...
I tę całą piękność świata
Chce uchwycić w swe objęcia.

  
 

Na trasie NIE MA NIKOGO! To mi się tak samo podoba, jak widoki. Jest bowiem bardzo wcześnie. O tej porze większość ludzi budzi się dopiero. 
A mnie Anioł umieścił w Boskim Pensjonacie "Poranek" na Połoninie Wetlińskiej.
Dziękuję Aniele!


sobota, 5 kwietnia 2014

Przełęcz Orłowicza



Mijam Przełęcz Orłowicza. ( Niespiesznie mijam )



Brakuje słów. Co się będę wysilał: - do tego, co wokół, pasuje tylko wiersz Asnyka:



Wyzłocone słońcem szczyty
Już różowo w górze płoną
I pogodnie lśnią błękity
Nad pogiętych skał koroną.

W dole - lasy skryte w cieniu
Toną jeszcze w mgle perłowej,
Co w porannym oświetleniu
Mknie się z wolna przez parowy.
     

Lecz już wietrzyk mgłę rozpędza
I ta rwie się w chmurek stada...
Jak pajęcza, wiotka przędza
Na krawędziach skał osiada.

A spod silnej tej zasłony
Świat przegląda coraz szerzej,
Z nocnych, cichych snów zbudzony,
Taki jasny, wonny, świeży.
     

Wszystko srebrzy się dokoła
Pod perlistą, bujną rosą,
Świerki, trawy, mchy i zioła
Balsamiczny zapach niosą.

A blask spływa wciąż gorętszy
Coraz głębiej oko tonie,
Cudowności świat się piętrzy,
W wyzłoconej swej koronie.
   
Kierunek: Chatka Puchatka.

sobota, 18 stycznia 2014

31 Łemkowska Watra



    Wokół wyrasta coraz więcej namiotów, przeważnie wieloosobowych. Flaga Ukrainy powiewa. Grupa starszych panów szykuje obiad w kociołku żeliwnym. 
Przedstawiam się: 
   - panowie są z Przemyśla. Naprzeciwko Lwów, a obok mnie ustawiają namiot dwie kobiety ze Starego Sambora. Schodzę w dół, rozpatrzyć się co i gdzie jest.
           Po drodze zauważam kociołki także przy innych namiotach.
Najpierw kupuję opaskę żółtą na trzy dni Watry. Pani kasjerka jest tak uprzejma, że osobiście mnie obrączkuje 31 Łemkowską Watrą.
   

Wchodzę przez bramkę: - pokazać obrączkę i droga wolna. Ochrona liczna i bezbłędna. Widać profesjonalistów. Ochroną dowodzi kobieta w kamizelce odpornej na kule.
       Miałem okazję przypatrywać się jej pracy, i przekonałem się, że jest odpowiednią osobą na tym męskim w końcu stanowisku. Wielki szacunek dla pani dowódcy ochrony.

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to porządek.
Aleja straganów.
 Nie takich zwykłych straganów, jarmarcznych. Tu jest wyższy poziom. O wszystko dba Organizator - czytaj: Łemkowie. Czuje się wokół atmosferę wielkiego święta.
      

Dochodzę do estrady. Technicy sprawdzają głośność. Odliczanie – jeden, dwa, trzy….Ale super nagłośnienie!
Po estradzie kręci się liczna ekipa techniczna. 
       Lubię techników. 
Polska giełda jest bardzo techniczna. Można na polskiej technicznej giełdzie zarobić na wakacje.....Nie trzeba Daxa zaraz zaprzęgać.
       Na zboczu, ponad estradą stoi krzyż. U jego stóp tablica na Kamieniu Pamięci dla Wypędzonych. Potem ten głaz utonął w kwiatach.
  



                     
              




Jestem dowartościowany. Przybyłem z pielgrzymką w ważne miejsce. Za krzyżem widać kawałek „polskiego zbocza”.


     


Pod stopy krzyża
Adam Asnyk

        Dużo cierpiałem lecz koniec się zbliża
        Z uspokojeniem po przebytej męce -
        Pójdę, o Chryste, do stóp twego krzyża
        Wyciągnąć znowu z utęsknieniem ręce
        I witać ciszę zachodzącej zorzy,
        Która mnie w prochu u stóp twych położy!

        Nie pomnę modlitw, com niegdyś ze skruchą
        Przy boku matki powtarzał niewinny
        Te utonęły w fali życia głucho,
        I odkąd w gruzy padł mój raj dziecinny,
        Odkąd mi zabrakło ojczyzny i domu,
        Nie otworzyłem mej duszy nikomu!